Dom Kamaboko

Mieszka tu większość ludzi z Iwagakure no Sato. Przeważnie są to bezklanowcy i mało znane rodziny, czasem też znaleźć tu można niektórych członków znanych w wiosce klanów.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Dom Kamaboko

Postprzez Kamaboko Gonpachiro » 29 lut 2020, o 20:09

Dom jak dom. Miał cztery ściany z burego kamienia i równie kamienny dach. Generalnie taka dość surowa bryła. Na oknach jednak stały kwiaty w doniczkach, tak samo przy drzwiach ktoś takowe umieścił. Drzwi z drewna poznaczone były licznymi nacięciami, w których ciężko było doszukiwać się większego sensu, pewno ktoś trenował rzucanie w nie Kunaiami. Choć kwiaty były zadbane, tak schody prowadzące do drzwi czy podwórze, były zakurzone i zaniedbane. Przy ścianie pod oknem rosły sobie wesoło chwasty, dawno przez nikogo nie wyrywane. Wnętrze budynku również było dość surowe - główna izba pozbawiona była źródeł światła. Przy ścianach znajdowały się liczne regały z książkami i bibelotami, na środku stał stół i cztery krzesła a na przeciw drzwi był kominek. W lewej ścianie znajdowały się trzy pary drzwi - te do łazienki i toalety, do kuchni oraz sypialni. W prawej ścianie znajdowało się od dawna nie używane palenisko
Hajsy tu

MK: Terumi Terumi, Maji Doppo
 
Posty: 272
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 02:52
Ranga: Jōnin

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Kamaboko Gonpachiro » 29 lut 2020, o 20:13

Tak też dzisiaj nadszedł dzień w którym musiał stworzyć pierwszą kukiełkę. Pierwszy mały kroczek, na drodze wielkiego poety. Zaopatrzony w odpowiednie narzędzia, usiadł w prowizorycznym warsztacie jaki zrobił sobie na stole w głównej izbie i zabrał się do roboty. A tej na szczęście wiele nie było. Najtrudniejsze i żmudniejsze było struganie drewna. Ale powoli, powoli, kukła zaczynała nabierać takiego kształtu, jakiego po niej Gonpachiro oczekiwał. Następnie wczepił w usta kukły, metalowe części. W ten sposób kukła była prawie gotowa. Biorąc do dłoni nieco szmat, oraz nić wraz z igłą, pokrył kukłę "Skórą", a następnie przykleił do niej notki wybuchowe, które obwiązał bandażem.-Co za głupi pies... nie jesteś zbyt śliczny?-Pogłaskał swoje dzieło po mordce. To był pełen sukces...

[z/t]
Hajsy tu

MK: Terumi Terumi, Maji Doppo
 
Posty: 272
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 02:52
Ranga: Jōnin

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Kamaboko Gonpachiro » 17 maja 2020, o 14:57

No i wrócił. On i rzesza ludzi. Po drodze zahaczyli o targ co by zakupić mięso na Yakitori i dwie butelki sake co by oblać awans Gluten-chan. A teraz przybyli. Kamaboko dzielnie otworzył drzwi przed gośćmi i samemu wchodząc do środka postawił siatki na stole.-Kochanie, wróciłem! I mamy gości-Poinformował swą żonę całując ją w policzek. Obserwował też jak ta z zakłopotaniem kłania się Hejażabie i macha na przywitanie ich gościom.-Pozwól że pomogę z obiadem, a wy siadajcie, siadajcie-Wskazał gościom zakurzony stolik na środku pomieszczenia, a sam zaczął wyjmować przedmioty do gotowania i różnego rodzaju składniki.-Misja? Tak, poszła świetnie. Mam fantastyczną drużynę-Powiedział do żony.-Co? Jaki przystojniak? No wiesz co? Bo będę zazdrosny! Doritos-sensei to fantastyczny człowiek, polecę go córce sąsiadki-Żachnął się prześmiewczo-Ja wiem, że Gluten jest młodsza od ciebie, ale o nic się nie martw. Kocham tylko ciebie-Rozmawiał z żoną, przygotowując obiad dla gości-Ah, no tak-Wyjął szklanki z szafki i polał gościom sake-Pijcie, pijcie, mamy co świętować-Uśmiechnął się i pokazał uniesiony kciuk Shuten, po czym wrócił pomagać żonie w gotowaniu posiłku. Rzecz jasna, nikogo poza tą czwórką tutaj nie było. Kwiaty w doniczkach dawno uschły, meble spowijał kurz, a na szafce stało stare zdjęcie, przedstawiające Kamaboko z jakąś uśmiechniętą młodą kobietą i małym dzieckiem w jej ramionach.
Hajsy tu

MK: Terumi Terumi, Maji Doppo
 
Posty: 272
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 02:52
Ranga: Jōnin

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Sabataya Shuten » 17 maja 2020, o 15:30

Właściwie, jakby tak nad tym pomyśleć, to pierwszy raz od bardzo dawna dostała okazję, by spędzić czas z innymi ludźmi. W taki zwyczajny sposób, bez wizji mordowania nikogo za godzinę, bo przecież są na misji, a nie na biwaku w lesie z grillem. Szła zadowolona za Kamaboko. Pierw do sklepu, z którego właściwie niczego nie potrzebowała, a następnie do jego domu, który w końcu pojawił się przed nimi. Była ciekawa, jak mieszka, tak samo jak tego, jaka niewiasta mogłaby poślubić takiego specyficznego człowieka jak Gonpachiro. Jednak kiedy tylko zobaczyła cel ich podróży miała wrażenie, że coś tu nie gra. Podobnie z resztą kiedy podeszli do kopalni, która to miała być rzekomą kryjówka bandytów. Nie wyglądała na taką, tak samo jak dom Kamaboko nie wyglądał na... No, nie wyglądał tak, jak by się spodziewała. Jak na miejsce, gdzie mieszkał z rodziną, był zupełnie zaniedbany. Nie było widać w tym kobiecej ręki, a przecież w domu była też jego żona. Może jest chora? Weszła niepewnie za Gonpachiro do środka, jednak im zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu, tym bardziej rósł w niej niepokój. Aż w końcu poeta zaczął mówić sam do siebie, co nie robiło absolutnie najmniejszego sensu. Cholera... Co tu się dzieje? Zerknęła na twarze reszty towarzyszy trzymając się jeszcze kurczowo myśli, że może ona jest jakaś ślepa i ją wzrok zawodzi od tego nadużywania swoich zdolności w kopalni. Tylko że i to wyglądało na absurdalne wytłumaczenie tych dziwów, które miały tu miejsce.
- Wszystko w porządku? - nie, nie było. Widać, że nie było. Ale to jedyne pytanie, jakie była w stanie zadać poecie. Nie, żeby nie miała innych, ale widząc jego zachowanie i zdjęcie prawdopodobnie pozostałe byłyby co najmniej nie na miejscu. Ale co by było na miejscu? Jak miała się zachowywać w stosunku do kogoś, kto rozmawiał z osobami, których tutaj nie było? Po za tym miała pewne obawy, czy czasem Hyakuzawa, który jak wiadomo uwielbia Kamaboko ponad wszystkich innych ninja, nie weźmie tego za głupi żart i nie wyjdzie. Skoro Gonpachiro wziął się sam za obiad, to wizja zjedzenia czegoś ciepłego była mimo wszystko dalej aktualna, a skoro tak, to wzięła się za znalezienie jakiejś czystej szmaty i wytarcia stołu i krzeseł z kurzu nim usiądzie. Było to przynajmniej lepsze niż stanie w drzwiach.
MK: Chousokabe Shouko | Gashi Yakuri
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
 
Posty: 581
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Yōgan Hyakuzawa » 17 maja 2020, o 16:13

Szli sobie kawałek rozmawiając o czymś. Po chwili jednak doszli do domu Gonpacho... raczej rudery, nie był zadbany co można by było tłumaczyć tym, że sam genin ruszał na misję także trochę kurzu powinno się nagromadzić pod jego ewentualną nieobecność jednak... tu miała mieszkać jeszcze z nim kobieta. Kiedy weszli do środka okazało się, że dom jest pusty z osób innych niż. Hyakuzawa zdziwił się początkowo i zaczął rozglądać po tych bardziej normalnych osobach a następnie chodzić po pokoju i czegoś szukać. Po chwili chodząc po mieszkaniu znalazł zdjęcie. -Chyba wiem.- przetarł to zdjęcie z kurzu dłonią i ruszył w stronę Gonpacho. -Opowiedz mi o tym zdjęciu. Wyglądacie na szczęśliwych, jakieś wakacje?- Gonpacho po prostu był popierdolony, no wiedział że w Iwagakure nie ma normalnych ludzi albo to Hyakuzawa czegoś nie widział chociaż inni też wyglądali na bardzo zdziwionych.
BANK
PZ
BANK klanu Yogan




Obrazek



Obrazek

Prowadzone Misje (Prowadzę misje od D do B)

1.
2.
3.
 
Posty: 1235
Dołączył(a): 14 mar 2019, o 19:24
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: Lider Klanu

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Dōhito Orinosuke » 17 maja 2020, o 23:40

W trakcie drogi z placu do domu Gonpachiro cała wesoła gromadka miała tylko jeden przystanek. Był nim sklep, w którym Orino zakupił dodatkową butelkę sake. Nie to że chciał rozpijać nieletnich czy zobaczyć pijanego Hyakuzawę, po prostu skoro można mieć więcej to po co mieć mniej, prawda? Po pewnym czasie dotarli na miejsce. Być może sam budynek nieco odstawał od sąsiednich domów, lecz kompletnie nie przeszkadzało to Orinosuke. Nie liczyło się to gdzie jest, a z kim jest. Taki przerywnik między kolejnymi misjami mógł mieć tylko pozytywny wpływ na wszystkich tu zgromadzonych. Tuż przed wejściem do środka Orino rozejrzał jeszcze się po okolicy. Wcale nie szukał wzrokiem córki sąsiadki. To nie tak. Po wejściu do środka w głowie chłopaka zaczęły pojawiać się zapewne te same pytania co w głowach pozostałych gości. Zgodnie z poleceniem Gonpachiro usiadł przy stoliku, ale nie zamierzał pić bez niego nalanego do szklanki sake. Widząc, że Shuten wraz z Hyakuzawą zaczęli temat, który również krążył mu po głowie nie włączył się do rozmowy. Zapewne będzie do tego jeszcze okazja, a nie chciał zasypywać go pytaniami. Zwłaszcza, gdy nie znał jego podejścia do tematu.
 
Posty: 471
Dołączył(a): 17 cze 2013, o 17:28
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shogun

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Kamaboko Gonpachiro » 17 maja 2020, o 23:49

Warzywa po kroić, do gara wrzucić całość na gaz wstawić. W międzyczasie rozgrzać patelnie wrzucić mięso, oj trzeba było robić oj robić. Jak dobrze że miał żonę do pomocy.-Tak, tak, składników spokojnie starczy na naszą szóstkę-Odparł dalej uwijając się przy garach. Już niemal kończył, kiedy to zaczepił go jeszcze kage ich wioski, pokazując mu zdjęcie. Oh spodobało mu się? Wymienił porozumiewawcze spojrzenia z żoną.-Hmm... zrobiliśmy to już jakiś czas temu, żeby uczcić kupno tego domu. Dobre kilka lat temu, jeśli dobrze pamiętam-Spojrzał na żonę.-Tak i żeby uczcić narodziny syna-Tutaj mały był jeszcze... no mały. Teraz był starszy, dwuletni. Postawił na stole cztery talerze i nalał do nich ramenu, na środku postawił jeszcze półmisek wypełniony yakitori-No, jedzmy nim ostygnie-Sam zasiadł na ostatnim wolnym krześle.-Więc, co to za zwój-Zapytał Orinosuke, sam nieco zainteresowany tematem.
Hajsy tu

MK: Terumi Terumi, Maji Doppo
 
Posty: 272
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 02:52
Ranga: Jōnin

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Sabataya Shuten » 18 maja 2020, o 00:18

Creepy.
Zarówno cała ta sytuacja jak i Kamaboko. To, czy składników starczy czy nie nie interesowało ją w tej chwili aż tak, jak stan jej kolegi. Ale też czego się spodziewała? Że stwierdzi, że no nie, odbiło mu? I jeszcze ta jego odpowiedź w Oto... Nie wiedziała, co się stało w życiu Kamaboko i miała wątpliwości, czy chce wiedzieć. Oparła się o krzesło stawiając zwój tuż obok siebie. Patrzyła i obserwowała, nie tylko Gonpachiro ale też innych. Raz jeszcze rzuciła okiem na pomieszczenie, w którym się znaleźli. Pomimo tego, jak bardzo to wszystko było absurdalne, jedyne, co mogła w tym momencie zrobić, to zaakceptować takowy stan rzeczy i cieszyć się ramen. Chcąc nie chcąc, włączyła jednak na krótki moment swoje magiczne, klanowe oczy dla upewnienia się, ze rzeczywiście - w domu nikogo prócz nich nie ma.
- Dziękuję... - odparła patrząc na miskę, po czym chwyciła za pałeczki. Zaraz po tym poeta rozpoczął temat zwoju, o którym przez to wszystko kompletnie zapomniała. Całe szczęście nie na tyle, by go donieść na miejsce, ale nie na tyle, by wspomnieć o tym przed kimkolwiek innym. Właściwie, to nawet przypomniała sobie jedną rzecz.
- Tsuchikage wspomniał swego razu o kimś imieniem Rindou Arashi. Widziałam, że ktoś taki jest na nim wpisany, więc... może ten zwój wyjaśniłby to, gdzie się zapodział. - ostatecznie i tak nie wiedziała, czym on jest, więc mógł być absolutnie wszystkim. Przynajmniej dopóki Orinosuke nie powie, co ta Shuten taszczy z innego kraju aż do domu Gonpachiro.
MK: Chousokabe Shouko | Gashi Yakuri
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
 
Posty: 581
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Yōgan Hyakuzawa » 18 maja 2020, o 00:31

Trzeba będzie uważać na Gonpacho bardziej niż Hyakuzawa na początku myślał. Miał nadzieję, że jedzenie które zrobi Gonpacho nie będzie z ludziny bo jakby się dowiedział to kara śmierci murowana. -Jakiś czas temu to znaczy ile?- Wolał się upewnić, jak jakiś czas temu to kilka lat to będzie spokojny. Po chwili wszyscy razem byli przy stole i Hyakuzawa ostrożnie jadł ten Ramen, nie był co do niego przekonany. Po chwili kiedy o Shuten wspomniała o Rindou Arashi ten złożył dłonie i podparł się łokciemi o stół a głową o dłonie. -Jeżeli tak by było to jego ciała już nie znajdziemy.- O ile oczywiście każdy dopełnił swoich obowiązków w ANBU no to ciało Arashiego raczej spłonęło.
BANK
PZ
BANK klanu Yogan




Obrazek



Obrazek

Prowadzone Misje (Prowadzę misje od D do B)

1.
2.
3.
 
Posty: 1235
Dołączył(a): 14 mar 2019, o 19:24
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: Lider Klanu

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Dōhito Orinosuke » 18 maja 2020, o 01:56

Zapach jedzenia spotęgował uczucie głodu, które dopadło Orinosuke mniej więcej w momencie, w którym znaleźli się w siedzibie Tsuchikage. Kiedy Gonpachiro podał do stołu, Douhito o mało co nie rzucił się na jedzenie. W ostatnim momencie się opanował. Podobnie jak Shuten podziękował za podany posiłek, a chwilę później pojawił się temat zwoju, który dziewczyna znalazła podczas misji. Był to o tyle zły moment, że właśnie mieli zacząć jeść, a na temat zwoju miał mówić Orinosuke. Cóż, skoro wytrzymał tak długo to wytrzyma jeszcze trochę. W odpowiedzi skinął głową i powiedział:
- Zaraz odpowiem Gonpachiro, ale najpierw napijmy się za zdrowie nowego Tokubetsu Jōnin w szeregach Iwy!
Mówiąc to wzniósł wcześniej nalane do szklanki sake, aby chwilę później ją opróżnić. Picie na pusty żołądek nie było najlepszym pomysłem, ale chociaż to mógł zrobić nim zagłębi się w szczegóły dotyczące zwoju. Kilkanaście sekund później zaczął opowiadać:
- Dobrze, przejdźmy zatem do naszego znaleziska. To co znalazła Shuten to nie jest zwyczajny zwój. Jest to swego rodzaju umowa. Umowa między człowiekiem, a światem zwierząt. Nie są to stworzenia takie jak te, które możecie spotkać w lesie. W wielu przypadkach potrafią one korzystać z chakry, a nawet mówić! Zamieszkują odległe krainy z dala od ludzi, więc raczej nie są one często spotykane. Mając ten zwój, zwany inaczej paktem, można zawrzeć umowę z danym gatunkiem, dzięki czemu w razie potrzeby można przyzwać jedno ze zwierząt, aby nam pomogło. Aby to zrobić należy podpisać się na zwoju własną krwią. Gdy to już nastąpi wtedy otwiera się możliwość przywoływania zwierząt. Gdziekolwiek jesteśmy po użyciu odpowiedniej techniki przywołane zwierzę pojawia się obok nas. Do jej użycia wymagana jest odrobina krwi, zresztą pokażę Wam zaraz.
Przerwał na chwilę. Ugryzł się w palec, aby ten zaczął krwawić, a następnie złożył 5 pieczęci i po chwili obok niego pojawiła się jaszczurka imieniem Koki.
- Hej Koki. Poznaj moich znajomych. Tu siedzi Hyakuzawa, obecny Tsuchikage. Dalej mamy Shuten wraz z Gonpachiro. Shu znalazła w czasie naszej misji pakt, więc prezentuję im co i jak.
Koki wyglądał na znudzonego.
- Jestem Koki, miło Was poznać. - krótko rzucił w stronę obecnych.
Następnie skierował się w stronę Orinosuke i powiedział:
- To chyba pierwszy raz, gdy mnie przyzywasz i nie trzeba ratować Ci tyłka, Orinosuke. Wybacz, ale na zabawy nie mam czasu.
Tak szybko jak się pojawił, tak szybko zniknął. Orino ponownie zwrócił się w stronę współbiesiadników i kontynuował:
- To była jaszczurka z mojego paktu. Dwa razy wsparła mnie, gdy byłem w trudnej sytuacji. Między innymi dzięki niej udało mi się wydostać z niewoli. Shuten, jeśli chcesz skorzystać ze swojego znaleziska, wystarczy, że się na nim podpiszesz własną krwią. Techniki potrzebnej do przywołania zaraz mogę Cię nauczyć. Nie jest ona skomplikowana. Co Ty na to?
Po rzuconym pytaniu nie wytrzymał. Zaczął wcinać przygotowane przez Gonpachiro jedzenie. Niebo w gębie! Może dlatego, że był potwornie głodny, a może po prostu genin był świetnym kucharzem. Zdecydował się jeszcze nie rozpoczynać innych tematów, ponieważ ten był na tyle istotny, że z pewnością będą jakieś pytania. A jak nie to po prostu zmienią temat.
 
Posty: 471
Dołączył(a): 17 cze 2013, o 17:28
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shogun

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Kamaboko Gonpachiro » 19 maja 2020, o 00:53

Spojrzał na żonę siedzącą obok. To ile lat temu robili to zdjęcie?-Z cztery?-Powiedział niepewnie, to mogło być trochę mniej, to mogło być trochę więcej. Nie był w zasadzie pewien. Zajadał się spokojnie ramenem, wysłuchując co tam ma do powiedzenia Orino i aż się nie zakrztusił gdy ten przywołał jaszczurkę. Już chciał opowiedzieć jej wiersz, ale jaszczurka zniknęła nim zdążył. Szlag by to.-To... chyba w takim razie całkiem przydatne? No, na pewno całkiem fajne. Też chce? Też mogę?-Bo też chciał. To było całkiem ciekawe. Jak autograf prawie. A co jak by tam oprócz podpisu... pierdolnął wierszem!? To dopiero zagadkowa kwestia.
Hajsy tu

MK: Terumi Terumi, Maji Doppo
 
Posty: 272
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 02:52
Ranga: Jōnin

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Sabataya Shuten » 19 maja 2020, o 01:42

Czy to, kiedy o nim wspominał było ważne? Tak... Na prawdę ważne? To były szczegóły, którymi nie zaprzątała sobie normalnie głowy, a teraz musiała grzebać w pamięci. Chociaż może mogła stsierdzić, że nie pamięta? Pewnie tak. Ściągnęła brwi bawiąc się pałeczkami makaronem.
- Hmm.... Wtedy, gdy byłam z pieniędzmi od Kyokukage? - raczej nie wcześniej. Była niemal pewna, prawie że absolutnie, że był w pomieszczeniu również Orinosuke i CHYBA Dakukira, więc to musiało być wtedy. - Ale nie pamiętam, w którym dokładnie momencie. - pamiętała wiele, ale nie to. Zwłaszcza, że takie detale nikomu pewnie nie były potrzebne. Pprzede wszystkim były nieinteresujące i nic nie wnosiły. Za to stwierdzenie, że tego całego Arashiego już pewnie nie znajdą już trochę tak. - Chyba, że zgubił zwój w jakiś niecodziennych okolicznościach. Nie wiem czy słusznie uznawać go za straconego. - ktoś zwój mógł ukraść. Mógł mu też zwyczajnie wypaść w jakimś niefortunnym momencie. Możliwości było sporo zwłaszcza, że nic o człowieku nie wiedziała. W takim wypadku każda wersja wydarzeń mogła być tak samo prawdopodobna. No i dalej nie wiedziała, po co by mu był ten zwój w pierwszej kolejności. W końcu jednak głos zabrał Orino, a widząc jak chwyta za kieliszek uśmiechnęła się nieznacznie. Sama jednak do kieliszków nie sięgała. Odczekała tyle, ile sensei potrzebował po czym uważnie wysłuchała w końcu informacji o tym, co znalazła. Obserwowała do skupiona w pewnym momencie przenosząc wzrok na.. gadającą jaszczurkę? W pewnym sensie przyzwane zwierzę wpisywało się w to, czego oczekiwała od tych całych paktów, ale mimo wszystko nie mogła ukryć zdziwienia. Nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkała, to co się dziwić? Pomachała przyjacielowi Orinosuke na przywitanie, po czym zniknął tak szybko jak się pojawił.
- To na pewno... Zdolność, którą warto mieć. Tylko że do kogokolwiek należy ten pakt, w sensie do jakichkolwiek zwierząt, nie wydaje mi się, by miały pojęcie, że ten jest teraz w moich rękach. Chodzi o to, że umowy zawiera się za zgodą obu stron. Czy nie będzie to niewłaściwe, jeśli wpiszę się bez ich wiedzy? - to był największy problem jaki z tym miała. To wydawało się nie w porządku. Przecież nawet, jak je przyzwie, to mogą z tego tytułu odmówić współpracy. Na domiar złego jeśli z kolei tego nie zrobi, to nawet nie dowie się, do jakiej grupy ten cały pakt należy. Już nie mówiąc o pytanie o zgodę.
- Czemu nie? Walczyłeś tam nie mniej, co ja. Nie widzę powodu, byś ewentualnie też się wpisał. - odparła zastanawiając się, czy technicznie jej opinia miała w tej kwestii jakieś znaczenie głównie z wcześniej wspomnianych powodów. W każdym razie to nie był czas na cięcie się po rękach i podpisywanie krwią cyrogr.. znaczy paktu z jakimiś majestatycznymi zwierzętami. Zamiast tego wzięła się za własny ramen przysuwając je bliżej siebie, a dalej od Orino. Przecie ten to jeszcze z rozpędu komuś miskę sprzątnie sprzed nosa. Nie, żeby mu jedzenia żałowała, ale też chciała coś zjeśç.
MK: Chousokabe Shouko | Gashi Yakuri
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
 
Posty: 581
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Yōgan Hyakuzawa » 19 maja 2020, o 17:56

Hyakuzawa siedział jedząc ramen. Uspokoił się trochę bo 4 lata raczej ewentualne ciało by nie przetrwało. -Shuten... nie rozpowiadaj o tym.- Stwierdził tylko jak ta powiedziała o kasie od Kyokukage. Następne rozejrzał się po domu. -Ludzie tacy jak on nie gubią zwojów bez powodu.- W końcu po Kapitanie ANBU raczej nie można spodziewać się gubienia zwoju. -I pytanie co się stanie jak taki przywołaniec zginie w walce. Co wtedy z całym paktem?- Zapytał w dalszym ciągu wcinając Ramen. -Tak czy siak Shuten jeżeli potrafisz Suiton w stopniu dobrym no to po posiłku pokażę ci technikę... bardzo pomocną technikę.-
BANK
PZ
BANK klanu Yogan




Obrazek



Obrazek

Prowadzone Misje (Prowadzę misje od D do B)

1.
2.
3.
 
Posty: 1235
Dołączył(a): 14 mar 2019, o 19:24
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: Lider Klanu

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Dōhito Orinosuke » 19 maja 2020, o 20:09

Właśnie takiej reakcji spodziewał się Orinosuke ze strony tu zebranych osób. Doskonale pamiętał swoje zdziwienie, gdy zobaczył jak działa przywołanie zwierząt. W czasie kiedy inni mówili ten wcinał to co znajdowało się na stole. Gdy już w znacznym stopniu zaspokoił swoje uczucie głodu zebrał się do odpowiedzi na usłyszane pytania:
- Zgadza się Gon, całkiem przydatne to dobre określenie. Jeśli chodzi o zawarcie umowy to hmm... Jest to może niezbyt ścisłe sformułowanie. Dlatego mimo iż pakt i umowa to z pewnością bliskoznaczne słowa proponuję określać to tym pierwszym. Sam podpis na tym zwoju zapewni Ci możliwość przywołania zwierząt do niego przypisanych. Natomiast nie oznacza, że będą Ci one służyć. To wszystko zależy od stworzenia, które przywołasz. Dlatego odpowiedź na Twoje pytanie brzmi - nie, nie będzie to niewłaściwe. Natomiast jeśli chodzi o Twoje pytanie Tsuchikage to sprawa ma się tak, że pakt podpisuje się z danym gatunkiem zwierząt, więc śmierć jednego z nich będzie oczywiście smutnym wydarzeniem, natomiast dalej będzie można przywołać inne zwierzęta.
Kiedy skończył odpowiadać spojrzał na szklaneczkę, w której niedawno było jeszcze sake. W tej chwili przypomniało mu się o dodatkowej butelce, którą kupił. Jednakże uznał, że nie ma co przesadzać i na jednej zakończy. Nie wiedział co miał na myśli Tsuchikage przez zadanie specjalne, więc wolał zachować (w miarę) trzeźwy umysł.
- Aż sam jestem ciekaw co to za technika! - odparł na słowa Hyakuzawy.
Postanowił zacząć jeszcze kolejny temat:
- Shuten, Gonpachiro, macie jakieś przemyślenia lub uwagi dotyczące misji?
 
Posty: 471
Dołączył(a): 17 cze 2013, o 17:28
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shogun

Re: Dom Kamaboko

Postprzez Kamaboko Gonpachiro » 19 maja 2020, o 23:14

Widzą smutny wzrok Orinosuke nad pustą szklanką sake, Gonpachiro nie zawahał się ani chwili. Albowiem kupił butelki dwie i po raz kolejny nalał napitku do szklanek. W końcu gość o suchym pysku nie wypada by siedział. Widząc też że Shuten nie bardzo pije, przysunął jej szklankę bliżej niej. Dając jej dość jednoznaczne sygnały że gdy polane stoi szkło, to trzeba pić. Inna sprawa gdyby szklanka była pusta - ale nie była! A to zmieniało postać rzeczy. Kage też się przyjrzał, czy na pewno spożywa swój alkohol a i ten we własnej szklance dokończył i sobie dolał. I żonie też polał a co, niech ma.-Czy można mieć pakt z kilkoma drzewami. Nie. Zaraz. Zwierzętami?-Alkoholu staph-W sensie czy Doritos-sensei może też mieć z jaszczurkami Shuten i ze swoimi? A Kage też się podpisze?-Przy ostatnim zdaniu spojrzał na Hejażabe. Bo o aktualnego kage mu chodziło. Spojrzał jeszcze na senseia, słysząc jego pytanie-Misji? Jakiej misji? Idziemy na misje!?-NO, I to się nazywa zgrana paczka.-To Kage idzie z nami tak? To takie spotkanie przedmisyjne też jest?-TERAZ NIE MOGLI GO NIE ZABRAĆ(Wcale że mogli, sad frog noises).
Hajsy tu

MK: Terumi Terumi, Maji Doppo
 
Posty: 272
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 02:52
Ranga: Jōnin

Następna strona

Powrót do Dzielnica Mieszkalna

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron