Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Tu znajdują się bary, place, miejsca spotkań ludzi. Miejsce to w czasie świąt oraz imprez tętni życiem przez całą dobę.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 29 lis 2018, o 01:11

Zabawa trwała w najlepsze, głuchą ciszę przerywały tylko ciche i niemal bezgłośne jęki kobiet, które zatracały się w błogiej przyjemności coraz bardziej i bardziej. Chłonęły się wzajemnie, czerpiąc wzajemną przyjemność z własnego dotyku. Is delikatnie gładziła włosy Asami która to błądziła dłonią po jej nagim, lekko umięśnionym ciele. Sama obecność Is sprawiała, że Asami w końcu czuła to wspaniałe uczucie szczęścia. Jakby świat zaczął istnieć na powrót. Wszystko przestało się liczyć, zmartwienia, popełnione błędy, ludzie i cały ten syf. Liczyła się tylko ona. Była w nią zapatrzona jak w obrazek i nie sądziła, że kiedykolwiek będzie zdolna do tak prawdziwych i silnych uczuć. Miała w sobie tak wiele energii która rozrywała ją od środka, sprawiała że oddech przyśpieszał. Energii której nie potrafiła przekształcić w określony twór ani nad nią zapanować. Jakby ich miłość była jakimś nieodkrytym pierwiastkiem.
Niebiesko włosa dziewczyna doznawała ekstazy całym swoim ciałem, czuła jak każda komórka jej organizmu wrzeszczy prosząc o więcej. Jak przyjemne ciepło dociera w coraz to dalsze zakamarki jej głowy i ciała. To było coś czego nie potrafiła zdefiniować i nie potrafiła sobie z tym radzić, dlatego poddawała się tej energii, bezgranicznie. Przy Is nie musiała się hamować a tym bardziej udawać. Pewnie dlatego była równie zaskoczona jak ona kiedy nagle dziewczyna odciągnęła ją w bok, wszystko wcześniej widziała w spowolnionym tempie, tak teraz wszystko przyśpieszyło na tyle że nie wiedziała kiedy, a zostały same - ona zaskoczona na podłodze a jej ukochana skulona przy krawędzi kanapy. Przebłyski, urywki, atak który nie dosięgnął celu. Miała wrażenie jakby była w iluzji, ale to nie była iluzja. Na pewno nie, przecież to ona była mistrzynią w tej sztuce, rozpoznała by genjutsu.
- Is? Wszystko w porządku?
Nie doczekała się odpowiedzi za to reakcja była niemal natychmiastowa, tak przynajmniej się jej wydawało. Czuła się ogłuszona, szumiało jej w głowie jak po ciężkiej alkoholowej libacji. Zerwała się równie szybko, chociaż ślamazarnie i niezgrabnie stawiając szerokie kroki. Czuła jak jej ciało drży w niepokojącym rytmie i tak silnie jakby spędziła noc na szczycie lodowatej góry. Nie potrafiła powstrzymać tego drżenia. Nogi wydawały się jak z waty, ale stawiała kolejne kroki próbując dogonić Isis.
- Hej! Co jest?!
Krzyknęła uderzając w drzwi gdy usłyszała huk. Serce dudniło jeszcze silniej niż wcześniej, poczuła się słabo. Oparła się o drzwi i uderzyła raz jeszcze.
- Odezwij się bo rozwalę drzwi!
Policzyła w myślach, trzy sekundy, więcej nie miała zamiaru ryzykować. Jej umysł był w dziwnym stanie otępienia który nie pozwalał jej na logiczne myślenie. W najgorszych sytuacjach potrafiła zachować zimną krew i czysty umysł a teraz była jak po uderzeniu przez pociąg.
Nawet nie była pewna czy zdołała by rozwalić te drzwi chociaż czuła siłę która dawała jasno do zrozumienia, że jest w stanie rozwalić nie tylko drzwi ale i całe miasto jeżeli to miałoby pomóc Is.
Próbowała zebrać myśli, chociaż trochę...
 
Posty: 1135
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 30 lis 2018, o 16:15

Czy istnieje jakaś granica między przeszłością i przyszłością? Wszak nawet dopiero co wypowiedziane słowa od razu stają się historią, choć jeszcze minutę temu stanowiły element przyszłości. Skoro więc teraźniejszość jest zaledwie mgnieniem, chwilą, warto w ogóle się na niej skupiać? Ludzie mają to do siebie, że muszą mieć jakąś perspektywę. Dla nich przyszłość i przeszłość wydają się odległe, teraźniejszość zaś to dzień dzisiejszy, może wczorajszy, mimo wszystko żyją właśnie tą krótką chwilą, która z przyszłości staje się przeszłością. Bywa jednak, że nie teraźniejszość zaprząta im głowy, a właśnie przeszłość, choćby mało odległa.
Is wiele przeszła w swoim życiu, zapewne wiele jeszcze przed nią. Mimo wszystko przeszłość wciąż była w niej obecna, była czymś, za czym zdarzało jej się tęsknić. Będąc uwięzioną w Sunie, tęskniła za obecnością Asami, jej bliskością, dotykiem, głosem, widokiem. Była w stanie oddać wiele, byleby znów mieć ją blisko siebie, by być z nią. Gdy więc los na powrót splótł ich losy, jej serce rozpaliło w sobie przygaszony przez cały czas niewoli płomień. Wróciły razem do domu i już nic nigdy nie miało prawa ich rozdzielić. Czy mogła przypuszczać, że świeże blizny z Suny mogą stanąć jej na drodze do szczęścia?
To była sekunda, krótki moment, dotknięcie przywołujące ze wspomnień echo bólu, przed którym chciała się obronić. Gdy zdała sobie sprawę, że w tym odruchu obronnym omal nie zaatakowała w tej chwili bezbronnej ukochanej, nie mogła znieść myśli, że to mogłoby się powtórzyć. Zamknęła się w łazience, chcąc ochłonąć, uspokoić rozkołatane serce, jednak myśl, że mogła nieświadomie zrobić Asami krzywdę, była zbyt przerażająca. Słyszała głos lisiczki za drzwiami, to jednak nie poprawiało sytuacji. Skuliła się pod ścianą, pozwalając łzom płynąć samoistnie. Kitsune groziła wyważeniem drzwi, to jednak nie miało znaczenia. Płomiennowłosa prawą ręką chwyciła własną koszulkę na wysokości mostka, jakby chciała wyrwać fantomowy kontroler czakry. Brakowało jej tej cząstki, która pozwoliłaby odróżnić rzeczywistość od iluzji. Tej cząstki, która ucichła tamtego dnia w Sunie.
- Kuro... - jęknęła, kuląc się jeszcze bardziej. Nie miało znaczenia, czy flecistka wpadnie do środka niczym burza. - Kuro, proszę... odezwij się... daj jakikolwiek znak... błagam...
Potrzebowała wsparcia siostry bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Przez te lata przywykła do jej obecności gdzieś wewnątrz, teraz jednak odczuwała pustkę. Jakby tamtego dnia wraz z kontrolerem Seitaro wyrwał jej tę cząstkę, odebrał siostrę po raz wtóry. Nie chciała w to wierzyć, nie mogła, mimo wszystko nie dostała żadnej odpowiedzi. Nie poczuła zupełnie nic poza tą bolesną samotnością we własnym umyśle. Siedziała zatem skulona w kącie łazienki i szlochała cicho, bo nic innego jej nie zostało.
 
Posty: 379
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 19 gru 2018, o 04:43

W głowie miała kompletny rozgardiasz. Nie wiedziała co się dzieje i to wprawiało ją w strach. Nie miała kontroli nad sytuacją i wydawało się jej, że jest bezsilna. To z kolei doprowadzało ją do furii. Emocje mieszały się uniemożliwiając Asami jakąkolwiek analizę sytuacji.
Zacisnęła pięść najmocniej jak umiała, nie wiedziała w jaki sposób oraz kiedy ale chakra zabuzowała, zawirowała wokół przedramienia i wystrzeliła jak z procy z jej pięści która uderzyła w zamknięte drzwi. Nie była to siła którą widziała na morderczej arenie podczas turnieju. Była o wiele słabsza, ale równie destrukcyjna. Przynajmniej w stosunku do drzwi w których powstała kilkunastocentymetrowa dziura w miejscu gdzie jeszcze chwilę temu znajdowała się klamka i zamek. Huk nie był też głośniejszy od porządnego przywalenia w futrynę. To zdecydowanie była jej nowa moc której nie zdołała jeszcze poskromić, ale zdecydowanie nie pełna moc.
Pchnęła drzwi i weszła do środka już nieco pewniejszym krokiem. Zatrzymała się w połowie obserwując skuloną w rogu dziewczynę. Na jej twarzy pojawił się grymas złości i niezadowolenia, jednocześnie w jej oczach widać było smutek i troskę.
Zacisnęła pięść jeszcze mocniej ale zaraz ją rozprostowała i usiadła obok dziewczyny.
- Is...
Miała ochotę na nią nawrzeszczeć, że uciekła, że sama stara się uporać z problemami i nie chce jej w nie angażować, że niczego jej nie powiedziała a przecież mówiły sobie wszystko. Ale wiedziała, że to nie to. Zamiast tego objęła ją mocno i milczała przez chwilę.
- Nie jesteś z tym sama. Jestem tu z tobą i dla Ciebie. I na zawsze, tak jak Ci obiecałam.
Schowała głowę we włosach dziewczyny. W czerwonych włosach których zapach kojarzył się z czystym szczęściem.
- Więc nie płacz już, dobrze? Poradzimy sobie ze wszystkim, obiecuję.
Chciała powiedzieć więcej ale głos zaczął niebezpiecznie się łamać a do oczu zaszły łzy. Nie chciała się zdradzić przed Is, chciała być tą twardą na której mogła oprzeć swój problem.
 
Posty: 1135
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 24 sty 2019, o 23:19

Człowiek ma to do siebie, że do pewnych rzeczy i osób się przywiązuje, przyzwyczaja z biegiem czasu. Przez te wszystkie lata Is przywykła do obecności siostry. Spędziła z nią przecież niemal całe życie, w latach młodości, gdy jako bliźniaczki były niemal nierozłączne, i później po jej śmierci, gdy zaczęły stanowić jedno. Teraz zaś czuła w środku pustkę, nieznośną i ciążącą na sercu pustkę, która powstała tamtego dnia w Sunie, gdy Kuro po prostu zamilkła i płomiennowłosa nie czuła już jej obecności. Rozwlekłe dni sunijskiej niewoli tylko utwierdzały ją w prekonaniu, że wraz z wyrwaniem z jej piersi kontrolera czakry straciła również cząstkę siebie, a to zmuszało ją do godzenia się z samotnością.
Teraz, kiedy wróciła do domu, a u swego boku miała ukochaną, pragnęła tylko wymazać tę samotność i ruszyć do przodu, po prostu żyć. Sytuacja jednak nie była tak prosta, jakby się mogło zdawać. Nieobecność Kuro, wewnętrznego stabilizatora, swoistego urealnienia, naraziła jej umysł na dość gwałtowną i niekontrolowaną konfrontację z fantomowym bólem w klatce piersiowej, to z kolei doprowadziło do sytuacji, nad którą Is w ostatniej chwili zapanowała. Mimo wszystko świadomość, że mogła posunąć się dalej i zaatakować tę, którą tak kochała, napawała ją przerażeniem. Szukała pomocy u siostry, od niej jednak wciąż nie dostała żadnego sygnału. Skulona w łazience wciąż próbowała nawiązać kontakt, na próżno jednak. Czekała mimo to, by choć przez chwilę usłyszeć głos Kurotsu, zamiast tego jednak usłyszała inny wymawiający jej imię. A chwilę później poczuła okalające ją ramiona, w które odruchowo się wtuliła, pozwalając już sobie na otwarty płacz.
- Przepraszam... To nie miało tak być... - głos lekko jej się załamywał od płaczu. - Nie powinnam była jej pozwalać na zbaczanie z trasy... Gdyby do niego nie poszła... Kuro nadal...
Gardło ścisnęło jej się gwałtownie, nie potrafiła wydusić z siebie kolejnych słów. Kitsune starała się podnieść ją na duchu, zapewniała, że zawsze z nią będzie, że będzie dla niej, ale nawet jej obecność, bliskość nie zatamuje do końca wyrwy, którą miała w środku płomiennowłosa. Wtuliła się w nią mocniej, próbując jakoś zahamować targający jej ciałem szloch, na nic się to jednak nie zdało.
 
Posty: 379
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Poprzednia strona

Powrót do Centrum dzielnicy przybyszów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników