Główna ulica.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Główna ulica.

Postprzez Kurosawa Shinichi » 30 wrz 2020, o 19:33

Główna ulica dzielnicy Tsuchikage, to właśnie tu znajdowały się domostwa najwybitniejszych rodzin samurajów, sama droga jak i tutejsze domy są najbardziej zadbanymi w całej dzielnicy.
Po swojej wizycie w u nowej Tsuchikage, Kurosawa postanowiła przekonać się ilu członków samurajskiej kasty pozostało w Iwagakure. Przeszła całą dzielnicę, pukając do domostwa każdego samuraja zapraszając ich na zebranie aby omówić dalsze losy pozostałych w wiosce rodaków. Ile rodzin pozostało w Iwagakure? Dwie? Cztery? Osiemnaście? Cóż, Shin'ichi miała się przekonać. Zebranie wszystkich pozostałych było ważnym zadaniem, prędzej czy później i tak musiało nastąpić dlatego też olbrzymka postanowiła wziąśc sprawy w swoje ręce. Na ten moment i tak była już reprezentantką kasty przed Tsuchikage, jednak potrzebny był prawdziwy lider i Kurosawa zamierzała zgłosić swoją kandydaturę, dzięki temu zebraniu miała poznać opinię pozostałych samurajów i ich rodzin.
 
Posty: 109
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 19:48
Ranga: Kiyō
Specjalna Ranga: Policjne siły Iwagakure
Specjalna Ranga: Shinsengumi
Dodatkowa Ranga: Lider Klanu

Re: Główna ulica.

Postprzez Kurosawa Shinichi » 4 paź 2020, o 21:26

Po oględzinach Kurosawa dowiedziała się, iż nie licząc jej samej w wiosce pozostała jedynie jedna rodzina - mało, niezwykle mało. Jednostka która wyprowadziła ich z wioski musiała być wybitna skoro tak wielu samurajów chciała za nią podążać. Cóż... nie było co płakać nad rozlanym mlekiem - obecna sytuacja oznaczała, iż tym bardziej musiała działać. Informacja o tym, iż dzielnica zostanie zajęta przez ludzi z Taki dotarła do Kurosawy, zrozumiała również, że ci są w pewien sposób dość ...podejrzani? Wioska nie miała do nich pełnego zaufania? Tak... coś w tym stylu. Kobieta zostawiła wiadomość pozostałej rodzince samurajów aby ci się z nią spotkali po czym udała się na kolejne spotkanie z Kage.

z/t
 
Posty: 109
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 19:48
Ranga: Kiyō
Specjalna Ranga: Policjne siły Iwagakure
Specjalna Ranga: Shinsengumi
Dodatkowa Ranga: Lider Klanu

Re: Główna ulica.

Postprzez Kai » 18 lis 2020, o 08:58

I tak oto Kai przywędrowała przed ulicę swojego domostwa. Dom był to niewielki, aczkolwiek ogromny - dla jednej dziewczyny wystarczający. Chciałoby się wręcz rzec, że z samurajami odejść powinna, lecz już przecież zdrajczynią szoguna była. Nie mogła zrobić rzeczy tak głupiej, jak zdradzenie po raz drugi. Tak więc kręciła się po tej ulicy, nie wspominając nawet, jak wyglądała, gdy rzeczywiście ludzie na niej byli. Smutne to były czasy dla Iwagakure. Należałoby nawet rzec, że butne. Zastanawiała się Kai nasza dość długo, co się wydarzy gdy spotka swoich samurajskich braci. – Nic dobrego na pewno — Pomyślała i tak się na schodach obok zasiedziała...
MK: Kaede, Kagami
Avatar użytkownika

Kai
 
Posty: 118
Dołączył(a): 13 sie 2020, o 18:22
Ranga: Senshi

Re: Główna ulica.

Postprzez Sabataya Tamura » 18 lis 2020, o 20:41

Daj Mi Tę Noc

(今夜ください)

Kai

Misja rangi C

1/?


I tak siedziała, siedziała… I spokoju najwidoczniej nie zaznała, bo zaraz ktoś do niej przybiegł, już do samego serca dzielnicy samurajów. Była to dziewczyna o blond włosach spiętych w kucyk, gdzie na jej ramieniu widoczna była opaska shinobi Kamienia. Brązowa kamizelka, krótkie spodenki - już gdzieś to zapewne łuczniczka widziała, tyle że nie tak często z bliska, gdyż po prostu nie zwracała uwagi na ludzi Kage. Bo niby czemu mieliby ją tak bardzo interesować jacyś ninja, nie będący częścią jej społeczności? No cóż, tym razem mieli do niej po raz kolejny jakiś interes. A przynajmniej tak się jej mogło wydawać na pierwszy rzut oka. - Witaj, Panno Kai. Tutaj mam wiadomość dla Pani, lecz to… nie jest od Tsuchikage, a od jakiegoś… hmm… “życzliwego”. - nastolatka podrapała się po głowie, nie potrafiąc zbytnio wyjaśnić o co chodziło. - Proszę, ja nie czytałam tego… tylko kawałek, przysięgam. - czekała zaczerwieniona, przyznając się do naruszenia tajemnicy korespondencji.

Kai bez wątpienia mogła zauważyć, że wręczona przez nieznajomą młódkę wiadomość to był list, który miał zerwaną niedbale pieczęć. Do tego sprawca, a w tym wypadku możliwie winna dziewczyna próbowała ją przybić z powrotem. Dlaczego? Nieudolna próba zatajenia występku, ot co. - Jeżeli to wszystko to chciałabym odejść. - zapewne kolejny posłaniec jakich było wielu, tyle że niezbyt kompetentny tupnął nóżkę, kręcąc zarazem oczami z dala od spojrzenia wojowniczki. Rozwijając nie mniej jednak rulon zwiniętego papieru, odbiorczyni mogła odczytać następująca zawartość:

Cześć Kai,

Jesteś twarda, ale ja wiem jak ciebie złamać.
Jesteś mocna, ale ja wiem kiedy jesteś słaba.
Jesteś nieugięta, ale przede mną padniesz na kolana.

Tworzę ten krótki tekst dla ciebie, bo w moich oczach nie potrafisz sprostać swoim emocjom i uczuciom.

Nie uciekaj przede mną. Przybądź do miasta portowego na północnym - wschodzie. Czekam na ciebie.

Życzliwy,


Z pewnością nie spodziewała się zwoju, który nie byłby misją od przywódcy wioski czy też innego, wyższego urzędnika. To wyglądało na… prywatny kontakt, o którym pojęcia nie miała. I enigmatyczny osobnik znał jej imię. Wyglądało to na niebywale śliską sprawę. Co ciekawe kawałek zapisanej makulatury pachniał delikatną wonią górskich kwiatów. Może jednak we wszystkich problemach Iwy jednak znalazło się coś miłego?
Obrazek



 
Posty: 416
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 21:58
Ranga: Chūnin

Re: Główna ulica.

Postprzez Kai » 21 lis 2020, o 01:38

Spokoju było tutaj aż za dużo. Tym, co go niechybnie zakłócało, był najpewniej ten wiatr, który rozbijał się Kai o plecy, chyba nie zamknęła okna a możliwe, że nawet i drzwi. Żadna to różnica w niemal pustej okolicy. Ostatnim czego się spodziewała była wizyta kogoś z głównej części wioski. Należało nazwać rzeczy po imieniu, dzielnica ta wcale nie była pełna życia, bliżej jej do pustkowia, jak po jakiejś katastrofie. Oczywiście, że powoli część z mieszkań i domów była zaludniana, ale i tak to nie zmieniało zbyt wiele w podejściu Kai do sprawy, może poza tym, że mogła czuć się obco we własnych kilku kątach.
Ale czy to rzeczywiście był powód do zmartwień bezkoszulkowej samurajki? Nie koniecznie, choć faktem było, że piła więcej ostatnio. Nie, żeby ktoś zwracał uwagę, bo niby kto? Siedziała - zamyślona, nawet nie na kacu, bo i alkohol nie mógł jej pokonać, a uwierzyć należało, że próbowała, nie raz i nie dwa, nie trzy i nie cztery... Butelki znaczy. Dopiero po chwili dotarło do niej, że ktoś tam się odzywa, wpierw - myślała, że nie do niej, ledwie chwila minęła i załapała dziewczyna, że do niej ktoś mówić zaczyna. Osóbka była to nie zwykła, bo również nietutejsza. Znana zapewne w kamieniu, ale tutaj, w pustostanie z kamienia już gorzej. Uniosła nieznacznie głowę, patrząc uważnie. Przyjrzała się, od góry do dołu zaczęła. Krótkie spodenki, potem kamizelka. Na pewno nie była to listów doręczycielka.


Grzecznie i z kulturą zaczęła ta nowa dziewczyna, Kai natomiast milczeć chciała, bo i nie miała nic ciekawego do dodania, na sam początek oczywiście, bo nie wstydziła się gadać, nie chciała jej przerywać, bo ta tłumaczyła się wręcz zajebiście. – Daj go i poczekaj chwilę. Przeczytamy go razem, to chyba będzie miłe... — I tak odebrała ten liścik po słowach swoich, przesunęła sie nieco, robiąc miejsce dla drugiej suflerki. Recytować zaczęła, z jak największym oddaniem i powagą w głosie, nawet teatralne gesty dodała do spektaklu. Widok był to niebywały, gdy Kai dotknęła się pod szyją, udając przejęcie. Po takim liście, na pewno zasłużyła na jakieś, na miejscu, ciepłe przyjęcie. Gdzie jednak było to miejsce, w mieście na wschodzie, gdzie słońce wschodziło.


Słońce było czymś, co czasem Kai doskwierało, dlatego właśnie nosiła kapelusz słomkowy, to wszystkiemu zapobiegało. Chronił przed słońcem i każdym promieniem, nie posłużył jednak jako tarcza przed gorejącym miłością listu promieniem. Nie wiedziała co myśleć, ta samurajka nasza, poetką nie była, listu nigdy nie dostała, twórca natomiast lirycznie był kiepski i pewnie Kai, mogłaby mu pokazać, jak układa się literki. – Roznosisz listy, moja ty miła, będziesz wiedziała, gdzie spotkam tego amanta — Dodała po chwili, zakładając nieskromnie, że jej korespondencja została już dawno zbrukana.


Łuk Kai należał do Iwagakure, jak przysięgała, była zdrajczynią z Tetsu no Kuni, jak każdy z samurajów w tej osadzie, na szczęście nie była w tym osamotniona, była tu również Kurosawa, gdzieś tam, choć nie miała pojęcia czy to bardziej ona, czy ono, czy on, po głosie nie mogła stwierdzić, a też za blisko nigdy z nią nie była. Kai nigdy nie zakładała pewnych rzeczy za wcześnie, tak samo jak wtedy, w trakcie festynu, nie zakładała, że dogada się z biegaczką, alkohol zbliżał ludzi. Wróćmy jednak do kawałka drewna, na który mogła przysięgać swój honor - bo miecz już zdradziła, zostając tutaj lata temu. Nic jej nie trzymało w Iwagakure, prócz łuku, który zawsze mogła zostać, jakby nie patrzeć. Można przyznać, że dziwne to rozumowanie, aczkolwiek jakiś sens w tym był, przysiąc na łuk i zostawić go tutaj... Ale abstrahując od poczucia lojalności Kai, mogła pozostać tutaj i nie przejmować się listem, mogła też udać się za bramę i poznać tego amanta. Cokolwiek miało się stać, nie było komu jej powstrzymywać, chyba że strażnikom na bramie.


Po pożegnaniu się z panną, która nie potrafi zachować tajemnicy korespondencji, wstała. Spojrzała w niebo próbując zgadnąć, jaka może być godzina, może to i drobna farsa była, ale przez moment na chmury się patrzyła. Oglądała i kształty oceniała. Wróżbitka z niej żadna, ale liczyła, że przynajmniej jej nie deszcz nie zapada. Także ruszyła do domu, zgarnęła rzeczy z lodówki. Przygotowała sobie pakunek na drogę. Łuk, strzały i inne kołczany i miecze. Ktoś musiał nad nimi sprawować pieczę. Zbroi nie zakładała, jedynie ją spakowała. Nie szła na wojaczkę a na miłosną tułaczkę.


Tak przygotowana mogła wyjść ze swojego domu, na klucz wszystko zamknęła. Teraz pozostało iść i spotkać tego incela, kimkolwiek był. Co prawda Kai pojęcia nie miała, kto był autorem tego listu, wciąż jednak mogła się zastanawiać i liczyć, że coś jej wpadnie do głowy, nim go spotka. To była idealna chwila, by uwydatniła się jej do alkoholu, ciągotka. Tak więc celem jej na teraz, było pójść do sklepu i zakupić dodatkowy prowiant w postaci kilku butelek alkoholu, na dobry początek podróży. Nie oglądała się za siebie nawet, na dobrą sprawę wiele nie zostawiła, nieco ubrań tylko, na co wyraźnie się skrzywiła. Wróciła do środka i zgarnęła jeden zestaw, nawet koszulkę wzięła, bo wiedziała doskonale, bo twierdziła bardzo dojrzale, że koszulka moc ma niebywałą, dostrzec jej się nie będzie dało. Nie był to co prawda kamuflaż na poziomie prawdziwych shinobi, to na pewno sprawiał, że nie rzucała się w oczy tak bardzo, pozostawała jeszcze kwestia łuku i miecza, ale o tym pomyśli gdy znajdzie już te kilka butelek z trunkiem i uda się do bramy. Tam natomiast zapyta o nazwę portowej osady. Po drogowskazach dojdzie, bo sprytna z niej była dziewczyna, patrzeć na znaczki, potrafiła.


MK: Kaede, Kagami
Avatar użytkownika

Kai
 
Posty: 118
Dołączył(a): 13 sie 2020, o 18:22
Ranga: Senshi

Re: Główna ulica.

Postprzez Kai » wczoraj, o 09:17

MK: Kaede, Kagami
Avatar użytkownika

Kai
 
Posty: 118
Dołączył(a): 13 sie 2020, o 18:22
Ranga: Senshi


Powrót do Samuraje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników