Dwie Formacje

Tereny lasów i gór sąsiadujących z Iwagakure no Sato. Shinobi wykorzystują je często w celach treningowych, czy też do prywatnych spotkań.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Dwie Formacje

Postprzez Kamizuru Gentarō » 20 lis 2016, o 17:34

Oczy rozwarły się szeroko, gdy jego płomień zderzył się z płomieniem przeciwnika. Przecież po to wybrał tę technikę, bo mogła szybko dotrzeć do przeciwnika. Ale gdyby przeciwnik uciekał, a nie wysłał przepotężną kontrę. Płomień zaczął się przesuwać, sunąć po ziemi i wypalając cały tlen w szerokim promieniu. Gentarou w przerażeniu oglądał, jak płomień nabiera tempa w jego stronę. Instynkt, zamknięcie oczu, nagłe rozlanie się ciepła po ciele. Ciepła tak przytłaczającego, że mózg tylko przez chwilę dał sygnał paniki. Ririka! Tak krzyknąłby Gentarou, gdyby nie stracił kontroli nad ciałem. Kogo innego mógł wezwać? Przecież nie rodziców, których nie interesowało, w jakim stanie kończy misje. Ma je kończyć i ma być jak najlepszym shinobi, wziąć klan w kontrolę i zostać Tsuchikage. Miał przywrócić chwałę Kamizuru Ichizoku. Jego osobiste sprawy ich nie interesowały, dlatego w ich wilii miał wydzielony sektor i dlatego też prowadził własny biznes. I dlatego, psia mać, tak się bał utracić Ririkę. Czy to był zapach jej włosów? Nie. To zmysły oszalały, przypadkowo próbując wysłać coś z przyjemności, by nie przeładować się bólem. Ale w końcu moment nastał, gdy włosy zniknęły, tak jak i ciuchy oraz sporo skóry. System wyłączył się, pozostawiając Gentarou nieświadomego otoczenia. Po co on to zrobił? Ah, tak. Bo tylko on mógł myśleć o ciele Riri, o tym, jak się przytulali w trakcie misji do sąsiedniego kraju. Który to był kraj? Mózg nie może znaleźć informacji, przeładował się, za dużo bodźców do odcinania, by choćby sen wytworzyć.

Ruch powiek jeszcze nigdy nie był tak bolesny. Nie mógł być. To był niewyobrażalne dla kogokolwiek, by ruszenie powiek tak bolało. Nie mógł ich nawet otworzyć, tylko minimalnie ruszyć, by być oślepionym przez światło. Błyskawiczna panika, że wciąż jest w środku ognia, znowu wyłączyła jego system.

Powiew wiatru, który chłodzi skórę. To go obudziło. Ale nie przyjemne uczucie, które łagodzi poparzoną skórę przez słońce, czy nagrzanego pracownika w polu. Nie, to było dalekie od subtelnego dotyku, który błogością przerywał napięcie w trakcie walk ninja. To był gwałt niewidzialnej siły, tarcia, próbującego poruszyć jego skórą. To była brutalna inwazja jego przestrzeni, któa powinna nim szarpnąc w spazmie łkania i jęku. Ale nie mógł. Organizm był kompletnie odwodniony, nie było szans na łkanie. A mózg nie pozwalał na tak głupi czyn jak ruch, nawet w formie jęku. Płuca też były uszkodzone tym zagotowanym powietrzem, więc ledwo nabierały niezbędny tlen, przez nieruchome nozdrza. Co on to miał pomyśleć? Ah, tak. Powiew wiatru nie ustawał, pora paść z kolejnego wycieńczenia bólem.

Hm? Motyl? Skąd wiedział, że to motyl? Ah, przecież znał się na owadach. Owady? Skurwiel zabił jego roje. Musiał je zabić, bo nie są przy nim. Skurwiel? Od kiedy Dziedzic Kamizuru używał tak obelżywego języka rynsztoku?

Motyl? Czekaj, myślał o motylu przed chwilą. Ale tak chwila jakby nie była przed chwilą. Ah, pewnie zasnął. Nie, to nie zaśnięcie. Teraz czuł ten nieprzerwany sygnał bólu, ale mózg się uczył, jak z nim kooperować. Działa na pełnych obrotach, dlatego tak dobrze mu się myśli, mimo, że pod stresem i czując jakąś nienaturalną frustrację. Dlaczego motyl podleciałby do niego? Ah, symbol odrodzenia..

A więc został spalony. Ten smród wokół, te pękające, wrzące pęcherze, ten wtapiający się w jego ciało materiał. Oh, no tak, żyje. Dlaczego nie umarł? W jego umyśle właśnie mignęło, jak płomień go pożera. Nieapetyczny widok. Kim był dziadek? Cholera wie, ale skoro go zaatakował, to nie był to Iwyjczyk. Genciak próbował poruszyć czymkolwiek, ale zrozumiał, że jest to niemożliwe. Musi leżeć i czekać na przypadkową łaskę. Ririka? Nie, Gentarou był za inteligentny, by marzyć o jej pojawieniu się. Zresztą, nie chciał jej widzieć. To przez nią jest w takim stanie. Zostawiła go, a on bronił jej reputacji. Nikt nie będzie obrażał kobiety, która jest tak mu ważna. Nikt! Zaśmiałby się, bo właśnie pierwszy raz poczuł, czym jest duma. Jakoś nigdy nie potrafił swoich osiągnięć traktować jako czegoś, co można docenić. Rodzice byli w miarę zadowoleni jego progresem, ale nic poza tym. A on nie widział żadnego uzasadnienia dla pozytywnych odczuć wobec siebie. W pewnym momencie nawet Ririka zaczęła go przeganiać, psia jego mać. No i żadnych znajomych, tyle, co biznes stabilnie sukcesy odnosił. Ale i tak nie na tyle, by pojawiali się jacyś wielkiej renomy ninja, którzy mogli chcieć być jego znajomymi. Po tylu misjach, zwłaszcza tej ze Strumyczkiem, gdzie zabił dziesiątki istnień wraz z Kirciakiem.. Włochacz-sama i Dureń-sama nie wydawali się tacy potężni. Byli po prostu bardziej doświadczeni niźli on. Ten.. Ten dziad nie był chyba nawet potężny, po prostu miał silniejszy katon. Ale o czym on? Ah, duma.. Zaśmiałby się, bo był dumny, że ślepo chciał bronić czci swej damy. Pewnie nazwałaby by go baka, a on teraz wygląda jak bakemono, ale zrobił to. Coś, co nie było interesem, wymierzoną akcją dla zysku, nie było wynikiem analizy.. Nie, to było czyste uczucie, płomień, który niszczy, prosto z nienawiści, tak bliskiej miłości. Ah, wody...

Oh, no tak, mózg coraz lepiej kooperuje z nieprzerwanym bólem. Już czuć zapach, szpetny, nieapetyczny, zbierający na wymioty - gdyby jego ciało mogło podjąć teraz taką funkcję, duszący i odstraszający każde żywe stworzenie. Przynajmniej mrówki go nie zjedzą! Ah, no tak, taki ból zbiera go na żarty, choć ciało karze go tsunami bólu za próby uśmiechu.

Motyl? Tak, Genciak ma przemyśleć życie, ale to za cholerę nie był motyl. Za duży smród.

Ile jeszcze będę leżał, padał, budził się i znowu padał, wciąż leżąc? Pragnienie, ból, zesztywnienie, smród, zrozumienie, rozpacz.. Tak, czas na panikę i rozpacz. Leży, bez szansy na pomoc, powoli umierając. Ma nadzieję, że przynajmniej ziemia wokół spalona, to się chociaż estetycznie komponuje. Ale ma dwanaście lat, niedługo trzynaście.. Chciał zdobyć jakiegoś kolegę przed urodzinami, żeby mogli razem się bawić. Kitashi miał nim być, ale go zdradził.. Ten jednooki dzieciak też nie był zbyt przyjacielski.. Włochacz-sama zniknął, więc pewnie też nie chce mieć go za ucznia. Dureń-sama mógłby się chociaż pojawić, to by go nauczył więcej o Konosze, wrogu Iwy, gdy tylko obalą szogunat. Tak, szogunat, to wróg klanu. Miał go obalić.. Ale leży tutaj i umiera, życie w nim gaśnie, a spalona skorupa stygnie. Był skorupą? Nie widział, nie mógł otworzyć oczu. Ale tak się czuł, więc i tak sobie siebie wyobrażał. Czuł, jak kanaliki wypuszczające łzy pracują. Ale żadna łza nie poleciała, bo wszystkie były już dawno temu parą.
Co? Głos? Ktoś przyszedł? Nie znał tego głosu, ale chyba młody mężczyzna. Jestem uratowany! Genciak, w porywie siły, wytworzył szeroki uśmiech na twarzy i tak mu został. Makabryczny widok, mały chłopiec, spalony, z przeolbrzymim uśmiechem pełnym niewinnej radości. Właśnie przestał oddychać, a płuca ostatkiem sił, w rzutach desperacji, zaczęły nabierać płytko powietrza. Żyj moje ciało! Żyj! Bowiem umysł znów przeciążył się bliskością granicy śmierci.
Obrazek
 
Posty: 627
Dołączył(a): 31 sie 2016, o 23:44
Ranga: Genin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Sokiro » 21 lis 2016, o 20:31

I tak więc Sokiro siedział przy rannej osobie, przecież to był chłopiec, w podobnym wręcz wieku, kto i dlaczego potraktował tak niewinne dziecko? Dziecko? Czy to mogło być niewinne dziecko, a może nie? Jednak czy to było teraz ważne? Na pytanie zadane przez Ryu, pojawił się szeroki uśmiech, uśmiech na zmasakrowanym ciele. Oddech zanikł, a ciało bliskie było śmierci, Sokiro chciał pomóc, ale jak? Do wioski nie było daleko, ale pewności nie było że zdążą dotrzeć tam na czas. Wciąż nasuwały się pytania, kto mógł mu to zrobić i dlaczego? Serce młodego Chuunina przestało na krótką chwilę bić, nie było to spowodowane jakąś chorobą czy zawałem, wręcz przeciwnie, teraz właśnie chłopak przypomniał sobie dlaczego został shinobi. Chciał chronić tych, którzy sami nie potrafią się obronić, jego nindo uciekło mu gdzieś przy okazji CE czy ostatnich wydarzeń, wszelkie zmartwienia i wątpliwości zanikły, pora wracać do wioski. Poczuł jak po jego polikach poleciały łzy, po chwili jednak otarł je a na jego twarzy zawitało zdecydowanie i chęć działania.-Trzymaj się kolego-powiedział z typowym już dla siebie spokojem, próbując możliwie jak najdelikatniej podnieść ciało. Teraz pozostało już tylko jak najszybciej dotrzeć do wioski, może uda się uratować jeszcze jego życie.

[Z/T]
 
Posty: 447
Dołączył(a): 13 cze 2016, o 18:22
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Dwie Formacje

Postprzez Maji Seitaro » 27 lis 2016, o 20:59

Seitaro nie był do końca pewien swoich umiejętności walki wręcz. Niejednokrotnie przyjdzie mu się zmierzyć z przeciwnikiem chcącym za wszelką cenę doprowadzić do walki w zwarciu. I co wtedy? Samo bronienie czy wyprowadzenie ciosu nie wystarczy. Trzeba znać jakieś dodatkowe sztuczki. A ponadto ostatnio opracował nową klanową technikę na podstawie ziemnych klonów. Tyle, że te klanowe były żelazne. I to od nauki tej techniki zaczął.
Przypomniał sobie cały schemat, który zbudował i odpieczętował zwoje ze swoim piachem. Zaczął mieszać chakrę poprzez pieczęcie i... bez rezultatu. Satetsu na glebie na chwilę się podniosło, jakby chcąc utworzyć jakąś formę, ale... Ale jednak nie. Wraz z każdą upłyniętą godziną piach wznosił się coraz to wyżej i wyżej przybierając konkretną ludzką formę, po czym opadał. I dopiero po którejś z kilkudziesięciu prób nastąpił przełom - przed Seitark stanął jegl idealny klon. Zmęczony chłopak cieszył się, że rozwijał swoje zdolności w takim tempie...

Jiton: Satetsu Bunshin no Jutsu 5PN

...a jak z wytrzymałością tego klona? Zgodnie z założeniami jegl struktura powinna być na tyle mocna, na co wpływa materiał, że powinien więcej znieść od chociażby kamiennego klona. Seitaro odszedł na pewną odległość, by za chwilę zaszarżować na klona z pełną prędkością i zniszczyć go. Oryginał zaatakował stylem Goken, zaś klon cofał się broniąc się stylem obronnym - Bogyo-Ryu. Nie trzeba mówić, że oryginał mógłby tak atakować w nieskończoność, ale defensywy tego stylu nie przełamałby. Więc trzeba było zastosować fortel. Seitaro zamarkował cios lewą ręką, by niespodziewanie kopnąć w podbródek wybijając tym samym klona dość wysoko w powietrze. Lecz to nie wystarczyło, by go zniszczyć. Seitaro wybił się i pojawił w ułamkach sekund niczym cień za plecami klona.

Kage-Buyo 10PN

...a klon był całkowicie zdezorientowany i bezbronny. Wystawiony na atak w powietrzu i to jeszcze od tyłu, nie mógł zareagować jakkolwiek. Seitaro w trymiga przypomniał sobie sekwencję ciosów, które wpierw poznawał poprzez nauke teoreryczną, a które teraz zamierzał przenieść na praktykę. Najpierw wyprowadził ręką cios w brzuch, w wyniku czego klon znalazł się pod oryginałem. W następnej kolejności w ruch poszły kopnięcia piętą w klatkę piersiową i brzuch - dokładnie trzy ciosy, przez które struktura klona nieco się obruszyła i popękała. Jednak dopiero ostetczny cios, ten wbijający w ziemię, przesądził o dalszym istnieniu żelaznego bunshina.
Seitaro uznał efekt swojego treningu za zadowalający.

Shishi Rendan 10PN
MK: Inuzuka Arai
Obrazek
Seitaro Theme

Sprawdzam KP, misje samodzielne, jestem modem w Kuźni i WT, prowadzę misje - służę pomocą.
NIE OTWIERAĆ, BO PRAWDA WYJDZIE NA JAW!
Spoiler:
 
Posty: 1670
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Maji Seitaro » 2 gru 2016, o 10:46

Seitaro przyszedł na swoje standardowe pole treningowe. Standardowe, znaczy najczęściej używane. Jaskinia Maji straciła co nieco na użyteczności, bo nie ma tam za bardzo miejsca, a jedyne do czego się teraz nadaje to do pobierania żelaza do technik.
W każdym razie Maji nie zamierzał się ociągać, więc id razu przeszedł do sedna. Przeczytawszy wcześniej zwój z biblioteki, zaczął postępować wedle instrukcji w nim opisanej. Na początek skumulował chakrę w stopach, by przesłać ją do ziemi i zmiękczyć. Technika działania bliźniacza do Doton no Jutsu, no ale jednak różnice pewne były zauważalne. Chwilę później zniknął pod ziemią, w której mógł się swobodnie przemieszczać, a powstałą dziurę zasklepić.

Moguragakure no Jutsu 5PN

Seitaro postanowił jeszcze bardziej udoskonalić swoje umiejętności walki wręcz i wprowadzić do repertuaru nową, jakże przydatną technikę. Na dobry początek uformował klona z ziemi, który posłuży jako żywy worek treningowy.
Seitaro natychmiast przeszedł do ofensywy, zaś klonowi rozkazał się bronić z całych sił. W grę weszła cała kombinacja przeróżnych ciosów. Ktoś jednak musiał znowu się poddać, więc oryginał skłonił się ku użyciu prostego fortelu. Sypnął piachem w oczy, a następnie oślepłego klona walnął w podbródek Kiki Agito, przez co wyleciał mocno w górę, a jego struktura na twarzy zaczęła pękać. Seitaro wyskoczył do góry, a znalazłszy się przy klonie załozył mu dźwignię, chwycił w pasie i eprawił w ruch wirowy, zmierzając ku ziemi. W wybiku zderzenia o skały klon został zniszczony.

Hayabusa Otoshi PN10

MK: Inuzuka Arai
Obrazek
Seitaro Theme

Sprawdzam KP, misje samodzielne, jestem modem w Kuźni i WT, prowadzę misje - służę pomocą.
NIE OTWIERAĆ, BO PRAWDA WYJDZIE NA JAW!
Spoiler:
 
Posty: 1670
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Takahama Hiroshi » 2 gru 2016, o 15:38

Hideko znalazła się daleko od Iwagakure no Sato. Jej zwyczajowy, popołudniowy spacer przedłużył się w małą wyprawę. Kobieta nigdy wcześniej tutaj nie była, toteż z zachwytem podziwiała formy skalne, które w tym miejscu przyjmowały naprawdę ciekawy wygląd. Na jej twarzy malował się szeroki uśmiech. Włosy, jak to miała w zwyczaju, opadały jej na ramiona i lekko poruszały się, muskane słabymi po;dmuchami wiatru. Tak bardzo jej się tu podobało, iż postanowiła przyjrzeć się z bliska dwóm wielkim skałom, które wiodły prym na tym pustkowiu.
Jej uwagę zwróciło jednak zupełnie coś innego. Mianowicie, był to Seitaro, który ćwiczył właśnie technikę chowania się pod ziemią. Dziewczyna zbliżyła się jeszcze bardziej, ukrywając swoją obecność przed Geninem. Przyglądała mu się jak trenuje, uważnie analizując każdy wykonywany ruch.
-A więc opanował już technikę wchodzenia pod ziemię bez wytwarzania dziury. Może coś z niego wyrośnie - pomyślała, uśmiechając się do siebie.
Stała dalej na swoim miejscu i wpatrywała się w Seitaro, jak ten ćwiczył swoją drugą technikę. Tym razem Taijutsu. Hideko w ogóle nie interesowała się stylami walki wręcz, na tym polu chłopak był trochę przed nią. Dziewczyna w końcu postanowiła ujawnić swoją obecność, wychylając się zza skały i ruszając w stronę Genina. Poruszała się bezszelestnie i kiedy znalazła się jakieś dziesięć metrów za plecami chłopaka, postanowiła się odezwać.
-Witaj, Seitaro. Przepraszam, jeśli Cię przestraszyłam. Nazywam się Hideko, i tak jak Ty, pochodzę z klanu Maji. - Na jej twarzy pojawił się jeszcze szerszy uśmiech, jednak wciąż wyglądała zjawiskowo. - Trochę o Tobie słyszałam. Najnowsze pokolenie użytkowników Jitonu.
Dopiero teraz miała okazję, by porządnie przyglądnąć się chłopakowi. Mierzyła go od góry do dołu, jakby oceniała jakiegoś pudla na światowej wystawie psów. W końcu jednak spojrzała mu w oczy i ponownie się odezwała.
-Widzę, że porządnie trenujesz. To się chwali, choć pewnie brakuje Ci osoby, z którą mógłbyś poćwiczyć klanowe techniki, nie? Znam ten ból. - Jej twarz na chwilę spochmurniała, jednak zaraz powrócił promienny uśmiech. - Może pokażesz mi, co umiesz. Zobaczymy na jakim poziomie jesteś.
Hideko odsunęła się trochę, dając wolne pole do popisu dla Seitaro. Upewniła się tylko, iż chłopak nie zrozumiał ją opacznie. Nie miała na myśli walki, a suchą prezentację umiejętności. Na pojedynek na pewno się znajdzie jeszcze czas.
 
Posty: 815
Dołączył(a): 10 wrz 2016, o 00:37
Ranga: Chūnin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Maji Seitaro » 2 gru 2016, o 17:49

Trening czyni mistrza, jak to mawiają. I trudno się w tej kwestii nie zgodzić, jednak by trenować i to jeszcze regularnie, niezmiernie ważne jest samozaparcie i twarde postanowienie w dążeniu do celu. Gdy posiada się obie te cechy, wówczas potencjał i geniusz spadają na dalszy plan. Bo niby jak porównać geniusza - zresztą niekiedy zadufanego w sobie - któremu wszystko przychodzi łatwo z ciężko trenującym przeciętniakiem? Który więcej osiągnie?
I do jakiego typu zaliczał się Seitaro? Bowiem z jednej strony był naprawdę zdolny i ambitny, z drugiej był na tyle skromny, że za geniusza się nie uważał, a swoją karierę budowałbw zasadzie od zera. Mógł być więc typem pośrednim. Tacy się zdarzają..

Wydawałoby się, że w pobliżu nie ma nikogo, oprócz trenującego Seitaro. Chociaż krajobraz był dość malowniczy, to z jakiegoś powodu na Dwie Formacje raczej nikt nie będący shinobi by się nie zapuszczał. A przecież nie jest tutaj niebezpiecznie.
Nie widział kogokolwiek, kto mógłby go obserwować, nikogo też nie wyczuwał, więc z jego punktu widzenia był tutaj sam. A jednak, jak się po jakimś czasie okazało, nie był sam. Gdy podeszła do niego kobieta na tak bliską odległość - nie usłyszał niczego. Jednak na pierwsze zasłyszane słowo zareagował gwałtownie, chwyciwszy rękojeść katany. Gdy się odwrócił ujrzał jakby znajomą kobietę. Te czerwone włosy, wydatne kształty i sympatyczny uśmiech... skądś to kojarzył. Dopiero po chwili skonstatował, że zna tę kobietę. Z widzenia, ale zna.
- Witaj, Hideko-senpai. - odparł kobiecie, puszczając rękojeść. Nie przestraszył się, nie było po nim tego widać, jednak był nieco zaskoczony widząc akurat JĄ.
- A przed sobą mam starsze pokolenie. Jesteś chyba najsilniejszą użytkowniczką naszej sztuki w tej wiosce, nie mylę się, senpai? - zapytał, faktycznie zastanawiając się czy Hideko jest najsilniejsza czy też nie. Klan Maji był niewielki, a i nie każdy był ninja, więc raczej łatwo wyodrębnić konkretne jednostki.
- Oprócz klona, do treningu nie potrzebuję kogokolwiek innego. Więc nie, samotność niespecjalnie mi doskwiera - powiedział, mając na myśli autorskiego klona stworzonego z Satetsu. Takiej techniki to Hideko nie znała na bank. Na ostatnie pytanie Seitaro delikatnie się obruszył i ściągnął brwi.
- A skąd takie żywe zainteresowanie mną? Do tej pory najwyżej mijaliśmy się gdzieś po drodze i to bez słowa.
Mogło się wydawać, że chłopak dzisiaj w humorze nie był, no i faktycznie, jest w tym trochę racji.

MK: Inuzuka Arai
Obrazek
Seitaro Theme

Sprawdzam KP, misje samodzielne, jestem modem w Kuźni i WT, prowadzę misje - służę pomocą.
NIE OTWIERAĆ, BO PRAWDA WYJDZIE NA JAW!
Spoiler:
 
Posty: 1670
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Takahama Hiroshi » 2 gru 2016, o 18:17

Hideko spokojnie wsłuchiwała się w słowa chłopaka, cały czas się uśmiechając. Cóż, taki miała charakter. Była jednak lekko zaskoczona, iż chłopak znał jej imię. Przez chwilę stała w milczeniu, bawiąc się żelaznym piaskiem, który przed chwilą wyciągnęła z ziemi. Chmura zaczęła kształtować się w kulę, jednak nie był to zwykły kształt. Figura powstawała z jednego kolca, który wielokrotnie się dzielił, tworząc ich gęstą siatkę. W końcu uformowała się w pełni. W kuli były prześwity, przez które było widać, że w środku znajdowały się niezliczone ostre końcówki, które bez problemu mogłyby przeciąć skórę i mięśnie, a pewnie i nawet kości.
Kunoichi postanowiła w końcu odpowiedzieć na słowa Seitaro.
-Najsilniejsza? No nie wiem - odparła wesoło, puszczając oczko do chłopaka. - Po prostu miałam więcej czasu na trening naszych klanowych zdolności niż inni. Przy odpowiedniej ilości czasu i samozaparcia też dojdziesz do tego etapu.
Kobieta zaczęła lekko poruszać biodrami na lewo i prawo, zapewne z powodu, iż nie miała za dużo do roboty, a coś musiała robić, by nie zwariować. Była trochę zniesmaczona postawą chłopaka, jednak nie okazała tego na zewnątrz. W jakiejś części rozumiała chłopaka. W końcu byli tutaj imigrantami, a nie rodzimymi mieszkańcami Iwagakure z długimi tradycjami.
-Zawsze jednak lepiej potrenować z prawdziwą osobą niż z klonem, który jest tylko częścią własnych umiejętności. Nie mówię o przyjaciołach. W końcu każdy ma inny charakter i nie musi potrzebować przyjaciół. Partner w treningu to jednak inna sprawa. Mówię Ci z własnego doświadczenia. - Kobieta z nudów zaczęła wchodzić na najbliższą skałę, wciąż jednak wpatrując się w Seitaro. Można byłoby przysiąc, iż nawet z nim flirtuje. - Zawsze byłam zainteresowana innymi członkami klanu. W końcu wszyscy to jedna wielka rodzina. Zauważyłam, że się rozwijasz i chciałam tylko zaoferować pomoc. W jakiejkolwiek formie. Jakbyś miał jakieś pytania, to możesz śmiało pytać. Odpowiem na tyle, ile potrafię.
Hideko weszła już na samą górę i musiała mówić znacznie głośniej, by Seitaro wszystko usłyszał. Zaraz jednak poczęła wracać, tym razem korzystając ze swoich rąk, a nie nóg.
 
Posty: 815
Dołączył(a): 10 wrz 2016, o 00:37
Ranga: Chūnin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Maji Seitaro » 2 gru 2016, o 20:09

Seitaro wpatrywał się w Hideko, tak jak ona w niego. Jak bardzo chłopak oddalał myśli o jakichkolwiek miłostkach, tak jego męskie jestestwo nie mogło odmówić wielkiej urody Hideko. Kto by pomyślał, że najlepsze dziewczyny to tylko z Maji? W każdym razie szybko otrząsnął się z myśli na jej temat, bo w sumie nie wiadomo jaka była różnica w wieku między nimi, ale więcej niż dwadzieścia pięć by jej nie dał. Jak było naprawdę, ile miała lat, o to pytać nie zamierzał. Z grzeczności i nie będąć natrętnym, ot co.
Miast skupić się na słowach kunoichi, patrzył na twór, który powstawał spod ręki kobiety. Bez wątpienia materiałem był żelazny piasek. Nie mógł go pomylić z niczym innym. Ale ten różnił się od tego, którym manipulował Seitaro. Jego był dość mocno nieregularny, zaś jej... idealne proporcje, regularne, ale groteskowe kształty, pozornie gładka powierzchnia obwieńczona zastępami małych ostrzy... Doprawdy, coś niesamowitego. Seitaro aż szerzej otworzył oczy z niemego wrażenia.
Zaraz jednak zreflektował się i wrócił do wątku.
- Nie przeczę, ale nie potwierdzam. Dotychczas trenowałem sam, bez przyjaciół, z klonem lub samotnie. Mówisz, że partner w treningu to coś innego, lepszego? - rozłożył lekko ręce - Chętnie się przekonam. - czyżby chłopak rzucił wyzwanie Hideko czy może tylko zgodził się na towarzystwo?
Odwzajemnił nienzaczny uśmiech po raz pierwszy od początku rozmowy.
- Będę miał jedno pytanie, tak na początek. Co to była za technika?

MK: Inuzuka Arai
Obrazek
Seitaro Theme

Sprawdzam KP, misje samodzielne, jestem modem w Kuźni i WT, prowadzę misje - służę pomocą.
NIE OTWIERAĆ, BO PRAWDA WYJDZIE NA JAW!
Spoiler:
 
Posty: 1670
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Takahama Hiroshi » 2 gru 2016, o 20:40

Kobieta zauważyła wzrok Seitaro, który spoczywał na żelaznym piasku, którym manipulowała. Jej duma poczuła się trochę urażona, iż chłopak w takim wieku, gdzie jego hormony powinny buzować, wpatrywał się w jakiś piach, a nie w nią. Dostrzegła jednak pojedyncze spojrzenia, które kierowane były na jej ciało. Powoli zaczęła dochodzić do wniosku, iż częściowo rozgryzła Genina. Nawet jej przez myśl nie przeszło, że poznała go całkowicie. Tak naprawdę nigdy się nie zna nikogo, nawet samego siebie, pomyślała, wracając jednak od razu na ziemi. Skupiła się z powrotem na klanowiczu, odkładając filozoficzne rozważania na inny czas. Chłopak był po prostu typem samotnika.
Hideko znalazła się naprzeciw Seitaro i słuchała jego słów.
-Coś chyba do niego dotarło - pomyślała, śmiejąc się w duchu. - Do tego się uśmiechnął.
Nie zareagowała na małe wyzwanie, które postawił przed nią chłopak. Na sparingi i walki przyjdzie jeszcze czas. Na razie chciała się dowiedzieć jeszcze więcej o Seitaro. Kim jest, co powoduje, że wstaje rano z łóżka i idzie trenować? Teraz jednak padło pytanie o zdolności klanu Maji, a konkretnie o technikę, którą wykonała, bawiąc się piachem.
-Technika nazywa się Satetsu Kaihō i jest dosyć zaawansowana, nie żebym Cię chciała zniechęcić, ale jeszcze trochę treningu przed Tobą zanim to opanujesz. Widziałeś już jej działanie w miniaturce, ale żeby lepiej poznać jak działa zrobię naprawdę dużą wersję. Przyglądaj się dokładnie.
Kobieta wyciągnęła dwa zwoje i odpieczętowała z nich pokaźną ilość żelaznego piasku. Dobrała trochę jeszcze z ziemi i przystąpiła do wykonania techniki. Piasek powędrował w górę i uformował się w kilka kolców, podobnych do tych, co wcześniej, ale trochę większych. Następnie zaczął się rozrastać, tak jak już to Seitaro widział. Tym razem jednak proces był wolniejszy i powiększony, więc chłopak mógł na spokojnie wszystko oglądnąć. Po paru minutach kolce uformowały się w wielką kulę o średnicy dwudziestu metrów, która unosiła się dwa metry nad ziemią. W środku były tysiące mniejszych już kolców, tworząc tak gęstą siatkę, iż człowiek nie miał żadnych szans, by nie zostać pokłutym.
-Jakieś dalsze pytania? - spytała go, wypinając klatkę piersiową do przodu w geście dumy. Miała nadzieję, iż chłopak zrozumie, że to tak na żarty, a nie na serio się przechwala.
 
Posty: 815
Dołączył(a): 10 wrz 2016, o 00:37
Ranga: Chūnin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Maji Seitaro » 2 gru 2016, o 23:08

Kiedy kobieta podeszła do niego na dosyć bliską odległość, chcąc nie chcąc, nawiązał dłuższy kontakt wzrokowy. Co myślała Hideko, a co myślał Seitaro? Cóż, na pewno nie zjechał wzrokiem nieco poniżej jej szyi, tylko wpatrywał się w oczy kobiety, które, cóż, były całkiem ładne. Wpatrywanie się komuś w oczy przez długi czas bez mrugnięcia i rozproszenia było czymś, co w pewien sposób charakteryzowało Seitaro. Tak, jak teraz wpatrywał się w oczy Hideko, tak samo wpatrywał się w oczy Tadaokiego. Z tą różnicą, że u Kage jego wzrok zdradzał absolutną pewność siebie, a tutaj... tutaj był pytający,a jednocześnie lekko zafascynowany. To przynajmniej zdradzały ciemnoniebieskie oczy chłopaka w tej chwili.
Zaraz po tym wystąpiła z pokazem techniki, o którą pytał genin. Wpierw jednak wysłuchał komentarza na temat tej techniki, a dopiero potem odsunął się nieco i zaczął podziwiać. Cały ,,pokaz'' trwał parę minut, a więc trochę za długo jeśliby przenieść ten czas na pole bitwy. Seitaro jednak nie wypytywał, domyśliwszy się, że to tylko prezentacja, w której wszystko musi zachodzić powoli tak, aby obserwator - czyli Seitaro - mógł przeanalizować technikę od początku jej tworzenia, po efekt końcowy. Nie był przecież głupi.

- Gdybym był twoim wrogiem, Hideko-senpai, pewnie nie dałabyś mi tych kilku minut na obserwację, mam rację? - pytanie wybitnie retoryczne i nawet żartobliwe, ale jednak zdecydował się je zadać, byleby toczyć jakoś temat dalej.
- Ciężko mnie zniechęcić do czegoś, co chcę osiągnąć prędzej czy później i takim albo innym sposobem. - oznajmił już poważniej. Po chwili pociągnął za klamrę na torsie, a duży zwój zwisający mu z pleców upadł na skaliste podłoże i przy okazji się rozwinął.
- Wypadałoby się odwdzięczyć. Osobiście stawiam bardziej na efektywność niż efektowność. Obserwuj, mimo, że nie będą to żadne fajerwerki. - i złożył pojedynczą pieczęć oraz wysłał pojedynczy impuls chakry. W rezultacie zawartość zwoju ujawniła się, a Seitaro zaczęła otaczać chmura średniej ilości Satetsu, która powoli krążyła wokół swojego ,,pana''. Postanowił czymś zaskoczyć czerwonowłosą. Mianowicie chodziło o autorskie techniki, takie, o których Hideko pojęcia nie miała. Standardowymi technikami nie zaskoczyłby jej ani trochę, ani popisał. Związał kilka pieczęci, a w tym samym czasie z chmury Satetsu zaczął wyłaniać się człekopodobny kształt, który z każdą chwilą zaczął przypominać Seitaro, aż stał się jego wierną kopią.
- Jiton: Satetsu Bunshin no Jutsu - wyjawił koleżance po fachu nazwę techniki. - Tworząc go, inspirowałem się jego ziemnym odpowiednikiem. Od skalnego klona różni się tym, że jest znacznie wytrzymalszy, może wykonywać klanowe techniki, a także, co najciekawsze, mogę nim dowolnie sterować na odległość. - opowiedział, jednak o jednej krzywdzącej wadzie żelaznego klona wysłowić się nie mógł. Po prostu. Następnie związął kolejne pieczęci, by w rezultacie z żelaza wyłonił się kulisty kształt przypominający Daisan no Me, tylko, że o wiele większy. Powierzchnia kuli lekko falowała, jednak jej kształt był bardzo regularny.
Uśmiechnął się i szybkim, płynnym ruchem kopnął klona w podbródek, posyłając go na pewną odległość do góry. Za nim posłał sferę, która zderzyła się z klonem i natychmiast zaczęła się kurczyć, by po chwili eksplodować setkami, jeśli nie nawet tysiącami żelaznych iglic w promieniu trzech metrów. Siła była wystarczająca, by zniszczyć klona. W każdym razie ściągnął z góy całe żelazo i ,,włączył'' je do całości.
- Tetsu Bakuhatsu Kyū. - oznajmił nazwę techniki, po czym uśmiechnął się lekko, półgębkiem, mrużąc oczy. Czy Seitaro dobrze zrobił ukazując autorskie techniki nieznanej tak naprawdę osobie?
- Normalnie nikomu nie pokazałbym tych technik w prezentacji. Zobaczyłaś je tylko dlatego, że dzielimy tę samą krew i dysponujemy tymi samymi zdolnościami. Członkowie naszego klanu powinni się nawzajem wspierać i nawzajem nauczać... wszak dobra współpraca rodzi dobre owoce.


Spoiler:
MK: Inuzuka Arai
Obrazek
Seitaro Theme

Sprawdzam KP, misje samodzielne, jestem modem w Kuźni i WT, prowadzę misje - służę pomocą.
NIE OTWIERAĆ, BO PRAWDA WYJDZIE NA JAW!
Spoiler:
 
Posty: 1670
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Takahama Hiroshi » 2 gru 2016, o 23:34

Dziewczyna anulowała technikę i żelazny piasek z powrotem zmienił się w wielką chmurę, rozproszonych drobinek. Około połowa piachu ruszyła w stronę zwoju i została momentalnie zapieczętowana. Hideko podniosła rulonik i wsadziła go z powrotem do kabury na udzie. Dopiero po tym odpowiedziała na pytania chłopaka.
-Masz rację. Technika powstaje o wiele szybciej, jednak nie są to ułamki sekund, więc technika ta ma też pewne wady. Jednak im więcej żelaza jesteś w stanie efektywnie kontrolować, tym większą powierzchnię jesteś w stanie pokryć tymi kolcami.
Kobieta stała i przyglądał się Seitaro, który postanowił również ujawnić, co nieco, ze swojego arsenału. Hideko była bardzo ciekawa, co też chłopakowi udało się osiągnąć. Sama nie zajmowała się tworzeniem własnych technik, na tak wczesnym poziomie, więc była naprawdę zaskoczona, iż chłopak zabrał się do tego tak wcześnie. Coraz bardziej była przekonana, że Genin ma naprawdę talent, który nie często objawia się na świecie.
Bacznie analizowała techniki, które prezentował jej Seitaro. O ile klon był czymś logicznym i przydatnym w walce, to sama osobiście preferowała skalne kopie. To druga technika zrobiła na niej o wiele większe wrażenie. Pomysł był oryginalny i do tego technika posiadała niezłą siłę rażenia, która pewnie będzie się tylko zwiększać, jak Seitaro będzie rósł w siłę.
Kiedy chłopak zakończył swój mały pokaz, dziewczyna uśmiechnęła się do niego.
-Naprawdę jestem pod wrażeniem. Autorskie techniki na tym poziomie, niespotykane. I widzę, że czegoś się nauczyłeś - mówiła, komentując ostatnim zdanłem ostatnią wypowiedź chłopaka na temat współpracy z członkami klanu. - To mam jeszcze jedną, ostatnią dziś, rzecz, którą chcę Ci pokazać. Potem możesz mnie pytać o wszystkie rzeczy, jakie Ci przyjdą do głowy.
Hideko zapieczętowała pozostały żelazny piasek w zwoju i schowała go. Zaraz po tym wykonała pięć pieczęci i wokół nich pojawiła się średnia ilość złotego pyłu, unoszącego się nad ziemią. Wykonała gest ręką i całe złoto stworzyło niewielką falę, która ruszyła w stronę głazu znajdującego się obok nich. Kamień był wysokości czterech ludzi i potrzeba byłoby kolejnych dziesięciu, by utworzyli wokół nich okrąg przez złapanie się za ręce. Fala runęła prosto na tenże głaz, zmieniając go w kupkę kamieni wielkości pięści. Po tym pył wrócił do Hideko i krążył wokół niej. Dziewczyna zaś czekała na reakcję Seitaro.
 
Posty: 815
Dołączył(a): 10 wrz 2016, o 00:37
Ranga: Chūnin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Maji Seitaro » 3 gru 2016, o 12:30

Najwyraźniej Hideko była pod wrażeniem technik, które opracował Seitaro, czemu dała wyraz w swoich słowach. Seitaro miał jednak nadzieję, że to nie żadne pobłażliwe pochwały z ust wyższej rangą, a szczere stwierdzenie.
- Ta ilość za mną, to moje maksimum możliwości na tym poziomie. - wyjaśnił, słysząc zdanie o kontrolowaniu większej ilości piachu. Cóż, wszystko przyjdzie z czasem i to być może nawet prędzej niż może się zdawać. Chłopak był zbyt ambitny, by stać w miejscu. Chwilę po tym jak Hideko zapieczętowała swój piach, Seitaro postanowił uczynić to samo. Bo po pierwsze nie miał jej nic więcej do zaprezentowania, a po drugie nie chciał narażać się na niepotrzebne zużycie chakry przez ciągłą kontrolę pola magnetycznego.
Później dziewczyna zaczęła mówić o ostatnim pokazie, więc Seitaro zamilkł i zaczął obserwować. Wokół dziewczyny, po związaniu kilku pieczęci pojawiło się coś piaskopodobnego... ale to było złote, błyszczało.
,,Złoto w sypkiej formie? doszedł do wniosku, że nie mogło to być nic innego, jak złoto. Sekundy później chmura złotego pyłu pomknęła w kierunku olbrzymiego głazu, z którego po chwili... nic nie zostało. No, prawie nic, oprócz malutkich kamieni. Seitaro otworzył szerzej oczy z wrażenia i zacisnął pięści, mając świadomość, że kiedyś taka siła może być na wyciągnięcie jego rąk.
- Jeżeli to było złoto, jak myślę, musiałaś je kontrolować w jakby odwrotny sposób od żelaza. Wszak złoto jest diamagnetyczne. - podzielił się konkluzją, chcąc się przy tym dowiedzieć czy jest trafna. Był pojętny, ot co.
Chwycił swój zwój i przewiesił go przez plecy, nie chcąc by niepotrzebnie tarzał się w kurzu, a następnie usiadł na jakiejś mniejszej skale, idealnej na siedzisko.
- Umiejętności naszego klanu są niszczycielskie, a magnetyzm to na tyle rozległe pojęcie, że aż zastanawiam się, czy istnieją inne formy kontroli pola magnetycznego. Muszą istnieć, a jeśli nie, to trzeba pokusić się o przestudiowanie tej dziedziny, by móc opracować coś zupełnie nowego.

MK: Inuzuka Arai
Obrazek
Seitaro Theme

Sprawdzam KP, misje samodzielne, jestem modem w Kuźni i WT, prowadzę misje - służę pomocą.
NIE OTWIERAĆ, BO PRAWDA WYJDZIE NA JAW!
Spoiler:
 
Posty: 1670
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Takahama Hiroshi » 3 gru 2016, o 13:02

Kobieta kiwnęła tylko głową, kiedy Seitaro opowiadał o swoim limicie dotyczącym manipulacji opiłkami żelaza. Nie była tym zaskoczona, bądź co bądź, chłopak wciąż był młody i miał całe życie przed sobą. Kiedy zaprezentowała technikę złotego pyłu, od razu zapieczętowała go w zwoju. Kontrolowanie złota było znacznie trudniejsze i bardziej obciążające niż żelaza, jednak miało swoje zalety. Zaraz po tym, Seitaro wypowiedział bardzo trafny komentarz, nad którym dziewczyna musiała się chwilę zastanowić.
-Rzeczywiście, zasada kontrolowania złota jest odmienna i znacznie trudniejsza niż żelaza. Stąd też prawie niemożliwe, a na pewno na moim poziomie, jest tworzenie z tego metalu konkretnych kształtów. Techniki opierają się raczej na kontrolowaniu fal lub innych mało ukształtowanych form. Umiejętność tę wymyślił czwarty Kazekage, Rasa, na podstawie kontroli żelaza, którą pierwszy opanował trzeci Kazekage, o imieniu zagubionym dla ludzkości. Wzorował się na zdolnościach Shukaku, który kontrolował piasek.
Jej odpowiedź była znacznie dłuższa niż tylko reakcja na jedno zdanie Genina, jednak nie przeszkadzało jej to. Odkrywała w sobie talenty pedagogiczne, o które wcześniej siebie by nie posądzała. Sprawiało jej to jednak przyjemność, więc postanowiła przekazać kolejne informacje, które wydały się jej ważne dla chłopaka.
-I tu się z Tobą zgodzę w stu procentach. Nie wiem, czy jesteś tego świadom, ale nasz klan może się specjalizować w czterech dziedzinach, które nazywamy ścieżkami. Pierwszą z nich jest Satetsu, którą Ty, jak i większość Maji opanowuje na samym początku. Kolejną jest Sakin, którą Ci przed chwilą pokazałam. Trzecią jest Jishaku Kengeki, zwana też Ścieżką Magnetycznej Broni. Jej zasada polega na magnetyzowaniu broni, przez którą możesz ten magnetyzm przekazać dalej, np. na przeciwnika. Sprawia to, iż osoba taka przyciąga stalowe elementy, głównie broń, która dzięki temu ma stuprocentową celność i znacznie ułatwia to walkę. Ostatnią ścieżką jest Jishaku Ninpō, inaczej Ścieżka Magnetycznej Sztuki Ninja, która, w dużym skrócie, pozwala stwarzać i niszczyć pola magnetyczne wszelkich przedmiotów. Ścieżka ta ma jednak parę wad, włącznie z tym, iż użytkownik może stać się wielkim magnesem, który będzie przyciągał wszystko w okolicy, a zazwyczaj kończy się to jego śmiercią. Dodatkowo, osoba wykorzystująca tą ścieżkę musi uważać na obce ładunki chakry i zaburzenia w jej kontroli, bo kończy się to tragicznie.
Hideko wpatrywała się w Seitaro, zastanawiając się, czy nie przeładowała go nowymi informacjami. Miała jednak nadzieję, iż tak świeży umysł poradzi sobie z tym wszystkim bez problemu.
-Jakieś pytania jeszcze?
 
Posty: 815
Dołączył(a): 10 wrz 2016, o 00:37
Ranga: Chūnin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Maji Seitaro » 3 gru 2016, o 14:27

Po reakcji malującej się na twarzy Hideko widać było, że Seitaro albo zaskoczył ją pytaniem, albo zaimponował swoją ciekawością, tudzież żywą chęcią zbierania wiedzy o własnym klanie. No, w każdym razie im dłużej wsłuchiwał się w monolog dziewczyny, tym bardziej fascynował się zdolnościami swojego klanu i tym bardziej chciał te wszystkie ścieżki opanować. Chłopak stawał się z dnia na dzień coraz bardziej ambitny. Z jednej strony dobrze, bo dzięki temu miał motywację się rozwijać. A z drugiej, no cóż, wiadomo - przerost ambicji sprowadza na manowce każdego. Ale, gdyby tak we wszystkim zachować stosowny umiar...
- A więc jednak, nie myliłem się. - mruknął z zawadiackim uśmiechem. W głowie przeanalizował wiedzę, którą udało mu się zebrać. O Satetsu wiedział doskonale, wszak sam go wykorzystywał, Sakin poznał przed kilkoma chwilami i to czego zdołał się o nim dowiedzieć to to, że złoto stawiało na ilość i masę, nie na formę i skupioną siłę jak w przypadku Satetsu. Jishaku Kengeki, bardzo przydatna ścieżka, jeśli przyjdzie mu się zmierzyć z przeciwnikiem lubującym się we wszelkich odmianach broni białej. Przez myśl przeszła mu Ririka wykorzystująca łańcuch. No i na koniec Jishaku Ninpo, które miało tyle zalet, co i wad. Ścieżka obosieczna, lepiej będzie się jej, póki co, wystrzegać.
Nie miał żadnych problemów z zapamiętaniem całej tej wiedzy, ba, chciał jej jeszcze więcej, stąd należało spodziewać się kolejeng pytania.
- Kim był Shukaku? Prekursor sztuki magnetyzmu, jak rozumiem?
Nie zdawał sobie sprawy, że Shukaku to ogoniasty demon, na którego umiejętnościach wzorował się Sandaime Kazekage. Cóż, duma Seitaro z tego, że jego przodkowie byli Kazekage, była nieprzebrana.

MK: Inuzuka Arai
Obrazek
Seitaro Theme

Sprawdzam KP, misje samodzielne, jestem modem w Kuźni i WT, prowadzę misje - służę pomocą.
NIE OTWIERAĆ, BO PRAWDA WYJDZIE NA JAW!
Spoiler:
 
Posty: 1670
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: Dwie Formacje

Postprzez Takahama Hiroshi » 3 gru 2016, o 14:47

Kobieta zignorowała pierwszy komentarz chłopaka. Czekała na jakieś bardziej konkretne pytanie i w końcu się go doczekała. Przez chwilę jej mina przybrała dziwny wyraz, jednak po następnych sekundach Hideko wybuchła śmiechem, łapiąc się za brzuch. Chichrała się tak przez prawie pół minuty, po czym spojrzała na chłopaka już bardziej poważna, ale wciąż z ogromnym uśmiechem na twarzy.
-Przepraszam Cię za tą reakcję. Jak byłam młodsza zareagowałam tak samo na wiadomość o istnieniu Shukaku. Nie miałam pojęcia, co to jest, ani dlaczego wszyscy się ze mnie śmieją. Teraz jednak ich rozumiem. Pewnie Ty kiedyś też zrozumiesz - mówiła, omijając jednak kwintesencję tego pytania. - Shukaku jest to bestia, która była pod kontrolą Sunagakure no Sato i posiadała umiejętność manipulacji piaskiem za pomocą własnej woli, tak jak Maji kontroluje żelazo. To na niej właśnie wzorował się Trzeci Kazekage, wymyślając Satetsu.
Hideko chichotała jeszcze cicho od czasu do czasu, pewnie przypominając sobie pytanie Seitaro. W końcu jednak uspokoiła się zupełnie i zaczęła rozglądać się po terenie oraz spoglądać w niebo.
-Zrobiło się trochę późno. Możemy kontynuować tą rozmowę, wracając do wioski. Chyba, że chcesz tu zostać i potrenować jeszcze.
 
Posty: 815
Dołączył(a): 10 wrz 2016, o 00:37
Ranga: Chūnin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tereny Treningowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron