[A] Chou i Oroshi - Piękna i Bestia

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: [A] Chou i Oroshi - Piękna i Bestia

Postprzez Ex MF 4 » 15 gru 2016, o 01:07

Akimichi Chou

Grupka wyróżniała się spośród tego co dotąd Chou mogła spotkać wśród samurajów. Wyróżniali się ponieważ… byli normalni. Nie w sensie że pozostali samurajowie byli jakimiś mutantami, czy innymi dziwadłami, lecz w prawie każdym oddziale znajdował się przynajmniej jeden osobnik, który wyróżniał się wyglądem, uzbrojeniem, słownictem, lub stylem walki. Ci natomiast nie wyróżniali się niczym podobnym. Zwykli mężczyźni, w wieku od 20 do 30 paru lat, o normalnych fryzurach, ubrani jak zwykli żołnierze shogunatu, wyraz twarzy być może trochę tępawy . Zupełnie jak by dano zbroję i miecze miejscowym rolnikom.


Uwagę na Chou zwrócili bardzo szybko. Wpierw ze zwykłej ciekawości, wszak ktoś o posturze naszej bohaterki nie zdarza się zbyt często. Później dostrzegli jej opaskę, więc gdy tylko dziewczyna zbliżyła się na odległość zezwalającą na rozmowę wszyscy jak dobrze wyuczeni chłopcy, ukłonili się przed nią w powitaniu. –Napady? Ma Panienka na myśli tych terrorystów co pojawili się jakiś czas temu?- mężczyzna splunął na ziemię –Panienka wybaczy, ale te szumowiny zabiły moich przyjaciół.- w dalszej przemowie przeszkodził mu jego kompan –Nie ma tutaj za wiele do mówienia. Przyszli zza granicy, wpierw grupa kilku osobowa, aktualnie jest ich kilkunastu, może więcej, ponieważ nie ma zbyt wiele osób, które mogą opowiedzieć o spotkaniu z nimi. Nie są niezwykle silni, nie są liczniejsi od nas, ale zawsze atakują szybko i w najsłabszy punkt. Atakują na prawie całej długości granicy, bez żadnego schematu, ale zawsze zdają się wiedzieć, którędy będzie szedł patrol, lub będzie przewożony transport. Ostatni atak po naszej stronie zdarzył się jakiś czas temu, zaatakowano transport niedaleko stąd. Słyszałem też, że zaatakowali dwa dni temu po stronie Otogakure i że schwytano nawet kogoś- do rozmowy włączył się kolejny z samurajów –Ja słyszałem, że wszyscy zginęli w obławie- zaczęli się sprzeczać ze sobą.


Hebi Oroshi

Trzeba przyznać, że wędrówka na piechotę może nie była tak wygodna jak na ogromnym wężu, lecz na pewno bezpieczniejsza, a gdy dodać do tego umiejętności sensoryczne nagle cała trudność wycieczki po prostu znikała. Gdy mógł wędrował udeptanymi ścieżkami, a gdy jego szósty zmysł dawał mu znać, że ktoś silny zbliżał się, wtedy schodził z drogi, kryjąc się w gęstych lasach kraju ognia. Dotarcie na drugą stronę pod granicę, zajęło naprawdę dużo czasu, lecz opłaciło się, ponieważ Oroshi nie musiał martwić się nadprogramowymi spotkaniami z siłami shoguna, lub sprzyjających shogunowi shinobi.


Kraj dźwięku wyglądał tak jak gdyby Oroshi opuścił go wczoraj, no może nie licząc tego, że do kraju zawitała jesień, upiększając tutejsze rejony opadłymi liścmi, a na polach praca wrzała, by zebrać pozostałe plony. Wężowy dziedzic wylądował właśnie w pobliżu jednej z wiosek, która świetnie wpasowywała się w opis jesiennego okresu. Zbudowana wzdłuż jeden, długiej ulicy pełna liściastych drzew, przyozdobionych różnokolorowymi liśćmi. Miejscowi utrzymywali się głównie z pracy w polach ryżu, lub zboża na otaczających wioskę polach. Była tutaj szkoła, dla najmłodszych, był zielarz, była również świątynia, przeznaczona dla miejscowych bożków. Ot typowa, może troszkę większa od standardowej wioseczka. Brakowało tylko posterunku shogunatu, ale to chyba dobrze prawda? Oroshi mógł dostrzec, że w wiosce panowało jakieś poruszenie. Duża część mieszkańców skupiona była wokół zniszczonego młyna, zajęci rozbieraniem tego co zostało. Budynek wyglądał jak gdyby górna, drewniana część, spłonęła, a następnie zawaliła się do środka, ciągnąć za sobą część dolnej, kamiennej połowy. Wszyscy byli zaaprobowani swoją pracą do tego stopnia, że zdawali się nie dostrzegać pojawienia nadprogramowej, nieznanej w tej okolicach osoby. Byli również na tyle zaaprobowani swoją pracą, że nie dostrzegali, jak jedna ze ścian, powoli zaczyna się przechylać w kierunku zewnętrznym, w kierunku gdzie pracowało kilkadziesiąt osób.

Obrazek
Administrator
 
Posty: 686
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 19:14

Re: [A] Chou i Oroshi - Piękna i Bestia

Postprzez Akimichi Chou » 15 gru 2016, o 19:26

Wysłuchała opowieści samuraja do końca. Była naprawdę zdziwiona, że wśród nich nie było jakiegoś aroganckiego chama i prostaka, z którym ona miała szczęście się jak zawsze spotkać. Panowie byli bardzo pomocni i wyjaśnili jej sprawę.
Jak dla mnie brzmi to tak jakbyście mieli w swoich szeregach szpiega albo rozmawiali o jakiś tajnych planach wśród nie takich ludzi jak trzeba. Druga opcja jest zdecydowanie mniej prawdopodobna i nielogiczna, co pozostawia nam pierwszą opcję. Czy mogłabym prosić o ewentualne dane następnych patroli czy przewozów? Spróbuję być na miejscu kiedy dojdzie do czegoś. Przykro mi z powodu pana przyjaciół. Gdybym mogła jeszcze prosić o informację gdzie odbyła się ta bitka, gdzie podobno złapano jeńca? To może mnie też naprowadzić na jakiś trop. Cieszę się, że Panowie są cali. myślała intensywnie i widziała kilka ścieżek dalszego postępowania, oczywiście wszystko było zależne od tego jakie informacje otrzyma. Nie mogli się zgodzić co do ostatniego punktu rozmowy, ale to było nieważne. Dowie się wszystkiego jeśli otrzyma odpowiednie informacje.
Pierwszą ścieżką przygody było udanie się na miejsce następnego przewozu czy patrolu, czy jak to oni nazywali. Kolejną było pójście do oddziału, który stoczył ostatnią bitwę i zobaczyć się z ich ewentualnie pojmanym jeńcem. Co ciekawe, skoro mówili o oddziale to musiało im udać się odeprzeć atak grupy terrorystycznej. Coraz bardziej udowadniała, że raczej nie chodziło o grupę jej przyjaciela z czego bardzo się cieszyła. Trzecią opcją było zbadanie najbliższego miejsca ataku, który wskazał jej szalony dziadek.
Moglibyście mi jeszcze powiedzieć czy wiadomo jaki mają cel w tych atakach? Czy tylko zabójstwo ludzi czy okradanie transportu? Przepraszam za moją dociekliwość, jednak chciałabym dowiedzieć się jak najwięcej nim ruszę w dalszą drogę.
Tutaj, aby utrzymać się w tym samym miejscu, trzeba biec ile sił Obrazek
 
Posty: 905
Dołączył(a): 17 lip 2015, o 01:24
Ranga: Jōnin

Re: [A] Chou i Oroshi - Piękna i Bestia

Postprzez Hebi Oroshi » 17 gru 2016, o 12:17

Hebi spokojnie ruszył przed siebie, pozbawiając się całkowicie najlepszego środka transportu na który mógł sobie pozwolić w tej chwili. Dzięki swym zdolnością sensorycznym uzyskanym wraz z aktywacją trybu sm, chłopak wiedział dokładnie kiedy mógł zmierzać dalej, a kiedy należało przeczekać patrole, bądź przypadkowo zbłąkanych shinobi. Wreszcie po długiej drodze dotarł do wioski, która wyłoniła się zza drzew niczym upragniona oaza na suchej pustyni. Hebi szybko otoczył wzrokiem cały teren, zdając sobie sprawę że nie było tu nikogo kto mógłby mu zagrażać. Przez dłuższą chwilę oceniał miejsce w którym się znalazł, i stwierdził z całym przekonaniem że było to prowincjonalne miasteczko w którym ludzie żyli własnym tempem... Stare domy, kościół, kilka pomniejszych sklepów z podstawowymi ofertami. Najbardziej zaciekawiło go jednak zbiorowisko w niemal centralnej części wioski, gdzie grupa ludzi pracowała przed widocznie zniszczonym młynem... Chłopak zastanawiał się czy to robota shogunatu czy po prostu zdeprawowanego osadnika, jednak w tej samej chwili coś innego zwróciło jego uwagę. Jedna ze ścian budynku podtrzymymającą szeroki budynek zaczęła się walić w stronęta pracujących ludzi, a Oroshi stanął przed dylematem czy powinien tym razem zgrywać kogoś kim nie był.
Odetchnął głęboko przypominając sobie ostatni raz gdy takie zachowanie spowodowało jego banicje... Jednak czasu było zbyt mało, nie miał czasu na zastanowienie, szybko przegryzł kciuk po czym stworzył kilka pieczęci przywołując demoniczną bramę Rashamon tuż przed pracownikami, by osłonić ich przed niechybną śmiercią... Był wrednym hipokrytą który myślał tylko o sobie, jednak czy czas zmienił go na tyle że widział również w swym otoczeniu inne istoty, czy ich nędzne życie stało się dla niego istotne na tyle by ponownie ryzykować...
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: [A] Chou i Oroshi - Piękna i Bestia

Postprzez Ex MF 4 » 19 gru 2016, o 00:40

Akimichi Chou

Samuraj splunął przez ramię słysząc słowa o szpiegu, za jego przykładem poszli pozostali. –Droga panienka wybaczy, ale tak potworne słowa mogą przynieść tylko jakąś tragedię- jego towarzysze pokiwali głowami na znak że uważają dokładnie jak ich kolega. –Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że możemy mieć szpiega, lecz nikt głośno o tym nie powie.- przerwał jednak słysząc kolejną prośbę dziewczyny. –Oczywiście ma pani taką możliwość, lecz by dostać tak ważne informacje musi pani złożyć odpowiednią prośbę do naszego dowódcy. - jego głos stał się niższy, ostrożniejszy, a artykułowane słowa, bardziej oficjalne –Musi pani podać tam powód dla którego chce pani dostać te informacje, a także podać swoje dane, które muszą zostać potwierdzone z kartą wioskową. Jeśli dowódca się zgodzi, wtedy lista zostanie przesłana pani kurierem- wyrecytował jak dobrze wyuczony urzędnik. Wyciągnął jednak mapę ze swojej podręcznej torby i rozłożył ją. Mapa pokazywała rejon kraju ognia i kraju dźwięku, przez sam środek mapy przechodziła granica–Walka odbyła się tutaj- wskazał na leśną drogę prowadzącą między dwoma krajami z jednej wioski po stronie kraju ognia do drugiej, po drugiej stronie granicy. –natomiast pościg szedł tą drogą, aż do tej wioseczki, tam też odbyło się oblężenie budynku, w którym skryli się terroryści- palcem po mapie wskazał drogę którędy przebiegał pościg i zakończył na miejscu, w którym miano stoczyć ostateczny bój ze ściganymi. –Celem ich ataku jest destabilizacja wpływów shogunatu na terenie kraju dźwięku. Więc mordują i okradają nie tylko nas, lecz również okoliczną ludność. Wiemy również o tym, że grozili oni wielokrotnie Kyokukage, próbowali nawet odpalić zwój z potężnym katonem na terenie Oto, lecz zostali powstrzymani przez jednego z shinobi tamtej wioski. Panienka wybaczy, musimy jednak wracać do naszych obowiązków- wszyscy ukłonili się do dziewczyny jak jeden mąż i ruszyli w swoją stronę.


Przejście przez granicę nie było jakimś niezwykłym wyczynem. Strzeżone były jedynie główne szlaki handlowe, pozostałą część przechadzały się raz na jakiś czas patrole, tak więc granica nie była zbyt szczelna. Chociaż w dzisiejszych czasach ciężko było mówić o granicach, gdy wszystkie kraje należały do mocarstwa samego shoguna. Kraj ten różnił się od rodzinnych stron Chou znacznie. Było tutaj dużo mniej drzew, na rzecz szerokich nizin, na których znajdowały się pola, zwłaszcza ryżu. Na większości z nich pracowali rolnicy zbierając to co pozostało z plonów, by zdążyć przygotować ziemię na zimę, by była później gotowa na nadejście wiosny. Jednakże ważniejszym pytaniem było gdzie Chou chciała się udać?


Hebi Oroshi

Mieszkańcy wioski pracowali niestrudzenie wyciągając spalone kłody i deski z wnętrza budynku, który niegdyś służył za młyn. Dwunastu mężczyzna właśnie wyciągało z środka podłużną kłodę, z której wystawał szkielet śmigła młyna. Wtedy też ktoś dostrzegł przechylającą się ścianę i krzyknął chcąc ostrzec swych towarzyszy, było już jednak za późno. Jakaś kobieta zaczęła krzyczeć przerażona, znajdujący się w zagrożonym rejonie mężczyźni reagowali paniczną ucieczką, lub też zasłaniali się rękoma, jak gdyby mogło im w czymś to pomóc. Wtedy też stał się cud. Z ziemi, tuż przed zagrożonymi mężczyznami wyrosła, wielkich rozmiarów, zdobiona w wężowe i diabelskie motywy, brama. Upadająca ściana roztrzaskała się o nowo powstałą przeszkodę. Zebrani ludzie zamilkli w osłupieniu i niedowierzaniu, patrząc na ogromną, przerażającą bramę. Trwali tak do chwili, gdy pod jednym z zagrożonych robotników załamały się nogi. Widać biedaczek nie wytrzymał psychicznie i zalał się łzami. Wtedy też tłum ruszył do swoich przyjaciół/członków rodziny zasypując ich pytaniami czy wszystko z nimi dobrze, lub też czy nic im się nie stało. Byli też tacy którzy przypatrywali się bramie, zastanawiając się, jakim cudem ta zjawiła się w takim miejscu. Byli też tacy, którzy dostrzegli stojącego na uboczu Oroshiego, który trzymał dłonie złożone w pieczęć węża. Te kilka osób rzuciło się w jego kierunku wykrzykując –Panie, to pana robota, prawda?!- inni pytali czy jest shinobi i czy kyokukage wysłała go, by pomógł im z tymi parszywymi terrorystami. Był jeszcze niski staruszek, który nim się odezwał, wpatrywał się w Oroshiego z nikłym uśmiechem, a gdy przemówił, inni umilkli –Jak możemy się panu odwdzięczyć?

Obrazek
Administrator
 
Posty: 686
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 19:14

Re: [A] Chou i Oroshi - Piękna i Bestia

Postprzez Hebi Oroshi » 20 gru 2016, o 00:11

Hebi jak przystało na jednego z powierników klanu węży, nie bardzo przejmował się życiem tych ludzi... Pomimo tego że jeszcze chwilę temu uratował ich życie, dla niego mogli zostać przygnieceni tymi kamieniami, i to nie ze względu na to że był zimnym padalcem bez serca. Po prostu byłoby to znacznie ciekawsze niż rozmowa z ocalonymi, którzy właśnie w tej chwili szukali wzrokiem swego bohatera... Inaczej jednak było w przypadku Amuraia, człowieka który był jeszcze jakiś czas temu shinobi wioski dźwięku... Teraz to pusta kukiełka, bez celu i własnej woli, z duszą uwięzioną w technice Fushi Tensei, gdzie Oroshi mógł śmiało żywić się jego losem. Jeśli miał na nowo mieć czyste konto, to takie spotkania były koniecznością...

- Nazywam się Amurai Satoru, pochodzę z wioski dźwięku jednak nikt nie przysłał mnie z pomocą.., Zabierajcie się w pierwszej kolejności spod tej ściany.

Powiedział spokojne, a gdy ludzie wykonali jego polecenie, opuścił spokojnie ręce, anulując technikę by brama zniknęła z widoku zbyt wielu spojrzeń.

- Jestem tutaj z powodu prywatnego zlecenia... Ale jeśli mi się dobrze wydaje, szukam tych samych ludzi którzy mogli dopuścić się tego co tu widzę...

Zakończył spokojnie, łącząc ich słowa ze słowami kobiety w wiosce... Jeśli jakaś grupa działała tutaj pod szlagierem walki z shogunem, to czym prędzej musiał dowiedzieć się czegoś więcej.

-Powiedzcie mi co tutaj się stało dobra kobieto?

Powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy wprost do staruszki która zbliżyła się do niego niebezpieczną odległość kontaktu. Oby cała ta szopka była czegoś warta... Gdy w jego głowie pojawił się nagle nowy plan. Wspaniałe odkrycie które moglo zmienić całkowicie karty odkryte do tej pory w nierównej walce o przywrócenie jego życia do świata... Jeśli nie mylił się co do ludzi, a sądził że wychodzi mu to wręcz świetnie, to ktoś nowy pojawi się w tej rozgrywce. Droga do odzyskania wolności była jedna, władza w Otogakure musiała się zmienić... Stare plany powinny powrócić na swe stanowiska, a dyplomaci i ludzie miękkiej mowy, powinni trafić tam gdzie ich miejsce... Nie było miejsca na szacunek w miejscu które na to nie zasługiwało. Oroshi widział to wszystko, widział shinobi którzy zmienili się w urzędników, widział wielkich wojowników którzy tracili swe świadomości na dnie kieliszka, kolejne stracone pokolenia... Jeśli Oto miało być wielkie, to wielkość powinno wybić sobie własną siłą, i bezkarnością w działaniach. Koniec był bliski, jednak mimo przykrej pogody, chłopak nagle.się uśmiechnął widząc jak wszystko zaczyna się ustawiać w odpowiedniej linii... Czy tak to właśnie miało wyglądać?
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: [A] Chou i Oroshi - Piękna i Bestia

Postprzez Akimichi Chou » 20 gru 2016, o 16:42

Mężczyźni udzielili jest bardzo wielu informacji i musieli się odmeldować. Nie podobało jej się jedno, że nawet jeśli dojdzie do kolejnego oddziału, to będzie musiała nie wiadomo ile czekać aż kurier wróci z odpowiedzią. Postanowiła nie zwlekać więcej i na podziękowanie skłoniła się nisko i pożegnała się. Samurajowie byli świadomi zdrady i szpiegostwa, co w jakimś stopniu ją ucieszyło, bo wiedziała, że nie przymykają oczu na niewygodne prawdy. Pamiętając wszystko co jej mówili i pokazywali na mapie udała się na miejsce pobliskiego ataku na transport samurajów, o którym też mówił szalony dziadek. Po przeszukaniu okolicy przekroczyła granicę swojego kraju. Chciała dojść do miejsca, gdzie odbyła się kolejna potyczka, w której samurajowie wygrali. Chciała dojść do tej wioski, gdzie odbyło się oblężenie. Być może terroryści wrócą na miejsce zbrodni? Tak naprawdę nie wiedziała co robić. Szukała punktu zaczepnego, który poprowadzi ją do kolejnego śladu.
Jej zlecenie z wioski było dość nieprecyzyjne. Nie dość, że nie był wiadomo czy to o tą grupę chodzi, to jeszcze nie dostała żadnych informacji z wioski. Nie lubiła tego typu zadań, zdecydowanie lepsza była w eliminowaniu celów. Rozwiązanie problemu mogło też być eliminacją grupy działaczy, ale nie był to mus. Najpierw musiała ich wytropić. Na miejscach zbrodni miała nadzieję natknąć się na coś. W wiosce rozglądała się za ludnością i to właśnie ich zamierzała spytać o dzielnie broniący oddział samurajów. Oni powinni wiedzieć, w którą stronę poszli lub może mieli informacje odnośnie samej grupy rozbójników? Zamierzała się tego dowiedzieć.
Tutaj, aby utrzymać się w tym samym miejscu, trzeba biec ile sił Obrazek
 
Posty: 905
Dołączył(a): 17 lip 2015, o 01:24
Ranga: Jōnin

Re: [A] Chou i Oroshi - Piękna i Bestia

Postprzez Ex MF 4 » 22 gru 2016, o 23:32

Akimichi Chou

Punktem pierwszym wycieczki miało być miejsce niedawnej bitwy samurajów z demonicznymi terrorystami. Miejsce to znajdowało się około 40 minut pieszo od wioski, w której jeszcze niedawno przebywała Chou. Ot zwykła murowana droga, która kilkadziesiąt metrów dalej rozchodziła się w dwie strony. Ścieżka główna, dalej murowana prowadziła dalej wzdłuż granicy, gdy druga, ubita tysiącami stóp, prowadziła w las prosto na drugą stronę granicy. Miejsce potyczki znaczyły dwa zniszczone wozy. Jeden wyglądał jakby go podpalono, drugi, miał roztrzaskane koło i drewnianą belkę, którą mocowano do koni. Poza tym trochę połamanych strzał, spalone połacie trawy i mnóstwo śladów butów, z których biedna Chou nie potrafiła wyczytać nic poza tym, że było tutaj ich dużo, były również ślady kopyt, ale oprócz tego, że było ich niewiele mniej od śladów butów również nic więcej wyczytać nie mogła.


Przystankiem numer dwa w podróży naszej małej Chou miała być wioseczka znajdująca się po drugiej stronie granicy, na terenie kraju dźwięku. To w niej miało odbyć się oblężenie budynku, w którym znajdowali się terroryści i to w tej wiosce miało dojść, zależnie od wersji, do schwytania jednego z terrorystów, lub też wybiciu ich wszystkich. Wioska ta była tak podobna do tego co można było ujrzeć w kraju ognia, a jednocześnie tyle je różniło. Budynki były wykonane z dużo jaśniejszego drewna niż w jej rodzimym kraju, okna w budynkach były skierowane przede wszystkim na zewnątrz wioski wprost na ogromne połacie pól ryżowych. W samej wiosce oprócz domostw można było znaleźć szkółkę dla najmłodszych mieszkańców, a także zielarza i ryneczek. Podobnie jak w poprzedniej wiosce. Tym jednak co rzucało się w oczy był ogromny tłum ludzi. Stali wokół zniszczonego budynku, chyba młyna, sądząc po wystającym szkielecie śmigła. Budynek ten do połowy wysokości był murowany, wyżej drewniany i to właśnie ta część zawaliła się do środka budynku. Lecz ludzie aktualnie zainteresowani byli bardziej czymś, a raczej kimś innym. Młody, choć starszy od Chou o co najmniej kilka lat mężczyzna o spokojnym usposobieniu. Zdawał się lekko uśmiechać. Było w nim coś niepokojącego, coś lekko zwierzęcego. Niektórzy z wieśniaków chyba też to dostrzegali, ponieważ patrzyli na przybysza z niepokojem, inni zupełnie odwrotnie, zdawali się go podziwiać, a może nawet i wielbić.


Hebi Oroshi

Tłum wieśniaków wokół Oroshiego zaczął rosnąć wykładniczo z każdą sekundą. Odsunąć się od ściany, powiedział? Tym prostym ludziom nie trzeba było powtarzać dwa razy, a i pewnie jak by dać im jeszcze parę sekund, to sami by wpadli na ten pomysł. Gdy brama tylko zniknęła resztki upadającej ściany osunęły się na ziemię z łoskotem jeszcze raz przypominając miejscowym o losie który, szczęśliwie, ich ominął. Słowa z ust wężowego dziedzica wylewały się głośno i wyraźnie, przykuwając do niego coraz to więcej par oczu. Niektórzy wpatrywali się w niego z uwielbieniem inni wręcz odwrotnie, jak gdyby martwili się o własne życie. On jednak znalazł swój cel, który miał odpowiedzieć na wszystkie jego pytania. Poczciwą staruszkę, wzrostu siedzącego psa, której czas nie oszczędził ciała, a mimo to wciąż dziarsko wymachiwała swoją laseczką.
-Drogi panie, co tu dużo gadać. Dwa dni temu wpadli do nas zbójcy, ale nie tacy zwykli co to się na traktach spotyka, ale prawdziwi shinobi. Wpadli oni do naszej wioski i niewiele myśląc rzucili się w kierunku młyna- Nagle to co kobieta mówiła przestało być aż tak interesujące. Na granicy wyczuwalności pojawił się mały pik. Ktoś się zbliżał, był sam, lecz ilość chakry jaką posiadał wskazywała na to, że wcale nie potrzebował większej ilości towarzyszy. Była to niewątpliwie chakra należąca do kogoś o poziomie Jounina, a z każdym krokiem zbliżała się ona do wioski. –No i jak się obsadzili w tym młynie, to kilka chwil później wparowali do wioski samurajowie, cały oddział, mówię ci panie- głos kobiety znów wrócił na pierwszy plan. –trzydziestu zakutych w grubą stal wojaków. Otoczyli oni nasz piękny młyn i jeden z nich, z taką dziwną maską podniósł w powietrze dwa ostrza i nadciągnęła burza. Tosz to jakaś magia musiała być, tym bardziej, że później piorun uderzył prosto w nasz młyn. Ten stanął w płomieniach, a siedzący wewnątrz zbóje zostali zmuszeni do wyjścia na zewnątrz. Samej walki nie widziałam, ale wydawało mi się, że gdy wszystko ucichło, to załadowali zwłoki na wozy a jednego jegomościa żywcem wzięli. Tako mi się wydaje, ponieważ kogoś ciągnęli za sobą. Łobuz ten miał założony worek na głowę i spętane dłonie gruba liną.- kobieta przerwała, by złapać oddech – A mówie panu, same utrapienie w tych czasach, co chwilę ktoś przejeżdża, jak nie samuraje, to jakowyś terroryści. Ja tam nie wiem kim są, ale tak ich nazywają, sami wolą siebie nazywać rewolucjonistami. Dla mnie jeden pies, jedni chcą od nas jedzenia za darmo i drudzy.- babka gadała i gadała, a nieznajoma chakra zbliżała się o metr, potem dwa, dziesięć, sto, aż w końcu znalazła się u wylotu miejscowości, a Oroshi mógł dostrzec jej właściciela. Wesoła, grubiutka i dość wysoka jak na kobiece standardy kobietka o młodej, nastoletniej twarzy. Na swoim ramieniu nosiła przewiązaną opaskę, ze znakiem Konohagakure.

Obrazek
Administrator
 
Posty: 686
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 19:14

Re: [A] Chou i Oroshi - Piękna i Bestia

Postprzez Hebi Oroshi » 26 gru 2016, o 01:56

Od kilku chwil, na do tej pory uśmiechniętej twarzy chłopca, pojawiła się obawa gdy umysł zaalarmował jasno o źródle zbliżającej się chakry, tuż w polu zasięgu sensora którym dysponował. Słowa staruszki były jednak zbyt istotne by je zignorować, nawet jeśli nadchodząca osoba o pokaźnych źródłach naturalnej mocy, chciała mu zaszkodzić. Oroshi był przyzwyczajony do ciągłych starć, a niedawne porachunki z łowcami głów którzy gonili go za pośrednictwem listu gończego, utwierdziły go w przekonaniu że nie ma co liczyć na farta... Tym razem jednak był przygotowany, znał drogę, wiedział jak umknąć w lasach własnej krainy by zmylić wszelki ślad, aktywny tryb mędrca miał mu tylko w tym pomóc. O ile się nie mylił, to walka która miała tutaj miejsce, oraz słowa kobiety która przybyła go odszukać do suny, w pewnym stopniu się pokrywały... Czy wszystko prowadziło na właściwą drogę?
Chłopak spojrzał ciepło w oblicze dziwnej dziewczy, która pojawiła się teraz w zasięgu wzroku. Nie miał jednak zamiaru krzyczeć, więc dał jej dodatkową chwilę jednocześnie obserwując jej rynsztunek. A byłby głupcem, gdyby nie przewidział smiercionośnej natury owej grubasce...

- Witaj... Jeśli Ci to nie robi różnicy, chciałbym wpierw dowiedzieć się kilku rzeczy zanim zaczniemy od nowa całą opowieść.,.

Przemówił radośnie, nim padły nowe pytania na stare tematy... Oroshi był zazwyczaj w gorącej wodzie kompany, ale była to tylko wymówka by ukryć jego egoistyczną naturę, w świecie której nie było miejsca dla większej ilości osób liczących się...

- Powiedz mi kobieto, w którą stronę poszli Ci samurajowie?

Było to ostatnie pytanie Oroshiego, po którym chciał opuścić to miejsce na zawsze, ignorując całkowicie ich spojrzenia miłości, strachu, nadzieji i zwątpienia. Dziewczyna którą potraktował dość ozięble z pewnością była silna, na szczęście Oroshi był bardziej zwinny... Co samym tylko wzrokiem mógł ocenić jako plus w razie odwrotu.
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: [A] Chou i Oroshi - Piękna i Bestia

Postprzez Ex MF 4 » 28 gru 2016, o 22:33

Niespodziewane spotkanie dwójki bohaterów było tym bardziej niespodziewane, że zostało przerwane niemalże natychmiast. Starowinka trajkotała jak najęta, nie przerywając nawet na sekundę, nie zważając na to co się działo za jej plecami. Inni mieszkańcy wioski spoglądali jednak w tamtym kierunku w coraz większych ilościach, a również i Hebiemu oraz Chou nie umknęło to co działo się daleko na horyzoncie. W ogromnej odległości, na tle niebieskiego nieba odcinał się wyraźnie, gruby i pnący się wysoko słup czarnego dymu. Jego podstawa niknęła za widnokręgiem, nie pozwalając określić dokładnego umiejscowienia, lecz Oroshi doskonale wiedział co znajduje się w tamtym kierunku, a ponad to, wiedział doskonale że jedynym miejscem z którego mógł dochodzić taki dym, musiało być Otogakure. Wszyscy starsi mieszkańcy wioski również zdawali sobie sprawę z tego skąd dochodził dym i wszyscy jak jeden mąż zaczęli wykonywać magiczne gesty i spluwać przez ramię, często jeden na drugiego. Nie było wiadomo co się tam dzieje, ale można było mieć pewność, że było to coś złego i złowieszczego…


Misja zostaje zatrzymana z powodu wybuchu wojny
Obrazek
Administrator
 
Posty: 686
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 19:14

Poprzednia strona

Powrót do A

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron