Nieopodal szlaku kupieckiego.

Tereny lasów i gór sąsiadujących z Iwagakure no Sato. Shinobi wykorzystują je często w celach treningowych, czy też do prywatnych spotkań.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Nieopodal szlaku kupieckiego.

Postprzez Kurogane Ichiro » 6 paź 2017, o 02:38

Miejsce to nie wyróżnia się niczym spośród krajobrazów Kraju Ziemi. Praktycznie pusty, płasko zrównany plac na szczycie jednej z Iwijskich gór. Dookoła kilka półek skalnych, po których można przemieszczać się ponad kilkunastu metrowymi przepaściami. Na zachód od ów pola treningowego widnieje niewielki zbiornik wodny, a na wschód pobliski szlak kupiecki prowadzący z Kraju Ziemi do Wioski Wodospadu. Jeśli chodzi o roślinność można tu takową spotkać, jednak są to jedynie pojedyncze drzewa i krzewy, w których raczej trudno się ukryć.

Czerwonooki ma w zwyczaju odwiedzać tutejszą okolicę przynajmniej kilka razy w tygodniu. To właśnie tutaj rozwija swoje umiejętności w spokoju i z dala od wścibskich gapiów. Specyfika terenu pozwala pozwolić sobie na naprawdę wiele, choć o dziwo nie widać jeszcze żadnego, szczególnego śladu użytkowania. Zapewne przyczyną tego jest ciągnący się niedaleko stąd szlak kupiecki, po którym właśnie wędrowała pewna grupa mężczyzn. Nie wiedzieć po co Ichiro przyglądał się im z daleka siedząc na jednej z wyższych półek skalnych, gdzie raczej trudno było go dostrzec z dołu. Jak zwykle na twarzy wymalowany miał spokój, a w ręce dzierżył jeden ze swoich kunai. Końcem ostrza kreślił coś w twardym podłożu, a wzrokiem bacznie obserwował powolnie przesuwający się konwój... Czyżby coś kombinował?
Obrazek
 
Posty: 190
Dołączył(a): 24 wrz 2017, o 17:44
Ranga: Uczeń

Re: Nieopodal szlaku kupieckiego.

Postprzez Shinzō Niru » 6 paź 2017, o 03:21

Jednym z przywilejów życia jako Chunin była możliwość szwendania się w wolnym czasie gdziekolwiek się chciało. Niru stosunkowo często się na takowe przechadzki wybierał, gdyż życie w zatłoczonej wiosce i mus interakcji z innymi wydawały mu się niezwykle upierdliwe. Jako iż ciągłe siedzenie w mieszkaniu również nie należały do jego ulubionych zajęć, siłą rzeczy białowłosy bez większego celu podróżował tu i tam wokół Iwagakure. Słońce już powoli zachodziło, a on wracał właśnie jednym ze wschodnich szlaków Tsuchi no Kuni, leniwie podążając za grupką jakichś handlarzy. Nie chcąc nawiązywać z nimi kontaktu, trzymał się na odległość nieco ponad stu metrów. Kiedy cała ferajna mijała właśnie kolejną z wielu gór znajdujących się na szlaku, młodzieniec swoim sensorycznym zmysłem wyczuł kogoś jeszcze. Nieznajomy miał dosyć żałosne pokłady chakry, niewskazujące na to, aby był zagrożeniem dla samego Niru, ale nieochroniony konwój kupiecki mógłby sobie nie poradzić z takowym osobnikiem. Bardziej z ciekawości niż realnej troski o bezpieczeństwo cywilów, Chunin skręcając w lewo zszedł ze szlaku i pod osłoną skał wskoczył wyżej, aby mieć lepszy widok na całą sytuację. Będąc kilkadziesiąt metrów od śledzonego źródła chakry, dostrzegł wyraźnie jej właściciela. Koleś jak na swój wiek był sporych gabarytów, ale z doświadczenia Shinzou wiedział, że w starciu shinobi rozmiar rzadko kiedy miał jakiekolwiek znaczenie, a dosyć często świadczył również o niezbyt szerokich horyzontach intelektualnych właściciela. Nie minęła chwila, a białowłosy znalazł się tuż za parę lat młodszym chłopakiem, stając dokładnie metr za nim.
- Chyba nie planujesz niczego głupiego, młotku. - rzucił, z góry wbijając w niego swój wzrok i będąc gotowym na ewentualną reakcję.
Obrazek
 
Posty: 137
Dołączył(a): 11 wrz 2017, o 01:41
Ranga: Chūnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Nieopodal szlaku kupieckiego.

Postprzez Kurogane Ichiro » 6 paź 2017, o 04:19

Spokojne obserwacje jeszcze młodego członka klanu Kurogane zostały przerwane w dość nieoczekiwanym momencie. Usłyszany zza pleców głos zaskoczył chłopaka, choć jego niewyrażająca żadnych emocji mina nie pozwoliła tego po sobie poznać. Spojrzawszy przez ramię, wlepił czerwone ślepia w stojącego za nim Shinobi'ego. Iwijczyk, a przynajmniej tak o nim mówiła opaska zawiązana na rękawie jego czarnego kimono.
- Skąd pomysł bym atakował swoich, młotku? - Odpowiedział ciągle lustrując spojrzeniem swojego przedmówcę. Przecież już na pierwszy rzut oka można było dostrzec emblemat skały obwiązany na prawym bicepsie, czyżby niedowidział? To ta łagodniejsza ocena nieznajomego. Trzeba przyznać, że nie wyglądał zbyt przyjaźnie i dało się odczuć od niego wrogą aurę. To jednak żaden powód, by szczędzić na słowach. Ichiro nigdy nie należał do tych kompromisowych osób. Zawsze tam gdzie był on, tam były kłopoty i choć stanowczo przystopował, nadal mu coś z tego zostało.
Obrazek
 
Posty: 190
Dołączył(a): 24 wrz 2017, o 17:44
Ranga: Uczeń

Re: Nieopodal szlaku kupieckiego.

Postprzez Shinzō Niru » 6 paź 2017, o 05:04

Nie sposób było tak wcześnie określić co na stop procent siedzi w głowie nieznajomego i jakie w rzeczywistości miał intencje, ale jego postura, pozbawione uczuć spojrzenie oraz sposób zachowania dawały chuninowi podstawy ku temu, aby przypasować go do jednego z wielu typów charakteru, które dotychczas spotkał w swoim życiu. Ciężko było mu zliczyć wszystkich zbirów, aczkolwiek już łatwiej zapamiętać ich schematy zachowań. Po którejś z kolei misji rangi C czy B, doświadczony shinobi po prostu potrafił ich rozpoznać. Rzecz jasna białowłosy mógł też się mylić, zdarzało się to nawet w takich przypadkach. Podążał jednak zasadą, iż zakładając najgorsze oszczędza sobie rozczarowania, a co najważniejsze - ciężko będzie go zaskoczyć.
- Bo sprawiasz takie wrażenie - odparł.
Przyzwyczaił się już do obelg płynących w jego stronę, sam zresztą kiedy się bardzo zdenerwował potrafił kląć jak szewc. Podatność na wyzwiska była kwestią kontekstu w jakim były one użyte, oraz aktualnego humoru białowłosego. W tym konkretnym przypadku oba czynniki grały na korzyść nieznajomego.
- Czy sprawiasz wrażenie tego, kim naprawdę jesteś? - dodał po chwili pytająco. Zdanie zostało wypowiedziane w nieco dwuznaczny, enigmatyczny sposób. Zakapturzony młodzieniec mógł odnieść dziwne wrażenie, iż stojący nad nim shinobi wcale nie gardzi niemoralnym zachowaniem. Jak to powiadają - swój pozna swego, lecz mimo to spotkania dwóch indywidualistów z reguły kończą się konfrontacją. Obie strony szybko chyba wyczuły krążącą już od pierwszej chwili dziwną aurę napięcia.
Obrazek
 
Posty: 137
Dołączył(a): 11 wrz 2017, o 01:41
Ranga: Chūnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Nieopodal szlaku kupieckiego.

Postprzez Kurogane Ichiro » 6 paź 2017, o 05:29

Niebezpieczna gra słów w tak losowym spotkaniu jedynie rozbudzała w czerwonookim złe przyzwyczajenia i choć jego mina nie wyrażała wiele, gdzieś w środku szczerzył się zębami układając je w niepokojący uśmiech. Atmosfera robiła się coraz bardziej napięta i za sprawą zachowania białowłosego o nieludzkich oczach przybierała coraz to dziwniejszy klimat... Jego wypowiedzi nie wydawałyby się tak dwuznaczne, gdyby nie bestialska aparycja i szwa przebiegająca wzdłuż całego płatu czołowego. Ekscytacja, adrenalina i niepewność... Niecodzienna mieszanka uczuć towarzysząca członkowi klanu Kurogane. Choć jego natura kazała drwić z dziwoląga stojącego naprzeciw, tak rozsądek próbował zahamować wypowiedzi mogące ukierunkować tą konwersację w bardzo nieprzyjemnym kierunku.
- Normalni ludzie nie są tak postrzegani, czyż nie Potworze? - odparł chwytając o ukryty kontekst poprzedniej wypowiedzi. Z każdą chwilą spędzoną w obecności tego... człowieka? Przyswajał do wiadomości, iż niekoniecznie pojawił się tu z troski o znikających właśnie za górami kupców... Więc co tu robi?
- Chyba nie szukasz problemu? - zapytał mozolnie podnosząc się z ziemi. Po naprostowaniu się mierzył około 190 cm. wzrostu, a jego szeroka postura skryta była pod wiszącym, czarnym płaszczem. Ciekaw odpowiedzi na zadane przez niego pytanie schował jeszcze przed chwilą dzierżony kunai do torby i patrząc na pozszywanego zamarł na krótką chwilę w bezruchu...
Obrazek
 
Posty: 190
Dołączył(a): 24 wrz 2017, o 17:44
Ranga: Uczeń

Re: Nieopodal szlaku kupieckiego.

Postprzez Shinzō Niru » 6 paź 2017, o 18:57

Niru wyszczerzył zęby, słysząc epitet wychodzący z ust nieznajomego. Większość ciała Shinzou było zakryte ubraniami, co za tym więc idzie, jego najbardziej charakterystyczna cecha znajdywała się na czole.
- Masz na myśli to? - spytał retorycznie wskazując na nią palcem - To tylko niewinna szew. Jestem praworządnym shinobi Iwagakure no Sato, który na sumieniu nie ma nic poza troską o swoich towarzyszy - wyjaśnił, drwiąc sobie ze swojego rozmówcy. Kiedy młodzieniec podniósł się ze swojej pozycji i stanął tuż naprzeciwko Niru, przerastał go sporo ponad głowę. Białowłosy zagwizdał w charakterystyczny sposób, nie sprawiając wrażenia zbyt przejętego demonstracją siły. Być może nie powinien był lekceważyć innych po samej ilości chakry jaką dysponowali, ale chunin był na tyle dumny (łamiąc przez lekkomyślny), że nawet gdyby stał przed nim sam Kage, to ten nie okazałby słabości.
- To problemy z reguły znajdują mnie, ale ja wolę je nazywać rozrywką - rzucił, przystępując do testu.
Jego głębokie, ostre spojrzenie wbiło się prosto w krwiste oczy nieznajomego, wyciągając z niego najbardziej negatywne emocje, połączone z topniejącym poczuciem bezpieczeństwa w pobliżu Shinzou. To było nic innego jak niemalże namacalna wola mordu, mogąca sparaliżować nawet najbardziej charakternych ludzi. W tym samym momencie nici wydobywające się z nogawek Niru niepostrzeżenie dotarły do stojącego w bliskiej odległości nieznajomego i oplotły jego kończyny, zanim ten mógł zareagować. Chunin nie kochał niczego tak bardzo jak demonstrować własną siłę tylko po to, aby podbudować jeszcze bardziej swoje przerośnięte ego.
- A już myślałem, że ten dzień nie może być lepszy - podsumował z szeroko rozszerzonymi w podnieceniu oczyma.

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 137
Dołączył(a): 11 wrz 2017, o 01:41
Ranga: Chūnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Nieopodal szlaku kupieckiego.

Postprzez Kurogane Ichiro » 6 paź 2017, o 20:09

Tak napięta sytuacja nie mogła skończyć się w żaden inny sposób jak demonstracja swojej siły... Czerwonooki jak zwykle mimo poczucia będącego w gorszym położeniu uniósł się honorem i powiedział to, co uważał za słuszne. Nie spodziewał się jednak takiego obrotu sprawy. Wlepiał wzrok w stojącego mu naprzeciw faceta i nie mógł drgnąć. Uczucie to było porównywalne do strachu, na tyle silnego, by nie móc sprawnie władać nad własnym organizmem. Choć niepokój towarzyszący w tej chwili członkowi klanu Kurogane był naprawdę silny, starał się nie dać tego po sobie poznać. Nie próbował odzyskać kontroli nad ciałem, w pełni skupił się na własnych emocjach wierząc, że to to najlepsze czego może teraz dokonać. Z sekundy na sekundę coraz bardziej przyzwyczajał się do tego stanu ale nie był to koniec jego zmartwień. Poczuł jak kosmate włókna obwiązują się dookoła jego stóp. Krótkim spojrzeniem w dół przeanalizował sytuację i szybko doszedł do wniosku, iż to kolejna sztuczka białowłosego...
- Dlaczego nie mogę drgnąć? - zapytał całkiem opanowany jak na kogoś całkiem bezbronnego. Świadom był tego, że jego paraliż nie był spowodowany żadną z iluzji, których tak się obawiał, choć może jednak się myli? W końcu nigdy nie miał okazji odczuć tego na własnej skórze i o ile tą dziedziną można tak wpłynąć na ludzką psychikę... Wolał nie mieć już więcej z tym żadnej styczności. Kolejną zagwozdką były właśnie trzymające go nici. Wręcz identyczne jak ta, którą zszyta jest blizna na czole tego faceta. To musiało mieć ze sobą coś wspólnego, niestety Ichiro nigdy o czymś takim nie słyszał i w tej chwili właśnie to było jego najgorszym wrogiem.
Obrazek
 
Posty: 190
Dołączył(a): 24 wrz 2017, o 17:44
Ranga: Uczeń

Re: Nieopodal szlaku kupieckiego.

Postprzez Shinzō Niru » 7 paź 2017, o 03:11

Niru lubił kiedy jego ofiary krzyczały i próbowały wydostać się z jego kekkei genkai. Lubił również ich przerażone miny, gdy pod naciskiem techniki Sakki nie wiedziały co się dzieje i chciały jak najprędzej oddalić się od Shinzou. Naturalnym więc było, że Niru irytował się za każdym razem, gdy ktoś sprawiał wrażenie kompletnie niewzruszonego. Nie miało znaczenia czy opanowując emocję i starając się nie okazał słabości zwyczajnie udawał, czy w rzeczywistości był na tyle silny, że takie zagrywki na niego nie działały. W obu tych przypadkach białowłosy czuł niedosyt i chęć jeszcze większego uprzykrzenia życia ofierze, byleby tylko jej upór został złamany. Nie było nic bardziej satysfakcjonującego niż okiełznanie stawiającej się kobiety, a na koniec poniżenie jej ku własnej uciesze. Szkoda tylko, że stojący przed nim koleś nie miał ani szczególnie wyjściowej gęby, ani kobiecych krągłości, ani też szpary pomiędzy udami. Niru wystarczyć więc musiało co innego.
- Bo srasz ze strachu! - odparł wyraźnie rozbawiony.
W tym samym momencie, jeszcze więcej nici oplotło cielsko przerośniętego młodzieńca i energicznym zamachem cisnęło go ponad głowę chunina na niecałe dziesięć metrów wgłąb płaskiego wzgórza. Rzut był na tyle mocny, aby nie dać nieznajomemu złapać równowagi.
- Dasz się obijać jak jakiś śmieć?! - krzyknął rozpościerając zachęcająco do ataku ramiona.
Obrazek
 
Posty: 137
Dołączył(a): 11 wrz 2017, o 01:41
Ranga: Chūnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Nieopodal szlaku kupieckiego.

Postprzez Kurogane Ichiro » 7 paź 2017, o 06:01

Stojąc tak bez możliwości ruchu wyczekiwał odpowiedzi od białowłosego... Zawiódł się jednak jej treścią, tak jak przypuszczał z początku ten dziwak jest zwykłym psychopatą. Tylko ta myśl zdążyła przemknąć mu przez głowę i zorientował się, że jego ciało oderwało się od podłoża. Niewiele mógł poradzić w tej sytuacji, poczuł tylko jak bezwładnie przelatuje kilkanaście metrów w powietrzu mocno uderzając plecami o kamienne podłoże.
- K-so... - zaklął przez zęby z wykrzywionym z bólu wyrazem twarzy i podpierając się prawą ręką, od razu podniósł na nogi. Stojąc kilka metrów naprzeciw tego psychola przetarł usta rękawem swojego płaszcza i w odpowiedzi na jego słowa splunął w ziemię. Wiedział, że nie ma z nim żadnych szans zwłaszcza, że stan jego kabury w tej chwili ograniczał się jedynie do dwóch kunai i kilku gwiazdek. Z drugiej strony ucieczka też nie wchodziła w grę, to byłaby plama na honorze, dużo gorsza od przegranej. Momentalnie więc rozpoczął szarżę na pełnej szybkości wprost na swojego wroga. Podczas biegu wsunął do torby uczepionej na biodrze prawą dłoń i wyciągnął z niej te same ostrze, którym niedawno kreślił po podłożu. Rękojeścią skierowaną na wylocie zacisku ochraniał twarz, by w razie czego móc odbić broń miotaną. Sam zaś skupiał uwagę w szukaniu okazji do ataku. Świadomość tego, że jest tym gorszym jedynie przyprowadzała go o atak złości, która w tym momencie jest jedyną bronią jaką posiada Genin...
Obrazek
 
Posty: 190
Dołączył(a): 24 wrz 2017, o 17:44
Ranga: Uczeń

Re: Nieopodal szlaku kupieckiego.

Postprzez Shinzō Niru » 16 paź 2017, o 00:30

Złapany w pułapkę przeciwnik nie sprawiał wrażenia takiego, który byłby w stanie coś jeszcze pokazać i uwolnić się z ziemnej techniki chunina. Po chwili domysły białowłosego potwierdziły się, gdyż nieznajomy w końcu się poddał, co tylko doprowadziło do kolejnego ziewnięcia młodego Shinzou. Nie odczuwał już przyjemności z tego starcia, jak to miało miejsce na początku, gdyż stawiony mu opór nie okazał się zbyt wielkim. Zabijanie kolesia również nic by nie zmieniło, a ponadto zwróciło nawet uwagę anbu, więc ten po prostu odpuścił. Może nawet przesadził, obijając losowego shinobi napotkanego po drodze, a był to jego chyba pierwszy raz. Czyżby zaczął radykalizować się w swoich odchodzących od ogólnie przyjętej normy zachowaniach? Wioska zdawała sobie sprawę chyba z okrutnych tradycji klanu Shinzou, więc Niru będzie musiał bardziej uważać podczas swoich kolejnych wyczynów.
- Ruszasz się jak mucha w smole - stwierdził, zbliżając się ku ziemnej klatce, w której uwięziony był nieznajomy - Przestań walczyć jak gówno i wtedy mnie znajdź - dodał, widząc potencjał w młodzieńcu. Bardzo dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że tego tego typu motywacja niemalże na pewno stymulująco zadziała na osiągi kogoś z charakterem. Po wypowiedzianych słowach złożył pieczęć węża i wypuszczając z siebie silną wiązkę elektryczności skruszył jeden z kamiennych filarów. Od razu po tym odwrócił się, zrobił kilkanaście metrów przyśpieszonym krokiem i zeskoczył w dół na trakt, obierając następnie kierunek ku wiosce.

[z.t] na fabule

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 137
Dołączył(a): 11 wrz 2017, o 01:41
Ranga: Chūnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Nieopodal szlaku kupieckiego.

Postprzez Kurogane Ichiro » 25 paź 2017, o 00:12

Nadszedł w końcu czas na naukę kolejnych, bardziej zaawansowanych technik od tych, których mógł nauczyć się w akademii ninja. Począł oczywiście od swojego limitu krwi i szczerze mówiąc nie miał przy tym zbyt wiele roboty. Klan posiadał tylko jedno jutsu, a więc i jeden zwój potrzebny do rozpoczęcia nauki. Nie chcąc zwlekać zasiadł na środku góry i rozpoczął swą lekturę. Gdy tylko zapoznał się z teorią, wziął się do dużo bardziej wymagającej praktyki. Na całe szczęście nie miał nigdy poważnych problemów z takimi sprawami. Potrzebował jedynie odpowiedniej ilości czasu i prób, by zanotować pierwsze efekty. Później zadanie stało się już łatwiejsze, jednak o dziwo chłopak był w stanie pokryć stalą tylko część swojego ciała z czego nie był do końca zadowolony...

Następna w kolejce była technika elektryczności, zdaniem czerwonookiego niezwykle przydatna podczas starcia w zwarciu. W końcu chyba każdy wolałby oprócz ciosu fizycznego, potraktować cel dodatkowo odpowiednim wyładowaniem... Idąc tym tokiem myślenia wziął się za czytanie, by następnie przejść do praktyki. Jak zwykle wpierw starał się zrozumieć jak ma zadziałać ów jutsu, nie robił niczego na gapę, zdecydowanie łatwiej było mu pracować w temacie, który nie wydaje mu się bezsensu, czy wyimaginowany... Na szczęście opanował już wcześniej technikę pokrywającą część jego ciała elementem mieszanym, dlatego też wykorzystanie jedynie elementu składowego przyszło mu niezwykle szybko.

Dziedzina żywioły wiatru była zdecydowanie tą, której nauce chłopak będzie musiał poświęcić najwięcej czasu. Zaczął więc od podstawowej techniki wyzwalającej ów żywioł dookoła użytkownika. Tak jak zwykle naukę zaczął od teorii odpowiednio długo studiując zwój oznakowany "rangą D". Po tym zebrał garść liści i rozsypał je dookoła siebie chcąc mieć jakiś wyznacznik. Niedługo po tym rozpoczął mieszanie chakry i zaczął wypuszczać dookoła siebie pierwsze podmuchy. Rzecz jasna nie były one skuteczne chociażby, by odepchnąć zwykłe listki, a co dopiero metalową broń. Próbował więc raz za razem, aż zauważył zadowalający go efekt. Oczywiście musiał robić odpowiednie przerwy, by nie paść tu z wyczerpania. Zdawał sobie sprawę z tego, że jego pokłady chakry nie są zbyt potężne...

Następnym jutsu w kolejce jest tzw. Fuha, technika żywiołu wiatru mająca w wymogu złożenie aż czterech pieczęci. To dość sporo, jednak chłopak był święcie przekonany, że mimo wszystko może mu się kiedyś przydać... Wyciągnął więc wcześniej ukryty pod płaszczem zwój i powtórzył lekturę, którą ukończył już kierując się w to miejsce. Gdy tylko upewnił się, że wszystko zrozumiał, zaczął składać pierwsze pieczęcie. To one odpowiadały za umiejętne mieszanie chakry, więc przyłożył do tego dużą uwagę. Sekwencję powtórzył przynajmniej kilkadziesiąt razy i dopiero wtedy próbował oddać pierwsze podmuchy. Nie było to takie łatwe jak zakładał, jednak odpowiednia ilość czasu poświęconego na trening zaowocowała w końcu sukcesem.

Do następnej techniki wymagane były narzędzia trzecie. Rzecz jasna mowa tu o gwiazdkach ninja, czyli tzw. shurikenach - podstawowym wyposażeniu każdego ninja. Piętnastolatek wyczytał z zapożyczonego zwoju, że ów technika pozwala jej użytkownikowi kontrolować tor lotu wcześniej nasączonych chakrą gwiazdek. Widział w tym niezwykły potencjał i element zaskoczenia, który musiał posiadać w swoim arsenale. Począł więc trening od pierwszych prób. Przelanie chakry na broń była zdecydowanie trudniejsza niż pokrycie nią swojej ręki czy nogi. Nie wspominając już o kontrolowaniu jej na odległość... Temu jutsu niestety musiał poświęcić, aż trzy, długie treningi zanim w ogóle ujrzał jakiekolwiek efekty...

Tym razem na celownik nie trafiła żadna technika ofensywna, czy defensywna... Wypadło na jutsu wspomagające, które same w sobie nie jest zbyt groźne, jednak w połączeniu z innym elementem może być niezwykle uciążliwe. Po przeczytaniu wypożyczonego zwoju szybko doszedł do wniosku, że umiejętność ta swoim działaniem nie różni się dużo od jednej z tych, którą już potrafi. Miał wrażenie, że do poprawnego wykonania wystarczy zwiększyć ilość wykorzystywanej chakry, by otrzymać odpowiedni efekt. Ten tok myślenia nieco go zgubił, gdyż prócz ilości chakry należało się również skupić na skoncentrowaniu jej w odpowiednim kształcie. Dopiero gdy to zrozumiał, zaczął widzieć zadowalające go efekty.
Obrazek
 
Posty: 190
Dołączył(a): 24 wrz 2017, o 17:44
Ranga: Uczeń

Re: Nieopodal szlaku kupieckiego.

Postprzez Kurogane Ichiro » 3 lis 2017, o 01:44

Tego dnia piętnastoletni Ichiro, bogatszy o wiedzę z prawdziwego pojedynku przybył na pole treningowe z kilkoma zwojami uczepionymi przy pasie. Pierwszy z nich posiada podstawową wiedzę na temat anatomii człowieka, które jest wręcz niezbędna do dalszych postępów w dziedzinie Iryoujutsu. Zasiadł więc na środku skał i w pełni skupiony rozpoczął studiowanie dzierżonego w dłoni zwoju. Jak na podstawy była w nim masa szczegółów dotycząca przepływu chakry, punktów tenketsu i punktów witalnych człowieka. Nie sądził, że dowie się z tego aż tylu ciekawych rzeczy. Z pewnością przydadzą mu się na kolejnej misji, którą ma nadzieję niedługo odbyć.

Jak to bywa u niektórych apetyt rośnie wraz z ilością pochłoniętego pożywienia. W tym przypadku pożywieniem dla czerwonookiego była wiedza z zakresu medycznej dziedziny, która niezwykle go zainteresowała i jednocześnie pochłonęła. Odpieczętował już drugi zwój i uważnie wczytywał się w każde napisane w nim zdanie. Treść dotyczyła udzielenia najprostszej z możliwych, pierwszej pomocy. Chłopak był raczej typem samotnika i nie widział się w roli wsparcia, jednak zawsze mógł to wykorzystać nawet na samym sobie. Zawsze twierdził, że niewiedza to najgorszy wróg jakiego może spotkać na swojej drodze shinobi.

Wraz z nabytą wiedzą teoretyczną przyszedł w końcu moment na praktykę. Tak jak i w dwóch poprzednich przypadkach począł pierw od przestudiowania kolejnego zwoju. W nim widniały zapiski o technice pozwalającej wyleczyć lekkie rany nawet w surowych warunkach bojowych. To umiejętność, którą na pewno nie wzgardziłby żaden ninja, a więc i on nie zamierzał. Praktykował na swoim własnym, rozciętym kunai'em ramieniu. Było to o wiele łatwiejsze niż zakładał. Odnosił wręcz wrażenie, że posiada do tego talent znacznie ułatwiający mu działania w zakresie tej dziedziny. To jedynie go podbudowało dając siłę na kolejne lekcje.

Następna w kolejce była znów teoria. Tym razem niewielki zwój skrywał w sobie zaawansowaną wiedzę medyczną na temat ludzkiego organizmu. Ta opowiadała o procesach w nim zachodzących, czułych punktach i niezwykle ciekawej umiejętności wprowadzenia kogoś w stan sztucznej śmierci. Póki co nie miał okazji tego na nikim przećwiczyć, więc upewnił się, że zapamiętał treść zwoju. Przeczytał go wręcz kilkanaście razy i powtarzał słowo w słowo chcąc być pewnym, że gdy przyjdzie okazja wykona taki zabieg bez większych problemów. Zastanawiał się jednak czy kiedykolwiek może mu się to przydać? Zapewne nie, ale kto wie...

Teraz przyszedł czas na kolejną technikę umożliwiającą leczenie ran. Była zdecydowanie przydatniejsza, ponieważ pozwalała na poradzenie sobie ze średnimi, a nawet niektórymi cięższymi obrażeniami. Nim jednak członek klanu Kurogane przeszedł do praktyki, przeczytał zapisany w zwoju tekst kilkukrotnie chcąc upewnić się, że po zadaniu sobie odpowiedniej rany, będzie w stanie sobie z nią poradzić. W końcu nie widział wbijania trzech centymetrów metalowego ostrza w dłoń nie będąc pewnym, że uda mu się ją uzdrowić. Przyszła wreszcie chwila, gdy odważył się podjąć ryzyko i spróbował tego co nieuniknione. Przez dłuższą chwilę miał pewne problemy, jednak wraz z opanowaniem stresu, cała reszta również przyszła dość łatwo.
Obrazek
 
Posty: 190
Dołączył(a): 24 wrz 2017, o 17:44
Ranga: Uczeń

Re: Nieopodal szlaku kupieckiego.

Postprzez Kurogane Ichiro » 11 cze 2018, o 11:50

Od ostatniego czasu w życiu młodego członka klanu Kurogane wiele się zmieniło. Otrzymany awans wręcz zmuszał do rozwoju własnych umiejętności. Właśnie dlatego chłopak znów zaczął odwiedzać te miejsce. Przez dłuższy czas stal w miejscu, ale przyszedł czas na zmiany. Ma naprawdę wiele do nauczenia się, wzmocnienie własnego arsenału jest niezbędne i jednocześnie trudne... Właśnie dlatego każdy poranek Ichiro zaczynał się tutaj. Poświęcenie kilku godzin dziennie w zamian za osiągane efekty było praktycznie zerowym kosztem. Chunnin z Iwy dawał z siebie tyle ile może kształcąc się głównie w dziedzinach Ninpou. Trudne dzieciństwo stworzyło silny charakter, każący sięgać po swoje jak najszybciej... To główny powód ciężkich treningów czerwonookiego.

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 190
Dołączył(a): 24 wrz 2017, o 17:44
Ranga: Uczeń


Powrót do Tereny Treningowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron