Wytrzymałość (Atrybut)

Tutaj przenoszone są ważne na forum tematu, które przestały być aktualne.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Isoshi » 21 paź 2017, o 07:51

W końcu przyszedł czas aby studenci stali się bardziej odporni fizycznie na ból i obrażenia. Dyrygujący grupą zalecił im dobrać się w pary. Pierwsza osoba z pary musiała zablokować swoje ręce za plecami, za pomocą kajdanek, a druga osoba w parze miała lekko uderzać go w poniżej żołądka po kilka razy. Miało to wzmocnić ich brzuchy. Lecz, wytrzymałość to nie tylko rezystencja na bólu, lecz kondycja również wchodziła w jej skład więc znów zajęli się biegami. Tym razem zamiast interwałów, musieli biegać 30 min bez przerwy aczkolwiek tylko powolutku truchtali. Na sam koniec uczniowie wisieli na drążku i mierzyli czas kto dłużej dzięki warunkom fizycznym, poziomem wytrenowania i dolnej woli, wytrzyma na rurce. Isoshi że względu na swoje gabaryty nie mógł liczyć na pierwsze miejsce, ale i tak szło mu powyżej przeciętnej. Po tym treningu mistrz uznał zajęcia za zakończone i oznajmił, że chętni mogą jeszcze przyjść na zajęcia dodatkowe, by ćwiczyć wspinanie. A nasz bohater był równie zmęczony co chętny.
 
Posty: 26
Dołączył(a): 11 paź 2016, o 23:15
Ranga: Uczeń

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Kurogane Okami » 24 paź 2017, o 15:11

Dodatkowe ćwiczenia w wolnym czasie? Okami wolałby pospać, ale jak ojciec nakazał tak uczynić musiał. Z samego rana udał się na skraj wioski, nie wiedząc jeszcze co go czeka. Niewielka grupa uczniów w towarzystwie zaprawionych w boju nauczycieli ruszyła na wycieczkę. Szli około godziny, przemierzając leśną gęstwinę i rozmawiając między sobą. W końcu jednak znaleźli się pod kamienną ścianą.
-Dziś waszym zadaniem będzie wspinaczka. Obowiązuje, absolutny zakaz wykorzystywania chakry! Zobaczymy jacy z was shinobi! - krzyknął nauczyciel. Jak nakazał tak i zrobili. Za pierwszym podejściem udało się zaledwie jednej osobie, inne spadały w tym wilk. Czas mieli do wieczora i chociaż niewielu osiągnęło szczyt, to każdy czuł pulsujący ból mięśni. Powrót był mniej radosny głównie z powodu wyczerpania...
Obrazek
 
Posty: 78
Dołączył(a): 22 paź 2017, o 16:03
Ranga: Genin

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Yamaha » 26 paź 2017, o 14:59

Dzisiaj odbywał się właśnie ostatni trening, przed wielkim egzaminem końcowym, więc postanowiłem przyłożyć się do niego na 100%, aby pokazać, że poważnie traktuję całe szkolenie i wszystko, czego się tutaj nauczyłem. Zawsze będę wdzięczny wiosce za to, że okazała mi serce i pomogła w trudnych chwilach. Chyba właśnie to było powodem, dla którego wcześniej dojrzałem i zacząłem przejmować się nie tylko sobą, ale i resztą wioski. Może nie wmieszałem się w to specjalnie uczuć, ale po prostu rozumiałem, że taka pomoc nie może zostać nieodwzajemniona. Ale wracając do treningu, to dziś mieliśmy ćwiczyć naszą wytrzymałość, poprzez wspinaczki. Jak więc sensei kazał, tak robiłem i pozapinałem się całkowicie, po czym mogłem zacząć przygodę. Wspinaczka była cięższa, niż można oczekiwać, więc wróciłem nie lada zmęczony, chociaż w porównaniu do innych, którzy ucierpieli miałem trochę współczucia, jednocześnie nie rozumiejąc, czemu poddali się takiemu treningowi, nawet jeśli ich wydolność jest na bardzo niskim poziomie.
 
Posty: 215
Dołączył(a): 15 lis 2014, o 02:56
Ranga: Jiyūjin

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Yamanaka Aimi » 26 paź 2017, o 20:31

Choć Aimi nie zaliczała się do osób silnych, to postanowiła zapisać się na zajęcia dodatkowe ze wspinaczki. W końcu nie do końca liczyła się tam siła, a wytrzymałość i troszkę nawet zwinność. Dlatego ruszyła wraz z pozostałymi ku zboczu skały, gdzie też miał rozpocząć się ich trening. Sensei poinformował uczniów, że będzie ich asekurować, co trochę podniosło Aimi na duchu.
Gdy pierwsze osoby były już wystarczająco wysoko, przyszła kolej Yamanaki. Pierwsze kilka metrów było bajecznie prostych i to dopiero po kolejnych pojawiało się wyzwanie - nie pod względem sił, które mogła w to włożyć, a obrania odpowiedniej ścieżki. Jednak i to nie było dla niej na dłuższą metę większym problemem. Szybko zauważyła, że w przeciwieństwie do pozostałych, nie męczyła ją tak wspinaczka, przez co dłużej utrzymywała normalne tempo. Była w tym tak dobra, że była jedną z pierwszych osób które dotarły na górę. No ale to przecież i tak nie był wyścig!

 
Posty: 45
Dołączył(a): 24 wrz 2017, o 21:32
Ranga: Uczeń

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Abumi Ning » 29 paź 2017, o 14:07

Dzisiaj odbywał się właśnie ostatni trening, przed wielkim egzaminem końcowym, więc postanowiłem przyłożyć się do niego na 100%, aby pokazać, że poważnie traktuję całe szkolenie i wszystko, czego się tutaj nauczyłem. Zawsze będę wdzięczny wiosce za to, że okazała mi serce i pomogła w trudnych chwilach. Chyba właśnie to było powodem, dla którego wcześniej dojrzałem i zacząłem przejmować się nie tylko sobą, ale i resztą wioski. Może nie wmieszałem się w to specjalnie uczuć, ale po prostu rozumiałem, że taka pomoc nie może zostać nieodwzajemniona. Ale wracając do treningu, to dziś mieliśmy ćwiczyć naszą wytrzymałość, poprzez wspinaczki. Jak więc sensei kazał, tak robiłem i pozapinałem się całkowicie, po czym mogłem zacząć przygodę. Wspinaczka była cięższa, niż można oczekiwać, więc wróciłem nie lada zmęczony, chociaż w porównaniu do innych, którzy ucierpieli miałem trochę współczucia, jednocześnie nie rozumiejąc, czemu poddali się takiemu treningowi, nawet jeśli ich wydolność jest na bardzo niskim poziomie.
 
Posty: 59
Dołączył(a): 29 paź 2017, o 12:40
Ranga: Genin

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Hebi Hakai » 29 paź 2017, o 22:11

Trening wytrzymałości - pierwsze zajęcia Hakai'a w Akademii. Chłopak rozejrzał się po swoich kolegach z klasy - nie zdziwiłby się, gdyby większość z nich padła po pierwszym okrążeniu niewielkiego boiska, znajdującego się za budynkiem szkoły. O dziwo jednak, mężczyzna będący nauczycielem zabrał ich nieco za wioskę, przed sporej wielkości, strome urwisko. Ich zadaniem było się na nie wspiąć. Wspaniale - pomyślał Hebi i złapał za wystający kamień, po czym zaczął mozolnie podciągać się w górę. Co prawda, szło mu to o wiele szybciej niż jego towarzyszom - co do tego nie było najmniejszych wątpliwości - jednak tak czy siak wiedział, że czeka go sporo potu, zanim dostanie się na szczyt.
 
Posty: 27
Dołączył(a): 27 paź 2017, o 01:29
Ranga: Genin

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Chino Shayen » 30 paź 2017, o 22:34

Drugi dzień obowiązywał tylko osoby chętne. Shayen z racji wrodzonego adhd nie potrafiła by usiedzieć w domu więc oczywiście zgodziła się na wzięcie udziału w tym treningu. Nie była pewna na co się pisze ale skoro miało jej to pomóc to czemu nie spróbować się rozwinąć. Zgłoszone osoby otrzymały informacje gdzie tym razem mieli się spotkać. Okazało się, że była to wielka skała. Nauczyciel wyjaśnił im szczegóły. Chodziło o wspinaczkę. Cel był prosty. Trening wytrzymałość. Shayen zaczęła spokojnie, i bardzo powoli poruszała się w górę. Powoli, powoli ale cały czas do przemieszczała się do przodu. Jakoś w połowie drogi dziewczyna zaczęła odczuwać bóle rąk i mięśni, które nie radziły sobie z wysiłkiem. Kunoichi zaś nie dawała za wygraną.
  • Ubiór
  • Katana na plecach
  • Tantō: Aikuchi na plecach przy pasku
 
Posty: 89
Dołączył(a): 30 paź 2017, o 12:55
Ranga: Genin

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Suihō Kiyoshi » 2 lis 2017, o 05:14

Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie wybrałby się na zajęcia dodatkowe. Do lasu za nauczycielem szły tylko dwie grupy uczniów: pierwsza - wariaci, kujoni i pasjonaci wysiłku fizycznego, którzy każdą okazję do zadania swojemu ciału bólu uznawali za nagrodę oraz druga - uczniowie, którzy nie chcieli tu za bardzo być, ale ich rodzice uważali, że to potrzebne. Kiyoshi należał właśnie do drugiej grupy i dreptał powoli za swoim nauczycielem, od czasu do czasu ziewając, bo cała wycieczka miała miejsce dość wcześnie. Rudzielec nie wiedział na co się pisze, a poinformowano go jedynie, że pomoże to zwiększyć jego wytrzymałość. Zresztą jego ojciec wspominał ten trening z jakąś dziwną satysfakcją w głosie, więc Kiyoshi nie miał innego wyjścia. Dopiero gdy dotarli na miejsce, rudzielec uświadomił sobie co takiego dzisiaj będzie robił. Skała nie wyglądała przyjaźnie, a jeśli człowiek pomyślał sobie, że jeszcze będzie się po niej wspinał i starał się nie spaść, to po karku mogły przejść niemałe dreszcze. Nie było już jednak odwrotu i zanim się obejrzał, na skórze czuł już zimną, szorstką skałę, która wpijała się w jego dłonie. Podczas tej wspinaczki Kiyoshi zaczynał rozumieć dlaczego shinobi tak bardzo różnią się od zwykłych ludzi. Trening, który teraz przechodziła ta grupka dzieciaków byłby wyzwaniem nawet dla dorosłych ludzi, a wielu z nich w ogóle nie chciałoby się go podejmować. Tymczasem nastolatkowie wspinają się na tę skałę bez większego strachu, a niektórzy z nich robią to nawet chętnie. Albo to normalni ludzie byli zbyt słabi bez chakry, albo też ninja mieli poukładanie nie po kolei w głowie i za każdym razem przekraczali ludzkie limity niczym wariaci. Nie zmieniało to jednak niczego w jego dotychczasowym treningu, więc po krótkiej chwili Kiyoshi wrócił do skupiania się na tym, żeby nie spaść i nie stłuc sobie dupska. Być może nauczyciel powiedział, że będzie ich ubezpieczał, ale co jeśli nie zdąży? Lepiej nie ryzykować.

 
Posty: 38
Dołączył(a): 1 lis 2017, o 21:09
Ranga: Genin

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Uchiha Takechi » 2 lis 2017, o 12:26

Takechi sądził, że nieco inaczej będą wyglądały te zajęcia. Mieli trenować wytrzymałość, chociaż lepszą nazwą byłby "trening kondycji". Wytrzymałość polegała na czymś innym, ale o to już nie zamierzał się sprzeczać z nauczycielem. Poszedł wraz z niewielką grupką do lasu, w którym skały górowały ponad koronami drzew. Co prawda, chłopak był całkiem niezły we wspinaczce i nie sądził, by potrzebował asekuracji, ale nauczyciel się uparł, więc chłopak postanowił się nie kłócić z nim. W końcu już wiele razy w tej akademii przekonał się, że to nie było tak, iż on to wszystko umiał. Owszem, część ćwiczeń miał już opanowane, ale wiele z nich było dla niego nowością. Wskoczył więc w uprząż, pozwolił nauczycielowi sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, po czym zaczął się wspinać po skale. Wypatrywał szczelin, występów skalnych, niewielkich, naturalnych uchwytów. Poruszał się dosyć szybko, ale bardzo ostrożnie. Widać było, iż ten młody chłopak miał już niejakie doświadczenie we wspinaczce.
Gdzieś w połowie skały poczuł, jak zaczynał słabnąć, jak jego mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Był zmęczony. Pot lał się z niego strumieniami, a palący ból mięśni jaki czuł sprawiał, że tym bardziej chciał się znaleźć jak najszybciej na górze, by położyć się na plecach i zaczerpnąć tchu. Do tego czasu była jeszcze jednak dłuższa chwila, więc Uchiha starał się nie myśleć o zmęczeniu. Po prostu zwolnił nieco, ale cały czas uparcie parł do góry. Po kilkunastu minutach dotarł na szczyt, gdzie padł na trawę ze zmęczenia. Leżał na plecach i wpatrywał się w chmury, które leniwie sunęły po nieboskłonie. Nie był w stanie zrobić niczego innego poza tym tępym wpatrywaniem się w niebo i łapczywym łapaniem oddechu. Nie mógł poruszyć nawet palcem ze zmęczenia. Wiedział, że jeszcze 5 minut wspinaczki i mógłby nie dotrzeć na szczyt. Dlatego też obiecał sobie, że od tej pory będzie trenować dużo ciężej, by następnym razem taka wspinaczka okazała się dla niego fraszką.
 
Posty: 37
Dołączył(a): 21 paź 2017, o 19:13
Ranga: Genin

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Hotaru Igni » 3 lis 2017, o 17:48

Wycieczka naiwny Igni myślał że będzie fajnie, no i się zapisał a tu co ? Przeklęta góra i zapierdzielaj w górę albo spadnij. Ciekawe ile studentów umarło podczas tej corocznej wycieczki. No nic Igni zabrał się do sprawy kompletnie poważnie. Najpierw się najadł. A następnie nastał czas długiej spokojniej skupionej wspinaczki oczywiście najpierw puścił koleżankę przodem. I spokojnie wspinał się. Prawa ręka lewa ręka, prawa rę... a nie no tak teraz nogi. I tak powolutku do przodu, znaczy się do góry. Dobrze że trening chodzenia po ścianach przeszedł dość dobrze. Oczywiście w połowie drogi już zgłodniał. Ale młody członek klanu Hotaru był twardym zawodnikiem. Wytrwał i dotarł na szczyt. Co dziwne prawie nikt nie odpadł od skały. Igni jednak nie oglądał się za tymi którzy odpadli. Jak to się mówi trudno. Na szczycie pierwsze co zrobił to oczywiście musiał się najeść.
 
Posty: 105
Dołączył(a): 20 cze 2016, o 00:10
Ranga: Chūnin

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Hōzuki Mō » 8 lis 2017, o 03:44

- Huh? Chcesz poćwiczyć wytrzymałość? Strata mojego czasu... Chociaż...
Kuzyn wstał sprzed stołu, idąc w swoim kimono w kierunku pobliskiego nosidła z wodą. Mógłby w sumie sam napełnić wiaderka wodą, ale nie zamierzał używać żadnych technik w obliczu swojego młodszego podopiecznego. Tym samym po krótkiej chwili Mō został przez niego zawołany na podwórze, gdzie na samym jego środku stał stołek oraz dwa wypełnione wodą wiadra na końcach nosidła. Jedyne co starszy Hōzuki powiedział to to, że chłopak ma stanąć w pozycji kucającej na krześle, a on włoży mu te wiadra na kark. Jednym słowem mówiąc - Mō miał przez długie godziny stać z wiadrami z wodą na krześle. Jeśli puścił wiadra - miał sam je napełnić i znowu wrócić na stołek. Staroświeckie, acz skuteczne metody kuzyna być może się opłaciły.

Spoiler:


Theme | Sad Theme
 
Posty: 122
Dołączył(a): 16 paź 2017, o 22:32
Ranga: Genin

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Uchiha Hitomi » 10 lis 2017, o 01:53

Uczęszczała do Akademii już całkiem spory kawał czasu, uczyła się, rozwijała swoje umiejętności, aż w końcu zdała sobie sprawę z tego, że powoli jej edukacja zbliża się ku końcowi. Po prostu czuła, że za niedługo nauczycielom skończą się tematy do omawiania na lekcjach, że za niedługo cała klasa ruszy w świat już jako młodzi shinobi.
Jednak prawda była taka, że póki co jeszcze mieli normalne lekcje. Hitomi gdy tylko usłyszała co będą robić, nieco się skrzywiła. Spojrzała w górę, jakby oceniając jak dużą odległość będą musieli pokonać. Przez tyle czasu nauczyli się już korzystać z chakry, teraz ponownie wracali do podstaw i musieli używać siły mięśni, aby wspinać się po ścianie.
Dziewczyna nieco opornie podeszła do ściany, chwyciła za wypustkę skalną, oparła stopy o inną z mniejszych półeczek, szła w górę szukając dogodnych miejsc na których mogłaby oprzeć stopy czy po prostu chwycić się. Z każdą minutą ćwiczenia coraz bardziej czuła swoje mięśnie, a objawiało się to coraz mocniejszym napięciem rąk. Wspinała się coraz wolniej, a przed nią jeszcze długa droga. Gdy w końcu skończyła, była uradowana.... I obolała.
Obrazek

Regeneracja chakry: +100 na turę
 
Posty: 59
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 16:32
Ranga: Genin

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Kaguya Hideri » 15 lis 2017, o 16:52

Kolejny dzień w akademii. Młody Kaguya postanowił udać się na lekcje dodatkowe wraz z nauczycielem. Mieli zjawić się o ustalonej porze w pobliskim lesie. Tak też się stało. Las nie należał do tych nizinnych. Przyozdabiały go góry, skaliste wzniesienia. Hideri przeczuwał jakiego typu trening ich czeka. Czy był z tego faktu zadowolony? Jeszcze jak! Uwielbiał aktywność fizyczną, pozwalała mu się wyładować. Niemniej jednak po wcześniejszym objaśnieniu zadania, wydało się one być z pozoru niemożliwe do wykonania. Mieliśmy wspiąć się na szczyt góry bez użycia chakry. Z pewnością doświadczeni ninja nie mieliby z tym problemu, ale zdaniem chłopaka nawet oni byliby zmęczeni po wykonaniu owego zadania. Dlatego też chłopak zaczął ćwiczyć, znalazł pewny kamień, którego się chwycił i podciągnął, założył nogę na inny stabilny głaz i podciągnął się wyżej. Z biegiem ćwiczenia, szło mu coraz łatwiej. Odkrył w sobie rytm wspinaczki. Niestety, gdzieś w połowie zaczął się męczyć i zatrzymał się na dłuższą chwilę. Nauczyciel miał już po niego wchodzić, ale chłopak nie odpuścił, począł wspinać się dalej. Cały zmęczony i spocony. Czuł, że nie da rady, mimo to piął się wyżej.
 
Posty: 15
Dołączył(a): 4 lis 2017, o 16:42
Ranga: Uczeń

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Shiai Iwaru » 23 lis 2017, o 12:51

Oczywiście pomału - tutaj uwaga na żart - dostrzegałam różnicę pomiędzy mną, a innymi studentami akademii. Oni dużo łatwiej przyswajali techniki ninjutsu i brali udział w amatorskich sparingach. Byli kilka szczebli nade mną, więc nic dziwnego, że łapałam się każdej możliwości, by jakoś zniwelować dzielącą nas różnicę sił. Chociażby w jakimś minimalnym stopniu. Dlatego nie ma w tym nic dziwnego, że łapałam praktycznie każdą nadarzającą się okazję, by jakoś się wzmocnić. Oczywiście ci lepsi uczniowie także korzystali z takich zajęć pozalekcyjnych i zwiększali w tej sposób swoją przewagę. No, ale gorzej by było jakbym spoczęła na laurach i nie robiła zupełnie nic. Wtedy - w porównaniu do innych - byłabym coraz słabsza. A tak to zwyczajnie wlokłam się jakoś za nimi i chociaż nie mogłam ich prześcignąć, to starałam się nie zostawać w tyle. Dlatego właśnie zgłosiłam się na ochotnika, gdy nauczyciel zaproponował rodzaj treningu, który ma zwiększyć naszą wytrzymałość.
- Serio, Iwaru? Dasz sobie radę?
- Serio. Dam sobie radę. - Moja odpowiedź była krótka. Wypowiedziana z determinacją, więc Sensei o nic więcej nie pytał.


Po lekcjach, przeszliśmy gdzieś... indziej. Mogłam przysiąc, że czuję zapach sosen, dębów i innych roślin. Oczywiście nie posiadałam wyjątkowo dobrego węchu i nie potrafiłam rozróżniać roślin po zapachu, ale las zawsze specyficznie pachniał. Tak bardzo orzeźwiająco, zwłaszcza skąpany w porannej lub wieczornej rosie. Las także potrafił szeptać. Wiatr kołysał liśćmi wszelakich znajdujących się tutaj drzew. Nogi stąpające po ziemi łamały gałązki. Do tego dochodził jeszcze śpiew ptaków i innych zwierząt, które właśnie w tym miejscu miały swoje siedliska. A my - zwyczajni ludzie - postanowiliśmy zakłócić ciszę i naturalny spokój tego niezwykłego miejsca. Robiliśmy to jednak chyba w dobrej wierze, więc leśna gęstwina powinna nam wybaczyć, prawda?


W końcu doszliśmy na miejsce. Miejsce, które miało zadać nam straszliwy ból, jednak nikt na samym początku - ja także - nie wiedział co go tutaj czeka. Co najwyżej Nauczyciel, który przemówił:
- Dobra. To teraz zdradzę Wam szczegóły. Będziecie się wspinać na bardzo wysoką - przynajmniej dla Was - górę. Nie używajcie chakry. Po prostu idźcie w górę, chwytając każdą szczelinę i podciągając się w górę. Odpowiednio Was zabezpieczę. No dobra! Ustawcie się w kolejce!
Jak Mistrz polecił, tak cała klasa to zrobiła. Kolejka została ustawiona, a my po kolei podchodziliśmy do Mistrza, a ten zakładał nam specjalne uprzęże, które zamocowane zostały do specjalnego zaczepu, znajdującego się na samej górze. Mechanizm ten prawdopodobnie miał chronić nasze kręgosłupy przed połamaniem się w razie, gdyby ktoś spadł. Nie chronił jednak przed bolesnym obijaniem się o ściany. Lina nie była sztywna, więc nieszczęśnik, który poleciał nagle w dół zaczął się gibać na wszystkie strony i co jakiś czas przywalał twarzą bądź inną częścią ciała w twardy, stojący praktycznie pionowo głaz, zwany zboczem góry. Moja kolej zbliżała się nieubłaganie, a ja co jakiś czas słyszałam krzyki innych uczniów. Głównie tych, którzy spadali, ale ja tam nie wiem. Może przyczyną tego krzyku było coś innego?


Mistrz podzielił całe zadanie na cztery etapy. Pierwszy polegał na dotarciu na wysokość 1/4 tej góry i dotknięcie znajdującej się tam flagi. Drugi był bardzo podobny, z tym wyjątkiem, że druga flaga znajdowała się na wysokości 1/2. W trzecim etapie trzeba było dotrzeć do 3/4 i tam dotknąć trzeciej flagi. No i czwarty etap oznaczał sam szczyt. Każdy uczestnik tych zajęć musiał zaliczyć etapy po kolei, a następnie jeszcze zejść na dół - lub zlecieć, ale to było niezwykle bolesne. Potem kolejka posuwała się do przodu, a taka osoba ustawiała się na końcu i czekała na swoją kolej, by podejść do kolejnego etapu lub zaliczyć ten, który jej nie wyszedł. Oczywiście warto zaznaczyć, że im dłużej ktoś wykonywał to zadanie, to tym bardziej był zmęczony, więc szansa na to, że w końcu dotrze na szczyt malała z próby na próbę. No dobra... można było sobie odpocząć na końcu kolejki, czekając na swoją kolej, ale to nie wystarczało. Potrzeba było czegoś więcej. Potrzeba było naprawdę dużej wytrzymałości.


No i w końcu przyszła pora na mnie. No cóż... Miałam trudniej niż inni. Można powiedzieć - tak odnośnie góry - że zawsze miałam pod górkę. Dlaczego zapytacie? Z prostej przyczyny. Nie widziałam skalnej ściany. Musiałam za pomocą zmysłu dotyku wynajdować odpowiednie miejsca, które mogłyby mnie ponieść ku wyżynom. To trwało znacznie dłużej niż znajdowanie takich miejsc za pomocą wzroku, dlatego znacznie więcej czasu musiałam spędzić z trudem pokonując kolejne centymetry. Mięśnie niesamowicie mnie bolały, a oddech stawał się coraz bardziej nieregularny. No i... poleciałam w dół. Jedno uderzenie w skałę. Drugie uderzenie w skałę. Trzecie... Czwarte... Łzy w oczach i rany na skórze.
- Wszystko w porządku? - Nauczyciel przejmował się stanem zdrowia każdego ucznia, ale nikogo nie zabezpieczył przed takim czymś. Pewnie akademia miała dobre zaplecze medyczne, które poskłada takiego delikwenta.
- Jasne...


Druga próba, a ja już niemalże plułam krwią, bo serce nie dawało rady pompować tlenu. Jednak zmierzałam ku górze. Jeden centymetr. Drugi centymetr. Trzeci centymetr. No i w końcu pierwszy metr. Drugi metr. Trzeci metr... No i w końcu dotknęłam pierwszej flagi. Jednak zmęczenie było już tak duże, że po podejście do kolejnych etapów kończyło się zawsze tak samo. Nie udało mi się drugi raz przekroczyć granicy pierwszej flagi, a co dopiero dostać się do drugiej. Leciałam w dół za każdym razem. No i w końcu wyglądałam tak jakbym stoczyła jakąś śmiertelnie niebezpieczną walkę. Cała zakrwawiona i posiniaczona. Dostałam więc bandaż i jakieś maści i niby powinno mi przejść. Mogłam dalej uczęszczać do akademii. Jednak jak chciałam podejść kolejny raz do tego zadania, to Nauczyciel wyraźnie powiedział:
- Iwaru. Zabraniam! Powrócimy do tego kiedy indziej.
No i oczywiście miał rację. Odpuściłam i tydzień później dosięgnęłam drugiej flagi. Trzy tygodnie później - trzeciej. Sześć tygodni później dotarłam na sam szczyt. Warto wspomnieć, że trening ten odbywał się co tydzień i naprawdę pomagał.

 
Posty: 54
Dołączył(a): 7 lis 2017, o 14:06
Ranga: Genin

Re: Wytrzymałość (Atrybut)

Postprzez Nagai Yuji » 23 lis 2017, o 18:39

Ten dzień był trochę inny od pozostałych – normalnie Yuji, wraz z pozostałymi studentami, wolny czas spędziliby na wspólnej zabawie, lub tez wspólnej nauce teorii. Nikt nie miewał sił na ćwiczenia fizyczne. Dzisiaj jednak było inaczej. Kilkunastu dzieciaków z różnych roczników zebrało się przed wejściem do głównego budynku Akademii Ninja. Była późna godzina i słońce ustępowało powoli księżycowi. Wszyscy czekali na kilku nauczycieli. Podekscytowane dzieciaki niecierpliwiły się chyba pierwszy raz czekając na pedagoga. Na szczęście kilka minut później wszyscy byli już w komplecie. I można było rozpocząć zabawę.
Biegiem, jak to na prawdziwych ninja (noo… i prawie ninja) przystało, dostali się do pobliskiego lasu nad którym górowały skały. Zadaniem było wejście na samą górę. Nic trudnego, prawda? Każdy umiał przelać chakrę wprost do stóp, a następnie udać się pionowo ku górze. Dzisiejsze ćwiczenia nie polegały jednak na tym.
- Wytrzymałość. Istotna sprawa. Pamiętajcie – ona nie jednokrotnie uratuje wam życie.
Słowa wychowawcy klasy dudniły w głowie blondynka. Gdyby mógł to chętnie zostałby w domu, jednakże kiedy chce się być najlepszym, nie można opuszczać jakichkolwiek zajęć! Nawet tych dodatkowych. Dlatego też Yuji, bez chwili zwłoki, udał się w umówione miejsce i czekał na to, co nie uniknione.
Nauczyciele asekurowali swoich podopiecznych. Gdyby nie to, to rzeczywiście mogłoby być niebezpiecznie. Na szczęście nikt nie musiał się niczym przejmować. Dzieciaki powoli wspinały się coraz to wyżej. Dawali sobie radę. Naprawdę! Jednakże nie tylko tacy przybyli do lasu. Liczna grupka albo nie dawała rady, albo po prostu im się to wszystko znudziło. Zawsze tak jest. To nie jest przecież nic dziwnego.
Niektórzy naprawdę mocno przepracowali ten czas i teraz wracali do domu zadowoleni z siebie. Było grubo po północy, toteż niektórzy rodzice jeszcze nie spali czekając na swoje pociechy. Ojciec blondyna był w tej grupie. Zaproponował gorącą herbatę. Jajecznicę. Yuji zjadł szybko i poszedł spać. Nigdy wcześniej nie był tak wykończony, jak dzisiejszego dnia. Ale doskonale wiedział, iż było warto!
Mowa
Myśli

Jesteś z Oto? Zaczynasz? Grasz? Nie masz pomysłu na fabułkę? A może, tak samo jak i reszta mieszkańców Wioski Dźwięku zauważyłeś, że nie ma nas zbyt wielu? Pisz! Jestem gotowy na wspólną fabułę!

Człowiek od oceniania misji samodzielnych - samodziałek
Człowiek od oceniania własnej twórczości - WT i Kuźnia&Krawiec
Człowiek od sprawdzania i oceniania Kart Postaci



Prowadzone misje:

Aktualna pozycja:

Obrazek
 
Posty: 225
Dołączył(a): 21 lis 2017, o 12:06
Ranga: Genin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Archiwum

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników