[A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Rindou Arashi » 19 cze 2016, o 23:42

No cóż, jak zwykle nic nie może iść po myśli naszego radosnego marionetkarza, nie dość, że nie udało mu się zaskoczyć przeciwnika, to jeszcze jego zabawki zostały uwieziona na jakiś czas. Dodatkowo te dziwne słupy, które wyrosły w koło nie mogą sygnalizować nic dobrego. Jednak nie wszystko stracone, w końcu jest on geniuszem, co nie ??
Zacznijmy od klona przy kobiecie, który był chyba w najgorszej sytuacji, raczej nie miał szansy na przeżycie, gdyż ten smok był wielki, tak więc mógł tylko minimalizować straty osłaniając ranną kunoichi, miejmy nadzieję, że da jej to okazję do ataku albo chociaż wycofania się i przegrupowania. Tak więc krzyknie on do kobiety - Wycofuj się, postaram się go jakoś zatrzymać!!! Po czym przyłoży ręce do ziemi i stworzy jak największą tylko będzie mógł tarczę, żeby tylko zatrzymać tego upośledzonego, zimnego smoka, który się zbliża. Sam ma się po tym wszystkim schować w ziemi i powolnym korkiem zmierzać w kierunku użytkownika lodu.
Technika:

W tym czasie u oryginalnego marionetkarza też nie jest zbyt ciekawie. Ktoś mu zabrał zabawki a tego nie lubi najbardziej. Chłopak rzadko się denerwuje, ale to jest jeden z tych momentów w których nawet jego rodzice nie wchodzili do pokoju, gdyż mogło się to źle skończyć. W każdym razie ciągle czuł swoje marionetki i wiążące ich połączenie(nici działają przez ziemię) więc mógł działać. Szarpnął nićmi, żeby jego marionetki przemieścili się w jego kierunku, a on sam schował się w ziemi i bardzo szybko uciekł na bezpieczne 10 metrów od tych dziwnych słupów, tak żeby być bezpiecznym, w tym czasie klon, który miał przygotowaną technikę obronną miał porzucić ten plan i przyłożyć ręce do podłoża, tak, aby wsunąć trochę skał wgłąb planety i stworzyć szczelinę ( w krawędzi klatki), przez którą mają wyskoczyć marionetki. Powinno to zająć mniej więcej tyle samo czasu, więc kiedy prawdziwy Arashi wyjdzie z ziemi, jego drewniani wojownicy powinni już do niego pędzić.
Techniki:
 
Posty: 3039
Dołączył(a): 4 sie 2015, o 00:10
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Kosuke Kirito » 20 cze 2016, o 01:31

Kiriciak nie bardzo wiedział co ma z tym fantem zrobić. "Istna szklana pułapka" pewnie by pomyślał gdyby w jego świecie były filmy z Bruce'em Willis'em. Jednak takowych tutaj nie było. Chłopak wyjął Kunai i bardzo ostrożnie poruszał się po domu aby nie wejść na żadną żyłkę. Chłopak postanowił, że będzie się starał robić wszystko aby nie zahaczyć o jakąkolwiek żyłkę. Czym prędzej złapał za zwoje. Być może są w nich ważne informacje. Następnie czym szybciej postarał się wyjść bezpiecznie z domu. Zwoje wzięte z domu zapieczętował w jednym ze swoich małych zwojów a następnie podpalił dom techniką Katon: Bakufu. Starał się go spalić jak najszybciej aby szybko dostać się do klapy, która prowadziła zapewne do piwnicy. Kosuke strasznie ciekawiło co tam jest. Kiedy już spalił ściany domu, podniósł klapę albo raczej jej resztki i zszedł na dół.


Spoiler:
 
Posty: 966
Dołączył(a): 14 mar 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Carla » 20 cze 2016, o 17:43


Myzyczka - Rindou Arashi

Arashi musiał działać niezwykle szybko jak i rozważnie... niestety bardzo często jedno i drugie nie idzie w tej samej parzę. To też sprytny plan zielonowłosego kuglarza nie do końca wypalił, ale po kolei. Filary bardzo szybko osiągnęły swoją wymaganą wysokość w czasie, który pozwolił Rindou dopiero schować się raptem w połowie jak i dać znać marionetką co mają robić... również sam klon zdołał przyłożyć rękę do ziemi... lecz po chwili z filarów zaczęło się wydobywać potężne wylądowanie elektryczne, która dosięgnęło naszego herosa jak i jego klona. Młodzieniec o ponadprzeciętnych umiejętnościach mógł poczuć swoiste "łaskotanie" prądem po całym ciele. Z trudem zanurzał się coraz głębiej i głębiej, aż w końcu udało mu się uniknąć dalszych konsekwencji. Przeciwnik widząc to co chciał osiągnąć młody Tokubetsu Jounin złożył szybko kilka pieczęci i przyłożył obie dłonie do skał na których stał. Diametralnie cała konstrukcja zaczęła się walić przez co los marionetek nie był pewny. Pierwsza wyleciała na zewnątrz bez trudu, lecz druga z zabaweczek została już lekko zasypana latającymi głazami, lecz dzięki odrobinie szczęścia nie ucierpiała i również się wydostała. Ostatnia z laleczek naszego dzielnego bohatera nie miała już jednak tyle szczęścia. Nie przetrwała starcia z miażdżącymi kamulcami przez co niewiele można było z niej zbierać. Na szczęście dwie kukły bardzo szybko doleciały do naszego bohatera, który parę metrów dalej wyszedł z ziemi... czuł w kościach co znaczył tamten atak oraz co gorsza... wyglądał teraz zupełnie jak obdartus... jego ubranie miało całą, ale to całą masę maluteńkich dziur dosłownie wszędzie... nie łatwo będzie to zacerować.

W tym samym czasie klon chciał uratować niefajną sytuację. Błyskawicznie postawił barierę tuż przed uderzeniem co pozwoliło wycofać się kunoichi w stronę zielonowłosego. Jednakże technika przeciwnika była na tyle potężna, że rozbiła nikłą zasłonę i dobrała się do klona rozrywając go na kilkadziesiąt ziemnych kawałeczków. Sama blondwłosa kobieta błyskawicznie znalazła się tuż koło naszego bohatera. Mocno krwawiła z prawego ramienia oraz miała całą masę drobnych urazów, ale mimo wszystko jej stan zdrowia na pierwszy rzut oko można było uznać za całkiem przyzwoity... przynajmniej nie zemdleje.
-Dziękuję za ratunek... nie wiem kim jesteś, ale nie zapomnę ci tego... jednakże to nie koniec... nadchodzą... - powiedziała kobieta lekko poddenerwowanym głosem. Pewnie myślała, że to już koniec... lecz zjawił się on... zielonowłosy bohater, którego wszystkie laski kręcą... chyba. Tak czy siak... lodowy smok zniknął, rozsypując się na ogromne bryły, a jego władca równie szybko zbliżył się do swego kamrata. Zapanowała chwilowa cisza podczas, której Arashi stał naprzeciwko w oddzielności 20 metrów od dwójki rywali. Poziom skupienia wszystkich był na niewyobrażalnie wysokim poziomem, a każda sekunda zdawała się być wiecznością.
-Irytujące... pora to załatwić... Hijutsu: Makyō Hyōshō! - mówiąc to użytkownik Hyuton'u zaczął wydobywać z siebie niebieskawą chakrę. Wyglądał na niezwykle pewnego siebie jak i spokojnego, złożył jedną specyficzną pieczęć, którą po raz pierwszy w życiu mógł ujrzał nasz młody marionetkarz. Po chwili w okolicy zaczęły powstawać bryły lodu przypominające lustra. W czasie tworzenia się tych tworów użytkownik Raiton'u i Doton'u ruszył do przodu szarżując ruchami okrężnymi tak, że nasz marionetkarz mógł śmiało przypuszczać, że swoją prędkością dorównuję swemu kompanowi - Kosuke Kirito. Nie będzie łatwo go trafić... przeciwnik nie należał do słabiaków. Arashi musiał zadziałać... widział jak tworzą się lustra, jak jeden z przeciwników ruszył do przodu. Przy sobie miał swoje dwie zabawki... najmniejszy błąd mógł go drogo kosztować... właśnie takie było życie shinobi... raz za razem na skraju śmierci. Co dalej? Jak zareaguję młody kuglarz?

Mapa kappa
Spoiler:


Myzyczka - Kosuke Kirito

Tymczasem w wiosce młody Kosuke bawił się w plądrowanie... z pewnością wiele spodziewała się po zwojach, które tak ochoczo zabrał z miejsca. Rzecz jasna korzystając ze swojej zręczności musiał najpierw wyminąć na niezwykłym ryzyku żyłki. Ta sztuka jednak mu się udała przez co zwoje wylądowały w drugim zwoju... Po chwili Kirito wyszedł na zewnątrz i spalił chatę dzięki ognistemu jutsu. Ogień buchnął... chata się w mgnieniu oka zajarzyła ogniem, a wszyscy okoliczni mieszkańcy spoglądali na to co wyczynia czarnowłosy. Ogień trawił nikłą konstrukcję, która po chwili się całkowicie załamała. Oczom konoszanina ukazało się lekko czerwona poświata oraz papierowa pieczęć z której wyczuwał chakrę.

Obrazek

Niewątpliwie ktoś nałożył ją, aby zabezpieczyć wejście kryjące się pod drewnianą klapą, która nie ucierpiała nawet odrobinę podczas działań Kosukę. O co tu mogło chodzić? Któż to mógł wiedzieć... Nie zmieniało to jednak faktu, że Kirito nie wiele to dało... pieczęć zdawała się być niezniszczalna... coś innego jednak przykuło uwagę naszego bohatera. Jego zdolności sensoryczne wyczuły, że ktoś zupełnie nie wiadomo skąd pojawił się 10 metrów za plecami Kosuke. Była to dziwna biała istota o żółtych oczach oraz zielonych włosach. Przemówił on natychmiast...
Obrazek
-Twój przyjaciel ma spore tarapaty... obserwuję waszą dwójkę od czasu spotkania z naszymi ludźmi, musieliśmy mieć pewność, że nic nie wygadacie w razie wpadki i jak widzę cienko wam to wychodzi... jeśli mu nie pomożesz będzie po nim... zaraz zostanie otoczony ze wszystkich stron... zostawisz go na pastwę losu co? Zawsze mnie interesowały te dylemaciki ludzi... jesteście fascynującym gatunkiem... musisz się pospieszyć póki jeszcze nie jest za późno... - Kirito nie mógł wiedzieć o co tu chodzi. Dziwna istota mimo swego niezbyt ludzkiego wyglądu wydawała się być w pełni inteligentna... o co tu mogło chodzić... również zachodziło pytanie co chciał zrobić czarnowłosy... jego przyjaciel miał problemy i to spore... co dalej?
29.09.2017
DrużynaKato
 
Posty: 232
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 14:21
Ranga: Brak

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Rindou Arashi » 21 cze 2016, o 12:33

Wszystko wyszło prawie tak jak planował nasz młody marionetkarz, nooo... prawie... Po "drobnych" pieszczotach, jakie zapewnił mu przeciwnik udało mu się delikatnie wycofać na bezpieczną odległość. Kiedy kobieta do niego dołączyła, ten szeroko się uśmiechnął w jej kierunku, po czym zamknął oczy. Zaczął znowu zastanawiać się co może zrobić.
Obrazek
Przez jego głowę przechodziło wiele planów, wiele różnych możliwości. Był w złej sytuacji, jednak wcale nie takiej beznadziejnej. Dalej miał przewagę liczebną i kilka asów w rękawie, dodatkowo Kirito powinien już tutaj zmierzać, tak więc wystarczy ich przytrzymać do jego przybycia, co przeniesie wyrównaną szalę na jego stronę. Trzeba chronić kobietę, to ona ma informacje, niestety nie wie nic o niej, w jaki sposób walczy i czego się po niej spodziewać. Trzeba to będzie korygować na bieżąco. Dodatkowo te lustra, mogą być niebezpieczne... Skoro ten człowiek włada lodem i śniegiem, to pewnie z czegoś takiego są zrobione... Lód jest raczej kruchy, więc można z nim coś zrobić. Można go wysadzić.. Tak.. to jest dobry plan...
Obrazek
Plan został ułożony. Arashi otworzył oczy, na jego twarzy było widać pewność siebie. Szybkim ruchem odczepił prawe przedramiona swoich marionetek wypełnione notkami wybuchowymi i posłał je w lustro za swoimi plecami, oraz to po lewej stronie. Kiedy będą już przy nich ten ciągnie nicią za zawleczkę i je wysadza. To powinno rozwalić lustra... W tym czasie chłopak podczepia swoje nici do pleców kobiety, tak, żeby móc ją wspierać, wykonać jakiś niemożliwy unik kiedy będzie walczyć, bądź przyśpieszyć jej ruchy dodatkowo ją przemieszczając, wszystko zależy od wymaganej sytuacji. - Osłaniam twoje plecy, o uniki się nie martw... W tym czasie on przemieszcza się na lewo, tak żeby być daleko od prawego lustra, które według planu jako jedyne miało pozostać przy istnieniu. Jego marionetki także nie pozostają bierne, w momencie rozpoczęcia całej akcji, czyli ruchu odczepionych wybuchowych kończyn, ruszają one do ataku na użytkownika ziemi, tym razem nie koło siebie, a z dwóch stron. Dodatkowo strzelają tam bombami gazowymi i zatrutymi senbonami, a kiedy będą blisko, kulami ognia. Na sam koniec ma dojść do starcia, gdzie dwóch szermierzy postara się zabić tego denerwującego dziada... Arashi po mimo pełnej agresji i kontroli marionetek, cały czas zerka co robi kobieta, tak w razie potrzeby wykonania uniku. Dodatkowo monitoruje co robi lodowy przeciwnik, a jak zajdzie potrzeba, będzie się chował w ziemi...
Spoiler:
 
Posty: 3039
Dołączył(a): 4 sie 2015, o 00:10
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Kosuke Kirito » 21 cze 2016, o 20:39

Starania Kiriciaka zdawały się prowadzić do niczego. No cóż... Można się było tego spodziewać po tępym miotaniu ogniem. Jednak co poradzić? Taki już chłop miał temperament. Jak tylko chata spłonęła, Kosuke momentalnie poczuł za sobą czyjąś chakrę. Od razu odwrócił się w tamtym kierunku gotowy do walki. Jednak okazało się, że jakiś dziwny, trawopodobny koleś chciał mu przekazać informację, że jego przyjaciel ma kłopoty. Czy aby na pewno to była prawda?


Mam dziwne wrażenie, że po prostu starasz się mnie odwieźć od odkrycia co takiego kryje się pod tą klapą kimkolwiek jesteś...- powiedział czarnowłosy. Jednak słowa trawiastego gościa cały czas rozbrzmiewały w głowie Kirito. Cały czas chodziło mu po głowie, że Arashi może być w niebezpieczeństwie. Czyżby tamci dwaj byli aż tak silni? Arashi przecież do słabych nie należał. A mimo tego miał kłopoty? Co jeśli ten gość mówi prawdę i zielonowłosy faktycznie może umrzeć jeśli Kosuke tam nie pobiegnie? Chłopak bił się ze swoimi myślami. Jednakowoż wierność przyjacielowi zwyciężyła i Kiriciak postanowił się tam udać.


Dobra. Idę. Ale jeśli okaże się, że kłamałeś to znajdę Cię i na końcu świata. Kara Cię w tedy nie ominie.- powiedział grobowym głosem. Chłopak był mega poważny i można było w jego tonie usłyszeć chęć mordu. Znowu tak gorsza i ciemniejsza strona młodego Kosuke pokazywała swoje oblicze. Następnie, po schowaniu zwoju z zapieczętowanymi zwojami blondynki, pobiegł w kierunku, którym udał się jego przyjaciel. Biegł ile miał sił w nogach aby zdążyć przed najgorszym i pomóc przyjacielowi...

 
Posty: 966
Dołączył(a): 14 mar 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Carla » 22 cze 2016, o 21:37


Rindou Arashi


Lustra powstawały w całej swojej okazałości podczas, gdy Arashi obmyślał swój cwany plan. Po chwili wszystko miało się rozstrzygnąć... zmasowany atak w oba wydawało się kruche lustra został przeprowadzony. Jakie mogło być zaskoczenie naszego bohatera na wieść, że lodowe twory pozostawały nawet nie nadkruszone... cóż za wytrzymałość! Kolejna część planu również nie należała do najgorszych... przeciwnik z ogromną prędkością wymijał kolejne ataki dystansowe nie dając się nawet zadrasnąć... był to jednak dopiero początek zabawy... dosłownie sekundę później miało dojść do starcia. Tuż przed samą konfrontacją, a raczej pierwszymi cięciami zabójczych marionetek przeciwnik przemówił...
-Doton, Kōka Jutsu! - następnie doszło do pierwszej wymiany ciosów. Przeciwnik zręcznie wyminął dwa cięcia, lecz po chwili kolejne ostrze dosięgnęło jego ciała, lecz nie przebiły się nawet przez skórę, lecz mimo to było widać drobne pęknięcie jak na skale. Ręce przeciwnika zaczęły się zaraz po tym zmieniać, formować się w wielkie łapy wielkości co najmniej człowieka, które zaatakowały po chwili marionetki. Jedynym wyjściem było cofnięcie ich automatycznie do tyłu z obawy przed natychmiastowym zniszczeniem. Nie ulegało więc już wątpliwością... była to technika wroga... na dodatek bardzo skuteczna. Arashi musiał wymyślić co zrobić... jego obie lalki były dalej zagrożone atakiem dwóch rąk przeciwnika. Ziemia wokół brązowowłosego zaczęła szybko go obrastać, a on powoli rósł w siłę i wielkość kontynuując jednocześnie atak i śmiejąc się w najlepsze.

Drugi przeciwnik dosłownie wtopił się w lustro po czym zniknął. Po chwili obawy odnośnie ataku na kunoichi sprawdziły się... chłopak dostrzegł, że jeszcze ranna i zmęczona poprzednią potyczką kunoichi trzymała się na uboczu okrążała pole bitwy z lewej strony, lecz naglę za jej plecami, lekko w gorze zaczęło bardzo szybko formować się kolejne lodowe lustro w którym znajdowało się odbicie wroga trzymającego w ręce trzy kunai'e gotowe do wyrzucenia. Kobieta nie była świadoma ataku jeszcze w tej chwili co mogło się skończyć źle... szybkim ruchem ręki czarnowłosy mężczyzna wyrzucił zabójczą broń wprost w plecy kobiety... atak był tak szybki, że trudno było go uniknąć nie widząc go... czy Arashi zdąży na czas zareagować w ostatnim momencie? Któż to mógł wiedzieć... co dalej?



Kosuke Kirito


Kirito postanowił przestać się bawić w detektywa i ruszył na ratunek przyjacielowi w opresji. Zielonowłosy stwór z którego biła nikła część chakry, zupełnie jak u genin'a podążał za młodzieńczym bohaterem tej opowieści. Kosuke się spieszył to też odstawił w tyle nowego, dziwnego przybysza. Ze słów które wypowiedział jasno wynikało, że najpewniej pracuję dla tajemniczych gości, którzy zlecili zadanie naszej dwójeczce z Akatsuki... czyżby, aż tak im nie ufali? Nie mniej jednak czarnowłosy sunął w najlepsze chcąc za wszelką cenę zdążyć na czas... w pewnym momencie jego sensor uaktywnił się w kilkudziesięciu miejscach, także naglę tuż pod jego stopami... kilka ludzkich rąk(4) chciało go złapać za nogę i zrobić cholera wie co... Kosukę był świadomy nadchodzącego ataku też zrobienie odpowiedniego uniku nie zrobiło dla niego specjalnego kłopotu. Wylądował na jednej z zaśnieżonych gałęzi drzew i czuł jak jest powoli okrążany przez całą masę skupisk chakry odpowiadającej silę między genin'em, a chuunin'em... w oddali było jeszcze więcej płotek i więcej, oddzielały go od jego kompana, którego chakry dalej nie potrafił wyczuć... przeciwnikami najczęściej byli samurajowie z mieczami, kuszami lub łukami ale i dziwni kolesie się zdarzali wyglądającymi na najemnych shinobi... na szczęście nie było w pobliżu absolutnie nikogo kto stanowił prawdziwe, poważne zagrożenie samo w sobie choćby ze względu na ilość chakry... czy mogło to być, aż tak proste? Kosukę musiał więc się przebić przez przysłowiowych bobów których było od groma lub w jakiś inny sposób ich wyminąć, lecz ich liczebność świadczyła o tym, że nie będzie to proste zadanie. Niezbyt rozgarniętego Kosukę naglę mimowolnie naszła pewna myśl... nie zatarli, bo i nie umieli, absolutnie żadnego śladu na śniegu który w oczywisty sposób naprowadziła całą tą zgraję na Arashi'ego... czyżby pościg z miasta już do nich dotarł? Więc dziwny koleś nie kłamał... zielonowłosy przyjaciel był otoczony, a tak przynajmniej wszystko na to wskazywało... oby się to tylko nie skończyło tragedią. Co dalej?
29.09.2017
DrużynaKato
 
Posty: 232
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 14:21
Ranga: Brak

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Rindou Arashi » 24 cze 2016, o 18:56

No cóż, znowu nie było zbyt dobrze... Lustra okazały się dużo wytrzymalsze niż zwykły lód, gdyż zwykły wybuch nie był w stanie ich uszkodzić, dodatkowo pierwszy z przeciwników otoczył się wielką hałdą ziemi i skał, co skutecznie broni go przed ostrzami, a drugi zniknął w lustrze i postanowił zaatakować niczego nie świadomą kunoichi. Tak nie wypada !! W takim razie trzeba ją uratować jeszcze raz, ratując przy tym drewnianych wojowników, zagrożonych skalnym gigantem. Na szczęście Arashi już wcześniej był na to przygotowany i miał doczepione nici chakry do pleców swojej nowej towarzyszki, tak więc wystarczyło teraz pociągnąć i przyciągnąć swoje marionetki do siebie, oraz uratować kobietę. Chciał to zrobić tak, żeby wykonać unik, oraz od razu nastawić ją twarzą do lustra, żeby miała prostą drogę do przywaleniu chłopakowi.
Jednak nie traćcie głowy, to jeszcze nie wszystkie sztuczki z arsenału młodego marionetkarza, a przynajmniej tak mu się wydaje. Skoro przeciwnik jest wielki, to zapewne nie będzie zbyt szybki, tak więc można go złapać w pułapkę. Ponieważ nie miał zbytnio pomysłu jak z nim walczyć, musiał to przetrawić, tak więc, trzeba go wyłączyć na jakiś czas z walki. Marionetkarz przyłożył jedną rękę do ziemi i obniżył ląd pod przeciwnikiem kilkaset metrów w głąb, tak, żeby spadł na samo dno świata, a chwilę później złożył 3 pieczęcie i wysłał wiele impulsów chary do ziemi, ich zadanie był proste, zasypać przeciwnika wielką lawiną kamieni i zakopać go gdzieś, skąd bardzo szybko nie wyjdzie.
Kiedy już skończy, przyjdzie czas na dalsze ataki, ma jeszcze dwie marionetki, które po nieudanym ataku zostały wycofane koło niego, oraz jedną, na czarną godzinę w zwoju, jednak na razie nie jest potrzeba. Tak więc, po radykalnym ataku na przeciwnika, czas przyjdzie zająć się tym drugim...

Techniki:
 
Posty: 3039
Dołączył(a): 4 sie 2015, o 00:10
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Kosuke Kirito » 26 cze 2016, o 21:29

Kosuke desperacko biegł aby pomóc przyjacielowi w potrzebie. Nie do końca był przekonany co do prawdziwości tego, jednak nie zamierzał ryzykować życiem przyjaciela. W pewnym momencie biegu, chłopakowi tuż przed nosem( oczywiście w przenośni) zaczęły z ziemi i drzew wyrastać ręce, które starały się go pochwycić. Kiriciaka nie zaskoczyła ta sytuacja. Wyczuł wyrastające ręce sensorem. Całe szczęście był na tyle szybki, że zdołał zrobić unik. Wiedziałem, że temu chwastowi nie wolno ufać!- pomyślał gniewnie chłopak. To było jasne od samego początku, że chciał go po prostu odwieść od zajrzenia pod tamtą klapę. Teraz czarnowłosy wpadł w pułapkę i musiał się jakoś z tego wykaraskać. Plan sam w sobie był dość prosty na tą sytuację. Nie pozwolić aby kolejne łapska go złapały. W tym momencie chłopak poczuł kolejne pokłady chakry. Było ich naprawdę sporo. Ku szczęściu Kosuke ich poziom chakry odpowiadał tym Geninów i Chuninów. Miał więc szansę aby ich zmylić. Z chwastem policzę się później.- pomyślał chłopak. Był wściekły na tego dziwnego gościa. Jednak dlaczego ich ścigali? Skąd wiedzieli, że ruszyli w takim kierunku? Zastanawiał się. Tutaj właśnie go oświeciło. W żaden sposób nie maskowali swoich śladów! No bo niby jak? Nie umieli tego robić.W tym momencie dotarło do chłopaka, że są w niemałej "D". Hmmm.... Ciekawe czy ta mała sztuczka wypali.- zaczął się zastanawiać czarnowłosy a następnie złożył pieczęci...


Oboro Bunshin no Jutsu...- wyszeptał i stworzył 20 kopii samego siebie. Każda pobiegła w inną stronę i jej zadaniem będzie zaatakować przeciwnika jeśli go zobaczy. Oczywiście przeniknie przez przeciwnika, ale ta sztuczka powinna go zdezorientować dając mu cenne sekundy. Każda z kopii będzie się poruszała w równym odstępie od oryginału. Co do natomiast prawdziwego Kirito, biegnie on dalej tym kierunkiem ile sił w nogach. Jak zobaczy wroga, szybko składa pieczęci i puszcza kilka mniejszych kul ognia aby zająć przeciwnika i czym prędzej chłopak go wymija biegnąc jak najszybciej na pomoc przyjacielowi.


Spoiler:
 
Posty: 966
Dołączył(a): 14 mar 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Carla » 29 cze 2016, o 13:42


Rindou Arashi

Arashi sprawnym ruchem palców przesunął dziewczynę o parę metrów przez co ku jej jak i przeciwnika zaskoczeniu uniknęła zdradzieckiego ataku w plecy. Kilka kunai'i wbiło się bowiem jedynie w ziemię, a blondwłosa kunaichi na szczęście uszła z tego starcia cała. Jednakże wróg szybko zareagował i mimo szybciuteńkiego kontrataku Shiki(to ta kobieta jakbyś nie wiedział) ten zdołał w ułamku sekundy schować się w lustrze przez co cios dziewczyny nie powiódł się... sam Arashi w tym samym czasie zaczął realizować kolejny plan, gdyż jego zaangażowanie w to co się działo te kilka metrów dalej było sporadyczne. W końcu były ważniejsze rzeczy wymagające znacznej większej uwagi, prawda? Ale do rzeczy... marionetkarz przyłożył rękę do ziemi by obniżyć teren, by w sprawny sposób zamknąć przeciwnika w ziemnej pułapce... niestety plan mimo swojego wysokiego poziomu sprytu nie wypalił... Arashi chciał zaoszczędzić chakrę co nie było do końca dobrym pomysłem... obniżył zbyt małą powierzchnie przez co przeciwnik ogromnymi łapami wbił się w ziemie i uniknął zlecenia w dół z ogromną prędkością... nieprzemyślany ruch... z tej racji dalsza część planu nie miała już sensu to też nie doszło do nokautu... wróg korzystać z elementu zaskoczenia wybił się mocno tymi kończynami i lotem spadającym leciał prosto na naszego kuglarza, który musiał jakoś zareagować. Na domiar złego lodowy przeciwnik bardzo szybko przemieścił się do innego lustra(tego na dole) i w równie szybkim tempie wyłonił się z niego, by zacząć składać całą serię pieczęci, lecz efekt jego jutsu był jeszcze nieznany. A... byłbym zapomniał o najważniejszym... Arashi mógł poczuć w końcu, że odsiecz nadciąga... wyczuł bowiem, że chakra Kirito oraz całej masy bobów(genin'ów, chuunin'ów) znajduję się całkiem blisko stąd, to jest na maksymalnej zakresie sensora bez pieczęci. Co dalej?


Kosuke Kirito

Co się tyczy drugiego bohatera tej jakże obszernej opowieści... nie wiedząc czemu dalej krążyła mu w głowie myśl, że zielonowłosy dziwny koleś wpędził o w pułapkę, aby oddalić go od odkrycia tajemnicy klapy i znajdującego się tam sekretu... cóż... może tak było, może nie... nie wnikajmy w to. Nie mniej jednak plan był dobry i w miarę skuteczny... cała masa klonów otoczyła oryginał przez co nasz młody Kosukę mógł bez żadnych przeszkód prześlizgnąć się przez małą armię płotek... plan był na tyle sprytny, że po przebyciu kilkunastu metrów sensor Kirito uaktywnił się jasno "mówiąc", że przyjaciel jest tuż tuż, jak i trzy inne źródła chakry... pozostało jedynie włączyć się w starcie tak zażarcie toczone przez zielonowłosego lalkarza. Nie zapominajmy, że Kosukę zostawił za swoimi plecami całą armię bobów podążających za nimi... w końcu nie mógł przyjść bez kumpli prawda? Już za chwilę szanse miały się wyrównać... teoretycznie. Co dalej?


Info dla was: Kirito dociera do pola walki(polany otoczonej lasem) od strony wschodniej poprzedniej mapy( nie chce mi się wstawiać nowej), widzi w oddali, ogromnego gościa z kamienia oraz pięć luster rozstawionych po całym polu walki. Na Arashi'ego dosłownie leci ogromny ziemny koleś, a drugi składa pieczęcie.
29.09.2017
DrużynaKato
 
Posty: 232
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 14:21
Ranga: Brak

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Rindou Arashi » 30 cze 2016, o 03:54

No cóż i znowu plan świetny a wykonanie spier***one po całości... Chłopak nigdy nie był oszczędny, to nagle mu się zebrało na ekonomię... Jak zwykle przegryw.. Jednak to nie jest czas na płakanie, tylko trzeba działać. Kirito nadciąga, dodatkowo z jakimś dziwnym wsparciem, tym lepiej...
Kobieta została Uratowana, jednak nie udało jej się zaatakować, okazało się, że te lustra pozwalają na teleportację między nimi, oraz są wytrzymalsze od stali, no cóż, Chłopakowi aż się oczy świeciły na myśl, jakie cudo wpadnie niedługo do jego kolekcji, jeżeli oczywiście wygra to starcie... Ten drugi też był niezły, ale jednak przegrywał w starciu z lodowym smokiem, albo dziwnym lustrem, a jak by tak zamontować w nim wielkie działo!!! Takie myśli chodziły by po głowie marionetkarza, gdyby nie to, że jest w trakcie walki. Kiedy zobaczył, że wielki, skalny stwór leci na niego, zareagował bardzo szybko. Jego dłoń nadal dotykała ziemi, więc trzeba było zrobić z niej pożytek. Posłał kolejne impulsy chakry po czym ziemia poszła w ruch. W tym samym momencie pod każdym z Luster wysunął się wielki skalny blok 2x2, którego zadaniem było wynieść je prawie że do chmur. Oraz blok 4x4 przed zielonowłosym, którego celem było przydzwonienie o roztrzaskanie skalnego przeciwnika. Nawet jeśli jakimś dziwnym trafem go ominie, to przynajmniej chłopak będzie bezpieczny. W tym czasie, drugą ręką, którą dalej trzyma swoje kukły, machnął, wprawiają wojowników w ruch. Miała to być dodatkowa asekuracja, w razie nie powodzenia ziemnego ataku. Marionetki miały zaatakować lodowego kolesia, posyłając w jego kierunku serię senbonów i kul ognia z ręki. Niby tylko kilka sekund, a będzie się działo sporo...
Skupiony zielonowłosy ciągle monitoruje pozycję swoich przeciwników, oraz doszukuje się efektu techniki, jeżeli nie uda mu się jej zapobiec, dodatkowo musi mieć na oku kobietę... Trudne życie Shinobiego...

Spoiler:
 
Posty: 3039
Dołączył(a): 4 sie 2015, o 00:10
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Kosuke Kirito » 2 lip 2016, o 01:34

Kiriciak miał świadomość co się dzieje na polu bitwy, na którym Arashi toczył bój. Miał też świadomość, że jest ścigany przez jakieś płotki, którą sam jeszcze tak niedawno był. Wiedział co potrafią osoby na tym poziomie i na co je stać, ale to właśnie takie płotki były najgorsze. Najbardziej lubiły zaskakiwać. Sam dobrze o tym wiedział z własnej autopsji. Dlatego też postanowił nie lekceważyć ich. Jak doskonale było wszystkim wiadomo, " w kupie siła". Jednak musiał na chwilę o nich zapomnieć, ponieważ chciał wyciągnąć przyjaciela z opresji. W tym czasie chłopak musiał działać bardzo szybko jeśli jego plan miał się udać. Szybko złożył pieczęcie i posłał na pole bitwy około dwudziestu swoich kopii. Tak, były to Oboro Bunshiny. Tym razem jednak biegły one prosto na przeciwnika od luster. Miały go zdezorientować chociaż na chwilę aby dać czarnowłosemu czas na działanie. Każdy z klonów ma po kolei atakować lodowego cwaniaka. Zaraz potem Kosuke odpieczętował ze zwoju dwa Fuma Shuriken. Jeden wbił w drzewo, przy którym stał. Drugi natomiast miał w ręce. Odbiegł kilka metrów od drzewa i postanowił rzucić trzymanym wcześniej w ręce Shurikenem w skalnego przeciwnika mając przy tym nadzieję, że go trafi. Potem wykonał kolejne pieczęci. Tym razem pieczęci podmiany. Zamierzał wykorzystać starą sztuczkę z podmianą, która uratowała mu tyłek w walce na egzaminie na Chunina. Plan był prosty. Podmienić się z rzuconym Fuma Shurikenem a następnie po złożeniu jednej pieczęci posłać wielką kulę ognia o kształcie głowy smoka prosto w plecy skalnego chłopca, który szarżował na zielonowłosego. To był jego priorytet. Kirito wiedział, że zielonowłosy jest kiepski w walce w zwarciu. Dlatego nie zamierzał do niej dopuścić...


Spoiler:
 
Posty: 966
Dołączył(a): 14 mar 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Carla » 4 lip 2016, o 23:41


Muzyka!


Emocje sięgały zenitu... starcie powoli przechodziło w decydujący moment, a pojawienie się na placu boju Kirito mogło w końcu coś zmienić w nieciekawej sytuacji Arashi'ego, ale po kolei. Zielonowłosy musiał działać na kilku płaszczyznach na raz to też jego ruchy nie do końca była dobrze synchronizowane... w pierwszej kolejności jednak marionetkarz wykorzystał dobrze nam wszystkim znaną technikę doton'u, aby pozbyć się problemów... lustra pod którymi ziemia się wysunąć dosłownie w kosmos zrobiły to co każdy mógłby się przewidzieć... wyleciały do góry... co ważne, w tym momencie gdy się tak unosiły powoli się kruszyły, by w następnych momentach po prostu się posypały na kawałki lodu... przeciwnik bowiem nie miał już z nich pożytku co przyczyniło się do anulowania techniki... pozostały jedynie wysokie filary wysuniętej ziemi na dobre kilkadziesiąt metrów w górę. Przejdźmy więc mili państwo dalej... ziemisty koleś leciał w najlepsze wprost na Arashiego... i gdy chłopak mógł spojrzeć prosto w kamienną twarz dosłownie z kilku metrów jego plan zadziałał po raz kolejny... ziemia szybko rąbnęła go co nie zrobiło mu mimo wszystko krzywdy, ale wywaliło bardzo wysoko w górę w sposób tak niekontrolowany, że przeciwnik znalazł się w niekorzystnej sytuacji... znajdował się bowiem dobre kilkadziesiąt metrów nad ziemią bez możliwości manewrowania... czy dało się to jakoś wykorzystać?

Marionetki jednym ruchem palów zostały wysłane do boju... czarnowłosy przeciwnik jednak postanowił zmienić plan... przestał składać pieczęcie, by szybko wysunąć obie dłonie do przodu i w bardzo szybkim tempie stworzyć osłonę, która ochroniła go przez spamowaniem dystansowych ataków marionetek... cała seria zleciała na barierę, lecz ta pozostała niewzruszona, a lodowy gość złowieszczo się uśmiechnął wiedząc, że jest bezpieczny... kolejna dobra technika przeciwnika... cóż za moc.

Jednakże, że życie przewrotnym jest i daję szanse każdemu młody Kosukę mógł w końcu ruszyć tyłek do boju... starczy tego opierdalanie się! Szybko złożył dwie pieczęcie, aby wysłać całą masę klonów w rajd na 100 metrów przez otwarte pole... czy miał być to element zaskoczenia? Być może, lecz nie wątpliwie sprawiło to, że przeciwnik w ułamku sekundy zorientował się, że przybyła pomoc zielonowłosemu... na dodatek Kirito dalej pozostawał w Hengę, lecz to już nikogo nie mogło zdezorientować... popisowy sposób jak zjebać atak z zaskoczenia... nieważne, przejmy dalej. Klony pobiegły dalej, by symulować atak na przeciwnika, ale po raz kolejny psikus... po 40 metrach się zatrzymały, gdyż ich zasięg bym ograniczony... ale nie wszystko stracone, bo nasz bohater miał sprytny plan o którym już za moment będzie coś wspomniane. Członek nieoficjalnego ANBU i Akatsuki odpieczętował bowiem dwa fuma shurikeny z którego jeden znalazł się na drzewie nie wiadomo po co, ale nieważne... drugi został mocno wybity na dobrą odległość gdzieś 80 metrów... niestety nie był to do końca dobry ruch ze strony czarnowłosego, gdyż rzut ogromnych shurikenem zostawiał wiele do życzenia... trajektoria lotu była tak źle skalibrowana, że nie można było mówić o celnym ataku... nie wspominając już o sporej odległości, którą najzwyklej w świecie nasz bohater postanowił olać... bo on tego nie zrobi(potrzymaj mi piwo)? W taki sposób nie da się walczyć!

Nie mniej jednak jak to często w życiu bywa "głupi"(sorrki nie mam nic złego na myśli, ale pasuję do kontekstu xd) ma szczęście to też cudowny plan mógł być dalej realizowany w najlepsze... Kirito zamienił się po 30 metrach z shuriken'em miejscami przez co miał idealną okazję do zaatakował kulą ognia przeciwnika znajdującego się aktualnie w powietrzu za sprawą techniki Arashi'ego... tu już nie było mowy o niechlujstwie i niedopatrzeniach... potężna głowa smoka została wydmuchana z płuc ognistego chłopaka, by po chwili dosięgnąć ogromnego golema, który nie za bardzo miał jak się przed tym obronić... co prawda zasłonił się dwoma łapami, ale nie wiele do dało... technika weszła niczym nóż w masło(prawie) przez co rywal poleciał dobre parę metrów a skały otaczające jego ciało zaczęły się rozpadać na drobne kawałeczki... on sam lekko obijany silnymi ruchami ramion rozwalił pozostałości skał i wyszedł na zewnątrz wyraźnie zdenerwowany... w końcu ktoś zrobił mu niezłe kuku. Tak więc atak Kosukę mimo, że chaotyczny sprawdził się prawie w stu procentach... więcej z tej akcji bowiem nie dało się wycisnąć. Teraz młody czarnowłosy stał pośród swoich kopii i miał do Arashi'ego dobre 45 metrów... widział kunoichi, która najwyraźniej opadła już dawno z sił przez co nie włączała się do walki, a raczej czujnie wyczekiwała rozstrzygnięcia batalii przez naszych herosów oraz wypatrywała potencjalnego zagrożenia... już raz została zaskoczona, to się nie mogło powtórzyć. Na domiar złego pogoda nie była sprzymierzeńcem naszych bohaterów... z lekkiego, padającego śniegu zaczęła się robić powoli prawdziwa zamieć... w początkowych stadium rzecz jasna, ale nie trudno było przewidzieć, że za parę minut może być źle... bardzo źle i to dwa wszystkich znajdujących się na zewnątrz osób... w końcu nie jeden już zamarzł na śmierć w czasie prawdziwej śnieżycy... nasi bohaterowie musieli być tego świadomi... z sekundy na sekundę było coraz gorzej, lecz to póki co nie przeszkadzało w toczeniu działań bojowych... ale wszystko do czasu... co dalej?



Info dla was: cieszycie się prawda kappa
-Warunki pogodowe jak to bywa w takich krajach bardzo szybko potrafią zmienić się na... gorszę... zaczyna sypać coraz mocniej i mocniej przez co widoczność zaczyna być powoli ograniczona, ale nie przeszkadza to jak narazie w działaniach.
-Lodowy gościu skrył się za lodową zasłoną przez co jest nie do ruszenia przez marionetki... ma jakieś 20 metrów do Arashi'ego i z 30 do Kirito
-Brązowowłosy okularnik dostał z (przypadkowego chyba) combo naszych przyjaciół przez co jego technika wytrzymałej ziemnej zbroi została spenetrowana i z niej już nie korzysta... on sam lekko ranny wygrzebał się z gruzów i może walczyć dalej. Ma do Kirito jakieś 20 metrów, a do Arashi'ego z 30...
-Kunoichi trzyma się na uboczu, aby nie przeszkadzać naszych herosom w wpuszczaniu "wpierdolu" przeciwnikom.. a może to oni przegrają? Ma 40 metrów do Arashi'ego, a do Kirito z 70... nie uczestniczy w starciach kappa
-Arashi odczuwa skutki utraty znaczącej części swojej chakry, czyli jest już dość mocno zmęczony.
-Wszyscy zaczynają odczuwać lekkie skutki mroźnego klimatu do którego nie są przyzwyczajeni... gile z nosa... mrowienie w palcach, lekkie telepanie z zimna... nic co utrudnia działania, ale to znak, że długo na zewnątrz nie pociągną przy obecnym stanie rzeczy... chyba, że ktoś chce stracić palce u stóp na skutek odmrożenia kappa

Mapa: kappa
Spoiler:
29.09.2017
DrużynaKato
 
Posty: 232
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 14:21
Ranga: Brak

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Rindou Arashi » 5 lip 2016, o 18:13

Plan wyszedł idealnie. Wsparcie jakie zapewnił Kirito spowodowało, że obaj przeciwnicy stracili ich bardzo potężne techniki a co za tym idzie, spore ilości chakry. Niestety, naszego marionetkarza także to nie ominęło. Stracił bardzo wiele chakry i był już bardzo zmęczony, ale co się dziwić, ta walka nie należy do najłatwiejszych, jednak teraz przyszedł czas na przejście do ofensywy. Lodowy chłopak zakrył się za ścianą, przez co kukły nie były dla niego zbytnim zagrożeniem, jednak był tutaj ktoś, kto doskonale sobie z tym poradzi. Zielonowłosy wymienił porozumiewawcze spojrzenie ze swoim towarzyszem, po czym machnął ręką, wskazując mu lodowego kolesia. Miał nadzieję, że zrozumie taki prosty sygnał.
Wymach nie miał na celu tylko poinformowania sojusznika, otóż, przy okazji poruszył on swoimi marionetkami i nasłał je na ziemnego przeciwnika. Miał on bardzo sprytny plan, jak to szybko zakończyć. Obaj wojownicy wyposażeni w katany mieli zaatakować wroga atakując pełną mocą, robiąc uniki, przelatując nad jego głową. Mieli sporą przewagę gdyż było ich więcej, nie byli zmęczeni i mieli sporo senbonów do wystrzelenia. Przynajmniej tak to wyglądało ze strony obserwujących. Prawdziwym zamiarem marionetkarza było sprowadzenie wroga w okolice miejsca, gdzie leżały szczątki jego trzeciej marionetki. Po mimo zmasakrowania mechanizmów i całej konstrukcji, musiało pozostać tam coś całego. Jakiś kunai, katana, może trochę senbonów... Otóż, kiedy będzie blisko, ustawiony plecami do tego złomowiska i całkowicie skupiony na atakach marionetek, Arashi próbuje złapać to co nadaje się do zabicia przeciwnika i przeszyć jego klatkę piersiową. Jest tam tyle ważnych organów, że trafienie w którykolwiek zatrutym ostrzem będzie śmiertelne...
 
Posty: 3039
Dołączył(a): 4 sie 2015, o 00:10
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Kosuke Kirito » 6 lip 2016, o 01:37

Jak tylko Arashi posłał Kiriciakowi porozumiewawcze spojrzenie, chłopak już wiedział co ma zrobić. Jednak trzeba było działać szybko, ponieważ cały tabun rozgniewanych geninów zmierzał w ich stronę. Co prawda byli to tylko genini, ale " i Herkules dupa kiedy ludzi kupa" jak to mawiają. Trzeba więc było jak najszybciej zakończyć walkę i zbierać się stąd. Jeśli za bardzo będą przeciągać, zostaną otoczeni. Kosuke o tym doskonale wiedział i był pewien, że zielonowłosy też miał to na uwadze. Gość, który chował się w swojej kopule posługiwał się lodem. Co najlepiej rozpuszcza lód jak nie ogień czyż nie? Ale czy ogień Kosuke będzie dostatecznie gorący żeby ten lód rozpuścić? O tym zaraz się przekonamy. Czarnowłosy nie zamierzał czekać i czym prędzej złożył odpowiednie pieczęci by po chwili posłać w lodowatą kopułę wielką kulę ognia.


Katon: Gōkakyū no Jutsu!- rzucił chłopak tuż przed wypuszczeniem kuli ognia z ust. Nie była to zbyt zaawansowana technika. Była jednak na tyle potężna, że przy dobrych wiatrach powinna zacząć rozpuszczać lód. Oczywiście kula poleciała prosto w lodową kopułę.


Na szczęście młody Kosuke nie zamierzał poprzestać tylko na tym. Licząc, że jego przyjaciel dostatecznie zajmie skalnego chłopca i odwróci jego uwagę, chłopak postanowił " postawić wszystko na jedną kartę ". Technika, której zamierzał użyć nie była jeszcze doskonała i miała swoje wady. Między innymi potrzebował on chwilę czasu na zebranie energii. Jednak była ona na tyle potężna, że bez problemu powinna być w stanie przetopić się przez ten lód i sięgnąć tego oziębłego drania. Była to najsilniejsza z technik ognistych jakimi aktualnie Kirito dysponował i to powinien być cel do sukcesu.


Spoiler:
Ostatnio edytowano 10 lip 2016, o 18:28 przez Kosuke Kirito, łącznie edytowano 1 raz
 
Posty: 966
Dołączył(a): 14 mar 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: [A] - ram pam pam ... - Kosuke Kirito, Rindou Arashi

Postprzez Carla » 8 lip 2016, o 21:22

Arashi jednym ruchem ręki posłał swoje zabawki w stronę brązowowłosego okularnika, aby w końcu skończyć z nim. Musiał zdawać sobie sprawę, że jego chakra była powoli na wyczerpaniu to też należało rozważnie zakończyć pojedynek w dość sprytny sposób. Marionetki ruszyły więc do boju osaczając przeciwnika... ten unikał ich jak ognia robiąc co chwilę skok w bok i takie tam... nie mógł zdawać sobie sprawy, że ruchy kuglarza miały zaprowadzić go w jedno konkretne miejsce... gdy za plecami naszego przeciwnika znajdowały się resztki rozwalonej marionetki z gruzów zostało wystrzelone krótkie ostrze, które przebiło klatkę piersiową oponenta... atak za pleców był dla niego zarówno szokiem jak i wielkim wręcz zaskoczeniem... nie mógł się spodziewać, że zniszczona broń dalej stanowiła zagrożenie... właśnie ten element zaskoczenia sprawił, że Rindou w końcu dopadł przeciwnika po długiej i męczącej walce... to co się stało dalej, było już bardzo proste do przewidzenia... przeciwnik co prawda nie dostał w żaden punkt witalny przez co dalej dychał, ale przeszywające brzuch ostrze drastycznie zredukowało jego mobilność przez co dwie kukiełki nie miały wielkiego problemu w wyprowadzeniu kolejny serii wystrzelonych senbonów oraz cięć katan przez co okularnik padł martwy na ziemię... był to jego koniec...

Co się tyczy drugiego przeciwnika... ten schowany pod lodową kopułą wyczekiwał ataku Kosukę... pierwsza kula ognia mimo, że niebezpieczna zdołała jedynie lekko nadkruszyć osłonę... przeciwnik poczuł się pewnie przez co zaczął składać serie pieczęci... jednakże nie mógł przewidzieć, że Kirito znał o wiele bardziej niebezpieczną technikę... mała kula ognia uformowała się wokół jego dłoni... było to o tyle zaskakujące, że żadna z poznanych przez nas osób nie mogła spodziewać się, że ogniem można sterować w taki sposób... był to Enton... unikatowa zdolność, którą posiadł nasz bohater... po chwili członek Akatsuki wyprostował dłonie i wypuścił poziomy promień ognia, który dosięgnął kopuły lecz nie stopił jej za jednym zamachem... kolejna pomyłeczka przeciwnika... w pierwszej chwili założył on bowiem, że to tylko jedno-strzałowy atak, który nie przebiję się przez jego ochronę, a on dalej mógł formować całą serię pieczęci... jednakże jego przewidywania bardzo szybko okazało się błędne... Enton pozwolił bowiem Kosukę na kontynuowanie ataku to też lód z sekundy na sekundę zaczął się coraz bardziej topić i topić... tu już rywal nie mógł nic zrobić... jeszcze w ostatnim momencie próbował zrobić dwa lustra, które miały pozwolić mu w ucieczce... lecz było już za późno na cokolwiek... płomienie przebiły się do środa i zrobiły to co miały... spopieliły przeciwnika... po chwili było już po wszystkim... lodowa kopuła zniknęła... a cały poparzony niewyobrażalnie na całym ciele przeciwnik padł na ziemie... sensor wykazywał, że jeszcze nikły płomyk chakry w nim płonie, ale gasł z każdą kolejną chwilą... dni czarnowłosego były już policzone... dało się jeszcze usłyszeć krótkie... "dranie"... z ust padającego rywala. Walka mogłoby się wydawać dobiegła końca, ale nic bardziej mylnego... nie był to jeszcze koniec!

Armia bobów zmierzał prosto w stronę naszych bohaterów... mieli oni może, że 60 metrów do przebiegnięcia... byli jednak bardzo powolni jakby się mogło wydawać... ich siła leżała bowiem w kupie... dodatkowo fala mroźnej fali zmierzała z drugiej strony wprost na naszych bohaterów... czyżby zamieć była tuż tuż? Co dalej?
29.09.2017
DrużynaKato
 
Posty: 232
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 14:21
Ranga: Brak

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do A

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron