Hyūga Sabishi misja samodzielna #4

Na potrzeby Misji Samodzielnych rangi D.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Hyūga Sabishi misja samodzielna #4

Postprzez Hyūga Sabishi » 16 wrz 2020, o 11:43

Misja Samodzielna
Od kogo: Hyūga Sabishi
Dla kogo: Hyūga Sabishi



Przyszedł kolejny dzień, a wraz z nim kolejne przygody. Sabishi wstał wcześnie rano by wziąć prysznic i zjeść śniadanie. Ostatnio zapominał o porannym posiłku, a jak doskonale wiedział, był on niezwykle i szalenie istotny. Dawno nie był na żadnym zleceniu, osoby odpowiedzialne za przydział omijały go szerokim łukiem. Czuł, że właśnie tego dnia ktoś przybędzie do niego i przekaże szczegóły o najnowszym zadaniu. Pełen nadziei chciał przygotować się na każdą ewentualność. Ostatnio bardzo mocno skupił się na treningu szybkościowym, a co za tym idzie czuł, iż mógłby aktualnie przenosić góry. Multum myśli kłębiło się w jego głowie, a najważniejszą okazała się dywagacja na temat tego, czy lepiej teraz rozwinąć swoje możliwości pieczętujące, czy może zwiększyć swoją siłę i wytrzymałość. Głowił się nad tym od momentu powrotu z wczorajszego treningu i wychodzi na to, że dalej nie mógł się zdecydować.

Pukanie do drzwi brutalnie wyrwało go z zadumy. Zdał sobie sprawę również z tego, że już jakiś czas temu pochłonął wszystko co miał do pochłonięcia i teraz, jak ten debil, siedział nad pustym talerzem. Delikatnie zaśmiał się nawet z własnej głupoty. Wstał z krzesła i szybkim krokiem ruszył w stronę drzwi wejściowych. Dzięki swoim wyjątkowym umiejętnością już teraz, w tym momencie, wiedział jak wygląda osoba stojąca na zewnątrz i co ma w dłoni. Przesunął ruchomą ściankę i stanął twarzą w twarz z długowłosym dzieciakiem. Genin, jak mniemał. Wyciągnął dłoń z kopertą i bez słowa wyjaśnienia odbiegł. Dobrze, że chociaż poczekał na to, aż Hyūga złapie kopertę. Kilka sekund później chłopak przeszedł przez główną bramę prowadzącą na teren rodu w którym urodził się Sabishi. Jednakże dla niego nie miało to żadnego znaczenia. Już odpakowywał kopertę, już zaczął czytać to wszystko, co było zapisane na kartce wewnątrz. Szeroki uśmiech udowodnił to, co już chwilę temu mogło stać się jasne. Misja!

Przygotowania do wyjścia przebiegły natychmiastowo. W końcu, tak jak już wcześniej zdążyliście się dowiedzieć, chłopak podejrzewał, że właśnie dzisiaj będzie miał szansę zarobku. Dlatego też, tak naprawdę, porwał tylko torbę na biodro i wybiegł z domu. Ładna pogoda zwiastowała dobry dzień. A podróż, choć w stronę oślepiającego słońca, minęła naprawdę szybko. W końcu stanął przed wyznaczonym numerem. Zapukał dwukrotnie i odszedł krok do tyłu. W progu szybko pojawiła się dwudziestokilkuletnia kobieta. Widać było, że właśnie miała zamiar wyjść z mieszkania. Dopytała się, czy na pewno jestem wysłany przez Konohę do niej i poprosiła o pokazanie listu. Sabishi, nie bardzo wiedząc o co chodzi, oczywiście przystał na prośbę. Po chwili czytania wszystko stało się jasne. Okazało się, że misja polegała na opiece nad sześcioletnim synem. Ktoś zawalił i nie mógł pomóc zleceniodawczyni, więc poprosiła o pomoc władze Ukrytego Liścia. Przekazała listę rzeczy do zrobienia Geninowi i już, bez większego pożegnania, pobiegła do pracy. Spóźnić się nie mogła, a zostało jej naprawdę niewiele czasu. Dlatego też, trochę skonsternowany, Sabishi wszedł do środka. Według listy Sani, bo tak nazywał się chłopczyk, jeszcze spał. Wstanie za kilkadziesiąt minut. A wtedy śniadanie, przygotowane i czekające w lodówce, powinno być już gotowe na stole.

Białooki wykonał pierwszą część zadania. Dzieciak okazał się bardzo radosny i ciekawy świata, a co za tym idzie pytaniami rzucał jak z rękawa. Chciał dowiedzieć się dlaczego nasz bohater ma białe oczy, jak wiele jest takich osób nie tylko w wiosce, ale również na całym świecie. Marzył o zobaczeniu wszystkich, na pewno diabelnie groźnych, technik ninja jakie potrafił Genin. Liczył, że pójdą wspólnie na trening. Trochę zmarkotniał mówiąc, że mama nie bardzo chce go puścić do Akademii Ninja. Według niej to nie zawód dla kogoś takiego jak on. Zbyt niebezpieczny i nastawiony na za dużą agresję. Hyūga rozumiał obawy kobiety, jednakże nie chciał dać po sobie tego poznać. Szybko zmienił temat i zaproponował chłopcu, by poszli na spacer do parku. Według listy teraz był czas na zabawę, a świeże powietrze zawsze najlepiej się do tego nadawało. Na propozycję Sani zareagował z entuzjazmem i już kilka minut później szli, ramię w ramię, ulicami Konohagakure no Sato. Dzień był naprawdę przyjemny!

Będąc na miejscu zatrzymali się trochę dalej od głównej drogi parku. Cały czas rozmawiali, a raczej chłopiec o coś pytał, a Sabishi mu odpowiadał. W końcu to genin zadał pytanie:

- Sani. W co lubisz się najbardziej bawić? Powiedzmy, że terenem dozwolonym jest park w zakresie mojego wzroku. Na co masz ochotę?

- Może w chowanego? Co Ty na to?

Decyzja została szybko podjęta. Białooki był pierwszym, który miał zamknąć oczy i odliczać do dwudziestu. Tyle czasu powinno starczyć na znalezienie odpowiedniej kryjówki. I na to przystali. Tak więc, po wcześniejszym odwróceniu się od chłopca, zaczęła się pierwsza runda. A i odliczanie się rozpoczęło.

Rund było kilka za każdym razem wygrywał Sani, a każde zwycięstwo kwitował tańcem wiktorii. Raz schował się za drzewem, raz wdrapał się na nie. Innym razem schował się za niewielkim wzniesieniem tak, że co prawda on nie widział Białookiego, jednakże białooki dostrzegł czubek jego głowy. Trochę śmiesznie musiało to wyglądać z perspektywy trzeciej osoby. Zadowolony i dumny z siebie chłopiec stwierdził, że nie chce jeszcze jakoś przypadkowo przegrać i, że powinni zakończyć zabawę. Rozbawiło to opiekuna, jednakże zgodził się z nim. Chwilę jeszcze posiedzieli na miękkiej trawie w cieniu drzew, a potem wstali i ruszyli w stronę domu. Czas mijał, ale przy dobrej zabawie nie może być inaczej.

Weszli do kuchni. Przyszedł czas na obiad. Oczywiście czekał już w lodówce. Ryż z kurczakiem brzmiał naprawdę dobrze. A obaj chłopcy bardzo przepadali za tego rodzaju jedzeniem. Przygotowania trwały dosłownie kilka minut, bo wystarczyło podgrzać danie i już mogli jeść. Sabishi chciał jeszcze znaleźć cytrynę, by jej sok uprzyjemnił obiad. Zainteresowany tym faktem chłopiec powiedział, że i on musi mieć tam samo. Razem więc zaczęli poszukiwania które skończyły się sukcesem.

Pałaszowali ryż z kurczakiem szybciej, niż można było się spodziewać. Sok z cytryny był strzałem w dziesiątkę! Wszyscy byli zadowoleni. O godzinie czternastej, po kilkuminutowym odpoczynku, postanowili pójść na podwórko. Tym jednak razem celem była nauka. Niedługo zaczynał się rok szkolny, więc trzeba było zrobić zadania wakacyjne. Nie było ich dużo co prawda, a i do trudnych nie należały, więc uwinęli się z nimi w trymiga.

Wróciła mama. Zadowolona z kolejnego dnia w swojej odpowiedzialnej pracy zawołała syna. Ten przybiegł do niej z rumieńcami na policzkach. Tak, to był dla niego bardzo udany dzień. Sabishi również pojawił się w przedpokoju. Kobieta uśmiechnęła się do niego i po upewnieniu się, że syn nie sprawiał kłopotów, dała mu kopertę z wypłatą. Białooki jeszcze tylko pożegnał się z chłopcem i obiecał mu, że wpadnie do niego jeszcze nie raz. A tymczasem musiał uciekać, bo czekał na niego ciężki trening. Pomachali sobie. Ten dzień naprawdę był przyjemny.
URLOP
Od: 22.09.2020
Do: 30.09.2020
WAKACJE
 
Posty: 47
Dołączył(a): 7 wrz 2020, o 20:33
Ranga: Genin

Re: Hyūga Sabishi misja samodzielna #4

Postprzez Hebi Shogo » 16 wrz 2020, o 11:53

AKCEPT
Gracz Hyūga Sabishi otrzymuje:
+ 1 Misja D
+ 1 PD
+ 5 PN
+ 200 Ryō
Inne wynagrodzenie:

Bank wioskowy do którego idzie też ryō.
Obrazek
 
Posty: 97
Dołączył(a): 6 wrz 2020, o 15:07
Ranga: Genin


Powrót do Samodzielne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników