Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Tu znajdują się bary, place, miejsca spotkań ludzi. Miejsce to w czasie świąt oraz imprez tętni życiem przez całą dobę.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 24 wrz 2017, o 23:42

Oryginalna Asami opuściła mieszkanie, a ona została z jej klonami. Zapytana o oczy blondyna zastanowiła się chwilę. Jedno było niebieskie, drugie zaś czerwone z jakimś dziwnym czarnym symbolem, czy jednak było takie przez cały ten czas?
- Jedno oko miał całe czerwone z takim czarnym wywijasem - stwierdziła po chwili, odkładając na bok zwój. - Drugie miał normalne, niebieskie. To te krwiste mu przeszczepiałaś, tak? Wspominałaś coś też o skutkach ubocznych związanych z przeszczepem. Myślisz, że jego zachowanie może mieć coś z tym wspólnego?
Sama nie była pewna, co o tym wszystkim sądzić. Isao był specyficzny, potrafił w jednej chwili żartować, a w następnej być całkowicie poważny. Albo mówić całkowicie poważne kwestie tym żartobliwym tonem, co chyba było jeszcze gorsze. Nie wiedziała, jak oceniać jego zachowanie, tym bardziej jak go sklasyfikować. Blondyn był na tyle nieprzewidywalny w swoim działaniu, że powinna dla niego istnieć całkiem nowa kategoria.
Znów spojrzała na zwój, który jeszcze chwilę wcześniej czytała. Zastanawiała ją pewna kwestia. W prawdzie brunetka mówiła, że cienisty klon przekazuje zdobytą wiedzę do oryginału, ale nie była pewna jednego szczegółu.
- Asami... - zaczęła powoli, chwytając za pergamin. - Moja wiedza przejdzie na Is, prawda? Więc jeśli... jeśli nauczę się jakiejś techniki... to ona też będzie mogła z niej skorzystać, prawda?
Spojrzała w jej błękitne oczy z zainteresowaniem. Gdyby miała rację, mogłaby uzbroić Is w dodatkowy arsenał jutsu właściwie w jednej chwili. Bo przecież cała ta wiedza i tak do niej wróci, więc równie dobrze mogłaby w ten sposób ją wesprzeć.
Obrazek
 
Posty: 378
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 26 wrz 2017, o 00:32

Klon zatrzymał wzrok na jakimś bliżej nieokreślonym obiekcie na krótki moment. Te oko było dziwne od samego początku, ale umiejętność teleportacji była dla niej całkowicie nierealna. Z drugiej strony, Isao potrafił wskrzeszać ludzi z grobu. To również wydawało by się nierealne, gdyby nie to, że miała przyjemność poznać takiego przyjemniaczka.
- Zazwyczaj skutki uboczne objawiają się w postaci fizycznych dolegliwości. Czasami przeszczep próbuje przejąć "władzę" w ciele pacjenta. Czasami wymyka się spod kontroli, ale nigdy nie słyszałam o przypadku by wpływał bezpośrednio na psychikę pacjenta... Być może to właściwość tych oczu... Sam nie wiedział jaką siłę posiadają...
Przerwała na chwilę i złapała za nieduży zwój. Rozsiadła się wygodnie na kanapie i uśmiechnęła do czerwonowłosej dziewczyny.
- Tak. Wszelka informacja przechodzi z klona w momencie jego zniknięcia lub odwołania. W tym wspomnienia, zmęczenie, ubytki chakry i właśnie umiejętności nabyte.
Odczepiła niewielki kawałek drewna tym samym otwierając niewielki zwój.
- Skoro o tym mowa... Skoro już czekamy to może warto się czegoś nauczyć... Tylko nie przesadź, jak zużyjesz za dużo chakry to po prostu znikniesz a tego nie chcemy.
Klon usiadł w niewielkim rozkroku na podłodze i zaczął studiować zawartość zwoju. Właściwie nie zdążyła jeszcze sprawdzić jaką nagrodę otrzymała za ten dziwny turniej. Teraz miała okazję.
Jakież było jej zdziwienie, kiedy okazało się, że zwój zawierał technikę ograniczoną kekkei genkai które posiadał Isao, a które teraz i ona posiadała. Nagroda wydawała się niezbyt subiektywna zważając, że w turnieju brali udział ludzie z różnych klanów.
Nie pozostało nic innego jak nauczyć się techniki.
Po niedługim czasie z części teoretycznej przeszła na praktykę i po parunastu próbach kształtowania chakry... no cóż zaczęło coś wybuchać. Ograniczała oczywiście pobór chakry do minimum by przy okazji nauki tej zaawansowanej techniki - nie rozwalić połowy mieszkania...


Spoiler:
 
Posty: 1134
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 2 paź 2017, o 15:35

Asami wytłumaczyła jej kwestię skutków ubocznych przeszczepów. W sumie dobrze było mieć przy sobie wykwalifikowanego medyka, od którego mogła się dowiedzieć wielu pożytecznych rzeczy. Wiedziała też, że własną wiedzę powinna czerpać nie tylko z tego jednego źródła, ale też kształcić się niezależnie. I nie chodziło tu tylko o zdobywanie informacji, a o naukę samą w sobie.
- Rozumiem - rzuciła tylko, przytakując, i wzięła do ręki zwój. - Ta wiedza może się przydać. I tak, możemy. I nie przesadzę, spokojnie.
Uśmiechnęła się nieco zadziornie, zostawiając błękitnooką na moment samą. Wyszła na taras z pergaminem w dłoni. Wieczór był chłodnawy, ale przede wszystkim - w powietrzu unosiła się wilgoć, a to miało jej pomóc w opanowaniu pewnej techniki. Wyjęła zatem z kabury dwa kunai i wbiła je w deski w pewnej odległości od siebie. Zrobiła krok w tył, przykucając następnie i wprowadzając do podłoża czakrę raitonu. Ostrza zareagowały wręcz natychmiastowo, tworząc między sobą swoistą siatkę elektryczną. Uśmiechnęła się, widząc sunące do przodu wiązki. Tak, właśnie o to chodziło. Przy odpowiednich warunkach to jutsu może okazać się bardzo przydatne. W surowym klimacie Suny jednak na niewiele się zda, niestety...

Spoiler:


Na tej jednej technice nie zamierzała jednak poprzestawać, a skoro już zaczęła majstrować z bronią, to może pójść o krok dalej. Wcześniej czytała inny zwój, a opisana w nim technika nie wymagała już wilgoci, więc mogła być wykorzystana w każdych warunkach. Żeby sprawdzić to w praktyce, zniwelowała efekt poprzedniego jutsu i wyciągnęła ostrza, obracając je w palcach. Tym razem chodziło o skumulowanie energii za pośrednictwem broni i uformowanie z niej małej elektrycznej kulki. Uniosła zatem noże ku górze, koncentrując między nimi czakrę. Po niedługim czasie uzyskała odpowiedni efekt i szybkim ruchem posłała raitonowy pocisk przed siebie. Kulka zderzyła się z metalową barierką i rozeszła po jej powierzchni ze skwierczeniem. To z pewnością dawało spore obrażenia, a czegoś takiego właśnie potrzebowała.

Spoiler:


Uśmiechnęła się pod nosem, zwinęła zwój i wróciła do środka. Kitsune miała rację - nie mogła przesadzać, jeśli nie chciała przedwcześnie zniknąć. W prawdzie te techniki nie pobierały aż tyle czakry, jednakowoż im więcej technik tego typu chciałaby się nauczyć, tym większe prawdopodobieństwo drastycznych ubytków energii. Najlepszym rozwiązaniem było zatem nieco odpocząć i później kontynuować, innymi słowy - dawkować sobie naukę.
Obrazek
 
Posty: 378
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 5 kwi 2018, o 02:47

Podróż była długa i cholernie męcząca. Kraj wiatru leżał na drugim końcu świata, natomiast Suna leżała niemal na jego krawędzi. Nie dziwne więc było, że niemal dwudniowa podróż tak wykończyła Asami. Nie robiły zbyt wielu przerw by dotrzeć do domu jak najszybciej, więc całą drogę niemal przesiedziała na niewygodnym karku wielkoluda.
- Ale mnie boli tyłek...
Mruknęła przeciągając się ospale po zejściu z karku umarlaka. Rozmasowała lekko pośladki i nachyliła tułów do przodu, by zaraz odchylić go do tyłu by nieco rozruszać biodra i dolną część pleców. Pstryknęła palcami odsyłając doki.
Przekręciła kluczyk w drzwiach i nie zdejmując butów ruszyła w stronę salonu gdzie znajdowała się średnio - wygodna sofa. Opadła bezwładnie i zamruczała wbijając twarz w poduszkę.
Mimo przenikającego bólu i dyskomfortu czuła ogromną ulgę. W końcu były tam, gdzie być powinny. Na samą myśl o długim prysznicu przenikała ją nieokiełznana radość.
 
Posty: 1134
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 6 kwi 2018, o 00:15

Wreszcie po tak długim czasie podróży dotarły na miejsce. Znalazły się w Sora, tuż przed ich własnym mieszkaniem. Mimo zmęczenia wielogodzinną drogą na niewygodnym grzbiecie doki Is czuła się na swój sposób szczęśliwa. To było miejsce, które nazywała domem. Miejsce, które dzieliła z ukochaną. Miejsce, do którego chciała wracać. Zsunęła się z pleców demona-przyzwańca, ledwo mogąc ustać na własnych nogach, i starała się wyprostować zastałe w rozkroku mięśnie.
- Żeby tylko tyłek - zaśmiała się, widząc, jak lisiczka się wygina. Moment później były już obie w środku. Płomiennowłosa w przeciwieństwie do kompanki jednak zdjęła buty, dając stopom odrobinę wytchnienia, i podążyła jej śladem. Ziewnęła przeciągle i uśmiechnęła się pod nosem, widząc opadającą na sofę kobietę. Podeszła bliżej i sama też się położyła. Wprost na plecach błękitnookiej. Jej usta znalazły się przy prawym jej uchu, delikatnie podłapując jego płatek. Kitsune mogła poczuć ciepły oddech na skórze, gdy Is się w nią wtuliła.
- Nie ma to jak w domu - wymruczała cicho, przymykając powieki. Tak, zdecydowanie wolała znajome i przytulne mieszkanko od pokoju w sunijskim hotelu. Tu czuła się dobrze, wiedziała, że to miejsce, do którego przynależy. Za nic nie oddałaby ani tego azylu, ani żadnej z chwil, jakie spędziła tu z ukochaną. Tu mogła być w pełni sobą, nie przejmować się właściwie niczym, chłonąć znajome zapachy i poddawać się temu wszystkiemu, co kojarzyła ze szczęściem. A najważniejsze w tym wszystkim było to, że miała u swego boku Asami. Bez niej nawet to miejsce byłoby tylko zwykłymi czterema ścianami a nie tym, co nazwała domem.
 
Posty: 378
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 7 maja 2018, o 02:33

Przyjemna ulga zmieniła się w jeszcze większą przyjemność kiedy poczuła jak delikatne ciało Is znalazło się tuż nad nią. W jej umyśle pojawiła się myśl która towarzyszyła jej już od jakiegoś czasu. Czuła po prostu, że w końcu wszystko jest na swoim miejscu a jej życie w końcu nabrało odpowiedniego koloru. Jak owoc który dojrzał.
- Mhmmmm... - mruknęła ospale przymykając powieki z zadowolenia. - Marzy mi się prysznic... - Wydukała po krótkiej chwili przerwy. Po tak długiej i wyczerpującej podróży wizja zimnego prysznica była tak przyjemna, że wydawała się nierealna.
- Ale ta kanapa jest taka wygooooodnaaa...
Odnalazła dłoń Is i zaplotła palce pomiędzy jej palce. Brakowało jej obecności Is. Brakowało jej nawet głupiego trzymania się za ręce, chociaż wcale często tego nie robiły.
Całe szczęście, że tylko nad bezkresną pustynią panowała taka duchota, bowiem tutaj - w sora no kuni była już zima a za oknem mimo iż sucho - było stosunkowo chłodno.
 
Posty: 1134
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 10 maja 2018, o 23:21

Powrót do domu - choć długi, wreszcie dosięgnął celu. Wróciły, obie, razem, i już nikt ani nic nie mogło ich rozdzielić. W końcu były tam, gdzie być powinny, we własnym mieszkaniu, z którego nikt ich nie wygoni. To było właśnie to miejsce, do którego Is zawsze chętnie wracała - jej mały azyl współdzielony z ukochaną.
Asami wylądowała z twarzą na kanapie, Iska zaś na Asami, wtulając się w nią. Chłonęła jej ciepło, zapach, bliskość - wszystko to, czego była pozbawiona od tak dawna. Na wspomnienie prysznica zamruczała cicho, trącając nosem małżowinę uszną partnerki, a ustami muskając okolice jej karku. Kanapa rzeczywiście mogła być wygodna, choć jej bardziej odpowiadała bliskość smukłego ciała niebieskookiej.
- Ty też jesteś wygodna - wymruczała ponętnie, splatając ich dłonie. Wargami dalej muskała nieco słonawą skórę, schodząc w stronę ramienia. Naprawdę brakowało jej tej bliskości, tego poczucia, że lisiczka jest obok i nie zniknie. Miały sporo do nadrobienia, ale czasu też było pod dostatkiem, przynajmniej teraz. Obie mogły rozkoszować się błogością tej chwili, nie przejmując się dosłownie niczym. Bo w końcu po tak długiej rozłące miały siebie nawzajem.
- Chociaż ten prysznic kusi... - wyszeptała jeszcze wprost do ucha Kitsune, przygryzając je delikatnie. Prawda, podróż była męcząca, ale o wiele przyjemniej spędzało się czas, wplatając w to kilka takich drobnych przyjemności i pieszczot. - Może więc jednak skorzystamy, hm?
Wystarczyło choćby jedno słowo, jeden gest, drobny przejaw chęci na zmianę miejsca. Is więcej nie potrzebowała, ale to Asami pozostawiła ostateczną decyzję. A nosem wciąż wodziła po jej jasnej skórze...
 
Posty: 378
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 15 maja 2018, o 02:31

Isis ewidentnie odżyła w tym miejscu. Mimo zmęczenia była spokojna i najwidoczniej szczęśliwa. W normalnych okolicznościach Asami pewnie była by w niebo wzięta z delikatnych pocałunków czerwonowłosej i szybko by okazję wykorzystała, teraz jednak czuła się brudna i śmierdząca więc wizja prysznica, wspólnego prysznica, napełnił ją nową energią. Energią na tyle silną by spiąć mięśnie, wstać i przejść tak daleki odcinek. Mimo, że znały się już stosunkowo długo i ufały sobie bezgranicznie, Asami nie czuła się komfortowo po tak długiej podróży, tak już po prostu miała i tyle. Każdy przecież miał jakieś swoje przyzwyczajenia i przywary.
- Yhym...
Zamruczała cicho, odpowiadając tym samym na pytanie dziewczyny. Uśmiechnęła się przebiegle pod nosem i przymknęła oczy zanurzając się w błogiej przyjemności wynikającej z wygodnej pozycji (w końcu!) i obecności jej sensu życia. Co prawda trochę ją gniotła na łopatce, ale takie drobnostki nie miały teraz kompletnie żadnego znaczenia. Przekręciła się, nieco niezdarnie, by chociaż kątem oka widzieć twarz ukochanej.
- Tylko widzisz, Asami nie ma siły, więc będziesz jej musiała troszkę pomóc pod tym prysznicem...
Uśmiechnęła się jak mała dziewczynka prosząca o drobniaki na cukierki i opadła głową na kanapę, mrucząc przy tym leniwie.
- No i musisz wstać z biednej Asami bo z Is na grzbiecie nie zajdzie nawet do przedpokoju...
Mruknęła już nieco żywszym głosem, chociaż nadal mocno przytłumionym przez kanapę. Oczywiście kłamała, bo jak by było trzeba to by ją tu przyniosła na plecach nawet z samej Suny, ale jako mądra i zaradna kobieta (#prawda), wolała sobie życie ułatwiać.
 
Posty: 1134
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 22 maja 2018, o 22:51

Prawdą było, że Is czuła się w tym miejscu po prostu jak w domu. Bo przecież to był jej dom, a wszystko za sprawą tej jednej brunetki, która w ostatnim czasie przefarbowała się na niebiesko, a która była teraz tak blisko niej. To właśnie ona sprawiała, że mieszkanie w Sora miało swój urok. To miejsce i ta jedna towarzyszka sprawiały, że Iska czuła się w pełni szczęśliwa.
Długa podróż wymęczyła obie, a najlepszym na to rozwiązaniem był odświeżający psysznic. Sęk w tym, że obojgu było wygodnie w tej konkretnej pozycji (może poza niektórymi elementami) i nie bardzo miały ochotę się ruszać. Choć perspektywa odświeżenia była naprawdę kusząca, co obie zgodznie przyznały. Ostatecznie mogły przecież spiąć tyłki i przenieść się do łazienki, gdzie poza chłodną wodą czekałyby na nie wzajemne przyjemności. Przyjemności, których były pozbawione przez bardzo długi czas, a których ułamek nadal tlił się echem po spotkaniu w Sunie.
Płomiennowłosa zdusiła w sobie chichot, słysząc kolejne słowa niebieskookiej. Na jej twarzy wykwitł nieco zadziorny uśmiech, gdy podparła się na łokciu, unosząc nieco, by móc spojrzeć ukochanej prosto w jasne ślepia.
- Och, oczywiście, że Is pomoże Asami dostać się pod prysznic - mruknęła ponętnie, nachylając się nad nią tak, że wystarczył jeden ruch, by złączyć ich usta. - Tylko Asami musi współpracowaaaa-!
BUM! Gruchnęła z jękiem o podłogę, gdy łokieć nagle stracił oparcie. Nie przewidziała do końca skutków odchylenia ciała w stronę brzegu kanapy, tym bardziej samej możliwości takiego obrotu spraw.
- Medyka... chyba straciłam rękę... - jęknęła, przekręcając się na plecy, i przymknęła powieki. - Umieram... Żegnaj, okrutny świecie...
Leżała tak dłuższą chwilę w kompletnym bezruchu, niemal nie oddychając. Po kilku długich sekundach jej powieka drgnęła, a ona sama zerknęła delikatnie w stronę Kitsune, chcąc sprawdzić jej reakcję. Oczywiście trwało to ledwie moment i Iska wróciła do swej roli truposza. Czy znajdzie się medyk zdolny przywrócić ją do życia?~~
 
Posty: 378
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 4 cze 2018, o 01:41

Znowu były razem, w bezpiecznym miejscu, z dala od wszelakich problemów. Być może to sprawiło, że miały tak wyśmienity humor po bardzo wyczerpującej podróży z krainy pokrytej gorącym piaskiem. Wiedziała, że Isao jeszcze nie raz uprzykrzy jej życie, ale aktualnie nie było sensu się nad tym zbyt wiele rozwodzić. W końcu miały siebie nawzajem.
Is szybko podchwyciła żart i kontynuowała zabawę, gdy nagle grzmotnęła z impetem o podłogę. Asami z początku była nieco zdezorientowana, jednak niemal natychmiastowo usłyszała głos Is który raczej nie pasował do umierającej lub takiej co to zęba sobie wybiła.
Uśmiechnęła się pod nosem i przekręciła na bok, wyprostowała ramiona w kierunku ziemi i opuściła kanapę kładąc się niezdarnie na leżącą dziewczynę.
- Ręka sprawna! - zaalarmowała i przystawiła głowę do piersi dziewczyny.
- Pacjent nie oddycha, rozpoczynam sztuczne oddychanie! - Zawtórowała przejętym głosem i wpiła się w usta dziewczyny całując namiętnie i powoli.
- Rozpoczynam masaż klatki piersiowej! - Dodała po kilkunastu sekundach łapiąc jednocześnie za niewielką pierś Is.
 
Posty: 1134
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 14 cze 2018, o 11:43

Dom był tym specyficznym miejscem, gdzie można się było poczuć bezpiecznie, nie trzeba było zaprzątać sobie głowy problemami, człowiek mógł się rozluźnić i być po prostu sobą i nikt nie miał prawa oceniać jego zachowania. Mając u boku Kitsune, Iska pierwszy raz od bardzo długiego czasu w końcu czuła, jak opuszcza ją napięcie i ciągła niepewność własnego losu. Dlatego też pozwoliła sobie na tę naturalną swobodę w żartach.
Spodobała jej się opcja "pomocy" w dostaniu się pod prysznic, więc brnęła w to, doskonale zdając sobie sprawę, jak ma się to wszystko zakończyć. Nie przewidziała tylko nagłej utraty punktu podparcia, zachwiania równowagi i zderzenia z podłogą będącego następstwem powyższych. Czy jednak miało to oznaczać koniec zabawy? Wręcz przeciwnie - nowa sytuacja, nowa rola, zupełnie nowy scenariusz. Wystarczyło tylko zacząć nową grę i pozwolić błękitnookiej dołączyć do zabawy.
Kącik jej ust drgnął w nikłym uśmiechu, gdy usłyszała poruszenie na kanapie i następne słowa ukochanej. Czując jej głowę na klatce piersiowej, walczyła z odruchem chichotu, tym bardziej po ogłoszeniu braku oddechu. Wciągnęła gwałtownie powietrze nosem, gdy Asami łapczywie wpiła się w jej wargi, ale nie pozostawała bierna. Wciąż jednak odgrywała swoją rolę, choć pokusa objęcia jej w pasie i przyciągnięcia jeszcze bliżej coraz bardziej kusiła. A kiedy doszedł do tego "masaż klatki piersiowej", nie umiała już pohamować cichego jęku przyjemności. Jej ramiona uniosły się, a dłonie splotły za plecami naturalnej brunetki w jeden prosty symbol. Wystarczyła krótka myśl, impuls, po którym tuż obok słychać było charakterystyczny dźwięk. Is przesunęła dłonie wyżej, palce wplątując w niebieskie kosmyki i przyciągając kochankę jeszcze bliżej, raz po raz pogłębiała pocałunki. A druga postać pochyliła się nad uchem lisiczki.
- Wsparcie przybyło - szepnęła ponętnie, przejeżdżając językiem po małżowinie. - Przyda się asysta przy pacjencie, prawda?
Tylko co na to główny medyk? I komu ma być udzielona ta asysta?
 
Posty: 378
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 27 lip 2018, o 00:38

Najwyraźniej pacjent nie był aż tak nieprzytomny jak Asami myślała na początku. W końcu który nieprzytomny pacjent całuje tak dobrze, że świat na chwile przestaje istnieć? Poczuła jak dłonie czerwonowłosej oplatają się za nią, by chwilę później znaleźć się wyżej. Uwielbiała to w jaki sposób Is wplatała się w jej włosy, jak przyciągała ją do siebie bliżej i bliżej. Gdy usłyszała drugi głos, identyczny jak ten, którego słuchać mogła całymi godzinami, który wyraźnie pochodził z innego miejsca, z początku się zdziwiła i chyba lekko przestraszyła, chociaż nie dała tego po sobie poznać, chyba. Lekko się wzdrygnęła jakby zobaczyła ducha, pewnie dlatego, że nie spodziewała się takiej kreatywności ze strony ukochanej. Przerwała na moment opierając się o czoło leżącej dziewczyny, uśmiechnęła się głęboko i złapała oddech.
- Pacjent chyba czuje się lepiej... Ale może pomożesz mi? Ciężko mi się oddycha i czuje takie dziwne uczucie gorąca, co to może być Pani doktor? Czy ja umieram? Chyba będziecie musiały mnie reanimować...
Zamruczała cicho przesuwając dłoń na brzuch leżącej piękności.
- Objawy nasilają się, to chyba coś złego...
Jej usta ponownie przywarły do leżącej Is, lekko podgryzając dolną wargę. Jej druga dłoń podniosła się wyżej w stronę nachylonej Pani doktor delikatnie spoczywając na jej karku.
 
Posty: 1134
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 28 lip 2018, o 16:57

Zawsze znajdzie się sposobność do zabawy, wystarczy odpowiednie towarzystwo i nutka pomysłowości, a reszta sama się toczy. I nawet gdy jedna gra nie wychodzi, można wpleść w nią zupełnie inną zagrywkę. I to właśnie czyniła Is, choć nie planowała twardego lądowania na podłodze. Czego się jednak nie robi dla przyjemności? Skoro już leżała, a Asami podjęła zabawę, należało odegrać swoją rolę w tym przedstawieniu. Choć jej własna była dwojaka, o czym zaraz przekonać się miała lisiczka.
Kolejne pocałunki nazwane sztucznym oddychaniem, w których mogłaby się zatracić, były tylko preludium. Wyczuła drgnięcie brunetki na dźwięk głosu zza pleców, w jej błękitnych oczach odmalowywało się zdziwienie, które szybko ustąpiło zadowoleniu. To pierwszy raz, gdy płomiennowłosa używała takich sztuczek w tego typu sytuacjach, więc mogła tym zaskoczyć ukochaną. Uśmiechnęła się, widząc zadowolenie na jej twarzy. Gdy zaś Kitsune zaczęła wyliczać własne dolegliwości, zaśmiała się cicho. Ona była pacjentką, ta druga miała grać doktora. Każdy miał swoją rolę i nie można było tego popsuć.
- Zaraz coś na to zaradzimy - wymruczała kopia, odgarniając materiał koszuli i odsłaniając tym samym kark i ramię flecistki. Oryginalna Is w tym czasie zaczęła wodzić palcami wśród włosów ukochanej, pomrukując delikatnie, gdy znów poczuła jej usta na własnych. Przyciągnęła ją jeszcze bliżej, wręcz łaknąc tej bliskości, tych pieszczot. Dodatkowo zahaczyła stopami o łydki Asami, jakby chciała w ten sposób ją unieruchomić. A przynajmniej ograniczyć ruchowo.
Klon przez chwilę wodził palcami po ogołoconej skórze, by zaraz samemu dołączyć do igraszek. Musnął wargami wpierw ramię, pnąc się powoli w stronę szyi. Pocałunki stawały się coraz wyraźniejsze, bardziej odczuwalne, aż nie dołączyło do nich uzębienie. Delikatnie podgryzana skóra szyi musiała podziałać na lisiczkę, stanowiła przecież najbardziej wyczulone na pieszczoty miejsce. I właśnie o to chodziło, by sprawić jak najwięcej przyjemności. A to przecież był dopiero początek~~
 
Posty: 378
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 26 sie 2018, o 22:27

Asami nie spodziewała się takiego obrotu sytuacji, chociaż zareagowała niemal natychmiastowo, intuicyjnie. Każdy dostał swoją rolę w przedstawieniu i póki co, każdy wywiązywał się z niej najsumienniej jak potrafił. Po tak długim czasie Asami nie potrzebowała wiele by zapłonęła w niej iskra pożądania. Już jedna Is wprowadzała ją w stan głębokiej nieświadomości, bo chyba to najtrafniejsze słowo jakie można przypisać do osoby dla której czas przestaje istnieć a wszystko inne prócz tej chwili - traci kompletnie znaczenie. Tak właśnie czuła się lisiczka całując Is namiętnie i łapczywie, jakby bojąc się, że to wszystko tylko sen i zaraz zniknie. Pisnęła głucho czując dotyk na karku, a później raz jeszcze kiedy usta klona zaczęły błądzić po jej karku a później szyi. Oderwała na moment usta by złapać głębszy oddech. Czuła serię przyjemnych ugryzień przemieszanych z pocałunkami, czuła ciepłe dłonie przeczesujące jej włosy, oddech leżącej Is i ogromną falę gorąca która przechodziła przez jej ciało gwałtownymi falami wprawiając jej umysł w totalny wir niebytu. Oparła głowę na czole leżącej dziewczyny, przymknęła oczy i pocałowała ją raz jeszcze długo i przeciągle, na jednym pół wdechu. Jej ciało naprężyło się, przywarło do leżącej, biodra docisnęły się do ukochanej jeszcze mocniej.
Oddech stał się niesymetryczny, niepełny, krótki i mocno przyśpieszył, więc Asami co raz odrywała usta próbując zaczerpnąć powietrza. Czuła się kompletnie bezbronna, jakby jej zmysły wyłączyły się na każde inne doznania.
Pragnęła więcej, więcej i intensywniej. Prawą dłonią przemknęła przez brzuch leżącej piękności, zatrzymując się na samym dole, przy samych spodniach. Chwilę później przesunęła ją mocno w prawo zahaczając o koszulkę dziewczyny i zaczęła sunąć w górę podnosząc czarny materiał coraz wyżej.
Chciała coś powiedzieć, oznajmić, zapewnić, ale nie wiedziała jak. W jej głowie myśli przeplatały się jedna przez drugą tworząc istne tornado z którego nie wynikało nic konkretnego. Równocześnie wiedziała, że tutaj nie były potrzebne żadne słowa, jakby czytała w myślach swojej miłości.
 
Posty: 1134
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 24 lis 2018, o 01:46

Po tak długiej rozłące każda chwila wzajemnej bliskości i przyjemności odczuwana była ze zdwojoną siłą przez obie młode kobiety. Rozkoszowały się sobą nawzajem, łaknąc coraz więcej i więcej. I byłoby tak nawet, gdyby były we dwie, bez dodatkowej postaci płomiennowłosej. Zabawa posuwała się do przodu, ekstaza rosła z każdą kolejną chwilą, każda z nich wcielała w życie własny plan, działając wedle niepisanego scenariusza stworzonego w przebłysku właśnie na tę konkretną okazję.
Is czuła i widziała po lisiczce, jak wiele przyjemności odczuwa z pomocą jej klona. Chciała jej dać jak najwięcej, jak najbardziej okazać to, że tęskniła i ją kocha. Kocha bardziej niż kiedykolwiek. Ich usta znów się złączyły w przeciągłym pocałunku. Palce stalowookiej błądziły wśród błękitnych kosmyków, przyciągając właścicielkę raz po raz, coraz bardziej, coraz intensywniej wraz z kolejnymi szybkimi ruchami warg. Kopia nie ustępowała w działaniach, skupiając się całkowicie na szyi i karku Kitsune, chcąc dać jej tyle doznań, ile tylko było możliwe. Ale i flecistka nie była całkowicie bierna. Całując wciąż z tą samą pasją, wdarła się pod materiał czarnego bezrękawnika, sunąc po nagiej skórze ku górze. Płomiennowłosa poczuła przyjemny dreszcz i aż się naprężyła, chwilowo odrywając wargi od tych ukochanej. Kolejne fale przyjemności przeszywały ją z każdym kolejnym ruchem palców ukochanej, a pod powiekami raz po raz eksplodowały fajerwerki. Chciała czuć ją bardziej, mocniej, jeszcze intensywniej niż kiedykolwiek. Wtedy jednak te długie palce dotarły do okolic mostka...
Echo bólu przedarło się z zakamarków umysłu na powierzchnię, a za nim wspomnienie wbijanego w pierś kontrolera czakry. Znów czuła rozchodzące się po ciele iskry, te jednak nie miały nic wspólnego z przyjemnością, wręcz przeciwnie - rozrywały od środka. A każda próba uwolnienia się tylko pogarszała sytuację, niosąc za sobą większą agonię...
Stalowe oczy pociemniały nagle, zbłądziły gdzieś daleko. Palce wplecione we włosy zacisnęły się mocno, gwałtownym ruchem odciągając właścicielkę do tyłu i w bok. Zaskoczony bunshin nawet nie zdążył zareagować na nową sytuację, padając pod naporem ciała błękitnookiej, i puffnął z charakterystycznym dźwiękiem, pozostawiając po sobie nikły obłok dymu. Is wciąż trzymając lewą ręką niebieskie włosy, przekręciła się, zaciskając pięść. Skóra pokryła się wyładowaniami, gdy z szałem wymalowanym na twarzy zamachnęła się do ciosu. Nagle jednak zastygła w bezruchu i zamrugała kilkukrotnie, jakby dopiero zdała sobie sprawę z tego, gdzie i z kim jest.
- Asami..?
Warga jej zadrżała, a oczy zeszkliły, gdy zdała sobie sprawę, co właśnie chciała zrobić. Puściła ją, odsuwając się znacznie, a następnie skuliła przy kanapie, wplatając palce we własne włosy, tym samym okrywając głowę ramionami. Wiedziala, że w obecnym stanie ekstazy lisiczka nie zdążyłaby zareagować na atak. Mogła jej zrobić krzywdę i to całkiem nieświadomie. To nie powinno mieć miejsca. Nie powinno...
Zerwała się z miejsca i pobiegła do łazienki, zamykając z hukiem drzwi. Odkręciła wodę, chlusnęła sobie na twarz, potem jeszcze raz, ostatecznie opierając się o umywalkę ze zwieszoną głową. Czy właśnie to zrobiła z nią Suna? Zamknięcie w piaskowej klatce? Osamotnienie? Co, jeśli taka sytuacja się powtórzy? Nie, nie mogła do tego dopuścić. Nie mogła!
Uderzyła pięścią w ścianę, dając upust kotłującym się w niej emocjom, a potem... potem rozkleiła się już zupełnie, osuwając się na podłogę. Widać izolacja i wszystkie te wydarzenia mające miejsce w Sunie odcisnęły na niej solidne piętno.
 
Posty: 378
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Centrum dzielnicy przybyszów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników