Konohagakure w Chaosie

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Konohagakure w Chaosie

Postprzez Gurenshiddo » 29 sty 2015, o 13:52

Konohagakure w Chaosie
Obrazek


Wieczór, który zapadł miał być dramatyczny dla Ukrytej Wioski w Liściach. Nikt nie spodziewał się tak nagłego i agresywnego ataku, nikt nie spodziewał się, że w przeciągu jednej sekundy tak destruktywna groza spadnie na ukochany dom. Niewiele zostało z budynków, które zostały przebite czterema pociskami, co to nadleciały z powietrza. Destruktywna fala uderzeniowa, jaka równocześnie powstała w czterech punktach wioski wymiotła szyby we wszystkich domostwach, a te najbliższe zamieniła w kupę gruzu. Płomienie zaczęły trawić kolejne domostwa, a ci ludzie, którzy przeżyli atak biegli w popłochu na wszystkie strony.
________________________________________________________
Tutaj też czwórka geninów: Aiko Yamanaka, Kyasupa Hyūga oraz Gurenshiddo Massai z Konohagakure, a wraz z nimi również Yuri Hayame z Kumogakure; mają za zadanie zaprowadzić porządek i bezpiecznie nadzorować ewakuację cywili do schronów w Monumencie Hokage.
There's always something behind nothing.
Obrazek
| THEME2 | THEME3 |
| THEME1 |
 
Posty: 684
Dołączył(a): 19 lis 2014, o 23:55
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Hyūga Kyasupa » 29 sty 2015, o 17:32

THEME

Jeszcze chwilę temu białooki młodzieniec był w siedzibie Najwyższego, a teraz już pędził w stronę centrum wioski. Kamień spadł mu z serca gdy dostrzegł, że blok w którym mieszkał ostał się bez żadnych obrażeń. Uśmiechnął się. Rodzice ten dzień mieli spędzić na czytaniu książek, więc prawdopodobnie nic im nie było. Poza tym byli ninja Ukrytego Liścia i prawdopodobnie również dostali jakieś polecenia od Hokage... W myślach szepnął cichutkie "powodzenia", aby w duchowy sposób wesprzeć najbliższych. Tylko tyle był w stanie im zaoferować. Dzięki Byakuganowi, który został aktywowany zaraz po wyjściu z budynku, mógł przyjrzeć się każdemu z towarzyszy nie odwracając nawet głowy. Tym razem postanowił przewodzić - był wszak najszybszy. Szczególną uwagę poświęcił nieznajomej dziewczynie, genince z Kumogakure no Sato. Przygryzał wargi zastanawiając się co tak na prawdę ona potrafi.
- Eee... Yuri tak? - niepewnie zaczął swoją przemowę - Jestem Kyasupa. Za mną jest Guren i Aiko. Jeżeli mamy współpracować i, nie daj Boże, coś się wydarzy, musimy coś o sobie wiedzieć... - odwrócił delikatnie twarz w jej stronę i niemrawo się uśmiechnął - Mamy za sobą nieprzyjemne spotkanie z członkiem sojuszu. Wierzę... wierzymy, że ty jesteś inna.

Tak, to prawda. W pamięci trzynastolatka non stop widniała wielka, czerwona, przekreślona tabliczka z napisem Kirigakure no Sato. Od czasu do czasu pojawiała mu się przed oczami i lśniła swoim kolorem. Na szczęście szybko znikała. W każdym razie chłopak cieszy się, że ma obok siebie mieszkańca Wioski Ukrytej w Chmurach. Zaufanie? Może o tym jeszcze mówić nie należy. Jednakże wiara w panienkę Hayame jest. Ponownie przygryzł wargi. Chyba czas coś powiedzieć o sobie.
- Gdy wybuchnie walka będę najbliżej przeciwnika. Jestem stworzony do walki wręcz.

Tyle o sobie wyjawić mógł. Prawda? Bo coś przecież musiał. Cały czas w głowie czuł niepokój. Wiedział, że czegoś ze sobą nie zabrał. Dopiero po chwili stwierdził, że brak mu kastetów... Pokręcił z niezadowoleniem głową, mruknął coś pod nosem niezrozumiale.
Mam nadzieję, że nie będziemy musieli walczyć..., pomyślał zbliżając się coraz to bardziej do celu. Uważnie obserwował okolicę, jednocześnie słuchając tego, co towarzysze mają do powiedzenia. Wierzył, że Guren wraz z Aiko wyjawią nowo-poznanej swoje mocne strony, a ta z przyjemnością odwdzięczy się tym samym.

Krzyk ludzi, z którego bił niesamowity ból świdrował w głowie chłopca. Zniszczone budynki przy ulicy nie były czymś, co trzynastolatek chciał dzisiaj ujrzeć. Prawdą jest to, że nigdy nie miał zamiaru dostrzec tego widoku. Mimo, iż jest to sytuacja krytyczna, zachowuje spokój i trzeźwość umysłu. Teraz gdy jest już przekonany, iż jego rodzice są bezpieczni, może właściwie myśleć. Spokój ducha... coś takiego go ogarnęło. Ze względu na towarzyszy liczył na to, że nie będą musieli walczyć, jednakże głęboko w serduszku gorąco na to liczył. Poczuł pewność siebie i swoiste uniesienie. Gdyby chciał mógłby teraz podnosić góry i walczyć na równi z najlepszymi ninja na świecie! A przynajmniej tak się teraz czuł. Oj dziecko dziecko, co to z tobą będzie...
Hyūga Kyasupa
 

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Yamanaka Aiko » 29 sty 2015, o 18:12

Cały czas nie pokazywała po sobie, że to, co działo się w wiosce robiło na niej piorunujące wrażenie. Nie była jednak bezuczuciowa, wyprana z jakichkolwiek emocji - ból i cierpienie mieszkańców trafiał ją w samo serce. Tak bardzo chciała im pomóc, opatrzyć, przenieść rannych w bezpieczne miejsce. Przez moment pragnęła pobiec w stronę terenu swojego klanu, jednak szybko odrzuciła tą opcję.

    Rozkaz był inny.

Nie zastanawiało ją, co dzieje się w rodzicami - wiedziała, że są bezpieczni, gdyż wyruszyli na misję do Kumo. Jedynym problemem, jakim aktualnie zaprzątał jej głowę, było pytanie, kto zaatakował wioskę. Dlaczego to zrobił? Przecież porachunki z pojedynczymi ludźmi czy ogólny żal do wioski nie wyjaśniał i nie usprawiedliwiał skrzywdzenia niewinnych. Dzieci czy starcy... jak mieli się bronić? Nie powinni umierać w taki sposób.
Jakoś tak odruchowo złapała za opaskę obwiązaną w pasie i zawiązała ją na czole. Chciała, by symbol wioski był bardziej widoczny, by ludzie wiedzieli do kogo mają się kierować.
Trzymała się raczej z tyłu grupy. Przez całą drogę i pobyt u Kage nie odzywała się. Co miała mówić? Zerkała co raz na Kyasupę i Gurena, po czym badawczym spojrzeniem zmierzyła Yuri. Nawet w tak dramatycznej chwili, poczuła przypływ radości - choć powinny poznać się w innych warunkach, mieszkanka Kumo zyskała u niej olbrzymi szacunek, gdyż przecież nie musiała mieszać się w sprawy Kohony, a jednak to zrobiła.
Ja jej ufam. Nie wygląda na taką, która zdradziłaby nas.- przemknęło jej przez myśl, gdy usłyszała słowa Kyasa.
- Żadnej walki.- odezwała się w końcu i były to pierwsze jej słowa, odkąd wybiegli z domu. Spojrzała się butnie na Kyasupę. Choć nie czuła się jak dowódca czy że jej siła przebicia była wystarczająca, by została wysłuchana, musiała jednak to powiedzieć.
- Żadnej walki.- powtórzyła. Jej głos był spokojny, choć wewnątrz dziewczynki toczyła się burza. Czas na smutek i żal przyjdzie jednak po ewakuacji.
- Naszym zadaniem jest ochrona cywili i jest to nasz priorytet. Jeżeli ich bezpieczeństwo podczas ewakuacji będzie zagrożone, dopiero wtedy wkraczamy do akcji. Ale błagam, jeżeli dostrzeżesz wroga, po prostu mi powiedz, poślę wiadomość telepatyczną do Władcy. Więc nie napalaj się tak i ostudź swój temperament.- wyjaśniła szybko, tym samym ujawniając swoje mocne strony - telepatia, umysły.
- Oni na nas liczą.- dodała, przygryzając wargę.
Poczuła się paskudnie, gdyż znów na wierzch wychodziło jej beztalencie. Gdyby tylko miała większą kontrolę nad chakrą, posłałaby wiadomość telepatyczną do wszystkich mieszkańców wioski.
"Lekcja, której nie towarzyszy ból niczego Cię nie nauczy
ponieważ nie można niczego uzyskać, nie poświęcając czegoś w zamian."


Obrazek

"Jednak jeśli przetrwasz bolesne lekcje i wyciągniesz z nich wnioski,
będziesz miał serce mocniejsze niż cokolwiek innego."

x ; x
Spoiler:
 
Posty: 267
Dołączył(a): 7 gru 2014, o 22:46
Ranga: Chūnin

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Yuri Hayame » 29 sty 2015, o 19:08

Ucieszyła się na zgodę Hokage, aby pomóc trójce innych Geninów. Na pewno przyda im się dodatkowa para rąk. Na rozkaz władcy cała czwórka wybiegła z budynku. Ogólny zamęt, krzyk i chaos na ulicach się poszerzał. Ludzie zaczęli coraz to głośniej krzyczeć i biegać wokół. Nie mogła wytrzymać. Jej serce pękało na widok tak wielu cierpień. Chyba cała ich grupka to odczuwała. Byli dzieciakami, dlatego też bardziej doświadczali bólu innych. W jej głowię pojawił się jej dom. Jej rodzice. *Co jeśli Kumo również zostało zaatakowane? Czy rodzice sobie poradzą? Nie powinnam odchodzić...* W jej oczach pojawiły się łzy. Łzy strachu, nie chciała aby jej rodzicom coś się stało, chciałaby teraz być przy nich i się nimi zaopiekować. Przetarła oczy i wyrzuciła swoje myśli. Musiała skupić się na zadaniu od Kage Konohy.

Ciszę przerwał chłopak o całkowicie białych oczach. W gabinecie myślała, że jest ślepy, ale poruszał się tak jak inni... Dopiero teraz dostrzegła wokół jego oczu jakieś dziwne żyłki. *Co to za technika?* Aktualnie nie pytała się o dokładniejsze zdolności, ponieważ nie ufali sobie zbytnio. Jednak musieli poznać się w jakiś sposób. Chłopak miał rację, jeżeli ktoś ich zaatakuje będą musieli współpracować. -Nie musicie o nic się bać. Mój mistrz również poszedł pomóc Waszej wiosce. Prawdopodobnie będzie gdzieś na froncie. W dodatku, gdyby było coś nie tak wątpię, że Hokage dopuściłby mnie do tego zadania. Odpowiedziała na wzmiankę o sojuszu. Sama wiedziała, że nie mogli doszczętnie ufać sojuszowi, ale własnie taka akcja, jaka tutaj jest, ta całkowita pomoc sobie podczas ataku na czyjąś wioskę, tylko wzmocni siłę paktu podpisanego przez władców wiosek.

Usłyszała za sobą głoś blondyneczki. Dopiero teraz dało się zauważyć, że Ona i Kyasupa prowadzą grupę. Niestety jej szybkość nie mogła równać się z szybkością chłopaka obok. Zauważyła to nad czym myślała podczas treningu Kontroli Chakry. Było tutaj dużo utalentowanych osób. Ale przecież Yuri nie będzie odstawać od innych. Sama też dużo się nauczyła w ostatnim czasie i z chęcią to wykorzysta.

-Aiko, tak? Zapytała się retorycznie odwracając głowę ku dziewczynce za swoimi plecami. -Naszym priorytetem jest ocalenie ludzi i bezpieczne przeprowadzenie ich do schronu, jednak powinnaś wziąć pod uwagę to, że atak może się ponowić. Wtedy jedno lub dwójka z Nas będzie musiała zostać w tyle i zatrzymać wroga za nim zauważy ludzi, których przenosimy w bezpieczne miejsce. Ale zrobię wszystko, aby z nikim nie walczyć. Uśmiechnęła się do niej i odwróciła wzrok przed siebie. Niedługo dotrą na miejsce, więc i ona powinna udzielić odpowiedzi na temat swoich zdolności. *Kyasupa walka wręcz i te dziwne oczy... Aiko telepatia... Chyba się dobrze trafiłam...*

-Specjalizuję się w Dotonie, walce bronią drzewcową i jestem sensorem. Odpowiedziała. Teraz wystarczyło biec i czekać na odpowiedź Gurena, który biegł równie cicho, jak Aiko. Musieli wytrzymać napór emocji inaczej nie uda im się ich misja. A powinna. To jest teraz najważniejsze. W dodatku będzie za wszelką cenę ochraniać tą trójkę, aby udowodnić im, że nie jest kimś złym.
Yuri Hayame
 

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Gurenshiddo » 29 sty 2015, o 23:08

Faktycznie, odkąd opuścili siedzibę Hokage, Gurenshiddo nie odezwał się już ani słowem i pozwolił towarzyszom przejąć inicjatywę, w trakcie gdy sam tłukł się długo ze swoimi myślami. To co najważniejsze do przekazania powiedział jednak w siedzibie i były to słowa skierowane do Yuri[sup][1][/sup] - każda para rąk się przyda do pomocy. Nie należy jednak mylić jego nagłego wycofania się z rozmów z brakiem chęci do współpracy, czy co gorsza brakiem sił duchowych, czy psychicznych, by stawić czoła temu wyzwaniu. Mogło to wyglądać dziwnie, jak na niego, że tak po prostu przestał mówić, bo zwykle to on znajdował się w środku towarzystwa, łapiąc z wszystkimi dobry kontakt. Ale teraz był na uboczu i jedynie się przysłuchiwał słowom wypowiadanym przez rówieśników, a w międzyczasie obserwował. Z przygnębieniem obserwował szerzące się apokaliptyczne apogeum, jakie spadło na ich ukochaną wioskę. Zacisnął pięści i zagryzł zęby, intensywnie myślał jak to zrobić, żeby ocalić jak najwięcej ludzi w jak najkrótszym czasie.

Odetchnął cicho i z większą uwagą zaczął przysłuchiwać się wymianie zdań pomiędzy geninami. Kyasupa nawiązał do ich przykrych doświadczeń z osobnikami z zaprzyjaźnionych wiosek. Guren nie mógł się nie zgodzić, że po ostatnich zdarzeniach i w jego oczach perspektywa sojuszy między wioskami przedstawiała się raczej mizernie. Ale czy dziewczynka z Kumogakure byłaby tutaj razem z nimi, gdyby nie chciała im faktycznie pomóc? Wiele przemawiało na jej korzyść. W końcu sama Yuri przemówiła i utwierdziła go w przekonaniu, że słusznie dano jej szansę by pomogła. Jej mistrz był na froncie, stając w pierwszej linii by obronić Liść przed wrogiem. Nie można było nikogo skreślać na dzień dobry, bo każdemu przysługują równe szanse.

Rozumiał głos sprzeciwu jego bliskiej przyjaciółki dotyczący walki. Jeśli miałoby dojść do jakiegokolwiek starcia, Gurenshiddo nie miał nawet przy sobie swojej torby biodrowej z kunai'ami i shurikenami, był zdany jedynie na gołe pięści i asortyment jutsu jakimi władał. Szczerze miał nadzieję, że żaden wróg wioski nie pojawi się tutaj teraz, w trakcie gdy oni będą nadzorować ewakuację. Ostatnie słowa Aiko, wbiły mu się głęboko w głowę. Oni na nas liczą. Prawda, powierzono im bardzo odpowiedzialną funkcję i należało się z niej sumiennie wywiązać. Jego myśli znowu zburzyły się w naturalnym chaosie, absorbując go różnymi wariancjami i przebiegami sytuacji. Nie należał do wielkiego klanu Nara, który słynął z najwybitniejszych umysłów taktycznych, nie był żadnym wielkim asem wioski i na pewno daleko mu było do miana "geniusza", ale starał się obmyślić jakiś dobry plan działania. Znając już w przybliżeniu wszystkie możliwości towarzyszy, Gurenshiddo zaraz ułożył jedną strategię, która mogłaby mieć rację bytu, ale bił się jeszcze z własnymi emocjami. Pamiętał jak jego plan skończył się ostatnim razem. Puste spojrzenie martwego Ichigo z Kirigakure znowu na niego spoglądało, ale tym razem chłopiec się nie ugiął. To się nie może powtórzyć, nie dopuści do tego!

[z][/z] - Dobra, a ja lubię się bawić z ogniem... - odezwał się, w końcu, zwracając na siebie uwagę. Chłopak przystanął w miejscu, zahaczył kciuki o kieszenie swoich ciemnoszarych spodni i powiódł wzrokiem po towarzyszach. Tu gdzie stali, mieli teraz doskonały widok na chaos panujący w wiosce. Jego spojrzenie na znacznie dłuższą chwilę spoczęło na Aiko, szukał wsparcia w jej niebieskich oczach, potrzebował otuchy i miał straszną ochotę się do niej po prostu przytulić.
[z][/z] - Wybaczcie, że się tak wyłączyłem, ale trochę myślałem nad tym, co nas tutaj czeka. - przyznał i mówił dalej - Skoro doszliśmy już do zgody, że walczymy jedynie w ramach ostateczności, to teraz może zastanówmy się, jak ugryźć przydzielone nam zadanie...?
Jego włosy zafalowały na wietrze, a jego luźna czarna bluza przedstawiająca album The End of Heartache zespołu Killswitch Engage, załopotała luźno na jego wymizerowanym, chudym ciele.
[z][/z] - Obszar działania jest dosyć duży, a kiedy wejdziemy w ten zgiełk raczej ciężko będzie nam cokolwiek na spokojnie ustalić. Myślałem, czy dobrze by było się rozdzielić i ogarnąć większy obszar wioski w krótszym czasie. Nie wiemy, czy jakiś atak jeszcze nastąpi i tak naprawdę nie wiemy z kim mamy do czynienia. Na pewno wykluczam działanie w pojedynkę z racji tego, że w razie zagrożenia to mogłoby być równoznaczne ze śmiercią. Jak rozumiem mamy w zespole, dwie osoby, które lepiej się czują w zwarciu. - tu skinął głową na Yuri i Kyasupę - Oraz dwie osoby, które lepiej sprawdzają się na dystans... - tu skinął głową do Aiko, znowu spoglądając jej w oczy, tak że gdyby tylko zechciała mogłaby go rozczytać bez słów. Najlepszy układ jaki widział w tej chwili to: Aiko i Yuri w jednej ekipie, a Kyasupa i on w drugiej.

W głowie układały mu się schematy działań. Strasznie nie chciał się rozdzielać, ale jeśli mieli ogarnąć skutecznie ewakuację Konohy, to musieli podjąć jakąś racjonalną decyzję zanim przepadną w zupełnym chaosie. Nie chciał tym bardziej rozdzielać się z Aiko, nie po tym wszystkim co razem przeszli, nie po tym co sobie obiecali. Chciał czuwać nad bliską mu osobą. Jego głos w żaden sposób tego nie zdradził, zachował swój racjonalny ton:
[z][/z] - Jakieś wstępne myśli, założenia? - przeniósł swoje spojrzenie na sceny jakie rozgrywały się przed nimi. Tyle zniszczeń, tyle cierpienia wywołanego w jednej chwili. Dramat rósł przed ich oczami. Czego byli właściwie teraz świadkami?
There's always something behind nothing.
Obrazek
| THEME2 | THEME3 |
| THEME1 |
 
Posty: 684
Dołączył(a): 19 lis 2014, o 23:55
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Nieaktywny2 » 30 sty 2015, o 19:47

Ech...kłopotliwe to wszystko jest, jedni napisza całą ksiażkę o biegu na dwadzieścia metrów, inni potrafią dobrze streścić całe swoje życie w dziesięciu zdaniach...ja raczej zaliczma się do tych drugich, więc...może koniec zbędnego gadania i rozpoczniemy ewakuację?
Biegliście...zaczyna się ciekawie co nie? Ha...jeszcze cos dopowiem! Rozmawialiście ze sobą...woah. Ale tak na serio, tak biegnąc i rozmawiając doszliście do wniosku że nie warto się rozdzielać i walczyć...no, powiem wam mądrze robicie, genini nie słyną z tego że są silni, lecz w ich moc drzemie w kupie.
Wracając do rzeczy po raz kolejny. Jako że wszyscy...albo prawie wszyscy, nie licząc kaleki...posiadacie zdolności sensoryczne, wyczuliście lub zobaczyliście w jednym z płonących budynków pieć żywych osób, jednak...problem był z nimi taki że nie były zbyt przytomne. Kyasupa mógł jeszcze do tego zobaczyć, że są to całkiem młodzi ludzie, w wieku podobnym do waszego lub młodsi. Co zrobicie w takiej sytuacji? Pewnie uratujecie, ale jak? To zależny od was.

Dla utrudnienia, drzwi pod wpływem gorąca i starości zatrzasnęły się na amen, a okna są zabezpieczone kratami. Powodzenia!
 
Posty: 103
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 12:31
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Hyūga Kyasupa » 30 sty 2015, o 22:37

Świat ninja jest brutalny. Nie ma w nim miejsca dla słabych. Dla takich, którzy boją się walczyć. Dlatego też nasz mały bohater, po wysłuchaniu słów Yamanaki, pokręcił z niezadowoleniem głową. Przecież nie jest jakimś masochistą, zakochanym w walce i sprawianiu bólu ludziom człowiekiem! Nie jest również idiotą - gdy walczyć nie będzie musiał, na pewno nie będzie na siłę szukać guza. Yuri ładnie wytłumaczyła Aiko o co tak na prawdę chodziło chłopakowi, co skutkowało ładnym uśmiechem posłanym w jej stronę. Oczy błysnęły i jakby mówiły "dziękuję za wsparcie". Poza tym kiwnął głową gdy tylko dowiedział się w czym specjalizuje się kunoichi z Kumogakure no Sato. Teraz czuł się zdecydowanie pewniej.

To, że któreś z nas nie wyczuło, lub też nie dostrzegło tego, co dzieje się z grupką nieprzytomnych, to nie znaczy, że szybko się o tym nie dowiedziało. Kyasupa od razu przedstawił sytuację szczegółowo ją opisując. Dzięki Byakuganowi dostrzegł rówieśników zamkniętych w potrzasku. Zdanych samych na siebie... gdyby nie to, że grupa ratunkowa Sojuszu Wschodniego właśnie pojawiła się na miejscu z odsieczą! Trzynastolatek poczuł adrenalinę na myśl, że wraz z towarzyszami mogą uratować zapewne mieszkańców Ukrytego Liścia. Czuł się w obowiązku by uczynić to, co oczekuje od niego Aiko, Guren, czy też Yuri. Jestem w stanie odciąć sobie rękę za to, że cała trójka oczekiwała dobrego planu ewakuacyjnego od siebie wzajemnie. Analogicznie, przedstawiciel elitarnego klanu Hyūga liczył na pozostałych.
- Musimy ich szybko uratować - powiedział.

Było to jasne, jednakże ile razy ludzie, pod wpływem wielkich emocji, mówili coś oczywistego? Tym razem zrobił to Kyasupa podchodząc bliżej drzwi, które były najłatwiejszym wejściem do budynku. Żadne z grupy geninów nie specjalizowało się w technikach Suitonu, przez co pożar był dużym problemem. Nie ma co się sprzeczać. Należało albo szybko wyciągnąć pięcioro żywych z budynku, albo ugasić pożar. Druga opcja odpadała z prostego względu - nikt nie panował nad wodą. Białooki kiwnął głową. W umyśle chłopca nie było już miejsca na zbędne zastanawianie się nad stanem zdrowia rodziców. Byli przecież dorośli i na pewno sobie poradzą. Teraz liczyło się życie nieznajomych mieszkańców ogromnego Kraju Ognia... Drzwi były zamknięte na amen, a do tego klamka była cholernie gorąca. Nie trzeba było jej dotykać - wystarczyło odpowiednio blisko przystawić dłoń.
- Jeżeli o mnie chodzi myślę, że powinniśmy wyłamać drzwi z zawiasów. Łatwiejsze to, niż przepiłować kraty przy oknach... - mruknął cały czas obserwując pięcioro potrzebujących - ... mocny podmuch wiatru, lub w moim przypadku chakry, powinien pomóc - dokończył, odwracając się do towarzyszy - Jeżeli macie lepszy pomysł, to teraz jest na to moment.

Nie. Nie czuł się żadnym dowodzącym. Po prostu szybko przeanalizował swoje możliwości i stwierdził, że w ten sposób będzie w stanie dostać się do środka budynku. Oczywiście, jeżeli ktoś inny miał lepszy pomysł, to Kyasupa od razu na niego przystaje. Jeżeli jednak żadne z nich, ani Aiko, ani Guren, ani Yuri nie znajdą lepszego planu, wtedy też trzynastolatek wykonuje technikę. Skupia chakrę w całej ręce, a następnie szybko przesyła ją do wewnętrznej części dłoni. Jest otwarta, jednakże palce są zgięte. Wypuszcza ją poza własne ciało.
- Hakke Kūshō.

Uważa, by nie ugodzić kogoś lecącymi drzwiami. W jaki sposób? Manewrując siłą techniki, jak również odległością. Jeżeli moc będzie zbyt mała, a droga zbyt duża i nie utoruje wejścia do środka, wtedy też może powtórzyć tym razem nadając Hakke Kūshō większej siły z mniejszej odległości


Spoiler:
Hyūga Kyasupa
 

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Yamanaka Aiko » 31 sty 2015, o 01:02

No to się pięknie Kyas z Yuri dobrali i byli przeciw Aiko. A dziewczynka nie bała się walki, to nie o to w tym wszystkim chodziło. Nie uważała też, żeby Kyasupa był napalony na rozlew krwi, po prostu miała nadzieję, że wszyscy zrozumieli sytuację w jakiej się znaleźli tak samo, jak ona. Żadnej walki. Ich zadaniem była ewakuacja, a nie walka. Co, jeżeli skupią się na pojedynku z jakimś przeciwnikiem, przez co transportowanie ludzi w bezpieczne miejsce nie odbędzie się już tak sprawnie? To byłaby ich wina. Rozkaz był rozkazem, niezależnie jak głupim, musieli go wykonać.
- To nie czas na kłótnie.- mruknęła cicho, a w jej głosie, chyba po raz pierwszy zdało się słyszeć poirytowanie. Idealny pomysł, władco wioski, wysyłając dzieciaków do ewakuacji ludzi, bez żadnej podpowiedzi jak powinni to zrobić. Schrony faktycznie, były duże i praktycznie każdy człowiek z wioski znalazłby tam miejsce dla siebie, jednak nie byli w stanie zwrócić na siebie uwagi ludzi, gdyż ci byli pogrążeni w zbyt wielkim chaosie. Nie mówmy, jak bezużyteczna w tej chwili czuła się najmłodsza geninka. Może to ten fakt sprawił, że poczuła się rozdrażniona?
Ukradkiem dostrzegła wpatrującego się w nią Gurena, dlatego też posłała mu krótki, wymowny uśmiech pełen rozgoryczenia, który tak bardzo różnił się od jej radosnego, jakim zwykła darzyć przyjaciół. Nie powinien na nią liczyć. W tym przypadku była słabym ogniwem grupy i doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
Jedynym jej asem w rękawie (co jednak nie było zbyt wyjątkowe w tej grupie), była zdolność sensoryczna, która pozwoliła dziewczynie wyczuć dosyć słabe źródła chakry, znajdujące się w zamkniętym pomieszczeniu. Już miała otworzyć usta by powiedzieć to, co zdołała zobaczyć, gdy uprzedził ją Kyasupa. Jakby dla potwierdzenia skinęła głową, po czym ruszyła w tamtą stronę.
Znów zamilkła, wysłuchując jedynie pomysłów reszty drużyny. W tej chwili jej zdolności na nic się nie przydadzą - nie miała w zanadrzu ani ciekawych technik, ani siły. Zerkała to na Yuri, to na Kyasupę. Przez dłuższą chwilę przyglądała się Gurenowi. Nie musiał być Narą, by mieć dobre pomysły i ciekawą strategię. Zaraz po uratowaniu uwięzionych mieszkańców faktycznie powinni zająć się ratowaniem reszty ludzi i pokierowaniem zdrowych i całych w stronę schronu. Wtedy idea rozdzielenia - niestety, ale była najlepsza. I jedyna. W takim przypadku jej zdolność telepatii była nieoceniona.
Widząc to, co planuje Kyasupa, cofnęła się nieznacznie. Nie miała żadnego lepszego pomysłu - gdyby nie technika chłopaka, z pewnością próbowałaby rozwalić drzwi za pomocą swej lichej siły, a nuż by się udało? Skoro jednak Hyuuga specjalizował się w taijutsu, niech się wykaże - Aiko cofnęła się nieznacznie. Niedbałym ruchem dłoni ogarnęła zmierzwione włosy z twarzy, po czym obserwowała dalszy bieg wydarzeń.
"Lekcja, której nie towarzyszy ból niczego Cię nie nauczy
ponieważ nie można niczego uzyskać, nie poświęcając czegoś w zamian."


Obrazek

"Jednak jeśli przetrwasz bolesne lekcje i wyciągniesz z nich wnioski,
będziesz miał serce mocniejsze niż cokolwiek innego."

x ; x
Spoiler:
 
Posty: 267
Dołączył(a): 7 gru 2014, o 22:46
Ranga: Chūnin

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Yuri Hayame » 31 sty 2015, o 01:32

Cóż wymiana zdań była nieunikniona, jednak to ją cieszyło. W ten sposób poznawali siebie i mogli sporo się o sobie dowiedzieć. Kyasupa, lubił walkę było to po nim widać. Aiko grzeczna i pomocna, traktowała każde zadanie poważnie. Guren, głowa akcji i pomysłów. Czyli dobry strateg. A Yuri? Czuła, że się nie nadaje tutaj. Mimo że cieszyło ją towarzystwo innych rówieśników, czuła, że tak naprawdę niczym się nie wyróżnia. Czuła, że Aiko i Kyasupa są wyposażeni w specjalne zdolności. U Gurena było inaczej. Tak samo jak u niej.... Właśnie dostrzegła, jak bardzo jest słaba...
Ale mniejsza z tym! Właśnie dzięki swoim zdolnością wyczuła różne źródła nikłej chakry. Byli zamknięci w płonącym domu. *Cholera...* Co teraz zrobić? Jak ich wydostać?
Dopiero po chwili dostali informację od Kyasupy, że są to ich rówieśnicy... *Widzi przez ściany? Czy te oczy widzą przez ściany?* Taka zdolność ją przerażała. Co jeszcze mogą te oczy? Jak bardzo są potężne?
Jednak mniej myślenia o zdolnościach dzieciaków, więcej myślenia nad wydostaniem ludzi z budynku! Mogłaby przenieść się tam za pomocą jednej z technik Dotonu, ale nie miałaby dostępu do innych i nie mogłaby wyważyć drzwi tak skutecznie jak tutaj. Chciała już zaproponować swoje umiejętności, jednak mogłaby zranić ludzi w środku... Dlatego pokiwała głową na wykorzystanie umiejętności klanowicza o białych oczkach. Była zdziwiona, że można tak kontrolować chakrę i nią po prostu strzelić w coś.
Kiedy jednak drzwi padły na ziemię, nie było czasu na zbędne myślenie i analizę. Złożyła parę pieczęci i wypluła trzy kupy gruzu, które uformowały się natychmiast w jej podobiznę. Natychmiastowo pomknęły do środka uważając na wszystko co mogłoby im zrobić krzywdę. Od razu w takim wypadku by odskoczyły, próbując uniknąć uderzenia.
Nie myśląc o niczym innym zabrały pierwsze cztery osoby na zewnątrz, jak najszybciej się tylko dało. Liczyła, że jeden z Geninów weźmie ostatniego.
Na koniec wszystkie jej podobizny położyły ofiary na ziemi i zaczęły próbę ich obudzenia, klepiąc ich delikatnie po policzkach.

Spoiler:
Yuri Hayame
 

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Gurenshiddo » 31 sty 2015, o 07:25



Obserwował Aiko tym bardziej, że nigdy wcześniej nie słyszał w jej głosie takiej nuty, tak wyraźnego w jego uszach dźwięku poirytowania. Jakby coś zgrzytnęło w całej jedenastolatce. Przez moment wydał się zaskoczony tym tonem. Czy czuła się niekomfortowo w postawionej sytuacji? Zwykle doskonale rozczytywał jej myśli i odczucia, ale w tym momencie albo za wiele się działo, albo po prostu przeoczył coś, co po prostu umknęło jego uwadze. Co właściwie rówieśnicy powiedzieli? Czy padła jakaś kwestia, która mogła rozdrażnić jego przyjaciółkę? Spróbował przypomnieć sobie dialog pomiędzy nimi, ale nie był już w stanie odtworzyć dokładnie słów. Cała ta wymiana zdań wydała mu się nieprzyjemna nagle, nawet jeśli nikt nie miał złych intencji, niczym jakaś utarczka. Żałował tylko, że nie wsparł chociaż słowem swojej drogiej przyjaciółki, a zaprzątał sobie głowę swoimi myślami - planowaniem, które i tak prawdopodobnie spełznie na niczym. Gdy ona uśmiechnęła się do niego kwaśno, przystawił palec wskazujący do policzka, a w jego spojrzeniu pojawiła się niema odpowiedź, na przekór wszystkiemu. Ten ruch mógł znaczyć zupełnie wszystko albo i nic, wiedział, że ani Yuri, ani Kyasupa nie byliby w stanie łatwo odgadnąć, o co mu właściwie chodzi. Wszak był to jeden z kolejnych dziwacznych gestów Gurenshidda niezrozumiały dla świata zewnętrznego. Dostrzegł w końcu 'to' zwątpienie w niebieskich oczach Aiko, a jego para zielonych oczu odpowiedziała pokładaną w niej wiarą.

* * *
Wysłuchawszy relacji Kyasupy, Gurenshiddo skinął głową. Poważna sprawa, wymagająca natychmiastowej interwencji. Piątka nieprzytomnych rówieśników, zamkniętych w trawionym przez płomienie budynku, nie miała najmniejszej szansy na przeżycie jeśli nic nie zrobią. To pewnie była tylko kwestia czasu aby strop się zawalił na nieobecną duchem grupkę. Nie można było ignorować niebezpieczeństwa i należało działać szybko, sprawnie i bez zawahania. Przecięli dzielący ich od budynku dystans i znaleźli się tuż pod zatrzaśniętymi pernamentnie drzwiami. Hyūga wyłożył swój pomysł, a młody Massai pokiwał głową z aprobatą.
[z][/z] - Do dzieła Kyas. - rzucił, nie było czasu na formowanie innych planów w szczególności, że ten był dobry. W międzyczasie Guren ściągnął z czoła swoją blaszkę Konohy i przewiązał czarną wstęgę szczelnie wokół ust i nosa. Pomacał swoje dzieło, wziął wdech i wydech. Powietrze stłumioną drogą dostało się do układu oddechowego. Dobrze. Skoro wszyscy bywalce leżeli nieprzytomnie, to musiało ich nieźle zaczadzić. Nie miał zamiaru ryzykować zbyt dużego kontaktu z zatrutym powietrzem. Rozciągnął jeszcze rękawy swojej luźnej bluzy i zakrył dłonie, nie chciał skończyć z poparzeniami jakiegokolwiek stopnia. Yuri wytworzyła w obcy dla niego sposób trzy klony. Nie był obeznany z technikami Dotonu, więc to co zobaczył było dla niego zupełną nowością. Nie wiedział nawet w jaki sposób te klony funkcjonowały, oby sprawdzały się w swojej funkcji. Skinął głową na dziewczynę z Kumogakure, a więc wyglądało na to, że wchodzą razem w paszczę ognia. Przeniósł spojrzenie swoich zielonych nakrapianych oczu na Aiko i pewnie uniósłby kąciki ust w bladym uśmiechu, ale pół twarzy i tak zakrywała mu teraz wstęga. Trzymaj kciuki.

Drzwi poszły dzięki kunsztownemu ruchowi młodego geniusza Kyasupy, a oni wparowali prędko do środka. Teraz nie było już w ogóle czasu na zbędne planowanie, czy myślenie, należało działać i jeszcze raz działać...! Wraz z ich wejściem, do budynku dostał się świeży pokład tlenu podsycającego płomienie, wiedział, że jeśli zostaną tu na zbyt długo, to ten dom dosłownie zwali im się na głowy. Brał krótkie, płytkie hausty powietrza zza swojej prowizorycznej maski i wchodząc wgłąb pomieszczenia/korytarza pomieszczeń z przymrużonymi oczami szukał ludzi. Wiedział, że Yuri i jej klony zrobią to samo. Szkoda, że nie miał gogli, jego oczy zaczęły łzawić w naturalnej reakcji obronnej. Nie był może szczególnie silny, czy nie wiadomo jak bardzo wytrzymały, ale miał łeb na karku i gdy tylko znalazł nieprzytomną ofiarę, chwycił ją w odpowiedni sposób, rozkładając stosownie ciężar na swoje chude ręce. Teraz wystarczyło tylko wrócić na zewnątrz po swoich śladach. Zachowywał należytą czujność, w każdej chwili mogło coś na niego spaść, czy cokolwiek.
"Skąd te bohaterstwo u ciebie Gurenshiddo?" przeszło mu przez głowę, gdy rozglądał się uważnie i brnął prędko ku wyjściu. Chłopiec postawił niesioną przez siebie osóbkę u stóp Aiko i odsunął się, robiąc dla niej miejsce. Jasne, mógł sam przejść do odpowiednich procedur pierwszej pomocy. Ale nie ukrywajmy, że jego kwalifikacje były czysto intuicyjne w tym względzie i mógł jeszcze czasem tylko zaszkodzić ofierze pożaru zamiast jej pomóc. Yamanaka zaś na sto procent podejmie odpowiednie procedury w razie konieczności. On zaś... Musiał się otrzepać z sadzy!
[z][/z] - Nigdy więcej grilla... - powiedział z wymuszonym uśmiechem, gdy ściągnął wstęgę z twarzy i zakasłał.
There's always something behind nothing.
Obrazek
| THEME2 | THEME3 |
| THEME1 |
 
Posty: 684
Dołączył(a): 19 lis 2014, o 23:55
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Nieaktywny2 » 1 lut 2015, o 00:03

Plany, plany i plany. Uwielbiacie to robić prawda? Niby czwórka geninów a planują jak ruscy szachiści, sto ruchów na przód, miliard kombinacji i niewiadomych. Czy będzie oddychał, czy napije się wody, czy się zesra w gacie, to wszystko było przewidziane. Za to macie plusa ode mnie.
No, ale najpierw co zrobił Kyasupa, no cóż...miał bardzo dobry pomysł, może nie był to ideał, ale...zawsze...coś.
Postanowił zmieść drzwi z powierzchni ziemi, ustawił się więc blisko drzwi, skumulował chakrę i wypuścił ją z ręki kierując się na drzwi. Oczywistym było to że udało się je wybić z zawiasów, jednak...patrząc na siłę fizyczną chłopaka, jego wagę i wzrost, efekt uboczny był taki jak na obrazku poniżej.
Obrazek
Jako że nie był zbyt ciężki ani silny, nie był w stanie oprzeć się sile jego ataku, która go odepchnęła w tył. Choć jakby się zastanowić, wyszło to na dobre, bo udało mu się uciec przed płomieniem który wyskoczył zza drzwi, tak jak wyjaśnił to Guren. Kiedy ogień się uspokoił, wkroczyła ekipa ratunkowa, tutaj utrudniać nie ma co, udało się wszystkich wyciągnąć, teraz trzeba ich tylko przenieść...ale gdzie? Schron jest daleko, a oni nie palą się do tego aby się obudzić ze snu. Może trzeba pomocy? Ja się tam nie znam...
 
Posty: 103
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 12:31
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Yuri Hayame » 1 lut 2015, o 01:57

Akcja przebiegła pomyślnie. Wraz ze swoimi klonami i Gurenem u boku wydostali piątkę nieprzytomnych na zewnątrz i zaczęli ich ocucać. A właściwie wszystkie Yuri to robiły, a chłopak położył swoją ofiarę obok stóp małej blondyneczki. Była ciekawa czemu, lecz nie było czasu do zastanowienia. Dopiero teraz zauważyła, że ich kompan leżał na ziemi... Prawdopodobnie siła jego ataku musiała odbić się od drzwi w jego stronę, co poskutkowało odrzuceniem nim jak śmieciem. Oczywiście bez urazy dla kolegi. Takie tylko porównanie.
Mniejsza. Nic mu nie jest, bo gdyby tak było Aiko już by mu pomagała. W tym czasie sam da sobie radę. Najważniejsze co zrobić z tymi dzieciakami? Nie mogą się obudzić, czyli same nie pójdą do schronu... Spojrzała po wszystkich tutaj obecnych. Nie mogli stracić sami tyle czasu tylko na pięć osób. W dodatku nie mogli aktualnie się rozdzielać. Nie było takiej potrzeby. Był też inny problem. Samo to, że schron w ogromnej skale na której wykute są twarze pięciu największych Hokage, istnieje nic jej nie daje. Tylko ta trójka wiedziała, gdzie jest dokładnie... Ale żadne z nich nie jest przygotowane do walki, Kyasupa ma taką możliwość przez swoje zdolności, ale Aiko i Guren już nie... Tylko Ona posiada cały swój ekwipunek...
Oryginalna Yuri wstała i złożyła te same pieczęci co ostatnio i wypluła jeszcze jedną kupę skały. Kolejny klon wziął ofiarę w ręce i reszta również wstała ze swoimi podopiecznymi. -Powiedzcie mi, gdzie jest dokładnie wejście na schron. Moje klony ich tam dostarczą i będą ochraniać tymczasowo tamto miejsce. My w tym czasie znajdziemy resztę ludzi. Tym razem Ona musiała przejąć dowodzenie. Tylko Ona mogła to zrobić. Oczywiście mogli zaprzeczyć, ponieważ nadal mogli jej nie ufać, ale stracą tym samym cenny czas. I właśnie dlatego złożyła pieczęć tygrysa i sprawdziła pobliskie budynki. Razem z Aiko i Kyasupą mieli większe pole i każde z nich mogło obserwować inne kierunki. Zapewne Hyuuga miał większe pole widzenia, ale i Ona mogła się tym pochwalić. Zmierzyła wszystko swoim sensorycznym talentem na odległość 350m, aby sprawdzić teren.
Jeśli otrzymała odpowiedź odnośnie schronu, jej klony tam pomknęły ze "swoimi" dzieciakami odpowiednio je trzymając. Kiedy tam dotrą, położą całą piątkę gdzieś w środku schronu i będą stać na straży wejścia do niego.
Miała nadzieję, że natychmiastowo ruszą dalej, nie mogli tracić czasu na bzdury.

Spoiler:
Yuri Hayame
 

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Yamanaka Aiko » 1 lut 2015, o 15:34

Tak, uwielbiamy planować! Bo wtedy mistrz gry widzi, że się wczuwamy, że się staramy i może być z nas dumny!
Dosłownie przez sekundę zerknęła na Gurena, widząc, że niemal bez problemu dostrzegł jej specyficzne samopoczucie. Skinęła jedynie głową, po czym odwróciła wzrok w stronę kombinującego Kyasupy. Faktycznie, niewiele mogła pomóc. Ale to nie czas na użalanie się nad sobą i smutki, a wręcz powinna starać się użyć tego, co już potrafi. Nie chciała jednak, by Guren w nią wierzył, bo w razie niepowodzenia mógłby się rozczarować. Źle by się z tym czuła.
W milczeniu obserwowała działania młodego Hyuugi i choć pchanie się do płonącego budynku grożącego zawaleniem nie należało do najbezpieczniejszych działań, wiedziała, że nie mają innego wyjścia. Cofnęła się, zakrywając twarz dłońmi, by ewentualne odłamki drewna nie trafiły jej w twarz. Gdy udało się pozbyć przejścia, już ruszyła w tamtą stronę, by wejść i pomóc w ewakuacji, jednak uprzedziła ją Yuri i Guren. Spojrzała na nich niepewnie, jakby ze zmartwieniem w oczach - jednak faktycznie, jeżeli tylko ona znała się jako-tako na pierwszej pomocy, powinna poczekać na zewnątrz i pozwolić się narazić towarzyszom. Jakie to niesprawiedliwe.
Skinęła głową do Gurena, a w jej oczach zdało się wyczytać coś w stylu powodzenia. Gdy dwójka geninów zniknęła w czeluściach budynku, Aiko niepewnie zerknęła na budynek. Jej siła woli nie była jednak zbyt silna, by zmusić go do ustania i nie zawalenia się, toteż odwróciła się w stronę Kyasupy i podeszła do niego, chcąc pomóc mu wstać.
- Wstawaj, mistrzu. - uśmiechnęła się, podając mu dłoń. W tym samym czasie zmierzyła go wzrokiem, wręcz świdrującym - chciała jednak ocenić, czy stało mu się coś, czy nie. Z pierwszych oględzin nie wynikało, by uszkodził się w jakikolwiek sposób, toteż po prostu pomogła mu dźwignąć się na nogi.
Słysząc kroki nadchodzące ze strony budynku, niemal natychmiast odwróciła się w tamtą stronę. Pierwszą osobą o którą się zmartwiła, był Guren, Yuri i dopiero potem reszta dzieciaków.
Gdy Guren położył nieprzytomnych na ziemi, Aiko upadła na kolana tuż obok dzieciaków. Choć nigdy nie znalazła się w takiej sytuacji, instynktownie wiedziała, co ma robić.
Uniosła żuchwę dziecka, udrożniając tym samym jego drogi oddechowe. Dużo czasu przebywali w dymie, toteż jedynym "lekarstwem", jakie w tej chwili mogło im pomóc i jakim dysponowała Aiko, było świeże powietrze. Sprawdziła puls, nachyliła się nad twarzą poszkodowanego, chcąc tym samym wyczuć oddech. Wszystko wskazywało na to, że żył, po prostu był nieprzytomny. Na wszelki wypadek poluźniła jeszcze odzież (głównie guziki przy szyi), coby dzieciakom łatwiej było oddychać.
Gdy uznała, że jej działania więcej nie pomogą, podniosła się i spojrzała na Yuri.
Wyjaśniła dosyć prosto, gdzie klony dziewczyny powinny się kierować. Droga do schronów nie była trudna i skomplikowana, jednak faktycznie - jeżeli dziewczyna była tu tylko przez parę dni, miała absolutne sprawo by nie wiedzieć, gdzie znajdują się poszczególne miejsca.
- Liczymy na Ciebie.- odezwała się i mrugnęła przyjaźnie. Po chwili jej buzia spoważniała. Musieli teraz zająć się resztą ludzi, czasu było coraz mniej.
- A co wy na to, by po prostu rozdzielić się, powłazić na poszczególne budynki i po prostu wykrzyczeć, gdzie mają się kierować?- spytała zrezygnowanym tonem. Nic bardziej błyskotliwego ani "widowiskowego" nie przychodziło jej do głowy. Jednak czy ma prawo mówić tu o widowiskowości, skoro dookoła umierali ludzie?
"Lekcja, której nie towarzyszy ból niczego Cię nie nauczy
ponieważ nie można niczego uzyskać, nie poświęcając czegoś w zamian."


Obrazek

"Jednak jeśli przetrwasz bolesne lekcje i wyciągniesz z nich wnioski,
będziesz miał serce mocniejsze niż cokolwiek innego."

x ; x
Spoiler:
 
Posty: 267
Dołączył(a): 7 gru 2014, o 22:46
Ranga: Chūnin

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Gurenshiddo » 1 lut 2015, o 17:06

Kiedy skończył już odkasływać i doprowadził swoje odzienie do względnego porządku, Gurenshiddo zaczął przyglądać się nienachalnie działaniom jedenastolatki. W żadnym razie nie chciał jej rozpraszać, gdy zajmowała się ofiarą pożaru, nawet jeśli jej działania ograniczały się do prostych procedur, które Guren będzie musiał zapamiętać. Może spyta się kiedyś przyjaciółkę o jakieś wskazówki? Wiedział i to aż nazbyt dobrze, że on tak dobrze nie zająłby się poszkodowanym dzieciakiem jak to właśnie teraz robiła Aiko. Uśmiechnął się w duchu.
"Dobra robota." podsumował w myślach zakres działań, które wykonali wszyscy razem jako drużyna.

Yuri, korzystając z tej samej techniki co wcześniej, wypluła z siebie jeszcze dwa kolejne kamienne klony. Razem z oryginałem, było jej już sześć sztuk, ciekawe jak bardzo trzeba było umieć kontrolować chakrę by wykonać taką technikę. Pewnie nie należała do najprostszych. Nie miał zbyt wielkiego doświadczenia z klonowaniem, owszem wykorzystywał technikę iluzoryczną, dzięki której tworzył kopie samego siebie, ale to nie było nic fizycznego. Tym razem Massai zwrócił trochę więcej uwagi na składane przez rówieśniczkę pieczęcie, jeśli kiedykolwiek przyjdzie mu mierzyć się z jakimś wrogo nastawionym użytkownikiem Dotonu, to przynajmniej będzie w stanie rozróżnić tą jedną technikę. Uśmiechnął się nieznacznie w przyjaznym uśmiechu. Jeśli wcześniej miał jakiekolwiek wątpliwości co do intencji Yuri Hayame, teraz ta bariera pękła. Aiko poinstruowała Kumoszkę którędy jej klony mają się udać do schronów, a potem zaproponowała dalsze działanie na które chłopiec przystał:
[z][/z] - Tak, nadzorowanie ewakuacji z dachów, na pewno dawałoby nam szerszy pogląd na sytuację. Łatwiej będzie z góry koordynować ludźmi, a jeśli coś się stanie, to będziemy mogli od razu reagować i w razie co, łatwiej siebie nawzajem alarmować. Dla bezpieczeństwa podzielmy się na dwójki, które zapuszczą się w odrębne części wioski? - zaproponował, nawiązując do już wcześniej rzuconych przez siebie myśli. Działając w parach i tak szybciej ogarną ewakuację niż w jednej zwartej grupie, a obszar działania do najmniejszych wcale nie należał. W parach nieznacznie minimalizowali również zagrożenie związane z możliwością ataku. Na pewno mieli większe szanse przetrwać walkę w dwójkach, niż w pojedynkę. Ponadto, nie ulegało wątpliwościom, że Aiko będzie podtrzymywać z drugą grupą kontakt telepatyczny i będą na bieżąco monitorować całą sytuację. Oczy Gurenshidda uśmiechnęły się do przyjaciółki, plan nie był może "widowiskowy", ale skuteczny. A im chodziło o ten ostateczny rezultat - wszyscy mieszkańcy Konohy mieli bezpiecznie wylądować w schronach.
There's always something behind nothing.
Obrazek
| THEME2 | THEME3 |
| THEME1 |
 
Posty: 684
Dołączył(a): 19 lis 2014, o 23:55
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Konohagakure w Chaosie

Postprzez Hyūga Kyasupa » 1 lut 2015, o 17:35

Kyasupa wykonał mocny podmuch powietrza. Cieszył się, że nie musi powtarzać Hakke Kūshō - wszak w momencie ataku na wioskę niedobór chakry byłby nie na miejscu. Drzwi wyleciały z zawiasów tworząc otwartą drogę do wnętrza budynku. Trzynastolatek źle dobrał siłę techniki i odległość, przez co sam został odrzucony do tyłu na kilka metrów. Spadł na swoje cztery litery. Jedynym plusem całej niefortunnej sytuacji było to, że białooki nie ucierpiał przez wybuch płomieni.
- Cholera... żeby tak od własnej techniki - mruknął cichutko pod nosem wyciągając rękę ku górującej przy nim Aiko - Dzięki - uśmiechnął się wstając przy jej pomocy.

Trochę przerażał go wzrok przyjaciółki. Na szczęście gdy tylko upewniła się, że wszystko jest z nim dobrze, przestała się tak wpatrywać i na jej twarzy wyróżniał się już tylko uśmiech. Ten uśmiech, który Guren tak bardzo uwielbiał. A propos dwójki pozostałych geninów - oboje wpadli do zniszczonego budynku i wyciągnęli stamtąd nieprzytomnych. Kyasupa zaproponował tylko, by położyć ich kilka metrów dalej. Obawiał się, że obiekt może nie wytrzymać i po prostu się zawalić. Nie chciał, by którekolwiek z nich doznało niepotrzebnych obrażeń. Tym bardziej w trakcie ataku na ich wioskę. Yamanaka szybko zamieniła się w ratowniczkę medyczną, co bardzo interesowało naszego malca - wszak nigdy nie doceniał tego typu sztuki ninja. Teraz wiedział, że niejednokrotnie Iryōjutsu uratuje mu jeszcze życie. Chwilowo to on poczuł się niepotrzebny, przez co obserwował okolicę w poszukiwaniu następnych ludzi, którzy potrzebowali pomocy. Czy kogoś dostrzeże? I w tym momencie odezwała się dziewczyna z Kumogakure no Sato. Wzrok genina natychmiastowo padł na nią. Nie zdążył odpowiedzieć, bowiem ktoś go uprzedził. Rozdzielenie się? Brzmi sensownie.
- Jestem za. Rozdzielając się mamy większe możliwości, a dzięki naszej wspaniałej towarzyszce... - tutaj teatralnie skłonił głowę w stronę Aiko - ... będziemy cały czas w kontakcie.

Z twarzy spełzł uśmiech. Spoważniał przyglądając się każdemu z towarzyszy. Był pewien, że jeżeli każdy pójdzie w inną stronę, ich bezpieczeństwo drastycznie zmaleje i nie wiadomo, czy zdołają kogokolwiek uratować. Co prawda nie dostrzegał w okolicy żadnego przeciwnika i dla reszty to, że mogą zostać zaatakowani, jest mało prawdopodobne, jednakże on woli dmuchać na zimne.
- Wydaje mi się, że stworzenie dwóch grup będzie najlepszym pomysłem. Przeszukamy więcej ulic wioski, a do tego nasze bezpieczeństwo nie zmaleje do zera - zerknął na Gurena całkowicie się z nim zgadzając - Dziewczęta razem, prawdziwi mężczyźni razem?

Wiedział, że to nie jest czas na żartobliwy ton wypowiedzi, jednakże potrzebował tego.
Hyūga Kyasupa
 

Następna strona

Powrót do Obóz

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników