Iwijski cmentarz

Centrum ukrytej wioski. Tu znajdują się bary, place, miejsca spotkań ludzi. Miejsce to w czasie świąt oraz imprez tętni życiem przez całą dobę.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Iwijski cmentarz

Postprzez Yogan Chuki » 9 lip 2017, o 21:09

Obrazek
Cmentarz znajdujący się na uboczu wioski, otoczony przez kilka masywów skalnych które to miejsce przed wiatrem. Wokół rośnie gdzieniegdzie mech i nieco trawy a także kilka drzew. Nagrobki są dopasowane do kamienistego otoczenia, są zrobione z granitu i są wysokie o kształcie prostokąta. Tak wygląda większość nagrobków z kilkoma wyjątkami należącymi do wysoko położonych członków wioski. Tak jak cześć grobów jest ładnie zadbana, tak część jest pokruszona i opuszczona. Na samym środku cmentarza znajdował się kamienny słup z wyrytymi imionami osób które oddały życie za wioskę. Widać było na nim różne nazwiska a wszystkie tak samo uszanowane.
Obrazek




MK-Koseki Kitashi
 
Posty: 110
Dołączył(a): 26 cze 2017, o 23:12
Ranga: Genin

Re: Iwijski cmentarz

Postprzez Yogan Chuki » 9 lip 2017, o 21:22

Chuki po wizycie w domu zabrała zeń gitarę akustyczną oraz bukiet białych kamelii i wraz z nimi ruszyła na Iwijski cmentarz tuz po ubraniu kurtki przeciwdeszczowej. Minęło wiele lat odkąd odwiedzała grób Oru. Z łatwością go znalazła wsród wielu takich smaych nagrobków. Był taki jak inne a tabliczka na nim mówiła.
Kotusaru Oru
Zginał w 57 roku w trakcie misji
Niech jego dusza osiągnie wieczny spokój.

Dziewczyna przykucnęła przy grobie, zdjęła stare, przekwitłe kwiaty stojące w prostym kamiennym wazonie, nalała do niego wody i wstawiła kamelie, po czym uklęknęła przy grobie i powiedziała cicho.
-Wybacz że nie zawitałam tu wcześniej, od Twojej śmierci praktycznie zaszyłam się w domu i nie robiłam praktycznie nic. Ale niedawno znalazłam nasza puszkę z przysięgą odnośnie tatuaży i przypomniało mi się co sobie obiecaliśmy. Zrobiłam sobie ten tatuaż i wróciłam do służby jako shinobi, znalazłam tez nowego przyjaciela, kto wie, może to ty go do mnie przyciągnąłeś. Jest z tego samego klanu co ja i jest bardzo miły. Ale nie ma co tu dużo mówić. Za to chciałabym Ci coś zaśpiewać, napisałam piosenkę specjalnie dla Ciebie.
Dziewczyna mówiła cicho, a gdy skończyła mówić wzięła gitarę w ręce i zaczęła grać i śpiewać. Jej głos był mocny i spokojny, ale jednocześnie przekazywał wszystkie emocje które ta miała w sobie. W dodatku brzmiał na głos osoby w wieku przynajmniej 16 letniej. Tak różny był on od jej normalnego głosu który brzmiał jak głos 10-latki. Zarówno śpiew jak i melodia grana na gitarze były melodyjne i miłe dla ucha.

-Some people call me little,
Some people call me small,
But given the chance I'll rise up and
Stand above them all

Some people put my down
Some people kick me around,
But believe me when I tell you
I'll be the one that rules this town

But they all say "No",
And they say "You can't go",
But I won't let them decide
Who I should be.

Colourful rainbows catch my eye
When I see you fly to the sky,
You're like a drug that calms the mind...
You're like a drug that calms the mind

I got up and jump away
I just wanted to forget that day
Wind in my hair as I start to soar,
Wind in my hair as I start to soar...

Some people call me coward,
Some people say that I can't,
But what these people
Fail to understand

Is that I have you my friend
Hand in hand our friendship will never end
Hold on, this could get nostalgic
As we look back and see that friendship is magic.

Look here are little ninja
Ready to sing for this crowd
Listen up, 'cause here's my story:
I’m gonna sing it very loud!

Colourful rainbows catch my eye
When I see you fly to the sky,
You're like a drug that calms the mind...
You're like a drug that calms the mind

I got up and jump away
I just wanted to forget that day
Wind in my hair as I start to soar,
Wind in my hair as I start to soar...

I know, I know if you give me the chance,
I know, I know if you give me the chance,
I know, I know if you give me a chance,
I know, I know if you give me a chance

I'll be the one who stands up tall.
The one who rises above them all.
The one who gets to be...

...somebody.

Gdy skończyła śpiewać starła kilka łez które przeleciały po jej policzkach. Przez dłuższą chwilę milczała, chcąc po prostu wsłuchać się we wszechobecną ciszę przerywaną jedynie uderzeniami kropel wody o ziemię i kaptur kurtki, oraz odległe grzmoty zbliżającej się burzy. Musiała się wewnętrznie uspokoić.
Obrazek




MK-Koseki Kitashi
 
Posty: 110
Dołączył(a): 26 cze 2017, o 23:12
Ranga: Genin

Re: Iwijski cmentarz

Postprzez Hokori Eri » 12 lip 2017, o 08:32

Kolejne dni dla młodej Kunoichi były ciężkie. Jej przyjaciółka została porwana a ona sama musiała czekać. Nie miała żadnego tropu, który nawet w najmniejszym stopniu mógłby wskazać jej drogę. Bezradność ją dobijała, dlatego też starała się nie opuszczać swojego domu. Jedynie kiedy to robiła, to aby uzupełnić zapasy słodyczy, które jako jedyne potrafiły poprawić jej humor.
Kiedy wracała z siatką pełną żelków i owoców ubrana w jasną, kwiatową sukienkę na ramiączkach oraz słomiany kapelusz, usłyszała dźwięk gitary. Były to dźwięki bardzo charakterystyczne, bardzo bliskie jej sercu, jednak od jakiegoś czasu zaniedbane. Kunoichi poszła ich śladem, aż dotarła na cmentarz, gdzie bardzo młoda, urocza dziewczyna wykonywała bardzo emocjonalną pieśń. W oku Eri od razu zakręciła się łza, która spłynęła po jej policzku i upadła na suchą ziemię pod jej stopami. Poczuła ona ścisk w sercu, który z jednej strony był bardzo nieprzyjemny, a z drugiej kojący. Dziewczyna postanowiła w ciszy wysłuchać wszystkiego do końca, starając się stłumić zbierające się w jej wnętrzu emocje. Jednak nie udało jej się... Kiedy ostatnia struna wybrzmiała, pociągnęła mocniej nosem i starła kolejną łzę z policzka. - Tooo.... To było bardzo pięknie... - powiedziała przez nos, walcząc z samą sobą aby nie wypuścić kolejnego potoku z oczu....
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 20:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Iwijski cmentarz

Postprzez Yogan Chuki » 12 lip 2017, o 11:43

Gdy wybrzmiały ostatnie emocje Chuki usłyszała że nie jest na cmentarzu sama, ponieważ usłyszała pociągnięcie nosem, a następnie słowa wypowiedziane przez jakąś dziewczynę. Nutka szybko odwróciła się w stronę źródła dźwięku, jednocześnie zsuwając lekko gitarę z kolan. Przed sobą ujrzała dziewczynę o ładnych parę lat starszą od niej, o błękitnych włosach i oczach w tym samym kolorze. Dziewczyna z klanu Yogan uznała że wypadałoby coś powiedzieć, a nie przyglądać się dziewczynie w ciszy.
-Dziękuję
Powiedziała cicho, głosem tak różnym od tego którym śpiewała. Głosem cichym, lekko zachrypniętym i brzmiącym na głos dziecka. Dopiero po chwili Chuki dostrzegła w jakim stanie była dziewczyna, czy to było przez jej piosenkę czy po prostu kogoś opłakiwała, a może i jedno i drugie? Tego dziewczyna nie wiedziała.
-Wszystko w porządku?
Spytała cicho spoglądając na dziewczynę. Jej wrodzony talent do rozpoznawania jaki charakter ma dana osoba, oraz to że dziewczyna przyszła i zatrzymała się by wysłuchać piosenki stanowczo dobrze o niej świadczyło, więc Chuki mogła się nieco uspokoić bez obaw, że to jest koś kto chce sobie z niej żartować, więc po prostu spoglądała na dziewczynę i czekała na to, co ta powie.
Obrazek




MK-Koseki Kitashi
 
Posty: 110
Dołączył(a): 26 cze 2017, o 23:12
Ranga: Genin

Re: Iwijski cmentarz

Postprzez Hokori Eri » 14 lip 2017, o 18:52

Muzyka ucichła, jednak w sercu młodej kunoichi dalej rozbrzmiewała. Przetarła łzę z policzka, po czym spojrzała lekko zaczerwienionymi oczami na Chuki. Uśmiechnęła się i podeszła do niej bliżej, chcąc się przytulić. - mogłoby być lepiej, ale jest dobrze... - Wtuliła się w jej ramie, po czym przez chwilę milczała, potrzebowała się uspokoić. W końcu odkleiła się od niej i odeszła kawałek obok. - Bardzo ładna piosenka, masz cudowny głos. Często śpiewasz?? - Zaskakujące było jak taka młoda istotka, może mieć tak dojrzały głos. Tak wielki talent nie może się zmarnować. Być może uda im się razem stworzyć coś pięknego. Już od jakiegoś czasu Eri poszukiwała kogoś, z kim będzie mogła razem coś wykonać... Jednak nie to było teraz najważniejsze, skoro dziewczyna śpiewała tą piosenkę tutaj, to znaczy, że grób przy którym są nie jest bez znaczenia. Przeczytała nazwisko na nagrobku, po czym zapytała. - Był on dla ciebie ważny??
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 20:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Iwijski cmentarz

Postprzez Yogan Chuki » 14 lip 2017, o 19:31

Tego co planowała zrobić niebieskowłosa, tego Chuki nie mogła się spodziewać, ponieważ zupełnie nie znana jej osoba podeszła i wtuliła się w jej ramię. Chuki najpierw lekko się odsunęła zdezorientowana, ale koniec końców została tam gdzie była. Ta otwartość dziewczyny była niezwykle dziwna dla zamkniętej w sobie Chuki. Gdy po chwili dziewczyna odsunęła się nieco od blondynki zalała ją komplementami i pytaniem. Ta cicho się zaśmiała i cichym, zachrypniętym głosem odpowiedziała.
-Dziękuję. W sumie praktycznie codziennie od 5 lat, śpiewam, gram, komponuję.
Trzeba było przyzna ze niebieskowłosa i nutka były jak ogien i woda, Chuki była cicha, niesmiała i spokojna, a niebieskowłosa była pewnym siebie wulkanem energii. Po chwili nieznajoma zwróciła uwagę na grób i spytała o osobę pochowaną.
-Można tak powiedzieć, to mój pierwszy i najbliższy przyjaciel.
Powiedziała cicho, by przetrzeć oko w którym zbierała się kolejna łza. Dziwnym było to, że Chuki tak bez zawahania powiedziała o Oru, trzeba było przyznać że niebieskowłosa zdecydowanie budziła zaufanie skoro blondwłosa od razu powiedziała jej o swoim przyjacielu.
Obrazek




MK-Koseki Kitashi
 
Posty: 110
Dołączył(a): 26 cze 2017, o 23:12
Ranga: Genin

Re: Iwijski cmentarz

Postprzez Hokori Eri » 17 lip 2017, o 15:22

A więc dziewczyna nie tylko śpiewa i gra, ale także komponuje. Podobało jej się, że nie tylko ona ma w życiu czas na muzykę, w końcu człowiek musi się wyciszyć po tych wszystkich wybuchach i szaleństwach na misjach. Eri spojrzała na gitarę, którą młoda blondynka trzymała dłoni. Przypomniała sobie, że ona sama od dawna nie miała tego instrumentu w dłoni, brakowało jej strun pod palcami i dotyku rezonującego drewna. - Mogę? - zapytała, wskazując na gitarę, jeżeli mogła to chwyciła za gryf i usiadła sobie na ziemi, obok dziewczyny. Ułożyła się wygodnie, po czym oparła pudło o swoje uda i szarpnęła za druty, sprawdzając jej brzmienie. Po zagraniu kilku wstępnych akordów zamknęła na chwilę oczy i się wyciszyła. Trwała tak przez kilka chwil, kiedy skończyła, spojrzała na Chuki a z jej ust wydobył się delikatny głosik. Zaczęła śpiewać jedną ze swoich ulubionych ballad, którą znała od bardzo dawna.



W trakcie gry cały świat odpłynął, Eri pozostała sama jedna w swojej krainie muzyki, nie odbierała żadnych bodźców, poza dźwiękiem brzmiących strun. Nie wiedziała kiedy, po jej policzku znowu spłynęła łza, zakręciła się na policzku i spadła z brody, lądując na ziemi. Dopiero kiedy skończyła, ocknęła się i znowu była na cmentarzu. Otarła łzę i oddała Gitarę dziewczynie. - Dziękuję, bardzo piękna gitara. Szkoda, że twój przyjaciel nie może patrzeć jak się rozwijasz. Masz wielki Talent. Jeżeli będzie chciała coś kiedyś razem pomuzykować, to możesz na mnie liczyć. - uśmiechnęła się do niej i wstała z ziemi. - Tak w ogóle, jestem Eri, Hokori Eri. - Zapomniała przedstawić się na początku, dodatkowo liczyła, że pozna imię swojej nowej koleżanki. - Ale chyba przerwałam ci rozmowę z przyjacielem, jeżeli chcesz, to pozostawię was samych. - Wiedziała, że takie rozmowy najlepiej odbywać samemu, dlatego też nie chciała jej przeszkadzać w wygadaniu się...
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 20:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Iwijski cmentarz

Postprzez Yogan Chuki » 17 lip 2017, o 16:17

Dla Chuki gitara i śpiew, którym poświęcała ogromną ilość czasu, były jedynym środkiem na uwolnienie swoich emocji, własnie poprzez śpiew wydostawał się z niej smutek, złość, radość, w dodatku miała dar, dzięki któremu emocje przekazywane przez muzykę, oddziaływały często na innych ludzi, najlepszym przykładem był Taiki oraz teraz niebieskowłosa. Cieszyło to Chuki, ponieważ jeśli ktoś potrafił zrozumieć i odczuć emocję płynące poprzez muzykę, znaczyło to, że zasługuje na jej zaufanie. po chwili dziewczyna poprosiła o możliwość wzięcia gitary blondynki, ta kiwnęła głową i podała jej instrument. Niebieskowłosa szarpnęła kilka razy za struny gitary, by następnie zacząć melodię kilkoma akordami i zacząć śpiewać. Nutka uniosła lekko zdziwiona brew. Nie spodziewała się że nieznajoma również zna się na muzyce. Chuki przymknęła lekko oczy i przeniosła się w świat muzyki granej i śpiewanej przez niebieskowłosą. W tym świecie również królował smutek, który dziewczyna łatwo wyczuła i poczuła samą sobą. Gdy zabrzmiała ostatnia struna Chuki poczuła jak jej oczy na nowo robią się szkliste. Odebrała gitarę i lekko się uśmiechnęła.
-Dziękuję za to. Na pewno skorzystam, nie spodziewałam się ze ktoś jeszcze w Iwie zajmuje się muzyką.
Powiedziała z lekkim uśmiechem.
-Miło poznać, ja zwę się Yogan Chuki.
Odpowiedziała na przedstawienie się niebieskowłosej. Na kolejne jej słowa pokiwała spokojnie głową na nie.
-Spokojnie i tak w sumie powiedziałam to co miałam powiedzieć w najlepszy możliwy sposób.
Powiedziała zerkając na instrument w jej dłoniach, po czym z kieszeni wyjęła mocno obdrapany ochraniacz wioski liscia i skupiła na nim wzrok.
-Od jego śmierci praktycznie porzuciłam pracę shinobi, zaszyłam się we własnym domu całe dnie grając, śpiewając, komponując i słuchając muzyki. To właśnie ona pozwalała mi uwalniać emocje jakie się we mnie kotłowały, ale to nie mogło trwać wiecznie, pewien czas temu przypadkiem znalazłam puszkę z naszymi zdjęciami, zapiskami, oraz naszą małą umową.
Przy ostatnich słowach dziewczyna lekko się uśmiechnęła.
-Było w niej że będzie on starał się jak może by pomóc mi dostać się na szczyt i sprawić, by ludzie w wiosce przestali się ze mnie naśmiewać, oraz o tym, że jak zdobędziemy tytuły Tokubetsu jouninów to wytatuujemy sobie znak naszej niby drużyny. Postanowiłam wtedy że jego słowa nie mogą pójść na marne, wróciłam do pracy jako shinobi aby dopełnić jego słowa.
Powiedziała cicho, jednocześnie bezwolnie pozwalając by z jej oczu poleciały kolejne łzy.
Obrazek




MK-Koseki Kitashi
 
Posty: 110
Dołączył(a): 26 cze 2017, o 23:12
Ranga: Genin

Re: Iwijski cmentarz

Postprzez Hokori Eri » 17 lip 2017, o 19:08

Kiedy Eri usłyszała historię tej przyjaźni uśmiechnęła się pod nosem. To było piękne jak wiele potrafią zdziałać zwykłe słowa, proste marzenie, które wymyśliła sobie dwójka młodych, nieznających świata dzieci. Eri sama nie miała przy sobie opaski ani nic innego, co mogłoby wskazywać na jej zawód czy też stopień, może to i lepiej, w końcu wprowadziło by to tylko zbędny formalizm, który mógłby zepsuć tą sytuację. - Piękna historia. Dobrze, że zdecydowałaś się dopełnić obietnicy. Twój przyjaciel na pewno czeka na moment, kiedy pokażesz mu wasz tatuaż. - położyła jej dłoń na ramieniu i uśmiechnęła się do młodszej koleżanki. - Pamiętaj, wioska to nasz dom a wszyscy tutaj to jedna wielka rodzina. Na pewno ktoś ci pomoże jeśli będziesz miała jakiś problem. - Przypomniała jej się sytuacja na arenie i moment, w którym wszyscy chcieli uratować Ririkę. Po mimo pracy wielu, nie udało się tego dokonać. Młoda Hokori ciągle była słaba, ciągle brakowało jej wiele do takiego poziomu jakiego potrzebuje. Do momentu w którym będzie mogła chronić swoich bliskich. Zacisnęła swoją małą piąstkę i schyliła na chwilę głowę. Po przełknięciu śliny znowu spojrzała na Chuki, w końcu nie była tutaj sama. - Chuki-chan, pielęgnuj obietnicę i wspomnienia o swoim przyjacielu, zawsze kiedy będziesz w ciężkiej chwili sięgnij do nich, a dodadzą ci siły. - Postanowiła przekazać jej słowa, które od zawsze nosiła w sercu, nie było nic silniejszego niż uczucia, dlatego też to ich należało się trzymać.
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 20:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Iwijski cmentarz

Postprzez Yogan Chuki » 17 lip 2017, o 19:28

Na słowa Eri Chuki lekko się uśmiechnęła. Cieszyła się że niebieskowłosa zrozumiała to wszystko.
-Wiem, nawet ostatnio już poznałam kogoś z mojego klanu kto tez nie ocenia innych przed ich poznaniem i którego też przyciągnęła moja muzyka.
Powiedziała z lekkim uśmiechem przypominając sobie Taikiego , należeli do tego samego klanu, do tej samej jego gałęzi, a mimo to dopiero teraz mieli okazję naprawdę się poznać. Była to dziwna rzecz, ale własnie teraz, gdy Chuki wracała na ścieżkę shinobi, właśnie kogoś takiego potrzebowała najbardziej. Tak samo było na jej pierwszej misji C, był dla niej wsparciem i dzięki niemu czuła się pewnie.Na kolejne słowa dziewczyna uśmiechnęła się i odpowiedziała.
-Dziękuję za radę, Eri-senpai
Może i dziewczyna nie wiedziała że Eri jest shinobi, ani nie znała jej rangi, ale do starszych od siebie należało się zwracać z szacunkiem.
Obrazek




MK-Koseki Kitashi
 
Posty: 110
Dołączył(a): 26 cze 2017, o 23:12
Ranga: Genin

Re: Iwijski cmentarz

Postprzez Hokori Eri » 17 lip 2017, o 21:34

Dziewczyna z Klanu Yogan, znaczyło to, że nosi w sobie krew Tsuchikage, być może jest z nim spokrewniona, jednak nie to było teraz najważniejsze. W tym momencie liczyły się tylko uczucia, jakie obie kierowały przez swoją muzykę. mimo sporej różnicy wieku, obie czuły to samu i obie wiedziały jak to przekazać w brzmieniu swojego głosu. Takie spotkanie było tym, co właśnie potrzebowała młoda Hokori, musiał ktoś ją na nowo sprowadzić do muzycznej krainy, gdzie wszystko jest prostsze do zrozumienia. Uśmiechnęła się do Chuki i jeszcze raz ją przytuliła. - To ja dziękuję za to spotkanie, wiele dla mnie znaczyło.
A teraz wybacz, mam przyjaciółkę do odnalezienia.
- Odwróciła się i zrobiła kilka kroków, po czym zatrzymała się jeszcze na moment, gdyż przyszło jej coś do głowy. - Pamiętaj!! Nawet artyści potrzebują zespołu!! - uśmiechnęła się pod nosem, po czym odbiegła w kierunku swojego domu, musiała się spakować.

[z/t]
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 20:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Iwijski cmentarz

Postprzez Yogan Chuki » 20 lip 2017, o 21:40

Ciekawe było to spotkanie, kompletnym przypadkiem spotkały się dwie osoby o niezwykle odmiennych charakterach, ale o podobnym sercu pełnym muzyki. Obie tak różne, a zarazem tak podobne. Niebieskowłosa lekko przytuliła Chuki, co znowu było dla niej dziwne, podobnie jak wtedy gdy przytulił ją Taiki, czy też wcześniej gdy to właśnie niebieskowłosa nagle objęła blondynkę. Dziwne uczucie po 5 latach odosobnienia.
-Powodzenia w takim wypadku.
Powiedziała z lekkim uśmiechem, po czym zmarszczyła lekko brwi. Cóż, wspominkę o zespole w jej wypadku można było rozumieć dwojako, z jednej strony jako zespół muzyczny, a z drugiej jako zespół shinobi, ciekawa była cóż takiego na myśli miała Eri.
-Do zobaczenia.
Zawołała za dziewczyną, po czym sama uznała ze już czas wracać do domu by nie zmoknąć doszczętnie.
Obrazek




MK-Koseki Kitashi
 
Posty: 110
Dołączył(a): 26 cze 2017, o 23:12
Ranga: Genin


Powrót do Centrum

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników