Linia brzegowa

Choć nie posiada swojej ukrytej wioski, posiada wykwalifikowanych shinobi. Kiedyś był sojusznikiem Konohagakure no Sato, teraz uznawany jest za neutralny.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Linia brzegowa

Postprzez Takara » 14 lip 2020, o 01:44

Takara patrzył trochę niecierpliwie kiedy dziewczyna otworzyła usta żeby mu odpowiedzieć. Chciał wiedzieć co sądzi o jego planie. Był on dość na szybko, więc mógł być pełen luk których w tym momencie nie mógł zauważyć. A dziewczyna przed nim, była bezpośrednia. Wytknęła by mu je natychmiastowo. Niestety, los chciał, żeby w tym momencie coś przywaliło dość w karczmę. Lub jej okolice. Ta porządnie się zatrzęsła i Takara nie potrafił nie spojrzeć na sufit, na którym to pojawiły się pęknięcia.
- Cholera. - powiedział prosto, wiedząc że ostrzał miasta się zaczął. I że najpewniej któraś maszyna oblężnicza właśnie trafiła w karczmę. Kasurage nawet nie zaczynał kwestionować logiki kobiety, która zdecydowała zaatakować niewinne miasto tylko żeby znaleźć jakiegoś shinobi. Lepiej żeby on miał niezłe wyczyny na swoim karku. Kiedy kunoichi przed nim powiedziała, że nie spodziewała się że tamta zacznie strzelać, ten tylko również wstał i uśmiechnął się do niej.
- Ha. Miałem rację. - odpowiedział wytykając na szybko język i odwracając się do wyjścia, już do niego zaczynając biec. Starzec został, ale to że się nie ruszał świadczyło chyba że zamierzał zginąć razem z karczmą. Takara o ile chętnie by go uratował - to nie było przed czym. Na pewno byłby w stanie on uciec na własną rękę, ale nie chciał. A czasu na zmienienie zdania staruszka definitywnie już nie miał.
- W takim razie czas na skopanie paru zadów. - powiedział do kunoichi kiedy ta natychmiastowo rzuciła mu dwie możliwości. Atak na statek w dwójkę będzie jeszcze bardziej zabójczy niż przewidywał, ale nie zamierzał teraz się wycofywać. Co będzie, to będzie. - Ah. Szybko o moich zdolnościach. Moimi specjalizacjami jest Fuuton, Kenjutsu i Ninjutsu. Jestem sensorem, preferuję bliskie starcie i jestem szybki. Bardzo. To, jak się nazywasz, bo niewygodnie będzie mówić Ci na "ty"? I czy wiesz coś o tej szefowej na statku?
Rzecz jasna, priorytetem było teraz wybiegnięcie wystarczająco szybko z karczmy i ogarnięcie sytuacji na zewnątrz. Ile domów już ucierpiało i jak wielki chaos zaczął panować. Zerknąłby też na dziewczynę, czy ta jest w końcu z nim. To był ostatni moment na zmianę decyzji. Kiwnął lekko w stronę portu, gdzie to stał wrogi statek i zapytał się ostatecznie.
- To, idziemy? - gdyby ta się zgodziła, oczywiście biegiem ruszyłby w stronę portu, badając okolice po drodze sensorem. Tak powierzchniowo tylko, próbując wyczuć czy ktoś jest shinobi czy nie. W końcu wrogie jednostki mogły zejść ze statku i ruszyć tutaj.

Spoiler:
Prowadzję misje od D do S, fabułki i przygódki. Śmiało pisać. Tu co ludzie myślą o moim prowadzeniu

Obrazek
Main Theme Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki

Prowadzone wątki:
 
Posty: 487
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Linia brzegowa

Postprzez Sabaku no Kumari » 17 lip 2020, o 21:09

Powrót na rodzimy ląd.

Misja rangi A(DUM DUM DUM REAVEAL)

22/?


Po wybiegnięciu z środka, oczom Takary i jego nowej towarzyszki okazała się ponownie Pani Kapitan pod postacią hologramu, stała tak z wyraźnie niezadowoloną miną i prowadziła jakąś przemowę, podczas gdy gigantyczne shurikeny wbiły się w dach karczmy, która już wcześniej miała w sobie z dwa takie żelastwa. Dach w całości zawalił się pod siłą uderzenia, toteż zapewne biedny karczmarz został zasypany przez gruzy. Kilka z gigantycznych shurikenów było wbite w ulice, czy też inne budynki, nie licząc kilku uciekających ludzi miejsce to było znacząco wyludniałe, ale to chyba dobrze czyż nie? Takara nie słyszał całego przemówienia jednak, wyłapał najważniejszą część.
-....nieważ nie wypełniliście swego zadania. Jestem zmuszona rozpocząć atak. Yami Saiko nie rzuca słów na wiatr, zostaniecie zmieceni.

Młoda Kunoichi spoglądała na hologram z widocznym obrzydzeniem.
- Ensui. Możesz mi mówić Ensui, specjalizuję się w suitonie, kenjutsu i taijutsu. A ta wariatka to Furi, oszustka i piratka nie warta grosza, ale mająca wpływowych przyjaciół.


Spoiler:
Obrazek
"Bezczynność to największa zbrodnia!"
Obrazek


Spoiler:

THEME

-Fuka Affuro-
Mk: Uciapa Ko
Mk: Kurosawa Shin'ichi
Mk: Terumi Momo
 
Posty: 601
Dołączył(a): 9 cze 2019, o 19:33
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Linia brzegowa

Postprzez Takara » 18 lip 2020, o 01:25

Chłopak spojrzał zniesmaczony na ruiny karczmy, w której to jeszcze przed chwilą był karczmarz. Nie był zadowolony z jego śmierci, ale już wcześniej ustalił dlaczego próba ratunku go nie miała sensu. Nie znaczy że lubił to co się stało. Inne budynki także oberwały i kto wie czy pod nimi nie były pogrzebane inne osoby. Ostatecznie zatrzymał swój zimny wzrok na hologramie i wyłapał końcówkę jej przemowy. Słysząc to otworzył szerzej oczy ze zdziwienia, po czym nie mógł się powstrzymać. Parsknął krótko śmiechem, co definitywnie nie pasowało do tej sytuacji, ale po chwili się opanował i wysłuchał słów Ensui. Kiwnął głową słysząc jej podsumowanie osoby z którą to zaraz mieli stoczyć walkę. Kunoichi nie powiedziała nic o jej umiejętnościach ani o załodze z jaką przyjdzie im walczyć, jednak nic nie szkodziło. Mieli chwilę nim dotrą do statku, z pewnością dopowie. W końcu Takara nie zamierzał stać i rozmawiać z nową znajomą, tylko biec już w stronę wroga i po drodze gadać.
- Tsk. Yami Saiko zmiotłaby tą mieścinę bez potrzeby jakichś maszyn oblężniczych, więc słaba z niej oszustka. Ciekawe co na to Ci wpływowi przyjaciele jak się Kazekage dowie... - powiedział trochę do Ensui, trochę sam do siebie. Zerknął jednak na kunoichi która mu towarzyszyła. - W takim razie to ostatnie dni tej zapchlonej piratki. Wiesz coś o samych jej umiejętnościach lub kompanach?
Resztę drogi Kasurage rzecz jasna obserwował otoczenie. Czy nie znajdywał się obok nich jakiś shinobi - w czym pomagał mu także sensor - lub czy pocisk oblężniczy nie będzie leciał prosto w ich stronę. Musieliby wtedy w końcu uniknąć. Chłopak generalnie chciał podejść do statku niezauważenie, ale nie miał pojęcia czy będzie to możliwe. Zależało od sytuacji na porcie i czy ktoś ze statku obserwował ulice.

Spoiler:
Prowadzję misje od D do S, fabułki i przygódki. Śmiało pisać. Tu co ludzie myślą o moim prowadzeniu

Obrazek
Main Theme Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki

Prowadzone wątki:
 
Posty: 487
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Linia brzegowa

Postprzez Sabaku no Kumari » 24 lip 2020, o 03:26

Powrót na rodzimy ląd.

Misja rangi A

24/?


Biegiem ruszyli, kolejne gigantyczne kunaie i shurikeny opadały na okloiczne budynki, jednak droga którą pędził Takara i jego nowa znajoma była póki co bezpieczna, już niemal znaleźli się z powrotem w porcie.
- Niewiele, wiem, że są shinobi, Furi chyba specjalizuje się w Ninjutsu, ale nie wiem nic o jej podnóżkach.
Odparła w biegu dziewczyna, kiedy to nagle się zatrzymała
- Przed nami!

Wykrzyczała, wskazując lewą ręką na nadlatujący gigantyczny shuriken. Niby nic specjalnego - było ich na niebie sporo, ale na tym konkretnym leciał sobie jakiś shinobi, niczym na jakiejś desce surfingowej(zapewne Takara wyczuł by go wcześniej gdyby dalej posiadał nadprzyrodzone, rakowe moce odczytywania wszystkiego w promieniu planety) Ekhem. Zignoruj to. W każdym razie. Powietrzny surfer leciał w stronę Takary, na ten moment znajdował się jakieś 60 metrów od niego, nadlatywał z strony statku no i oczywiście znajdował się wysoko w powietrzu.
Obrazek
"Bezczynność to największa zbrodnia!"
Obrazek


Spoiler:

THEME

-Fuka Affuro-
Mk: Uciapa Ko
Mk: Kurosawa Shin'ichi
Mk: Terumi Momo
 
Posty: 601
Dołączył(a): 9 cze 2019, o 19:33
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Linia brzegowa

Postprzez Takara » 26 lip 2020, o 19:36

Port był w zasięgu ich wzroku i wraz z nim otrzymywał informacje o tym jak bardzo Ensui nie wiedziała o sile ich przeciwników. Kobieta podszywająca się pod jego Kage specjalizowała się w ninjutsu i pasowało mu to. Na dobrą sprawę, techniki ninjutsu były bardzo użyteczne i zdawały się być wręcz podstawą, jednak w porównaniu do technik żywiołowych traciły trochę na czystej mocy ofensywnej. Dalej jednak były groźne, jeżeli dobrze ktoś je wykorzysta. Takie wrażenie odniósł Takara, który to nie mógł polegać na ninjutsu bardzo podczas walk do tej pory, z wyjątkiem włosowych technik. Te były czystym złotem.
Wracając jednak do sytuacji na miejscu, Ensui wskazała na gigantyczny shuriken lecący w powietrzu. To by nie było specjalnie istotne, gdyby nie fakt że ujeżdżał go jakiś shinobi. Huh... chłopak pierwszy raz widział coś takiego. Był też ciekaw, czy nie kręciło mu się w głowie lecąc na takim shurikenie, który z natury lubił się jednak kręcić. Może jednak był przystosowany do tych wszystkich zawrotów, lub shinobi był w stanie jakoś je zniwelować? Takara chciałby najchętniej zapytać go jak tego dokonał. Wydawało się to całkiem fajną zabawą. Nie miał jednak czasu na takie dylematy. Nie przeszkadzał mu też fakt, że nie był w stanie wykryć go zwyczajnie sensorem. Było to tylko jedno z jego narzędzi (cry more kid, cry more). Przeciwnik który leciał w ich stronę... chłopak szczerze nie przejmował się nim tak specjalnie w tym momencie. Dzieliło ich 60 metrów. Co miał na takiego poradzić, pogłaskać go po główce siłą woli? A no właśnie. Jedyne co mógł, to jakoś się na niego przygotować i biec dalej. W końcu, nie wiedział nawet czy tamten shinobi kieruje się w ich stronę. Może planował wylądować gdzieś indziej? Na wszelki wypadek odpieczętował jednak swoją katanę dzięki plakietce jaką to miał na ramieniu i złapał ją prawą ręką. Był też gotowy do użycia potężniejszej techniki włosowej, kiedy to przeciwnik znalazłby się w jej zasięgu. Mógłby go wtedy złapać, przebić i po problemie. Oczywiście, przede wszystkim, musiał być ostrożny. Nie wiedział co jego przeciwnik miał w zanadrzu, więc gotowość do uników kryła się w nim w każdej chwili. Obserwował więc go uważnie, dopóki będzie wiadomo że nie jest zagrożeniem. Miał tylko nadzieję, że Ensui nie zostanie zraniona przez to że ufał jej, aby o siebie zadbała.

Spoiler:
Prowadzję misje od D do S, fabułki i przygódki. Śmiało pisać. Tu co ludzie myślą o moim prowadzeniu

Obrazek
Main Theme Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki

Prowadzone wątki:
 
Posty: 487
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Linia brzegowa

Postprzez Uchiha Ko » 28 lip 2020, o 15:14

Powrót na rodzimy ląd.

Misja rangi A

26/?


Takara grzecznie się przygotował jak na shinobiego z Suny przystało! Jego nowa koleżanka złożyła kilka pieczęci po czym wykonany z wody bicz pojawił się w jej rękach - najwyraźniej ta poszła śladem shinobiego z Suny i się nieco do nadchodzącej walki przygotowała. Surfer nieustanie się zbliżał, w końcu gdy był już ledwie 30 metrów od dwójki bohaterów na niebie pojawiły się trzy trąby powietrzne, które zablokowały drogę na przód - dalej można by przejść, chocy wskakując na dach i obiegając zablokowany kawałek ulicy w ten sposób, surfer na unoszącym się nienaturalnie, gigantycznym shurikenie*, zaśmiał się donośnie po czym zakrzyczał.
- Ah! Zbiegli shinobi! Oddajcie cię pod władzę wielkiej Yami Saiko a nie spotka was potęga mej PLATYNOWEJ mocy! Jeśli odmówicie będę kręcił się póki nie wygram a zawsze wygrywam bo mam PLATYNOWĄ moc! GIAHAHAHAHAHAHAHAHA! Bla bla bla bla PLATYNA, bla bla bla, bla PLATYNA...... bla bla bla.... WIATRY PLATYNY! bla bla bla bla!

Przybysz nieźle się rozgadał chełbiąc się swą "potęgę" i klędząc na tyle bez sensu, iż jego słowa wpadały jednym uchem a wylatywały drugim, tymczasem towarzysząca Takarze dziewczyna zatrzymała się w bezpiecznej odległości i gapiła się na dziwaka jakby właśnie zobaczyła na występie w cykru największego idotę ever.
-....On tak serio?
Wydała z siebie cichutko, podczas gdy surfer dalej coś tam ględził o platynach i jakimś "izi 1 vs 2"

*Koleś cały czas wraz z shurikenem kręci się wokoło jednak nie wydaje się aby kręciło mu się w głowie - choć z nią zdecydowanie coś jest nie tak.


Mr. Beyblade
Szkic pomocniczy. - Ulica, budynki po bokach, niebieska gwiazdka - towarzyszka, zółta - taka, zielona - surfer, szare kółka - trąby powietrzne, strzała kierunek ku portowi.



 
Posty: 52
Dołączył(a): 6 kwi 2020, o 20:31
Ranga: Genin

Re: Linia brzegowa

Postprzez Takara » 28 lip 2020, o 18:09

Shinobi Suny byli zawsze przygotowani, tak potężnymi jednostkami oni byli! No może nie na nagłe pojawienie się statku pełnego wrogów z fałszywą Yami Saiko. Tego to nawet młody Kasurage się nie spodziewał. Kunoichi mu towarzysząca również jednak się przygotowała do potencjalnej potyczki i chłopak kiwnął zadowolony z jej decyzji. Musieli zachować ostrożność, jednak równie szybko pokonać tego przeciwnika nim ich się więcej i nim stracą element zaskoczenia - jeśli już go nie stracili. Trąby powietrzne były zdecydowanie niespodziewane, i nie były czymś co tak zwyczajnie mógł sobie Takara pokonać. Nie leciały jednak prosto w nich, więc chłopak skupił się na obserwowaniu przeciwnika który był... dziwny. Co najmniej dziwny. Jednak często plotki głosiły, że im dziwniejszy shinobi tym silniejszy. Jeżeli to decydowało o sile, to Platynowy Zbir stojący przed nim był prawdopodobnie potężniejszy od niego. Chłopak jednak nie zamierzał dać się zwyczajnie pokonać, tylko dlatego że nie miał wymyślnego tytułu i dziwnego traitu. Zignorował większość słów osoby przed nim, skupiając się na wytworzeniu jak najlepszego planu działania - który ostatecznie okazał się dość prosty, i sam wręcz kwestionował czy nie wdepną teraz jakimś sposobem w pułapkę.
- Wskocz na budynki z lewej, ja z prawej. Idziemy oboje do przodu, będzie musiał podzielić swoją uwagę. Jak będziezs miała okazje do ataku go, śmiało. - powiedział na tyle cicho aby tylko Ensui usłyszała. Z drugiej strony, istnienie tornad prawdopodobnie niszczyło jakiekolwiek szanse na to że go usłyszy ten platynowy wiatr czy jak mu tam było. Takara tak jak powiedział rzecz jasna, zamierzał zrobić, patrząc tylko przez sekundę na dziewczynę czy nie ma ona jakichś zastrzeżeń. Potem zaczął biec w stronę budynku najbardziej po prawo, ładując swoje stopki chakrą żeby móc się do niego bez żadnych problemów przyczepić. Oczywiście, jego wzrok obejmował także ich przeciwnika, co by nie odwrócić się do niego totalnie plecami. To by było głupie. Była jeszcze szansa że jakiś kolejny shuriken zacznie z nieba nadlatywać, jednak wierzył w swoją szybkość i szanse na uniknięcie go. Plan był prosty. Biec po domkach w stronę portu, a w momencie kiedy dzieliłoby go jakieś 20 metrów od przeciwnika, zacząłby składać pieczęci do dość potężnej techniki, mającej na celu przepołowienie go. Lub, ewentualnie jego tornad, gdyby te stały na drodze. Ciężko było stwierdzić jak on zareaguje na ich plan, dlatego Takara musiał być dość czujny we wszystkim co robił.

Spoiler:
Prowadzję misje od D do S, fabułki i przygódki. Śmiało pisać. Tu co ludzie myślą o moim prowadzeniu

Obrazek
Main Theme Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki

Prowadzone wątki:
 
Posty: 487
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Linia brzegowa

Postprzez Kurosawa Shinichi » 30 lip 2020, o 05:24

Powrót na rodzimy ląd? You mean Takara Bizzare Adventure?!

Misja rangi A

28/?


- Bla bla bla Platynowy wiatr, bla bla platynowy wpierdol!
Gościu normalnie nie przestawał gadać, cały czas kręcąc się w koło, zapewne każdy normalny człek już dawno zwrócił by zawartość swego żołądka jednak nie on! Dlaczego? Bo moc platyny była po jego stronie! Kunoichi jedynie kiwnęła głową na znak iż rozumie plan chłopaka, po czym ruszyła niemal idealnie lustrzanie kopiując ruchy Takary. Dwójka bohaterów znalazła się po przeciwnych stronach ulicy na płaskich dachach budynków, Mr. Beyblade nie zamierzał jednak pozostać bierny - tornada po bokach ruszyły na budynki, coby zagrodzić drogę i złapać dwójkę shinobi. Dzięki własnej szybkości, Takara póki co unikał zagrożenia, które go goniło, w pewnym momencie jednak nadszedł moment na atak - dziewczyna złapała obracającego się typka swym wodnym biczem, a Takara posłał swą powietrzną technikę na Platynowy Wiatr. Można by pomyśleć, iż jest to idealny moment na atak, że gościu zostanie przepołowiony, jednak nie - faktycznie im ktoś dziwniejszy tym jest silniejszy - wodny bicz się urwał a tornado dopadło młodą kunoichi - słychać było krzyk - więc przynajmniej Takara miał pewność, że żyła - wówczas jednak niewidzialne ostrze trafiło Beyblade'a przecinając mu nogę, przez co ten przewrócił się i spadł na ziemię uderzając głową o podłogę. Wielki shuriken wylądował obok a trąby powietrzne zniknęły - Ensui nieco obdzierana wylądował na dachu naprzeciw Takary i zaczęła zbierać się na równe nogi - zdecydowanie dość znacząco oberwała, jednak chyba nie planowała się podawać.
 
Posty: 39
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 21:48
Ranga: Senshi

Re: Linia brzegowa

Postprzez Takara » 31 lip 2020, o 01:27

No zaczynało się dobrze. Towarzyszka Takary zgodziła się na jego plan, a gość przed nimi nie przestawał gadać. Znaczy to trochę, że nie bardzo ogarniał, lub starał się takiego udawać. Jak już było wiadome, chuunin Suny należał do stosunkowo ostrożnych osób i wolał zawsze być gotowy na ewentualne problemy. Dlatego, zawsze starał się zakładać najgorsze. Coś pójdzie nie tak, nawet jeżeli jeszcze nie wiedział co. Na szczęście nie było to aż tak przesadne podejście jak w przypadku niektórych. Ensui zachowywała się jak jego lustrzane odbicie do pewnego momentu i podobało mu się to. Musiała popracować trochę na szybkością, ale ta mogła zwyczajnie nie być jej specjalnością. Tornada jednak za nimi ruszyły, co utrudniało sprawę. Mógł tylko dziękować temu że faktycznie postarał się wytrenować swoją szybkość. W końcu jak mogli go zranić jeżeli był nieuchwytny? No właśnie. Nikt.
Potem nadszedł moment ich combo-ataku - Wodny Bicz Diamentowego Wiatru Zniszczenia. Tak powinni nazwać swoją technikę współpracy której efekty... nie były aż tak zadowalające. Faktycznie, dziwność przeciwnika była trochę zbyt potężna dla młodszej - może? - Ensui. Bicz został zerwany, a tornado ją dorwało. Takara słysząc krzyk miał ochotę przymknąć oczy i zatkać uszy. Nie był to ani trochę przyjemny dźwięk, jednak nie pozwolił sobie na zdjęcie oczu z ich przeciwnika. Mogłoby to być śmiertelne, a on nie był znany z takich dziecinnych błędów. Plus był jednak taki, że ostrze trafiło wietrznego bąka i spowodowało jego upadek. Głową o ziemię. Z pewnością musiało to być bolesne, jednak chłopak nie był pewny czy śmiertelne. A Ensui mogła potrzebować pomocy. Jego plan działania był więc prosty.
Wziął kunaia, skupił się na poprawnym wycelowaniu w głowę przeciwnika - jednak gdyby była trochę niedostępna ze względu na jego pozycję, krtań też byłaby dobrym celem - a następnie rzucił bez większych skrupułów kunaia. To był ich przeciwnik, który zranił Ensui jak i ludzi tego miasta. Kasurage nie miał czasu ani chęci go opłakiwać. Tylko bliskie mu osoby lub nowi znajomi jaki Ensui zasługiwali na to. Przyjrzał się jednak czy na pewno trafił, nie chcąc nagle dostać w plecy.
Jeżeli jego przeciwnik faktycznie byłby martwy (dla pewności też spojrzałby sensorem na jego chakrę, czy wygasła czy dalej sobie istniała), mógłby trochę odetchnąć jednak tylko na chwilę. Dalej byli na polu bitwy i nie wiadomo kiedy jakiś giga-shuriken zacznie w niego lecieć. A może nawet kolejny wróg. Bacznie więc obserwując okolice, skierował się w stronę Ensui i podał jej rękę, żeby miała łatwiej wstać.
- To co? Biegniemy dalej? - powiedział, mówiąc jasno o swoich zamiarach. Mógłby zapytać się czy wszystko w porządku, ale czuł że raczej by ją tym uraził. Była kunoichi i to dość umiejętną. Nie mógł się o nią otwarcie martwić, prawda? Wzrokiem jednak przeleciał po niej, chcąc ocenić jej stan także własnym okiem. Jeżeli ta nie miałaby żadnego ale przeciwko kontynuacji ich podróży, oczywiście wróciliby do biegu w kierunku portu - wracając jednak na ulice, co by się mniej w oczy rzucać. Musiał się teraz bardziej postarać w swoich obserwacjach terenu, skoro Ensui wcześniej pierwsza zauważyła latającego wroga. Może miała lepszy wzrok.

Spoiler:
Prowadzję misje od D do S, fabułki i przygódki. Śmiało pisać. Tu co ludzie myślą o moim prowadzeniu

Obrazek
Main Theme Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki

Prowadzone wątki:
 
Posty: 487
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Linia brzegowa

Postprzez Fūka Afuro » 4 sie 2020, o 02:46

Powrót na rodzimy ląd? You mean Takara Bizzare Adventure?!

Misja rangi A

30/?


Hlip. Hlip. Pozbawiony litości Takara rzucił niebezpiecznym przedmiotem w biedny Platynowy Wiatr, który już nigdy nie zachwyci świata swym pięknym głosem. Jego dzieciaczki, żonka i prababka już nigdy nie ujrzą jego wspaniałych tanecznych wygibasów. Pomyśleć, że został mu dzień do emerytury - ...nie no, z tym ostatnim to narrator skłamał, ale shinobi z Suny i tak się o tym nie dowie. Młoda Kunoichi jakoś się trzymała - miała nieco nacięć na skórze i ubraniach - niewiele poza tym. Dziewczyna złapała rękę dzielnego Kasurage i przy jego pomocy wstała na równe nogi.
-...Dzięki. Wybacz - zaskoczył mnie.

Odparła jedynie a na pytanie o biegnięciu dalej odpowiedziała nie słowem a czynem - ruszyła do przodu biegnąc w stronę portu i o ile Takara ruszy za nią to po 3 minutach dotrą wreszcie do portu - statek stał w tym samym miejscu co przedtem, na ten moment mieli jakieś 60 metrów do niego, kolejne gigantyczne shurikeny i kunaie leciały w stronę miasta, jednak było ich znacznie mniej niż jeszcze chwilę temu, kto wie - może kończy im się amunicja?
MK: Kumari, Uchiha Ko, Kurosawa Schin'ichi, Momo Terumi.
 
Posty: 614
Dołączył(a): 9 maja 2016, o 03:41
Ranga: Chūnin

Re: Linia brzegowa

Postprzez Takara » 4 sie 2020, o 15:34

W czasie kiedy Bóg stwórca cierpiał nad utratą swojego ukochanego dziecka w postaci Platynowego Wiatru - jak dobrze, że Takara nie próbował go przekonać do dołączenia do Sunagakure, Kazekage nie byłaby dumna -, Takara skupił na przyszłości. Mianowicie, upewnieniu się że jego towarzyszka była żywa. A raczej, że czuła się wystarczająco dobrze aby to działać dalej podczas tej trochę samobójczej misji. Jeden przeciwnik może był już pokonany i martwy - chociaż Takarę trochę zabolała myśl że on też mógł mieć rodzinę, szybko postarał się ją stłamsić.
Pomógł jej się podnieść bez większego problemu, i zadowolony był z faktu że tornado faktycznie nie zabolało jej jakoś bardzo. Krzyk mógł wskazywać trochę na co innego, ale może bardziej był on wywołany zaskoczeniem. Gdyby tylko ktoś miał do tego techniki ognia, jutsu stałoby się bardziej niebezpieczne. Na szczęście Platynowy Wiatr nie miał kolegów którzy mogli by mu pomóc.
-Zdarza się najlepszym. - odpowiedział wręcz automatycznie na jej słowa o byciu zaskoczoną. Faktycznie, była to prawda, nawet najbardziej przygotowane osoby potrafiły być zaskoczone w starciu z takimi mało przewidywalnymi przeciwnikami. Nie została im nic więcej, jak starać się być jeszcze bardziej ostrożnymi na drodze przed sobą. Uśmiechnął się widząc odpowiedź czynem ze strony Ensui. No, i takie kunoichi to on lubił. Zaraz, co?... Mniejsza. Kasurage potrząsnął głową i oczywiście ruszył za nią, skupiony na zadaniu jakie było przed nim. Porzucił swoją dość losową myśl jaka przed chwilą go nawiedziła.
W końcu, w końcu dotarli do portu gdzie miała prawdziwa zabawa się zacząć. Do statku mieli jakieś 60 metrów, a ilość shurikenów i kunai lecących w stronę portu jakby zmalała. Może powoli zamierzali kończyć tą swoją rzeź? Wcześniej przywołana przez niego katana chwilowo widniała ukryta na jego plecach, a Takara obserwował statek myśląc nad pewnego rodzaju planem. Miał już wcześniej niewielki pomysł co zrobić, ale po drodze wpadł na jeszcze lepszą opcję. Henge no Jutsu w Kazekage-sama. Prawda, ostatnio nie widywał jej aż tak często jak dawniej, ale dalej była ona jego sensei. Mógł zdecydowanie stać się lepszą podróbą, daleką do perfekcji, od jakiejś losowej piratki chcącej zniszczyć to niewinne miasto. Czy będzie w stanie nabrać to osoby które ich atakowały? Raczej nie, ale mogło to zatrzymać ich chociaż na sekundę, a to była sekunda więcej dla Takary aby ich pokonać.
Wyobraził więc sobie jej twarz, czarne oczy wypełnione bólem jak i opaskę na czole. Typowe szata i kapelusz Kazekage. Dziwny wachlarz na plecach. Mając obraz w głowie, przelał chakrę i wykonał Henge no Jutsu. Jak bardzo był podobny do Yami, tego nie wiedział. Spojrzał tylko wzrokiem na Ensui, co by ta oceniła trochę jego przemianę i plan. Jeżeli była beznadziejna przez zbyt słabą pamięć, to nic. Może brzydota tej sytuacji ich zaskoczy.
Następne zamiary były dość proste. Podejście bliżej do statku, najlepiej tak żeby ich zbytnio nie zauważyli. Wyczytanie sensorem największej chakry - lub jednej z największych, jeżeli była ona w niezbyt ciekawym miejscu do wykonania techniki - jaka znajdowała się na pokładzie, podejście na odpowiednią odległość, a następne wysłanie Kazekiri no Jutsu, żeby to przecięło część statku i najlepiej ich wroga. Proste? Proste. Inna sprawa, że nie był pewien ile z tego całego planu się powiedzie. Musiał zachować stałą ostrożność podczas tego wszystkiego. Kto wie kiedy skoczy na niego jakiś Złoty Wiatr tym razem. Nawet jeżeli jego technika by się udała, to tym bardziej musiał zachować ostrożność nie wiedząc czego się spodziewać po przeciwnikach.
- Bądź gotowa na chaos. A jeżeli jesteś w stanie zniszczyć te maszyny oblężnicze, to śmiało. - rzuciłby do Ensui nim wykonałby Kazekiri. Musiała być gotowa na bitwę, nie tak jak wcześniej. Teraz mogło to oznaczać śmierć. Następnie by się wyciszył i zaczął atak. Czas na balangę.

Spoiler:
Prowadzję misje od D do S, fabułki i przygódki. Śmiało pisać. Tu co ludzie myślą o moim prowadzeniu

Obrazek
Main Theme Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki

Prowadzone wątki:
 
Posty: 487
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Poprzednia strona

Powrót do Oni no Kuni - Kraj Demonów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników