Shouta KP

Moderator: Mistrz Fabularny

Shouta KP

Postprzez Shouta » 11 lut 2019, o 01:11

Uchiha/Hyasugawa Shouta/Arin/Saisei
Nie wiesz kim byłeś, nie wiesz kim będziesz
Shouta, Arin, jak zwał tak zwał. Jest to człowiek, który ma dość spory wzrost i szczupłą budowę ciała, jego mięśnie nie mówią o wielkiej sile, nie widać po nim nic, co by wskazywało na jakikolwiek wysiłek fizyczny. Ma on długie, brązowe włosy z bordowymi akcentami, które są w pełni naturalne i zaskakująco pasujące. Na jego twarzy często widnieje uśmiech a w kruczo czarnych oczach widać ciągłe zamyślenie i żal do samego siebie. Żal do człowieka, który zapomniał kim był. Nosi luźne ubrania, które przypominają swoim krojem modernistyczne kimono. Na nogach ma wojskowe buty, bo doskonale wie że łażenie w drewniakach nie jest mądrym posunięciem, szczególnie że nie należą one do najwygodniejszych...
Jaki jest w zachowaniu? Nie wiadomo jak było kiedyś, ale teraz jest jedno pewne. Nieprzewidywalny, wiecznie uśmiechnięty, pełen paranoi i niewierny. Czasem wydaje mu się że widzi coś, czego nigdy nie widział. Ma wielką siłę przebicia swoich racji, nie działają na niego manipulacje psychologiczne podczas walki... właściwie, nie działa na niego nic podczas walki. Gdy tylko poczuje wewnętrzny głos, mówiący mu "walcz" zamienia się w maszynę do zabijania, która nie dba o nic, nie ma dla niego nic, co mogło by zatrzymać jego gniew, do kiedy tylko ma on siłę. Dodatkowo, ciekawym jest fakt, iż jego ciało, choć słabe, instynktownie pamięta jak walczyć, tak jakby kiedyś był kimś kompletnie innym. Jednak... nie wie on kim jest, zna tylko swoje imię, a przynajmniej sposób w jaki wie, że powinien się przedstawiać. Shouta.

-Powrót-
Pierwsze co poczuł, to zimno, które uśmierzyło szybko niezrozumiały, przenikający i paraliżujący całe ciało ból serca. W głowie dźwięczała ostra pustka, nie pozwalająca się skupić na niczym. Po paru godzinach otworzył oczy, był sam. W jaskini było pusto, nawet jednego karalucha. Nie wiedział na czym zawiesić wzrok, bo tak naprawdę nic nie posiadał, oprócz byle łachów, podziurawionych...wyglądających jakby wiele lat przeleżały gdzieś pod ziemią. Spróbował się podnieść, jednak nie miał sił. Nie wiedział też w sumie po co i gdzie miałby się udać...
Leżąc tak kolejne godziny, zauważył jakiś błysk u wylotu jaskini w której przebywał. Przezwyciężając ból, doczołgał się do źródła jego zaciekawienia. Był to ochraniacz, umazany błotem i krwią. Przetarł go więc rękawem i ujrzał coś, co od razu przypomniało mu cząstkę siebie, niezbędną do stwierdzenia iż musi znaleźć Konohę. Jego dawny dom, oraz to iż powinien przedstawiać się Shouta. Wstał więc, płacząc i plując krwią, która była oznaką jego ciężkiego stanu. Opierając się o kamienne ściany i upadając wiele razy, wyszedł całkiem z pieczary w której się narodził. I upadł, zaraz przed kołami wozu, który przejeżdżał właśnie po górskim szlaku.
-Przybycie-
Życie w wiosce nie było łatwe dla człowieka, który mówił że nie posiada pamięci i nie wie kim jest. Hokage który w tym czasie urzędował, z zadziwiającym zaabsorbowaniem spoglądał zawsze na chłopaka, jakby szukał w nim czegoś, co kiedyś znał. Jakby próbował rozszyfrować coś, co ukrywa przed nim Shouta. Jednak ten, nie wiedział skąd to spojrzenie, które zawsze widział kiedy pierwszy raz przyszedł prosić o azyl, oraz za każdym razem kiedy shinobi zdawał raport z kolejnych badziewnych misji, jakie wykonywał Shouta żeby przeżyć. Jednak postanowił sobie tym nie zaprzątać głowy, przecież mógł po prostu być nieufny w stosunku do osoby, która pojawiła się znikąd, była bezdomnym, ale posiadała podstawową wiedze o byciu shinobi. Gdyby się tak nad tym zastanawiać, był to całkiem normalny odruch ze strony Hokage.
Praca jako shinobi, nawet tak niskiej rangi, jakiej by łShouta, dawała spore ilości pieniedzy, które pozwoliły mu wynająć i utrzymać się w przytulnym mieszkaniu w kamienicy należącej do pewnej rodziny z konohy, państwa Wassurich. Całkiem przyjemnie się tak żyło, pomagając innym i mając dach nad głową. Shouta myślał że już tak będzie całe jego życie, że nie będzie musiał się martwić o przyszłość, ani tym bardziej o przeszłość...przecież nie był pewnie nigdy kimś ważnym, a tym bardziej kimś złym...prawda?
-Zdrada-
Ostatnio edytowano 24 kwi 2019, o 00:45 przez Shouta, łącznie edytowano 16 razy
 
Posty: 109
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Nukenin

Re: Shouta KP

Postprzez Cheshire » 11 lut 2019, o 11:07

Masz i się baw bezklanie :p
Administrator
 
Posty: 2313
Dołączył(a): 4 cze 2013, o 17:24
Ranga: Brak


Powrót do Bezklanowcy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników