II Etap - Drużyna #3

Moderatorzy: Nieaktywny MG, Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: II Etap - Drużyna #3

Postprzez Nieaktywny MG » 9 wrz 2015, o 00:10

 Na szczęście Konoszanie nie chcieli wywinąć kolejnego nieprzyzwoitego numeru dwójce geninów z Otogakure no sato i ich przeprawa przez tą o wiele węższą już przepaść, odbyła się bez większych problemów... Tak jakby. Otóż podczas gdy Kyoto postawił na bardziej bezpieczną przeprawę, Ribenji postanowił zachować się jak prawdziwy samiec i nie korzystać z takich uproszeń, by po prostu pójść na żywioł. W tym celu więc Niebieski cofnąć się o kilka kroków, zrobił rozbieg iii... poleciał! I to jak poleciał! Tak, że aż zwichnął sobie kostkę! Z tego też powodu nasz dzielny muzykant musiał przebyć dalszą drogę z o wiele mniejszym zapałem, kulejąc przy tym niemiłosiernie. Gdy lekko poharatany Ribenji, oraz Kyoto który był w o wiele większym stanie, byli już przed wcześniej wspomnianą ceglaną ścianą, mogliby się więc poczuć zdezorientowani. W tym wypadku nie pomogło im nawet czułe macanie przeszkody, gdyż ta okazywała się być jak najbardziej prawdziwa. Nie mieli również przy sobie czarodziejskiej różdżki, żeby postukać w odpowiednie cegiełki i otworzyć tym samym przejście. No ale jak się miało po chwili okazać, wcale tego nie potrzebowali, gdyż nagle jedna z cegieł zaczęła wysuwać się ze swojego miejsca, a później następna, oraz następna... Gdy jedna z nich opadła z hukiem na ziemię, nasi młodzieńcy mogli już prędko zrozumieć, że powinni na ten czas oddalić się od tego miejsca. W końcu jednak, po kilku minutach, pojawił się przed nimi pionowy otwór na kształt drzwi.
 Gdy postanowili wejść do środka, znaleźli się oni w średniej wielkości pomieszczeniu. Wszystko tu było wyłożone niebieskimi kaflami, które nadały specyficzny charakter światłu wpadającemu z otworu wyżłobionego w suficie. W każdym kącie stałą owalna i masywna kolumna, która podtrzymywała to wszystko i jakby nie wzruszona tą całą masa skalną jaka się nad nią znajdowała. Na samej kolumnie wyryte były Dziwne symbole o bliżej nieokreślonym znaczeniu, gdzieniegdzie widniały ślady farby, która najpewniej wypełniała te wypustki lecz dziś były to tylko śladowe ilości o zatraconej barwie. Wcześniej wspomniany słup światłą idealnie padał na umieszczone w centralnej części pomieszczenia kamienne krzesło jednak nie to było tutaj najbardziej istotne. Najważniejsze było to, ze na owym krześle zasiadała jakaś zakapturzona postać. Odziana była w czarną długą szatę miejscami szarą od jakiegoś pyłu spod której widać było skórzane buty w tym samym odcieniu czerni co odzienie. Przed krzesłem znajdował się też kamienny podest sięgający mniej więcej do pasa, a jego faktura była lekko chropowata. Po krótkiej chwili postać zasiadająca na kamiennym siedzisku zdecydowała się zrzucić kaptur i ukazać swe oblicze. Był to mężczyzna o lekko sędziwym wieku, u którego doświadczenie malowało się na twarzy. Co do twarzy to cera jego byłą dosyć blada natomiast o oczach nie można było zbyt wiele powiedzieć. Były one przysłonięte przez niewielkich rozmiarów czarne szkła, który wydawać się mogło nie przepuszczały żadnego światła. Nie długo jednak przyszło skupić się geninom na tych szczegółach, ponieważ w pewnym momencie po policzku staruszka przemknął jakiś insekt znajdując schronienie w jego prawym nozdrzu. Widok ten nie należał do najprzyjemniejszych lecz nawet a obrzydzenie nie zostało wiele czasu a to za sprawą głosu, który zdecydował się nieznajomy zabrać:
- Witam was w kulminacyjnym momencie drugiego etapu egzaminu. Docierając tutaj udowodniliście zapewne iż praca zespołowa nie jest wam obca a połączenie siły mięśni, gibkości z innymi specjalnymi predyspozycjami pozwala wam pokonać różnorakie przeszkody. W tym miejscu natomiast również przyjdzie wam zaprezentować swoją sprawność jednak będzie to sprawność umysłu. Chūnin nieraz musi wykazać się błyskotliwością jak i niejednokrotnie przyjdzie mu dociekać prawdy, która ludzie często starają się ukryć. Pozwólcie, że przestawię wam ten test.
Po tych słowach wyciągnął spod płaszcza skrawek papieru, który ostrożnie położył na kamiennym podeście. Następnie poczynił dwa kroki w tył i obchodząc powoli kamienne krzesło rzucił w stronę geninów:
- Pamiętajcie o tym aby w mą stronę tylko jedno właściwe słowo skierować reszta niech pozostanie między wami.

Treść kartki:

Dziw to taki iż o zmierzchu pełen jestem, lecz gdy słońce wstaje pustoszeję,
ale nosić mnie zwykł każdy jeden, ten wiotki i ten bardziej krępy. Kim lub czym jestem?
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: II Etap - Drużyna #3

Postprzez Shiin Ribenji » 9 wrz 2015, o 19:54

Ribenji lubił takie szybkie i zdecydowane akcje. Niekiedy, rzecz jasna, były to sytuację nadmiernie ryzykowne, jednakże życie ninja bez ryzyka istnieć nie może. W każdym razie pięć metrów dalej, gdy przeskoczył przepaść, poczuł ból. Upadając na nogi musiał jedną z nich źle stanąć, przez co na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia.
- Ohh, czy zawsze mnie musi się przytrafić coś niedobrego?

Niezadowolony, wydobył z ust kilka słów, gdy tylko Kyoto pojawił się tuż przy nim. W każdym razie poprosił jeszcze o bandaż. Jednocześnie ściągał buta z nogi która ucierpiała. Usiadł też na ziemi i z niezadowoleniem kręcił głową. Ponadto prychał i wzdychał co chwilę. Był na prawdę niezadowolony i pokazywał to wszystkim dookoła. Wyciągnął z kabury kunaia i przyłożył sobie zimny metal do kostki. Zimno powinno dać ulgę. Chociaż na chwilę mógł zapomnieć o tym nieprzyjemnym uczuciu.
- Na szczęście nie jest złamana. Maksymalnie zwichnięta będzie. Tempo poruszania się będziemy musieli zmniejszyć. A jak pojawi się kolejna przepaść, to chyba dobrowolnie wpadnę w nią.

Potrwało to chyba z pięć minut, zanim rozwinął bandaż, który w tym czasie dostał od towarzysza. Od razu podziękował i obiecał, że w przyszłości odda mu te dwa metry włókna. Gdy tylko oboje wrócą do Ukrytego Dźwięku, odwdzięczy się. Był pewien swoich słów i wypowiadał je tak, by Otończyk mógł mu uwierzyć. Druga sprawa to to, iż bandaż to nie było niezbędna mu rzecz. Ponadto nie kosztowała nie wiadomo ile. Dlatego też niebiesko-włosy chwilę później zaczął mocno, całkiem szczelnie owijać sobie tkaninę wokół obolałej części nogi. Pojawił się niewielki obrzęk i mały krwiak, jednakże nie odczuwał dyskomfortu. Po chwili nawet się uśmiechnął.


Spoiler:





Obrazek

Ceglana ściana, która mogłaby być nieprzyjemną przeszkodą na drodze naszej wspaniałej dwójki, po chwili wpatrywania się w nią, zmieniła się nie do poznania. Ślepy zaułek bardzo ładnie zamienił się w otwór. Nie mieli wyboru i musieli iść dalej. Przed siebie. Wprost do miejsca, do którego ktoś ich po prostu zagania. Kostka ciągle bolała, jednakże z chwili na chwilę było coraz to lepiej. A komfort był nawet w bucie, a raczej w gecie. Nie oszukujmy się - był on stworzony jakby idealnie do takowej sytuacji. A w momencie, gdy tylko weszli do nowego pomieszczenia, Ribenji natychmiastowo zapomniał o tym, co wydarzyło się jeszcze chwilę temu. Kyoto przeszedł przez otwór pierwszy, co nie było dziwne. Zdrowy na początek, chory na koniec!

Dostrzegł mężczyznę stosunkowo szybko. Kaptur na jego głowie uniemożliwił stwierdzenie personali osoby. Z drugiej jednak strony nie było to takie potrzebne. Powoli, rozglądając się dookoła i zachwycając się tym wspaniałym pomieszczeniem, Otończycy zbliżali się do osoby, która w jakiś sposób na pewno może im pomóc. Twarz naszego trzynastolatka zwróciła się w stronę Sōseji i wyrażała co najwyżej zaskoczenie. Mężczyzna zaczął mówić.

Podest, który stał przed nimi, wydawał się całkiem standardowy, jednakże, gdy tylko pojawiła się na nim kartka z zagadką, wydał się niezwykle interesujący. Ribenji w ciszy czytał treść. Kręcił z niezadowoleniem głową, a gdy tylko Kyoto również przyswoił do siebie słowa, został delikatnie popchnięty w bok. Cel był oczywisty - chęć rozmowy z dala od złych Konoszan.
- Stawiam na żołądek - zaczął bez zbędnych ceregieli - Bo zobacz. Wszystko pasuje! Wieczorem, po kolacji, czujesz się napełniony. A rano, gdy wstajesz, czujesz, że wszystko zostało strawione. I każdy człowiek ma ten narząd... Ale czy na pewno? To jest zbyt łatwe...

Gdy tylko się przymknął, wysłuchał tego, co ma do powiedzenia Kyoto. Jeżeli on też pomyśli o żołądku, to wtedy Ribenji zaproponuje, by bez zbędnego czekania wypowiedział dany wyraz. A jeżeli wymyśli coś innego, to wtedy pomyślimy co dalej. Rozpocznie się dyskusja. Oby obyło się bez rękoczynów!
THEME

Obrazek

Rodzimy Talent: Genjutsu - Iluzje stają się silniejsze, realniejsze i wyraźniejsze, mogą obejmować większy obszar oraz więcej czynników. Od rangi B i wyżej techniki stają się jeszcze silniejsze. Gdy normalnie wymagane jest tylko Kai by wyjść z iluzji, teraz ofiara potrzebuje co najmniej bólu. W przypadku technik na które nie działa Kai a działa ból w połączeniu z tym atutem trzeba obcej chakry.




Stoję na straży jakości działu misji
Sprawdzam Karty Postaci
Przydział misji: D-S


 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 sie 2015, o 21:10
Ranga: Chūnin

Re: II Etap - Drużyna #3

Postprzez Sōseji Kyoto » 11 wrz 2015, o 12:07

Pojawiły się drzwi, które mogły zwiastować albo możliwość złapania oddechu i pożegnanie z uciążliwymi przepaściami, które dotąd spotykali na swej drodze albo też jeszcze większe trudności. NO cóż póki nie zdecydują się ich otworzyć to się nie przekonają co dalej. Gdy tylko klamka ustąpiła pod naporem dłoni gennina, oboje weszli do dziwacznego pomieszczenia. Klimat jaki się tu utworzył przyprawiał o gęsia skórkę lecz jak się okazało było to niczym w porównaniu do tego co odczuli kiedy zobaczyli nieznajomego osobnika na kamiennym tronie. Na prawdę odrażający widok robactwa, które znalazło sobie schronienie w jego nozdrzach mógł przyprawić o wymioty jednak jakoś udało powstrzymać się ten odruch aby go wysłuchać. Jego słowa niewiele mówiły a jeszcze mniej mówiły słowa zapisane na kartce, które były zagadką. To właśnie ona dzieliłą genninów od kolejnego etapu więc co by się nie działo trzeba ją rozwiązać. Chłopcy zaczęli intensywne główkowanie aż w pewnym momencie Shiin wpadł w odpowiedni tok myślowy i zaczął sypać wnioskami z rękawa. Kyoto spokojnie przeanalizował słowa towarzysza i jak się okazało nie miał on żadnych argumentów aby się z tym nie zgodzić. Gdy wspólnie ustalili ostateczną wersję odpowiedzi, gromkim głosem jednocześnie rzucili w stronę czarnego osobnika:
- Żołądek!
Sōseji Kyoto
 

Re: II Etap - Drużyna #3

Postprzez Nieaktywny MG » 13 wrz 2015, o 21:28

 Starszy mężczyzna zdawał się kompletnie nie interesować dyskusją prowadzoną przez Kyoto oraz Ribenjiego - kiedy oni szukali odpowiedzi na zagadkę, on przybliżył dłoń do swojej twarzy, przyglądając się leżącemu na niej owadowi, chłopcy mogli usłyszeć jak ten cicho nuci jakąś piosenkę (skierowaną rzecz jasna do jego pupilka). Swą twarz zwrócił ku nim dopiero wtedy, gdy usłyszał odpowiedź zgodnie wypowiedzianą przez obu kandydatów na chūnina. Wtedy też po raz kolejny obszedł krzesło, zbliżając się tym razem do Otończyków. Po jego wyrazie twarzy nie można było określić, czy podana przez nich odpowiedź była prawidłowa. Czy aby na pewno nie pośpieszyli się zbytnio z odpowiedzią? Zdawali się być niezwykle pewni siebie, jakby nawet nie musieli się nad tym zastanawiać. A co jeśli była to jakiegoś rodzaju pułapka? Może to pytanie miało drugie, ukryte dno i odpowiedź nie mogła być aż tak prosta? Może rzeczywiście powinni przysiąść nad tym na trochę dłuższy okres czasu - bądź co bądź, od tego być może zależała cała ich przyszłość. Po twarzy starca przebiegł cień, gdy podniósł do góry ramię, a z długiego rękawa wydobyła się niewielka chmara owadów. Chmara ta zaczęła lecieć ku Ribenjiemu, który akurat trzymał papier z zagadką. Nim niebieskowłosy zdążył to zauważyć, nie trzymał już go w dłoniach, gdyż ten leciał ku mężczyźnie. Gdy wylądował on w jego długich, pomarszczonych palcach, naciągnął lekko pogiętą kartkę trzymając ją pomiędzy palcami obu rąk.
- Dziw to taki iż o zmierzchu pełen jestem, lecz gdy słońce wstaje pustoszeję, ale nosić mnie zwykł każdy jeden, ten wiotki i ten bardziej krępy. Kim lub czym jestem? - wypowiedział słowa zawarte na pergaminie na głos, jakby próbując sobie przypomnieć jej sens.
- Czy naprawdę myślicie, że odpowiedź jest tak prosta, jak żołądek? - podrapał się po podbródku - Skąd wytrzasnęliście myśl, że to jest akurat żołądek? Wiecie, że od tego zależy wasza przyszłość, którą taką odpowiedzią mogliście zaprzepaścić?
Ni stąd, ni zowąd zaczął krążyć po sali nerwowym krokiem.
- Wy młodzi jesteście zawsze w gorącej wodzie kąpani. Żołądek, też mi coś... - stanął nagle w miejscu jak wryty, jakby sobie o czymś przypominając, a następnie podszedł do kamiennego podestu, by położyć na nim kartkę, tak jak leżała na nim wcześniej - Niestety, muszę was poinformować o tym, że... - nałożył kaptur na głowę, by spojrzeć na geninów spod cienia kaptura - Że... - odwrócił się od nich, podchodząc do ściany naprzeciwko wejścia i parsknął głośnym śmiechem - Odpowiedź była prawidłowa! Ha!
 Po tych słowach, przyłożył swoją pomarszczoną dłoń do ściany. A wtedy... Tak samo jak wcześniej przed wejściem, tutaj również cegły zaczęły wysuwać się z muru, by opadać na drugą stronę. I tutaj również formował się pionowy prostokąt na kształt wejścia. Chwilę później, gdy cały proces się skończył, Kyoto i Ribenji ujrzeli przed sobą długi, bardzo dobrze oświetlony, regularnie pojawiającymi się pochodniami tunel. A co było na jego końcu? Tego nie wiedział nikt. Gdy się odwrócili do starszego mężczyzny, jego już jednak nie było - zamiast tego wyprzedziła ich duża chmara owadów, lecąca wgłąb tegoż znaleziska.
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: II Etap - Drużyna #3

Postprzez Shiin Ribenji » 15 wrz 2015, o 00:42

Chmara owadów pojawiła się praktycznie znikąd. Zaskoczony Ribenji już obmyślał w jaki sposób się przed nimi obronić, jednakże ostatecznie nic takiego nie było konieczne. Insekty jak szybko się pojawiły, tak też szybko zmieniły kierunek ruchu. Chwyciły tylko kartkę z pytaniem, która jeszcze chwilę temu znajdowała się w dłoni niebiesko-włosego. A ten już się tylko uśmiechał. Rozumiał po co zostały one wysłane do chłopaków, a ci, jako, że nie stawiali oporu, nie oberwali. Jedyny ból został po ostatniej przeprawie przez wielką dziurę. Shiin cały czas go czuł. Wiedział, że tylko on zostanie z nim do końca drugiego etapu. Nieważne, czy odpowiedź jest dobra, czy też zła. Instynkt jasno dał mu do zrozumienia, że żadnych przeszkód, przynajmniej w tej rundzie, już nie będzie.
- To musi być poprawna odpowiedź - mruknął cichutko, jednocześnie przyciskając kciuki do wewnętrznej części dłoni. Dzięki temu czuł się trochę lepiej.

Gdy starszy mężczyzna mówił, genin, jeden jak i pewnie drugi, stał w miejscu. Jak wryty. Spięty, gdy pot z niego spływał, nie wiedział jaką przyszłość przygotował dla niego los. Ale możliwości były tylko dwie. Całym swoim serduchem wierzył w to, że wszedł na ścieżkę mocy, która nie pozwoli zniweczyć dotychczasowe działania. A gdy tylko spoglądał w stronę Kyoto, od razu czuł się pewniej. Symbol na jego ochraniaczu jasno mówił, iż do Wioski Dźwięku nie może wrócić bez awansu.

Odpowiedź była prawidłowa.

Robaczy mężczyzna w końcu się odezwał i powiedział jakieś konkrety. A więc jednak! Głowa na karku naszego ulubionego muzyka i tym razem uratowała go z wielkich opresji. Bardzo mocno odetchnął, jednakże dalej delikatnie szczerzył zęby. W sumie był całkiem pewny siebie, jednakże zawsze zostaje ta niewielka, słaba część człowieka, która mówi, że nic dobrego z tego nie będzie. Tym razem było inaczej i dwójka Otończyków musiała się cieszyć.
- Tak tak tak tak!

Obrazek

Triumfalny gest naszego bohatera musiał zaskoczyć nie tylko jego towarzysza, ale również mężczyznę. Chociaż nie: ten już zniknął, zostawiając Geninów samym sobie. Już w dwójkę musieli poradzić sobie z tym, co czeka ich na końcu kolejnego korytarzu. Ribenji nie miał jeszcze zamiaru przestawać się cieszyć, jednakże i to skończyło się. Koniec wypadł akurat w momencie, w którym trzynastolatek stanął troszeczkę gorzej na stopie. Tak, na tej, która bolała go od kilku już dobrych minut. Wtedy też uspokoił się. Stanął na dwie nogi. Na twarzy przywołał grymas bólu, jednakże gdy on zniknął, Shiin był już gotowy na dalsze przygody.
- Więc co, idziemy? - Słowa skierowane do Kyoto - Teraz nic już nas nie zatrzyma.
THEME

Obrazek

Rodzimy Talent: Genjutsu - Iluzje stają się silniejsze, realniejsze i wyraźniejsze, mogą obejmować większy obszar oraz więcej czynników. Od rangi B i wyżej techniki stają się jeszcze silniejsze. Gdy normalnie wymagane jest tylko Kai by wyjść z iluzji, teraz ofiara potrzebuje co najmniej bólu. W przypadku technik na które nie działa Kai a działa ból w połączeniu z tym atutem trzeba obcej chakry.




Stoję na straży jakości działu misji
Sprawdzam Karty Postaci
Przydział misji: D-S


 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 sie 2015, o 21:10
Ranga: Chūnin

Poprzednia strona

Powrót do Egzamin na Chūnina (7)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników