Rezydencja Yogana Tadaokiego

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Rezydencja Yogana Tadaokiego

Postprzez Yogan Shingo » 1 kwi 2019, o 20:49

Shingo wczoraj wrócił z kolejnej misji rangi C, a na jego ramieniu pojawiła się kolejna kropka. Szybko jednak wyparł wspomnienia z Kraju Gór i z samego rana udał się na pole treningowe. Miał przygotowane cztery techniki i każda z nich wywodziła się z dotonu. Na ostatniej misji doszedł do wniosku, że chociaż posiada silne jutsu ofensywne to brakuje mu tych defensywnych i wspierających.

Na pierwszy ogień poszło Retsudo Tenshō. Uważane za technikę ofensywną, chociaż Shingo uważa, że bardziej pasuje jako wspierająca. Powoduje ona pękanie ziemi i tym samym jej trzęsienie. Nie powoduje ona bezpośrednich obrażeń, ale świetnie wytrąca z równowagi i wystawia na inne ataki. Chłopak ustawił się na środku pola treningowe i skupił w sobie chakrę. Pierwszym krokiem było złożenie pieczęci Dzika i Woła, a następnie przyłożenie dłoni do podłoża. Już za pierwszym razem pojawiło się niewielkie pęknięcie w podłożu, ale nic po za tym. Kolejne razy powoli przynosiły co raz lepsze efekty i pole było co raz bardziej zniszczone. W końcu po dwudziestej którejś już próbie spowodował na tyle silną reakcję, że udało mu się przewrócić kilka drzew rosnących na skraju pola.

Drugą techniką z kolei jest Ganchūrō no Jutsu. Prosta technika tworząca klatkę z ziemi, zamykająca w środku cel. Na sam początek Shingo przygotował dwa drewniane palę, które miały robić jako jego cel, a następnie oddalił się na wymaganą odległość. Na sam początek pieczęcie, które są, aż cztery. Szczur. Koń. Pies. Wąż. W tym samym momencie ziemia wokół pali lekko się poruszyła. Kolejne próby powodowały, że kolumny co raz wyżej sięgają, aż w końcu opanował to na tyle, aby miały wysokość jakichś trzech metrów. Jednakże chwilę później się zawalały. Kolejne próby skupiały się bardziej na wytrzymałości, a gdy i to zaczęło mu wychodzić zaczął tworzyć także sufit, aby przeciwnicy nie mogli uciec w żaden sposób. Poświęcił jeszcze chwilę czasu aby podrasować efekty techniki i zaczął zaznajamiać się z kolejnym zwojem.

Trzecia technika przygotowana do nauczenia się to Rokkusherutā. Technika jest prosta jak budowa cepa, ale i bardzo użyteczna. Tworzy kopułę obronną, która bez problemy zabezpieczy użytkownika przed słabszymi technikami. Na dodatek można w niej utworzyć okienko aby móc obserwować otoczenie. Shingo doszedł do wniosku, że na początek wykona technikę. Wymagało to jedynie przyłożenia dłoni do podłoża i wysłanie chakry, oraz uformowanie z niej kopuły. Na początku jak zwykle mu to nie wychodziło, ale w miare szybko to załapał. Gdy już utworzył kopułę przetestował na niej kilka technik katonu, ale nie był zadowolony z efektu, więc poświęcił więcej czasu, aby poprawić jej wytrzymałość. W końcu udało mu się stworzyc na tyle silną obronę, że pierwszy lepszy katon rangi C nie miał szans na jej zniszczenie.

Ostatnia przygotowana technika to Doryūsō. Wymaga jedynie pieczęci ptaka i ogólnie jest dosyć łatwa w wykonaniu. Tworzy ona kolec o krótkim zasięgu i nie zbyt szybki. Świetnie nada się do pokonania unieruchomionego przeciwnika, albo do obrony przed szarżującym oponentem. Złożył wymaganą pieczęć, a po chwili obok niego wystrzeliła ziemia i opadła. Nic więcej i nic mniej. Na pewno było to więcej niż się spodziewał na początek, ale miał już pewne doświadczenie w dotonach. Kolejne próby powoli ulepszały jego technikę, ale cały czas brakowało jej szybkości i wytrzymałości. Ledwo wysunął się kolec i już się rozpadał. Dzięki kolejnej godzinie spędzonej na powtarzaniu powoli zaczął dochodzić do poziomy, gdy bez problemu mógł wykorzystać tę technikę w trakcie walki.

Po zakończonym treningu wrócił do domu i wziął ciepły prysznic, a na sam koniec padł wyczerpany na łóżko.
 
Posty: 386
Dołączył(a): 4 mar 2016, o 20:25
Ranga: Chūnin

Re: Rezydencja Yogana Tadaokiego

Postprzez Suzuko Murai » 6 maja 2019, o 18:36

Jeszcze nigdy w życiu tutaj nie był. Dzielnica ta wyróżniała się od miejsca, w którym mieszkał Murai, lecz on był zwykłym bezklanowcem. Różniła się również od miejsca, w której mieszkał Rindou Arashi, lecz on i jego rodzina nie byli rdzennymi mieszkańcami Iwy. Czy dom Eri był równie piękny i potężny co ten tutaj?

Złapał się na tym, że stoi tak i zastanawia się co zrobić od przeszło piętnastu minut. Ciekawe, ile mu jeszcze zostało nim patrolujący okolicę strażnicy zgarną go z środka ulicy i zaczną przepytywać. W końcu stał przed mieszkaniem samego Tsuchikage... przepraszam Ex-Tsuchikage i to do tego w samym środku nocy. Dręczyła go jednak kwestia jego abdykacji. Do tego stopnia, że postanowił samemu udać się do byłego cienia Iwy i zapytać go wprost, o powód jego decyzji. Ruszył się z miejsca, lecz nie w kierunku bramy, skręcił w jedną z bocznych uliczek, gdzie nikt nie będzie mu przeszkadzał. Tam przywdział swój roboczy mundur anbu, wszak gdzie zwykły Murai nie ma prawa wstępu, tam Gin poradzi sobie lepiej. Poprawił jeszcze maskę, upewniając się, że nie będzie mu przeszkadzać i wyłonił się zza winkla. Nieśpiesznym, acz stanowczym krokiem, w dłoni dzierżąc pozłacaną tubę, zawierającą zaginione dokumenty, zbliżył się do budynku czcigodnego Tadaokiego. Jednakże jako anbu, nie mógł wejść od tak sobie do czyjegoś domu, zamiast tego wskoczył na dach i mając nadzieję, że nikt go nie dostrzeże. Z tego miejsca postara namierzyć się pokój byłego cienia jego ukochanej wioski i postara się bezgłośnie dostać do środka (nie posiadam atutów do skradania).

- Tsuchikage-dono - padnie na kolano przed staruszkiem, który niegdyś uratował jego życie.

- Przyniosłem skradzione dokumenty - wyciągnie tubę przed siebie, opuszczając jednocześnie głowę, spoglądając w podłogę. Pozostanie w tej pozycji tak długo, aż starzec nie odbierze przedmiotu.
 
Posty: 962
Dołączył(a): 25 lut 2016, o 13:45
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Rezydencja Yogana Tadaokiego

Postprzez Remon » 6 maja 2019, o 23:29

Suzuko Murai wkroczył w dzielnicę, która jak na możliwości architektoniczne Iwagakure no Sato wyróżniała się pośród innych, a stanąwszy, już jako Gin, przed rezydencją w której mieszkał Yōgan Tadaoki, jego zachwytom mogło nie być końca. Cała wioska słynęła z surowej architekury, dla takich przejezdnych z Konohagakure no Sato, czy innych części świata był to zupełnie obcy świat, można kontrowersyjnie rzec, że nie z tej ziemi. Choć to ostatnie stwierdzenie zakrawało na oksymoron. Coś, co dla obcokrajowców było strukturą nie różniącą się niczym od pozostałych, dla oka mieszkającego od lat w Skale Murai'a było kunsztem lokalnego budownictwa i oznaką ekskluzywności oraz bogactwa.

Dwudziestoletni shinobi postanowił zrobić coś bardzo szalonego. Podjął próbę dostania się bezpośrednio do pokoju byłego Tsuchikage! Starał się, jak tylko potrafił, żeby bezszelestnie przedostać się z dachu do środka, gdzie wydedukował, że powinien znajdować się pokój byłego Cienia Ziemi. Sugerował się zapalonym światłem, które dostrzegł. Wszedł do środka i trafił do obszernego salonu, w którego centrum znajdował się szeroki stół, kilka rozstawionych krzeseł oraz sporo opróżnionych, nieposprzątanych butelek sake. I cóż teraz? Można było zdać się na łut szczęścia, które tym razem miało już sprzyjać Murai'owi. Pierwsze drzwi, które otworzył zaprowadziły go ku Tadaokiemu, który w luźnych spodniach i z obnażonym torsem czekał na niego w swojej sypialni. A w zasadzie, można rzec, że czekali. Kilku Tadaokich stało w przyjętej pozycji bojowej, parę kroków od wejścia. Suzuko niewzruszenie postąpił te kilka kroków do przodu, a drzwi się za nim zatrzasnęły.
  - Lepiej prędko wytłumacz swoją obecność tutaj, chłopcze! - rzucili chóralnie sklonowani ex-Tsuchikage.
Nie wiedząc przed którym ze starców upaść na kolana, zrobił to przed tym, który po prostu był naprzeciwko niego. Niemalże z ceremonialnymi honorami, czekał aż starzec weźmie od niego pozłacaną tubę.
  - Zaraz... Co? - rozległ się charakterystyczny dźwięk "pufnięcia", wszystkie klony zniknęły, a faktycznym Cieniem okazał się być ten z Tadaokich, który rzeczywiście stał naprzeciwko Murai'a. Ze spojrzeniem wlepionym w podłogę, Gin, nie mógł widzieć rosnącego zaskoczenia oraz zdziwienia, jakie jawiło się na twarzy sędziwego shinobi.
  - Chyba się pomyliłeś, żołnierzu... - powiedział powoli. - Nie ma tu żadnego Tsuchikage.
Nie odebrał od reprezentanta ANBU tuby. Nastała przeciągła cisza, którą zdaje się, że tylko Gin mógł przerwać przemawiając dalej, albo podtrzymać opuszczając to pomieszczenie.
Brechtam z wydźwięku części własnego posta, huh.
Lemon Remon is back! ^_^ Just... Don't call me Remy! ~_~
Obrazek
Administrator
 
Posty: 344
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Rezydencja Yogana Tadaokiego

Postprzez Suzuko Murai » 7 maja 2019, o 00:35

Skarcenie przez wielu Tsuchikage było... orzeźwiające. Krew zaczęła krążyć szybciej, a serce zaczeło łomotać mu w klatce piersiowej wraz z przypływem adrenaliny. Organizm zaczął pracować na wyższych obrotach ze strachu, po samym skarceniu. Respekt jakim Murai darzył starca wzrósł jeszcze bardziej. Pomimo wewnętrznego krzyku, mówiącego mu, że powinien zacząć się tłumaczyć, chłopak powstrzymał się i czekał w najbardziej skruszonej pozycji jaką potrafił przyjąć, na rozwój wypadków. Na jego szczęście nie przeliczył się. Zdumienie jakim zareagował Tadaoki uspokoiło jego skołatane nerwy i dodało mu werwy.

Odczekał chwilę w milczeniu, ważąc swe słowa i podsumowując to co wiedział o byłym cieniu Iwy. Był on człowiekiem o wielkim sercu dla wioski, lecz znany był ze swojej wybuchowości. Ludzie tacy jak on lubią, gdy okazuje się należny im szacunek, lecz traktują równych sobie tych, którzy są tacy jak oni, bezpośredni, nie bojący się powiedzieć wprost to co ma się na myśli. Powstał więc, opuszczając dłonie, lecz wciąż nie chowając tuby.

- Bo ja przybywam właśnie w tej sprawie - odrzekł bez ogródek, naznaczając jasno temat rozmowy. Następnie sięgnął do swej maski i ściągnął ją na tyle powoli, by mieć nadzieję, że zbuduje w ten sposób jego ciekawość, ale nie na tyle wolno, by go poirytować swoja ślamazarnością.

- Być może czcigodny Tadaoki mnie nie pamięta, ale ja pamiętam osobę, która uratowała mi życie- odwołał się do uczuć staruszka chcąc złagodzić jego ewentualny gniew i upartość. Tadaoki w mniemaniu Muraia kochał wszystkie swoje Iwijskie dzieci, czasem mu było tylko o tym przypomnieć.

- Chciałem spytać osobiście... dlaczego? - Zaczął szybko, by przerwać nagle i po przerwie zapytać już dużo łagodniej, być może nawet trochę zbyt teatralnie. Lecz chyba taką już miał manierę, że lubił dramatyzować. Chciał zrobić krok do przodu, lecz powstrzymał się w półkroku. Zbliżenie się mogło zostać odebrane jako zbytnie spoufalanie, a Muraiowi zależało na tym, by starzec wiedział jakim szacunkiem daży go jego młody podwładny.

- Dlaczego zrzekłeś się swojej pozycji, dlaczego ktoś tak młody, dlaczego ktoś, kto nawet nie pochodzi z Iwy? Przecież ktoś taki nie może w pełni rozumieć kim jesteśmy, nie rozumie co to znaczy być jak kamień- Ponownie przeszedł do bycia całkowicie bezpośrednim. Chciał pokazać w ten sposób, że ceni czas Ex-Tsuchikage i szanuje go na tyle by nie owijać niczego w bawełnę. Murai znał się trochę na ludziach, nie mówiąc o tym, że sam posiadał sporo wdzięku, który pomagał mu w kontaktach z nimi.


Spoiler:
 
Posty: 962
Dołączył(a): 25 lut 2016, o 13:45
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Rezydencja Yogana Tadaokiego

Postprzez Remon » 8 maja 2019, o 01:53

Murai podniósł się z przyklękniętej pozycji i przemówił, odsłaniając swoją tożsamość przed byłym Tsuchikage. Czy rozpoznał on twarz Murai'a? Czy wspomniał sytuację, w której Murai i Afuro zamarzliby na śmierć, gdyby nie właśnie jego interwencja? Starszy człowiek nie zmienił w żaden sposób swojej zaskoczonej ekspresji, więc nijak można było to rozgarnąć.
  - Dlaczego co? - trochę się żąchnął w reakcji na teatralnie zadane pytanie. Pojedyncze łagodne "dlaczego?" trafiło w dziesiątkę, zbudowało nie tyle, co zainteresowanie Tadaokiego, ale i pozwoliło mu się nieznacznie rozluźnić. Na tyle, na ile pozwalało mu to goszczenie niezapowiedzianego gościa, który pomijając wszystkie kurtuazyjne rytuały, nawet nie zawitał u niego w drzwiach wejściowych.

Jego oczy, jakby zmętniały, kiedy doczekał się reszty pytania. Wyczuł wielki respekt bijący z Murai'a, który naprawdę wiedział jak udobruchać swojego byłego władcę. To, że nie został stąd wygoniony, było tego najlepszym świadectwem, a to, że Zrodzony z Lawy rozważał opcję powiedzenia młodemu Suzuko kulis swojej decyzji, również o czymś świadczyło.
Starzec westchnął przeciągle, ze zmęczeniem.
  - Rozgość się w salonie, chłopcze. - powiedział, dodając po chwili. - Przyniosę sake.
W ostatnich słowach przebiła się nuta rozżalenia i dotąd skrywanego smutku.
Zdawać się mogło, że Murai usłyszy nie krótką historię, albo przynajmniej taką, którą trzeba zapić alkoholem.
Lemon Remon is back! ^_^ Just... Don't call me Remy! ~_~
Obrazek
Administrator
 
Posty: 344
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Rezydencja Yogana Tadaokiego

Postprzez Suzuko Murai » 9 maja 2019, o 23:28

Musiał mocno walczyć ze sobą, by nie podskoczyć i nie zaklaskać stopami ze szczęścia. Z niewielu rzeczy mógł być dumny jako shinobi, ale ten dar rozmawiania z ludźmi był właśnie jego największym darem. Na twarzy jednak starał się za wszelką cenę utrzymać ten sam wyraz twarzy, pełen szacunku, lecz wymieszanego z odrobiną zaciekawienia.

Skłonił się nisko, w odpowiedzi na słowa Tadaokiego. Odczekał jeszcze chwilę, oczekując na wskazanie kierunku, w który miałby się udać, nim ruszył do salonu. Jak dotąd szło dobrze. Wszystko wskazywało na to, że będzie to naprawdę wciągająca historia. Chyba rzeczywiście kryło się za tym wszystkim coś większego niż zwykła zmiana kogoś u władzy. Czyżby decyzja staruszka kryła w sobie więcej sensu niż wydawało się na pierwszy rzut oka?

Murai tak bardzo zafascynowała ta kwestia, że nie zwracał większej uwagi na wystrój domostwa. Szedł niczym na autopilocie. Zastanawiał się, czy będzie potrafił zaakceptować dziecko na stanowisku Kage. Wiedział, że istnieją jednostki niesamowicie utalentowane, sam do nic nie należał. Lecz to było tylko dziecko. Tylko czekać, gdy zamiast interesować się losem wioski, będzie oglądał się za cyckami i tyłkami kunoichi. Z tego co rozumiał, aktualny kage dopiero wchodził w wiek, gdy młodzi mężczyźni zaczynają podglądać swe koleżanki. Aż sam uśmiechnął, się mimowolnie pod nosem na wspominki jak to było z nim samym. Sprawa jednak była poważna. Zastanawiało go jeszcze jedno, czy butelka sake na dwóch, była naprawdę dobrym rozwiązaniem?
 
Posty: 962
Dołączył(a): 25 lut 2016, o 13:45
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Rezydencja Yogana Tadaokiego

Postprzez Lily » 24 maja 2019, o 20:19

Przejęcie wątku...

Do pierwszych zadań młodego mężczyzny było odnalezienie a następnie przygotowanie przy stole sake. Staruszek uwielbiał pić a każda okazja była dla niego dobra. Uśmiechnął się delikatnie widząc jak butelka i kieliszki na niego czekały. Usiadł przy stole - obok Twojej osoby - pozwalając sobie na dość bardziej luźną formę rozmowy i wspólnego spędzania czasu. Czy czułeś z tego powodu pewną radość i wyróżnienie? Do malutkiego przedmiotu nalany został trunek i podstawiony Ci pod ręce.
-Za Iwagakure no Sato! - zarzucił i wypił całość jednym duszkiem jak na profesjonalistę przystało. Gdybyś zdecydował się również dołączyć do toastu, poczujesz wyjątkowe palące odczucie w gardle. Specem of alkoholu raczej nie byłeś szczególnie, że dopiero w przyszłym roku będziesz mógł go legalnie spożywać ale odczułeś, że ta ognista woda musiała być albo unikatowa bądź specjalnie destylowana. Potencjalne chrząknięcie od Twojej osoby zostanie odebrane z chwilowym wesołym śmiechem gospodarza.
Yōgan wziął głębszy oddech by w końcu wyrzucić z siebie te słowa:
-Samo zrzeknięcie się stanowiska odbyło się nagle i w unikatowych warunkach. Shinzō przybył do mojego gabinetu jednego dnia z pewną grupką. Jednym z nich okazał się nowy Kyokukage. Mumei wygłosił przemowę na temat swojego patriotyzmu oraz rzekomych poglądów jak się mają sprawy w wiosce. Zarzucono nam stagnację oraz brak rozwoju. O ile większość jego argumentów można było wyrzucić do kosza to miał jednak rację w jednym przypadku. - zerknął na przedstawiciela jednostek specjalnych sprawdzając czy być może będzie kojarzył temat -O niebezpieczeństwie jakim jest Konohagakure no Sato z uwagi na obecnego Hokage, Uchiha Takeru. Jest on dla nas realnym zagrożeniem a pokój jaki mieliśmy do tej pory coraz bardziej słabł. Ryzyko konfliktu prędzej czy później będzie nieuniknione. Dużym zaskoczeniem było więc dla mnie kiedy Mumei okazał się mieć wsparcie Otogakure no Sato oraz jak się później okazało, odbudowanej Sunagakure no Sato. Najwidoczniej oprócz dużego talentu to w tak młodym wieku zdołał nawiązać mocne sojusze z Kage innych wiosek. Wszyscy dostrzegli Uchihę jako przeszkodę a sojusz trzech Krajów zwiększa znacząco nasze szanse. Dlatego więc ustąpiłem. Nie odpowiadam już oficjalnie za Iwę ale nie oznacza to, że stałem się głuchy i ślepy. - tutaj ostatnie słowa wypowiedział z pewnym poważniejszym tonem. Uzupełnił drugi raz dwa kieliszki i nakazał gestem ręki byście znów się napili -Chłopak jest młody i niedoświadczony administracyjnie, niemniej zostawiłem po sobie ogarnięte zaplecze. Radni na pewno patrzą mu na ręce. Dopóki nie popełni jakiś rażących błędów, nie będzie miał z naszej strony kłopotów. Sytuacja ta natomiast jest czymś co musimy znieść w milczeniu... przynajmniej do momentu, kiedy sprawa z liściem zostanie zakończona. Suzuko Murai... nie jestem już Twoim dowódcą, jednakże z uwagi na Twoją pozycję byłbyś idealną osobą. Czy mógłbym powierzyć Ci pewne zadania? Musiałbyś trzymać to w tajemnicy przed nowym Tsuchikage. Gdybyś poczuł się niekomfortowo powiedz, temat zniknie i nigdy nie zostanie więcej poruszony. - zakończył mówić. Dostałeś ogrom nowych wiadomości a byłeś wręcz pewny, że był to wierzchołek góry lodowej. Stanąłeś również przed pewną decyzją. Zgodzić się i wykonać potencjalnie nielegalną misję na rzecz starszego mężczyzny? Czy może jednak odmówić i tym samym stawiając pierwsze kroki ku oddaniu nowemu dowódcy?

Decyzja należała do Ciebie...
Masz pytanie? Napisz na GG. Mistrz Twórczości Lily (Yamanaka Inoza/Yami Saiko zawsze pomoże.
 
Posty: 901
Dołączył(a): 9 lip 2017, o 10:26
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Rezydencja Yogana Tadaokiego

Postprzez Suzuko Murai » 24 maja 2019, o 22:43

Nim wziął się do roboty, ściągnął swą maskę, kładąc ją tuż obok swego miejsca. To samo zrobił ze swoim płaszczem, nie chcąc by jego poły przeszkadzały mu w swobodnym operowaniu kieliszkami. Dopiero wtedy chwycił za zastawę, która znajdowała się na stole i rozpoczął całą procedurę. Rozstawił dwa kieliszki pierwszy przed Tsuchikage, a raczej Ex-Tsuchikage, drugi przed sobą. Nim chwycił butelkę, wstał ze swego miejsca. Starał się pamiętać o wszystkich grzecznościach, jak choćby trzymanie pojemnika z trunkiem dwiema dłońmi, jedną za szyjkę butelki, drugą za denko. Pamiętał o lekkim ukłonie, w kierunku Tadaokiego i nalaniu trunku jemu pierwszemu, następnie sobie i odstawieniu butelki na środku stołu, gdyby staruszek postanowił, że chce nalać samemu sobie. Dopiero wtedy, zajął swe miejsce i czekał. Ex cień Iwagakure nie pozwolił nudzić się Muraiowi. Młody shinobi poszedł za przykładem staruszka i pochwycił czarkę wypełnioną sake. Tadaoki przechylił swoje naczynie i wypił zawartość jednym haustem, Murai jednak nie był tak odważny. Popełnił poważny błąd wąchając wpierw trunek. Był nieprzyjemny, ostry i drażniący. Jego nos zmarszczył się mimowolnie, a usta podjechały lekko do góry, w geście obrzydzenia. Nie chciał jednak obrażać swego rozmówcy, dlatego też wzniósł toast i przechylił swoje naczynie biorąc jeden łyczek. Twarz młodzieńca wykrzywiła się momentalnie, w grymasie obrzydzenia. Paliło go okropnie, czuł, że nie może zapanować nad tym jak mięśnie jego twarzy reagują na cały ten alkohol. Chwilę później przyszło uderzenie ciepła, które przemieszczało się nieprzyjemnie wzdłuż przełyku paląc go w środku. A jednak, gdy dotarło już do żołądka i ciepło zaczęło rozchodzić się w tamtych okolicach, a palące uczucie zniknęło, zrobiło się Muraiowi milej. Do tego nie mógł nie docenić posmaku jaki pozostał mu w ustach. Pociągnął jeszcze jeden łyczek, krzywiąc się równie bardzo, jak za pierwszym razem, nim odłożył czarkę na stół.

- Muszę jeszcze do tego dorosnąć - Rzucił na rozluźnienie, gdy dostrzegł rozbawioną minę Tadaokiego. Musiał przyznać, że gdy już przetrwało się początkowe nieprzyjemności, alkohol zdawał się przyjemny, lecz to samo otrzymywał pijąc herbatę z miodem, a ta czynność, pozbawiona była wszelkich wad alkoholu. Zatem wciąż nie rozumiał, dlaczego ludzie tak się zabijają za sake.

Problem filozoficzny musiał jednak odejść w odstawkę, ponieważ Ex cień zaczął swą opowieść. Murai słuchał go z całkowitym skupieniem, skupiając swój wzrok na mimice staruszka. Słowa były jednym ze sposobów opowiadania, lecz towarzysząca temu mimika i gestykulacja, bardzo często potrafiły zdradzić o wiele więcej, niż same słowa. Sama opowieść od samego początku wydawała się niczym wyrwana z jakiejś fantastycznej opowieści. Oto nieletni śmiałek przybywa w towarzystwie innych osób, w tym kogoś tak znamienitego jak Kyokukage. W powieści, ktoś taki musiałby być co najmniej wybrańcem. Do tego jeszcze wspomnienie o tym, że założył on coś, co można by nazwać sojuszem między trzema wioskami, z czego jedna z nich miałaby być wioską, która dotąd uznawana była za wymarłą. Wszystko to, było bardzo ważne i na pewno przejmujące. Ba poniekąd tłumaczyło to nawet decyzję staruszka. Ten cały Mumei wydawał się naprawdę kimś niezwykłym. Jednak to co go naprawdę zaciekawiło, były napięte stosunki między wioskowe. A raczej coś co brzmiało jak napięte stosunki między wioskowe. Murai czuł się jakby ktoś ściągnął z niego klosz oddzielający go od otaczającego go świata. Dlaczego wcześniej nie zdawał sobie sprawy z tego, że Konoha jest takim zagrożeniem, dlaczego jeden człowiek jest tak groźny, dlaczego Konoszanie wybrali kogoś, kto stanowi zagrożenie dla porządku świata? Uzyskał jedną odpowiedź, a na jej miejscu pojawiło się kilkanaście kolejnych pytań. Pytań, których nie mógł zadać, póki Tadaoki nie skończy swego monologu.

I wtedy stało się coś, niespodziewanego. Murai nie był pewien, czy alkohol uderzył do jego głowy, czy kryło się za tym coś innego, lecz Tadaoki miał do niego prośbę. Chłopak aż wyprostował się w swoim miejscu. Miał wykonać zadanie dla byłego kage, ukrywając wszystko przed nowym, czy oznaczało to zdradę? Nie myślał długo. Mumei był nowym Tsuchikage, lecz Murai nie zdecydował jeszcze, czy był jego kage. Chwycił leżące przed nim naczynie i wlał sobie do gardła pozostałą zawartość. Następnie odłożył je z głośnym stuknięciem na stół i przełkną palącą ciecz.

- Jestem po to by służyć - zapewnił swego rozmówcę. Walczył jeszcze przez chwilę, ze sobą, lecz jego twarz mimowolnie, znów się wykrzywiła w grymasie obrzydzenia, gdy alkohol spływał do jego żołądka.
 
Posty: 962
Dołączył(a): 25 lut 2016, o 13:45
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Rezydencja Yogana Tadaokiego

Postprzez Lily » 24 maja 2019, o 23:53

Brak doświadczenia w piciu było czymś co tak doświadczony zawodnik jak Yogan dostrzegł w młodym mężczyźnie od razu. Była to jednak miło odmiana, przeważnie zaglądał do butelki w samotności. Za młodu zajęcie te było niezwykle często połączone z przesiadywaniem we wszelakich klubach i przybytkach, które słynęły z pięknych kobiet. Nie to jednak było tematem dzisiejszej rozmowy. Widząc oddanie w Twoich oczach i słysząc obietnicę, wstał i ruszył w kierunku swojego biurka. Wyjął kilka dokumentów by powrócić i usiąść raz jeszcze przy tym samym stole. Ujrzałeś książeczkę bingo. Nic dziwnego ale warto było zapoznać się z nowymi wpisami.
-Pierwsza rzecz, Miko Miitsu. Porwana lata temu przez obecnego Hokage. Członkini małej rodziny naszej wioski. Ponad rok temu Uchiha Takeru przybył do nas, informując o jej dobrym zdrowiu oraz samopoczuciu. Otrzymała obywatelstwo Konoha i na chwilę obecną dalej tam żyje. Fakt ten nikomu z nas się nie spodobał. Akcja z jego strony karygodna ale decydując się na konflikt, cała wioska zostałaby narażona w czasach pokoju... - złapał oddech by kontynuować -Zaniechałem czynów przeciwko liściowi ale był to pierwszy sygnał, że nie są oni naszymi sojusznikami. Teraz więc rozumiesz czemu perspektywa zjednoczenia Dźwięku, Kamienia i Piasku stała się bardziej kusząca, gdy oferta pojawiła się na stole. - przewrócił kilka stron książeczki bingo na nowym wpisie -Maji Seitaro. Tak jak Mumei uchodźca. Uciekł jakiś czas temu by się pojawić z całą tą ekipą. Najwidoczniej należy do tej samej grupy co nowy Tsuchikage. Co ciekawe, jednym z pierwszych decyzji Shinzō było jego uniewinnienie i wykreślenie z listy poszukiwanych. Mianował go chwilę później jednym z Radnych... nie muszę chyba mówić, jak reszta na to zareagowała. Nie jestem jednak pewny czy dalej jest na tej funkcji. - tutaj dał więc przykład pewnych działań nowego Kage. Przewrócił kolejną stronę -Yami Saiko, obecna Kazekage. Niewiele starsza od naszego nowego przełożonego. W przeciwieństwie jednak do Mumeia, dziewczyna ma na koncie imponującą ilość dokonań w Kraju Wiatru. - tutaj dosunął dodatkowy dokument..

Spoiler:


-Informacje te udało się nam dość łatwo zdobyć. Dziewczyna nie słynie z cichych działań a umocniony sojusz między naszymi krajami ułatwiło zdobycie danych. Obecnie zorganizowała Chunin Exam w odbudowanej wiosce Sunagakure no Sato. Bez wątpienia Tsuchikage również się tam uda. Tak jak i Oto, Iwa oficjalnie wykreśliła ją z listy zbiegów. Nikt więc z sojuszu nie może na nią polować. Najwidoczniej też ma dużo do powiedzenia w kwestii polityki międzynarodowej. - nalał kolejny kieliszek ale tym razem nie przymusił Cię do picia. Nie do końca Tadaoki wiedział jaką możesz mieć tolerancję a sprzątanie wymiocin nigdy nie było zabawne -Zostałeś powołany do jednostek specjalnych z uwagi na swoje umiejętności oraz potencjał. Wierzę, że wraz z upływem czasu będziesz niezastąpionym ninja naszej wioski. Twoje zadania nie będą proste, potrwać nawet mogą kilka lat. Zagrożenie jest realne ale jeżeli nam zależy na dobru Kamienia, trzeba będzie się tego podjąć. - tutaj jego twarz zdradzała pewną troskę ale i mały ból, że tak duży ciężar musiał spaść na Twoje barki -Pierwsze zadanie to upewnienie się, że Miko Miitsu jest cała i zdrowa. Drugie zadanie, udaj się do Sunagakure no Sato. Postaraj się ujrzeć i dowiedzieć jak najwięcej o samej wiosce. Lokalizacja kluczowych budynków oraz stan ochrony podczas całej imprezy. Nigdy nie zaszkodzi wiedzieć ciut więcej. Każda informacja się przyda. Zadanie trzecie, miej na oku tego Maji. Dowiaduj się gdzie wędruje i z kim rozmawia. Czwarte zadanie i w zasadzie najtrudniejsze... - łyk kolejnego kieliszka -Postaraj się zdobyć zaufanie Mumeia. Wykonuj powierzone przez niego zlecenia z jak największą starannością. Być może pewnego dnia będziesz w jego bliższym kręgu. Póki co jest z niego pożytek ale kto wie jak będzie wyglądała przyszłość. Posiadanie wewnętrznego agenta zadowoli na pewno nas wszystkich. O kolejności zleceń sam zadecydujesz w miarę swoich możliwości. Każdy wartościowy raport powinien trafiać do moich rąk. - teraz oceniał Cię niezwykle mocno. Każdą reakcję, mimikę twarzy oraz odruchy ciała. O ile nieświadomie mogłeś mieć nad nim jakąś przewagę w kwestiach szpiegowskich, odczuwany autorytet i lekkie rozluźnienie mocnym trunkiem swoje robiły.
Masz pytanie? Napisz na GG. Mistrz Twórczości Lily (Yamanaka Inoza/Yami Saiko zawsze pomoże.
 
Posty: 901
Dołączył(a): 9 lip 2017, o 10:26
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Rezydencja Yogana Tadaokiego

Postprzez Suzuko Murai » 25 maja 2019, o 16:49

Jego wzrok podążał za oddalającym się Tadaokim. Nie wiedział czego miałby się spodziewać, ale jego myśli krążyły tylko wokół tej tajemnicy. Czuł przypływ ekscytacji i ciekawości, a jego zwyczajowa podejrzliwość gdzieś zniknęła. Gdy plik dokumentów wylądował przed nim, swój wzrok skupił głównie na księdze Bingo. Gdy tylko Tadaoki ponowił swe wyjaśnienia, jego dłoń natychmiast sięgnęła po czarną książeczkę, a chwilę później obok, wylądowała jego własna. Otworzył obie, porównując je ze sobą, słuch, skupiony miał jednak na byłym cieniu Iwy. Szybko jednak przerwał swe zajęcie. Informacje o Miko Mitsu gdzieś obiły mu się gdzieś o uszy, lecz nigdy nie poznał szczegółów tego wydarzenia. Ten cały Uchiha Takeru wydawał się być bardzo barwną postacią. Do tego potężną i nie liczącą się z nikim innym. No bo czy ktoś, kto porywa cudzych shinobi, oznajmia najpotężniejszej osobie w Iwie o przyznaniu porwanej obywatelstwa i do tego najpotężniejsza osoba w Iwie przystaje na taki warunek, czy ktoś taki mógł być kimś normalnym? Teraz jednak, gdy pojawił się sojusz między wioskami, czy ktoś taki jak Takeru, nawet mając za sobą całą wioskę, mógł stanowić jakiś problem?

Drugie nazwisko wzbudziło w nim większe emocje. Maji Seitaro był wspominany kilka razy na korytarzach anbu. Głównie jako zdrajca. Ba, Murai nawet planował swego czasu wyprawę poszukiwawczą, lecz jego plan spełzł na niczym. Teraz gdy dowiedział się szczątkowych informacji o tym, że Maji skumplował się z Mumeiem i Kyokukage, stwierdził, że chyba wyszedł na tym lepiej. Lecz informacja o mianowaniu zbiega radnym, wstrząsnęla nim tak bardzo, że uderzył pięścią w stół. Szybko jednak oblał się rumieńcem i spuścił wzrok. Takie zachowanie nie przystawało komuś o jego pozycji. Jednakże sam fakt, że Mumei mianował Seitaro na radnego, że choćby o tym pomyślał, spowodował silne poczucie niechęci do jego osoby, ze strony najmłodszego z rodziny Suzuko. Nie podobało mu się to. Rozumiał, że należało pomagać innym, rozumiał, że gdy zwrócono się z prośbą o pomoc do Iwy, ta przyjęła do siebie wszystkich uchodźców. Teraz jednak pojawiła się sytuacja, w której najważniejsze stołki w wiosce zajmowane były przez ludzi, którzy nie urodzili się w tym miejscu, ludzi, którzy nie rozumieli na czym polega wola kamienia. A w przekonaniu Muraia, ktoś taki nie powinien prowadzić wioski.

Ostatnia z osób była jednak wisienką na torcie, gdyż historia jaką został uraczony była tak niesamowita, że wręcz niemożliwa. Jeśli Mumei wydawał się być niczym bohater z powieści, to ta cała Saiko musiała być żyjącą legendą. Czternastolatka... nie mieściło się w głowie Muraia, by ktoś tak młody zdolny był do takich czynów i osiągnięć. A jednak, miał to przed sobą, była osobą groźną i z niesamowitymi osiągnięciami, a do tego, musiał przyznać, że była całkiem niebrzydka... całkiem wyrośnięta jak na czternaście lat. Budziła w nim jednak większe poczucie zagrożenia. Ludzie tak młodzi, w mniemaniu Muraia, nie dysponowali jeszcze do końca wykształconym charakterem. Bywali zbyt zmienni w swych nastrojach i nieprzewidywalni. A do tego, jeśli lud, nad którym panowali, wychwalał takie osoby, to ci gotowi byli wierzyć w to, że wszystko co robią jest dobre i że są nieomylni. Słowa Tadaokiego o niezbyt cichym sposobie bycia Saiko, zdawały się tylko potwierdzać obawy Muraia.

Gdy były kage Iwy napełnił ponownie naczynia, młodemu Suzuko nie było w głowie dalsze picie. Słowa, które starzec wypowiedział w jego kierunku były miłe i łechtały jego dumę, lecz Suzuko wcale nie czuł się kimś wyjątkowym. Miał dużo szczęścia, a umiejętnościami odbiegał daleko od wielu bardziej znamienitych wojaków niż on sam. Do tego, zwykle, gdy ludzie go chwalili za coś, oznaczało to, że oczekują od niego czegoś. A to wzbudziło jego podejrzliwość. Jednak to co usłyszał, było dużo, dużo większe niż to co mógłby sobie wyśnić. Czuł się, jak gdyby postawiono go pod lewitującą górą, która w każdej chwili może runąć mu na głowę. Nie był pewien, czy mógłby chociaż marzyć o tym, by podołać takim wyzwaniom nawet samemu. Jego prawa dłoń powędrowała w kierunku ust, a zęby przygryzły palec wskazujący. Westchnął ciężko, a jego spojrzenie zatrzymało się na kieliszku. Czując przypływ odwagi odsunął dłoń od ust, łapiąc za pojemnik z płynem i wlał część z niego, w swoje gardło.

- Będę potrzebował informacji, dużo, dużo informacji... - zaczął, obracając czarkę w swych dłoniach. Zdziwił go ton swojego głosu. Brzmiał on dużo spokojniej, przynajmniej w mniemaniu Muraia, niż można było się spodziewać.

- Po pierwsze, gdzie znajduje się Sunagakure No Sato, jak do niej dotrzeć? Po drugie, Miko Mitsu, czy można założyć, że jest przetrzymywana wbrew swej woli, czy pragniemy ściągnąć ją ponownie do wioski? Po trzecie, Uchiha Takeru, czego mam spodziewać się po tym człowieku, kim jest, jak bardzo groźny jest? Po czwarte. Co wiemy o Maji Seitaro. Co lubi, czego nie lubi, może jakieś osiagnięcia, a jeśli nie, to kim są jego rodzice, może oni opowiedzą mi coś ciekawego o nim? - Przy każdym punkcie unosił kolejny palec. Po czwartym, zastanawiał się jeszcze przez chwilę nad piątym punktem, dotyczącym Mumeia. Lecz miał wrażenie, że wszystkiego dowie się sam w swoim czasie. W głowie natomiast układał kolejność w jakiej zajmie się każdym z kolejnych zadań.
 
Posty: 962
Dołączył(a): 25 lut 2016, o 13:45
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Rezydencja Yogana Tadaokiego

Postprzez Lily » 26 maja 2019, o 01:13

Członek jednostek specjalnych spoglądał na przedstawione dokumenty. Jego wyraz twarzy zdradził kilka rzeczy, aczkolwiek wszelkie przemyślenia Tadaoki pozostawił dla siebie. Kiedy pojawiły się pytania, sięgnął po jedną z map by rozłożyć ją spokojnie na stole:
-Sunagakure No Sato znajduje się w tym miejscu. - wskazał palcem, byś miał pojęcie jaki kierunek obrać oraz o jakich odległościach było mowa. Schowana była między klifami, które technicznie ochraniały ją przed wzrokiem niepożądanych osób jak i przed silniejszymi wiatrami występującymi na pustyni. W sprawie porwanej dziewczyny odrzekł -Miko Mitsu... nie wydaje mi się, by była więziona bądź przetrzymywana w wiosce wbrew swojej woli. Obawiam się, że wpłynięto na nią psychologicznie do tego stopnia, że zaczęła traktować liść jako swoją własną wioskę. Najgorszą moją obawą jest to, że prędzej weźmie ich stronę niż naszą kiedy dojdzie do konfliktu. - wziął głęboki oddech -Pytasz o obecnego Hokage a odpowiedź w sumie narzuca mi się sama na język. Zdołałem zebrać pewne informacje na jego temat. Metody działania, zachowanie oraz wewnętrzna polityka. Jednostka ceniąca się niezwykle mocno, uważająca za lepszą od innych. Kapryśny i gburowaty. Ten charakter sprawia problem gdy się doda do tego zestaw zdobytych umiejętności. Obecnie jest jednym z najsilniejszych ninja naszej ery. Jest tego świadom i to podsyca posiadane przez niego ego. - teraz rozłożył jego zdjęcie obok dwóch pozostałych. Jakich? Aktualnego Kyokukage oraz Kazekage -Dowódca liścia jest naszym głównym zmartwieniem. Dzięki sojuszowi mamy szansę na pozbycie się go. Niestety... obawiam się przyszłości. Co się stanie, kiedy jeden gracz szkodzący wszystkim zostanie usunięty? Jak zachowają się pozostali? Zarówno Shotaro oraz Saiko nie tylko stali się niezwykle niebezpiecznymi ninja, pozyskali mocne zaplecze administracyjno-wojskowe. Nie mamy pewności, że ktoś z tego grona nie zastąpi Takeru. - obawa ta była uzasadniona ale patrząc ile pracy przed nimi, były to zmartwienia odrzucone na dalszy plan. Sięgnął po kielich by wziął łyk -Maji Seitaro, syn lidera swojej rodziny, Maji Katsuro. Ojciec umarł podczas przeniesień klanowiczów od wioski do wioski. Matka zginęła na misji znacznie wcześniej. Chłopak nie zdobywał żadnych stałych znajomości, trzymał się na uboczu. Z natury samotnik, odludek. Oczywiście wszelkie dodatkowe szczegóły na temat jego rodziców mamy, aczkolwiek są to tylko opowieści bez potwierdzeń. O wszelakie dane należałoby dopytać Piasek. - wstał i ruszył do komody. Wyciągnął z jej jeden zwój i położyć go przed gościem -Zdaję sobie sprawę jak ciężkie są te zadania. Wymagam od Ciebie wiele ale wszystko kierowane jest dobrem dla wioski. Przyjmij proszę ten zwój. Naucz się techniki jak najszybciej. Posiada ona sporo wariancji i każda z nich przyda Ci się w boju. Prezent od mojej osoby... - uśmiechnął się -Nie będę Cię dłużej zatrzymywał. Ruszaj do Sunagakure no Sato. A odnośnie samej Kazekage, niech Cię ładna buzia i wiek nie zmylą. Podobno ceni sobie sojuszników ale jest w stanie pokazać pazury każdemu, kogo uzna za kłopot lub zagrożenie dla swojej wioski. Nie jest cicha w swoich metodach i preferuje kompletne zniszczenie. Nabyła nawet przydomek między krajami... - tutaj zdradził podwładnemu jaką na nią mawiano: Tenbatsu no Saiko (a pozyskała go w momencie, kiedy postanowiła zrewanżować się samemu Lordowi Feudalnemu, gdzie doskonale wiedziałeś, że to właśnie Daimiyo władał całym krajem i pod niego należeli ninja danego rejonu).


Info
Gracz otrzymuje zwój Chidori. Jest to nagroda, jaką otrzymał dawno temu ale nie miał możliwości odbioru. Jako prowadzący temat, daję mu taką możliwość.

viewtopic.php?p=115540#p115540
Masz pytanie? Napisz na GG. Mistrz Twórczości Lily (Yamanaka Inoza/Yami Saiko zawsze pomoże.
 
Posty: 901
Dołączył(a): 9 lip 2017, o 10:26
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Rezydencja Yogana Tadaokiego

Postprzez Suzuko Murai » 26 maja 2019, o 01:45

Palce Muraia raz za razem wystukiwały nieokreślony rytm na blacie stołu. Był to typowy odruch, kiedy młodzieniec zastanawiał się nad wszystkimi tymi informacjami, które otrzymał. Lokalizację Suny nakreślił w swoim notatniku, miał zamiar później nanieść ją na jedną ze swoich map, tak dla pewności, że się nie zgubi. Kolejne informacje były bardzo ważne, lecz... dopiero prezent, który otrzymał od Tadaokiego spowodował, że jego palce zatrzymały się w połowie rytmu. Jego wzrok przesuwał się to ze staruszka na zwój i z powrotem.

Ja... ja nie wiem co powiedzieć. - zająknął się, nie zauważając nawet, że zaczynał bełkotać od alkoholu. Chwycił zwój i otworzył go, by przejrzeć pobieżnie. W tej sytuacji nie dokońca rozumiał z czym ma do czynienia, lecz wiedział jedno na pewno, był to niesamowity prezent.

- Dziękuję - schował zwój do kieszeni pod swoim płaszczem.

- Obiecuję nie zawieść pańskich oczekiwań czcigodny - Wstał ze swego miejsca i ukłonił się nisko. Na zakończenie, pochwycił jeszcze raz swoją czarkę i dopił resztkę znajdującego się w niej alkoholu.

- Na mnie rzeczywiście już pora... - Sięgnął po swój płaszcz i maskę, które pośpiesznie założył na siebie. Gotowy do wyjścia, ruszył w kierunku najbliższego okna. Nim jednak opuścił domostwo, zatrzymał się jeszcze na chwilę.

- Dziękuję... za wszystko, dał mi czcigodny kage wiele do przemyślenia - wyskoczył na zewnątrz, a następnie przy pomocy swej chakry zbiegł po ścianie na jedną z ulic, gdzie też zniknął między nocnymi uliczkami.


[z/t]
 
Posty: 962
Dołączył(a): 25 lut 2016, o 13:45
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU


Powrót do Yōgan

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron