Restauracja

Centrum ukrytej wioski. Tu znajdują się bary, place, miejsca spotkań ludzi. Miejsce to w czasie świąt oraz imprez tętni życiem przez całą dobę.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Restauracja

Postprzez Kamijin Suki » 21 lip 2016, o 18:22

Suki siedziała, rozmawiała, gaworzyła wszystko po to by zdobyć ich zaufanie, chociaż do zaufania była olbrzymia droga. No nic, w tej chwili nie było to ważne, Suki pozwoliła sobie za dużo, jej ciekawość zmusiła jej ciało do rozluźnienia. Sama tego nie kontrolowała, myślała że nie stanie się jej krzywda, tu wobec wszystkich, jednak Suki była wyjątkowa. I to co innym mogło sprawiać radość innym ja krzywdziło. Chou zapewne o tym nie wiedziała, Suki nie chciała się chwalić na lewo i prawo że jej słabym punktem jest dotyk. Gdyby wiedzieli... .Sama myśl sprawiała że przechodziły ją ciarki po ciele. Gdy Akamichi dotknęła ją w celu zapewne przyjaznym. Suki spojrzała na jej rękę. Równie swoją, jej oczy zrobiły się większe niż zawsze. Jednym słowem poczuła to czego zawsze się obawiała. Szybko wstała zabierając dłoń.-Co ty wyprawiasz. -Krzyknęła na cały głos. Rozejrzała się szybko dookoła, trzymając swoją ręce blisko siebie. Prawdopodobnie jej krzyk zwrócił uwagę większości. Ale to jej nie przeszkadzało. krzesło się przewróciło, a sama zaczynała się cofać. -Ja... nie mogła wydobyć z siebie słowa. Dziewczyna nie zamierzała tak zakończyć poznania. Uciekała, przez główne wejściowe drzwi, zostawiając za sobą wszystkich. Nie pożegnała się chciała złapać oddech i uciec od dotyku, który cały czas miała przed oczami.
z/t
Obrazek
Obrazek
Obrazek
 
Posty: 202
Dołączył(a): 10 lis 2015, o 17:43
Ranga: Genin

Re: Restauracja

Postprzez Hokori Eri » 22 lip 2016, o 13:27

Podróż z kraju błyskawic była bardzo żmudna, gdyż Eri jakoś zbytnio nie śpieszyła się do domu, wolała trochę pochodzić i pozwiedzać oraz poznać trochę kultury tamtego zniszczonego przez Shoguna kraju, tam też coraz bardziej przestała szanować Szogunat, zobaczyła co takiego stworzyła tam wojna a raczej co zabrała...
W każdym razie od jej powrotu minęło trochę czasu, po wielkim świętowaniu, prezentach, porządkach w szafie i kilku innych rzeczach, w końcu przyszedł czas na trochę wolnego, postanowiła się ubrać w coś zwiewnego z racji wysokiej temperatury jaka panowała w koło, po czym zostawiając wszystkie zabawki shinobi w domu wyszła na spacer.
Spoiler:

Trochę połaziła po swojej rodzinnej wiosce, aż w końcu trochę zgłodniała, więc postanowiła udać się do jednej z restauracji. Ostatnio polecili ją jej znajomi, więc trzeba było to przetestować. Tak więc, weszła z uśmiechem na twarzy i rozejrzała się po sali. Wtedy też zobaczyła coś, co ją zaskoczyło. Przy jednym ze stolików siedział Murai, ale nie sam a w towarzystwie jakiejś dziewczyny. Czyżby byli na randce ?? Czyżby było coś na rzeczy ?? Przez chwilę myślała co zrobić.. Podejść się przywitać, czy być może pozwolić im rozmawiać w ciszy i się temu wszystkiemu przyglądać. W końcu wybrała tą drugą opcję. Postanowiła usiąść gdzieś w rogu, tak żeby miała na niego dobry widok, a on przypadkiem jej nie zauważył, po czym zamówiła coś do picia i jedzenia, co jakiś czas zerkając na tą uroczą parkę.
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 18:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Restauracja

Postprzez Suzuko Murai » 23 lip 2016, o 14:38

Nagle wszyscy zaczęli znikać. Najpierw Chou, która ledwo co przybyła, wyglądała jakby zobaczyła ducha, po czym zrobiła wyjście smoka, znikając w chmurze dymu. Zastanawiało to Muraia, czy każdy chunin potrafi takie sztuczki, a może genin też mógł tak robić? Potem zniknęła Suki, chociaż to bardzo łagodne określenie na scenę jaką zrobiła. Trzeba przyznać, że jej zniknięcie trochę rozluźniło Suzuko, teraz został jednak sam na sam z Laurie, do której miał mieszane uczucia. Z jednej strony była miłą osobą, z drugiej jej styl ubierania w połączeniu z jej dobrym wychowaniem wywierały na chłopaku uczucie, że dziewczynka jest zadufaną w sobie osobą, chociaż, tak naprawdę nie dała mu żadnych powodów do takiego myślenia. –Ummm, jasne, proszę- podał jej laleczkę i zaczął się jej mocniej przyglądać. W sumie nie była taka zła, po prostu wywarła na chłopaku kiepskie pierwsze wrażenie. Suzuko uśmiechnął się sam do siebie. –Fajna prawda? Miałem ją zostawić w domu, ale zawsze zapominam wyciągnąć ją z plecaka- Tłumaczył się, w sumie chyba bez powodu.


W końcu, trochę znudzony, zaczął rozglądać się wokół siebie i dostrzegł coś, albo raczej kogoś kogo się całkiem nie spodziewał. Przy stoliku niedaleko niego siedziała Eri, która była z czegoś nadzwyczajnie zadowolona. Murai spojrzał na swoją towarzyszkę. –Przepraszam, miło było poznać, ale muszę z kim porozmawiać- Wytłumaczył się, w najgorszy z możliwych chyba sposobów na świecie, odebrał swoją laleczkę i przesiadł się kilka stolików obok, do Eri.


-Cześć- powitał dziewczynę wesoło – Myślałem, że przepadłaś, tyle czasu minęło- z jego ust cały czas wylewały się kolejne słowa, jego oczy oglądały dziewczynę od stóp do głowy. Nie chciał tego przyznać głośno, ale stęsknił się za nią. – Co robiłaś tyle czasu, opowiadaj

 
Posty: 962
Dołączył(a): 25 lut 2016, o 11:45
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Restauracja

Postprzez Hokori Eri » 23 lip 2016, o 19:52

Kiedy tak Eri przyglądała się tej całej zabawnej sytuacji, kelner przyniósł do jej stolika herbatę, którą zamówiła. Na jedzenie musiała poczekać, więc zadowoliła się napojem i pociągnęła pierwszy łyk jeszcze gorącego przysmaku. Był słodki i ciepły, czyli tak jak lubiła. Przyglądała się swojemu przyjacielowi, który jeszcze przez chwilę rozmawiał z młodą dziewczyną po czym spojrzał na podglądającą go koleżankę. Ta próbowała uciec wzrokiem i schować się za kartą dań, jednak nie udało się i dotarł do niej.
- Hej Murai ! Przywitała go szerokim uśmiechem. - Co mi się tak przyglądasz ?? Stęskniłeś się ?? Wystawiła mu język po czym przymknęła oczy. Upiła kolejny łyk po czym zaczęła opowiadać. - No cóż, trochę się działo po tym jak mnie zostawiłeś w knajpie. Byłam najpierw w okolicach Konohy, potem gdzieś w Kraju Błyskawic... A jakoś tydzień temu w końcu dotarłam do domu. A, że było nudno to postanowiłam się przejść i wpadłam tutaj. Spojrzała na niego świdrując go wzrokiem. - A ty co, randkujesz sobie ?? Do egzaminu byś się lepiej szykował. Przechodząc widziałam plakaty o tym, że odbywa się u nas i to niedługo. Dopiła swój napój do końca, a kelner przyniósł jej posiłek, który wyglądał bardzo smacznie. - Nie masz już uroczej przeciwniczki, więc mam nadzieję, że ci się uda. Znowu się zaśmiała, po czym wzięła kilka kęsów posiłku.
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 18:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Restauracja

Postprzez Suzuko Murai » 23 lip 2016, o 20:59

A więc Eri szlajała się po świecie, sama? Ciekawiło to Muraia i chciał dopytać o więcej, ale nie miał ku temu sposobności, bo dziewczyna starała się go podpuścić, pytając, czy był na randce. I udało się jej. Reakcja była natychmiastowa i gwałtowna, twarz Murai natychmiast zrobiła się czerwona.- Nie byłem na żadnej randce- wykrzyknął, trochę za głośno, o czym zdał sobie sprawę tuż po chwili, natychmiast skulił głowę i spojrzał kątem oka na swój były stolik. Zamieszał już wystarczająco, nie chciał urazić młodej Kunoichi jeszcze bardziej niepotrzebnymi słowami. – Nie byłem na żadnej randce, niedawno było nas tu pełno, a nikogo tak naprawdę nie znałem…- wytłumaczył się, prawie, że szepcząc, ale było to chyba zbędne. – Co do egzaminu, to jeszcze nie zdecydowałem do końca… czuje się gotowy, zrobiłem się również trochę…- zatrzymał się, chciał powiedzieć, że stał się silniejszy, lecz spodziewał się, że dziewczyna może zakpić sobie z tego, więc postanowił ubrać swoje myśli w inne słowa – Wioska postanowiła upewnić się, że tym razem zdam. Szkoliłem nawet jednego genina- Wyszczerzył zęby w szerokim i dumnym uśmiechu. Gdy przeszedł obok nich kelner, spojrzał na niego, lecz szybko zrezygnował z pomysłu zamówienia jeszcze czegoś, ponieważ jadł przecież niedawno.- A ty… będziesz na egzaminie?

 
Posty: 962
Dołączył(a): 25 lut 2016, o 11:45
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Restauracja

Postprzez Hokori Eri » 23 lip 2016, o 22:56

Kiedy tylko Murai zrobił się czerwony jak burak, dziewczyna zaśmiała się. - No dobra.. żadna randka.... Ale bajerowałeś ją na oko czy nie ?? jeszcze raz zachichotała pod nosem, po czym spojrzała na buraczanego wojownika. - Nie wątpię, że jesteś silniejszy. W końcu miałeś dużo czasu na trening w spokoju jak mnie nie było. Ale już wróciłam, więc mogę z powrotem ci poprzeszkadzać. Wystawiła język po czym uśmiechnęła się i wzięła kolejny kęs jedzenia.
- Co do egzaminu to pewnie przyjdę obejrzeć walki na arenie, jeśli jakieś będą. Mam nadzieję, że dotrwasz do tego czasu. W jej głosie można było wyczuć nutkę ironii. - Chętnie zobaczę twoją walkę z poziomu trybun a nie areny. Będę bardzo mocno trzymać kciuki, w końcu ktoś musi mnie pilnować na misjach wyższej rangi, co nie ?? Znowu się delikatnie uśmiechnęła po czym spojrzała na stolik przy którym siedziała białowłosa. W sumie wyglądała na bardzo uroczą, coś mówiło Eri, aby podejść do niej i się przywitać, ale postanowiła tego nie robić przez wzgląd na swojego towarzysza, do którego znowu wróciła wzrokiem. - W sumie, to cieszę się, że jesteś cały i nie uciekasz ode mnie jak mnie widzisz. Chociaż nie wiem, jak zareagujesz jak przyniosę swój miecz. Mam nadzieję, że nie masz koszmarów z tego powodu... Delikatnie posmutniała, przypominając sobie moment jak przebiła kolegę mieczem....
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 18:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Restauracja

Postprzez Laurie » 24 lip 2016, o 16:22

Większość jej towarzyszy, może nie towarzyszy.. no prawie obcych ludzi zaczęła odchodzić. Wydawali się mili, choć sama Suki była no.. dziwna. Starała się na nią nie zwracać uwagi. Po prostu jadła posiłek, przyglądając się Muraiowi. Nie była typem rozmownym, a tym bardziej nie szukała towarzystwa. Po prostu.. no cóż, wolała zdecydowanie przebywać z rodziną, może nawet to zrobi. Dawno tam nie była.
Również wcześniej zaczęła oglądać laleczkę. Była solidnie wykonana, Ciocia.. chyba znowu użyła najlepszych materiałów i nie wyszła z wprawy! Oddała z uśmiechem własność chłopaka, w końcu.. nie miała zamiaru mu jej zabrać. Była zwyczajnie miła, tak samo jak ciekawa. Lubiła coś zobaczyć zwłaszcza, gdy to zostało wykonane przez jej najbliższych. Zarówno genin jak i Chou, zasłużyli na jej grzeczne zachowanie, szczególnie, iż spotkali się z ludźmi z rodziny Rindou.
- Taa, Ciocia musiała się postarać. Strasznie jej zazdroszczę talentu, ale wiesz.. myślę, że powinieneś ją nosić ze sobą, niż zostawiać w domu - popatrzyła na niego radośnie i wtedy tak naprawdę zauważyła Eri. Nic o niej nie wiedziała, również jej nie znała, ale chyba Murai owszem. Przepuściła go, mówiąc ,,również, miło było Cię poznać" i po prostu sama udała się do wyjścia.
Może i nie dokończyła posiłku, ale czy chciała do nich dołączyć? Odpowiedź była prosta - nie. Pomachała im na pożegnanie i wyszła, idąc no cóż.. przed siebie.
[z/t]
 
Posty: 424
Dołączył(a): 7 lip 2016, o 12:35
Ranga: Chūnin

Re: Restauracja

Postprzez Suzuko Murai » 24 lip 2016, o 19:45

Co też ta Eri tak się uparła na to randkowanie ze strony Muraia? Dzięki Kaguyi, że kunoichi nie pojawiła się półgodziny wcześniej i nie widziała Suzuko w otoczeniu jeszcze dwóch pozostałych dziewczyn. Dziwna była to ekipa, dość ekscentryczna, ale jednak płci żeńskiej. – Żadne bajerowanie, po prostu się dosiadła, gdy rozmawiałem z przybyszem z innej wioski- Wybąkał pod nosem. Nagle ze stołu obok podniosła się Laurie, która zaczęła machać w jego stronę, na pożegnanie. Chyba nie miała za złe chłopakowi, że tak nagle ją zostawił, ale to spowodowało tylko wzrost poczucia winy w nim.


Nie przeszkadzasz mi, dobrze widzieć, w końcu znajomą twarz-zaprotestował na słowa dziewczyny- znajomą twarz, osoby, która mało mnie nie pokroiła ostatnim razem- dodał po chwili i zaśmiał się. Życie naprawdę było nieprzewidywalne. Suzuko nigdy by nie pomyślał, że zaprzyjaźni się z kimś, kto go pokonał i prawie, że poszatkował.


- Nie musisz się martwić o swoje bezpieczeństwo, gdy tylko zdam egzamin na chunina, nie pozwolę, by spadł ci włos z głowy- Suzuko zaśmiał się jak mały chłopiec. Choć w rzeczywistości czuł coraz większą presję. Nie dość, że na trybunach będą rodzice, to jeszcze Eri. Z drugiej jednak strony, motywowało go to do jeszcze większego wysiłku. Tym razem musi mu się udać. W tych jego rozmyślaniach, nawet nie zorientował się, kiedy Eri posmutniała. – Nie martw się, tamtym, jak jestem mężczyzną, a mężczyzna musi mieć blizny- wstał z miejsca i napiął swoje mięśnie. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że postronne osoby mogą uznać go za idiotę, więc przerwał wygłupy i usiadł ponownie na swoim miejscu, lekko zaczerwieniony. – Może chodźmy stąd, co?- zaproponował, chcąc się ulotnić z tego miejsca.

 
Posty: 962
Dołączył(a): 25 lut 2016, o 11:45
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Restauracja

Postprzez Hokori Eri » 25 lip 2016, o 12:02

Kiedy tylko Murai zaczął prężyć swoje muskuły, Eri zaśmiała się, delikatnie zapluła jedzeniem i prawie spadła z krzesła. Kiedy już doprowadziła się znowu do porządku na jej twarzy pozostał uśmiech. - Noo.. Mój bohater !! Wystawiła mu język po czym znowu zachichotała. - To dobrze, bo wiesz.. ja jestem taka bezbronna, ktoś mnie musi chronić. Napiła się znowu swojego napoju po czym dokończyła jeść posiłek. Cały czas zastanawiają ją co nowego nauczył się jej towarzysz przez ten czas nieobecności, w końcu nie należy on do takich ludzi, którzy leżeli by cały czas na kanapie, albo przynajmniej dobrze to ukrywa.
Kiedy zaproponował on opuszczenie tego lokalu, Eri przytaknęła, w końcu także już zjadła i nie widziała powodu, żeby tu zostać. Zostawiła pieniądze obok talerzy, po czym wstała i rozprostowała kości. W sumie brakowało jej trochę miecza i opaski do której przywykła w podróży, no ale przecież nie można być cały czas w pracy. Teraz wyglądała jak normalna mieszkanka tej wioski a nie kunoichi z jednej z ważniejszych rodzin. - Gdzie mnie zabierasz ?? Spojrzała na chłopaka, po czym zakręciła się na placach wychodząc. Sukieneczka delikatnie zafalowała, po czym ta wyszła przez drzwi.

[z/t] tam gdzie zaprowadzi Murai

EDIT: Z powodu CE i udziału w nim Murai'a Eri uciekła do domu...
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 18:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Restauracja

Postprzez Kurogane Sadamune » 13 lis 2020, o 12:02

Szedł z poważną miną, będąc w głębokim zamyśleniu. Nie na tyle głębokim, by zupełnie nie zwracać uwagi na otoczenie i tym samym być zdolnym do wpadnięcia na jakiegoś idącego z naprzeciwka, losowego przechodnia. Lecz wystarczająco, by konkretne zwrócenie uwagi Kurogane wymagało włożenia nieco więcej wysiłku niż proste, głośne wymówienie jego imienia. Mogło wydawać się to dość niegrzeczne, ponieważ kroczył w towarzystwie samej Tsuchikage. Choć można było to uznać za niebywały zaszczyt, to również było powodem, dla którego czarnowłosy w ogóle pozwolił sobie na tak intensywne rozmyślania. Niestety motywy kierujące jego tokiem rozumowania również nie należały do najszlachetniejszych.
Sadamune kombinował, jakby tu wykorzystać autorytet Shuten, by wyjść jak najkorzystniej w miejscu, do którego zmierzali. Instynktownie spojrzał na nią badawczo kątem oczu. Jakby weryfikował, czy przypadkiem czerwonowłosa nie próbowała odczytać jego myśli, albo przynajmniej domyślić o jego nieczystych zamiarach. Pośpiesznie cofnął wzrok w obawie, że to właśnie tym ściągnie na siebie podejrzenia. Do celu miał jeszcze chwilę, więc mógł przeanalizować możliwości. W najgorszym wypadku, jako osoba prowadząca, mógł wybrać dłuższą lub okrężną drogę. W tym wypadku jednak ani nie musiał, ani nie powinien. Znowu żeby nie wzbudzać podejrzeń.
Maniery mogły podpowiadać inaczej, jednak Kurogane miał ochotę pójść na całość. Skoro trafiła się pozornie niepowtarzalna okazja jedzenia z i na koszt Tsuchikage, ciężko było z tego nie skorzystać. Co więcej, pojawienie się w jadłodajni w takim towarzystwie miało dość spore - przynajmniej w głowie Sadamune - szanse zaowocować dodatkowymi, konkretnymi promocjami. Jaki właściciel nie chciałby godnie ugościć głowy wioski, w której dane jest mu prowadzić interes? Bohater więc potencjalnie zyskiwał podwójnie, nie tylko mogąc najeść się do syta, bo to nie za jego pieniądze, to może nawet się przejeść, bo za koszt X może uda się zamówić więcej, niż w normalnym wypadku. Sprawa zaczęła robić się wręcz poważna.
- No, cóż. - odezwał się czarnowłosy, gdy wraz z Shuten dotarli przed wejście do restauracji, którą wybrał - Mam nadzieję, że to miejsce Ci chociaż w minimalnym stopniu odpowiada. Może nie uznasz je za dostatecznie gustowne i możesz mieć wątpliwości co do jakości jedzenia ale...co ja gadam, chyba władza Ci aż tak nie uderzyła do głowy, że teraz akceptujesz mięcho tylko ze starannie wyselekcjonowanych zwierząt, warzywa najwyższej jakości i popijesz to wszystko czymś, czego imienia pewnie nie zdołałbym wymówić.
Przez całą swoją wypowiedź Sadamune robił coś, czego nie można było nazwać prostą gestykulacją. Odchylał głowę na bok raz w jedną, raz w drugą stronę. Splótł palce dłoni i wyprostował je przed sobą, czemu towarzyszyło charakterystyczne strzelanie. Unosił nieznacznie to jedną, to drugą nogę, kilkakrotnie pukając czubkami stóp o podłoże. Można było odnieść wrażenie, że czarnowłosy się do czegoś rozgrzewał.
W końcu stanął wyprostowany, z prawą dłonią trzymaną na biodrze. Z uśmiechem na twarzy, porozumiewawczo spojrzał na Shuten, oczekując jej reakcji. Miał zamiar uznać wejście przez nią przodem za aprobatę co do wyboru miejsca na posilenie się.
 
Posty: 16
Dołączył(a): 2 paź 2020, o 19:56
Ranga: Genin

Re: Restauracja

Postprzez Sabataya Shuten » 14 lis 2020, o 21:42

Szczęśliwie rudowłosa nie zamierzała odciągać chłopaka od rozmyślań. Nie miała ku temu większych powodów podążając zaraz obok niego do celu znanego tylko Kurogane. Pozwoliła sobie wykorzystać ten moment na lepsze rzucenie okiem na wioskę. Ostatecznie nikt jej nigdzie nie gonił, nikt nie próbował zajmować Tsuchikage rozmową to też postanowiła skorzystać z sytuacji. W przeciwieństwie do Sadamune, jej myśli jednak powędrowało w zupełnie innym kierunku niż zaproponowane dożywienie Genina sprowadzając się ostatecznie do tematów nijak dotyczących obecnej sytuacji. Raz jeden spojrzała na swojego dość przypadkowego towarzysza zerkającego w jej stronę. Dlaczego? Nie wiedziała. Uniosła zaintrygowana brew idąc dalej z rękami w kieszeniach, jednak koniec końców jedynie odwrócił wzrok pozostawiając ją z masą pytań. Pytań, których ostatecznie nie zadała jedynie wzruszając ramionami i kontynuując pochód uznając, że może ruch chłopaka nie został podyktowany w gruncie rzeczy niczym istotnym. Niczym godnym większym uwagi.
Nieświadoma wewnętrznych dylematów Sadamune w końcu pojawiła się wraz z nim przed budynkiem, który chociaż kojarzyła z widzenia, to jakoś nigdy nie miała większej okazji odwiedzić. Ani nie miała aż tyle czasu, ani nie ciągnęło ją w nowe miejsca tego typu. Zerknęła odruchowo przez okna do środka restauracji nim przeniosła całą swoją uwagę z powrotem na chłopaka. Ten odezwał się właściwie po raz pierwszy od opuszczenia dzielnicy jego klanu i niewiele trzeba było, by ta przekrzywiła delikatnie głowę obserwując uważnie nazbyt ruchliwego shinobi. Potrzebowała chwili by zrozumieć, czemu to jej miejsce ma odpowiadać, skoro to ona jemu zaproponowała dofinansowanie dzisiejszego obiadu. Splotła przed sobą ponownie ręce, po czym pokręciła delikatnie głową.
- Wystarczy jeśli odpowiada tobie. Nie planuję jeść. W moim obecnym stanie to jedynie marnotrawienie pieniędzy. - odpowiedziała spokojnie mając wrażenie, że w pewnym stopniu zawiodła oczekiwania Sadamune. - Będzie więcej dla ciebie. - dodała unosząc kącik ust, po czym ruszyła w stronę wejścia. Już w progu uderzyło w nią ciepło panujące w pomieszczeniu, na które nie szło poluzować szalika owiniętego wokół szyj. Szybko też zlokalizowała stolik znajdujący się po drugiej stronie pomieszczenia. Gestem dłoni dała znak, by ten ruszył za nią, po czym usiadła na ławie stojącej pod samą ścianą. Płaszcz zdjęła kładąc go tuż obok.
- Zamawiaj co chcesz i ile chcesz. Wątpię żebyś zjadł tyle, by szczególnie nadwyrężyć mój budżet. - żeby jeszcze zarabiała krocie, ale prawda była taka, że nie miała co robić z prywatnymi funduszami. A nawet jakby wiedziała, to i tak nie miała ku temu czasu - Swoją drogą masz jedną z niewielu niepowtarzalnych okazji, by spędzić nieco czasu z Tsuchikage, także jeśli masz jakieś pytania - pytaj. Nie jestem mistrzem podtrzymywania rozmowy, to chociaż tyle mogę zrobić. - rzuciła do Kurogane czekając, aż ten upatrzy sobie, co by też z chęcią zobaczyłby na własnym talerzu i złoży zamówienie. Sama niczego nie potrzebował, chociaż może jeśli zejdzie im tu dłużej to chociaż nad herbatą pomyśli.
I właściwie ze spokojnie spędzonego dnia było tyle. Jeden z chuuninów przechodzących przy restauracji prawdopodobnie ślepym trafem dostrzegł Tsuchikage, po czym wszedł nagle i szybko podszedł do stolika, Ot, jakiś starszy chłopak w kamizelce Iwy - która swoją drogą chyba pamiętała swoim designem czasy Onokiego - stając obok dwójki i salutując przed obecnym Cieniem.
- Tsuchikage-sama, dobrze widzieć Kage w wiosce. W siedzibie ludzie zaczynają nieco panikować ze względu na nawał dokumentów wymagających przejrzenia i brak Pani osoby na miejscu. - zaraportował dość szybko, na co rudowłosa westchnęła niezadowolona. Nie po to robiła wszystkie te klony, by teraz sama musiała iść robić rzeczy. Inna sprawa, że sama oryginałem też nie była, więc technicznie spoczywały na niej te same obowiązki.
- No nic, w takim razie innym razem. Jak jednak obiecałam - pokryję koszta, więc jedz na zdrowie. - rzuciła do Sadamune wstając z powrotem z miejsca, po czym odziała płaszcz i jeszcze przed wyjściem dała znak kobiecie za ladą, by rachunek Kurogane podesłać jej do gabinetu.

z/t
//poczekałabym jeszcze trochę, ale za dużo ludzi mnie potrzebuje w różnych miejscach. Także może innym razem!~

MK: Yuki Yuna
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
Discord: Amphare#3038 //Moje GG nie działa jakby ktoś pytał, RIP [*]
 
Posty: 1117
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 12:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Restauracja

Postprzez Kurogane Kyōki » 20 lut 2021, o 16:50

Przyszlim stąd o/
Chłopak kiwnął pewnie głową. Wiadomo, jak coś się miało, to trzeba było to karmić. Zupełnie jak zwierzątko. Nawet jeżeli w tym wypadku tym zwierzątkiem była dziewczyna z innego klanu. Zadowolony był jednak z faktu, że nie sprzeciwiała się faktowi bycia jego. Wiele osób by to zrobiło, był tego pewien. Każda inna kobieta której to mówił się wkurzała. I go policzkowały. Potem on je opluwał. Nie mniej, prawdą było, że cały świat należał do niego od samego początku i jedynie kwestią czasu było, aż Kurogane odzyska to co jego. Był jak istny Bóg który spadł na ziemię, i teraz jako śmiertelnik musiał odzyskać swoją pozycję. Ah, jakże piękna to była myśl!~
- Stać mnie. - stwierdził pewny siebie, słysząc że ma stawiać. No przecież nie będzie kazał jej stawiać. Jak ktoś ma coś stawiać, to wiadomo że on, a ona ma się tym nacieszyć. Nie był tym królem który polegał w pełni na służbie, był tym królem gotowym zrobić coś dla swojej służby! Co prawda, w tym momencie był najsilniejszym geniniem w Iwie, ale to było równoznaczne z byciem królem. Oczywista sprawa, jak 2+2=3. Kim musiał być jednak ten cały... ktoś tam kto uciekł a jego imienia już nie pamiętał, skoro był w stanie zapomnieć o Shionce. Nawet Kurogane nie był w stanie. Była na to zbyt głośna. Moment w którym by chciał o niej zapomnieć, prawdopodobnie pojawiłaby się obok i zaczęła krzyczeć. Nie zdziwił go więc spadek wartości tego człowieka, do 5 ryo.
- Ha! To możne nawet warty mniej niż 5, HAHAHA! - zaśmiał się żywo jak to on, myśląc nad tym jak bardzo był okrutny w tym momencie. Mniej niż 5 ryo? Były to słowa, za które niektórzy by zabili. Kyoki by zabił kogoś, kto by mu powiedział że warty jest mniej niż nieskończoność, co dopiero 5 ryo!
- Niech skarżą. Co nam Tsuchikage zrobi? HA, powinna ich wysłać na trening do nas, do może co nieco o życiu by się nauczyli. Rzecz jasna, mogliby mojego blasku nie wytrzymać... - przerywnik na napięcie mięśni przez Kyokiego - ...ale czasem trzeba coś poświęcić. Utrata wzroku patrząc na drużynę NGI, to dalej nagroda!
Po czym, zjawiła się parodia jednego z chuuninów w wykonaniu Shionki. Kyoki patrzył na nią z poważnym wzrokiem. Założył rękę na rękę.
- To było żałosne wiedźmo. - stwierdził dość prosto fakt, o jakim pewnie sama z siebie pomyślała. Kurogane nie był kimś, kto by ją okłamał i powiedział że było świetne. Kto by zaśmiał się tylko żeby ta poczuła się lepiej. Chujowo to wykonała i tyle. Totalnie ignorował fakt, że pewnie sam by lepiej tego nie wykonał. Ale czego się spodziewać, po imitowaniu kogoś za 5 ryo?
- Nie możesz. - odpowiedział natychmiastowo na zostanie wieczną geninką i pokręcił głowę. No jak ona tak mogła powiedzieć. Nie takie były jego plany, a jej plany musiały pokrywać się z jego planami. Oczywista sprawa. - Jesteśmy NGI. Potem zostaniemy najlepszymi chuuninami Iwy. Potem, najlepszymi joninami! A potem? Ja zostanę Kage jak Twój dziadek i załatwię sobie harem, a ty mi pomożesz, HAHAHA!
Rzecz jasna, mogli by gadać więcej. Jednak, BBQ na nich czekało, to też bez zbędnego czekania musieli się do niego udać. Żwawo, żwawo!
*********Dotarli do restauracji, gdzie to mieli fajne palenisko na miąsko. Takie, jakie dokłanie sobie wyobrażał. Czy to było BBQ? Może nie do końca, ale czy był ktoś w stanie uświadomić Kyokiemu jego błąd i zakwestionować jego intelekt?... Zapewne tak, całe kolejki by się do tego ustawiały. Nie mniej, tak się jeszcze nie stało! Energicznie otworzył drzwi do przytułku, wciągając Shionkę za soba.
- Chodź, chodź, mięsko już czeka~~ - chyba nie zauważył że ślinka mu ciekła. Ale mu ciekła. I miał szeroki uśmiech na twarzy.
Obrazek
Lokal, jak można się było domyślić z racji że do niedawna był jakiś głupi alarm w wiosce, był dość pusty. W sumie, to tak całkiem pusty, poza tam jakimś panem i panią z obsługi. I szefem lokalu najpewniej, za ladą. Innymi słowy? Shionka i Kyoki mieli całą restaurację dla siebie! Przynajmniej póki ludzie nie zaczną się uspokajać. Głupcy, zmartwieni jakimś tam alarmem. Kurogane nie był w stanie ich zrozumieć, ale jego zasadą życiową, było nie próbowanie zrozumienia głupoty ludzi pod nim.
- Pan da całe miąsko jakie pan ma! - zarzuciłby tylko do szefa, kierując się z uśmiechem do stolika. I ciągnąc za sobą Shionkę. Oraz... nucąc. Coś niespotykanego. - Miąsko, miąsko~~
 
Posty: 90
Dołączył(a): 8 cze 2020, o 13:48
Ranga: Genin

Re: Restauracja

Postprzez Yōgan Shion » 17 mar 2021, o 18:04

Jeżeli w ogóle coś takiego jest możliwe w przypadku ludzi, można uznać że Shionka przełączyła się na tryb automatyczny. Podążała za Kyoukim w stronę centrum wioski, niewiele mówiąc i na niewiele rzeczy zwracając w ogóle uwagę - po prostu widziała te orzeszki na całym ciele i to za nimi się kierowała. Choć widziała spanikowanych i szepczących między sobą ludzi, zagryzła wargi i opuściła głowę. Z otaczających ją rozmów co jakiś czas wyłapywała żywe
Yogan
Yogan
Yogan...

Ciężko stwierdzić, skąd nagła zmiana w jej zachowaniu. Czyżby emocje opadły a ona uświadomiła sobie, że wszystko czego była świadkiem naprawdę się wydarzyło? Powoli docierało do niej, że prędzej czy później będzie musiała ponieść konsekwencje swojego czynu, który w przypadku shinobi był ogromnym naruszeniem i choć nie wiedziała jakie przewidziane są kary dla knąbrnych geninów, domyślała się, że nie należą one do najprzyjemniejszych. Z jakiegoś powodu większość geninów słuchała się wyższych rangą shinobi... nawet, jeżeli ci cechowali się mózgiem i intelektem na poziomie orzeszka. Albo kamienia, o. Orzeszki akurat są spoko.
Co do klanu... cóż. Była gotowa naklepać każdemu, kto ofukałby ją za same nazwisko, lub ośmieliłby się rzucić nieprzychylny komentarz w stronę któregokolwiek z jej klanowiczów. Nie miała nawet krzty nadziei, że przez czyn Hyakuzawy cały klan Yogan nie oberwie rykoszetem. Przecież to było oczywiste. Ludzie do kretyni, musieli znaleźć winnego - nawet, jeżeli winny nie miał z tym nic wspólnego.
Jakby odruchowo wiedziała, że winę za sytuację na polu treningowym przypisze sobie - nie chciała, by Kurogane miał problemy, skoro działał w jej imieniu. Nie zamierzała tego mówić, to było aż nazbyt oczywiste.
Klapnęła na siedzeniu naprzeciwko, wzrok wlepiając w blat stołu. Jak przez mgłę słyszała, jak Kyouki zachwyca się serwowanym tu mięsem. Grunt, że wybrał dobrej jakości lokal. W końcu miejsce jest istotne, zwłaszcza na pierwszej randce.
Zaraz, że co?
A właśnie, jeżeli mówimy o randkach.
Brwi Yoganki zmarszczyły się, gdy posłała spojrzenie siedzącemu naprzeciw Kyoukiemu.
- Co to była za blachara, z którą cię przyłapałam?- zapytała, mrużąc ostrzegawczo oczy. Ucieczka Hyakuzawy to jedno - przyłapanie Kurogane z inną laską to drugie. O oba mogła być zła w tym samym czasie.
- Mam jej naklepać?- dodała, przez moment brzmiąc jak stara, dobra Shion.
So take aim and fire away
I've never been so wide awake

Obrazek
No, nobody but me can keep me safe
And I'm on my way

MK: Yamanaka A. Maji S.
 
Posty: 124
Dołączył(a): 23 lip 2020, o 17:58
Ranga: Genin

Re: Restauracja

Postprzez Kurogane Kyōki » 20 mar 2021, o 18:44

Shionka coś tak trochę niemrawa była. Kurogane może by wyrobił sobie taką opinię, gdyby tylko był... no nie Kurogane. Kimś, kto jednak trochę bardziej zwracał uwagę na uczucia ludzi, bo tak jak instynkt lubił ją czasami w dobrą stronę kierować - tak równie często lądował gdzieś po drugiej stronie świata. To też, nie do końca zauważył to że ta się czuła jakoś gorzej i myślała. Mięsko zabrało całą jego uwagę, a okularnica przejęła ją z powrotem tylko kiedy zadała mu pytanie. Kyoki spojrzał na nią i myślał przez chwilę. Blachara... przyłapała go...
- Hę? - zapytał, nie do końca wiedząc o co chodzi. Co zresztą było widoczne po jego twarzy. Gdyby był postacią z anime, na jego twarzy pojawiłby się jeden wielki znak zapytania. Fistaszkowy chłopiec przez bardzo krótką chwilę zrobił to. Spróbował pomyśleć o kogo mogło chodzić. Blachara, blachara... z żadną puszką się chyba ostatnio nie zadawał. Chłopak podrapał się po policzku palcem, czując jak jego mózg się przegrzewa próbując dojść do tego bardzo prostego dla innych ludzi wniosku. Aż mu się w końcu udało!
- A. - skomentował uderzając pięścią w swoją dłoń i doznając eureki. - Pomagałem jakiemuś służbiście z rodzinki ją poderwać, ale on uciekł nie będąc w stanie wytrzymać mojego geniuszu. Niestety, świat nie jest jeszcze na mnie gotowy.
Machnął na koniec ręką i pokręcił głową, zapominając nawet o tej kwestii. A no, uciekł. Hańba jak na członka klanu Kurogane, ale kim on był aby się przejmować tym co robią? Dla Kyokiego się tylko liczyło, że więcej samic do jego przyszłego haremu jak już zostanie Tsuchikage. Chociaż tamta zdawała się słabą zabawą. Raczej by jej nie przygarnął.
- Szkoda czasu, tym bardziej że w końcu my sami nie zaczęliśmy się klepać. - skomentował, zakładając rękę na rękę i patrząc na nią. Miała czas tracić na wklepywanie innym, ale walczyć z nim to już jej się nie chciało? Podejrzaneee... A może? Ha! Już wiedział o co chodzi. - Nie martw się, nie rozwali naszej wspaniałej drużyny Yougan-Kurogane.
Mówiąc to, zamierzał wstać trochę ze swojego miejsca i sięgnąć ręką w stronę głowy kunoichi. Położyć rękę na jej głowie i dynamicznie poczochrać, tak jak czasem to psom się robiło. Nie myślał nawet przez chwilę, że jej się to nie spodoba. No dobra, myślał. Ale prowokacja jej mogła doprowadzić do walki!
 
Posty: 90
Dołączył(a): 8 cze 2020, o 13:48
Ranga: Genin

Re: Restauracja

Postprzez Yōgan Shion » 8 kwi 2021, o 02:40

Aromatyczny zapach kruchego mięsa otoczonego najróżniejszymi przyprawami był w stanie ją odprężyć. Ale tylko trochę - niech sobie Kyouki nie myśli, że nie ma przewalone!
Shion przymknęła oczy, a po jej poruszających się delikatnie nozdrzach można było domyślić się, że pochłania wszelkie zapachy, które unosiły się w powietrzu. Choć zdecydowanie wolała stać po tej drugiej stronie i przygotowywać posiłki, by później obserwować jak inni z zachwytem ich próbują, tak wciąż była smakoszem, a aromat idealnie przypieczonego mięsa wciąż robił na niej wrażenie. Od czasu do czasu w jej głowie pojawiała się nieśmiała myśl, że w sumie byłoby fajnie otworzyć własny lokal i spełniać się w roli szefa kuchni. Myśl ta pojawiła się nawet teraz - szybko jednak została przyćmiona faktem, że jej klan mógł mieć srogo przewalone, przez co jej marzenie mogło legnąć w gruzach. Jej humor pogorszył się tak szybko, jak się poprawił - założywszy ręce na piersi, rzuciła Kurogane gniewne spojrzenie. Lepiej, żeby miał dobre wytłumaczenie.
Choć w pierwszej chwili nie wydawała się być przekonana jego słowami, jej twarz minimalnie złagodniała. Kyouki nie był na tyle błyskotliwy, żeby wpaść na jakieś równie błyskotliwe kłamstwo.
- I dobrze. - burknęła pod nosem, odwracając wzrok. - I tak była brzydka.- dodała ciszej, bardziej do siebie niż do niego.
- Może powinieneś zaproponować mu zrobienie podobnych tatuaży. W końcu takie tatuaże to lep na baby. - rzuciła, lekkim ruchem podbródka wskazując na radosne orzeszki, które okalały ciało Kurogane. Czemu wciąż się ich nie pozbył? - No wiesz, jakieś fantazyjne wzorki mogłyby jej się spodobać. Na przykład... nie wiem, pieski. - w końcu każdy lubi pieski. - Albo małpiatki. Na pewno odnalazłaby w ich siebie.- mruknęła, nieco głośniej niż zamierzała. Szybko potrząsnęła głową, starając się wyrzucić tą głupią Sabatayę z głowy. Nie była ważna, kompletnie. Tym bardziej, że istniała duża szansa, że przebywała w dzielnicy podczas ataku świni. Nie, żeby Yoganka życzyła jej źle - w końcu da się żyć bez jednej ręki, prawda? Albo ucha? Wyglądałaby całkiem zabawnie...
Kompletnie zatopiła się w swoich myślach - do żywych wróciła dopiero, gdy ten zaczął czochrać jej włosy. Gest był na tyle spontaniczny i niespodziewany, że odruchowo poruszyła gwałtownie głową, przez co jej okulary niemal nie spadły z jej nosa. Szybko poprawiła je dłonią.
- Co zamówiłeś?- zapytała, rozglądając się jakby w poszukiwaniu kelnerki, która miała przynieść im upragnione jedzonko.
So take aim and fire away
I've never been so wide awake

Obrazek
No, nobody but me can keep me safe
And I'm on my way

MK: Yamanaka A. Maji S.
 
Posty: 124
Dołączył(a): 23 lip 2020, o 17:58
Ranga: Genin

Poprzednia strona

Powrót do Centrum

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników