Sala nr. 13

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Sala nr. 13

Postprzez Hoozuki Sakurai » 5 lut 2015, o 23:51

Sakurai obudził się w sali o numerze trzynastym. Czyżby pechowy? Niee! Przecież się obudził - czyli przeżył, a to raczej dobrze tak?
Szybko rozejrzał się po pomieszczeniu. Było biało. Bardzo biało. Dwie pierwsze myśli jaki pojawiły się w głowie młodzieńca to: Nocna giga polucja lub szpital.
Po dłuższym zastanowieniu i obmacaniu tego i owego, co okazało się być suche, doszedł do wniosku, że jest w szpitalu Kirigakureo no jutsu. No i tutaj kolejna dobra wiadomość! W tej samej sali leżał także Rei!
-Mhm... ale kacówa, c'nie?- zapytał szybko, by przerwać tą niezręczną ciszę. Po chwili dopiero uświadomił sobie, że nie byli na imprezie.. Byli na jakiejś dziwnej wyspie i dostali chyba najszybszy wpierdol w historii najszybszych wpierdoli. A to niedobrze, nie? To oznacza, że wróg jest bardzo silny i co gorsza.. nieznany! Kto wie kiedy zaatakuje Kraj Wody ponownie?
Z pewnością będą to "wspomnienia", które czegoś go nauczą - żeby nie iść w stronę światła. A raczej nieznanej formy promieni. Aha, i nie ufaj małym dziewczynkom, bo może się okazać, że tak naprawdę nie ma dwunastu lat, lecz 17! Małe szmaty.

Sakurai czuł się już o niebo lepiej niż do niedawna. Widać, że służba szpitalna w Kiri jest na wysokim poziomie. No, pielęgniarki mogłyby być o jakieś 40 lat młodsze, no ale wiadomo.. z kobietą jak z winem - im starsze tym starsze.
-Mhmm.. chyba dostaliśmy wpierdol.- skomentował powoli, wpatrując się w sufit -Trzeba to opić! A potem trochę się podrasować! Co Ty na to, towarzyszu?
Hoozuki Sakurai
 

Re: Sala nr. 13

Postprzez Terumi Rei » 6 lut 2015, o 00:53

Zbyt wiele rzeczy działo się ostatnimi czasy w zazwyczaj spokojnym życiu Terumiego. Najpierw poznał Gonzalesa, poszedł z nim na misję i dostał porządny wpierdol, potem przez przypadek stał się szychą w Anbu, wyruszył na jakąś wyspę i znowu nie wiadomo skąd i jak dostał nawet jeszcze porządniejszy wpierdol. No i po drodze jeszcze bawił się w łapanie nukeninów, ale akurat wtedy dla odmiany wpierdolu jakimś cudem uniknął. A właściwie prawie uniknął, bo stracił przytomność, ale jednak tylko na chwilę, a później jeszcze walczył! Na leżąco, ale jednak! Taki z niego waleczny ciapciak!

Niemniej wszystkie te utraty przytomności, siniaki i stłuczenia niezbyt dobrze odbijały się na samopoczuciu i zdrowiu Reia; ciągłe wizyty w szpitalu wymagały od niego zdejmowania ubrań, a tego zdecydowanie wolał unikać, nie mówiąc już o wielodniowym, nieprzerwanym kacu pourazowym, migrenach i przykrych badań, podczas których zupełnie obcy ludzie najpierw go dotykali, a po spotkaniu się z zażartym sprzeciwem ograniczali się do nadzwyczaj niezręcznego kontaktu werbalnego, zadając biedakowi dziesiątki pytań na temat każdej części ciała, przy czym o niektórych z nich pierwszy raz w życiu słyszał.

Zanim Gonzales się obudził, Wieszak miał już za sobą parę takich sesji, chociaż z potakiwania głową w jedną lub drugą stronę pielęgniarki zbyt wiele nie wywnioskowały, toteż zostawiły go w spokoju dopóki, dopóty jego niebieskowłosy rzecznik nie odzyska przytomności i nie przekaże im dokładniejszych informacji. I w końcu do tego doszło, co objawiło się nagłymi ruchami; Rei niemalże zawołał lekarzy, obawiając się, że ten dostał śpiączkowych drgawek i jeszcze sobie coś zrobi, lecz po chwili przypomniał sobie, że ten jest od Hoozukich i w ostateczności się rozpaćka. No i w gruncie rzeczy to wcale nie padaczka, a jedynie rozglądanie się dookoła. Wstał w końcu, śpioch jeden. A Terumi patrzył na niego zza swoich binokli, w tych samych ciuchach, w których go tu przynieśli, odmawiając wszelkich pidżam. A Gonzales chyba to zauważył, bo się odezwał!
- Ja... *Kof-kof* myślę, że to nie kac - odpowiedział, kaszląc krwią w swoją maskę. Znowu będzie musiał ją umyć! - To musiała być ta dziewczynka. Tak... to PMS. W jakiś sposób się... ten, no... zmaterializował i chciał nas zabić. To jedyna opcja, długo nad tym... no wiesz... myślałem.
Promienie śmierci to zdecydowanie zdolność zespołu napięcia przedmiesiączkowego, w dodatku ta zawrotna prędkość... Przeciwnik jest potężny, walka nie jest wyrównana, jednakże mężczyźni od zarania dziejów toczą ten dzielny bój! Nie poddadzą się, nieważne co!
- P-pić?! Alkohol? Nie sprzedadzą nam... - odpowiedział, przerażony wizją próby wyłudzenia sake od sprzedawczyni - nie mamy 21 lat. I podrasować też się... ten, no... nie chcę. Możemy potrenować. Później...
Terumi Rei
 


Powrót do Obóz

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników