Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Tu znajdują się bary, place, miejsca spotkań ludzi. Miejsce to w czasie świąt oraz imprez tętni życiem przez całą dobę.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 24 kwi 2017, o 01:10

Mieszkanie nr. 28


http://i.imgur.com/Ox6fbW4.jpg


Legenda:

Parter:
1. Genkan
2. Przedpokój
3. Salon
4. Kuchnia
5. Łazienka
6. WC
7. Schody
8. Skrytka pod schodami
9. Balkon

Piętro:
1. Pomieszczenie główne
2. Część przeznaczona na sypialnię
3. Schody
4. Schowek
5. Taras
6. Laboratorium



Duża kawalerka o powierzchni 68m2, zlokalizowana w starej kamienicy na samym skraju centrum przybyszów. Mieszkanie znajduje się na siódmym piętrze, ceglanego budynku. Siódme piętro zostało dodatkowo dobudowane nieco później, przez co wejście do mieszkania stanowią metalowe schody z boku budynku.
Nietuzinkowe mieszkanie posiada ogromny taras oraz pomieszczenie gospodarcze, które zostało przekształcone na laboratorium.
Apartament został wyposażony w podstawowe meble i urządzenia do życia codziennego. Wykończony wysokiej jakości materiałami w postaci desek egzotycznego drewna na podłogach, oraz białych ścian z drewnianymi kolumnami wzmacniającymi. Ściana w kuchni w całości ze starej, czerwonej cegły.
Z tarasu na piętrze rozpościera się widok na rynek i odległe tereny miasta.
 
Posty: 1130
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 26 kwi 2017, o 01:15

Asami po wielkich zakupach ruszyła w stronę nowo nabytego mieszkania. Ceglana kamienica na parterze której znajdowała się mała knajpa. Ruszyła w boczną uliczkę a później po stalowych, czarnych schodach w górę. Siódme piętro dla cywila mogło stanowić nie lada problem, jednak Kitsune - mimo braku umiejętności walki wręcz, miała kondycję wyśmienitą. Niecałą minutę później, była już na szczycie schodów. Przekręciła zamek i weszła do środka, pozostawiając długie, skórzane buty w genkan.
Była tu zaledwie drugi raz, jednak fakt, że mieszkanie było w pełni umeblowane i dodatkowo wykończone w dobrym guście, czuła się jak u siebie. Nie mogła doczekać się reakcji Is kiedy zobaczy ich wspólne mieszkanie.
W końcu kupiła je po to by miały się gdzie zatrzymać, bez potrzeby koczowania w ciasnej klitce.

Ruszyła na piętro a później przez taras do laboratorium. Rozpakowała potrzebne rzeczy i przystąpiła do konkretów. Najpierw wezwała trójkę demonów, by uzbroić je w nowy, bojowy ekwipunek. Dopiero teraz mogła przystąpić do dalszych planów. Musiała nauczyć się kilku technik, które zabrała z Sunijskiej biblioteki, oraz te które zabrała jeszcze podczas pobytu w otogakure.
Najpierw jednak... Było zbyt mało czasu, by mogła opanować te wszystkie techniki do wieczora. Musiała oszukać nieco świat...
Pieczęć na jej ramieniu pojaśniała, zmieniła barwę na płomienną i rozrosła się w mgnieniu oka na połowę twarzy i dużą część pleców. Dopiero wtedy, Asami złożyła pieczęć a obok niej pojawiło się dziewięć identycznych kopii, jej samej.
Każdy z nich otrzymał inny zwój, po za trójką klonów które miały kolejno zająć się tworzeniem doki, trucizny oraz lekarstwa. Asami zaś miała zająć się stworzeniem doskonałego demonicznego wojownika.

Oryginalna Kitsune zaczęła od stworzenia doki. Najpierw odpieczętowała martwe ciało wojownika, które pozyskała podczas oblężenia Iwagakure no Sato i przystąpiła do modyfikacji ciała. Dopiero potem zaczęła rytuał zmiany ciała w "żywego" demona, który miał być zwieńczeniem jej mrocznej armii. Stalowy szkielet, solidna zbroja oraz nietypowa broń. Prawdziwa siła w czystej postaci. Asami przyłożyła dłoń do czoła martwego samuraja i zaczęła przelewać mroczną chakrę. Zabieg trwał stosunkowo długo, jednak po czasie powstał ogromny doki którego wyposażyła w jego nową broń bojową, którą miał siać zniszczenie.

Spoiler:


Pierwszy z klonów, podobnie jak oryginalna Asami, przystąpił do tworzenia demonicznego wojownika. Drugi doki był zupełnie inny, chociaż jego wartość bojowa była równie wielka jak poprzedniego. Klon dokonał modyfikacji ciała by następnie położyć otwartą dłoń na czole truchła i przystąpić do kształtowania pojemnika w demona. Po czasie pojawił się kolejny rosły wojownik, który miał niszczyć i zabijać w imię dobrej lub złej woli dziewczyny o kruczoczarnych włosach.
Aktualnie nie miała pomysłu na kolejne projekty, jednak nie wykluczone, że jej armia miała się w niedalekiej przyszłości, ponownie powiększyć o kolejnego demonicznego wojownika.

Spoiler:


Drugi klon otrzymał bardzo grubą wiązkę, na pierwszy rzut oka - badyli. Drogocenne zioła za które zapłaciła fortunę miały posłużyć jej do stworzenia medykamentu, który blokuje negatywne skutki przeklętej pieczęci. Musiała zabezpieczyć się na długie długie dni i lata, bo przeklęta pieczęć była cholernie niestabilna a Asami nie chciała skonać z tak błahego powodu. Klon przystąpił do tworzenia wywaru, następnie zmienił płynny wywar w zielony osad który w połączeniu z łodygami drogocennych ziół, sprasował na tabletki które były finalnym produktem reakcji. Pokaźna garść, a może dwie, żółtawych tabletek zasiliło kieszenie Asami a jednocześnie zabezpieczając ją na daleką daleką przyszłość...

Spoiler:


Trzeci z klonów również otrzymał wiązkę badyli. Te mimo bardzo podobnego rodzaju, były nieco większe a jednocześnie było ich o wiele wiele mniej. Klon przystąpił do trudnej ekstrakcji i procesu tworzenia trucizny, która miała spowodować u przeciwnika zaburzenia w jego układzie chakry a jednocześnie zwiększyć jego zapotrzebowanie na chakrę przy używaniu jakichkolwiek technik. Trucizna była o tyle silna, że w dużej dawce mogła spowodować naprawdę opłakane skutki na długie długie dni. Asami stworzyła również jedną jednostkę całkowitej odtrutki na ten specyfik, tak w razie czego... Po zakończonym procesie, resztki z ziół zostały spalone, przez co w pomieszczeniu zapanował przyjemny zapach przypominający zmieszaną szałwię i mięte.

Spoiler:



Czwarty klon dostał już konkretny przydział. Niewielki zwój który dostała od Is w prezencie... a właściwie to w prezencie od znajomego jegomościa który również obdarował ją niemałą siłą w postaci przeklętej pieczęci. A który to jednocześnie pozbawił ją pokaźnej sumki w jej portfelu za sprawą sporej ilości żółtawych tabletek które musiała stworzyć. Przeczytała uważnie zawartość zwoju i przystąpiła do nauki techniki. Z początku nie za bardzo rozumiała mechanikę działania tej jakże potężnej techniki, jednak po pewnym czasie nauka posuwała się naprzód w coraz to szybszym tempie. Na zasadzie prób i błędów Asami w końcu opanowała tajniki bardzo zaawansowanego jutsu jej rodowitego klanu. Jutsu które mogło całkowicie przesądzić o wygranej lub porażce.

Spoiler:



Piąty z klonów również otrzymał niewielki zwój. Ten jednak pochodził już z wielkich zasobów biblioteki w Sunagakure no Sato. Niegdyś wielka wioska posiada w swoich szeregach bardzo utalentowanych shinobi, co oczywiście potwierdzał zwój, a konkretniej jego zawartość. A ta, traktowała o technice która miała być zwieńczeniem medycznych możliwości leczenia. Potrafiła uleczyć najcięższe rany i niemal postawić prawie martwego sojusznika na powrót na nogi. Klon przystąpił do nauki. W pomieszczeniu pojaśniało za sprawą niebieskiej łuny światła wydobywającego się z otwartych dłoni Asami. Klon po niedługim czasie zrozumiał jak działa technika i opanował ją do perfekcji...

Spoiler:



Kolejny z klonów po rozwinięciu starego zwoju, przeczytał dokładnie zawartość i przystąpił do nauki techniki. Bardzo przydatna umiejętność leczenia własnego ciała bez potrzeby zatrzymywania walki, dawała Asami możliwości które do tej pory były po za jej zasięgiem. Oznaczało to dokładnie tyle, że nawet poważna rana mogła nie być powodem do taktycznego odwrotu, albo przerwania walki, lub co gorsza, jej przegraniu. Klon po niedługim czasie opanował skomplikowane medyczne jutsu, a Asami zyskała nową umiejętność leczenia. Teraz mogła walczyć bez większych obaw a co za tym idzie, walczyć w sposób na który, do tej pory nie mogła sobie pozwolić z oczywistych względów...

Spoiler:


Siódmy klon miał nauczyć się również techniki z dziedziny Iryojutsu. Technika cholernie zaawansowana w swoim wykonaniu, ale efekt uzyskana przy jej pomocy pozwalał na leczenie niemal trupów. Było to prawie przywołanie zmarłej osoby, bo leczenie odbywało się tu na poziomie komórkowych, co szło oczywiście za wykorzystaniem ogromnych pokładów chakry. Klon przystąpił do nauki która z początku szła bardzo kiepsko, przez wzgląd na nieco przetarte literki oraz skomplikowanie całej techniki. W końcu jednak udało się osiągnąć podstawowy efekt, który z czasem przerodził się w technikę, której efekty opisano w niedużym zwoju z zasobów Suny.

Spoiler:



Ósmy z klonów miał za zadanie opracować recepturę trucizny. Trucizna skomplikowana w swoich skutkach i działaniach, bo miała ograniczać naturalny przepływ chakry przeciwnika, dodatkowo zwiększając jego zapotrzebowanie na chakrę. Klon głowił się i troił, jednak po krótkiej chwili opracował recepturę, gotową do wykonania. Dopiero po tym zniknął w kłębach białego dymu, a Asami mogła stworzyć na jego miejsce nowego klona, który miał opracowaną recepturę przelać w rzeczywistość. Skomplikowana trucizna mimo swojej złożoności była cholernie prosta w przygotowaniu, co było zaskakujące w tej całej sytuacji...

Spoiler:



Dziewiąty i ostatni z klonów miał nauczyć się trudnej techniki poleconej przez Isao. Ciężki i masywny, ale jednocześnie bardzo mały zwój był nieco pokiereszowany jednak jego treść była wystarczająco czytelna. Polecona przez blondyna technika była fascynująca, jednak jej złożoność była znaczna. Przesyłanie informacji w czasie teraźniejszym na nieograniczony zasięg było trudniejszym zadaniem niż mogło się wydawać. Klon z początku miał ogromne problemy z opanowaniem techniki, jednak po parunastu próbach zdołał zorientować się w czym tkwił błąd i mógł to skorygować. Po dłuższej chwili Asami była gotowa na długie rozmowy ze swoim przyjacielem, niezależnie gdzie się obecnie znajdował.

Spoiler:


Po wszystkim Kitsune odesłała wszystkie dostępne klony, jednocześnie czując ogromne zmęczenie, które było wynikiem utraty sporej ilości chakry. Dziewczyna wygrała kilka dźwięków na swoim demonicznym flecie a ogromne pokłady chakry na powrót wróciły do jej ciała. Kolejna próba odnowienia chakry nie udała się, co potwierdzało zapisek w starym zwoju o częstotliwości używania tej techniki.
Po wszystkim Asami ruszyła na dół, wziąć gorący prysznic. Dopiero po tym ubrała się i wyszła, zamykając za sobą swoje nowe mieszkanie...


z/t - Polana
 
Posty: 1130
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 20 maja 2017, o 00:07

Siedziała pośrodku niczego otoczona przez wszechobecną ciemność. I ciszę. Czuła, że umiera, że życie wycieka z niej niczym woda z dziurawej butelki. I nic nie mogła na to poradzić. Pozostały jej tylko ta cisza i własne myśli, a tych miała sporo. Może gdyby bardziej uważała, zorientowałaby się, że na jej krystaliczną pułapkę wpakował się klon, nie zaś prawdziwa czarnowłosa. Może wtedy Kuro nie przejęłaby panowania nad ciałem i cała reszta by się nie wydarzyła. A ona nie wisiałaby teraz na granicy życia i śmierci, zastanawiając się, jak wielkie wyrzuty sumienia z jej powodu ma Asami. To miał być przecież tylko sparing...
- Is...
Drgnęła, słysząc głos za plecami, ale nie odwróciła się. To było ostatnim, czego teraz potrzebowała.
- Odejdź - powiedziała tylko bez choćby krzty emocji w głosie.
- Is, ja...
- Powiedziałam: odejdź. Nie chcę z tobą rozmawiać. Nie chcę z nikim rozmawiać. Chcę być sama. Odejdź.
Mimo tej prośby
, nadal wyczuwała obecność siostry. Nie poruszyła się, po prostu wpatrywała się w pustkę. A chwilę później poczuła obejmujące ją ramiona.
- Przepraszam... - tylko to słowo padło z ust Kurotsu, nim rozpłynęła się w eterze. Po prostu zniknęła, tak jak wcześniej ona sama. Przeniosła się do innej części ich wspólnej podświadomości, uszanowując tym samym jej prośbę.

Isis trwała tak w ciszy i samotności, a czas zdawał się jej nie imać. Jakby wszystko wokół przestało mieć znaczenie, przestało istnieć. Nie było życia, nie było śmierci, nie było nic. A pośród tego słyszała cichą prośbę dochodzącą z bardzo daleka... "Nie umieraj". Głos, mimo że odległy, był wyraźnie przepełniony smutkiem i żalem. Próbowała sobie przypomnieć, skąd zna ten głos. Dopiero po chwili przed jej oczami stanął obraz roześmianej niebieskookiej dziewczyny, tak dziwnie znajomej. Na jej widok serce biło jej szybciej, rozlewając w ciele przyjemne ciepło. Dopiero po chwili przypomniała sobie jej imię, a z nim napłynęła fala wspomnień.
Oblężenie Iwy i pierwsze spotkanie z brunetką, wspólna podróż, pierwsze wypite piwo, pierwszy pocałunek... a także ich wspólna obietnica, że będą razem. Czerwonowłosa przypomniała sobie, że to właśnie ta kobieta nadała jej życiu sens, nadała mu kierunek. Były złączone nierozerwalną więzią i śmierć nie mogła tego zniszczyć. Nie mogła, bo... bo się nie ziści. Dziewczyna wiedziała, że nie może umrzeć. Nie może pozwolić, by te błękitne oczy przepełnione były smutkiem, by uśmiech zniknął z tej pięknej twarzy. Chciała znów zobaczyć ten zadziorny uśmiech, zagłębić się w tym zniewalającym spojrzeniu, poczuć smak tych niebiańskich ust. Musiała żyć. Żyć dla Kitsune i z Kitsune. We wspólnym mieszkaniu, które flecistka dla nich kupiła. Musiała do niej wrócić.
Teraz czuła to wyraźniej. Iskrę życia, która rozpalała się w niej na nowo. Iskrę, którą wypełniała wola zarówno jej własna, jak i Asami. Bo obie chciały, by Is przeżyła. Obie pragnęły wspólnego życia, bo nie mogły wyobrazić sobie tego, w którym miałyby istnieć osobno. I teraz ona, stalowooka dziewczyna z klanu Kōseki, użytkowniczka shōtonu, zamierzała przeżyć. Zamierzała otworzyć oczy i utkwić spojrzenie w błękitnych tęczówkach Asami, dając jej do zrozumienia, że nie pozbędzie się jej tak łatwo. Całą swoją uwagę skupiła na tej myśli, podążając za nikłym światełkiem, które nagle pojawiło się w pustce. Światełkiem będącym drogowskazem ku życiu. I wtedy cisza ustąpiła dźwiękom...
Obrazek
 
Posty: 373
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 21 maja 2017, o 16:15

Tykanie zegara odmierzającego kolejne sekundy przebiło się do niej wśród ciszy. Gdzieś w dali słyszała ludzkie głosy, ale były one zbyt odległe, by rozpoznać słowa czy choćby płeć osób je wypowiadających. Ot, uliczny gwar. Leżała na czymś miękkim, otulona lekkim materiałem. Czuła delikatny powiew wiatru na skórze i... inne znajome uczucie. Uczucie, które odpędzało ból.
Próbowała się poruszyć, jednak ciało nie chciało jej słuchać. Miała wrażenie, że nie należy ono do niej, a do kogoś zupełnie innego. Kończyny miała cięższe od ołowianych belek, mięśnie miękkie niczym wata, a powieki przypominały stalowe kurtyny. Mimo wszystko skupiła się na drobnych rzeczach. Spróbowała ruszyć palcami prawej nogi, zareagowały nieznacznie dopiero za drugim podejściem. Ponowiła próbę na lewej nodze, później na dłoniach. Ruchy były oporne, ledwo odczuwalne, a jednak dochodziły do skutku.
Oddychała wolno, mimo to miarowo, spokojnie. Starała się w jakikolwiek sposób zasygnalizować, że jest przytomna, choć zbyt słaba, by wykonać dowolny ruch, chociażby uniesienie powiek. A tak bardzo chciała to zrobić. Otworzyć oczy i odszukać wzrokiem Asami. Wiedziała, że brunetka przy niej jest. To ona odganiała ból z jej ciała, jak kiedyś pomagała jej zwalczyć skutki upojenia alkoholem. Zmarszczyła delikatnie nos, tylko na tyle starczyło jej jeszcze sił. Chciała ją zobaczyć, usłyszeć jej głos, poczuć dotyk palców na skórze... Ale przede wszystkim chciała ją przeprosić za kłopoty, za obecną sytuację. Gdyby tylko nie była tak słaba...
Obrazek
 
Posty: 373
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 21 maja 2017, o 17:46

Minął dłuższy czas zanim stan Is zaczął się powoli stabilizować. Mimo bardzo zaawansowanych umiejętności leczenia, Asami nie była Bogiem. Klony zmieniały się raz po raz, wykorzystując spore ilości chakry. Dopiero kolejnego dnia rany czerwonowłosej zasklepiły się na tyle, by krwawienie i opuchlizna powoli zaczęły ustępować. Położyła się obok dziewczyny i zamknęła oczy dosłownie na kilka sekund, by zatracić się w ciemnej krainie snów na długie, długie godziny. Dopiero odwołanie jednego z klonów i powrót informacji, chakry i zmęczenia zdołały ją wybudzić z tego dziwnego świata. Spore przeszklenia poddasza od razu zasygnalizowały zmęczonym oczom dziewczyny, że jest już późno, a jedynym oświetleniem w pobliżu były niewielkie skupiska małych świec.
Złożyła kolejną pieczęć i odwołała drugiego klona. Ten nowy posiadał znacznie większy zasób chakry, który u poprzedniego powoli zaczął się kończyć.
Przewróciła się na bok i wsparła głowę na dłoni. Delikatnie przeczesała brudne od krwi włosy dziewczyny, które faktycznie z kolorem krwi nie miały zbyt wiele wspólnego a co dostrzec mogła dopiero teraz, gdy kolory kontrastowały ze sobą w świetle małych ogników na parapecie.
Zastygła w bezruchu kiedy spuchnięte oczy dziewczyny otworzyły się a jej nieobecny wzrok wbił się w twarz Kitsune. Na jej twarzy pojawił się nieznaczny uśmiech. W końcu było dobrze skoro się obudziła. Uśmiech szybko zniknął, kiedy Asami przypomniała sobie sprawcę tego całego zamieszania. Chyba nie była zbyt dobrym nauczycielem, skoro po pierwszej lekcji jej uczeń prawie wyzionął ducha.
- Przepraszam Is...
Mruknęła cicho łamanym głosem.
- Przesadziłam...
 
Posty: 1130
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 21 maja 2017, o 19:42

Wiedziała, że jest słaba. Że w prawdziwej walce już dawno wyzionęłaby ducha. Asami doskonale przedstawiła przepaść mocy, jaka między nimi istniała. Brunetce wystarczyłoby pstryknięcie palcami, a Is już by przegrała. Mimo wszystko nie miała żalu. Potrzebowała tej lekcji, Kuro w sumie też. Nie znaczyło to, że nie zamierzała dalej walczyć. Musiała urosnąć w siłę, by choć w pewnym stopniu być pomocną Kitsune, a nie zawadą jak teraz. W pierwszej kolejności jednak musiała otworzyć oczy.
Marszczenie nosa pomagało. Dzięki niemu odzyskiwała czucie w mięśniach twarzy i po kilku chwilach, których długość była relatywnie wyolbrzymiona w czasie, wreszcie udało jej się delikatnie unieść powieki. Mętnym wzrokiem odnalazła twarz flecistki, teraz nieco rozmazaną. Gdy ta zaczęła ją przepraszać, Isis spróbowała się uśmiechnąć, by jakoś ją pocieszyć. Niestety wyszedł z tego jakiś dziwny grymas, co sama odczuła, więc tylko westchnęła.
Próbowała się odezwać, głos jednak uwiązł w jej gardle i protestował przed wydostaniem się z niego. Chciało jej się pić, nie wiedziała jednak, jak przekazać to kompance. Przełknęła ślinę, następnie przejeżdżając powoli językiem po spierzchniętych ustach, choć ruch ten wymagał od niej wiele wysiłku. Nie pozostało jej nic innego jak wpatrywanie się w błękitne oczy Asami, nim jej własne znów przesłonią ciężkie powieki. Powieki, które znów zaczynały opadać wbrew protestom...
Obrazek
 
Posty: 373
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 21 maja 2017, o 23:18

Is nie odezwała się słowem. Może to i lepiej? Obecnie jej stan był opłakany i każdy wysilony ruch mógł spowodować nieodwracalne zmiany w organizmie, właśnie teraz, kiedy została pozszywana a rany zaczęły się goić. Czerwonowłosa przybrała dziwny wyraz twarzy, którego Asami w żadnym razie nie miała zamiaru analizować. Po prostu nie chciała czuć jeszcze większego poczucia winy dochodząc do wniosku, że Is również podziela jej zdanie.
Zauważyła spierzchnięte usta dziewczyny które domagają się wody. Przybliżyła wysoką szklankę i bardzo powoli przechyliła, tak by dziewczyna mogła napić się bardzo drobnymi łykami.


Jakiś czas później...


Asami zajęło kilka dni zanim wyleczyła dziewczynę na dobre. Opuchlizna już całkowicie zeszła a po starych ranach nie było śladu. Taka była zaleta zarwanych nocy nad starymi zwojami. Techniki medyczne potrafiły działać niemal cuda i dopiero teraz Asami zrozumiała, że te godziny nauki nie poszły w las.
Zostawiła ostatniego klona by czuwał, tak w razie czego a sama ruszyła do karczmy nieco odreagować i poszukać informacji. Te całe zamieszanie z treningiem i wielkimi zakupami całkowicie zaćmiły jej prawdziwy cel pobytu w kraju niebios. Poszukiwała informacji o Azayace, który jak gdyby nigdy nic - rozpłynął się w powietrzu. Nie posiadała wystarczającej siły, by stawać do walki o świat tylko z Is. Musiała mieć u boku swoją kompanię jeżeli cel miał się powieść...
Kiedy wracała powoli się ściemniało a ona mimo wypicia raptem dwóch kufli jasnego piwa, czuła, że jedyne o czym marzy to dobra kolacja i wyrko. Weszła po stalowych schodach na samą górę. Przekręciła zamek w drzwiach i z miejsca skierowała się do kuchni. Nalała dwie szklanki wody, jedną wypijając do połowy i dopiero wtedy skierowała się na górę - do sypialni.
 
Posty: 1130
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 22 maja 2017, o 00:24

Szklanka wody, która została jej podsunięta pod usta, była zbawieniem. Is nie musiała nic mówić, Asami zdawała się wiedzieć, czego jej teraz potrzeba. W głównej mierze był to odpoczynek, który szybko się o nią upomiał. Wkrótce znów pogrążyła się we śnie.
Kolejne kilka dni głównie przesypiała, budząc się zaledwie na posiłek czy toaletę. Kitsune nie marnowała czasu, zajmując się jej ranami i pielęgnując na każdym kroku. Czerwonowłosa zawsze miała blisko siebie albo ją, albo któregoś z jej klonów, więc opiekę miała zapewnioną.
Tego dnia brunetka postanowiła gdzieś wyjść, zostawiając z nią bunshina w roli opiekuna. Is czuła się już w miarę dobrze, choć nadal odczuwała niekiedy ból, gdy poruszyła się zbyt gwałtownie, mimo wszystko oceniała swój stan pozytywnie. Korzystając z okazji, poszwędała się trochę po domu, zwiedzając (oczywiście z niebieskooką u boku i małymi krokami), a w ostatecznym rozrachunku wylądowała na tarasie. Słońce przyjemnie ogrzewało skórę, gdy jeszcze stało dość wysoko, a potem po prostu nadawało okolicy pięknych barw, kiedy wreszcie nastał czas zachodu.
Siedziała na rozłożonym leżaku, podziwiając ten majestatyczny krajobraz, kiedy usłyszała kroki na schodach. Echo odbijających się od metalowych schodów kroków było bardzo wyraźne i zwiastowało powrót flecistki. Is uśmiechnęła się pod nosem. Nie chciała, by Asami się o nią martwiła, więc poprosiła drugą brunetkę, by wyszła jej naprzeciw.
- Znalazłaś to, czego szukałaś? - spytała, gdy tylko niebieskooka znalazła się w zasięgu wzroku. Wiedziała, że celem tej wyprawy było zdobycie informacji, zastanawiała się więc, czego udało jej się dowiedzieć.
Obrazek
 
Posty: 373
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 23 maja 2017, o 21:47

Asami ruszyła po metalowych schodach które znajdowały się w wąskiej uliczce, przyczepione do ściany budynku. Metalowa konstrukcja najwyraźniej była głośniejsza niż się jej wydawało bo nie zdążyła otworzyć drzwi jak klon zachęcony przez Is złożył pieczęć i zniknął w białym obłoku dymu, przekazując wspomnienia do oryginalnej dziewczyny.
- Zaraz przyjdę!
Krzyknęła zamykając drzwi. Ściągnęła buty układając równo przy niewysokim stopniu i ruszyła najpierw do łazienki a później do kuchni, gdzie w lodówce czekało na nią zimne piwko.
Sprawnym ruchem dłoni uwolniła trunek bogów od tego złowrogiego kapsla i dopiero wtedy ruszyła na górę, po schodach, tym razem drewnianych.
- Nie znalazłam.
Dodała będąc już niemal na samej górze i kwitując swoją wypowiedź porządnym łykiem alkoholowego napoju, głośno przy tym wzdychając.
- Ale znajdę.
Kitsune nachyliła się nad czerwonowłosą i cmoknęła ją w usta.
- To tylko kwestia czasu...
Ułożyła się na rozłożonym obok leżaku na którym chwilę wcześniej siedział jeszcze klon. Wyciągnęła się niczym kot, prężąc przy tym ciało jak żmija i upiła kolejny łyk piwa.
- Lepiej Ci?
 
Posty: 1130
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 24 maja 2017, o 00:45

Is nie musiała długo czekać na powrót Asami. W sumie to trochę się nudziła. Nie była typem człowieka, który wyleguje się w łóżku od rana do nocy. Nie lubiła bezczynności. Obecny stan raczej nie pozwalał jej na zbyt wiele, ale nie zrażała się. Po prostu leżała na brzuchu rozłożona na leżaku i wpatrywała się w zachodzące powoli słońce.
Brunetka wkroczyła wręcz majestatycznym krokiem na taras, dzierżąc w dłoni butelkę piwa. Poszukiwania jak dotąd okazały się bezowocne, ale kobieta nie zamierzała się poddawać. Uśmiechnęła się delikatnie, czując jej usta na własnych. Zostawiła na nich gorzkawy posmak alkoholu.
- Lepiej - odparła z lekkim uśmiechem. - Trochę jeszcze bolą mnie mięśnie, ale nie jest źle. Poprawia się.
Spojrzała kątem oka na flecistkę. Zastanawiała się, o czym myśli. Czy nadal czuje się winna z powodu tej całej sytuacji na polanie? Być może miała sobie za złe, że potraktowała ją zbyt ostro, mimo że miał to być zwykły trening.
- To nie była twoja wina - zdecydowała w końcu poruszyć tę kwestię. - Gdybym nie pozwoliła Kuro przejąć kontroli... do niczego takiego by nie doszło...
Posmutniała delikatnie, oparłszy brodę na skrzyżowanych ramionach. Czuła, że to właśnie ona ponosi winę za doprowadzenie się do takiego stanu. W końcu jej doświadczenie bojowe było tak marne, że sama sobie się dziwiła. Tylko czy Kitsune podziela ten tok rozumowania...
Obrazek
 
Posty: 373
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 24 maja 2017, o 23:14

Asami odstawiła butelkę obok leżaka i zarzuciła ramiona za głowę, poprawiając raz jeszcze ułożenie na leżaku. Pierwsze wiosenne promyki w połączeniu z zimnym piwem i towarzystwem ukochanej osoby odbierały jej całą motywację do znalezienia Goryla. Przymknęła oczy na moment wsłuchując się w odpowiedź dziewczyny. Cieszył ją fakt, że Is czuła się już lepiej. Nie spodziewała się jednak niczego innego, bezwzględnie wierzyła w swoje umiejętności leczenia. Pierwsze dni były ciężkie nie tylko dla ledwo żyjącej Isis ale także dla niej, w końcu te techniki pożerały ogromne pokłady chakry a w odniesieniu do ciągłego ich podtrzymywania... była to iście zabójcza kombinacja.
- Przestań...
Mruknęła cicho i usiadła na leżaku, kierując wzrok na czerowonowłosą.
- To bez znaczenia. Przesadziłam. Źle to wyliczyłam i zrobiłam błąd za który zapłaciłaś ty.
Dodała po chwili i upiła dużego łyka złocistego nektaru bogów.
 
Posty: 1130
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 24 maja 2017, o 23:59

Jej przypuszczenia okazały się niebezpodstawne. Asami rzeczywiście obwiniała się za całą sytuację, mimo że twiedziła, iż jest to jakoby bez znaczenia. Is nie mogła ot tak tego słuchać. Zacisnęła szczękę, a jej ciało odruchowo się napięło. Syknęła cicho, gdy echo bólu rozeszło się po mięśniach pleców.
- Płacę przez głupotę Kuro - mruknęła tylko, odwracając spojrzenie. - Ona od zawsze lubiła ryzyko, ale teraz przesadziła. Kompletnie olała obronę. Ja na jej miejscu postawiłabym barierę, nawet podwójną czy potrójną. Wytrzymałaby tę burzę ostrzy.
Dobrze wiedziała, że taka właśnie była prawda. Brunetka po części też brała w tym udział, ale to ruchy jej siostry doprowadziły do tak niebezpiecznej dla życia sytuacji. A zważywszy, że to ona pozwoliła jej przejąć kontrolę nad własnym ciałem, wina leżała po jej stronie. Ta myśl nie dawała jej spokoju. Całe zdarzenie mogło się potoczyć w zupełnie innym kierunku.
Westchnęła ciężko, podnosząc się, i usiadła na skraju leżaka, wpatrując się w błękitnooką. Nie mogła patrzeć, jak chodzi ona smutna z powodu czegoś, czego przyczyną była ona sama. Wstała gwałtownie, jednym płynnym ruchem zabierając butelkę z ręki Kitsune, a następnie przystawiła szyjkę do ust i przechyliła. Przełykała niewielkie porcje gorzkiego trunku, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie, a na koniec otarła wargi wierzchem dłoni.
- Nadal nie mam pojęcia, jak możesz to pić - rzuciła, oddając jej piwo. Czekała tylko, aż procenty w nią uderzą, znieczulą, pozwolą rozproszyć myśli. Usiadła powoli i westchnęła głęboko. Naprawdę wolałaby czasem nie myśleć.
Obrazek
 
Posty: 373
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 25 maja 2017, o 03:08

Is zerwała się. Najwidoczniej martwiła się stanem psychicznym Asami. Brunetka spuściła głowę i wbiła spojrzenie w podłogę. Wysłuchała monologu który miał zapewnić jej spokój ducha. Is jednak nie wiedziała, że nie chodziło tu tylko o poczucie winy, ale także o coś znacznie głębszego. O coś czego Asami nigdy nie potrafiła kontrolować w należytym stopniu.
Duma. Ta nie pozwalała jej na jakiekolwiek błędy. Nie jej. Miała w końcu wielki plan do zrealizowania.
- Mówiłam. To bez znaczenia.
Podniosła głowę i spojrzała w stalowe, nieco podkrążone oczy rudzielca.
- Widzisz... Jeden błąd w kalkulacji i wszystko może trafić szlag. Shinobi nie może popełniać błędów a ja to zrobiłam, nie biorąc poprawki na szaleństwo twojej drugiej natury...
Przerwała na moment łapiąc za butelkę zawieszoną w powietrzu. Upiła małego łyka i oblizała delikatnie kąciki ust.
- Teraz mi trochę lepiej bo widzę, że Ci się poprawiło, ale nie ma znaczenia co powiesz, bo nie potrafię pozbyć się tego poczucia winy.
 
Posty: 1130
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Kōseki Isis » 26 maja 2017, o 00:48

Los bywa okrutny, a życie często kpi sobie z ludzi. W tej chwili na tarasie znajdowały się dwie kobiety, które jednakowo odczuwały winę z powodu pewnego zdarzenia. Każda miała swoje ku temu powody. Jedna nie dopuszczała do siebie popełnionego błędu, pochłonięta przez swoją dumę i perfekcyjność, druga rozmyślała o alternatywnych scenariuszach, do których nie doszło, gdyż w nieodpowiednim czasie to nie ona kontrolowała własne ciało. A mimo wszystko miało to być "bez znaczenia". Jedno było jednak rzeczą prawdziwą. Shinobi nie powinien popełniać błędów. Powód był właściwie jeden, ale dosyć istotny - błąd może kosztować życie. Własne lub towarzyszy. Obie o mało nie odczuły tego na własnej skórze.
- Kuro jest nieprzewidywalna - mruknęła pod nosem Is, oddając butelkę z piwem w ręce poprzedniej właścicielki. - Jest wulkanem, tajfunem i każdą możliwą katastrofą w jednym. A mimo to zawsze mnie broniła, zwłaszcza jak byłyśmy małe. A odkąd siedzi mi w głowie... Jest po prostu częścią mnie.
Westchnęła ciężko i przykucnęła koło brunetki, wpatrując się w jej błękitne oczy. Nie wiedziała, co jeszcze miała powiedzieć. Co mogła powiedzieć. Myśli kotłowały się w jej głowie, a ona nie potrafiła do końca ich ogarnąć.
- Ona... nie jest moją drugą naturą - powiedziała po dłuższej chwili ciszy, spuszczając wzrok. Przygryzła lekko wargę. Zdarzało im się już wcześniej rozmawiać na temat Kuro, ale czerwonowłosa nigdy nie miała okazji wyjaśnić, kim tak właściwie jest ta jej "druga jaźń". - To moja zmarła siostra bliźniaczka, Kurotsu... Wiem, że to brzmi dziwnie, ale... tak po prostu jest. Jestem chodzącym paradoksem, uosobieniem sprzeczności dwóch drastycznie odmiennych osobowości. Chyba powinnaś o tym wiedzieć...
Obrazek
 
Posty: 373
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Mieszkanie nr. 28 (centrum)

Postprzez Shiin Asami » 27 maja 2017, o 15:06

Podejrzewała, że druga natura Is miała jakieś głębsze dno, coś w rodzaju większej układanki. Ich charaktery były tak cholernie odmienne... Ciężko było uwierzyć, że druga osobowość powstała od tak.
Uśmiechnęła się i położyła dłoń na włosach dziewczyny, przyciągając ją do siebie.
- Dziękuję, że mi o tym powiedziałaś. Wiem, że ciężko Ci rozmawiać o sobie.
Przerwała na moment, gładząc czerwony włosy dziewczyny.
- Akceptuje Cię taką jaką jesteś.
Nie do końca wiedziała jak ma zareagować. Była raczej typem odludka i ciężko było jej wyrażać swoje zdanie, tak by nie zranić uczuć drugiej osoby. Tak jak wcześniej, kompletnie się tym nie przejmowała, tak teraz nie chciała powiedzieć czegoś co zabrzmiało by zgoła inaczej niż w jej głowie.
- Twoja siostra... To straszna wredota, wiesz?
Westchnęła głęboko spoglądając na szeroką panoramę wioski okrytej przez wszechobecne, wiosenne promienie słońca.
- Ale chyba będziemy musieli nauczyć się z nią żyć.
Wtedy wpadł jej do głowy świetny pomysł. A gdyby Kurotsu wyciągnąć z umysłu Is? Potrafiła obronić sprzymierzeńców przed kostuchą, naprawić największe obrażenia ciała, ale nigdy nie słyszała o odizolowaniu konkretnej części umysłu do innego ciała. Ale skoro potrafiła uratować kogoś na wpół martwego... dlaczego by nie mogła zrobić czegoś ponad to?
Narazie nie miała zamiaru informować Is o swoim "genialnym" pomyśle. Nie wiedziała jak by zareagowała.
 
Posty: 1130
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Następna strona

Powrót do Centrum dzielnicy przybyszów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników