Knajpa u Szalonego Monteo

Tu znajdują się bary, place, miejsca spotkań ludzi. Miejsce to w czasie świąt oraz imprez tętni życiem przez całą dobę.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Knajpa u Szalonego Monteo

Postprzez Shiin Asami » 26 wrz 2017, o 00:44

Asami przelała odrobinę chakry na dziwny przedmiot i usiadła w oczekiwaniu na cuda. Myślała, że zejdzie im nieco dłużej niż kilkanaście sekund. W pomieszczeniu pojawiła się dziwna mgła która zamieniła się w sylwetki które następnie zmieniły się ludzi. Ludzi których już znała.
Dobrze ubrany blondyn usiadł i spojrzał pytająco w jej stronę, na co Asami tylko uśmiechnęła się, patrząc jak kostka rozsypuje się w drobny mak.
- Fajna sztuczka. Nie masz więcej tych kostek? Przydałyby mi się.
Mruknęła radosnym tonem. Przewróciła głowę na bok i wpatrzyła się w oczy przystojniaka. Siedziała tak w całkowitym milczeniu kilkanaście sekund.
- Pomogę wam. Dostaniecie rudego na tacy i zrobicie z nim co chcecie.
Odezwała się w końcu. Ostatnie słowa blondyna mówiły jasno, że tylko ona jest w stanie złapać rudzielca, dlatego sądziła, że to ona jest na tej wygranej pozycji.
Nie zastanawiała się ani sekundy nad konsekwencjami. Miała w końcu złapać swojego dawnego przyjaciela. Jednak gdy w grę wchodziło życie jej ukochanej - nic nie miało znaczenia.
- Ale najpierw wy pomożecie mi.
Przerwała i ponownie przekręciła głowę, tym razem w drugą stronę.
- Potrzebuje silnej obstawy do misji ratunkowej. Zainteresowany?
Nie chciała wchodzić w szczegóły zbyt prędko. Mogło się przecież okazać, że pan przystojniaczek ma przerośnięte ego i nie miał zamiaru wchodzić w żaden układ w którym musi dać coś od siebie.
 
Posty: 1131
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Knajpa u Szalonego Monteo

Postprzez Ex Adm » 27 wrz 2017, o 21:36

Nie trwało to nawet chwili, kiedy w pomieszczeniu nastała cisza a materiał pełniący funkcję drzwi został zasłonięty.
Blondyn przyjrzał się dziewczynie, po czym uśmiechnął się i wyciągnął z kieszeni cygaro. - Spodziewałem się tutaj twojego kolegi, jednak widzę, że masz do mnie inną sprawę. - zaciągnął się dymem i wypuścił go w stronę sufitu, gdzie szybko został wessany przez wentylację. Kiedy usłyszał słowa Asami, pochylił się z zaciekawieniem nad stolikiem, splatając ze sobą dłonie.
- Kogo ratujemy, gdzie i przed kim. Od tego sporo zależy. - zaciągnął się po raz kolejny i strzepał popiół do leżącej obok popielniczki. Ze spokojem śledził każdy ruch dziewczyny, zastanawiając się czego dokładnie od niego oczekuje i jak wiele będzie w stanie zrobić, skoro od tak sprzedała dawnego przyjaciela...

[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 586
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Knajpa u Szalonego Monteo

Postprzez Shiin Asami » 28 wrz 2017, o 00:22

Asami obserwowała skomplikowany proces odpalania cygara w pełnym skupieniu. Mimo, że sama nie przepadała za tego typu przyjemnościami (a przynajmniej w zbyt dużej częstotliwości), doskonale znała rytuał. Widziała go wielokrotnie w lepszych karczmach przydrożnych gdzie zjeżdżały się karawany. Zdziwiło ją tylko strzepnięcie popiołu. W końcu cygaro miało to do siebie, że paliło się je zupełnie inaczej jak papierosy. Strzepywanie popiołu w gronie ludzi którzy palą było przejawem ignorancji, natomiast gaszenie cygara przejawem głupoty.
- Moją dziewczynę. I nie do końca wiadomo czy ratujemy.
Mruknęła nieco obojętnie i oparła się plecami o wygodną sofę.
- Skoro jesteście tak dobrze poinformowani to zapewne kojarzycie Isao Dohito. To mój przyjaciel. Czasami ma dziwne odchyły, ale ostatnio coś mogło mieć wpływ na jego postrzeganie rzeczywistości, dlatego wolę iść z obstawą.
Powiedziała wszystko jednym tchem. Nie chciała by przerwano jej w pół zdania. Skoro wiedzieli o jej przeszłości to nie było opcji by nie znali Isao.
 
Posty: 1131
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Knajpa u Szalonego Monteo

Postprzez Ex Adm » 29 wrz 2017, o 22:36

W trakcie krótkiej odpowiedzi dziewczyny panowała cisza, mężczyzna w garniturze ze skupieniem śledził każde jej słowo, chcąc odkryć powód tak gwałtownej przemiany, jednak kiedy odkrył prawdę, chciał wrócić do nieświadomego stanu. Wyciągnął nożyce do cygar i przyciął końcówkę, zrzucając tlący się żar do porcelanowej popielniczki. - Wybacz, ale nie będę narażał ludzi w takim stopniu. Jeżeli chcesz zapolować na niego, to proponuję Yohei w Ame no kuni. - Wstał i spojrzał na swojego pomocnika, który także podniósł się. - Z niebezpiecznymi ludźmi się zadajesz panienko. - dodał na koniec, po czym bez ceremonii opuścił pomieszczenie, pozostawiając kobietę samą sobie. Mogła ona wyczuć swoim zmysłem jak do mężczyzn podchodzi jeszcze dwoje ludzi i wszyscy razem kierują się w stronę schodów.

[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 586
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Knajpa u Szalonego Monteo

Postprzez Shiin Asami » 15 gru 2017, o 03:13

Jak przystało na roztrzepanego i niezbyt ogarniętego blondyna, zbył całą rozmowę w swoim własnym i jakże nietypowym stylu. Mogła się tego spodziewać, przecież nie raz udowodnił, że nie można na niego liczyć, szczególnie wtedy - kiedy potrzebny jest najbardziej.
W mieście krążyła postać którą Asami nie widziała od dawien dawna i nie miała zamiaru tego szybko zmieniać. Na jej nieszczęście - nie miała zbyt wielkiego wyboru. Na jej nieszczęście Is nie było w Sora no Kuni, a wyprawa w tak kluczowym momencie mogło się skończyć nie tylko niezłą zadymą, ale także i brakiem przychylności lokalnego bossa półświatka przestępczego.
Mimo to, nie mogła dłużej czekać. Is była w tarapatach co potwierdzał nie tylko stan cienistego klona, ale także ironiczna wypowiedź Isao, który najwyraźniej stracił umiejętność dobierania sobie towarzyszy przez te kilka miesięcy.
Niebieskowłosa dziewczyna o nieprzeciętnej urodzie, zaklęła pod nosem jak prawdziwy szlug i wstała, ruszając najpierw w stronę magicznej kotary, przez którą nie przedostawała się żadna chakra, następnie schodami znalazła poziom parteru i w końcu wyszła frontowymi drzwiami. Dom był jako tako obstawiony przez cieniste klony, dlatego mogła ruszać od razu.
Ciemna postać przebiegła przez kilka uliczek oświetlonych przez wielką i białą kulę wiszącą w nienaturalny sposób gdzieś na nieboskłonie. W końcu spięła mięśnie i szybkim susem wskoczyła na niewielki daszek zamkniętej już knajpki, stąd kolejnymi susami wskoczyła na wysoki dach budynku, a potem na kolejny i kolejny. Dotarcie do bramy nie zajęło jej więcej niż kilkadziesiąt uderzeń serca, dopiero wtedy zeskoczyła w dół i pomknęła przed siebie. Dopiero gdy upewniła się, że nikt nie widzi, a co za tym idzie - nie słyszy, złożyła kilka pieczęci, nadgryzła kciuk i szybkim gestem zbliżyła dłoń do podłoża tworząc przy tym biały obłok dymu.
Wcale nie było fajerwerków, z dymu bowiem wyłoniła się ciemna sylwetka rosłego demona, zakutego w grubą zbroję. Ułożyła na barkach długi płaszcz który służyć miał jako siedzisko, po czym wskoczyła na wielkoluda i wygrała kilka dźwięków. Ten jak na sygnał sędziego - zerwał się z impetem i ruszył w stronę traktu... w końcu w stronę pustyni i bram Sunagakure no Sato.


z/t - Sunagakure no Sato
 
Posty: 1131
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Poprzednia strona

Powrót do Centrum dzielnicy przybyszów