Pionierzy zbierzcie się [EVENT]

Dział ten służy do wszelkich kontaktów na przestrzeni Administracja-Moderacja-Gracze. W tym miejscu są działy próśb, podań, wszelkich wynagrodzeń poza-fabularnych itp.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Pionierzy zbierzcie się [EVENT]

Postprzez Cheshire » 4 wrz 2021, o 01:18

Jak zauważyliście zaginął eventowy prowadzący. Z powodu braku kontaktu by umożliwić zakończenie wątku ogłaszam drobne zmiany zasad. Wątek trwa już jakiś czas a chcielibyście rozwinąć postacie i mieć to już z głowy. Dlatego też, Wy opiszecie zakończenie - każdy z Was by dostać wynagrodzenie musi opisać najpierw jeden akapit, co się wydarzyło do tej pory, a następnie na zasadach misji samodzielnych swoją wizję dalszych wydarzeń. Każdy otrzyma wynagrodzenie rangi B, natomiast osoba, której zakończenie zostanie wybrane na kanoniczne otrzyma zamiast wynagrodzenia za misję B wynagrodzenie warte A.

Pisać proszę w tym temacie. Termin jest do przyszłej niedzieli (12 września). Wtedy też wybór kanonicznego zakończenia nastąpi. Jeśli ktoś nie zdąży przed tym terminem, można potem zgłosić swoją wizję dalej by otrzymać wynagrodzenie rangi B.

Po napisaniu każdy jest wolny w fabule.
Administrator
 
Posty: 2853
Dołączył(a): 4 cze 2013, o 15:24
Ranga: Brak

Re: Pionierzy zbierzcie się [EVENT]

Postprzez Sabaku no Arisu » 4 wrz 2021, o 09:56

Wyprawa w głąb dżungli dla Arisu było czymś nowym czego nigdy wcześniej nie spotkała. Ze swojej własnej wioski rzadko kiedy opuszczała szeregi dlatego też gdy jej noga powstała na terenach tak zielonego miejsca nie sądziła, że takie miejsce na ziemi w ogóle istnieje. Była w szoku, ale pozytywnym. Cieszyła się na tą podróż, a w dodatku na samym statku okazało się, że będą przydzieleni do trzyosobowych grup. W jej szeregi trafił Kamijin Takashi oraz Hotaru Hasegawa, nie znała ich kompletnie, lecz ten fakt wcale jej nie przeszkadzał. Na same wyspie cała trójka przedstawiła i opowiedziała pokrótce to kto i w jaki sposób potrafi walczyć. Po paru minutach pojawił się pewien staruszek, znaczy starszy od nich to na pewno, ale dokładnie nie wiedziała ile ma lat. Mieli go ochraniać gdy on sam będzie badał faunę i florę tego miejsca oraz inne nieznane jej zakamarki tego miejsca. W czasie rozmów między sobą Takashi zaproponował aby pozostała dwójka rozpaliła ogień i rozłożyła namioty po tym jak Aoki Murai zebrał wszystkie próbki, które go zainteresowały. Arisu rozpaliła ogień, Takashi wraz z Hasegawą rozłożyli namioty, pierwsza warta należała do Hasegawy, druga do Takashiego, a ostatnia zaś do Arisu. Przed zaśnięciem nastąpiła dłuższa rozmowa na temat umiejętności bojowych każdego z trójki wyprawy. Gdy tak się stało, Arisu poszła spać wraz z Takashim jednak ich sen nie trwał zbyt długo, bo obudził ich dźwięk trzaśnięcia jakby coś się złamało, Arisu niemal od razu obudziła się wstawiając na równe nogi, po jakimś czasie spomiędzy drzew wypadła kobieta, prosząc o ratunek. To zjawisko było dziwne i trzeba było to sprawdzić o co chodzi dlatego też Hasegawa poszła sprawdzić okolice, Takashi zajął się ranną osobą, a Arisu obudziła pana Aokiego by i ten był gotowy, tylko nie wiadomo czy do ucieczki czy też do walki.
To był ten moment w którym sama Arisu nie wiedziała co się dzieje ani czy ktoś się zbliża w ich kierunku, jej Gurda z piachem była otwarta gdyby w razie czego doszło do walki Hasegawa pospiesz się, gdzie ty do cholery jesteś? Była niecierpliwiona, ale z tej perspektywy gdzie stała dostrzegała najmniej, bo zielona roślinność wszystko jej zasłaniało. Hasegawa wróciła po jakimś czasie i chyba... okrężną drogą? To było conajmniej dziwne.
- Ktoś tu idzie! Nie znam ich języków, ale kierują się w tą stronę - Mówiła pół szeptem co by znaczyło, że są niedaleko, a to oznaczało kłopoty. Po pierwsze nie wiedzieli z kim mają do czynienia czy to zwykli mieszkańcy tego miejsca, czy może nieznani ninja? Tak naprawdę każda opcja była prawdopodobna. Takashi wyglądał jakby chciał coś powiedzieć, lecz Arisu przerwała mu podnosząc rękę ku górze.
- Jestem najlepsza z was jeżeli chodzi o taijutsu, jeżeli się zjawią pójdę pierwsza, w razie co jedno z was może mnie osłaniać, ale pamiętajcie, że ochrona pana Aokiego jest najważniejsza, chrońcie go za cenę życia! - Robiła z siebie bohatera? Może. Ale czy była pewna, że zna taijutsu najlepiej z nich wszystkich? Na sto procent. Kątem oka dostrzegła jedynie ich kiwnięcie głowami na znak zgody. Stawiała swoje kroki w stronę przeciwników nasłuchując ich po dźwięku czy to odginanych gałęzi, czy też łamanych. A gdy ich już dostrzegę, będę miała krótki okres czasu na reakcje. Raz kozie śmierć jak to mawiają. Kiedy tylko ich dostrzegła choćby kątem oka użyła swoich mięśni łydek by odbić się jak najmocniej od ziemi i pobiec w ich stronę, nie znała ich zamiarów, nie wiedziała czego chcą, ale jedno wiedziała na pewno, nie powinna ich zabijać, dlatego też pierwszą z technik jakie wybrała to Aian Kurō* jedna z mniej inwazyjnych technik, która pozwala na zminimalizowanie obrażeń u przeciwnika, chyba, że ten jest tak słaby, że i od tego może coś sobie zrobić.
W momencie gdy dostrzegła pierwszą twarz wyciągnęła swoją prawą dłoń i ścisnęła ją mocno, a następnie uderzyła tą głową w głowę jego sojusznika, sam jej widok chyba dostatecznie ich zdziwił. Następnie kucnęła i zrobiła haka tym co jeszcze przed nią stali. ilu mogło ich być? Pięciu? Nie wiedziała, bo większość z nich nawet nie widziała, a jedyne co mogła teraz zrobić to przysłuchiwać się ich krokom, skąd przybędą tym razem. Odskoczyła do tyłu na bezpieczną odległość i wzrokiem po prostu przeczesywała drzewa i inne liście. Cicho... Za cicho. Coś mignęło jej przed oczami, odskoczyła, ale jej policzek został nacięty przez coś... Gdy się odwróciła dostrzegła coś co przypominało długi kij z ostrzem na końcu, coś jak włócznia? Dotknęła swojego policzka, a potem na swoją dłoń gdzie była krew, rana nie bolała. Ale czy ostrze mogło być zatrute? Więcej pytań niż samych odpowiedzi. Kiedy z lasu wyszła trójka mężczyzn Arisu wstała będąc gotowa do ataku, lecz zatrzymał ją głos Hasegawy.
- Arisu, unik! - Tego nie trzeba było jej dwa razy mówić. Jej ciało automatycznie odskoczyłoby czuć się bezpiecznie, tak naprawdę cofnęła się w stronę pana Aokiego by w razie co móc go jeszcze ochraniać gdyby zjawił się ktoś jeszcze.
- Kakeami! - Po tych słowach jedyne co widziała to jak wiatr się wzbija w powietrze oraz liście zaczynają szaleć. Zasłoniła sobie twarz będąc w pozycji kucającej, jeszcze nigdy w życiu nie widziała takiej silnej techniki wiatru, oni z resztą też nie, bo gdy wszystko się skończyło, a Arisu już mogła spoglądać na przed siebie to cała trójka leżała na ziemi pociętych przez technikę Hasegawy. - Brawo! - Pogratulowała jej. Dość brutalna technika, a na pewno dużo bardziej ofensywna niż jej. - Wzajemnie - Odrzekła Hasegawa, uśmiechnęła się od ucha do ucha. Teraz pozostało tylko w jakiś sposób obudzić dziewczynę i wydobyć z niej informacje co też od niej chwili. Gdy na nią spojrzała, miała otwarte oczy z przerażenia. - No, a teraz gadaj, dlaczego przed nimi uciekałaś - rzekł Takashi do dziewczyny. I w tym momencie wyśpiewała wszystko co wiedziała.
Przez całą następną noc, cała trójka wymieniała się wartami, nic dziwnego nie usłyszeli, ani nie dostrzegli. Obiecali dziewczynę odprowadzić do wioski, która jest niedaleko, sam pan Aoki również był za tym pomysłem. W drodze do domu dziewczyny botanik zbierał próbki, a cała trójka raz na jakiś czas coś ze sobą porozmawiała albo zagadywała dziewczynę. Sama podróż... Można ją nazwać przyjemną. Dziewczyna koniec końców wróciła do domu, pan Aoki zebrał wszystko to co chciał, więc ostatnią rzeczą jaką mieli do zrobienia to wrócić na statek i powrót do swojego kraju, tak jak pan Aoki wrócił tam, gdzie będzie mógł sprawdzić wszystkie te próbki w jakimś laboratorium. I można rzec, że koniec końców wszystko dobrze się zakończyło.



*tam jest link do użytej umiętności.
Bank Arisu

Aktualny ekwipunek Arisu:
Gurda z piachem na plecach
 
Posty: 79
Dołączył(a): 14 kwi 2021, o 12:26
Ranga: Genin

Re: Pionierzy zbierzcie się [EVENT]

Postprzez Hatamiya Sonshitsu » 5 wrz 2021, o 15:22

Cała wyprawa była dla Sonshitsu czymś czego jeszcze nie przeżył mimo wszystko od samego startu był markotny, kończyły mu się fajki a jak już to bywa z zapalonymi palaczami chciał sobie zapalić. Zatrzymywał się przy praktycznie każdym małym sklepiku by zaspokoić się kolejnym papierosem. Wyprawa statkiem również go nużyła, zwykła woda i nic poza nią. Nie rozumiał entuzjazmu innych to tylko kolejna misja, taka sama jak każda inna. W pewnym momencie go olśniło może się cieszą że zostaną wpisani na kartach historii jako odkrywcy nowej ziemi? Hatamiya cieszyłby się gdyby nie fakt że to gówno znaczy. Tak samo jak jego drużyna. Jakiś tam Uchiha i członek klanu który popisał się wybitnym poziomem głupoty i nieodpowiedzialności.

Od razu po wyjściu na ląd szli za Vipem pilnując by ten nie zrobił nic głupiego. Jak się później okazało był wyjątkowym idiotą jak na odkrywce i pogonił za butelką wody z czymś co nazywało się małpą. Lalkarz już na samym starcie wiedział że to głupi pomysł i razem z Uchihą ruszyli na ratunek, między porywaczem a genninami stanęła jeszcze kobieta nawet atrakcyjna ale jakie to ma znaczenie? No właśnie żadne. Praktycznie od razu też pojawił się członek drugiej grupy którego Sonshitsu znał z widzenia. To ten z dredami który pochodził z wioski. Niebieskowłosy od razu ruszył w pogoń za porywaczem, jak można było przewidzieć między lalkarzem a porywaczem wywiązała się walka o uratowanie Vipa. Po parunastu minutach pełnych ziania ognia, kunaiów i innego typu cholerstwa przyszedł czas na popis walki kontaktowej. Mężczyzna oddzielił lalkarza od jego zwojów przez co ten nie mógł dostać się do marionetek. Musiał więc opierać się na swoich paru jutsu na krzyż, na szczęście w dłoni trzymał katanę która ratowala mu tyłek w tej niewygodnej sytuacji jednak i ona w końcu obróciła się przeciwko niemu. Przeciwnik odebrał mu miecz mocnym kopniakiem w brzuch który posłał gennina na kolana, porywacz szedł powoli do Vipa nadal trzymając ostrze Sonshitsu w dłoniach, ten jednak szybko dostał się między Vipa i wroga, zagrodził pchnięcie miecza własną dłonią a Katana która wbiła się dłonią przeszła gładko przez nadgarstek i kości łokciowe i promieniowe aż wreszcie wyszła w miejscu gdzie ręka Gennina się zginała. Ostrze zatrzymało się jakieś dwanaście centymetrów przed twarzą Vipa który nie mógł uwierzyć w to co zobaczył, ten obojętny chłopak który lekceważył wszystko poświęćił własną kończynę żeby go uratować, porywacz też się ździwił, w końcu nie każdy poświęciłby rękę żeby wykonać misję. Na twarzy Sonshitsu była wściekłość zmieszana z bólem, z ociekających krwią ust powiedział głośno i wyraźnie
-Pierdol się śmieciu- Po tych słowach przyłożył dwa palce do ust a po chwili wydobyły się z niej płomienie które otuliły czaszkę i tłumiły wrzaski, na twarzy lalkarza był spokojny wyraz twarzy, nie przejmował się nimi. Przestał ziać ogniem dopiero gdy mężczyzna nie opadł na ziemię z gołą czaszką. Vip zwymiotował a Sonshitsu popatrzył na swoją rękę nadal z wystającym ostrzem.
-Kurwa...- skomentował i popatrzył na faceta- Masz apteczkę, więc napewno znasz się na pierwszej pomocy. Upierdol ją w cholerę i opatrz.
Vip pokiwał tylko głową spoglądając na zimny wyraz twarzy chłopaka i to co zostało z przeciwnika. Odciął ręke Chłopaka powyżej zniszczonego łokcia i dokonał wszelkich potrzebnych operacji by ten przeżył do powrotu na statek. Podał Sonshitsu odpowiednią dawkę środków przeciwbólowych by ten dał radę dotrwać. Gdy tylko Razem z Mamoru wrócili do obozu zdzielił członka klanu Jugo w twarz na tyle mocno by ten wyrżnął o drzewo.
-Miałeś nas kurwa pilnować. I co? I gówno- Wyrzucił z siebie. Po tych wydarzeniach wrócili na statek i wrócili do portu z którego każdy rozszedł sie w swoją drogę.
 
Posty: 31
Dołączył(a): 13 maja 2021, o 12:35
Ranga: Genin

Re: Pionierzy zbierzcie się [EVENT]

Postprzez Uchiha Mamoru » 6 wrz 2021, o 16:40

Wyprawa ta, mimo całkiem obiecującego i spokojnego początku szybko przerodziła się w chaos. Najpierw jeden z członków drużyny przestał kontaktować i pozostali bez wsparcia genina, który mógł im robić za zwiad, Później człowiek, którego mieli ochraniać, odłączył się od nich, ścigając małpę, która ukradła jego dobytek. Dalej było już tylko gorzej, albowiem znikąd pojawiła się dwójka przeciwników, z których jedno porwało badacza w las, a drugie osłaniało jego ucieczkę. Światełko w tunelu zapewniło pojawienie się Manamatsu , który z zaskoczenia zaatakował kobietę, która to zastępowałą im drogę i pozwolił Sonshitsu na ruszenie w pogoń za ich VIPem i jego porywaczem. Mamoru został, by wesprzeć shinobiego piasku w walce, w której przewaga liczebna stanęła naprzeciw przewagi jakościowej. Kobieta bez wątpienia była bardziej uzdolniona w wykorzystywaniu żywiołów, a jej doton bez problemu mógł zatrzymać Katon Uchihy. Asem w rękawie Sunijczyka okazały się być jednak trucizny, które zmusiły przeciwniczkę do cofania, oraz techniki włosów, który spętał wroga. Mamoru wykorzystując tę okazję zaatakował , omijając pojawiające się kolce. Z powodu tej dotonowej techniki Manamatsu został jednak zmuszony do wypuszczenia kobiety z włosowej techniki, przez co ta stanęła naprzeciw Mamoru. Genin szybko otrzymał kopniak, po którym odleciał do tyłu i z trudem się zatrzymał, zachowując równowagę. Kobieta widząc, że w walce jeden na jednego ma zdecydowanie większe szanse, odgrodziła od siebie Sunijczyka lawiną błota, po czym zaczęła nierówną wymianę ciosów z mieszkańcem Konohagakure. Jak nie trudno było się domyśleć, Mamoru przyjmował więcej ciosów niż był w stanie samemu wyprowadzić. Czując palący ból w kilkunastu miejscach i trudności w utrzymaniu równowagi mógł tylko patrzeć na cios, który miał pozbawić go przytomności. Ten jednak był wolniejszy niż wcześniej, możliwy do skontrowania. Uchiha resztkami sił uniknął uderzenia, jednocześne wbijając kunaia z wybuchową notką w ciało kobiety po czym odskoczył i odturlał się jak najdalej mógł, detonując notkę, razem z kobietą. Po raz pierwszy odebrał komuś życie, ale nie miał innego wyjścia.
Po chwili odpoczynku i przegrupowaniu się z Manamatsu, dwójka geninów ruszyła śladmi Sonshitsu, chcąc odnaleźć jego i VIPA. Drugi Sunijczyk co prawda odzyskał badacza, jednak został ciężko raniony w rękę, a zza drzew zaczęli wychodzić kolejni, dziko wyglądający tubylcy. NIe mogąc ryzykować, Uchiha zdecydował się na oddzielenie ich od siebie i swoich towarzyszy, podpalając część lasu za pomocą Kasai Iki, po czym zabrali rannego oraz badacza z powrotem do łodzi. Taktyczny odwrót spowodowany niespodziewanym zagrożoniem.
Podczas drogi powrotnej, Mamoru przejrzał się w tafli wody, dostrzegając tym samym, że jego oczy zrobiły się krwistoczerwone i pojawiło się w nich po jednej, charakterystycznej łezce. Po powrocie statkiem na stary kontynent, ścieżki trójki towarzyszy rozdzieliły się, każdy poszedł w swoją stronę.
MK: Shinzo Hiroto, Nakano Tadashi

Bank

Sharingan:1 Tomoe
 
Posty: 51
Dołączył(a): 17 mar 2021, o 15:15
Ranga: Genin

Re: Pionierzy zbierzcie się [EVENT]

Postprzez Manamatsu Seiyori » 7 wrz 2021, o 08:00

Podróż od samego początku wzbudzała w Seiyorim dreszczyk emocji. Poważna, duża misja, w dodatku przewidująca współpracę międzywioskową. Nie żeby był on bardzo zainteresowany światem i ludźmi, ale sama możliwość reprezentowania Sunagakure dawała mu poczucie dumy i powagi. Niestety na miejscu musiał rozdzielić się z Hasegawą, z którą dotychczas podróżował i stanąć w szereg z przedstawicielami innych wiosek. Pierwszy z nich zawiódł już na starcie. Przydzielony do jego drużyny reprezentant Otogakure nie stawił się, z marszu osłabiając drużynę. Manamatsu musiał więc podróżować przez dżunglę z odkrywcą szukającym lokalnej ludności i jakimś mądralą z Liścia. Okazało się jednak, że to Seiyori prędzej odnalazł lokalną ludność. Gdy usłyszał odgłosy walki, ruszył z odsieczą, by stawić czoło dzikusce, która, co ciekawe, znała techniki kontroli żywiołu. Sunijczyk poczuł się jak bohater, wyskakując z zaskoczenia na przeciwniczkę i z pomocą swych trucizn pomagając nieznajomym sobie shinobi.
Trucizna zadziałała błyskawicznie, zapewniając chłopakowi znaczącą przewagę i ułatwiając mu spętanie i unieruchomienie jej za pomocą swych włosów. To dało czas na atak dla chłopaka z Konohy. I gdy już zdawało się, że mieli sytuację pod kontrolą, pojawiły się przerażające, kamienne kolce, które zapewne zrobiły by z Seiyoriego szaszłyk, gdyby nie reakcja Konohańczyka. Chłopak celnym rzutem kunaia zbił ostatni kolec, którego nie udałoby się Sunijczykowi uniknąć. Ten zaś wbił się w ziemię, parę centymetrów od stopy Seiyoriego. Manamatsu zawdzięczał więc owemu nieznajomemu życie...
Później uporali się z kobietą i obezwładnili ją całkowicie. Dla pewności ogłuszyli ją, by nie sprawiała problemu i wciąż dzierżona była długimi dredami Sunijczyka. Później pojawił się marionetkarz z Suny. Z widzenia nawet znajomy. Miał ze sobą poszukiwacza, całego i zdrowego, był jednak krótszy o jedną rękę. Marionetkarz, nie odkrywca, znaczy się. Chciałoby się rzec, że wystarczy wrażeń jak na jeden dzień. Seiyori własnoręcznie przytargał dzikuskę do obozu, gdzie przekazał ją pod ochronę starszych shinobi. Spotkał tam też odkrywcę, który przydzielony był poprzednio do jego zespołu - tego który miał szukać obcej cywilizacji. Chyba nic ciekawego nie znaleźli, by wyglądał raczej na niepocieszonego. Cóż, Seiyori znalazł. Choć może raczej to oni zostali znalezieni. Misja wykonana, może nie w dokładnie taki sposób, jak sobie to wszyscy zaplanowali, ale Seiyori był usatysfakcjonowany. Nawet pomimo bury, którą dostał później, za opuszczenie swojej grupy. Złamał rozkaz, owszem, ale efekt końcowy zrekompensował całą tą niesubordynację. Nie wiedział jednak, co dalej wydarzyło się z pojmaną kobietą. Zapewne została wypuszczona, po uprzednim przesłuchaniu. Jednak w jaki sposób wpłynęło to na relacje z tubylcami? Nie wiadomo. Najpewniej niezbyt dobrze, ponieważ część uczestników ekspedycji szybko zwinęła się na statki i powróciła na kontynent. Zostało kilku zapaleńców i kilku starszych rangą shinobi. Byli zbyt entuzjastyczni w stosunku do tych ziem i nie mieli zamiaru łatwo się poddawać. Ale jak kto woli, wszystko jedno. Manamatsu wiedział, że już nigdy tutaj nie wróci.
MK: Kaguya Jinzuke

Prowadzone misje:
C
Kaizen: Im dalej w las
B
Uchiha Yuno, Suda Hikaru: Człowiek o wielu cieniach
 
Posty: 263
Dołączył(a): 2 lut 2021, o 00:08
Ranga: Genin

Re: Pionierzy zbierzcie się [EVENT]

Postprzez Hotaru Hasegawa » 12 wrz 2021, o 07:51

Misja przebiegała bez większych utrudnień odkąd postawili tylko stopy na brzegu. Miła okazja by poznać nowych wojowników z różnych wiosek była przyjemną perspektywą, chociaż lubiła spędzać czas z młodym Seiyorim z którym też przyjechała na tą wyprawę. Po pożegnaniu się z nim ruszyła wgłąb dżungli wraz z shinobi z Otogakure jak i Iwagakure. Choć trochę ciekawiła ją garuda dziewczyny, nie zadawała zbędnych pytań. Wiedziała, że wtedy sama musiałaby powiedzieć więcej o sobie, a nie zamierzała swoim towarzyszą zdradzać więcej niż powinna. Jakkolwiek teraz ze sobą nie współpracowali nikt nie wiedział jak polityka wiosek potoczy się w następnych latach, a wtedy lepiej by Suna miała jak największą przewagę. Oczywiście nie oznaczało to, że będzie się trzymać z daleka nic nie mówić ani nie robić. Zresztą niedługo potem grupowo obgadali swoje umiejętności oraz plan. Niedługo po rozbiciu obozu nadarzyła się okazja do wykazania się w końcu. Nie znała się na żadnej roślinności ani zwierzynie, więc do tej pory mogła zajmować się tylko pilnowaniem ich przewodnika byle nie potknął się i nie wpadł w coś niebezpiecznego. Teraz natomiast przyszła okazja by zrobić coś ciekawego. Kiedy nieprzyjemne grzmiące chmury zaczęły pojawiać się nad horyzontem a z lasu wybiegła dziwna nieznajoma dziewczyna wołająca o pomoc. Choć wydawała się ofiarą, Hasegawa nie dawała temu pełnej wiary dlatego choć zawołała do Otończyka by się nią zaopiekował to ostrzegła go by był ostrożny. Kto wie czy nie jest częścią jakiejś pułapki, w końcu byli na obcej ziemi a zdarzyć się mogło wszystko. Kolejne szmery w krzakach oraz roślinności sugerowały, że coś za dziewczyną się zbliżało. Hotaru postanowiła nasłuchiwać i podejść parę kroków spróbować zobaczyć zza pnia z czym mogą się mierzyć. Zobaczyła grupkę uzbrojonych średnio ubranych wojowników uzbrojonych po zęby, przypominających nadmorskich przemytników z którymi musiała się męczyć zwykle wioska deszczu. Opracowując w miarę szybko plan w głowię zawołała do reszty drużyny by zaskoczyć grupkę. Choć Takashi też miał swój plan, postanowiła, że mu przerwie i poda swój. Chwilę później ustawili się ukryciu po obozowisku zostawiając dziewczynę w rękach ich przewodnika. Na odpowiedź na prośbę Hasegawy dzielna Hotaru wyciągnęła piasek z swojej garudy i rozniosła po ziemi by go tak zostawić rozcieńczonego i średnio widocznego. Następnie wypatrywali grupki kiedy opuściła cienie drzew i wynurzyła się roześmiana widząc tylko zwykłego człowieka naukowca siedzącego w namiocie z ich zgubą. Pozostali jednak czujni mając wrażenie, że sam ten osobnik nie podróżował, nie było tu za dużo ekwipunku na niego samego. Kiedy sie jednak zorientowali było już za późno. Dzielna potężna shinobi z suny użyła piasku z ziemi aby zatrzymać ich w miejscu, kiedy potomkini klanu Hotaru zamachnęła się swoim wachlarzem używając techniki wiatru Kakeami, zmiatając wszystko co stanęło jej na drodzę. Następnie zawołała do Otończyka by ruszył szybko dobić niedobitki, w czasie kiedy Hotaru mu pomagała. Piaskowa dziewczyna z Iwy została poproszona by sprawdziła stan dziewczyny i zaopiekowała się na czas jak Hotaru i Takashi są poza obozem. Wkrótce we dwójkę znaleźli i pozbyli się resztek porozrzucanych osób z drużyny poszukiwającej. Sprawdzając rzeczy, które mieli przy sobie potwierdzili przemyślenia Hotaru. Byli kłusownikami, porywaczami i przemytnikami. Ich niewielki obozik znajdował się też niedaleko. Tam też niedługo potem wybrali się wraz z utalentowaną Sabaku, aby zneutralizować zagrożenie raz a porządnie. Nic więcej nie przeszkadzało im w ich tropikalnej wyprawie, więc mogli odetchnąć.

------------------
Spoiler:
 
Posty: 58
Dołączył(a): 5 maja 2021, o 14:33
Ranga: Genin

Re: Pionierzy zbierzcie się [EVENT]

Postprzez Cheshire » 13 wrz 2021, o 13:07

Wszystkie postacie tutaj są początkujące, zasługują zgodnie z ogłoszeniem na wynagrodzenie wielokrotne, jednak z powodu krótkiego tego eventu 4-krotność to za dużo. Z drugiej strony byliście uziemieni. Dlatego postanowiłem, że właściwym wynagrodzeniem za tą sytuację będzie 3x ranga B.

Trochę zostało olane co napisałem, przez niektórych, ale to akurat mniejsza rzecz.

W związku z ogłoszeniem jedna osoba dostaje wynagrodzenie rangi A. Osoba ta to Manamatsu Seiyori, za krótką informację o skutkach działania.

Dodatkowo, Jako że pewne rzeczy nie wymagają więcej niż mini-event wydałem zgodę na aktywację Sharingana przez Uchiha oraz utratę ręki dla kuglarza.

Inni uczestnicy jeśli zechcą otrzymać wynagrodzenie mogą później tutaj dać swój odpis, będzie to analogicznie ranga B trzykrotna.

Gracze Hotaru Hasegawa, Uchiha Mamoru, Hatamiya Sonshitsu, Sabaku no Arisu i Kamijin Takashi otrzymuje:
+ 3 Misja B
+ 15 PD
+ 75 PN
+ 3000 Ryō
Inne wynagrodzenie:




Gracz Manamatsu Seiyori otrzymuje:
+ 3 Misja A
+ 24 PD
+ 120 PN
+ 7500 Ryō
Inne wynagrodzenie:


Dziękuję wszystkim za uczestnictwo. Przepraszam, że wyszło tak a nie inaczej, to ciężki okres dla PBFów. Mam nadzieję, że efekty naszych prac - jakie wkrótce zobaczycie - uznacie, za warte skupienia sił na opracowaniu nowych materiałów.
Administrator
 
Posty: 2853
Dołączył(a): 4 cze 2013, o 15:24
Ranga: Brak

Re: Pionierzy zbierzcie się [EVENT]

Postprzez Kamijin Takashi » 19 wrz 2021, o 18:02

Takashi wyruszył na tę wyprawę tylko i wyłącznie ze względu na to, że chciał zobaczyć jakieś nowe krainy, może poznać nowych ludzi, dowiedzieć się co nieco o technikach innych wiosek, jeśli będzie mu to dane. I tak oto, przez całą drogę na statku, niestety, niczego się nie dowiedział. I to nie było niczym dziwnym, gdyż po co zdradzać informacje o swoich umiejętnościach shinobim z, być może kiedyś, wrogich wiosek? Sprawa miała się inaczej, gdy tylko wyszli na plażę na wyspie, którą mieli zbadać. Kamijin czuł się podekscytowany, ale starał się tego nie okazywać. Co więcej, samo miejsce zrobiło na nim spore wrażenie swoją dzikością, niedostępnością i pewnego rodzaju dziewiczością. Oto mieli zbadać krainę, której nikt wcześniej nie katalogował. Co ich tutaj mogło spotkać? Jakie zwierzęta tutaj grasowały? Których roślin nie powinni jeść? No i, najważniejsze pytanie, czy wyspa była zamieszkana przez ludzi? Prawdopodobnie tak, gdyż niewiele się pozostało miejsc, które byłyby całkiem wolne od człowieka i jego działań.
Pierwszych parę godzin, które spędzili na mozolnym marszu przez dżunglę, było bardzo nudnych. Jedynie co jakiś czas Pan Aoki (czyli naukowiec, którego mieli ochraniać) przystawał i przypatrywał się jakiemuś zwierzęciu lub roślinie pilnie zapisując notatki. I tak to wyglądało za każdym razem. Przystawali w ciszy, biolog obserwował, zapisywał spostrzeżenia, po czym ruszali dalej. Wszystko szło względnie łatwo aż do momentu, kiedy to dotarli do właściwej dżungli. Gruba warstwa roślin, która tworzyła to miejsce, była niemalże nie do przebycia. Dodatkowo, wiatru praktycznie tutaj nie było, zatem było bardzo duszno, co w połączeniu ze sporą wilgotnością powietrza sprawiło, że oddychało się ciężko, a ubrania zaraz zaczynały się lepić do człowieka.
Niemniej jednak, po paru godzinach marszu, Takashi zaproponował rozbicie obozu. Z jakiegoś względu pozostali uczestnicy grupy, słuchali się jego poleceń bez większego zająknięcia. A więc, Takashi przyjął pozycję nieoficjalnego lidera grupy.
Gdy tylko pan Aoki położył się spać do swojego namiotu, Takashi, Arisu i Hotaru zasiedli przy ognisku, by omówić parę rzeczy. Kamijin chciał lepiej poznać osoby, z którymi będzie przebywał przez najbliższe dnie. Chciał wiedzieć, czy może na nich liczyć, co potrafią, chciał ułożyć parę scenariuszy działań, by w razie zastosowania któregoś, każdy wiedział co miał robić. I tak, mijały minuty, aż wreszcie spokój został przerwany przez dziewczynę, która wypadła spomiędzy drzew, poprosiła ich o pomoc, po czym straciła przytomność. Papierowy shinobi wiedząc, że to może być pułapka, podszedł do kobiety ostrożnie, gotów zareagować na każde zagrożenie, jakie dostrzeże. Następnie, gdy upewnił się, że nieznajoma nie wybuchnie, wziął ją na ręce i zaniósł do ogniska, by nieco opatrzyć jej rany. Te na szczęście były płytkie, zrobione przez poszycie lasu, czy gałęzie, które chłostały jej skórę. Kobieta nie była bita, torturowana fizycznie, ani przetrzymywana długo wbrew własnej woli. To dobrze rokowało, bo można było liczyć, iż wkrótce odzyska przytomność i opowie im, co się stało.
W międzyczasie, Hotaru poszła na zwiad, a Arisu obudziła ich zleceniodawcę. Opatrzywszy rany dziewczyny zaczęli się zastanawiać, co zrobić z tą kobietą. Takashi był za tym, by poczekać aż ta się obudzi i wtedy wyciągnąć z niej wszystkie informacje jakie się dało. To mogło poskutkować tym, że poza poszerzeniem wiedzy o wyspie, mogli wpaść na pomysł, co dalej zrobić z nieznajomą.
Gdy Hotaru wróciła i zeznała, że w okolicy są ludzie, to Takashi podniósł się na nogi.
- Zostańcie tutaj i osłaniajcie pana Aokiego oraz Jane Doe. Ja w tym czasie pozbędę się po problemu, po cichu. Moje techniki będę do tego idealne. - rzekł, po czym ruszył w stronę, w którą wskazała mu Hotaru. Najrozsądniejszym rozwiązaniem było to, by on pozbył się problemu, a dziewczyny broniły obozu, bo, prawdopodobnie, były zdecydowanie lepsze w walce na krótkim dystansie niż on. Dlatego też, Takashi popędził tam, gdzie Hotaru ostatni raz widziała grupkę ludzi. Gdy dotarł na miejsce, to nikogo nie zastał, ale nie było to nic dziwnego. W końcu ciężko było sądzić, że agresorzy będą tutaj na niego czekać. Niemniej jednak, znalezienie ich nie było czymś bardzo trudnym, gdyż nie trudnili się tym, by zacierać ślady. Połamane gałązki, głębokie ślady po butach - to wszystko prowadziło pomarańczowowłosego niczym po nitce do kłębka. W pewnej odległości dostrzegł paru mężczyzn oświetlających sobie drogę latarkami. Było ich sześciu, dwaj najbardziej postawni znajdowali się na przodzie grupy. Pełnili pewnie rolę dowódców. Pozostała czwórka zaś szła krok za nimi. Wyglądali jakby szukali czegoś intensywnie. Czyżby chodziło o kobietę, która obecnie leżała nieprzytomna w obozie shinobich? Czego od niej chcieli? Takashi na szybko ocenił, z kim miał od czynienia i doszedł do wniosku, że osoby z tej grupy wyglądały bardzo podobnie do shinobich. Poza indywidualnym ubiorem, dwóch osiłków miało podobne kamizelki do tych, które w jego wiosce nosili chuunini. Wszyscy mieli kunaie oraz ochraniacze z symbolem nieznanej mu wioski.
O co tutaj chodziło?
Takashi nie chciał wywoływać wojny zabijając wszystkich, więc zszedł z drzewa w pewnej odległości od nich i zawołał, by zwrócić ich uwagę na siebie. Pokazał przy tym ręce wierzchem do nich, by widzieli, że nie był uzbrojony.
Chciał porozmawiać.
Widocznie mieszkańcy tego miejsca się nie spodziewali po nim takiego zachowania, gdyż spojrzeli po sobie, a potem zaczęli o czymś żywo dyskutować w swoim nieznanym języku. Kamijin w tym czasie nie ruszał się z miejsca i wciąż stał z odsłoniętymi rękami, by pokazać, że nie miał wrogich zamiarów.
- Chcę tylko porozmawiać, chociaż nie wiem czy mnie rozumiecie. - dodał, przez co cała grupa ponownie na niego spojrzała, by zaraz powrócić do dyskusji. Wreszcie, po paru dłuższych chwilach, od całej grupy odłączył się jeden mężczyzna, który podszedł do Takashiego
- Witaj na tych ziemiach. Jestem jedyną osobą z całej grupy, która mówi w twoim języku i, nie oszukujmy się, zaskoczyłeś nas. Co ciebie do nas sprowadza? - zapytał i, jakkolwiek akcent miał dziwny, szeleszczący, tak jego język był dla papierowego shinobi całkowicie zrozumiały.
Przez następnych kilka minut, Takashi, dzięki bezcennej pomocy tłumacza, prowadził ożywioną dyskusję z członkami grupy. Dowiedział się, że poszukują oni dziewczyny, która zbiegła z ich więzienia, w którym siedziała za rzeź na swojej rodzinie. Tłumacząc się nawiedzającymi ją demonami zarżnęła swoją matkę, ojca i rodzeństwo nożem rzeźnickim, po czym uciekła do buszu. Tam została znaleziona i skazana na dożywocie za swój okrutny czyn, chociaż wiele osób chciało dla niej kary śmierci. Kamijin słuchał tego wszystkiego z zaciekawieniem, ale i rosnącym przerażeniem. Widział uciekinierkę. Ba! Ona była w jego obozie. Była krucha, sprawiała wrażenie bezsilnej, słabej. A jednak, ponoć, zabiła całą swoją rodzinę. Kamijin więc opowiedział swoją wersję wydarzeń, po czym powiedział, że musi omówić ze swoją grupą, co dalej. Umówił się na spotkanie o świcie w miejscu swojego obozu.
Przez pozostałą część wieczoru Takashi, Arisu oraz Hotaru intensywnie dyskutowali na temat tego, co zrobić z tym fantem. Ostatecznie, Kamijin postanowił na swoim, więc postanowiono, iż dziewczyna zostanie wydana w ręce poszukujących ją osób. Została też związana, a jej oczy zasłonięte. O świcie, pomiędzy drzewami zamajaczyło parę sylwetek. W samym obozie zaś zostały zastawione pułapki, w razie gdyby tubylcy nie uznali za stosowne przestrzegania ustaleń. Mimo iż nieznajoma się wyrywała, szarpała i gryzła, tak została przekazana mieszkańcom wyspy.
- Pożałujecie tego! Przeklinam was do trzeciego pokolenia wprzód, niech wasz plony sczezną, niech wasze dzieci będą garbate, a naród chory! Zdechnijcie! - wykrzyknęła na koniec i, nie da się ukryc, Takashiemu włos się zjeżył na karku. Nie był jednak przesądny, więc szybko się otrząsnął, po czym, wraz ze swoimi kompanami, zwinął obóz i kontynuował wyprawę. Tydzień później, udało mu się wrócić do wioski, gdyż reszta ekspedycji przebiegła bez żadnych zakłóceń, czy innych nieprzyjemnych zdarzeń.
 
Posty: 70
Dołączył(a): 21 mar 2021, o 20:00
Ranga: Genin

Poprzednia strona

Powrót do Kontakt z Administracją

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników