Sala szkoleniowa medyków

Główny szpital w Iwagakure no Sato, właśnie tu kurują się ranni na misjach shinobi. Duża część tutejszych medyków to specjalnie wyszkoleni shinobi.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Suzuko Murai » 11 mar 2016, o 13:58

Dużych rozmiarów sala, zdolna pomieścić do 100 osób, wypełniona po środku kilkoma rzędami ławek, przed którymi ustawiono tablicę na kółkach. Pod ścianami znajdowały się stoły służące do oględzin pacjentów, nosze, czy szafki z zapasami różnych medykamentów, takich jak odtrutki, bandaże, czy strzykawki z igłami. Cała sala była skonstruowana tak, by można było ją przebudowywać w razie potrzeb, by odpowiadała wymaganemu treningowi.

-----

Murai siedział przy swoim biurku, już od kilku godzin. Wsłuchiwał się w słowa starszego shinobi, który wyjaśniał mu i jeszcze dwóm innym osobom Ōkyū no Shirōto, czyli podstawy pierwszej pomocy czy Kihon Iryō no Kenmei, czyli podstawowej wiedzy na temat anatomii ludzkiego ciała, z uwzględnieniem ważniejszych organów. Suzuko zdecydował się na to szkolenie z dwóch powodów. Pierwszym było to, że możliwość przedłużenie życia, swojego, lub swoich towarzyszy była bardzo ważna w świecie shinobi. Zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że stosunki z samurajami są bardzo napięte i kto wie kiedy szala goryczy się przeleje. Drugi z powodów był bardziej prozaiczny. Szkolenie to było całkowicie darmowe.
- Dwie pieczenie na jednym ogniu - Pomyślał Murai gdy dostał w swoje ręce ulotki na temat szkolenia.


Część teoretyczna chyliła się już ku końcowi, lecz to był dopiero początek prawdziwej nauki. Kilkadziesiąt minut później nauczyciel klasnął w dłonie by skupić na sobie całą uwagę. Zakończył oficjalnie część teoretyczną szkolenia, a następnie oznajmił, że czas na Ōkyū no Shirōto . Następnie otworzył drzwi i zaprosił, na salę, sześć dodatkowych osób. Wszystkie z przybyłych osób zajęło miejsca wzdłuż kilku pustych stołów, a nauczyciel zaprosił Muraia i pozostałą dwójkę do siebie. Ich zadaniem było przeegzaminować przybyłe osoby i przeprowadzić na nich podstawową pierwszą pomoc.


Suzuko przypadło dwóch młodych shinobi, którzy chyba przesadzili z treningami. Przeprowadził wstępne badania, pod czujnym okiem nauczyciela, i określił, że pierwszy z chłopców uległ poparzeniu przy treningu technik katonu. Drugi złamał rękę podczas treningu wspinaczki. Sensei pokiwał z uznaniem głową i kazał mu następnie przeprowadzić pierwszą pomoc. Suzuko nie zastanawiał się długo, pierwszemu założył bandaż na który uprzednio nałożono maść na oparzenia. Podczas tej czynności oparzony chłopak zaczął głośno syczeć z bólu, na co zareagował nauczyciel. Stwierdził, ze bandaż jest zbyt mocno ściśnięty. Murai poluzował go, co wpłynęło pozytywnie, na poziom bólu w ranie. Drugiemu chłopakowi, Suzuko wcisnął kawałek drewienka w usta i kazał spojrzeć w drugą stronę. Następnie złapał jedną ręką za miejsce, w którym nastąpiło złamanie, a druga trochę niżej i nacisnął. Student zaczął zwijać się z bólu, lecz nauczyciel nie przerywał mu. Gdy kość została nastawiona, usztywnił całą rękę za pomocą dwóch listewek i zrobił prowizoryczny temblak. Pozostałym studentom poszło troszkę gorzej.


Do trzeciej części treningu przystąpił tylko Murai. Do sali wniesiono tackę z rannym zwierzęciem. Był to królik, który musiał wpaść nieszczęśliwie między ogrodzenie. Całe jego ciałko było w licznych, choć powierzchownych rankach. Dodatkowo zwierzę musiało być pod wpływem jakiegoś medykamentu, lub genjutsu, ponieważ leżało spokojnie w miejscu. Sensei przedstawił mu całą teorię dotyczącą Chiyute no Jutsu, po czym pozwolił mu działać. Suzuko przyłożył swoje dłonie do rannego zwierzęcia po czym skupił swoją chakrę wokół ran zwierzątka. Jednocześnie w wyobraźni materializował wizję leczących się ran. Czuł w dłoniach przyjemne ciepło. Całość trwała kilkanaście minut, a rany zwierzaka zamknęły się. Sensei pogratulował mu i stwierdził, że ma nadzieję, że Murai być może dołączy kiedyś do zastępów medycznych.

 
Posty: 828
Dołączył(a): 25 lut 2016, o 13:45
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Miko Miitsu » 25 lip 2016, o 02:27

Tak, to było odpowiednie miejsce do przyzwyczajenia się z widokami, jakie wcześniej miała nieprzyjemność widzieć. Przełknęła ślinę mając bardzo zdegustowaną minę. Sala była ogromna, a Miitsu właśnie zdążyła na wykład dotyczący budowy ludzkiego ciała.

Nauka Kihon Iryō no Kenmei
Zdaje się, że dziewczynka była jedną z najmłodszych słuchaczy przebywających na sali. Niepewnie usiadła na pierwszym, lepszym miejscu od razu wpatrując się w Senseia i to co wywiesił za sobą na ścianie. Anatomia ludzkiego ciała - tak brzmiał temat wykładów. Zaczynając od standardowej budowy ludzkiego ciała obu płci dowiedziała się wielu ciekawych i przydatnych rzeczy. Na przykład, gdzie znajdują się dokładnie organy, żołądek swój mogła poczuć w miejscu wskazanym przez nauczyciela. Nie było to przyjemne, jednak pouczające. Dalej już było omówienie układu kostnego, układu nerwowego, układu krwionośnego i szeregu innych. Chociaż było tego od groma i więcej bez problemu zdołała zapamiętać wszystko. Zrozumiała, że to co przewidziała i to co leżało wtedy na ulicy to był mózg i właśnie tak on wyglądał poza czaszką. Chore, ale szybko zaczynała się przyzwyczajać.

Nauka Ōkyū no Shirōto
Następną serią zajęć była - pierwsza pomoc. Chociaż zakwalifikowano je pod jedne, długie godziny nauki praktycznej z teorią.
Na salę wniesiono wielkie pudło z białymi, małymi opakowaniami, w których znajdowały się bandaże. Będąc tak młodą osobą, musiała radzić sobie wcześniej sama ze skaleczeniami i ich opatrywaniem co było zwykłym przemywaniem wodą ran i zaklejania ich plastrem, który zdejmowało się, kiedy krew przestawała lecieć. Dowiedziała się jak wielkie błędy robiła, które zagrażały jej zakażeniem, bądź pozostawieniem blizn w późniejszym czasie. SPojrzała na swoje kolana i już wiedziała, że mogła tego uniknąć, gdyby wiedziała to co teraz. Zatrzymywanie krwawienia z ran płytkich i głębokich miała już w małym paluszku, poprawne opatrunki również. Przyszła pora na usztywnianie, nastawianie złamanych kończyn, a na koniec technika resuscytacji krążeniowo-oddechowej na manekinie, oraz bezpieczna pozycja leżąca poszkodowanej osoby. Bogata w doświadczenia i szczególnie ważną wiedzę mogła opuścić salę szkoleniową dla medyków.
 
Posty: 536
Dołączył(a): 6 lip 2016, o 23:58
Ranga: Jōnin

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Miko Miitsu » 26 lip 2016, o 02:51

Nauka techniki: Chiyute no Jutsu
Teoria i trochę praktyki to trochę mało jak na początki, chciała przeć dalej i iść na przód. Wróciła do szpitala po wiedzę, do sali szkoleniowej, musiała poznać tajniki i podstawę dziedziny. Odbywały się kolejne zajęcia dla chętnych, więc i taka Miitsu odnalazła się wśród niewielkiej grupki zainteresowanych. Na salę wprowadzono nie zwierzęta, ale ludzi, którzy wymagali niewielkiej opieki, ale jednak opieki. Zgodzili się bowiem na rolę testerów umiejętności przyszłych medyków, w zamian nie musieli płacić należnej kwoty za wyleczenie. Każdemu uczestnikowi został przydzielony pacjent. Wykładowca i zarazem medyk przedstawił działanie techniki i zastosowanie jej w praktyce. Dziewczynka miała pomóc młodej kobiecie, która podczas pracy zraniła się w dłoń. Było to tylko powierzchowna rana, dlatego mała postanowiła skupić się i wyleczyć swoją pierwszą pacjentkę. Tak jak instruował nauczyciel skumulowała w dłoni chakrę, zielonkawej barwy, następnie przyłożyła ją delikatnie w miejsce skaleczenia i rozpoczęła proces regeneracji. Wyobrażała sobie jak wszystkie tkanki zrastają się w dość szybkim tempie sprawiając, że po ranie nie było śladu. To było przyjemne uczucie nie tylko dla niej, ale i dla damy, której udzielała pomocy. Cały zabiegł trwał ledwie kilka chwil, po których Miitsu zauważyła całkowity brak jakiegokolwiek dowodu na to, że kobieta potrzebowała leczenia. Otrzymując pochwałę i zaliczenie mogła wrócić do siebie, nowa umiejętność na pewno będzie dla niej bardzo przydatna w przyszłości.
 
Posty: 536
Dołączył(a): 6 lip 2016, o 23:58
Ranga: Jōnin

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Laurie » 29 lip 2016, o 00:23

Dziewczyna przychodząc do szpitala miała jeden cel - nauczyć się leczyć, co mogłoby pomóc jej przyszłym towarzyszom. CE zbliżał się wielkimi krokami, więc musiała wziąć się w garść i zacząć trenować.
Trafiła do sali, gdzie na początek dostała zwój. Musiała najpierw nauczyć się miejsc, gdzie jak uderzy to zaboli.
Spoiler:

Zaczęła najpierw od przeczytania zwoju. Najpierw musiała zdobyć wiedzę, co od czego odpowiada. Zaczęła od specyfiki żył tętniczych, żylnych i naczyń włosowatych. Każdy się od siebie różnił, więc chłonęła wiedzę, póki nie zapamiętała każdego słowa. Później zabrała się za narządy oraz kości. Chciała wiedzieć, gdzie konkretnie jest serce, w którym miejscu wątroba, a dalej gdzie szukać układu pokarmowego. Spróbowała zapamiętywać te miejsca, wyobrażać sobie przed oczami, a wszystko po to, by skuteczniej leczyć. Spróbowała na oślep trafiać poszczególne narządy. Zaczęło jej to wychodzić, po którymś razie. Przynajmniej...dzięki temu również mogła skuteczniej zabijać.

Spoiler:

Zaczęła prosto od wyjęcia bandaży. Najpierw trenowała na manekinie, który stał w pokoju. Wiązała mu powoli rękę, brała dodatkowe bandaże, gdy uczyła się zapobiegać krwotokowi tętniczemu. Gdy natomiast miała się uczyć resuscytacji krązeniowo-oddechowej wtedy miała zagwozdkę. Na początku znalazła jedną trzecią klatki piersiowej. Spróbowała zrobić uciśnięcia i to z powodzeniem. Co i rusz słyszała charakterystyczny trzask. Później dwa oddechy ratownicze. Po zrobieniu ich powtórzyła czynność, ale tym razem w przypadku dzieci. Później zaczęła kombinować z trójkątną chustą. Musiała się nauczyć jak działać w przypadku złamania lub co gorsza nastawianiu kości. Najpierw o tym sporo czytała, a później ćwiczyła, by dojść w tym do perfekcji.

Spoiler:

Dziewczyna, by sprawdzić umiejętności leczenia, przejechała sobie kunaiem po ręce. Długa, zaczerwieniona rysa pojawiła się przed jej oczami, gdy ona, tak naprawdę odczuła jedynie pieczenie. Przyłożyła do rany rękę. Skupiła się na tym, by czakra zaczęła leczyć ranę. Skupiła się, skoncentrowała i stworzyła zieloną mgiełkę. Spróbowała ją utrzymać, ale za słabo sie starała. Spróbowała skupić przepływ na dłoni, by mgiełka tak szybko nie znikała. Spróbowała i tak trzymała, do czasu, aż rysa nie zaczęła się sklepiać. Potem do samo musiała zrobić z obtarciem pielęgniarki. Położyła na jej nodze dłonie i spróbowała zaleczyć świeżą ranę. Sukces! Coś jej się udało. Spróbowała tak ze zwierzęciem na oddziale weterynarii. Starała się, pracowała by jej technika była lepsza, niż wcześniejsza jej wersja. Dopracowała to, mogąc w końcu wyjść ze szpitala.

[z/t]
 
Posty: 426
Dołączył(a): 7 lip 2016, o 14:35
Ranga: Chūnin

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Laurie » 4 sie 2016, o 18:24

Dziewczyna przyszła na wykłady tylko w jednej sprawie, chcąc się nauczyć tego, o czym jeszcze nie miała pojęcia. Uśmiechnęła się siadając na swoim siedzeniu, po czym wyjęła notesik, by zacząć notować.

Spoiler:

Siedziała w pierwszym rzędzie, by wysłuchać przemówienia o sztucznym stanie śmierci. Za pomocą igieł można było stworzyć prawdziwego trupa, co oznaczało, iż i ona chciała podjąć się tej nauki. Gdy wybierano ochotników ona sama się zgłosiła, by być pierwszą osobą, która to zrobi. Ćwiczenie przeprowadzała na manekinie, ale wiadomo, jeszcze musiała trafić. Podeszła wzięła parę igieł i spojrzała na kartkę. Zaczęła powoli wbijać igły, lecz gdy się pomyliła dostała parę wskazówek oraz ciekawostek na temat procesów zachodzących w ciele człowieka. Tym samym poznała konsekwencje. Zaczęła dalej pracować, aż w końcu się nauczyła. Zajęła swoje miejsce i wszystko obszernie zanotowała, była pilnym medykiem.

Kolejny wykład był dokończeniem wcześniejszej nauki ze zwoju. Pierwsza pomoc, ale dużo lepsza i doskonalsza. Zaczęła notować najważniejsze informacje. Opisywała wszystkie chwyty oraz sposoby bandażowania. Do tego patrzyła na wszelkie bezpieczne pozycje oraz na układanie osoby poszkodowanej, również dotyczyło to przenoszenia. Wszystko opisywała, ale nadszedł czas na ćwiczenia. Sama zgłosiła się do przenoszenie przez parę osób, gdzie to ona pełniła rolę ofiary, później.. ona przy tym pomagała. Przy innym zadaniu wiązała szybko bandaże, zwinnie tamując ranę. Ostatnie, co musiała zrobić, to pokazać wszystkie chwyty, a gdy się pomyliła musiała powtarzać dodatkowe pięć razy. Zaliczyła, zdobywając doświadczenie.

Wyszła z sali, nieco mądrzejsza, mając za sobą ciekawe doświadczenia.
 
Posty: 426
Dołączył(a): 7 lip 2016, o 14:35
Ranga: Chūnin

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Kamizuru Ririka » 25 wrz 2016, o 02:20

Wiszące nad karkiem widmo zbliżającej się pierwszej w życiu misji C sprawiało, że Ririka niespecjalnie umiała znaleźć sobie miejsce. Niczym wybawienie objawił się przed nią plakat na jednym ze słupów ogłoszeniowych, zapraszający wszystkich chętnych na warsztaty z Iryōjutsu. Pszczelarka wahała się chwilę i było to spowodowane prostym faktem, że sztuki medyczne nigdy nie wydawały jej się interesujące. Drażnił ją też stereotyp mówiący, że każda kunoichi powinna skupić się przede wszystkim na technikach wspierających drużynę.
A jednak w końcu weszła na ogromną salę, czując się trochę jak pszczoła pośród chmary szerszeni. Wszyscy dookoła mieli torby medyczne i dyskutowali z ożywieniem o rzeczach, których Ririka nie rozumiała, słowami, które były dla niej zupełnie obce. Chwilę postała przy wejściu zastanawiając się, czy to na pewno dobry pomysł. No ale przecież nikt jej tutaj nie zje.

Kihon Iryō no Kenmei
Okazało się, że przegapiła naukę pierwszej pomocy, przed nią natomiast wykład z anatomii. Rozglądała się za jakąś, jakąkolwiek znajomą twarzą, lecz tu także czekał ją zawód. W końcu zajęła miejsce gdzieś z tyłu, cała ta atmosfera nieprzyjemnie przypominała jej Akademię.
Wkrótce pojawiła się przy tablicy wysoka, jasnowłosa kobieta w medycznym fartuchu. Miała energiczną, bardzo żywą gestykulację i szybko zaczęła temat, pochłaniając uwagę zebranych. Zaczęła od podstaw, czyli jakie materiały trzeba by mieć pod ręką, aby złożyć z nich człowieka. Stopniowo "obudowywała" go, przechodząc z zagadnienia kości na mięśnie, potem zaś na kolejny układ i kolejny. Choć Ririka szła tu z mieszanymi uczuciami, teraz całą sobą chłonęła wiedzę przekazywaną przez dziarską medyczkę. Nie zorientowała się nawet kiedy zajęcia zostały zakończone, ona natomiast miała głowę pełną różnych interesujących wiadomości.
Mogłaby nawet przysiąc że kiedy wychodziła, doskonale rozumiała rozmowy ludzi dookoła siebie, choć wcześniej wydawali się totalnie z innej planety.
[zt]

Spoiler:
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Kamizuru Ririka » 2 paź 2016, o 01:58

Ostatnie przejścia podczas misji sprawiły, że młoda Kamizuru poczuła potrzebę podszkolenia się w technikach medycznych. Tak to już jest kiedy śmierć w oczy zajrzy, nawet jeśli tylko uśmiechnie się drwiąco i pójdzie swoją drogą. Czarnowłosa tylko oczekiwała na kolejne zajęcia i kiedy pojawiła się informacja, punktualnie pojawiła się na sali. Samą siebie zaskoczyła tym chyba najbardziej.
Zaczęło się od wykładu o ranach, niestety. Jak by nie patrzeć, każdy na tym etapie miał już do czynienia z takimi podstawami i prowadzący mógłby od razu przejść do rzeczy. Być może chciał mieć pewność, że wszyscy dobrze to pamiętają. Być może zakładał, że w zawodzie medyka nie ma czegoś takiego jak "zbyt częste powtarzanie". Tak czy siak przed przejściem do właściwego tematu uśpił prawie połowę sali.

Chiyute no Jutsu
A zaczęło się od tego, że mieli się pokaleczyć. Tak normalnie, wziąć skalpel i ciach po skórze, byle płytko. Na głębsze rany przyjdzie jeszcze czas... Uśmiechnął się przy tym jakoś dziwnie i Ririka była pewna, że bardziej zaawansowanych technik medycznych nie będzie ćwiczyć pod jego okiem. Cieniutkim ostrzem zrobiła krwawą rysę, na szczęście nie wzięła tu ze sobą pszczół. Zdenerwowałby się od zapachu jej krwi.
Bardzo też ucieszyła się brakiem pieczęci. Tak po prostu - zebrać chakrę i leczyć. Przez chwilę w skupieniu mieszała energię, co zaowocowało charakterystycznym, zielonkawym blaskiem bijącym od dłoni. Przyłożyła ją do skaleczenia i odczekała chwilę, utrzymując harmonijny przepływ. Rana zagoiła się błyskawicznie.

Zadowolona z efektu darowała sobie dalszą część zajęć, jakby Chiyute czyniło z niej panią świata medyków. Oczywiście rozumiała swoje braki, ale dlatego właśnie nie czas jeszcze na doskonalenie Iryoujutsu. Wróci do tego, jak już będzie bardziej przygotowana.

Spoiler:
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Dōhito Midoro » 3 paź 2016, o 23:19

Midoro po sparingu z Kitashim wrócił do wioski. Po wciśnięciu kitu strażnikom by podtrzymać fakt, że genin opuścił wioskę, chłopak udał się w stronę szpitala. Trening dwóch Iwijczyków zakończył się niefortunnym ranieniem Douhito w rękę. Tak czy inaczej chłopak po wejściu do recepcji szybko opisał swój problem i udał się do zali zabiegowej. Po chwili oczekiwania wszedł medyczny ninja który obejrzał jego ranę. Odwinął bandaż i coś tam pomruczał pod nosem.
-Cóż. Ma pan dużo szczęścia, że przychodzi tak szybko. Ostrze które cię zraniło gdyby wgryzło się głębiej by pogruchotało całą kość. Teraz jest tylko widoczna z małą rysą. Raz dwa poskładamy ci przedramię do kupy i za kilka dni nie będzie nawet śladu.
Tak też po 20 minutowym zabiegu po ranie został niewielki, podłużny strup. Ręka została owinięta bandażem i chłopak miał posiedzieć 2-3 dni na kontroli.
Obrazek
 
Posty: 1952
Dołączył(a): 31 lip 2016, o 02:57
Ranga: Chūnin

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Dōhito Midoro » 3 paź 2016, o 23:21

Gdy chłopak przesiadywał w szpitalu poznał miłą kunoichi która zaczynała swoją przygodę ze światem medycyny. Doglądała ona co i jak z ręką Midoro by wyręczyć bardziej doświadczonych ninja. Niedawno skończyła Akademię i postanowiła swoją karierę skierować ku pomocy innym. Tak też zaproponowała to i jemu. Co prawda nie mogła go nauczyć zaawansowanych technik lecz mogła mu dać podstawową wiedzę z tej dziedziny. Co jak co ale mogło mu się to kiedyś przydać. Odwiedzała go codziennie podczas swojej zmiany oraz po niej by dawać mu kilka wskazówek z tej przydatnej dziedziny. Młodemu Douhito szło masakrycznie opornie ale wiedział, że następnym razem może być dalej od wioski a rana może być poważniejsza i musi opanować podstawy. Dziewczyna najpierw opowiedziała mu o ludzkim ciele. Gdzie są najważniejsze organy i żyły. Niby banał ale Midoro pomylił kilka narządów na początku. Następnie pokazała mu pierwszą pomoc. Samemu sobie nie bardzo można tym pomóc lecz komuś innemu na pewno. Ewentualnie można kimś pokierować by uratować siebie. Mimo iż 3 dni był uziemiony w szpitalu coś z niego wyniósł.

Koszt w PN: 6
Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 1952
Dołączył(a): 31 lip 2016, o 02:57
Ranga: Chūnin

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Kamizuru Ririka » 14 paź 2016, o 13:50

Najpierw się okazuje, że jej znajomość anatomii jest właściwie niczym, teraz zaś wysyłają ją na kurs pierwszej pomocy, choć niby uczyła się tego już dawno temu i żyła przekonana, że ma w małym paluszku. Westchnęła, zajmując miejsce w swojej ulubionej ławce. Miała tu nawet ukrytą ściągawkę ze ścięgien, bo nigdy nie lubiła zagadnień z układu ruchu.
Niech tam im jednak będzie, szybko zrozumiała, że w sumie o pierwszej pomocy nie wiedziała niczego. Uczono ich metod bardziej radykalnych, wymagających umiejętności medycznych i wiedzy, a nie prostego "ułożyć w pozycji bezpiecznej". Słuchała, gdy przyszedł czas na ćwiczenia w parach dobrała się z jakąś blondynką siedzącą obok. Zajęcia były fajne, bo teorię przekładali od razu na praktykę.

A później przyszedł konkret. Naosute no Jutsu, które pozwala leczyć coś więcej niż tylko głupie zadrapania. Jak tłumaczył sensei, dopiero posługując się tą techniką w ogóle można zacząć marzyć o nazwaniu siebie medykiem. Wszystko do tej pory było tylko głupimi sztuczkami.
Największym zaskoczeniem był fakt, że ne wszyscy zdołali się tego nauczyć. Nawet pomimo długiej sesji w sali ćwiczebnej, cierpliwym tłumaczeniom instruktora i odpowiedniej atmosfery. Niewystarczająca kontrola chakry - takie padło wyjaśnienie. Kiedy więc partnerka Ririki nacięła swoje ramię i wyciągnęła do czarnowłosej, młoda Kamizuru westchnęła głośno. Nie będzie źle. Nie może. Głęboko wierzyła w powodzenie, z całym tym swoim głupim optymizmem. I tak powoli, stopniowo, uwalniając przy tym charakterystyczną poświatę z dłoni, udało jej się opanować nowe jutsu.

Spoiler:
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Kamizuru Ririka » 24 mar 2017, o 21:05

Wprawdzie osiągnęła tytuł chuunina, a jednak wchodząc na tą salę Ririka wciąż czuła się jak uczniak. Nie ważne, jak wiele już umiała, zawsze podczas zajęć zaskakiwano ją czymś zupełnie nowym. Tego dnia zwróciła uwagę na fakt, że zajęcia przeprowadzane były wyłącznie dla bardzo wąskiej grupy, bez udziału geninów. Prowadzący nie tracili czasu i wkrótce odsłonili przed adeptami sztuk medyczny nowe tajniki ich szczególnej dziedziny.

Saikan Chūshutsu no Jutsu
Rozpoczęli od techniki usuwania trucizny z organizmu. Ririka zawsze wyobrażała sobie, że jest to dość łatwa sprawa - okazało się jednak, że jest zupełnie inaczej. Samo wytworzenie bańki wokół dłoni okazało się naprawdę ambitnym wyzwaniem, co dopiero wciągnięcie w nią trucizny z ciała. Przynajmniej z nacięciem nie było problemów. Nie było miejsca na rozpraszanie się, opanowanie tej umiejętności naprawdę wymagało ogromnego skupienia. W końcu dziewczyna została nagrodzona i z krwiobiegu jej treningowego partnera zdołała wydostać ciemną maź. Na szczęście nie była to bardzo niebezpieczna substancja, bo zmieniali się w parach i potem przyszła jej kolej na poddanie się nieprzyjemnemu zabiegowi.

Teiryū chishiro no Jutsu
Kolejna technika miała być przydatna w sytuacji, gdy spotkają się z raną nie do zaleczenia przy pomocy ich skromnych wciąż umiejętności. Ririka mimowolnie przypomniała sobie wojnę w Konoha. Rzeczywiście, wielu osobom mogła wtedy tylko zamknąć powieki, ich obrażenia przerosły jej możliwości. Teraz przynajmniej miałaby szanse utrzymać pacjenta do czasu uzyskania bardziej profesjonalnej pomocy... Technika raczej nie przyda się zbyt często, należała jednak do rodzaju tych, które z pewnością lepiej jest posiadać w swym arsenale w imię "nagłego wypadku". Stworzyła bańkę z chakry jak przy poprzedniej technice i przyłożyła ją do rany, blokując upływ krwi. Ile czasu zdoła utrzymać rannego w ten sposób? Postanowiła na zniechęcać się obliczeniami.

Shikon no Jutsu
Na koniec nauczyciel wprowadził na salę nakryte płótnem ciało i opowiedział o szokującej możliwości do przejęcia kontroli nad zwłokami niedawno zmarłej osoby. Przez twarze obecnych przebiegł cień, nikt jednak nie zdecydował się odezwać. Czasami i tak trzeba, prawda? Powinni być możliwie najlepiej przygotowani do pracy w terenie. Pomyśleć, że wystarczyło tylko jedno uderzenie w serce nieboszczyka, pojedynczy impuls chakry. Ririka wiedziała już z ponurą pewnością, że na pewno nie raz wykorzysta tę umiejętność i nie zawsze będą to ciała łotrów. Nie ma tu miejsca na wyrzuty sumienia, zawód shinobi nigdy nie należał do tych szlachetnych. Odrzuciła więc jakiekolwiek opory i zaangażowała się w ćwiczenia, aby wkrótce opanować to kontrowersyjne jutsu.
Spoiler:
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Kamioka » 6 kwi 2017, o 14:59

Spoiler:


To był pierwszy dzień stażu dziewczyny jako medyk. Szpitalny budynek jak zwykle tętnił życiem, a sterylny zapach różnych środków dezynfekujących unosił się w powietrzu. Kami zaś szybko została rozpoznana przez pielęgniarkę i za rękę przeciągnięta do niewielkiego pokoiku w którym siedziała jeszcze tylko jedna pielęgniarka. Tam też otrzymała do rąk książkę zatytułowaną: podstawy medycyny. Pojęła w locie, co ma zrobić. Bez najprostszych podstaw przecież nie wpuszczą jej nawet do pomocy. Musi jak najlepiej poznać anatomie ludzkiego ciała. Usiadła w kącie i zaczęła dokładnie czytać i analizować dokładne położenia najważniejszych organów ludzkich.

Spoiler:


Czas mijał nieubłaganie i wydawać się mogło, że dziewczyna przyswoiła sobie podstawy. Teraz druga pielęgniarka wyciągnęła ją z pokoju. Kami czuła się trochę jak szmaciana lalka, rzucana to tu, to tam gdy już się znudzi. Tym razem przechodzimy do podstawowej wiedzy praktycznej. Pielęgniarka, pokazała dziewczynie gdzie są wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy takie jak: gaza, opatrunki czy środki odkażające. Teraz musiała tylko najlepiej wykorzystać swoją wiedzę w praktyce. Pielęgniarki bacznie przyglądały się dziewczynie, i skrzętnie poprawiały wszystkie błędy i niedociągnięcia które popełniała Kami. Wiadomo, że nie od razu będzie wszystko będzie idealnie, ale wciąż miała nadzieję, że dojdzie do perfekcji.

Spoiler:


Opatrunki dziewczyna już po części opanowała a ruch w interesie nie malał. Gdy Kami kończyła jeden z opatrunków, kątem oka widziała jak pielęgniarka rozmawiała z wysoką, rudą kobietą. Ta zaś ubrana była bardziej jak typowa kunochi niż członkini zespołu medycznego. Jak duże było jej zdziwienie gdy rudzik zbliżył się do niej i kazała pójść ze sobą. Najwidoczniej bardzo się pomyliła, ale bez słowa udała się za nieznaną dziewczyną. Za budynkiem szpitala, znajdywał się niewielki park w którym przycupnęły na ławce. Kobieta dokładnie tłumaczyła Kami jak wykonać jedną z podstawowych technik medycznych. Białowłosa pomimo zmęczenia bardzo chciała jeszcze dzisiaj przyswoić sobie to jutsu. W tym celu kobieta wyciągnęła kunaia i przeciągnęła ostrzem po skórze. Nacięcie nie było głębokie ale bez niewielkiej stróżki krwi się nie obeszło. Kobieta uśmiechnęła się tylko i wyciągnęła ranną rękę ku niej. Musiała teraz opanować jutsu by nie zawieść kobiety która tak jej zaufała.
 
Posty: 179
Dołączył(a): 24 sty 2017, o 23:42
Ranga: Chūnin

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Suzuko Murai » 12 kwi 2017, o 23:17

Ostatnie dni zlatywały Muraiowi na pomocy wiosce w najlepszy sposób jaki potrafił, a w czym miałby być lepszy Murai niż iryojutsu? Oh ileż to ran się na opatrywał, ileż to kości ponastawiał, ba nawet zdarzyło mu się raz czy dwa asystować przy operacji. Oj były to bardzo pracowite dni, lecz dzisiejszego dnia pacjentów było niewielu, a ci którzy jednak postanowili się pojawić natychmiast zostali przejęci przez innych nadgorliwych lekarzy. Skoro jednak był już w szpitalu, to mógł wykorzystać ten czas trochę bardziej kreatywnie. Udał się zatem, do znanego sobie pokoju szkoleniowego. Na miejscu musiał odczekać chwilę, by siedząca za biurkiem pielęgniarka łaskawie zechciała go obsłużyć i wydać odpowiednie zwoje, lecz zaraz po tym jak dostał je w swoje łapki, natychmiast zabrał się do roboty.


Spoiler:

Murai chwycił pierwszy z brzegu zwój i rozłożył go przed sobą, by móc wertować zawarte w nim tajemnice. Szybko nakreślił co mu będzie potrzebne, więc udał się do pobliskiego stołu gdzie leżały gumowe odlewy, ludzkich korpusów, jeden z tworów klanu Yogan i przytaszczył go ze sobą do wolnego stołu. Jego palec zaczął wodzić po spisanym na zwoju tekście, a on sam potakiwał pod nosem co jakiś czas. Otoczenie swoich dłoni zmaterializowaną chakrą nie było problemem, potrafił to już zrobić, zmiana koloru chakry również nie należała do najtrudniejszych, ale tu chyba chodziło o coś jeszcze, o coś czego Murai nie do końca mógł wyczytać ze zwoju. No nic to, czas brać się do roboty. Zmaterializował swoją chakrę wokół dłoni, wpierw zielonkawą, po czasie jednak przybrała kolor niebieskawy. Gdy jednak dotknął sztucznego ciała nic się nie stało. Niezrażony pierwszym niepowodzeniem kontynuował swoje próby, głowiąc się wciąż w czym tkwi problem. Trwało to dobre dwie godziny, podczas których z jego ust wyszło wiele niecenzuralnych słów, lecz jasna lampka i nad jego głową w końcu zaświeciła. Starał się wycieniować chakrę od strony która miała być tą częścią tnącą, chciał by była w tym miejscu cieńsza, zupełnie jak ostrze noża. Przyłożył dłoń do manekina, a sztuczne ciało ustąpiło. Nie bez walki, cięcie było dość toporne, lecz kilka szlifów tu i tam i Murai będzie gotowy.


Spoiler:

Ośmielony poprzednim powodzeniem, Murai, chwycił za kolejny zwój, całkowicie zapominając o pociętym manekinie. Drugi ze zwojów dotyczył przedziwnej techniki polegającej na wytworzeniu trującej chmury w swych ustach. Murai złożył przed swoją klatką piersiową pieczęć, nie żeby jej potrzebował, po prostu dzięki niej łatwiej było mu się skupić, a to skupienie odgrywało tutaj największa rolę. Przekierował część swojej chakry do ślinianek w ustach, wizualizując w swojej głowie że zmienia się ona w fioletową chmurę trucizny. Niemalże natychmiast jego usta wypełniły się kwaśnym posmakiem dając nadzieję że wszystko idzie po jego myśli. Usta ułożył więc w trąbkę i wypuścił powietrze z płuc, wypuszczając jednocześnie całą wytworzoną truciznę. Fioletowa mgiełka zaczęła rozprzestrzeniać się przed nim do czasu gdy pielęgniarka nie włączyła wywiewu, który oczyścił pomieszczenie


Spoiler:

W pierwszym odruchu Murai był przekonany że coś źle przeczytał i technika dotyczy czegoś innego. Jednakże drugie, a następnie trzecie przeczytanie zwoju jedynie potwierdziło dotychczasowe ustalenia. Wszystkie wątpliwości musiał być wymalowane na twarzy młodego shinobi, ponieważ niemalże natychmiast pojawiła się obok niego pielęgniarka, ciągnąca za sobą wiszącego na wysięgniku manekina. Postawiła go przed Muraiem i kazała uderzyć. Nie wiele myśląc Murai uderzył na odwal, co natychmiast spotkało się z reprymendą ze strony pielęgniarki, która wpierw zrównała chłopaka z ziemią, a następnie kazała uderzać w miejsce gdzie powinno znajdować się serce. Kolejne uderzenie i staruszka znów zrugała młodego shinobi, tym razem za sposób w jaki uderza. Sama podeszła do manekina i z niewiarygodną precyzją grzmotnęła manekina niemalże w sam środek klatki piersiowej, odrobinę na lewo od mostka. Następnie kazała powtórzyć Muraiowi to uderzenie. Oj wiele czasu minęło nim kobieta została udobruchana, a nawet wtedy wróciła na swoje miejsce bez słowa pochwały, jedynie z pogardliwym prychnięciem. Murai jednak nie protestował na jej zachowanie, zobaczył wystarczająco wiele, by wiedzieć że z tą kobietą lepiej nie zadzierać.


Spoiler:

Do wykonania kolejnej techniki potrzebny był kolejny typ manekina. Ten wyposażony został w kilka zbiorniczków, które znajdowały się pod sztuczną skórą, a w których znajdował się specjalny płyn, mający na celu imitację trucizny. Technika w teorii prosta, w praktyce wymagała niezwykłego skupienia i precyzji. W pierwszym kroku należało stworzyć wodną bańkę, co samo w sobie było już dość trudne, ponieważ ta zmieniała swój kształt niezwykle dynamicznie, a nie ujarzmiona najzwyczajniej w świecie pękała. Lecz prawdziwa zabawa zaczęła się dopiero w momencie gdy Muraiowi udało się w końcu zapanować nad nieszczęśliwym tworem. Teraz, wciąż panując nad kształtem bańki, musiał na drugiej ręce wykonać technikę skalpela, która również była dość obciążająca i naciąć skórę pacjenta. Oczywiście pierwsze próby nie przebiegały zbyt dobrze i za każdym razem gdy przykładał skalpel do skóry „pacjenta”, bańka pękała. Po kolejnych kilkunastu podejściach, w końcu udało mu się wykonać nacięcie, lecz młody adept sztuk medycznych nie mógł jeszcze odetchnąć. Co to, to nie. Teraz nadeszła część najtrudniejsza, ponieważ z rany należało wyciągnąć całą truciznę, przy jednoczesnym odseparowaniu jej z krwi i to przy ciągłym panowaniu nad bańką. Szczęśliwie, przynajmniej skalpel nie był już potrzebny, chociaż to nie pomagało zbytnio. O dziwo Muraiowi cała ta sztuka szła już całkiem sprawnie. Wielokrotne tworzenie nowych baniek dawało swoje efekty. Samo wyciąganie trucizny udało się niemalże za pierwszym razem, lecz szło mu tak ślamazarnie, że trwało dobrą godzinę. Ostatecznie jednak udało mu się.


Spoiler:

I tak oto ostał się ostatni ze zwojów, a przynajmniej ostatni na dziś. Technika ta była niezwykle przydatna gdy pacjent został poważnie zraniony. Pozwalała ona bowiem na zatrzymanie krwawienia, dzięki czemu pacjent miał szansę dotrwać do sali szpitalnej. W celu przeprowadzenia treningu nie można było skorzystać z manekina, ponieważ technika ta raczej nie podziałałaby na syntetyk skóry, zamiast tego do akcji wkroczyła znana nam już pielęgniarka. Ta była chodzącym terminatorem, ponieważ bez mrugnięcia okiem chwyciła za mały nożyk i przecięła skórę na swym ramieniu nawet przy tym się nie krzywiąc. No cóż, przynajmniej miał już na czym ćwiczyć. Dzięki długiemu treningowi z bańkami chakry, przy poprzedniej technice, stworzenie kolejnej nie było najmniejszym problemem dla młodego medyka. Przystawił ją więc do rany kobiety, otaczając szczelnie całą ranę, dzięki czemu krwawienie ustąpiło. Co prawda gdy tylko przestał natychmiast krew ponownie zaczęła lecieć z rany, lecz kobieta natychmiast użyła swoich medycznych zdolności by zasklepić ranę.


Murai zakończył swój trening, na posprzątaniu całego pokoju pod czujnym okiem starszawej pielęgniarki terminatora. Gdy wychodził z pomieszczenia pożegnał kobietę, ta jednak tylko prychnęła odprowadzając Muraia swym pełnym pogardy wzrokiem.


[z/t]
 
Posty: 828
Dołączył(a): 25 lut 2016, o 13:45
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Suihō Josuke » 2 lut 2018, o 14:57

Po treningu technik klanowych Josuke był w formie i pełny optymizmu do dalszej nauki. Gdy był na misji w szpitalu słyszał o sali szkoleniowej medyków i postanowił że tam też spróbuje swoich sił. Zawsze nowe doświadczenia jak i techniki które kiedyś mogą mu się przydać. Udał się do szpitala aby zobaczyć jak wygląda tam nauka i czego ciekawego może się nauczyć. Gdy tak przemierzał ulicę Iwagakure w podróży do sali szkoleniowej rozmyślał nad swoimi technikami klanowymi które dopiero co się nauczył i jak mógłby je wykorzystać przy walce z Saiko. Wiedział że nie zmieniłoby to wyniku, ale nie byłoby takiego wstydu gdyby w tedy pokazał cokolwiek ciekawego. Dzięki rozmyśleniom wydało mu się że podróż do szpitala trwała chwilę. Po dotarciu znalazł sale szkoleniową i spojrzał na rozkład zajęć. Świetnie się złożyło że za dwie godziny miał być jakiś wykład z pierwszej pomocy więc w oczekiwaniu na wykład postanowił odwiedzić bibliotekę medyczną.

Spoiler:


Po dotarciu do biblioteki od razu skierował się na półkę podpisaną "Podstawy". Przejrzał zamieszczone tam książki i wybrał tą która wydawała mu się najciekawsza jak i najprzydatniejsza, a dokładnie Kihon Iryō no Kenmei czyli podstawy anatomii. Usiadł sobie pod ścianą i zabrał się do lektury. Na początku były opisane wszystkie układy począwszy od układu wydalniczego po układ nerwowy i na układzie chakry kończąc. Dowiedział się z tego działu wielu ciekawych rzeczy i z jeszcze większym zapałem zaczął czytać dalszą część książki. Następnym czego miał się dowiedzieć były wszelkie podstawowe organ ich opis za co odpowiadają i umiejscowienie, oraz objawy jakie występują gdy są chore jak i to co się wydarzy gdy w nie uderzymy z małą siłą i dużą. Po zakończeniu książki był zadowolony że wybrał akurat tę wiedział że kiedyś ta wiedza może mu się przydać. Z jeszcze większą ochotą udał się do sali wykładowej na wykład o pierwszej pomocy.

Spoiler:


Po dotarciu na miejsce chłopak zobaczył prawie w całości wypełnioną sale wykładową. Nie zdziwił się przecież te informację mogę niejednokrotnie uratować życie im jak i ich bliskim. Zasiadł w trzecim rzędzie najbliżej jak tylko było wolne miejsce i chwilę czekali zanim weszła wykładowczyni. Była to ta sama Kunoichi co na wykładzie w akademii. Ucieszył się bo lubił jej słuchać, patrzeć na nią, a przede wszystkim mówiła rzeczowo i tak by każdy zrozumiał. Zaczęła od przywitania się i opowiedzenia o temacie dzisiejszych wykładów. Następnie od razu przeszła do rzeczy, a mianowicie do pierwszej pomocy. Wpierw zaczęła mówić o odpowiednim zakładaniu bandaży i podczas omawiania pokazywała to na manekinie, potem przeszła do tamowania krwotoków i resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Na koniec opowiedziała o nastawianiu złamanych kończyn. Oczywiście jak i bandaże wszystko inne przy omawianiu pokazywała na manekinie i w przerwach ważniejsze informacje zapisywała na tablicy. Po skończonym wykładzie poprosiła wszystkich do sali ćwiczebnej gdzie każdy miał swojego manekina i po kolei jak na wykładzie przechodzili do kolejnych tematów. Ćwiczyli tak dwie godziny. Na początku ciężko szło Josuke, lecz z czasem wprawiał się we wszystkie czynności. Po zajęciach został jeszcze przez dłuższy czas, by dopracować wszystko do perfekcji.
 
Posty: 172
Dołączył(a): 23 sty 2018, o 00:24
Ranga: Genin

Re: Sala szkoleniowa medyków

Postprzez Suihō Josuke » 11 lut 2018, o 18:25

Po misji w szpitalu Joosukę przeszedł do Sali Szkolenia Medyków która znajdowała się obok budynku Głównego Szpitala. Chłopak spojrzał na rozpiskę zajęć które miały się odbyć dzisiejszego wieczora. Szczęście chciało że były to zajęcia specjalnie dla niego. Wpierw miały być zajęcia z techniki Chiyute no Jutsu, która jest pierwszą z leczących technik. Zaraz miały się rozpocząć więc Josuke poszedł od razu do sali ćwiczebnej.

Spoiler:


Chłopak poczekał chwilę aż zajęcia się zaczną. Wpierw nauczyciel zaczął opowiadać o medycznym jutsu, jak zmodyfikować Chakre, aby można było leczyć oraz opisał mniej więcej rany jakie można dzięki niemu wyleczyć. Oczywiście była to najbardziej podstawowa technika i nie można było za jej pomocą wyleczyć ciężkich ran, jedynie lekkie i powierzchowne. Po skończeniu omawiania techniki każdy dostał manekina który posiadał skórę imitującą ludzką. Przy pierwszej próbie chłopakowi nie wyszła zupełnie ta technika, dopiero przy trzeciej czwartej udało mu się wytworzyć zielonkawą Chakrę która powoli zasklepiała lekkie rany. Gdy już chłopak wyleczył manekina poprosił o kolejnego, aby doprowadzić do perfekcji swoją nową technikę.

Spoiler:


Chłopakowi tak dobrze poszło z nauczeniem się pierwszej leczniczej techniki że został na kolejne ćwiczenia w których uczyli się kolejnej ulepszonej medycznej techniki. Tym razem była to Naosute no Jutsu. Wykład prowadził ten sam profesor co poprzednią technikę. Zaczął jak ostatnio omawiając zmianę Chakry, lecz tym razem jako przykładu użył Chiyute no Jutsu i opowiedział jak zmodyfikować poprzednią technikę do lepszej formy. Następnie powiedział o ranach które można tą techniką wyleczyć i po tym przeszli do praktyki. Tym razem były to inne manekiny których rany były średnie i kilka ciężkich. Chłopak przy pierwszych próbach jedynie przez chwilę dał radę utrzymać morski kolor techniki, dopiero po jakimś czasie udało mu się utrzymać ten kolor jak i od razu go wywołać. Ponownie poprosił o kolejnego manekina, aby udoskonalić technikę medyczną.

Spoiler:


Po nauczeniu się dwóch pierwszych technik medycznych chłopak był trochę zmęczony, lecz nie chciał na tym poprzestawać. Miał trzydzieści minut do kolejnego wykładu poszedł coś zjeść i odpocząć chwilę, a następnie udał się do sali wykładowej gdzie będzie się uczyć Kōdo Iryō no Kenmei. Gdy wykład się zaczął tym razem wykładowczyni zaczęła opowiadać o ludzkim organizmie jak i procesach w nim zachodzących. Opowiadała gdzie jest większość ukrytych i małych organów, a na koniec była dłuższa część o wprowadzaniu w stan sztucznej śmierci dzięki wbiciu igieł w odpowiednie miejsca. Następnie przeszli do sali ćwiczebnej gdzie trenowali wszystkie te umiejętności. Wpierw było jak na wykładzie trafianie w ukryte i małe organy, a następnie wprowadzanie w stan sztucznej śmierci. Wykładowczyni sprawdzała wszystkich, a na koniec był egzamin który Josuke zdał śpiewająco.

Spoiler:


Chłopak poszedł na ostatni już dzisiaj wykład którego tematem była zaawansowana pierwsza pomoc. Prowadziła go ta sama urocza wykładowczyni co zawsze. Wykład był dosyć krótki, gdyż były jedynie opisane sposoby opatrzenia rannego bardziej profesjonalnie tak, aby mógł nawet z poważnymi ranami przeżyć, lub dokończyć misje, albo przebyć znaczną odległość zanim uzyska pomoc medyczną. Dzięki temu gdy ktoś odniesie mniejsze rany nie będzie potrzebna kolejna pomoc medyczna. Po wykładzie przeszli do sali ćwiczebnej gdzie wykładowczyni pokazywała jeszcze raz wszystkie sposoby jak i reszta ćwiczyła je. Po dłuższym czasie i gdy wykładowczyni uznała że wszyscy są gotowi przeszła kolej na egzamin który wszyscy zdali.
 
Posty: 172
Dołączył(a): 23 sty 2018, o 00:24
Ranga: Genin


Powrót do Szpital