Dwie Formacje

Tereny lasów i gór sąsiadujących z Iwagakure no Sato. Shinobi wykorzystują je często w celach treningowych, czy też do prywatnych spotkań.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Dwie Formacje

Postprzez Fumei Mesai » 17 sie 2016, o 21:54

Pustkowie położone dobry kawał drogi od Iwagakure i wszelkich węzłów komunikacyjnych. Miejsce to jest na swój sposób charakterystyczne, bowiem na dużym wzniesieniu znajdują się dwie, ogromne skalne formacje z wyglądu przypominające walec. Odosobnienie tego miejsca i dość rozległa przestrzeń sprawiają, że okolica stanowi bardzo dobre miejsce do treningu każdego shinobi. Niemniej jednak, pomimo dobrych warunków, jedyną osobą, która zapuszcza się w te rejony jest Fumei Mesai, shinobi z Wioski Skały. W razie zmęczenia bezustannym treningiem, można skryć się w nagiej, szarej i zimnej jamie nieopodal i popaść przy okazji w kolejną refleksję.
Obrazek
Spoiler:
Obrazek
Mesai Theme
 
Posty: 84
Dołączył(a): 11 sie 2016, o 19:05
Ranga: Genin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Fumei Mesai » 17 sie 2016, o 22:11

Mesai lubił tutaj przychodzić. Poza swoim własnym domem to miejsce było jedynym, gdzie mógł się wyciszyć, pomedytować i poćwiczyć. Tym razem zamaskowany chłopak przybył w konkretnym celu; wziął ze sobą kilka zwojów (w tym jeden klanowy), które pożyczył od znajomego chuunina, bo chciał nauczyć się paru technik, żeby – jak powiedział na misji w akademii – zwiększać swoje własne możliwości. Droga do celu Mesaia była wyjątkowo kręta i wyboista, dlatego bez treningu nie miałby nigdy szans go osiągnąć. Stanął pomiędzy dwiema formacjami skalnymi i skupił sobie chakrę do pierwszej techniki, jaką chciał opanować – Doton no Jutsu. Na początek skupił i powoli przesyłał chakrę do stóp, w końcu to one dotykały podłoża. Składanie pieczęci nie było potrzebne, więc zaczął uwalniać chakrę ze stóp, chcąc stworzyć pod sobą dziurę możliwą do przemieszczania się pod ziemią na nieduże odległości. Pierwsza próba okazała się bez skutku. Po kilku kolejnych ziemia zaczynała powoli pękać, aż po kilkunastu próbach Mesai mógł już swobodnie korzystać z jutsu. Sukces, ale do końca dzisiejszego treningu jeszcze daleko.
Spoiler:


Mesai nie dał sobie jeszcze czasu na odpoczynek. Jeszcze nie czas na to, póki miał wciąż sporo sił i samozaparcia. Zerknął tylko na zwój z informacjami o następnej technice, po czym zabrał się do treningu. Kolejną techniką, jaką zdecydował się opanować było Renga no Jutsu. Technika ta tworzyła barierę ziemną, której wielkość i wytrzymałość zależą od siły użytkownika. Choć w sile ustępowała Doton: Doryuheki lub Doruku Gaeshi, to jednak była niezwykle przydatna w defensywie. Mesai po raz kolejny skupił chakrę, po czym zaczął składać palce w następujące pieczęcie Baran → Tygrys → Wąż → Pies → Szczur → Wół → Koń → Królik → Tygrys → Dzik → Wąż. Po tym dotknął podłoża obiema dłońmi, wysyłając skumulowaną chakrę do ziemi. Pierwsza próba wykazała bardzo delikatne drgnięcie podłoża, ale nic poza tym. ,,Wydaje się łatwe.’’ skonkludował chłopak, formując pieczęcie raz jeszcze. Ilość prób jakie podjął w opanowaniu tej techniki była nieco większa od poprzedniej. Zapewne mogło to być spowodowane lekkim zmęczeniem. Po kilkunastu powtórkach ze skalnego podłoża zaczęła się wyłaniać coraz to wyższa i wyższa ściana. Dopiero, gdy zaczęła ona osiągać wysokość dwóch metrów Mesai mógł śmiało uznać, że opanował kolejną technikę żywiołu ziemi.
Spoiler:


Ranek zdążył przerodzić się w południe, podczas gdy Fumei Mesai silił się nad opanowaniem kolejnej ziemnej techniki – Ishi Maru no Jutsu. Mimo, że była wiosna, żar lał się z nieba prosto na coraz to szybciej nagrzewające się skały i samego Mesaia, który w końcu był zmuszony poddać się gwieździe i zrzucić czarny płaszcz. Wraz ze zdjęciem kaptura ukazały się również ukryte dotąd brązowe włosy, sięgające nieco do ramion włosy. Maski jednak wciąż nie zdejmował. I znowu, skoncentrowanie chakry, tym razem w jednej ręce. Następnie chwycił mocno za skalne podłoże, próbując wyrwać je z gruntu. Pierwsza i następne trzydzieści prób okazało się bez skutku, a Mesai odczuwał narastające zmęczenie spowodowane ciągłym zużywaniem chakry. Jednak nie zamierzał na dzisiaj kończyć. Chwycił zatem podłoże tak mocno, że jego palce aż wbiły się w grunt, a uwolniwszy chakrę, szarpnął skałę do góry. Udało się. Trzymał w dłoni kulę kamienia sporej wielkości. Ku nieznacznemu zaskoczeniu genina technika znacznie zmniejszała ciężar skały. Kiedy wypróbował technikę kilkukrotnie, dopiero nabrał pewności, że… Cóż, potrafi.
Jednakowoż odczuwał już przejmujące zmęczenie, a skoro zaczęło zmierzchać poszedł uzbierać trochę suchych badyli na rozpalenie ogniska. Dzisiaj będzie nocował poza wioską.
Spoiler:

Następnego dnia w Mesaia wstąpiły nowe siły, które umożliwiły mu dokończenie treningu. Zanim jednak do niego przystąpił upolował jedną z bardziej jadalnych jaszczurek i upiekł w ognisku, przy okazji zerkając na treść dwóch ostatnich zwojów. Jeden traktował o kolejnej z technik Uwolnienia Ziemi, a drugi o tajemniczej zdolności członków rodziny Mesaia. Była w nim mowa o Kuroito – Czarnych Niciach, które wypełniają ciało użytkownika od środka, praktycznie zastępując jego kości. Nici te przy odpowiednio wysokiej kontroli mogą służyć jako broń, zdolność samo regeneracji i leczenia. Bardzo, ale to bardzo intersująca umiejętność, którą Mesai z czasem opanuje do absolutnej perfekcji. Na początek jednak podstawy. Odwinął rękawy, ukazując szwy w dwóch miejscach na przedramieniu. Właśnie między innymi z ich powodu zakrywał niemal całe ciało – niemal całe ciało miał w szwach. Usiadł na ziemi skrzyżowawszy nogi i skoncentrował się na połączeniu nici z własną chakrą, by umożliwić im działanie – wprawić je w ruch.
- Tylko ja mogę doprowadzić kontrolę nad Kuroito do absolutnej perfekcji. Pieski Shoguna będą zdychały powoli, kiedy będę przewiercał im się przez ciało. – stwierdził będąc całkowicie pewnym swych słów, po czym zabrał się do treningu.
Osiem godzin. Tyle czasu zajął trening pierwszego poziomu Jiongu, jednak poświęcony czas zaowocował zwiększeniem swoich własnych możliwości.
Spoiler:


Mijały godziny, a Fumei Mesai wciąż trenował, by stać się lepszym. Tym razem podjął próbę naukę jutsu, które w połączeniu z Doton no Jutsu tworzy idealne połączenie. Chodzi o Shinjū Zanshu no Jutsu, dzięki któremu można wciągnąć pod ziemię przeciwnika aż po samą szyję. Mesai tradycyjnie rozpoczął od skupiania w sobie chakry, po czym nagle zapadł się pod ziemię. Doton no Jutsu poznał do perfekcji, toteż zdecydował się, że w kombinacji z Shinju Zanshu spróbuje wciągnąć pod ziemię głaz. Jednakowoż porywanie się za wciąganie głazu było niepotrzebne. Lepiej bowiem zaczynać od małych rzeczy. Tak więc genin zaczął od małych kamieni, po coraz większe i po pięciu godzinach skończywszy na głazie wielkości jego ciała. To już było wyzwanie. Wyzwanie, któremu podołał.
Spoiler:


Predyspozycja do żywiołów + umiejętność klanowa: 3 + 3 +3 +3 +3 = 15PN
Zostało 0 PN na stan z 17.08.2016.
Spoiler:
Obrazek
Mesai Theme
 
Posty: 84
Dołączył(a): 11 sie 2016, o 19:05
Ranga: Genin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Fumei Mesai » 21 sie 2016, o 02:19

W Tsuchi no Kuni nastała ciemna i bezkresna noc zwieńczona księżycem w pełni. Jasny jak światełko na końcu tunelu i czysty niczym wypolerowane lustro. Wiał przyjemny wiaterek, w oddali było słychać niepokojące wilcze wycie i pohukiwania puszczyków. Zamaskowany shinobi, który dawno temu zaczął mówić o sobie ,,Fumei Mesai" kontemplował naturalną satelitę, jakby szukając w niej odpowiedzi na dręczęce go pytania. Może nawet nie tylko pytania? Być może próbował szukać samego siebie?
Ale przecież się nie zatracił...
Na świecie konieczne były ponowne zmiany. Konieczny był powrót do starego ładu zaprowadzonego przez Zjednoczone Siły Shinobi po IV Wielkiej Wojnie. Zdawałoby się, że tamten pokój mógłby trwać już wiecznie. Wspólnymi siłami udało im się wtedy zażegnać niebezpieczeństwo, jakiego świat nie widział od tysięcy lat. Na zgliszczach tej wojny, na krwi poległych, na woli poświęcenia wykuto nowe łancuchy więzi. Między Pięcioma Wielkimi Krajami zapanował pokój i dobrobyt, z którym chciano podzielić się także z mniejszymi kraikami wcześniej nie biorącymi udziału w wojnie, a zbierającymi cięgi w pierwszych trzech wojnach. Nadszedł czas stabilizacji. I właśnie dlatego nie mogło to trwać w nieskończononość. Pojawił się ktoś, kto uznał, że samurajowie nie liczą się w świecie ninja i dlatego muszą odwrócić swój los.
Po latach nadeszła kolejna wojna, a Fumei Mesai był jej świadkiem. Shogun w okrutny sposób rozprawił się z shinobi. Zgniótł ich jak robactwo, jak psu założył kaganiec i łancuch. Zmusił do posłuszeństwa. Mesai widział sceny wojny. Nie raz przewijały się makabryczne obrazy. Samurajowie zaburzyli pokój budowany przez lata, także przez nich samych, jednak postanowili się wyłamać.
,,Wszyscy shinobi, którzy ukorzyli się przed Shogunem zasługują na śmierć i wieczne potępienie. Z własnej woli czy też przymuszeni - to bez znaczenia. Napędzają machinę wojenną, sprzedają informacje, wyłapują rebeliantów. Zdradzili swoją historię. A przede wszystkim zdradzili samych siebie." myślał. Ponownie popadł w refleksję. Miał już tak w zwyczaju i wcale nie zamierzał tego zmieniać.
Zamknął oczy i pogrążył się w medytacji na szczycie jednej z dwóch bliźniaczych formacji. Musiał przemyśleć jeszcze kilka spraw, zanim nadejdzie świt. Nie lubił dnia, lepiej bowiem myślało mu się w nocy.
Wtem poczuł coś dziwnego. Podobne uczucie przeszło przez niego jeszcze za dnia, kiedy wykonywał misję dla pana Takeru. Nic wtedy szczególnego nie podejrzewał, ale teraz, kiedy to się powtórzyło, odczuwał jakby czyjąś obecność. Nie zignorował tego jak poprzednio, chociaż wciąż nie umiał wyjaśnić co takiego wisi w powietrzu.

Przerwał medytację, czując za sobą czyjąś obecność...
Spoiler:
Obrazek
Mesai Theme
 
Posty: 84
Dołączył(a): 11 sie 2016, o 19:05
Ranga: Genin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Kumanosuke Higashiyama » 21 sie 2016, o 16:46

Facet bez planu, lecz z wizją nowego świata. Tak można było teraz opisać człowieka który zbliżał się do zamaskowanego jegomościa. Trzymał w swojej prawej dłoni kunai, dokładniej to wisiał on na palcu wskazującym a Higashiyama kręcił nim kółka. Uśmiechał się, patrząc na nieznanego chłopaka...lub kobietę. Ciężko stwierdzić nie słysząc głosu, nie widząc twarzy a i charakterystycznych cech dla danej płci...
-Nie wiem czy podzielasz moje zdanie...ale świat się teraz spierdolił. Nie można nikomu wierzyć...
Powiedział to w takim tonie jakby rozmowa trwała od dawna... po co miał się witać i przedstawiać, skoro ten się jeszcze o to nie zapytał? Może nie chce on sobie zapychać głowy niepotrzebnymi informacjami?
-Ludzie są słabi. Mając te swoje sztuczki magiczne. Mając takie możliwości, dali się zniszczyć takim samurajczykom. Co teraz znaczy shinobi, kiedy jest słabszy od wyszkolonego wojownika... Bo samuraj to nic więcej niż człowiek...taki jak choćby ja. Czy ja ci wyglądam na nienormalnego człowieka?
Zaśmiał się, przypominając sobie o żałosności ludzi którzy "władają" tymi ziemiami. Popatrzył na księżyc i usiadł na ziemi w miejscu w którym stał.
-Jesteś zadowolony ze swojego życia? Pewnie jesteś takim samym sługusem jak każdy inny w tych rejonach. Jesteś zadowolony z tego że twój przełożony, który pewnie jest w stanie przenosić góry swoim chu...ech szkoda gadać...
Westchnął i zaczął kopać mały dołek swoim kunaiem w ziemi. Do czego mu był on potrzebny? A kto go tam wie... Spoglądał tylko nerwowo kątem oka na swojego kompana. Po paru sekundach nie wytrzymał i przekręcił głowę w jego kierunku
-Ej...bo nie moge tego zrozumieć? Po co ci ta maska? Jesteś brzydki? Masz jakąś chorobę? Lubisz anonimowość? Kot ci umarł?
Uśmiechnął się szczerze zamykając przy tym swoje czarne oczy.
 
Posty: 14
Dołączył(a): 27 lip 2016, o 16:41
Ranga: Uczeń

Re: Dwie Formacje

Postprzez Fumei Mesai » 21 sie 2016, o 17:32

Za jego plecami pojawił się tajemniczy jegomość, który prędko z początku zaczął, zdaniem Mesaia, bredzić. Pojawił się nagle znikąd i nagle rozpoczął swoją gadkę. Zamaskowany shinobi milczał, ignorując ewentualne zagrożenie ze strony okularnika. Był zbyt pewny siebie? Wyciszony i uspokojony do tego stopnia, że ciężko było wyprowadzić go równowagi? Cóż, ta kwestia odgrywa niewielkie znaczenie i nie ma sensu o niej wspominać. Po prostu, taki już jest.
- Milczenie jest złotem, mowa srebrem. Nie gadaj tyle, bo się zapowietrzysz. - skwitował pustym, nie wyrażającym jakichkolwiek uczuć, tonem. Nieznajomy faktycznie był dziwny, chociaż prawda była taka, że oni obaj byli dziwni na swój sposób. Dyskretnie sięgnął do kabury po kunai, a następnie powoli wstał i obrócił się w stronę nieznajomego. Wtedy Mesai mógł lepiej przyjrzeć się jego twarzy, delikatnie oświetlanej przez światło księżyca.
Nie wiedział kim, albo czym był i z jakimi zamiarami przychodził do miejsca, które odwiedza tylko on sam – Mesai. Zachowanie wszelkich środków ostrożności było wręcz wskazane.
- Nic ci do tego, co skrywam pod maską. – odparł na jedno z całej serii pytań. I to było jedyne pytanie, na które zdecydował się odpowiedzieć. – Wstępnie zakładam, że jesteś jedną z Wiewiórek, naczelnym pupilkiem bojowym Shoguna. Lepiej udowodnij, że się mylę.
Cała sytuacja lekko nabierała tempa. Pytanie - w jakim kierunku potoczy się ta rozmowa? W kierunku walki, czy pokojowej rozmowy?
Spoiler:
Obrazek
Mesai Theme
 
Posty: 84
Dołączył(a): 11 sie 2016, o 19:05
Ranga: Genin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Kumanosuke Higashiyama » 21 sie 2016, o 22:53

Higashi spojrzał na jegomościa zdziwionym wzrokiem i parsknął psychodelicznym śmiechem. Po chwili zdjął okulary aby wytrzeć łzy i westchnął
-Podobasz mi się...i nie, nie jestem wiewiórką... Czy wiewiórka by chodziła w takim stroju i wyzywała shoguna?
Trzymając okulary w swojej lewej ręce, wbił kunai głęboko w ziemię i spojrzał prosto w oczy swojego rozmówcy, używając przy tym techniki Sakki, przez którą emanował chęcią zabicia zamaskowanego jegomościa
-Oooh...taki byłeś pewny siebie...a teraz prawie że sikasz pod siebie... Wiesz... To prawda... nie jestem normalny... moja egzystencja nie ma nic wspólnego z normalnością...
Wstał i zbliżył się do faceta w masce, który tak bardzo nie chciał jej zdjąć. Złapał go za ramiona i zetknął się z nim czołami, aby patrzeć mu prosto w oczy
-Boisz sie mnie! Kogoś, kogo zobaczyłeś pierwszy raz w życiu! Chcesz taki być, czy zmienić coś w sobie...i w życiu dookoła?
Krzyknął do niego i odwrócił się, puszczając go. Odszedł na pare metrów od niego tanecznym krokiem i sięgnął spowrotem po swój kunai, zakładając przy tym okulary. Miał za sobą światło księżyc, więc jego wygląd był jeszcze bardziej niepokojący
-No bo widzisz... ja mam pomysł... Ja mam pomysł, jak zmienić ten świat... tylko żeby tego dokonać, musielibyśmy obrócić wszystko w ruinę. Ty i ja...wyobraź sobie. Ja... i Ty...wybawcy świata... Swoją drogą, jak do ciebie mówią?
Prawda była taka, że Higashi nie miał zielonego pojęcia z kim rozmawia... ale po tym co zrobił, zapewne była to mało istotna osoba...
 
Posty: 14
Dołączył(a): 27 lip 2016, o 16:41
Ranga: Uczeń

Re: Dwie Formacje

Postprzez Fumei Mesai » 21 sie 2016, o 23:50

- Ponieważ Wiewiórki to elitarne, logicznie myślące oddziały. Cóż to za problem przybrać inną tożsamość i przedstawić się jako ktoś, kim się nie jest, byleby złapać kolejnego ninja? To się nazywa podstęp - wyjaśnił, rozkładając ręce na boki, celowo ukazując kunai. Być może i zdradził się z ewentualnym atakiem, ale bardziej zależało mu uzmysłowieniu nieznajomemu, że póki co są wrogami. Mesai nie zamierzał jednak atakować i zabijać nie mając ku temu powodu. Póki nieznajomy mówił, Fumei Mesai słuchał, ignorując żałosne, nazbyt wybuchowe i nieprzewidywalne reakcje okularnika.
Z drugiej strony właśnie ta nieprzewidywalność zmuszała do ciągłego zachowania skupienia.
Wtem nieznajomy zrobił coś, co Mesai dotychczas uważał za niemożliwe do dokonania w jego przypadku. Ilekroć ktokolwiek próbował użyć na zamaskowanym Sakki, ten zawsze opierał się, samemu przytłaczając przeciwnika swoją wolą. Tym razem role się odwróciły i to Mesai był przytłoczony czyjąś wolą. Może w jego przypadku nie był to strach i paraliż, ale silnie odczuwał pewien wewnętrzny niepokój. Upuścił kunai, który zadzwonił, odbijając się od skalnego podłoża.
Okularnik złapał zamaskowanego za ramiona o spojrzał w oczy niemal stykając się twarzami. Mieli podobną barwę oczu. Może nawet taką samą. Jednak kogo by to obchodziło?
- Ja... Nie sądziłem, że ktokolwiek może mi coś takiego zrobić. Racja... Ja... Ciągle żyję w nadmiernej pewności siebie, nie zauważając tego, jaki jestem słaby w rzeczywistości.
Skuteczna technika nieznajomego zrobiła niemałe wrażenie na Mesaiu. Zamaskowany shinobi w trymiga zrozumiał, że nie może się z nim równać. Jednak zrozumiał coś przy tym. Opamiętawszy się i powróciwszy do zmysłów, spojrzał na Kumanosuke. Wyrównał oddech.
- Jestem Fumei Mesai. - przedstawił się, podając swoje fałszywe miano, którym zawsze i wszędzie się posługiwał. Ten pseudonim miał jednak pewne symboliczne znaczenie. Przy okazji liczył, że nieznajomy również się przedstawi
- Jakie dokładnie są twoje plany względem mnie i wszystkich innych? - powrócił do swojego standardowego, bezemocjonalnego tonu, jakby zapominając o tym, czego doświadczył jeszcze przed chwilą.
Spoiler:
Obrazek
Mesai Theme
 
Posty: 84
Dołączył(a): 11 sie 2016, o 19:05
Ranga: Genin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Kumanosuke Higashiyama » 23 sie 2016, o 14:48

-Mówią na mnie Mydlarz
Odpowiedział niemal natychmiast kiedy nieznany facet się mu przedstawił. Uśmiechnął się i zamknął oczy wsłuchując się w odgłosy nocy... myśląc o tym, jakie proporcje wosku do oleju kokosowego musi ułożyć, aby jego nowy wytwór był jeszcze lepszy
-Plan...plan... wy wszyscy musicie mieć jakieś plany... Ale ja nie jestem wszyscy, więc...planu brak. Ale!
W tym momencie podniósł rękę i wskazującym palcem wycelował prosto w nocne niebo
-Ale! Mam pomysł jak ci już wcześniej powiedziałem. Mam ideę, wizję...czy kij wie jak to sie nazywa... mam cel. Wiem do czego chcę dojść. Do zmiany całego ustroju, zrobienia rozpierduchy...wiecznego ognia który nie ugaśnie puki ostatni sługus shoguna nie zginie, powstanie, anarchia...
Ucichł na chwilę, jakby chciał się upewnić w tym co chce powiedzieć
-Wiesz że popiół zawiera w sobie związki, które sprawiają że ziemia jest bardziej urodzajna? Świat jest jak pole, trzeba wypalić je aby urodziło zdrowe rośliny...
Wziął garstkę piasku do ręki i zaczął powoli go zsypywać na ziemię
-Jesteś mi potrzebny, ponieważ ty będziesz tworzył plan... plan dojścia do mojego celu. Dlaczego akurat ty? A dlaczego by nie? Jesteś słaby, będziesz się mnie słuchał, ty znajdziesz wielu słabszych ode mnie. Dlaczego nie miałbyś tego sam robić? Bo sam nad nimi nie zapanujesz. Posłużysz się moją siłą do werbowania innych, równych tobie. Nie musisz mieć wielkiej siły, musisz mieć gadane... ja będę twoją siłą, ty poprowadzisz moją armię...
Obrócił się u spojrzał na mesjasza, który chyba nie do końca rozumiał jego intencje
-Pytanie, chcesz być uważany za silniejszego niż jesteś? Jeżeli tak, ucieknij teraz ze mną z tego grajdołu
 
Posty: 14
Dołączył(a): 27 lip 2016, o 16:41
Ranga: Uczeń

Re: Dwie Formacje

Postprzez Fumei Mesai » 23 sie 2016, o 15:46

Im dłużej słuchał ślepego okularnika, tym bardziej przestawał słyszeć ględzenie. Słyszał już tylko człowieka bez planu, który chce zaprowadzić pewne, ambitne zmiany w świecie. Mesai spotkał człowieka, którego cele w znacznej części pokrywają się z celami zamaskowanego. Po części, bo zasadnicza różnica polega na tym, że Mydlarz chce ogólnoświatowego powstania, chce go spowić w anarchii. Natomiast Mesai dąży do zaprowadzenia nowego ładu na wzór starego. I właśnie ta różnica poglądów na nowy porządek powodowała chwilowe wahanie genina.
Druga kwestia - Iwagakure. Czy chciał opuszczać rodzimą wioskę? Czy chciał opuścić mieszkańców stale uciskanych przez tyrańskie rządy Shoguna? Z drugiej strony zostając tam, pozostałby takim jakim jest teraz - słabym shinobi z wysokimi aspiracjami. To musiało się zmienić.
Musiało zmienić się jeszcze wiele rzeczy.
Podjął decyzję...
- W porządku. Nic mnie tu nie trzyma. Gnicie w wiosce pod jarzmem Shoguna nie jest mi przeznaczone. - powiedział, po czym sięgnął prawicą za kołnierz i szarpnął, wyciągając opaskę shinobi Iwagakure. Podniósł wcześniej upuszczony kunai i wyrył na blaszce opaski głęboką, poziomą rysę. Znak zerwania więzi.
- Nic mnie z nimi już nie łączy. - dodał, z powrotem zawiązując opaskę na szyi, która i tak zawsze zasłaniana jest przez kołnierz płaszcza.
- Idziemy?
Spoiler:
Obrazek
Mesai Theme
 
Posty: 84
Dołączył(a): 11 sie 2016, o 19:05
Ranga: Genin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Kumanosuke Higashiyama » 23 sie 2016, o 22:31

Higashi uśmiechnął się widząc jak uległy jest jego rozmówca, takiego człowieka właśnie potrzebował by spełnić swoje marzenie
-Dobrze...teraz spokojnie...musimy się upewnić że nikogo tutaj nie ma
Powiedział ściszonym głosem rozglądając się dookoła i nasłuchując. Miał nadzieję że żaden patrol ich nie widzi...zresztą, byli na takim zadupiu że tutaj nikt się nie zapuszcza, nawet służba wioski
-Musimy udać się do bezpiecznego miejsca...dobry będzie do tego kraj niebios...i podniebne miasto, forteca która sięga chmur...niezłe co nie?
Rozejrzał się, księżyc był na tyle jasny że widział całkiem dobrze. Wypatrywał śladów jakichkolwiek patrolów. Osób które mogły tu być wcześniej, na przykład poprzedniej nocy. W sumie kij wie co to mu da, jednak...powinien wiedzieć co omijać...
-Widzisz kogoś? Jak nie...to ruszamy... nie za szybko, nagłe ruchy widać. Mamy ciemne ubrania, więc nie jesteśmy nadzwyczaj widoczni... byle jak najdalej od wioski...kierunek...kraj niebios...
Znów się uśmiechnął, mówiąc cicho, jeżeli było "czysto" idą jak najdalej.
 
Posty: 14
Dołączył(a): 27 lip 2016, o 16:41
Ranga: Uczeń

Re: Dwie Formacje

Postprzez Nieaktywny MG » 24 sie 2016, o 17:17

Wiszący wysoko na niebie księżyc rozświetlał swym bladym światłem okolicę, w której znajdowali się dwaj młodzi mężczyźni. Była noc, choć Fumei Mesai nie miał zamiaru na nią wracać do swojego domu, pod wpływem nieznajomego podjął bowiem dosyć szybką decyzję - chciał już teraz, od tak, opuścić Iwagakure no sato, które, jak sądził, zdradziło jego ideały. Wszyscy shinobi, którzy przystali na zgotowany im przez shōgunat los je zdradzili. A człowiek nazywający siebie "Mydlarzem", tylko go w tym przekonaniu utwierdził. Wystarczyło tylko przekreślić symbol na swoim ochraniaczu, by w ten symboliczny, choć zdecydowany sposób odciąć wszelkie łączące go z Kamieniem więzy. A potem wyruszyć w drogę... Bez jakiegokolwiek bagażu, bez zapasów, pozostawiając cały dorobek za sobą.


Mijając dwie, samotne formacje - dotychczas stałe miejsce treningowe młodocianego uciekiniera, prędko wkroczyli na skalistą, stosunkowo twardą, szarą glebę - coś powszechnego w tych rejonach, w tym kraju. Całe ich otoczenie można było opisać krótko - pustkowia, na których można by było dopatrzeć się jedynie kolejnych skalnych formacji, czy kanionów, choć na horyzoncie rysowały się również lasy. Obaj kroczyli cicho, powoli, mimo iż Mydlarz robił to o wiele umiejętniej i zwinniej, niemalże bezszelestnie. Zamaskowany młodzieniec miał z tym za to dużo większe problemy, a jego niezdarne ruchy w porównaniu do jego towarzysza, przypominały bardziej te słonia. Zmysły starszego z nich były o wiele bardziej wyczulone, był bardziej uważny na otoczenie, widział też wszystko o wiele lepiej - bezkresne ciemności nocy nie były dla niego ciężarem, w przeciwieństwie do Mesai, który niewiele widząc, potykał się o każdą przeszkodę, hałasując przy tym co niemiara. Mógł jedynie kroczyć za nieznajomym.


Choć początkowo, Higashiyama nie widział na ziemi żadnych wyraźnych śladów, kawałek dalej wreszcie mógł je dostrzec - liczne, udeptane ścieżki patrolowe. Jedne były stare, choć niezatarte jeszcze przez deszcz, inne świeże, sprzed maksymalnie kilku godzin. Mesai, który praktycznie nic nie widział nie mógł mu w żaden sposób pomóc w szukaniu potencjalnego zagrożenia. On sam również, pomimo "kocich" oczu niczego nie dostrzegał. Byli otoczeni przez liczne skały - jedne wysokie, inne niskie, jedne pochylone, pod którymi można było się skryć, inne całkowicie proste, strzeliste. Osłaniały ich jednak skutecznie przed wiatrem, choć nie zatrzymywały zwykłych odgłosów nocy, które Mydlarz słyszał bardzo wyraźnie. Tak jak usłyszał wyraźnie kroki. Kilku osób, od trzech do pięciu. Kroków, które bez najmniejszych nawet wątpliwości, zmierzały w ich kierunku. A ich właściciele byli niedaleko.


Kolejność: Fumei Mesai -> Kumanosuke Higashiyama
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Dwie Formacje

Postprzez Fumei Mesai » 24 sie 2016, o 17:54

Fumei Mesai nie żałował tego, co właśnie zrobił, chociaż była to decyzja podjęta gwałtownie, możliwe, że zbyt szybko. Nie dał szansy Iwagakure, ani sobie, by pozostać w wiosce i wciąż uczestniczyć w jej życiu codziennym. Ucieczka z wioski równała się przybraniem łatki nukenina - zbiegłego ninja, na którego można zapolować tak jak na leśną zwierzynę. Prawdę mówiąc Mesai zdradził nie tylko wioskę, ale także ruch oporu shinobi walczący o ideały Kamienia. Tego drugiego było mu bardziej szkoda. Tylko w głębi duszy, bo każde emocje szczelnie w sobie krył. Ale stało się.
Dwie Formacje nie były odwiedzane przez kogokolwiek poza Mesaiem, dlatego stanowiły świetny punkt wypadowy. Nikt tu nie będzie węszył. Kierowali się w stronę granicy Tsuchi no Kuni w środku nocy, by swą ucieczkę zakończyć w Kraju Niebios. Nigdy jeszcze nie słyszał o takiej krainie, a tym bardziej co jest w niej wyjątkowego na tyle, że Mydlarz ich tam prowadzi. Rozumiał tylko tyle, że to podniebna forteca. Cóż, czas pokaże.
Zamaskowany shinobi co chwila karcił się w myślach za swoją nieuwagę i chodzenie po omacku w takich ciemnościach. Jednocześnie chwalił Higashiyamę za to, że brnie przed siebie tak bezszelestnie i ostrożnie, iż mogłoby się wydawać, że lewituje i przenika przez otoczenie jak duch. Złamana gałązka, zbyt głośne kroki, a to jakieś potknięcie... Tak właśnie wyglądała wędrówka Mesaia przez Kraj Ziemi.
W pewnym momencie Higashiyama zatrzymał się, a genin tuż za nim. Czyżby coś się stało? Mydlarz zauważył jakieś ślady? Coś wzbudziło jego zaciekawienie? Sam Mesai nie widział zupełnie niczego, szczególnie przez stosunkowo niewielkie otwory w swojej masce. Czasami bywała nieprzydatna, tak jak w tej chwili.
Milczał. Po prostu czekał na rozwój wydarzeń wraz z nieznajomym.
Spoiler:
Obrazek
Mesai Theme
 
Posty: 84
Dołączył(a): 11 sie 2016, o 19:05
Ranga: Genin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Kumanosuke Higashiyama » 25 sie 2016, o 17:46

Higashi czuł że wszystko idzie po jego myśli, jego kompan w podróży był jednak kompletnym zerem jeżeli chodzi o ciche przemieszczanie się. Każdy odgłos wydawany przez niego, drażnił Mydlarza niemiłosiernie. Jednak nie nauczy go teraz w pięć minut, jak powinno się chodzić. Teraz miał zresztą i tak większe problemy na głowie, usłyszał bowiem grupę ludzi, było ich więcej, trzech do pięciu. Rozejrzał się więc dookoła w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca, które będzie ich osłaniało oraz będzie wyglądało jak obozowisko... lub coś w tym rodzaju, jeżeli nie było takowego, cóż... rozkazał Fumeiowi usiąść na ziemi gestem a sam się położył jakby spał koło najbliższego kamienia, który najbardziej ze wszystkich wokoło osłaniał od wiatru. Oczywiście robił to na tyle ostrożnie aby nie dać się zauważyć
-Jakby co...to pilnujesz mnie jak śpisz, nic nie wiesz, jesteś nieświadomy tego co robisz...ogólnie to udawaj że ich nie widzisz i nie wiesz o co chodzi
Zamknął oczy i nasłuchiwał, czy ktoś do nich zmierza. Dodatkowo, kunaiem który wyciągnął, zrobił sobie dziure w rękawie i rane, po to aby zakrwawić swoje ubranie. Rana była delikatna, więc odrazu się zaleczyła, jednak krew została. Schował kunai do kieszeni bezszelestnie i trzymając się za zakrwawione ramię, leżał czekając na nadejście nieznajomych.
 
Posty: 14
Dołączył(a): 27 lip 2016, o 16:41
Ranga: Uczeń

Re: Dwie Formacje

Postprzez Nieaktywny MG » 25 sie 2016, o 20:55

Obozowiska nie było, a przynajmniej nie w najbliższej okolicy, toteż młodzieńcy musieli zadowolić się jedną z pobliskich, pochyłych skał, która skutecznie osłaniała ich przed wiatrem. Kroki nieznajomych osób stawały się coraz bardziej wyraźne, a Mydlarz postanowił zrobić coś jeszcze - wyciągnąwszy kunai przebił jednym, zdecydowanym ruchem swoje ramię, choć niezbyt głęboko. To wystarczyło jednak, by jego ubranie przesiąkło w tamtym miejscu krwią. Kroki były coraz głośniejsze, coraz bardziej wyraźne - tak bardzo, że nawet sam Mesai mógł je usłyszeć. Nadchodziły zza ich pleców. Aż nie ucichły.
- Wyrzućcie wszystko co macie i wyjdźcie do nas z uniesionymi rękoma. Nie chcemy w końcu kolejnego samookaleczenia się - głos był donośny, kobiecy i poniekąd drwiący. Higashiyama mógł już usłyszeć, jak dwójka ludzi, wyraźnie trzymająca się z tyłu, porusza się. Dźwięk ten nie zbliżał się jednak do nich, a pozostawał w tym samym punkcie - po prostu te osoby wspięły się na wysokość, na jedną z wielu obecnych tutaj skał. Bez najmniejszych wątpliwości nie słyszał nic przed nimi. Wyglądało na to, że wszystkie osoby, które wcześniej usłyszał były za ich plecami.


Decydując się na to, by wyjrzeć za skałę za którą się dotąd kryli, Mydlarz mógł dostrzec dokładnie cztery osoby. Pierwszą z nich, trzymającą się z przodu była około trzydziestoletnia, wysoka kobieta o czarnych, długich włosach i ostrych rysach twarzy i surowych, brązowych oczach. Tak jak pozostała trójka, była ubrana w typową dla Iwagakure, brązową kamizelkę, pod spodem miała zaś czerwone ubranie. Do pasa, poza torbą biodrową, miała również przyczepiony z lewej strony zwinięty, żelazny łańcuch. Nieco za nią trzymał się młody shinobi o sięgających do ramion seledynowych włosach, oraz świecących w ciemności niczym latarnie, czerwonych oczach. Mógł mieć co najwyżej szesnaście lat. Zza pleców wystawała mu czarna rękojeść miecza. Pozostała dwójka znajdowała się po obu stronach grupy, na wierzchołkach pięciometrowych skał, z których mogli przeskoczyć na kolejne. Gotowi do akcji, przykucnęli na nich, trzymając w dłoniach kunai, z których zwisały jakieś podłużne kartki papieru. No ale to wszystko nie umykało jedynie oczom Mydlarza. Mesai widział tylko te czerwony, świecące w ciemności oczy... Grupka była położona jakieś dziesięć metrów od nich.

Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Dwie Formacje

Postprzez Fumei Mesai » 25 sie 2016, o 21:42

Mesai zrobił jak mu kazano. Miał udawać zbłąkanego podróżnika, który natknął się na zranionego człowieka. Cóż, a przynajmniej tak to miało wyglądać, bo mimo wszystko ta scena wydawała się mało wiarygodna. Niemniej wierzył, że Kumanosuke ma w zanadrzu pewien plan. ,,On nie ma planów. Tylko nagłe pomysły i cele.'' skonstatował po chwili, wspierając się wnioskami wyciągniętymi po ostatniej rozmowie. Kiedy zamaskowany słuchał, zbierał przy okazji wszystkie informacje o danej osobie. To mogło okazać się całkiem przydatne w niektórych sytuacjach. A propos sytuacji - ta, w której się znaleźli można byłoby nazwać ,,bez wyjścia''. Choć Mesai nie wiedział jeszcze kto się zbliża, intuicja podpowiadała mu, że nie są to przyjazne osoby. Tymczasem udawał, że opatruje Mydlarza, nie zważając na kroki. Spełniał rolę dobrego samarytanina, dopóty nie usłyszał donośnego głosu kobiety. Treść słów dała do myślenia geninowi; ,,Grupa pościgowa? Szybko nas znaleźli.'' przyznał niechętnie. Nie dawał żadnego komunikatu Mydlarzowi, który najpewniej znacznie lepiej orientował się w całej sytuacji. Mesai nie widział nikogo i nie słyszał tego, co mógłby usłyszeć jego towarzysz. Wtem w ciemności ujrzał czerwone oczy. Wydawało mu się, że pewien klan w Iwie posiada pewne zdolności, przez które oczy świecą się właśnie na czerwono. Nie był tego jednak pewien w zupełności, ponieważ nigdy nie mierzył się z takim przeciwnikiem. Czy miałby szanse?
Nie reagował, czekając aż pierwszy ruch wykona Kumanosuke. Właściwie był gotowy do ucieczki... lub ataku, co z pewnością nie byłoby dobrym pomysłem. Każdy ninja dupa, kiedy wrogów kupa.
Spoiler:
Obrazek
Mesai Theme
 
Posty: 84
Dołączył(a): 11 sie 2016, o 19:05
Ranga: Genin

Następna strona

Powrót do Tereny Treningowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron