Pola treningowe

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Pola treningowe

Postprzez Lokacja » 22 lut 2015, o 16:54

Ogromnych rozmiarów polana na leśnych terenach przystosowana objętościowo do treningu ogromnej liczby ludzi, znajdują się tutaj oddzielone ustawionym prowizorycznie metalowym płotem strefy służące do różnego rodzaju treningów, nie mogło zabraknąć specjalistycznych manekinów i stoisk z różnymi rodzajami broni przystosowanymi specjalnie do ćwiczeń. Wiele z najważniejszych nauczycieli z akademii ninja pojawiło się tutaj, aby pomóc w szlifowaniu umiejętności wszystkich wybierających się na pole walki. Pojawiły się również małe sklepiki z różnego rodzaju broniami użytecznymi właśnie w miejscach pojedynków z przeciwnikami. Na polu treningowym znajduje się wiele mniejszych namiotów gdzie mogą odpoczywać i regenerować siły.
Administrator
 
Posty: 549
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 14:45

Re: Pola treningowe

Postprzez Hyūga Kyasupa » 24 lut 2015, o 16:22

Dzisiejszy dzień cały przeznaczy na naukę. Kyasupa, z rodziny Hyūga, dostał trochę wolnego. Nie było to pewne - w każdym momencie musi być dyspozycyjny, jednakże nie ma zamiaru tracić niepotrzebnie czasu. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że cały czas on, jego przyjaciele, jak również rodzina jest w niebezpieczeństwie: grupy Poszukiwaczy Ninja cały czas działają. Szczerze mówiąc nastolatek, leżąc już w prowizorycznym łóżku i przygotowując się do snu stwierdza, że każdy shinobi i każda kunoichi jest uznawana teraz niczym dzikie zwierzę. Bardzo mu się to nie podobało. Wiedział, że możliwość jest tylko. Zaciskając dłonie pragnął większej mocy.

Hakkeshō Kaiten

Już zapomniał jak to jest trenować w samotności. Teraz wszystkie ćwiczenia odbywają się na wspólnej polance treningowej na oczach pozostałych ninja. Z jednej strony jest to uciążliwe, jednakże z drugiej - bardzo interesujące. Kyasupa mógł nie tylko liczyć na pomoc starszych kolegów i koleżanek, ale również przyglądać się umiejętnością innym ludziom, co było bardzo interesujące. Dzisiejszego dnia członek rodziny Hyūga chce nie tyle, co uczyć się nowej techniki, a wyćwiczyć ją do perfekcji. Trzeba przyznać, że jeszcze sporo mu brakuje. Na szczęście, wraz z ojcem, mógł w każdej wolnej chwili udać się w to miejsce i do upadłego ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Poprzedniego dnia zdołał zostać w rotacji dłużej niż zwykle, co było pozytywną informacją. Widać progres gołym okiem. Dzisiaj chciał w końcu zakończyć naukę i cieszyć się z kolejnej, doskonale wyuczonej techniki charakterystycznej dla jego własnej rodziny... Aktywował Byakugana. Ugiął kolana wysuwając lewą stopę trochę przed prawą. Łokcie zgięte w zależności od pozycji dłoni - jedna jest tuż przy tułowiu, a druga troszeczkę dalej. Dłonie są otwarte. Czekają na...
- Hakkeshō Kaiten!

Doskonała obrona. Kyasupa zaczął rotację. Na razie jeszcze nie wypuszczał chakry. Na razie tak trwał. Nie miał zamiaru się spieszyć - lepiej uczyć się bez pośpiechu. Dopiero po chwili gdy zdecydował, że czuje się pewniej, powoli zaczął uwalniać energię z coraz to większej ilości punktów tenketsu. Początkowy wyraz skupienia na twarzy zamienił się w radość. Tak, chłopak jest w swoim żywiole. Ojciec, uważnie przyglądając się technice i czekając, aż będzie musiał interweniować, również się uśmiechał. Wraz z synem trenują tę technikę od kilku dni, jednakże dopiero teraz wie, że chłopiec to opanował.

10 PN
Hyūga Kyasupa
 

Re: Pola treningowe

Postprzez Hyūga Kyasupa » 24 lut 2015, o 16:42

Hakke Rokujūyon Shō

Kyasupa udał się na polankę treningową. Cel był jasny - nauka Hakke Rokujūyon Shō. O ile poprzedni dzień poświęcił na ćwiczenia techniki defensywnej, to dzisiaj celem jest jutsu ofensywne. Polegało na bardzo szybkim zamknięciu sześćdziesięciu czterech punktów tenketsu. Zazwyczaj uniemożliwia ofierze mieszania chakry, jednakże zdarzają się przypadki, że ktoś potrafi temu zapobiec. W przeszłości chłopak uczył się podobnej techniki, jednakże była ona dwukrotnie słabsza od swojej potężniejszej siostrze. Taką ilością uderzeć białooki miał szansę wygrać nie tylko z jednym, ale z dwoma, czy nawet ze trzema oponentami.

Na miejsce przybył z ojcem, który doskonale znał tę technikę. Mógł dać wiele dobrych wskazówek, jak również pomóc w samych ćwiczeniach jako worek treningowy. Zazwyczaj jednak oboje prowadzili walkę w stylu rodzinnym, która z biegiem czasu przeradzała się w walkę na szybkość. Trzeba zauważyć, że Hakke Rokujūyon Shō wykorzystywali tylko i wyłącznie na specjalnie przeznaczonych do tego manekinach. I na prawdę Kyasupa poczuje technikę, gdy będzie mu ona potrzebna w walce.

10 PN
Hyūga Kyasupa
 

Re: Pola treningowe

Postprzez Hyūga Kyasupa » 24 lut 2015, o 17:13

Shunshin no Jutsu

Ninja, który nie docenia technik uzupełniających, nie zostanie nikim wielkim. Dlatego też, po nauce jutsu defensywnego i ofensywnego, przyszedł czas na Shunshin no Jutsu. Technika może wydawać się stosunkowo prosta tym bardziej dla kogoś, kto uwielbia Ninjutsu i szybkość. Kyasupa, wraz z nauczycielem którego poznał jeszcze za czasów Akademii Ninja, podeszli do granicy polanki przeznaczonej do ćwiczeń i usiedli. Najważniejsza jest wiedza teoretyczna, której nastolatkowi jeszcze brakuje. Uważnie słuchał słów wykładowcy, który ponownie poczuł się jakby był w sali. Z pasją opowiadał o wszystkich szczegółach, na które trzeba uważać przy Shunshin no Jutsu. W końcu wstali i zaczęli ćwiczenia. Członek rodziny Hyūga szybko pojął na czym to wszystko polega. Wiązanie pieczęci również nie było zbyt ciężkie zważając na to, że jest tylko i wyłącznie jedna. Co prawda dopiero kilka godzin przyniosło progres, jednakże od tego momentu białooki wchodził coraz to wyżej. Ostatecznie stwierdził, że jego aktualną granicą jest odległość trzydziestu metrów. Na tym zakończył trening.
10 PN
Hyūga Kyasupa
 

Re: Pola treningowe

Postprzez Hyūga Kyasupa » 24 lut 2015, o 17:27

Gamadaira — Kageayatsuri no Jutsu

Kolejny piękny dzień wzeszedł nad cały Kraj Ognia. Od zrujnowania Ukrytego Liścia mija coraz to więcej czasu. Kyasupa, jak również jego rodzina i przyjaciele, którzy są dla niego niesamowicie ważni, robią wszystko by odbudować swój dawny dom. Tym jednak razem nastolatek zdecydował się udać na polankę treningową i, z pomocą znajomego nauczyciela z Akademii Ninja, przyswoić kolejną technikę z dziedziny Ninjutsu. Od lat wiedział, że właśnie to jest ścieżką jego drogi ninja i nie miał zamiaru tego zaniedbywać. Pełen werwy i energii znalazł się w samym centrum miejsca przeznaczonego do ćwiczeń nad własnymi umiejętnościami. Dzisiaj celem było Gamadaira — Kageayatsuri no Jutsu. Technika umożliwia zamienienie się w cień i kontrolę nieprzytomnego, lub też martwego człowieka. Przeciwnik którego chcemy zaatakować będzie niezwykle zaskoczony tym, jak użytkownik wyjdzie z cienia (lub wyjrzy) i zastosuje jakąś technikę! Zachwycony możliwościami Kyasupa szybko wysłuchał wszystkich informacji i zajął się ćwiczeniami. Jego "ofiarą" był zaprzyjaźniony nauczyciel, który potrafił doprowadzić się do stanu omdlenia.
10 PN
Hyūga Kyasupa
 

Re: Pola treningowe

Postprzez Hyūga Kyasupa » 24 lut 2015, o 17:54

Hanasu kurōn

Własna technika - Kyasupa zawsze liczył na to, że będzie mógł stworzyć swoje własne dzieło. I w końcu mu się udało. Wiele czasu zajęło nastolatkowi dopracowanie swojego planu. Dzisiaj ma zamiar go zrealizować. Na polankę treningową poszedł z samego rana i od razu mógł dostrzec, że tego dnia są tutaj tłumy. Czy coś się dzieje? Chyba nie... Pokręcił głową z niezadowoleniem i westchnął. Coś czuł, że wielka niespodzianka się nie powiedzie, gdy wszyscy wokół mogą uważnie mu się przyglądać. W każdym razie usiadł gdzieś w oddali, gdzie nie było zbyt dużo ludzi. Zamknął oczy. Skupił się. W końcu złożył kilka pieczęci. Chakra krążyła w całym jego ciele. Nic na to nie poradzi, że czuje wielkie podekscytowanie.
Niematerialne klony które "potrafią" mówić. Taki pomysł wpadł do głowy chłopaka jakiś czas temu. I dopiero teraz może wykorzystać wolny czas, by przyswoić swoje dzieło. Wykonał sześć pieczęci, wysłał chakrę poza ciało. Początkowo skutek był marny - co prawda pojawiał się klon, jednakże to co wychodziło z jego ust nie można było w każdej sposób uznać za ludzkie słowa... Na szczęście od czego jest praktyka. Kyasupa spędził na polance kilkadziesiąt minut, jednakże czas ten nie poszedł w las. Gdy wstał z trawy na równe nogi stwierdził, że opanował Hanasu kurōn.
Link do WT
5 PN
Hyūga Kyasupa
 

Re: Pola treningowe

Postprzez Gurenshiddo » 1 mar 2015, o 12:25

Godnie wyposażony wstąpił na pole treningowe, gdzie o tej porze było już pełno shinobi rozwijających zakres swoich możliwości. Różne techniki oraz style walki przewijały mu się przed oczyma, ale nie był on nimi zainteresowany. Pragnął po prostu znaleźć kąt dla siebie w tym całym tłoku i móc w spokoju popróbować się z technikami, których jeszcze nie miał opanowanych. Żałował, że nie mógł zawitać do "Ostoi", gdzie kiedyś zwykł trenować - tam nikt by mu nie przeszkadzał, bo nikt z wyjątkiem Aiko nie wiedział o położeniu jego prywatnego pola treningowego. No ale opuszczenie obozu wiązało się z ryzykiem, którego wolał nie podejmować, nie dla głupiego treningu. Znalazł sobie skrawek pola dla siebie i podjął się pracy.

Endan
Dotychczas techniki, których używał z dziedziny Katonu, nie wymagały od niego zbyt częstotliwego stosowania pieczęci, czy nawet zapamiętywania ich. Zwykł wybierać tą prostszą, reaktywną drogę, w której technika po prostu się wykonywała, a on nie potrzebował większego przygotowania pozostawiając przeciwnika z jak najmniejszym czasem reakcji. Prawdą też jednak było, że nie mógł się zupełnie uciekać od stosowania pieczęci. Sam mistrz Sarutobi mówił mu to, że powinien nauczyć się kilku technik o skomplikowanych formułach składania znaków, co by czasem nie zapomniał jak się je w ogóle składa. Myśl ta wydała mu się śmieszna - jakby mógł zapomnieć jak się składa pieczęci? Ale było w tym coś.
[z][/z] - No dobra... - powiedział sam do siebie, dodając sobie trochę otuchy. Opanował doskonale technikę Gōkakyū, więc technika której teraz chciał się wyuczyć powinna być dla niego czystą formalnością, gdyż polegała ona mniej więcej na tym samym. Jego dłonie zatańczyły, gdy składał kolejne pieczęci i kumulował chakrę w ustach: Wąż → Baran → Małpa → Dzik → Koń i nagle zatrzymał się w zupełnym zwątpieniu.
"Jaka była ostatnia pieczęć? Cholera..." z niedowierzaniem pokręcił głową i splunął w trawę pozbywając się oleistej cieczy, był tak blisko użycia techniki Ognistego Pocisku, ale zupełnie zapomniał jaka była ostatnia pieczęć. Podrapał się po głowie w namyśle.
"Smok? Wół? Dzik?" próbował sobie przypomnieć za wszelką cenę. Kopnął kamyk leżący u stóp i spojrzał w górę, jakby na niebie mogła być zapisana odpowiedź na jego pytanie. Zamknął oczy i przez kilka długich minut trwał w cichej kontemplacji. Czas upływał, a on próbował sobie przypomnieć, aż w końcu otworzył oczy i podjął się kolejnej próby.Wąż → Baran → Małpa → Dzik → Koń → Tygrys!Zebrał w ustach niewielką ilość oleistej cieczy wytworzonej z chakry i splunął wystrzeliwując, przetworzony w dalszym procesie, ognisty pocisk o niewielkich, kontrolowanych rozmiarach. Ten szybko przefrunął dystans dwudziestu metrów i wypalił się. Wiedział, że był w stanie wytworzyć znacznie silniejszy pocisk, ale nie zależało mu na tym by się popisywać, ponadto jego popisy mogłyby się przyczynić do spopielenia części lasu, bądź gorzej, ich obozu. Skinął głową z zadowoleniem, gdy powtórzył Endan jeszcze kilka razy, opanował technikę w zadowalającym stopniu.
There's always something behind nothing.
Obrazek
| THEME2 | THEME3 |
| THEME1 |
 
Posty: 684
Dołączył(a): 19 lis 2014, o 23:55
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Pola treningowe

Postprzez Gurenshiddo » 1 mar 2015, o 13:49

Gurenshiddo, odetchnął i przez chwilę przyglądał się jak inni shinobi trenują. Potrzebował chwili przerwy, nie dlatego, żeby odpocząć, ale żeby oswoić się z poznaną techniką. Musiał uporządkować sobie w głowie sekwencję wykonywanych pieczęci, by nigdy więcej jej nie zapomnieć i móc w przyszłości odruchowo ją wykonać bez zawahania. Podziwiał przyjacielski sparring dwóch shinobi nieopodal niego i uśmiechnął się, w głowie zarysowało mu się wspomnienie wspólnych treningów pod okiem Sarutobiego, który zawsze wymuszał ich do poważnego improwizowania oraz ciągłego główkowania.

Hōsenka no Jutsu
Potrzebował opanować kolejną technikę swojego żywiołu. Mając doświadczenia z Gōkakyū no Jutsu i Endanem, wiedział, że powinien stosunkowo prędko nauczyć się techniki Hōsenka polegającej na wypluciu z siebie serii pomniejszych pocisków. Tym razem klucz do sukcesu miał tkwić w jego szybkości oraz kontroli chakry. Zamknął oczy i skoncentrował się, musiał przez chwilę podumać nad sekwencją pieczęci oraz samym wykonaniem techniki w praktyce.
"Ne, Tora, Inu, Ushi, U, Tora." powtórzył kilka razy w myślach i uśmiechnął się. Perfekcyjnie, gdy chciał to jednak potrafił spamiętać te pieczęci. Otworzył oczy, z zadowolonym wyrazem twarzy i podjął się składania znaków: Szczur → Tygrys → Pies → Wół → Królik → Tygrys.
Skumulował w ustach upłynnioną chakrę i ponownie zaczął spluwać ogniem. Za pierwszym razem rezultat był daleki od perfekcji, udało mu się zupełnie nieskładnie wypuścić może trzy ogniowe pociski, które szybko się rozproszyły i po przebyciu niewielkiego dystansu wypaliły się. Westchnął i ponownie podjął się próby: Szczur → Tygrys → Pies → Wół → Królik → Tygrys, złociste plamki w oczach Gurenshidda zaczęły nieznacznie wypierać zieloną barwę. Wydobył z siebie serię ognistych pocisków, które przeleciały z furkotem swój dystans, w międzyczasie imitował ruch ręką jakby rzucał shurikenami.
"Tak, idealnie by się zgrały..." uśmiechnął się z zadowoleniem i bez chwili przerwy przystąpił do opanowywania kolejnej umiejętności.

Kasumi Enbu no Jutsu
Technika Tańca Płonącej Mgły była jedną z ciekawszych technik, jakie mógł opanować na swojej randze. Jeśli dobrze rozumiał polegała ona na wypuszczeniu z ust łatwopalnego gazu, który w kontakcie z ogniem mógł przyczynić się do naprawdę poważnej destrukcji. Bardzo chciał zobaczyć tą technikę w akcji, ale zarazem nie chciał doprowadzić do zagrożenia obozu, w przeciwieństwie do innych żywiołów, trening technik Katonu wiązał się z dużym niebezpieczeństwem. Wystarczyła pojedyncza iskra zapalna, która padłaby nie tam gdzie trzeba i od razu mieliby kłopoty. Chociaż z drugiej strony, na pewno użytkownicy Suitonu, szybko by poradzili sobie z ugaszeniem płomieni. Młody Massai przeanalizował sekwencję pieczęci i ruchów, które musiał wykonać, by Kasumi Enbu mu się udało. Pokiwał głową, chyba był gotów i przystąpił do działania.
[z][/z] - Katon: Kasumi Enbu no Jutsu! - zakrzyknął, nie dlatego, że chciał zaszpanować, ale dlatego by uprzedzić wszystkich katonistów wokół, by czasem nie pchali się w obręb jego techniki z ogniem. Kolejno składał pieczęci, skoncentrowany na kształtowaniu chakry. Krótka sekwencja, łatwa do zapamiętania: Wąż → Baran → Małpa → Tygrys i wydmuchnął z siebie szarawy gaz, który wypełnił nieznacznie obszar przed jego, na moment złocistymi, oczami. Chyba mógł być z siebie zadowolony.

* * *
Nagle usłyszał pstryknięcie i następujące po sobie dwa dźwięki. Jeden kojarzył mu się z anulowaniem iluzji Henge, a drugi nie tyle co słyszał, a widział i to aż za dobrze przed swoimi oczyma. Musiał uskoczyć nieznacznie do tyłu żeby nie przysmażyło mu twarzy. Ktoś beztrosko podpalił chmurę gazu, którą przed chwilą wytworzył i doprowadził do ognistego wybuchu. Całe szczęście gaz zdążył się już w jakimś stopniu ulotnić i siła eksplozji nie była tak rażąca, jak mogła być. Pobliska roślinność łutem szczęścia się nie zapaliła.
[z][/z] - Widzę, że wziąłeś sobie do serca moje uwagi, Guren. - rozpoznał głos swojego sensei'a Jūshira Sarutobiego. Z twarzy chłopaka zniknął wyraz zaskoczenia, a wystąpiła radość.
[z][/z] - Dzień dobry, Jūshiro-sama! - zawołał wesoło, odwracając się w stronę rosłego ciemnowłosego i czerwonookiego mężczyzny. Rzuciło mu się w oczy prawie od razu, że jego mentor miał na sobie cywilne odzienie, co mimo bieżących okoliczności nie było czymś częstym. - Tak, sensei. Przekonałem się już, że można zapomnieć sekwencję pieczęci i że lepiej takie rzeczy utrwalać.
Sarutobi uśmiechnął się na te słowa i uprzedził wszelkie pytania, jakie musiały namalować się na twarzy Massai'a.
[z][/z] - Wybywam z Kyasem na misję, po za Kraj Ognia. Nie będzie nas dzień, może dłużej. - powiedział dosadnie i podniósł rękę, widząc, że Gurenshiddo chce bardzo wiele już od siebie wtrącić. Po prawdzie ani Sarutobi, ani Massai nie rozdzielali zadań, ale dało się wyczuć niezadowolenie nastolatka.
"Ale jak to? Bez nas? A co my mamy robić wtenczas?" kotłowało mu się w głowie.
[z][/z] - Miejcie razem z Aiko oko na sprawy tutaj, dobrze? - Guren skinął głową, choć na jego buzi malował się wyraz zaniepokojenia i protestu, nazajutrz mieli przecież zaplanowane wspólne prace, trening, cokolwiek. - Jest masa roboty, więc na pewno nie będziecie narzekać na nudę, gołąbeczki. Zobaczymy się wkrótce!
Sarutobi uśmiechnął się szeroko, a siedemnastolatek nie wiedział, czy jest to szczery, czy też może fałszywy, uspokajający uśmiech. Mężczyzna odwrócił się i skierował się w południową stronę wioski, pozostawiając Gurenshidda nieco zakłopotanego i strapionego. W głównej mierze jednak zakłopotanego. Sugestywne słowo "gołąbeczki" sprawiło, że zrobiło mu się tak trochę gorąco na buzi, ale chyba się nie zaczerwienił. Wokół dzielni shinobi Liścia, dalej rozwijali swoje umiejętności. Chłopak odetchnął po dwóch minutach i spojrzał na niebo, w tym wszystkim szczerze cieszył się, że Aiko pozostała w obozie i nie musiał się z nią nigdzie daleko rozdzielać. Ciekawe, co tam u niej? Jak ją zostawiał w namiocie spała w najlepsze, widocznie też miała za sobą bardzo ciężki dzień, który należało odespać. Pewnie już wkrótce się obudzi i skontaktuje się z nim, liczył na to, cały dzień był jeszcze przed nimi.Przycupnął pod drzewem i pozwolił sobie na małą sjestę, jeszcze wróci do treningu.
Trening nie ucieknie...
There's always something behind nothing.
Obrazek
| THEME2 | THEME3 |
| THEME1 |
 
Posty: 684
Dołączył(a): 19 lis 2014, o 23:55
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Pola treningowe

Postprzez Yamanaka Aiko » 5 mar 2015, o 00:02

Ku swemu niezadowoleniu odkryła, że miejsce przeznaczone na treningi jest wręcz przepełnione ludźmi, którzy ćwiczyli naprawdę różnorodne rzeczy - począwszy na zielarstwie, kończąc na genjutsu. To nie tak, że nie lubiła ludzi i jej przeszkadzali - jednak podczas treningu zdecydowanie wolała przebywać w towarzystwie niewielkiej grupy najbliższych sobie osób. Głównie chodziło tu o Gurena i Kyasupę, z którymi zżyła się przez te lata. Choć różnica wieku była dużo bardziej widoczna niż przed tamtą katastrofą, Aiko dzielnie nie zwracała na to większej uwagi. A przynajmniej tak uważała. Choć widok czternastolatki za wszelką cenę biorącej odpowiedzialność i zgrywającej najdojrzalszą, przy - jakby nie patrzeć, młodych mężczyznach, faktycznie budził politowanie. Albo rozczulenie, zależy jakby na to spojrzeć.
Z początku zwyczajnie nie dostrzegła Gurena, być może dlatego, że nie zagłębiała się w samo centrum polany. Przykucnęła sobie na uboczu za jednym z namiotów z zamiarem nauki czegoś, z czym najbardziej wiązała swoje zdolności - techniki medyczne.

Chiyute no Jutsu
PN: 3

Nie chcąc prosić jakąkolwiek osobę o bycie królikiem doświadczalnym, postanowiła, że nauczy się techniki sama na sobie. Nie mogła w końcu prosić nikogo, by specjalnie zranił się i pozwolił jej to uleczyć. A nuż by się nie udało? Pojawiłaby się gangrena, straszna choroba? W dzisiejszych czasach nigdy nic nie wiadomo.
Z początku skupiła się na nauce kontroli chakry w dłoniach. Nie było to najprostsze, bo choć Aiko potrafiła skupić źródło energii w swoich rękach, tak nie było to wystarczające, by uleczyć. Za pierwszym razem nic się nie udało. Dopiero za którymś razem z kolei poczuła charakterystyczne uczucie na skórze dłoni - gdy skupiła wzrok, była w stanie dostrzec bladozieloną łunę. W pewien sposób uradowało ją to, gdyż to był już jakiś zalążek. Teraz już było tylko z górki.
Gdy opanowała to do końca a zielona poświata była wyraźnie widoczna, postanowiła wypróbować technikę w praktycznym użyciu. Bez większego wahania wyciągnęła nowokupione tanto i nie chcąc zwlekać, skaleczyła się w lewe przedramię. Nie było to duże zranienie, toteż technika powinna poradzić sobie z tym znakomicie.
Przyłożywszy dłoń do zranienia zrobiła to, co ćwiczyła wcześniej. Poświata pojawiła się natychmiast, a rana zasklepiła się bez trudności. Technika opanowana!

Kōdo Iryō no Kenmei
PN: 5

Pora na coś, co wałkowała już naprawdę długo. Była to raczej wiedza teoretyczna, a dla praktycznej Aiko ślęczenie nad książkami nie sprawiało większej frajdy. Już. Chyba się odzwyczaiła, kto tam wie. Mało kto ma czas na rozprawianie o kulturze czy edukowaniu się z opasłych księg, podczas gdy twym największym zmartwieniem jest horda łowców shinobi, gotowych złapać się w celu... no właśnie. Po co im byli shinobi. Dla pieniędzy? Szpanu? Wiedzy?
W każdym razie ona postanowiła dokończyć to, co zaczęła jakiś czas temu. Anatomia ludzka była ważna, nie tylko w udzielaniu pomocy - ale i zadawaniu obrażeń. Znajomość miejsc punktów witalnych pozwalało na wiele rzeczy, a i walka była wtedy skuteczniejsza.

Ōkyū no Kurouto
PN: 5

To już było coś ciekawszego. O ile znała pierwszą pomoc i często z niej korzystała - w ostatnich czasach wyjątkowo często, tak zaawansowana pomoc medyczna była czymś, co z pewnością miało się jej przydać. W końcu skończyły się proste misje, gdzie najpoważniejszym zranieniem było skręcenie kostki, bo ktoś źle stąpnął. Ha, ha. I takie przypadki się zdarzały, a Aiko choć nie powinna, nie mogła powstrzymać śmiechu. W końcu to podchodzi pod samookaleczenie się i powinno być traktowane opieką psychiatryczną. Ścisłą!
Głupie myśli krążyły po głowie Aiko. Chichocząc sama do siebie, zajęła się czymś poważnym - nauką owej zaawansowanej pomocy. Poszerzyła swoją elementarną wiedzę na tyle, że faktycznie była z siebie zadowolona.

Dobra, koniec! Aiko dźwignęła się na nogi, chcąc rozprostować kości. Z donośnym jękiem przeciągnęła się, po czym rozejrzała bystro. Potrzebowała urozmaicenia w postaci czegoś ofensywnego - w końcu ile czasu można uczyć się ratowania komuś tyłka?
Zgarnąwszy swoje graty powoli ruszyła w stronę "serca" polany. Rozglądając się w poszukiwaniu wiadomej osoby, zgrabnie omijała ćwiczących mieszkańców Obozu. Gdy tylko dostrzegła znajomą czuprynę, na jej twarzy niemal automatycznie pojawił się uśmiech.
No pięknie! Ona tu daje z siebie wszystko a on odpoczywa? To było nie do pomyślenia!
Natychmiast obrała odpowiedni kierunek i zatrzymawszy się tuż przed nim, skrzyżowała dłonie na piersiach.
- Wstyd mi za Ciebie, Gurenshiddo Massai'u. Naprawdę, bardzo mi wstyd.- wyraźnie starała się powstrzymać śmiech, chcąc nadać głosu odpowiednią do sytuacji powagę.
- No, chyba że bawisz się w czyjegoś trenera. To inna sytuacja.- dodała, wzruszając lekko ramionami.
Cieszyła się, że go widzi. Przynajmniej zaoszczędziła masę czasu, bo i tak po ćwiczeniach zamierzała odnaleźć Go. Wspólne spędzanie czasu było dużo lepsze niż bawienie się w samotnika. Szczególnie, że czy tego chciała czy nie, czuła do Niego silne przywiązanie.
"Lekcja, której nie towarzyszy ból niczego Cię nie nauczy
ponieważ nie można niczego uzyskać, nie poświęcając czegoś w zamian."


Obrazek

"Jednak jeśli przetrwasz bolesne lekcje i wyciągniesz z nich wnioski,
będziesz miał serce mocniejsze niż cokolwiek innego."

x ; x
Spoiler:
 
Posty: 267
Dołączył(a): 7 gru 2014, o 22:46
Ranga: Chūnin

Re: Pola treningowe

Postprzez Gurenshiddo » 5 mar 2015, o 04:40

Od kilkunastu minut leżał wygodnie wywalony pod drzewem i po prostu beztrosko odpoczywał. Na tą chwilę, czuł, że już dosyć zrobił pożytecznego i był przekonany iż mógł zasłużenie spocząć. Pogoda była idealna, czuł przyjemny powiew wiatru na twarzy, który łagodził ogólne wrażenie panującego upału, a i dodatkowo siedział częściowo w cieniu. Można śmiało było powiedzieć, że chłopak miał błogostan. Przez pierwszych kilka chwil obserwował, co się dzieje na polu treningowym. Krótko przyglądał się sparringowi dwóch shinobi, za których ciosami jego spojrzenie ledwie nadążało, widział jedynie smugi ostrzy. A potem, słońce zaświeciło mu w oczy, a on był już zbyt leniwy by się przesuwać z miejsca. Tak też więc zamknął oczy i pozwalając działać pozostałym zmysłom wsłuchał się w odgłosy otoczenia i wczuł się nieznacznie w brzmienie świata. Wyszczególnił spośród okrzyków mężczyzn i kobiet, oraz hałasów ich broni i technik, cichy szum naturalnego wiatru, a jego nos wychwycił piękny zapach lasu.

Gdy nad jego skromną osobą ktoś nagle stanął robiąc mu cień, Gurenshiddo powolutku podniósł swoje powieki i spojrzał się na Aiko Yamanakę. Krzyżowała ręce na piersiach i mówiła mu, ni to surowym tonem, jak bardzo jest Jej za niego wstyd. W jego oczach błyszczała intensywnie radość, lecz jego mimika nie zdradzała się z tym, nie mógł przecież wyjść z roli. Podniósł się powolutku z miejsca i wskazał na jednego z dwóch ninja biorących udział w sparringu:
[z][/z] - Widzisz tego shinobi? Uczę go jak ma trzymać miecz. - powiedział podtrzymując śmiertelnie poważny ton głosu, potem jego palec powędrował nieco dalej, by wskazać kolejną osobę:
[z][/z] - A widzisz tego katonistę? Ode mnie nauczył się tej techniki, teraz go tylko nadzoruję... - mignął okiem i przeniósł swój palec wskazujący na kolejnego wojownika Liścia w całym tym licznym gronie:
[z][/z] - A tamtego...? - zaczął, ale zaraz wywalił język, wołając przeciągle - Nieee...!
Skończył się zgrywać, bo już nie mógł dłużej powstrzymać śmiechu oraz przypływu wielkiej radości. W ułamku sekundy uśmiechnął się szeroko cały roześmiany, po czym zupełnie znienacka przytulił mocno dziewczynę. Zamknął oczy, chwilę tak trwając opromieniony przez słońce, węsząc w powietrzu przyjemny zapach włosów towarzyszki i po prostu ciesząc się z Jej obecności. Może wydawałoby się to dziwne, ale zdążył się za Nią stęsknić. A teraz wszystko było już na swoim miejscu i mógł odetchnąć przepełniony energią.
[z][/z] - Dzień dobry Aikuś. - powiedział łagodnie, otwierając oczy i po chwili odsuwając się. Uśmiech nie znikał z jego twarzy.
[z][/z] - Wyspałaś się? Mam nadzieję, że tak, bo miałem dylemat czy Cię budzić. - usta nie mogły mu się zamknąć, musiał zdać relacje Yamanace, po prostu musiał. - Trochę już trenowałem swoje zdolności "ogniomiota". To nie jest tak, że się tutaj obijałem, nie, nie...
Patrzył w piękne oczy Aiko i zaczął wyrzucać z siebie dalej. Nie było innej opcji, chciał nawiązać do minionej prawie bezsennie nocy, a jeśli komuś mógł otwarcie się zwierzyć ze swoich doświadczeń to tylko i wyłącznie Aiko. Kolejne słowa wydobyły się z jego ust z pewnym zakłopotaniem:
[z][/z] - Czy... Uwierzyłabyś mi, gdybym powiedział, że widziałem w nocy ducha? Naprawdę, nie zgrywam się! Te opowieści przy ognisku o białym duchu były prawdziwe. - komu jak komu, ale Jej się nie bał powiedzieć o wszystkim. - Byłem w nocy z sensei'em Sarutobim szukać ziela królewskiego i widziałem... To było nietypowe doświadczenie.
Nadprzyrodzone spotkanie z osobniczką w białej poświacie, powróciło do niego we wspomnieniach. Przez chwilę jeszcze tkwił w tym temacie, aż w końcu podzielił się kolejną, ważną informacją:
[z][/z] - Jūshiro-sama i Kyas wyruszyli na misję po za granice Hi no Kuni.
Tutaj nie miał wiele do dodania, nie wiedział nic na temat szczegółów ich misji, mógł jedynie Ją zapewnić, że wrócą cało. Bo przecież Jūshiro Sarutobi nie pozwoliłby, żeby stało się im coś złego.

* * *
Wypoczęty, pełen energii, a przede wszystkim w towarzystwie najbliższej mu osoby, Gurenshiddo wskazał z usmiechem na jedną parę shinobi w sparringu.
[z][/z] - Jak sądzisz? My też tak możemy? - zagadnął dziewczynę, przenosząc spojrzenie swoich zielonych, nakrapianych złotymi plamkami, oczu na Aiko. Było to swojego rodzaju wyzwanie, zarówno dla Niej, jak i dla niego. Skinął głową i z uśmiechem sięgnął za głowę po rękojeść swojej katany. Ostrze z cichym szepnięciem ujrzało światło dzienne i odbiło blask słońca.

Ittō-Ryū
[z][/z]Podstawą walki przy użyciu większości broni jest balans ciała. W przypadku miecza jednoręcznego był on odpowiednio utrzymywany przez pracę nóg, a także drugą rękę, nie dzierżącą broń. Kroki w Kenjutsu, były równie ważna jak praca rąk, bez jednego, drugie nie mogło współistnieć. Uśmiechnął się do Aiko i wyważywszy ostrze w ręce, ponownie skinął głową. Był gotów by zaczynać ich wspólny trening. Miał już wcześniej do czynienia z mieczami, więc nie był w fachu zupełnie łysy. Nawet jeśli jego styl walki był bardzo improwizowany, to znał solidne fundamenty walki "szermierczej". Szybko poinstruował towarzyszkę, co do znanych mu podstaw, demonstrując ruchy i nadzorując jej postęp. Wszystko to, by potem razem z NIą, wznieść się na wyżyny swoich możliwości, by doszlifować zdolność posługiwania się ostrzami prawie do perfekcji. Wpierw poczynając od prostych ataków, Gurenshiddo pomału podwyższał ich wspólną poprzeczkę, ćwicząc kolejno wyprowadzane cięcia, sztychy, parady i uniki. Cały czas w tym wszystkim pilnował swoich i Jej kroków...
[z][/z]Czas upływał, a Gurenshiddo z zadowoleniem obserwował postępy Aiko oraz swoje własne. Z gracją i pełną kontrolą wymieniali już między sobą ciosy, niczym dwójka uzupełniających się tancerzy. Czuł ogromną satysfakcję z tego powodu. Cieszył się, że trenował z Aiko, dawno nie miał takowej sposobności, a teraz poczuł się znowu tak, jak w jednej z ich wspólnych, wielkich drużynowych podróży. Wymiana ataków nie ustawała. To blokował Jej tsurugi i wyprowadzał kontry, to znowu Ona zgrabnie parowała jego katanę i sama atakowała, a towarzyszyły temu uśmiechy i ich typowe wspólne komentarze. Sekwencje ataków stawały się coraz bardziej skomplikowane i wymagające. Razem udoskonalili swoje umiejętności miecza. W końcu nadeszła pora, by chwilę odsapnąć. Guren schował swą katanę do przewieszonej przez ramię pochwy, otarł stróżkę potu spływającą mu po czole i uniósł kciuk ku górze. Obydwoje mogli być z siebie dumni.
There's always something behind nothing.
Obrazek
| THEME2 | THEME3 |
| THEME1 |
 
Posty: 684
Dołączył(a): 19 lis 2014, o 23:55
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Pola treningowe

Postprzez Yamanaka Aiko » 5 mar 2015, o 20:24

Gdy z takim zawzięciem opowiadał o tym jak dobrym i cierpliwym senseiem jest, kiwała jedynie głową potakująco. Absolutnie nie wątpiła w jego zdolności bo doskonale zdawała sobie sprawę, że jego poziom był zdecydowanie wyższy od niej - jednak osoby które wskazywał były nieco starsze, a co za tym idzie z pewnością bardziej doświadczone. Już sam honor i duma nie pozwoliłyby im na to, by nauczał je siedemnastolatek.
Zachichotała mimowolnie, cały czas sprawiając wrażenie, jakby faktycznie mu wierzyła a cała ta pogawędka prowadzona była jak najbardziej poważnie.
- To całkiem rozchwytywany jesteś, Gurenshiddo-sensei.- stwierdziła, unosząc nieznacznie brwi. Jej usta wykrzywiły się w uśmiechu.- Tylko żeby za bardzo się nie przyzwyczaili, bo zabraknie Ci czasu dla mnie.- dodała ostrzegawczo i już miała pogrozić Mu palcem, gdy ten bez wahania rzucił się jej na szyję. Chętnie odwzajemniła uścisk poprzez objęcie przyjaciela w pasie - wbrew pozorom, stęskniła się nie mniej co on. Chyba nigdy nie byłaby w stanie zrozumieć ludzi, którzy świadomie wybierają samotność - ona sama nie potrafiła wyobrazić sobie życia bez tego zwariowanego blondynka i geniusza klanu Hyuuga. Teraz jej życie nabrało większych kolorów, była w stanie odnaleźć swój sens. No i co najważniejsze - miała dla kogo się starać.
- Hej Sówko... chociaż w tym przypadku Skowronku chyba bardziej pasuje.- cofnęła się dwa kroki i obdarzyła Go radosnym uśmiechem. W odpowiedzi na jego pytanie pokiwała głową.
- Spałam wystarczająco długo by nie załapać się na posiłek. Jaka szkoda!- jej usta wykrzywiły się w udawaną podkówkę. Chłopak doskonale wiedział o awersji Aiko do obozowej stołówki. Uważnie słuchała jego kolejnych słów, o tym czego się nauczył. Czyli wcale nie próżnował, co zresztą nie zaskoczyło Yamanaki. Guren nie był człowiekiem, który lubił tracić czas. Szczególnie w dzisiejszych czasach, mimo pozytywnego nastawienia i wiecznego optymizmu, doskonale zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. To ceniła sobie w Nim chyba najbardziej.
- Ducha?- powtórzyła, lekko unosząc brwi. O ile trening chłopaka był dla niej czymś absolutnie normalnym, raczej nie wierzyła w życie pozaziemskie, więc zjawa jaką widział Guren była albo głupim przewidzeniem, albo genjutsu. Wiedziała oczywiście, że nie żartuje sobie z niej - zdradziło Go zakłopotanie.
- Może jakiś dzieciak ćwiczył genjutsu?- odezwała się przeciągle, przez moment faktycznie zastanawiając co to takiego mogło być. A może faktycznie to był duch? Ofiara ataku na wioskę dawała o sobie znać?
Kolejną, jakby nie patrzeć ważną informację zbyła jedynie skinięciem głowy. Choć oczywiście uwielbiała Kyasa i ich senseia, na swój sposób poczuła się urażona. Czy sensei dawał im do zrozumienia, że nie jest wystarczająco dobra i nie dorównuje im poziomem, skoro wybrał swojego ulubieńca i to tylko z nim udał się za granice Obozu? Przecież nie była słaba. Wiedziała, że nie jest wyjątkowa ani specjalna, ale w jej odczuciu również zasługiwała na zaufanie i danie szansy.
A może nie?
Choć faktycznie zabolało ją, że nie dostała takiej szansy, włożyła masę wysiłku w to, by jej uczucia nie zostały wystawione na światło dzienne. To nie było potrzebne. Guren i tak doskonale potrafił czytać, chociażby z jej oczu - więc wiedziała, że niezależnie od tego jak bardzo się starała, on i tak to dostrzeże. Był jednak domyślny i ufała mu - skoro Aiko zbyła ten temat milczeniem, najwyraźniej nie ma ochoty go drążyć i psuć sobie nastroju jeszcze bardziej. Musiał to wiedzieć.

Przez moment wpatrywała się w bliżej nieokreślony obiekt na trawie. Gdy ponownie usłyszała głos Gurena uniosła głowę i spojrzała w kierunku, w którym wskazywał. Rzucił jej wyzwanie? Cwany!

Ittō-Ryū
PN: 6

W tym samym momencie co on dobyła swego tsugiri. Ściskając rękojeść miecza w dłoni poczuła przyjemny dreszczyk. To był jej miecz. Jeżeli opanuje sztukę walki dostatecznie, mogła dokonać nim wspaniałych rzeczy. W końcu kto powiedział, że medyk nie może walczyć wręcz? A dystansowiec opanować czegoś, co pozwoli mu na ewentualną obronę przed bezpośrednim atakiem? Jako medyczka musiała pozostać żywa na polu walki. Jeżeli zginęłaby, kto uleczy towarzyszy?
Osunąwszy jedną nogę w tył, uniosła miecz i wycelowała w chłopaka. Oczywiście nie zamierzała zrobić mu żadnej krzywdy, co zresztą z pewnością wiedział. Była skupiona na prawidłowym balansie ciała, odpowiedniej postawie, która pozwalała na wygodę, dzięki której ciosy na polu walki były dużo bardziej skuteczne. Po co komuś siła czy szybkość, jeżeli nie zachowując odpowiedniej postawy ciała, potknie się o własne nogi?
Cios, parowanie. Kolejny cios, blokada. Wyraźnie skupiona na swych działaniach starała się wyłapywać swoje błędy i natychmiast je korygować. W pewnej chwili natarła na niego tak, jakby chciała zadać ostateczny cios - chłopak był w stanie zablokować ją. Chcąc uniknąć uderzenia z jego strony, odskoczyła zgrabnie.
Ćwiczyli długo, aż oboje byli zadowoleni z siebie. Jej nastrój również poprawił się nieznacznie, nie tylko z powodu nauczonej techniki - a dlatego, że mogła spędzić czas ze swoim przyjacielem.

- Mówiłeś coś o nauce katonu, prawda?- po ukończonym sparingu wyprostowała się i schowała miecz w pochwie. Może to najwyższy czas by i ona zaczęła panować lepiej nad żywiołem, jaki został jej przeznaczony? Sam fuuton nie należał do najsilniejszych, jednak w połączeniu z elementem ognia potrafił dać niesamowity efekt.

Daitoppa
PN: 10

- Fuuton doskonale sprawdzi się w połączeniu z katonem. Pozwolisz, że wykorzystam twoje umiejętności? Ciekawa jestem jak dużą to będzie miało siłę. - odezwała się, a na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Nawet nie czekała na odpowiedź - wiedziała, że się zgodzi.
Jutsu żywiołu nie było czymś, w czym czuła się najlepiej. Tak naprawdę nie znała żadnej sensownej techniki z wykorzystaniem tegoż elementu. Najwyższy czas to nadrobić!
Upatrzyła miejsce na polanie, gdzie siła rażenia techniki nie sięgnęłaby nikogo. Wyraźnie skupiona kumulowała chakrę w ustach, chcąc przywołać wiatr.
Z początku nie działo się nic. Już miała zwątpić, wyraźnie zawstydzona i skrępowana tym, że nie ma niczego, czym mogłaby się popisać przed przyjacielem. Uznała w myślach, że spróbuje po raz ostatni - i ten ostatni raz był dla niej zbawienny. Coś zaczęło się dziać.
Na początku delikatny podmuch, który nieznacznie poruszył trawą. Dzięki temu nie straciła ostatniej nadziei i tak długo ćwiczyła, aż faktycznie była w stanie przywołać wichurę. Jedynie od czasu do czasu rzucała przepraszające spojrzenie w stronę chłopaka.
 
Posty: 267
Dołączył(a): 7 gru 2014, o 22:46
Ranga: Chūnin

Re: Pola treningowe

Postprzez Gurenshiddo » 5 mar 2015, o 23:30

Sówka, a teraz również i Skowronek, uśmiechnął się radośnie, gdy tylko zdjęli te prześmiewczo-poważne maski i z zaabsorbowaniem wdał się w rozmowę z tak bardzo bliską mu przyjaciółką. Nic więcej nie było trzeba, by czuł się tak niesamowicie szczęśliwy. Towarzystwo Yamanaki zawsze tak na niego wpływało. Cieszył się, że jednak Jej nie zbudził, kiedy wstawał. Może i przez to zmarnowali trochę czasu, który mogli zagospodarować wspólnie, ale przynajmniej Aiko obudziła się zadowolona i wyspana. Zaśmiał się, słysząc pobrzmiewającą w głosie dziewczynki ironię na wzmiankę o zaspaniu na posiłek. Aż nazbyt dobrze wiedział jaki wstręt jego przyjaciółka czuła do dań serwowanych w stołówce, sam rozumiał i gdyby nie to, że jego organizm potrzebował sporo związków odżywczych by się rozwijać, to prawdopodobnie prowadziłby identyczną politykę względem stołówki, co Aiko. Z utęsknieniem marzył o tym, by móc zabrać czternastolatkę do Ichiraku Ramen i tylko we dwoje najeść się z Nią do syta. Och, to by było coś. Tylko Ona i on i solidne porcje ramenu, taki piękny obraz. Co prawda, nieprędko miało to nastąpić, ale pozostawał dobrej myśli. Wszak prace nad odbudową ich ukochanej Wioski Liścia trwały i mieli w tym swój udział.

Widział w oczach dziewczyny zachodzącą zmianę, na krótkie wspomnienie o nieobecności Jūshira i Kyasupy. Mogła to ukryć przed każdym, przed wszystkimi ludźmi na globie, ale nie przed nim. Nie przed Gurenshiddem. Na nic by się zdał jakikolwiek unik z Jej strony, nie mogła nic zrobić, byli sobie zbyt bliscy i po prostu rozczytywali pewne rzeczy w sobie po samych spojrzeniach. Ta niesamowita więź jaka ich łączyła pozwoliła również przemilczeć teraz ten temat. Porozmawiają o tym w stosownym momencie. W tej chwili, ani on, ani Ona nie chcieli psuć sobie dobrych nastrojów i w ogóle wszczynać takiej dyskusji. Zresztą obydwoje z radością znaleźli znacznie lepsze zajęcie, tak bardzo stosowne do miejsca, w którym się obecnie znajdowali - trening.
* * *
Równomiernie zadowoleni skończyli wspólny sparring. Gurenshiddo w zupełności ufał dziewczynie i w trakcie tego treningu, mogła to w pełni widzieć. Ani nie mrugnął, kiedy celowała w niego ostrzem swojego tsurugi, wiedział, że nie zrobi mu krzywdy, a wszystkie ruchy, które wykonywała były pod kontrolą. A przecież na tym polegał ich trening, na kontroli i osiągnięciu wspólnie potrzebnej harmonii. Harmonii ze swoimi broniami oraz ze sobą nawzajem. Co jak się okazało nie było dla nich w żaden sposób problematyczne, w zasadzie nigdy nie mieli problemów żeby współpracować ze sobą, zawsze przychodziło im to naturalnie. Na wzmiankę o Katonie, chłopak z uśmiechem pokiwał głową:
[z][/z] - Prawda. - ogień to był jego żywioł, nie ulegało to żadnym wątpliwościom.
Wysłuchał króciutkiego wykładu o spójności Fūtonu z Katonem i wyszczerzył zęby. Czy naprawdę musiał cokolwiek odpowiadać? Stanął na rozstawionych nogach i czekał, aż Aiko wykona swoją technikę. Co zrozumiałe, nie nastąpiło to od razu. Widział jak przy kilku kolejnych porażkach zaczynała tracić wiarę w siebie, ale on podtrzymywał Ją na duchu. Opanowanie techniki żywiołowej wymagało czasu, w szczególności, że Aiko nigdy wcześniej nie próbowała swoich sił z chakrą natury i tak naprawdę była to dla Niej nowość. Stał w pogotowiu, zupełnie niezrażony i z niesamowitą cierpliwością czekał na ten moment. Aiko wydmuchnęła z ust prawdziwie agresywną wichurę, a Gurenek nie zwlekając skumulował w płucach powietrze i przystawił do ust złożoną w pieczęć dłoń. Jego koncentracja w minimalnym stopniu była skupiona na przepływie chakry w ciele, u niego ta technika przychodziła już z mechaniczną precyzją. Złote plamki w oczach młodzieńca powiększyły się, gdy wydmuchnął z siebie płomienie. Spoglądał urzeczony na dwie odrębne techniki, które połączyły się w jedną silniejszą. Wirująca płomienna pożoga śmignęła przez teren przyciągając spojrzenia co poniektórych gapiów. Ułamek sekundy później Gurenshiddo zaśmiał się na w poły radośnie, na w poły szaleńczo i doskoczył do Aiko, ściskając ją mocno.
[z][/z] - Widziałaś to?! Udało nam się! Udało się! - tryskał cały energią i wprost zarażał swym śmiechem.
There's always something behind nothing.
Obrazek
| THEME2 | THEME3 |
| THEME1 |
 
Posty: 684
Dołączył(a): 19 lis 2014, o 23:55
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Pola treningowe

Postprzez Yamanaka Aiko » 6 mar 2015, o 01:04

Dzięki adrenalinie jaką czuła przez cały czas treningu nie czuła zmęczenia. Krew pulsowała szybko, serce waliło jak oszalałe. To uczucie było wręcz nie do opisania, jednak miało w sobie coś, co sprawiało, że chciała jeszcze. Satysfakcja z kolejnych umiejętności. Niesamowite szczęście, gdy zdolności dziewczyny i jej największego przyjaciela można zsynchronizować w taki sposób, by z prostej techniki niskiej rangi stworzyć coś olbrzymiego. Po raz kolejny ujawnia się się dewiza dziewczyny, która znów, po raz kolejny znalazła swoje potwierdzenie w czynach. Umiejętności nie zawsze były ważne - często liczyła się umiejętność współpracy i dostosowywania się do innych. Samotnie nie można było zajść zbyt daleko - prędzej czy później i tak będziemy potrzebować drugiego człowieka. A wtedy może być już za późno.
Pogorszony nastrój z powodu tej głupiej misji utrzymywał się dosłownie przez chwilę - może to i lepiej, że zajęli się treningiem? Nie chciała wyjść na zazdrosną, bo czuła się z tym głupio. Nie powinna w taki sposób na to patrzeć. Ale nie które uczucia są silniejsze od nas i niezależnie od tego jak bardzo byśmy chcieli nad nimi panować, one prędzej czy później się ujawnią.
W tym przypadku chodziło tu głównie o stanie się głową klanu. Była wściekła, na siebie samą, że Kyasupa ma dużo większe szanse na to. Była wściekła, bo nie powinna patrzeć na to w ten sposób. Okropne uczucie.
Bądźmy szczerzy - Aiko zdawała sobie sprawę, że nie posiada specjalnych umiejętności. Być może dla pobocznych widzów jej zdolności klanowe były niesamowite, oh i ah, jednak w rodzinie, gdzie właściwie wszyscy to posiadali - cóż, nie wyróżniała się niczym. Jej osobowość również nie była tu mocną stroną, mimo że Aiko była odpowiedzialna i dojrzała, brakowało jej potrzebnego do pełnienia tak ważnej roli, pewności siebie. Chociaż nie, to było złe słowo. Była pewna siebie i znała jako-tako swoją wartość. Problemem był tu fakt, że totalnie nie potrafiła dowodzić innymi, a podjęcie decyzji było na ogół dla niej mordęgą.
Całkowicie podświadomie pomyślała o sobie i Gurenie, jako o głównych klanowiczach. I chyba dobrze, że zajęli się treningiem, bo czerwień jaka pojawiła się na jej policzkach była tak soczysta jak dojrzała wiśnia.

Radość chłopaka z tego, co udało im się zrobić szybko przeszła i na nią - mimowolnie pisnęła i podskoczyła z radości, mocno przytulając towarzysza. To było coś, czego potrzebowali. Ale wciąż było jej mało. Jeżeli chciała w przyszłości stać się głową klanu, musiała porządnie wziąć się do pracy. Zarówno nad sobą, swoim wyglądem, osobowością i umiejętnościami.
Przytulałaby się do Niego znacznie dłużej gdyby nie to, że poczuła na sobie spojrzenia paru gapiów. Mimo że była starsza, pewne kwestie nie uległy żadnym zmianom - coś takiego ją krępowało. Odskoczyła wręcz od chłopaka, po czym przyłożywszy dłoń do ust, chrząknęła wymownie.
- Myślałeś o tym, by połączyć żywioł z mieczem? Wiem, że fuuton posiada taką technikę, ale chyba nie do końca jestem pewna jak to jest z katonem...- zarzuciła pierwszym lepszym tematem, jaki przyszedł jej na myśl.

Gōkūhō
PN: 6

Jej wzrok automatycznie skupił się na ostrzu. Zacisnąwszy mocniej dłoń na rękojeści, uniosła miecz, mierząc go badawczym spojrzeniem. Przelana w ostrze chakra mogła narobić wielu, wielu szkód. Oczywiście zależy też jak wiele Aiko byłaby w stanie skupić żywiołowej chakry w swej broni - z pewnością na początku technika nie byłaby zbyt widowiskowa. Ale później? Kto wie!
Przygryzła wargę, skupiając się przez chwilę. Nie chciała zaczynać od końca, postawiła sobie za cel dosyć prostą rzecz - nie wymagała od wiatru, by kogoś zranił. Póki co wystarczy jej odepchnięcie przeciwnika.
Zmrużyła oczy, po czym cofnęła się parę kroków by mieć większe pole do manerwu, po czym świsnęła mieczem w powietrzu. Podmuch wiatru jaki się pojawił nie był zbyt imponujący i z pewnością niewiele miał wspólnego z żywiołem Aiko - było to raczej naturalne zjawisko, jakie pojawiało się przy machaniu czymkolwiek.
Zacisnęła mocniej dłoń, starając się skupić w niej swą żywiołową chakrę - jeżeli była w stanie skupić ją w ustach, z dłonią nie powinno być trudniej.
Obróciła się wokół własnej osi, po czym ponownie przecięła powietrze ostrzem - wtedy klinga błysnęła, a powietrzny wicher jaki powstał trafił w przechodzącego niedaleko mężczyznę. I tak jak spodziewała się Aiko - nie pojawiły się żadne obrażenia, a przechodzień po prostu potknął się.
- Przepraszam!- odezwała się szybko, unosząc wolną dłoń w geście poddania się. Potrącony shinobi zaczął marudzić coś na temat nieostrożnych dzieciaków, co wywołało śmiech blondynki.
"Lekcja, której nie towarzyszy ból niczego Cię nie nauczy
ponieważ nie można niczego uzyskać, nie poświęcając czegoś w zamian."


Obrazek

"Jednak jeśli przetrwasz bolesne lekcje i wyciągniesz z nich wnioski,
będziesz miał serce mocniejsze niż cokolwiek innego."

x ; x
Spoiler:
 
Posty: 267
Dołączył(a): 7 gru 2014, o 22:46
Ranga: Chūnin

Re: Pola treningowe

Postprzez Gurenshiddo » 6 mar 2015, o 17:29

Duet primo, ja to Ci mówię - takie dwie zgrane główki na czele klanu Yamanaka ♥ ^_^
[z][/z] - Udało się, Aikuś! - jeszcze raz zdążył powtórzyć głosem pełnym radości zanim dziewczyna się z zakłopotaniem od niego oderwała. Odskoczyła zupełnie nagle jak sparzona, odchrząknęła dosadnie, a on przekrzywił głowę i obejrzał się zza ramienia po ludziach zwróconych w ich stronę. No tak. Ich zachowanie, albo sukces wymieszania dwóch technik przyciągnął niepotrzebnych gapiów, a może jedno i drugie zwróciło ich zainteresowanie? Chłopak wzruszył tylko ramionami i przeniósł spojrzenie na speszoną Aiko, tylko Ona się liczyła dla niego w tym całym zbiorowisku. Wiedział, że dziewczyna nie lubiła być w centrum uwagi, odczuwała wtedy dyskomfort, nie czuła się swobodnie gdy zwracało na nią uwagę zbyt wiele ludzi. Żałował, że nie mógł zaprowadzić Jej do "Ostoi", gdzie mogliby w świętym spokoju trenować we dwoje. Ale nie mogli zapuszczać się po za teren obozowiska i ryzykować niepotrzebnie życia. Nim cokolwiek zdążył powiedzieć, kochana Yamanaka zagadnęła go, czy kiedykolwiek myślał o przelewaniu swojego żywiołu na broń. Jego zęby błysnęły wyszczerzone w uśmiechu, a oczy zaskrzyły mu się radośnie, Ona od razu pomyślała tak jak on sam kiedyś:
[z][/z] - Katon też posiada technikę, która umożliwia takie cuda. Uczyłem się tej techniki jeszcze na bokenach.
Chcąc nie chcąc musiał się zaśmiać z samego siebie i dodać komentarz:
[z][/z] - Wiesz... Nie było mnie stać na prawdziwy miecz, to wypożyczałem z Akademii. A że nie chcieli bym się pociął, to skończyłem z bokenami.

Skinął głową i pozwolił swojej towarzyszce skupić się na opanowaniu kolejnej techniki. Patrzył jak z namaszczeniem wpatrywała się w klingę swojego tsurugi i prawie widział tok Jej biegnących myśli. Wpierw wzgląd na bezpieczeństwo, potem krok po kroku wykonanie techniki. Chłopak zacisnął kciuki i cicho, nienachalnie obserwował kochaną przyjaciółkę. Nie chciał Jej rozproszyć, ani speszyć swoją obecnością przy podejmowanej próbie, tak więc nic nie mówił i nawet wstrzymał oddech. Pierwsza próba nie przyniosła pożądanego rezultatu, ale to nic. Chłopak wypuścił cicho powietrze i uśmiechnął się. Rzadko kiedy nowa technika udaje się za pierwszym razem i zazwyczaj zawsze potrzebuje kolejnych szlifów. Tak to działało. Żadne z nich nie było perfekcyjne, ale ciężką pracą mogli osiągnąć wszystko. Tak też było z nim i Aiko, ciężka praca przynosiła im wymierne korzyści, a gdy pracowali razem osiągali same sukcesy. Nie potrafił wytłumaczyć na czym polegał ten piękny fenomen między Nią, a nim, ale cieszył się z tej zażyłości i z tego, że mogli na sobie tak polegać. Za drugą próbą, widział, że zaparcie Aiko się zwiększyło, chłopak się uśmiechnął czując narastającą dumę, nie w głowie było Jej poddawanie się. Zuch dziewczyna! Skoncentrowana zamachnęła się, a z Jej klingi popłynął podmuch powietrza, który trafił niewinnego przechodnia. Cała sytuacja wyglądała komicznie, tak więc Gurenshiddo przyłączył się do czternastolatki wtórując Jej śmiechem.
[z][/z] - Naprawdę dobra robota, Aikuś. - zagadnął i położył dłoń na czubku blond główki, pochylając się nieznacznie przy Niej.
[z][/z] - Ja kiedy próbowałem przelać chakrę na swoją broń potrzebowałem znacznie większej próby czasu.
Powiedział w zgodzie z prawdą jak było. Pamiętał ten moment w swojej "Ostoi". gdy zmagał się by wlać chakrę w kunai'a i ślęczał tak nad nim przez kolejne bite minuty zupełnie bez rezultatu, a potem się jeszcze męczył dostrajając płomienie na broni. Dopiero wtedy mógł przystąpić do nauki swojej techniki. Patrząc na postępy przyjaciółki, nic tylko mógł promienieć z dumy. Jego oczy uśmiechnęły się do Niej szczęśliwie i odsunąwszy się na bok, dobył znowu katany koncentrując przepływ swojej chakry prosto na klingę. I po chwili Aiko mogła zobaczyć jego miecz otoczony płomieniami, które wpierw buchnęły intensywnie, a potem zostały stłumione, by uskromnić się w oczach i nie wyglądać groźnie. To była jedyna metoda Gurenshidda, by nie wyrządzać zbyt wielkich szkód w otoczeniu swoimi technikami, tłamszenie płomieni, które sam wyzwalał.
[z][/z] - Ta technika została przywieziona do nas z Kumogakure.
Poinformował dziewczynę z uśmiechem na twarzy i zaraz dodał z lekkim wzruszeniem ramion:
[z][/z] - Przynajmniej na to by wskazywała nazwa, Kumo-Ryū Kaengiri.
Odrobinę zintensyfikował płomienie na ostrzu i zamachnął się w powietrzu, tworząc niewielką, ulotną płomienną ścianę, która zaraz zniknęła w powietrzu - tego by brakowało, żeby Gurenek bezmyślnie podpalił lasy. Uśmiechnął się szeroko do przyjaciółki i nagle tchnęła go jedna myśl:
[z][/z] - A wiesz co...? Tak sobie teraz myślę, że warto by wypróbować jeszcze jedną technikę.

Ryūka no Jutsu
Bez dalszych zbędnych słów sięgnął do torby biodrowej i zaczął rozwijać zwój nabytej przez siebie żyłki. Cztery metry powinny starczyć na potrzeby tego treningu. Czuł na sobie zaintrygowane spojrzenie Aiko, na pewno była ciekawa co on takiego kombinuje - uśmiechnął się tylko chytrze. On sam też był ciekaw, co mu z tego wyjdzie, czy mu się powiedzie, czy też poniesie porażkę z kretesem. Ciął żyłkę na metrze długości, by uzyskać trzy metrowy fragment, wydobył dwa kunaie i zaczął działać. Związał ze sobą ostrza trzymetrową żyłką i mocując się z metrowym skrawkiem zawiązał supełek na środku łączenia. Popatrzył chwilę na dzieło trzymane w swoich rękach, a potem pokiwał głową. To musiało starczyć. Wbił kunaie blisko siebie w ziemię i pociągnął za żyłkę, przyglądając się rezultatom swych działań. Pułapka nie przedstawiała się zbyt okazale, ale była dosyć ładną prowizorką. Chłopak westchnął i skomentował na głos:
[z][/z] - Teraz najtrudniejsza część. - skupił się na przepływie chakry i oplątał żyłkę luźno wokół dłoni.

Obrazek
Intensywnie skoncentrowany, wziął głęboki oddech, dwa razy upewnił się czy dobrze pamięta konstrukcję teoretyczną techniki, której miał się właśnie nauczyć i zaczął składać po kolei pieczęcie. Wąż → Smok → Królik → Tygrys.
[z][/z] - Ryūka no Jutsu! - zawołał wyswobadzając chakrę i czekając na efekt. Płomyk powędrował po żyłce trzydzieści centymetrów, a potem zgasł. Chłopakowi drgnął policzek, gdy tak spoglądał na żyłkę, która musiała najwyraźniej obrócić się przeciwko niemu, to na pewno była jej wina. Uśmiechnął się nieznacznie i spróbował ponownie, wykonując tę samą sekwencję pieczęci. Tym razem płomienny ślad zawędrował w stronę supła i buchnął bardzo nieznacznym wybuchem, dużo za to dymiąc. Efekt był już lepszy, ale jeszcze nie o to chodziło. Spojrzał na Aiko, wzruszył ramionami i uśmiechnął się do niej pogodnie, strasznie się cieszył, że była tu obok niego. Jej obecność dodawała mu potrzebnej otuchy przez ten cały ciężki czas, jaki spędzili w podróży i w obozie. Odwrócił wzrok i spojrzał z powrotem na supełek. Pociągnął mocniej za żyłkę, czując jak zaciska się boleśnie wokół jego dłoni i po raz kolejny zaczął składać pieczęcie: Wąż → Smok → Królik → Tygrys. Płomienny ślad powędrował po żyłce i skumulowawszy się w supełku wybuchnął jasną kulą ognia. Sukces, o coś takiego chodziło.
[z][/z] - Jeśli kiedykolwiek przyjdzie nam rozkładać gdzieś pułapki, to nasi wrogowie będą mieli przykrą niespodziankę... - zauważył luźno i uśmiechnął się do Aiko, obdarzając Ją jednym z uśmiechów przeznaczonych wyłącznie dla Niej. Poluzował uchwyt na żyłce i rozmasował zaczerwienioną dłoń, czuł rozchodzące się po dłoni odrętwienie. Szarpnął mocniej za żyłkę i wyciągnął kunaie, pomału porządkując swoje "zabawki".
There's always something behind nothing.
Obrazek
| THEME2 | THEME3 |
| THEME1 |
 
Posty: 684
Dołączył(a): 19 lis 2014, o 23:55
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Pola treningowe

Postprzez Yamanaka Aiko » 7 mar 2015, o 01:40

To dosyć zabawny paradoks - nie przepadać za byciem w centrum uwagi, a jednak chcieć w przyszłości stać się głową klanu. Zbyt wiele chciała zrobić dla dobra swojego nazwiska, by zrezygnować z tego tylko i wyłącznie z powodu głupiego przyzwyczajenia do bycia niewidoczną. Ale z tym można było walczyć... jakoś. Aiko jeszcze nie do końca opracowała system, który pozwoliłby jej na zwalczenie swych słabości. Miała na to czas i co najważniejsze - ludzi, którzy byli gotów jej pomóc. Doskonale o tym wiedziała, choć nie mówiła o tym na głos.
W jej myśleniu natrętny wzrok niektórych shinobi, którzy znajdowali się w okolicy zaczynał powoli działać jej na nerwy. Zmrużyła oczy, jedynie rzucając na niektórych pełne irytacji spojrzenie. Przez te trzy lata tułaczki i walki o życie faktycznie, stała się trochę mniej cierpliwa, niż była dotychczas. Nie oznaczało to jednak, że miała skłonności do nadmiernych wahań nastroju czy rzucania się pierwszej lepszej osobie do gardła. Chyba, że była to jakaś dziewczyna, która w zbyt natarczywy sposób przystawiała się do Gurena.
Wtedy "bez kija nie podchodź". Jej zachowanie szybko odstraszało potencjalne fanki - biedny Guren, nie dane mu było założenie własnego, osobistego haremu.
Ale w przypadku Kyasupy było podobnie - tutaj również wpadała w złość, gdy jakaś większa czy mniejsza piękność, mówiąc potocznie przystawiała się do młodego przedstawiciela klanu Hyuuga. Nie chciała stracić towarzysza z drużyny i przyjaciela - a było wręcz oczywiste, że właśnie to by się stało. Nienawidziła zmian. I samotności.
Na wyobrażenie Gurena z bokenami mimowolnie zachichotała. Obecność chłopaka motywowała ją do działania i dodawała sił - gdyby była sama, z pewnością szybko zrezygnowałaby ze starań. Może to głupie, ale na swój sposób chciała się przed nim popisać. Tym, że potrafi coś fajnego. Co może zrobić na nim wrażenie.
- Naprawdę uważasz, że bez Twojego wsparcia wszystko poszłoby tak gładko?- odparła, całkowicie szczerze. Nie słodziła, nie wygłupiała się. Potrącony przechodzień przestał ją interesować - całą swą uwagę przelała na przyjaciela. Jakby dookoła nie istniało nic poza nimi.
Uwielbiała ten gest pogłaskania po głowie - wtedy automatycznie stawała się rozpogodzona i uśmiechnięta. Gdy ją pochwalił, dosłownie przed ułamek sekundy poczuła narastającą dumę. Wiedziała, że może więcej. I więcej.
Jej spojrzenie skupiło się na klindze katany Gurena, które ni stąd ni zowąd pokryło się ostrym, żarzącym płomieniem. W pierwszej chwili chciała się cofnąć, jednak płomień delikatnie przygasł i nie wyglądał już tak groźnie. Podświadomie zaczęła zastanawiać się, czy jest jakiś sensowny sposób na połączenie tych dwóch technik. Czy gdyby powietrzny pocisk wywołany cięciem tsugiri mógłby powiększyć siłę płomienia chłopaka?
- Ah, Kumo...- odezwała się, a na myśl przyszła jej ich sojuszniczka, a zarazem wspaniała dziewczyna, Yuri.
- Ciekawe co u naszej koleżanki. - rzuciła cicho, zerkając na blondyna. Wyraźnie się zamyśliła.
- Chyba chciałabym po odbudowie wioski wyruszyć do Kumo. Ciekawe, jak oni radzą sobie z tym wszystkim.- przygryzła nieznacznie wargę. Było wiele powodów, dla których chciałaby wyruszyć za granice kraju. Poznanie innych wiosek, pomoc im w odbudowie. Sojusz wciąż trwał.
- Chciałabym zobaczyć Kiri, Oto i Kumo. Wiesz, w pewien sposób pomóc im. A jeżeli pomoc nie będzie potrzebna, chociażby zwiedzić te miejsca. Nigdy wcześniej nie mieliśmy takiej okazji.- spojrzała na przyjaciela, a jej oczy wręcz błysnęły.

- No, ale nie ważne. Skupmy się na ćwiczeniach!- oświadczyła, postanawiając dokończyć pogawędkę kiedy inaczej. Najlepiej rozmawiało się w nocy, szczególnie gdy oboje nie mogli spać. Wtedy bezsenna noc trwała - w odczuciu Aiko, bardzo krótko. Gdy wspomniał o nauce kolejnej techniki, pokiwała głową i odsunęła się parę kroków za Niego, chcąc dać mu większe pole do manewru.
Przez cały ten czas gdy przygotowywał się do nauki tajemniczej techniki, Aiko przyglądała się Mu badawczym spojrzeniem. Gdyby wiedziała, że jej obecność i wzrok krępuje chłopaka, z pewnością odsunęłaby się i pozwoliłaby mu działać samodzielnie, jednak znała go na tyle, że wiedziała już, iż jej obecność działa na niego pozytywnie. Tak samo było w jej przypadku. Bez przyjaciela obok szybko traciła motywację i nie była zdolna do jakichkolwiek postępów. Gdyby nie Guren, dużo silniej przeżyłaby katastrofę. Gdyby nie on, dalej myślałaby o bracie, nie wiedząc jak zamknąć ten rozdział z życia i ruszyć naprzód. Chyba nie okazywała mu tak dużego uczucia, na jakie sobie zapracował. Nie potrafiła znaleźć odpowiednich słów by opisać, jak wiele dla niej zrobił.
Milczała. Cisza nie była drażniąca, a pozwalała chłopakowi skupić się na swej czynności. Gdy odezwał się, że nadchodzi najcięższa część, uniosła zaciśnięte kciuki do góry - chciała by widział, że wierzy w niego całym swoim sercem. Nie musiał być klanowcem, by jej zaimponować. Była z niego tak niesamowicie dumna... gdyby tylko wiedziała w jaki sposób to pokazać!
- A wyobraź sobie, żeby posłać kunaia z taką żyłką w stronę przeciwnika i oplątać go tym. Nie dosyć, że nie miałby szans na ucieczkę, to na dodatek zadałbyś mu naprawdę mocne obrażenia.- wypaliła, wyobrażając sobie taką sytuację. To miało sens.
"Lekcja, której nie towarzyszy ból niczego Cię nie nauczy
ponieważ nie można niczego uzyskać, nie poświęcając czegoś w zamian."


Obrazek

"Jednak jeśli przetrwasz bolesne lekcje i wyciągniesz z nich wnioski,
będziesz miał serce mocniejsze niż cokolwiek innego."

x ; x
Spoiler:
 
Posty: 267
Dołączył(a): 7 gru 2014, o 22:46
Ranga: Chūnin

Następna strona

Powrót do Obóz

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron