Dom Kamaboko

Mieszka tu większość ludzi z Iwagakure no Sato. Przeważnie są to bezklanowcy i mało znane rodziny, czasem też znaleźć tu można niektórych członków znanych w wiosce klanów.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Sabataya Shuten » 15 paź 2020, o 15:38

Czy to było tak trochę włamanie? Może nie? W pewien sposób dom Gonpachiro zamieniał się w jakąś ich tajemną bazę, w której to knuli swoje kolejne plany. Albo jedli ramen. Teraz zaś Shuten zamierzała iść o krok dalej i wyciągnąć coś, co pewnie wielu koneserów spod monopolowego nazwałoby eliksirem szczęścia dla ubogich. Rudowłosa jednak znawcą alkoholi nie była i jedynie mogła zgadywać, że cokolwiek znalazła Kawaii nie jest zwyczajnie denaturatem. Przeszła przez wioskę z pandą już nawet nie patrząc na to, ilu osób uwagę przyciągną. Nawet gdyby zdjęła kapelusz dalej pozostawał problem czarno-białego misia z butelką sake w łapkach. W każdym razie dotarła na miejsce i jedyne, co zostało, to przedrzeć się przez zaniedbany ogród i przekroczenie drzwi. Miała nadzieję, że tych w żaden sposób nie zamknął. Bo jeżeli jednak zamknął, to pozostanie rudowłosej wierzyć, że jak odpowiednio mocno szarpnie za klamkę, to te ostatecznie ukażą jej salon. Wystarczyło się jednak nieco rozejrzeć by zobaczyć otwarte okno*. Idealnie. Pytanie tylko, czy panda się przez nie przeciśnie, ale to się jej pomoże.
- To może wyglądać na włamanie, ale to nie jest włamanie. - oznajmia zupełnie pewna swego. To w końcu dom Kamaboko, wpuściłby ją jakby poprosiła. Zostało tylko faktycznie wejść do środka, co akurat dla ninja było najmniejszym problemem. Wzięłaby jeszcze od pandy butelkę, postawiła ją na stole i w razie konieczności jej samej pomogłaby wtoczyć się do środka. Była jednak szansa, że bez niej znajdzie się w środku dużo szybciej. Koniec końców kto tam wie te pandy. Chwyciłaby również leżącą na półce szmatkę, przetarła stół oraz krzesła, oczekując, aż ta poleje pierwszą kolejkę. O ile otworzy butelkę, bo w razie problemów gotowa była i tym się zająć. Kieliszków nie wyciągała. W końcu ta miała i tak czarki ze sobą.
No to... Czas rozpocząć badania naukowe?

*ugadane z Gonpachiro, tak jest
MK: Chousokabe Shouko | Gashi Yakuri
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
 
Posty: 581
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Takara » 17 paź 2020, o 22:09

- Grzech Alkoholizmu -
受託者 Sabataya Shuten, impreza z pandą


Ah tak... piąta przybijająca piątkę.

Nikt nie zamierzał komentować tego iście podstawówkowego poziomu żartu.

W każdym razie, jak ta sobie sama dość szybko uświadomiła, nic z tych rzeczy nie było tak zabawne jak obserwowanie jej ulubionego kapitania. Czy to jego czerwoną twarz, czy to jak robił maślane oczy do Gonpachiro, czy to jak się do niej uśmiechał. W pewnym momencie, te rzeczy przestały chyba być zabawanymi a zaczęły rozgrzewać trochę serce rudowłosej. Tak prawopodobnie. No bo co jest zabawnego w tym że ktoś się do Ciebie uśmiecha?
Tsuchikage porzuciła jednak takie myśli wiedząc że do niczego one nie prowadzą i pewno tylko większy dólek by ją złapał w momencie w którym uświadomiłaby sobie że nie ma dla niej Ichiwy pod ręką. Preferowała więc analizować dlaczego właśnie jest posłem stojącym przez mistyczną istotą, której to nie mogła zrozumieć. I zbiła piąteczkę, to też było warte, bo wiadomo że to było natychmiastowe +10 do relacji na czym zapewne jej bardzo zależało.
- Shuten, Shuten... tsk, mało słodkie.

Obrazek
Czy ona właśnie zdissowała jej imie? Shinobi w pomieszczeniu mniej więcej zmienili się już w takie posągi które to niezbyt śmiały jakkolwiek komentować sytuacji która była dziwna. Definitywnie nie była czymś typowym, tym bardziej jeżeli nie było się osobą przyzwyczajoną do takiego towarzystwa Gonpachiro czy załogi Jaglanki. Być może reakcja pandy przerwała jej wywód o tym, jaki to Ichiwa - którego imienia obawiała się pomysleć - był uroczy.

In another part of the world
Pewien kapitan, aktualnie walczący z uzbrojonym przeciwnikiem kichnął w tym momencie, i ledwo uniknął ciosu. Dzięki pomocy jednak swego wiernego drucha, jego przeciwnik nagle gdzieś poleciał jak rakieta.
- Tsk. Oby to jakaś ładna dziewczyna mnie obgadywała. - powiedział sam do siebie z nerwowym uśmiechem, nim ruszył dalej w wir konfliktu.

Back to present

Problem z alkoholem brzmiał źle? Nieee, gdzie tam. Daleko jej było do poziomu Tadaokiego, który to jak sama stwierdziła zawsze miał gdzieś ukrytą piersiówkę. Znaczy niby tego nie wiedziała, ale zwyczajnie by się nie zdziwiła. W każdym razie, cały problem z alkoholem jaki mieli znikł dość szybko kiedy to właśnie misiek wziął się do roboty i sprawdził to drugie dno. Sprytne? Jak najbardziej, w końcu byli shinobi, wszyscy z nich polegali na sprycie... prawda?... Odpowiedź na to pytanie była jednak lepsza tak długo jak pozostała nieznana światu, to też trzeba było przejść na kolejne rzeczy do roboty. Przykładowo, przywyknięcie do nietypowych reakcji Kawaii'a, który to pewno zadziwiał ją co krok. Chociaż raczej nie bardziej od Gonpachiro. Ten to dopiero miał talent.
- Pożyjemy, zobaczymy Shu-chan! - skomentowała panda, słysząc jej prośbę o to aby o nią zadbała, a na twarzy miała wymalowany uśmiech. Shu...chan? No cóż, tak jak niektórzy zwali ją Gluten i demonicą, tak znaleźli się Ci 3 wynajdujący jeszcze jakieś inne przeziwsko jej. Gdyby sobie to wszystko miała wpisać w jakąś kartotekę... oj, ale by była ona ogromna.
Rozmyślania gdzie to się napić z pandą był bardziej problematyczne. Jej dom odpadał, co by to zaraz jej nie ocenianio jak Tadaokiego. Tylko by łyczka zrobiła i już by miała przypiętą łatkę bycia taką jak pierwszy. Drugą jej opcją, równie niewiarygodną był Dom Kamaboko. No bo... tak wpraszać się do kogoś i chlać w jego mieszkaniu, kiedy go NIE MA? Tak się nie godziło. Panda nie znając jednak szczegółów przekręciła tylko głowę trochę w bok.
- No to chodźmy. Sprawdźmy! - rzucił śmiało Kawaii kiedy powiedziała o swoim pomyśle bez większych detali, poza tymi że tam też trochę kurzu mogło być. Na prośbę aby panda schowała butelkę, ta się uśmiechnęła szeroko i odwróciła do Tsuchikage plecami, tak żeby nie widziała butelki. Pogrzebała trochę przy zwoju i po chwili butelka była ukryta, a Kawaii zarzucił na swoje plecki duży zwój który to wyglądał podobnie do tych paktowych. Tsuchikage jednak musiała jeszcze kazać zapomnieć swoim podwładnym o tym co się stało, na co ci zasalutowali.
- Tak jest, Tsuchikage-sama! - odpowiedzieli chórkiem i pozwolili jej wyruszyć na tą misję dyplomatyczną. Z pandą. Przez wioskę. Westchnięciu Shuten towarzyszył uśmiech Kawaii'a i lada moment wyruszyli w podróż, aby to nawiedzić dom Kamaboko.

Obrazek

Dotarli. Włamali się do tej zakurzonej chałupy, a jaka droga była... interesująca. No generalnie, idąca obok niej panda ze zwojem na plecach przyciągnęła uwagę wszystkich. Nawet jak alkoholu nie widzieli, bo ta go sprytnie ukryła wraz z czarkami. Znaki zapytania zastąpiły twarze wszystkich mieszkańców Iwy, jednak ostatecznie nikt im nie przeszkadzał w podróży, chociaż parę shinobi zdawało się chcieć zatrzymać parkę aby zadać pytania jakie ich dręczyły. Nie zrobili jednak tego. Shuten nie była też psychologiem, niech sami sobie radzą z zagadką dlaczego przejmują się faktem że ich Tsuchikage chodzi sobie z pandą po wiosce.
-Um, um. - kiwnął Kawaii główką, słuchając że to nie jest włamanie. Jak najbardziej nim nie było. Skoro ona tak mówi, to on jej uwierzy... ze względu na własną korzyść. Panda jednak zwinnie się wdrapała przez okno, najpierw przerzucając przez nie zwój, a potem sama wskoczyła. Rozwinęła zwój i wyjęła z niego ukrytą butelkę... ah, moment kiedy szanowne zwoje są traktowane jak zwykła lodóweczka dla lepszych trunków... to był naprawdę interesujący dzień. Butelka została przekazane w ręce rudowłosej, a ta szybko ogarnęła mniej więcej stół i krzesła. Panda wskoczyła na jedno z nich, a polewanie zostawiła Shuten. Tsuchikage. W końcu to ona gościła, kinda. Czarki zostały położone i napełnione.
- Spodziewałem się czegoś na bardziej otwartym powietrzu i łonie natury... lecz to też jest słodkie! To też, toaścik Shu-chan, za nową znajomość i nową... yyyy... erę relacji pando-niedźwiedzio-Iwisjkich! - poinformowała otwarcie unosząc czarkę żeby to się stuknąć z rudowłosą nią. Na twarzy miał szeroki uśmiech a oczy przymknięte jak chińczyk. - To jak tam sytuacja w tej Iwie? Tak dawno temu tu byłem, pewno się pozmieniało!
Prowadzję misje od D do S, fabułki i przygódki. Śmiało pisać. Tu co ludzie myślą o moim prowadzeniu

Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei

Prowadzone wątki (4/5):
 
Posty: 954
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Sabataya Shuten » 18 paź 2020, o 00:22

Było zabawne.
Dla Shuten było. A przynajmniej wierzyła, że było. Zaakceptowanie, że ten wywoływał u niej jakkolwiek inne odczucia zmusiłoby ją również do uznania racji Gonpachiro. A tego zrobić nie mogła. Zwyczajnie... Nie mogła. A gdyby miała podać dla tego konkretny powód, najpewniej i tak by go nie znalazła.
A to też kłamstwo. Znalazłaby. I bardzo agresywnie ignorowałaby jego istnienie.

Teraz jednak miała trochę inne problemy, jak chociaż panda. W końcu dane jej było wyjawić swoje imię, które tej najwidoczniej nie przypadło do gustu. Czyli... Było nie słodkie? Gorzkie? Brzydkie? No tak, trochę mało dziewczęce. I mało urocze. Ogólnie była mało urocza, to i imię niejako pasowało. W zestawieniu z jej niedawnym pociągiem myśli zmarkotniała nieco, a jej powieki delikatnie opadły do połowy. Nie jej wina, że rodzice mieli dość dziwny gust pod tym względem. Po tak długim czasie nie była nawet pewna, czy do końca je lubi. Nie słyszała go też szczególnie często dostając chociażby tak sławny przydomek jak "Gluten", który definitywnie nie widniał w jej papierach. Hej, może właśnie o to chodziło? Może właśnie dlatego ludzie nazywali ją na tyle różnych sposobów?
- Takie dość... Cierpkie bym powiedziała. - odparła pół żartem, pół serio mając z tyłu głowy fakt, że przecież idzie je zapisać tymi samymi runami, co sake. O ironio, właśnie miała iść pić. Czego nawet nie powinna robić. Życie miało dość podłe poczucie humoru.

Chociaż może jakby miała jakąś boską wiedzę, to pomimo tych niesprzyjających okoliczności uśmiechnęłaby się nawet. I zaczęła jeszcze bardziej, z pełną premedytacją obgadywać sobie pewną osobę, choćby w myślach, co by mu życie poutrudniać. Tylko może w bardziej bezpieczniejszych okolicznościach...

Shu-chan? Jakby to było jakieś anime, to obok głowy rudowłosej właśnie pojawiłby się pytajnik. No bo... Shu-chan? Hm. Słyszała już samo Shu, bez -chan. Ale z -chan miało jakiś bardziej wdzięczny wydźwięk. Zdecydowanie brzmiało lepiej niż Gluten, to na pewno. I mniej złowrogo niż nazywanie jej demonicą, co właściwie też jej nie przeszkadzało. Może nawet bawiło? Czasami ciekawie było pobyć tą "złą", chociaż miano to było bardziej prześmiewcze. Ostatecznie uśmiechnęła się łagodnie do misia i tak na prawdę jedyne, co im pozostało to udać się na miejsce. Nie było sensu zwlekać. Butelka została schowana, na co kiwnęła głową z uznaniem, zaś polecenie wydane. Odpowiedź jej podwładnych nie zawiodła jej w żaden sposób i pomimo bycia postawioną w obliczu dość wymagającego zadania, tak i im posłała cieplejszy wyraz twarzy. Ruszyła przodem wychodząc z magazynu, a następnie kierując się do wyjścia wraz z czarno-białym gościem.

Będzie musiała przyzwyczajać mieszkańców Iwy do Tsuchikage chodzącej w dziwne miejsca i z dziwnymi... istotami. Głównie ludźmi. Tym razem jednak paradowała sobie z pandą i nie mogła wykluczyć, że do podobnych sytuacji nie będzie dochodziło częściej. A jeśli to budzi w jej podwładnych pytania, to co zrobią, jak będzie sobie spacerować ulicami z pewnymi piratami? Bo do Iwy na pewno w końcu ich ściągnie, przynajmniej na jakiś czas. Nie zamierzała jakkolwiek rezygnować z tego pomysłu uważając, że tak jak ona z Kamaboko mogą traktować ich okręt jak drugi dom, taką samą rolę winna odgrywać dla nich jej wioska. A przynajmniej być miejscem, do którego mogliby sobie na spokojnie przybyć i znaleźć sobie tutaj swój kąt, nawet jeśli ich pobyt miałby zająć może kilka dni. Nie mniej - nic na siłę. Miała dość konkretne pojęcie o przywiązaniu Ichiwy do morza i wyciąganie do ze statku siłą byłoby jej ostatnim życzeniem.
A pierwszym to było, żeby chociaż klonem była w stanie zachować rozum i godność człowieka w najbliższej przyszłości... No dobra, drugim. Ewentualnie trzecim. Sęk w tym, że na liście figurowało dość wysoko. Wyżej niż okno, przez które przeleciał zwój, Shuten i panda, chociaż w przypadku ostatniej dwójki ciężko było rzeczywiście mówić o locie. Uprzątnęła nieco kurze nim usiadła, po czym otworzyła butelkę i polała trunku do czarek.
- Jak najbardziej. - odpowiedziała patrząc z pewnymi obawami na naczynie, jednak uniosła je jak kultura przykazała i stuknęła się nią z pandą. To... To będzie straszne. Czuła to w kościach. Teraz rzeczywiście miała flashbacki niczym z Wietnamu. Obrazy z przeszłości, dzięki którym niejako zdawała sobie sprawę z własnego problemu. Ahh...
- A spokojnie... Były Kyokukage ukradł nam zwoje klanowe, zakłócił egzamin i zniknął, a Hyakuzawa wydarł się na liderów klanów, którzy zaraz po tym zrzucili go ze stołka i wybrali mnie. A żeby tego było mało, ktoś u władzy zabił mi kuzyna. Żyć nie umierać. - rzuciła cierpko podsumowując niejako ostatnią historię swojej wioski - No i właściwie co najmniej cztery kraje mają swoje siły na naszych terenach. Dość... mało słodko. - dodała, nim uniosła czarkę do ust i przechyliła energicznie naczynie, co by trunek szybko i sprawnie spłynął jej po gardle.

Niech bogowie mają ją w swojej opiece.
MK: Chousokabe Shouko | Gashi Yakuri
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
 
Posty: 581
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Takara » wczoraj, o 16:44

- Grzech Alkoholizmu -
受託者 Sabataya Shuten, impreza z pandą


Inne problemy będące pandą? Na pewno nie. Imię jej nowego znajomego było zbyt kawaii żeby mieć z nim jakiekolwiek problemy, chociaż samemu zwierzątku jej imię nie przypadło do gustu. Nie było słodkie, jak to powiedział. Shuten już sama sobie dodała ze było ono mało urocze i dziewczęce, co jednocześnie to niej pasowało - co może być kolejną przykrością. To nie było jej wina, halo, policja? To nie dzieci siebie nazywały tylko rodzice nazywali dzieci i tak było od wieków wieków. Chyba że ktoś akurat był królem demonów, to wtedy może sam się nazywał. Rudowłosa jednak mogła co najwyżej być królową. Rzadko jednak słyszała swe imię, bardziej przyzwyczajona zapewne do Gluten. Czy było ono bardziej cute?... Może lepiej, żeby nie znała opinii pandy na ten temat, bo jeszcze większa depresja powstanie w jej umyśle. Komentując więc że cierpkie jej imię jest, Kawaii kiwnął potężnie głową. Definitywnie zgadzał się w tej opinii, a dla niektórych mogłaby to być kolejna strzała prosto w serce. Shuten jednak była dużą dziewczynką i raczej nie przejmowała się zbyt bardzo połowicznie-ofensywną opinią o niej. Lub czymś co było jej częścią, jak np. imię.

Boskiej wiedzy niestety nie posiadała, to też mogła skupić się jedynie na zostaniu Shu-chan. Była już Shu, ale Shu-chan brzmiało zwyczajnie wdzięczniej. Trochę. Warto było zacząć od tego, czy aby na pewno chciała żeby ludzie do niej per "chan" się zwracali, bo na pewno wiele dużych dziewczynek by czemuś takiemu zaprzeczyło. Gadało że są dorosłe i per "chan" to tylko ich wybranek może do nich mówić, lub rodzice. A nie jakieś randomowe osoby. Właściwie randomowe osoby mówiące per "chan" do innych były dziwne swoją drogą, gdzieś tak na poziomie Kamaboko. Taki shinobi od "kociaków" był przykładowo bardzo blisko tego poziomu. O nim jednak, nikt nie pamiętał.
Bycie demonicą ją bawiło, i była to confirmed przez nią samą myśl. Czyżby etap buntu? Ciężko było stwierdzić nie będąc jej rodzicem, chociaż wedle słów Koizumiego już ten etap jakiś czas temu przechodziła. Teraz była Kage. Trochę nie w czas na chęci zostania królową piekieł... a jednocześnie najlepszy czas, wystarczyło zmienić Iwę w piekło. Proste prawda? Nawet specjalnie nie musiałaby się starać. Pomijając jednak już te dość nadziemne rzeczy, przyziemna Tsuchikage posłała cieplejszy wyraz twarzy w stronę tych dzielnych shinobi co z magazynem walczyli. Pewnie, było to takie ciche, "powodzenia w dalszej robicie i pamiętajcie aby nikomu słówka nie pisnąć o tym co zaszło".

Czy przyzwyczajnie mieszkańców Iwy do tego że chodziła w dziwne miejsca z dziwnymi istotami było czymś tak naprawdę nadzwyczajnym?... Osoby bardziej obeznane w sprawie, zrozumiałyby, że właścwie to na skalę dziwności jako Kage, Shuten i tak była dość nisko. Nie była Raikage z zamierzchył czasów co wychodząc z gabinetu rozsadzał go, nie miała problemów alkoholowych i długów, a także nie biła ludzi za samo wspomnienie o małżeństwei. Zwyczajnie miała... dziwnych znajomych, który być może do końca nie pasowali do jej charakteru. Lub może bardzo. Z drugiej strony, jak by panda się nie zachowała, i tak by zwracała uwagę. Piraci z drugiej strony... ah, proste przebranie i zapewne nie byłoby problemu, tak długo jak Onimaru by nie wypił. Wtedy... oj, szantów na całą Iwę zapewne jeszcze nie słyszała. To była jednak myśl na przyszłość, jak już uda jej się ich ściągnąć do Iwy. Zresztą, moment kiedy wybuduje w wiosce port będzie zapewne momentem, gdzie wszyscy przestaną kwestionować czy jest zdrowa umysłowo. Zwyczajnie, zgodzą się że nie jest. I tyle.
Włamali się bez problemów. Jak dobrze że Kamaboko nie żył w jakiejś dzielnicy klanowej, bo wtedy zapewne sprawa byłaby trudniejsza. Sporo trudniejsza. Zasiedli nawet przy stole, nalali sobie trunku i stuknęli się. Shuten miała kryzys egzystencjonalny i flashbacki z Wietnamu. Kupiła sobie więc czas odpowiedzią na pytanie zadane przez pandę. W trakcie wyjaśnień kunoichi, panda opróżniła czarkę i już miała w dłoniach butelkę, aby to sobie dolać. I jej, po tym jak wypiła, bo w trakcie słów Kawaii ludziom nie przerywał. To by nie było cute.
- To faktycznie brzmi jak chillerka. - skomentował prosto po tym jak już im polał, jednak jeszcze czarki nie unosił. Jeszcze się upiją zbyt szybko i co wtedy. - Coś tam słyszałem o Hyakuzawie, staruszek czasem o nim wspominał, ale dużo nie wiem. Brzmi jednak jakby został Kage. Pewno staruszek był dumn... nie, raczej nie był. Pewno się cieszył że może wrócić do dojenia trunków i podrywania młodszych dziewczyn... Nie słodkie... W każdym razie, wasza sytuacja nie brzmi zbyt różowo. Jesteś pewna że to dobry moment na bycie Kage?
Ot co. Kawaii sobie ją tak o zapytał czy by czasem nie wolała zostawić ogarnianie tej sytuacji innym ludziom. A odpowiedź, zapewne były dość oczywista na to pytanie, jednak dał jej odpowiedzieć. Tak z grzeczności, o. I dopiero wtedy przechylił czarkę, upijając z niej i zwierzęcym jęzorem upewniając się że ani kropelka się nie zmarnuje.
Prowadzję misje od D do S, fabułki i przygódki. Śmiało pisać. Tu co ludzie myślą o moim prowadzeniu

Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei

Prowadzone wątki (4/5):
 
Posty: 954
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Sabataya Shuten » wczoraj, o 18:45

Przytaknięcie Pandy nie szczególnie zabolało dziewczynę bardziej, niż wcześniejsza krytyka jej imienia. Bo i czemu? Point taken, mogła mieć lepsze. Nic, co by w tej chwili mogła z tym zrobić. Jakby chociaż do nazwiska się doczepiła, z tym już prędzej można było działać. Tego jednak nawet nie zdradziła. Można było pozostawić oto ten wątek w spokoju. Ostatecznie nie przybył do Iwy, by zastanawiać się nad estetyką imienia nowej Tsuchikage, tak? Szczęśliwie w tej kwestii istniały inne osoby, których opinię może ceniłaby bardziej, ale jak wspomniane zostało: jakie ma imię, takie ma. Tyle. A nie uważała go za aż tak duży problem, by kłopotać się z papierologią i biurokracją pomimo chwili zwątpienia. Zżyła się z nim i było jedną z bardzo nielicznych rzeczach, jakie jej zostało po rodzicach. Ot, kolejne powody, by zwyczajnie zostawić je w spokoju. Zwłaszcza, że koniec końców chociaż zdrobnić się je dało nawet sensownie. Shu-chan... Hm. Można by się zastanawiać, czy rzeczywiście wypadałoby, żeby ktokolwiek zwracał się do niej w taki sposób. Można, można. Nikt zabronić nie mógł. Tak samo jak nikt nie zabronił umysłowi czerwonowłosej pociągnąć za magiczną dźwignię posyłając wagoniki pociągu jej myśli "ku przygodzie" po torach, które w żaden sposób nie były uwzględnione w trasie przejazdu. Ciężko jej było wziąć podobne zachowanie ze strony PANDY za rażące. Zwłaszcza, że nie poświęciła samemu temu faktowi większej uwagi skupiając się na innych kwestiach. Tak jak było w nazywaniu jej "kociakiem" coś, co ją zwyczajnie mierziło i targało za nerwy, tak Shu-chan... Było urocze. Hm. HMM. Definitywnie dziwnie byłoby być tak nazywaną przez... W sumie, to wszystkich. Chociaż...

...

Wagoniki wesoło wypadły sobie z torów, co można było stwierdzić jedynie po czerwonych polikach następujących po posłanym moment wcześniej uśmiechu, a które to Sabataya odruchowo postanowiła skryć pod wodzowskim kapeluszem. Tak. Definitywnie przez wszystkich. ZDECYDOWANIE. Zaś Panda... No nie. Nie wiedziała. Jak powinna reagować na monochromatycznego niedźwiadka zdrabniającej sobie jej imię? Niejako wiązało się to z innym problemem, jaki miała - jak go traktować? Jak się do niej zwracać? Jakie winna mieć podejście? Koniec końców nie była pewna. Kawaii to chłopiec czy dziewczynka? Jest bardziej człowiekiem czy misiem? Przyszedł jednak bardziej ze względu na przyjaźń z Tadaokim czy w oficjalnym tonie? Zbyt dużo rzeczy wyrzucało w tym momencie okienka z błędami u zagubionej w tym wszystkim Kage Iwy. Miała dużo mniejsze problemy z Ruko czy Umą, którzy nie byli szczególnie wokalni. A Nobu... Też jakoś nie widziała trudności z jakimś usytuowaniem szczurzego starca na całym tym planie relacji. Może wina charakteru, czasu znajomości, a może czegoś zupełnie innego.

Rozkazy zostały wydane i mogli ruszać. Kage przemierzała sobie z nietypowym towarzyszem kolejne ulice i rzeczywiście można byłoby się zastanawiać w jakiś kręgach obracała się rudowłosa. Dziwnych? Może. Może sama była przez to dziwna? Niewykluczone. Tylko na postawie czego oceniać normalność? Czy w całym tym wszechświecie była jakaś kosmiczna skala określająca, co w takich wypadkach jest odchyleniem od normy? Dla rudowłosej większość Kamienia nie wpisywała się w żaden sposób w obraz zdrowego społeczeństwa. Byli tacy... No nie. Dużo bardziej wolała słuchać Onimaru śpiewającego szanty po kilku kuflach rumu niż eleganckich rozmów przy herbacie z kimkolwiek z Iwy. Bezpieczniej jednak było założyć, że na świecie normalnych ludzi nie ma, a przyjaźnie zawiązują się pomiędzy osobami, których dziwność w jakiś sposób ze sobą współgra. Czy to na zasadzie podobieństw lub różnic... Bo jeśli nie, to nie miała wytłumaczenia co do swojej relacji z Gonpachiro. I tak samo nie potrafiłaby szczególnie wyjaśnić, czemu poznana załoga piracka znalazła sobie specjalne miejsce w jej serduszku. A już tym bardziej innych rzeczy ostatnimi czasu zaprzątających jej myśli bardziej, niż by sama tego chciała.

Wejście do domu nie było problematyczne, to i do eksperymentów można było przysiąść w miarę szybko. Zależało jej niejako na tym, by odpowiedzi na pytanie udzielić nim wypije cokolwiek, jednak po przechyleniu czarki nie poczuła się dużo bardziej inaczej. Jeszcze. Czy to... Sukces? Nie było sensu chwalić dnia przed zachodem słońca. Naczynia zostały dość szybko uzupełnione, a wraz z tym rozmowa trwała dalej. Użyta forma zaczynała powoli rozwiewać nieco jej wątpliwości co do chociażby płci zwierzęcia. Nie była to jednak pora, by wracać do wszystkich tych wątpliwości, jakie rodziła w jej głowie istota przed nią.
- Nie. - odparła krótko na zadane pytanie. Dla niej chyba nie byłoby dobrego momentu na bycie Kage tak w ogóle. Czasy były jakie były i jedynie utrudniały jej mnóstwo rzeczy. - Ale ktoś musi nim być. Właściwie w tym momencie to jedyna rzecz, jaka mnie tu trzyma. Odkąd wróciłam mam co raz większe wrażenie, że zwyczajnie tutaj nie pasuję... - but actually who cares? - Ale nic nie stoi na przeszkodzie, bym zrobiła ile mogę. I kto wie, może uczynię w jakiś sposób to miejsce moim własnym. - wzruszyła ramionami obracając delikatnie czarkę w palcach, wzrokiem śledząc tworzące się na powierzchni napoju fale. - Jak tak teraz myślę - co skłania ludzi do bycia Kage? Nie ma w tym nic ciekawego. Jedynie masa problemów. Kawaii-san, czemu Tadaoki objął urząd? - zapytała dość prosto po raz kolejny szybkim ruchem opróżniając naczynie w ślad za Pandą, po czym osobiście chwyciła za butelkę polewając ponownie ich dwójce trunku.

A więc już druga.
MK: Chousokabe Shouko | Gashi Yakuri
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
 
Posty: 581
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Poprzednia strona

Powrót do Dzielnica Mieszkalna

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników