Zejście ze szlaku

Jak sama nazwa wskazuje tereny bardzo górzyste, obfitujące też we wszelakiego rodzaju wulkany. Najsłynniejszym jest Utaka, największy, drzemiący wulkan.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Zejście ze szlaku

Postprzez Kamizuru Ririka » 1 lis 2016, o 20:46

Obrazek
Podążając szlakiem łączącym Kraj Gór z Krajem Ziemi, nie sposób nie zwrócić uwagi na urokliwe zakątki, w jakie obfituje ta kraina. Już sam widok majestatycznych szczytów potrafi pochwycić oczy przechodnia w pułapkę, o każdej porze dnia malując przed nim niesamowite obrazy. Jeśli jednak ktoś przywykł już do słońca słońca odbijającego się w zboczach, do poranków otulanych pierzyną mgły, do wysokości i ogromu przestrzeni dookoła, zawsze pozostają jeszcze pomniejsze cuda, rozsiane tu i tam. Jak na przykład to urocze miejsce.
Ulokowany dość blisko granicy z Tsuchi no Kuni i samego traktu, łatwo go odnaleźć podążając za dźwiękiem spadającej wody. Kilka górskich strumyków łączy się tutaj, przeobrażając w rzekę. Nie jest ona bardzo głęboka, dorosłemu człowiekowi sięga nieco powyżej pasa. Nieregularny, skalisty brzeg pozwala na rozbicie obozu bez obawy o dostrzeżenie ze szlaku, woda zaś obfituje w ryby. Jest za to niesamowicie zimna, niezależnie od pory roku, częściowo bowiem pochodzi ze strumieni przepływających wewnątrz skał.
Miejsce to jest zachwycające szczególnie podczas wschodów i zachodów, bowiem ma doskonały widok na okoliczny łańcuch górski i to, co wyprawia z nim słońce podczas swojej wędrówki po nieboskłonie. Nocą natomiast można podziwiać gwiazdy, które wydają się być bliżej ziemi.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Koseki Kitashi » 1 lis 2016, o 21:12

Tuż po wykonaniu misji grupka geninów z Iwy postanowiła nieco pozwiedzać okoliczne tereny, którym nie można było odmówić malowniczości. Po pewnym czasie spaceru dotarli do zejścia ze szlaku. Wśród grupy był oczywiście Kitashi, który przystanął w miejscu i zdjął kaptur, aby lepiej widzieć okolice.
-Wow, trzeba przyznać, jest tu bardzo malowniczo, aż przypominają mi się moje dawne podróże.
Powiedział z lekkim uśmiechem spoglądając na to wszystko. Misja przebiegła dość gładko, więc mogli pozwolić sobie na nieco zwiedzania. Chłopak ciesząc swoje oczy tym dość ciekawym widokiem chłopak po chwili spojrzał na swoich towarzyszy.
-A wy, co sądzicie?
Spytał z lekkim uśmiechem, po misji mógł się nieco odprężyć, a okolica wzmagała dobry humor chłopaka.
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Maji Seitaro » 1 lis 2016, o 21:34

Pobyt Seitaro w mieście odrobinę wydłużył się odrobinę. Musiał załatwić trochę takich spraw jak odniesienie ciała ze zwoju do kostnicy i odebranie rzeczy pożyczonych braciom na początku misji. No własnie, w tej chwili cała trójka była w drodze powrotnej do domu, ale często zatrzymywali się w drodze, chcąc popodziwiać piękne widoki Yama no Kuni. Seitaro czuł się rześko na tak dużych wysokościach. Sprzyjały mu, mimo że większość życia spędził na pustyni, w warunkach tak dalekich od przedstawionych tutaj. Lecz w końcu zaczął zapadać zmrok i koniecznym było znalezienie jakoegoś schronienia, najlepiej w jakiejś jaskinii lub pod stropem. Każda opcja wydawała się być w porządku.
Wtem, chadzając innymi ścieżkami od tych, po których tu przyszli, natknęli się na obraz ideału naturalnego piękna. Seitaro na widok monumentalnego wodospadu rozszerzył oczy i otworzył lekko usta z wrażenia, ale zaraz je zamknął, wyobrażając sobie jak idiotycznie musi wyglądać z taką miną.
- Co sądzę? To miejsce jest naprawdę piękne. Może tu przenocujemy? - zaproponował Ririce i Kitashiemu, bez wydawania rozkazów. W końcu teraz kapitanem to on był tylko z nazwy.
MK: Inuzuka Arai
Obrazek
Seitaro Theme

Sprawdzam KP, misje samodzielne, jestem modem w Kuźni i WT, prowadzę misje - służę pomocą.
NIE OTWIERAĆ, BO PRAWDA WYJDZIE NA JAW!
Spoiler:
 
Posty: 1670
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Kamizuru Ririka » 1 lis 2016, o 21:49

Podczas pobytu w mieście Ririka odpuściła sobie załatianie formalności, zamiast tego spędziła trochę czasu na zakupach. Z domu wyszła przecież w lekkiej odzieży i bez zapasów, tymczasem czekała ich noc w górach. Zakupiła więc sobie płaszczyk, dość zwyczajny, ale miał fajny system wewnętrznych kieszonek. No i kaptur. Po zdjęciu opaski shinobi wyglądała dość normalnie. Zrobiła jeszcze zapasy na podróż i opuszczając miasteczko, czuła się dość gotowa do błądzenia po tym kraju.
A trzeba przyznać, że widoczki oglądała z zachwytem i w ogóle nie przypominała już tej kunoichi, która ostatniej nocy własnymi rękami zabrała cudze życie.
- Tak wiele podróżowałeś? - zapytała Kitashiego, nie patrząc na niego jednak, bo oczami chłonęła otoczenie wokół siebie - Łaaał. Aż żałuję, że nie jestem jakimś mistrzem pędzla, by to uwiecznić na płótnie.
Pomysł z noclegiem też nie był zły, zwłaszcza teraz, gdy mogła się do snu owinąć płaszczykiem. Skinęła więc głową, zdejmując torbę z ramienia.
- Chyba przez jakiś czas będę mieć opory przed uśnięciem w gospodzie. Kto by pomyślał, żeby tak brat brata... - pokręciła głową, misja pozostawiła po sobie dość duży niesmak.
Pszczoły obsiadły okoliczne głazy, szukając w miarę suchego miejsca do snu.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Koseki Kitashi » 1 lis 2016, o 22:08

Chłopak z przyjemnością chłoną ten widok. Po chwili Seitaro zaproponował nocleg. Chłopak kiwnął głową.
-Ja tam jestem za, szum wody pomaga usnąć, a okoliczne góry powinny nas osłonić przed ewentualnym wiatrem.
Powiedział, po czym spojrzał na Ririkę, która zadała mu pytanie.
-No cóż, trzeba przyznać że sporo, w końcu przez bite 3 lata podróżowałem z wsi do wsi, z wioski do wioski, po drodze nie raz zdarzały się zarówno te bardziej jak i mniej urodziwe miejsca.
Powiedział do dziewczyny, chłopak obecnie przysiadł sobie na krawędzi jednej ze skał i zapalił sobie papierosa, którym spokojnie się zaciągnął. Specjalnie wskoczył uprzednio na skałę, aby dymem nie smrodzić towarzyszom, ponieważ zdawał sobie sprawie że jednak zapach dymu do najprzyjemniejszych nie należał, ale za to jak uspokajał. Chłopak zdjął plecak, który następnie pozostawił pod skałą.
-No cóż, miejsce wręcz idealne na jakiś biwak pod namiotem.
Powiedział z lekkim uśmiechem, ale potem coś sobie przypomniał, coś z przeszłości i uśmiech mu zbladł.
-Ale tak czy siak, nie czas teraz na biwaki, na nocleg będzie w sam raz i to się liczy.
Dopowiedział po chwili, już bez takiej radości w głosie, ale już po chwili uśmiech wrócił mu na usta.
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Kamizuru Ririka » 1 lis 2016, o 22:57

Zachichotała krótko.
- Jak się jest przyzwyczajonym do szumu wody to może i tak. Mnie trochę drażni - odpowiedziała, choć dziś nie przewidywała żadnych problemów ze spaniem.
W końcu nie zmrużyli oka ostatniej nocy, a ciało domagało się odpoczynku. Po leczeniu ran jednego z pojmanych łobuzów czuła, że jej poziom chakry nie jest najwyższy, a nigdy nie wiadomo jakie przygody czekają na podróżnych w górach. Wspomniała swoją przygodę w kanionie i aż się wzdrygnęła.
Tymczasem Seitaro odszedł gdzieś na bok, nie mówiąc przy tym ani słowa. Sam zaproponował nocleg w tym miejscu, więc spodziewała się go ponownie ujrzeć za chwilę.
- A co jest złego w biwakach? - zapytała, z przyjemnością wyciągając się na rzadko rosnącej trawie - Nie pogardziłabym. I w sumie nawet mamy z kumpelą plany by jeden zorganizować... - zapaliła się, po czym przypomniała sobie, że Kitashi i Gentaro w jednym miejscu to spora szansa na zepsutą imprezę - ... ale zobaczymy jeszcze, czy cokolwiek z tego wyjdzie.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Koseki Kitashi » 1 lis 2016, o 23:08

Chłopak cicho się zaśmiał, na słowa Ririki.
-No cóż, trudno jest nie być przyzwyczajonym do szumu wody, jak szesnaście lat się mieszka w wiosce, w której prawie non stop pada deszcz
Powiedział z lekkim uśmiechem, po czym zmarszczył brwii na słowa Ririki.
-To nie to że coś jest w nich złego, po prostu mówiąc o biwaku przypomniało mi się coś z mojej przeszłości.
Powiedział cicho, po czym westchnął.
-Tak czy siak, wybacz że pytam, mogę sobie wyobrazić że nie za bardzo masz ochotę o tym gadać, ale gdy dogoniłaś Gentaro, co zrobił i jak się to wszystko potoczyło? Nie musisz mówić w szczegółach, ale po prostu chcę wiedzieć czy po tym co stało się w pustynnym dango mam mieć dodatkowy powód aby za nim nie przepadać, czy może zachował się tak, że zyskał odrobinę w moich oczach
Powiedział cicho, starał się ogólnie trzymać nerwy na wodzy, ale jego ciekawość brała górę, a poza tym, a nóż Gentaro zrobił coś dzięki czemu Kitashi choć odrobinę mniej będzie go nienawidził, może zrobił coś, dzięki czemu czerwonowłosy zyska choć odrobinę szacunku do tego dwunastolatka, dlatego też chciał uzyskać odpowiedź od Ririki.
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Kamizuru Ririka » 1 lis 2016, o 23:39

Aż się wzdrygnęła na samą myśl.
- Uuuch, brzmi okropnie - przyznała, do głowy by jej nie przyszło, że ktoś może być do czegoś takiego przywiązany.
Ona nawet nie umiała dobrze spać kiedy krople deszczu bębniły jej o szyby. Ninhachi też robiły się marudne i niekoniecznie chciały wychylać się na zewnątrz. Na całe szczęście teraz na niebie kłębiły się tylko pojedyncze chmury i nic nie wskazywało na to, by cokolwiek miało z nich spaść. Nieźle za to można było popatrzeć sobie na gwiazdy.
Swoją drogą, wkrótce powinni chyba zorganizować sobie jakiś ogień, niedługo temperatura powinna znacząco spaść. Na razie jednak leżała dalej, z rękami założonymi pod głową.
Przypomniała sobie tamten deszczowy wieczór, kiedy dogoniła Gentaro na terenach ich klanu. Niekoniecznie chciała o tym rozmawiać z kimkolwiek.
- Nie próbował mnie zamknąć w piwnicy, jeśli tego się obawiałeś - westchnęła, przymykając powieki - Niczego nie zrobił, po prostu porozmawialiśmy. Nie wiem, jakie ty masz wyobrażenie na jego temat, ale chyba trochę za bardzo go demonizujesz. Twoim zdaniem co mógł mi zrobić? - zapytała z uśmiechem, szczerze zaciekawiona.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Koseki Kitashi » 1 lis 2016, o 23:59

-Wiesz, tak samo dla kogoś kto żyje w gęstych lasach, życie w Iwie, byłoby dosc niepokojące przez pierwsze tygodnie, gdy nie słyszy się szumu liści poruszanych przez wiatr. Kwestia przyzwyczajenia.
Powiedział po czym położył się na plecach na głazie i czekał na odpowiedź dziewczyny. Gdy ta powiedziala co powiedziała i zadała pytanie, co chłopak miał na myśli ten lekko się uśmiechnął.
-No cóż, mógł cię ochrzanić, zakazać kontaktu ze mną, zacząć cię śledzić z pomocą swoich pszczół, opcji jest wiele, niestety słysząc jaki ten ma stosunek do rodziny mógłbym się spodziewać niemal wszystkiego, dlatego też chciałem wiedzieć co robiliście, ale skoro to była tylko zwykła, spokojna rozmowa, to pozwoliłaś mu, mówiąc mi to, zyskać nieco w moich oczach.
Powiedział cicho, po czym przeturlał się po skale i wylądował przed Ririką, tak aby spojrzeć jej w twarz, w końcu cały czas był odwrócony plecami.
-Nie zrozum mnie źle, to co ja o nim myślę, nie znaczy że go demonizuje czy coś, ale widząc jego brak szacunku do rodziny, to że nie cieszy się z tego że ją w ogóle ma, no cóż, dla chłopaka takiego jak ja, który został pozbawiony rodziny, jest czymś głupim, idiotycznym i przede wszystkim jest brakiem umiejętności zrozumienia, że z rodziny należy się cieszyć, póki się ją ma, a niestety nikt nie żyje wiecznie. Dałbym sporo aby być na jego miejscu, nawet nie chodzi mi o kasę, biznes czy wille, po prostu chodzi o to że ma dużą, wspaniałą rodzinę, której nie potrafi docenić.
Chłopak mówił dość długo ale i szczerze, wolał wyjaśnić Ririce co i jak, ponieważ obecnie, jak myślał czerwonowłosy, ta myślała że chłopak uważa Gentaro za ogromne zło, a to wyglądało nieco inaczej.
- Dlatego też ja od dłuższego czasu mam własne nindo, żyj tak, aby nie żałować tego co zrobiłeś za życia, po śmierci. Dzięki tym słowom, które usłyszałem od własnego ojca, zaledwie kilka dni przed tym, jak została zaatakowana nasza wieś, po tym wszystkim jakoś się pozbierałem do kupy, podróżowałem z wioski do wioski wykonując jakieś małe zadania, aby zarobić na jedzenie i nieco papierosów, które pozwalały mi maskować emocje, spałem na ogół na dworze, ale te słowa sprawiały że i tak brnąłem na przód. Dlatego też mam o Gentaro takie zdanie a nie inne.
To chłopaka był spokojny, a brązowe oczy przygladały się kunoichi, czekając na jej reakcję.
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Maji Seitaro » 2 lis 2016, o 00:36

Seitaro miał swoje powody, dla których postanowił opuścić Ririkę i Kitashiego na jakiś czas. Po pierwsze Sunijczyk domyślał się, że ta dwójka musi poważnie porozmawiać na temat tego, co wydarzyło się wtedy w Dango i tego, co po tym nastąpiło. No i po drugie potrzebne były drwa na ognisko. Tutejsze temperatury nocą były porównywalne do Kaze no Kuni, no i jakby tego było mało; znajdowali się w górach. I to dość wysokich, a im wyżej, tym chłodniej przecież.
Zapuścił się gdzieś dalej, pociął za pomocą Futonu jakieś lżejsze drzewa rosnące na tej wysokości. Cieńsze gałązki na rozpałkę po prostu wziął w ręce, zaś grubsze drewno po prostu zwiazał w duży supeł stalową linką i zarzucił go na plecy. W drodze powrotnej przyuważył ptasie gniazdo. Kiedy do niego podszedł, skonstatował, że zostało ono dawno porzucone przez jakiegoś niedużego ptaka. Gatunku nie potrafił określić po samym gdnieździe. A jako, że było ono zbudowane z suchej, ale zwartej słomy, wziął je wraz ze sobą.
Na miejsce dotarł niespełna po kilku minutach.
- Wróciłem. - zasygnalizował, ciągle taszcząc ze sobą ładunek. Całość położył gdzieś nieopodal, zaś sam przygotował miejsce na palenisko i zaczął podejmować próby rozpalenia ogniska. Wolał poradzić sobie sam, konwencjonalnymi sposobamj niż wypytywać o to, czy ktoś włada żywiołem ognia.
W końcu zaczęło iskrzyć.
MK: Inuzuka Arai
Obrazek
Seitaro Theme

Sprawdzam KP, misje samodzielne, jestem modem w Kuźni i WT, prowadzę misje - służę pomocą.
NIE OTWIERAĆ, BO PRAWDA WYJDZIE NA JAW!
Spoiler:
 
Posty: 1670
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Kamizuru Ririka » 2 lis 2016, o 01:05

No i temat wybił się ponad pozostałe, widocznie Kitashiego cała ta sprawa naprawdę strasznie gniotła. Ririce momentami aż głupio było przyznać, że chyba traktował to wszystko znacznie poważniej niż ona. Nawet zachichotała słysząc, że dziedzic mógłby ją śledzić przy pomocy pszczół.
- On nie jest głupi, wie, że od razu bym się zorientowała. Mnie już łatwiej śledzić ludźmi niż owadami, a i to nie bardzo. Nigdy nie jestem przecież sama - uśmiechnęła się szeroko, owady bardzo szybko dostrzegały intruzów.
I jeszcze szybciej z nimi rozprawiały.
- Ale Gentaro-sama nie jest moją rodziną - wtrąciła wreszcie, gdy czerwonowłosy po raz kolejny użył tego określenia.
Widać było raczej, jak bardzo Kitashi tęski za swoimi bliskimi. Podniosła się na łokciach i popatrzyła na niego poważnie.
- Powinieneś adoptować psa - stwierdziła, unosząc jedną brew - Serio. A co do Gentarou-sama, to jesteśmy naprawdę daleko spokrewnieni. Tak daleko, że do jego rodziców mówię "proszę państwa", nie "wuju i ciociu"... Nie dorastaliśmy razem, nigdy nie widzieliśmy się nawzajem w piżamie i kapciach, nie spędzaliśmy leniwie czasu bez powodu. Moja rodzina to moi najbliżsi, a reszty klanu to nawet specjalnie nie lubię. U ciebie może to było jakoś inaczej, wszyscy trzymali się razem i cieplutko, ale nawet ja nie do końca rozumiem, o co ci cały czas chodzi i czym się tak oburzasz. Gentarou-sama jest za mnie odpowiedzialny, a ja gram mu na nosie, i to zupełnie świadomie. Tak jak to było z tym gadaniem z tobą w Dango, choć solidarnie powinnam przecież uszanować uczucia dziedzica. - uśmiechnęła się krzywo, śmieszne tak bardzo wszystko zależało od punktu widzenia.
Mogłaby oczywiście wpłynąć na Kitashiego inaczej. Opowiedzieć mu na przykład, jak Gentarou stracił przez nią oko. Nie miała zamiaru jednak rozgrzebywać tego przy czerwonowłosym. Wciągnęłoby go tylko bardziej w sprawy dwójki Kamizuru, a sam - kłócąc się z Gentarou - postawił ścianę, która go od nich oddzieliła. Dyskusję należało więc rozwiązać jak najszybciej i dopilnować, by już więcej się nie pojawiła.
- Wiem przecież, opowiadałeś mi już. No i spoko, twoje prawo. - zapewniła, podkreślając chyba dostatecznie mocno, że nie chciała już dłużej dyskutować na ten temat.
Na szczęście wrócił Seitaro, w dodatku z zapasem drewna. Podniosła się i przysunęła patrząc, jak tworzy ognisko. Chciała się trochę nauczyć z obserwacji, następnym razem może się znaleźć z tym sama. Przy okazji wyciągnęła prowiant z torby i pocięła mięso na kawałki, które można było nadziać na patyk i podpiec.
- Brakuje nam tylko gitary - wtrąciła z szerokim uśmiechem - Gra któryś z was może?
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Koseki Kitashi » 2 lis 2016, o 01:23

Chłopak cicho westchnął
-Rodzina dalsza czy bliższa to ciągle rodzina.
Dopowiedział szybko na słowa dziewczyny.
-Ech, może i masz rację, że przesadzam, ale z drugiej strony on sam nie powinien ograniczać innych, że względu na to że ktoś nie podziela jego poglądów, może i jest dziedzicem i jest za ciebie odpowiedzialny, ale myślę że dobrze wie że przede mną nie musi cię chronić, a myślę że oboje wiemy jak zareagował na to, że wtedy że mną rozmawiałaś. Jeżeli rzeczywiście tak jak mówiłaś, tylko rozmawialiście i on jakoś zrozumiał że nie powinien uniemożliwić Ci kontaktów z innymi, tylko dlatego że jakiejś osoby nie lubi, to może rzeczywiście spróbuję dostrzec w nim jakieś plusy.
Powiedział po czym podrapał się po bródce, a po chwili pstryknął palcami.
-W sumie mam pewien pomysł, jak sprawić aby to wszystko się uspokoiło, ja mam zakaz wstępu do żądla a poza tym ten... Ekchm, wybacz, poza tym Gentaro nie posluchałby mnie, nawet gdybym miał mu zdradzić sekret nieśmiertelności, ale skoro wtedy skończyło się tylko na rozmowie, to gdybyś na spokojnie powiedzialabyś mu co nieco z moich, że tak to ujmę rad, to może z Twoich ust jakoś by sobie je przyjął do serca? Oczywiście jeśli nie chcesz to nie, ale gdyby dzięki temu, Gentaro zmienilby się nieco na lepsze, to kto wie, może udałoby się nam nawet jakoś pogodzić.
Powiedział z szerokim uśmiechem, który ukazywał jego śnieżno białe zęby.
- A tak poza tym, to z tego wszystkiego przynajmniej wyszła jedna dobra rzecz, pozbyłem się tamtego dresu
Chłopak cicho się zaśmiał, a już po chwili wrócił Seitaro który próbował rozpalić ogień starymi metodami, chłopak właśnie miał do niego podchodzić z zapalniczką, ale akurat gniazdo złapało iskrę i się podpaliło.
-Nieźle, ale jak coś miałem zapalniczkę
Powiedział do chłopaka
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Kamizuru Ririka » 2 lis 2016, o 21:48

Przyszło jej do głowy, że on to robi specjalnie. Nikt przecież nie może być tak naiwny i jednocześnie tak bardzo w tym szkodliwy. Gdy wymyślił swój wielki plan, odruchowo nastawiła się na coś nieprzyjemnego, jak namawianie Gentarou by zechciał pogodzić się z Kitashim.
Czerwonowłosy wszedł jednak na jeszcze wyższy poziom i przez chwilę przyglądała mu się z niedowierzaniem. To był ten moment, gdy wybucha śmiechem i kończy dowcip.
No i właśnie go przegapił. Czuła się cokolwiek nieswojo.
- Wiesz, jeżeli jakaś metoda się nie sprawdziła, to jaki jest sens powielania błędu? Przed chwilą ci zresztą powiedziałam, że z Gentarou-sama jesteśmy sobie praktycznie obcy, w żadnym stopniu nie jestem bardziej odpowiednią osobą od ciebie pouczania go - dodała, marszcząc brwi.
Ostatnio co prawda jakby uległo to pewnej zmianie, ale to nietrwałe wciąż było i ulotne. Osiągnęli taki poziom porozumienia, który wprawdzie rokuje dość dobrze na przyszłość, na dany moment jednak nie mając żadnego wpływu.
Już pominęła fakt, że te ideały Kitashiego dla niej też były dziwne i niezrozumiałe. Klan Koseki musiał być niesamowicie rodzinny. Swoją drogą, przecież Gentarou nie jest głupi, od razu by się zorientował, kto mówi ustami Ririki. I to już naprawdę byłaby zdrada, bo zdecydowanie opowiedziałaby się po przeciwnej stronie ich małego konfliktu.
- Lepiej sobie odpuść po prostu, to duża wioska. Nic dobrego nie wyjdzie ze znajomości z kimś, kogo nie potrafisz zaakceptować. Albo się dogadujecie, albo nie. Doginanie ludzi do własnego światopoglądu to trochę takie świństwo.
Uśmiechnęła się szeroko na wspomnienie o dresie. Przynajmniej nie będzie już musiała oglądać się za każdym lumpem w kapturze rozważając, czy to przypadkiem nie Kitashi. Srogie chwile...
Pojedli i powoli zaczęli myśleć o śnie. Seitaro położył się pierwszy, Ririka ociągała się jeszcze, rozstawiając pszczoły na stanowiskach. I ona jednak myślała już tylko o tym, by jak najszybciej zawinąć się w swój płaszcz i po prostu stracić przytomność.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Koseki Kitashi » 2 lis 2016, o 22:19

Słysząc słowa Ririki mina lekko mu zrzedła, chłopak cicho westchnął.
-Może i masz rację, moim problemem jest to, że staram się być na ogół ugodowy w stosunku do innych ludzi, i dlatego czasem staram się wymyślić coś w stylu godzenia na siłę, ale w sumie masz rację,, lepiej będzie sobie odpuścić, może za pewien czas sam dostrzeże że mówiłem prawdę, wtedy może uda nam się pojednać, a jeśli nie, no to trudno, po prostu będę go ignorował. Wybacz że non stop tak wypytuję i rzucam tak debilne pomysły.
Powiedział lekko się uśmiechając pod koniec. Potem zjedli, porozmawiali i niedługo trzeba było zbierać się spać, Kitashi wcześniej poszedł nieco się przejść po okolicy, zapalić i nacieszyć wzrok widokami. Gdy wrócił, Ririka ustawiała pszczoły.
-O, jeszcze nie śpisz?
Powiedział widząc że dziewczyna jeszcze jest na nogach.
-Jeszcze raz przepraszam za te moje durne pomysły, mimo iż jestem starszy od Ciebie czy Seitaro, to mimo wszystko czasami gadam jak kompletny dureń. Powinienem się tego oduczyć.
Powiedział posyłając dziewczynie miły uśmiech.
-Wcześniej pytałaś o gitarę, na niej akurat nie umiem grać, ale ojciec kiedyś uczył mnie gry na flecie, nie wiem czy jeszcze bym cokolwiek umiał zagrać, ale mimo wszystko, w sumie gdybym miał flet, to chętnie bym spróbował
Powiedział dość cicho, nie chciał mówić głośno aby nie zbudzić seitaro. Ton chłopaka był niesamowicie spokojny, a sam chłopak wyglądał na rozluźnionego, tego typu spacery pozwalały u się rozluźnić, szum wody, dźwięki świerszczy, takie dźwięki dawały chłopakowi ukojenie, podobnie jak papierosy. Kaptur chłopaka był zrzucony na ramiona, przez co było doskonale widać jego twarz, która też wyglądała na rozluźnioną.
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Zejście ze szlaku

Postprzez Kamizuru Ririka » 2 lis 2016, o 22:39

Przewróciła oczami. Przyczepił się tej prawdy jakby to była jakaś obiektywna rzecz na świecie, a przecież ludzie byli różni, więc prawdy tak samo. Nie chciała jednak o tym dyskutować, nie wiedziała nawet, czy byłaby w stanie odpowiednio wyrazić swoje spojrzenie na sprawę.
- Wybaczam - wyszczerzyła zęby w uśmiechu, kończąc temat.
Kiedy zaś wrócił po krótkim spacerze i znów zaczął przepraszać, machnęła tylko ręką. Wiek przecież nie miał tu nic do rzeczy, wszyscy mieli za sobą inne doświadczenia i to one przede wszystkim kształtowały ich osobowości. Skończyła przygotowywanie swojego legowiska i wsunęła się pod połę płaszcza.
- Nie mam fletu żadnego, niestety - wymruczała sennie, w zasadzie chyba nigdy w życiu nie posiadała żadnego - Jak kiedyś sobie zdobędziesz, to chętnie posłucham. I nawet...
Zamilkła, jej świadomość po prostu zgasła. Ciepełko, względny komfort i psychiczne rozluźnienie zrobiły swoje. Na policzek śpiącej dziewczyny wylazło kilka os, jakby podkreślając, że one nadal jej pilnują.
Śniły jej się zielone rzeczy.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Następna strona

Powrót do Yama no Kuni - Kraj Gór

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron