Tymczasowa siedziba Kyokukage

Sporej wielkości budynek w którym znajdują się biura Kyokukage i jego podwładnych. Tutaj też pracują radni Otogakure no Sato.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Hebi Oroshi » 28 lip 2017, o 00:45

Hebi skrzyżował ramiona na piersi czekając aż tamci po prostu opuszczą pomieszczenie i przestaną przeszkadzam im w prawdziwym planowaniu losów wioski. Stare relikty przeszłości w towarzystwie niedorostków i klanów które Hebi znał doskonale. Miał przecież wszystkie informacje, dokumenty, dobrał się do największego skarbca osady i nie mówił o złocie czy zakazanych technikach… Zdobył wiedzę która pomagała mu przetrwać w świecie skorumpowanym przez kretynów gotowych korzyć się przed byle palantem z większą pewnością siebie niż oni wszyscy razem wzięci.
Chłopak słuchał kolejnych wypowiedzi, zwracając szczególną uwagę na małomówną dziewczynę z rodu Hozukich, która od przybycia tu wciąż zajmowała to samo miejsce.
Kyokukage zareagowała tak jak się spodziewał, wiedział że był jej potrzebny i nie miał zamiaru zniszczyć tej relacji… Jednak do cholery, była Kyokukage, co miała znaczyć jej rezygnacja, co miało znaczyć to łagodne potraktowanie przeszkody na jej dordze do wielkości… Gdy starzec wspomniał o aresztowaniu, Oroshi omal nie wybuchnął śmiechem.
- Mam dla was lepsze wyjscie…
Przemówił nagle, bo zaczęło mu brakować czasu na zabawę z nimi…
- Wyzywam każdego z was… Spróbujcie mnie zaciągnąć tam siłą, postarajcie się chociaż w niewielkim stopniu udowodnić że nie jesteście jak gangrena niszcząca naszą osadę od środka…
Oroshi z uśmiechem na ustach spoglądał na każdego z nich, w większym lub mniejszym stopniu ze smutkiem zdając sobie sprawę jak kolejne pokolenia muszą zniknąć przez głupotę przodków.
- Odpowiadam przed Kyokukage, tylko przed Kyokukage… Moja odporność na czas pozwoli mi z pewnym przekonaniem powiedzieć wam jedną rzecz… Odpowiem za swoje czyny gdy osada będzie już potęgą na skalę całego świata i nawet wioska liścia nie będzie stanowić zagrożenia… Jednak tylko wtedy, sam wydam sobie kare gdy będę miał pewność że nic złego nie stanie się z dziedzictwem mojego przodka…
Oroshi czuł jak adrenalina uderza do jego głowy… Zapewne w przełomie dawnych czasów już zniszczyłby połowę tego miejsca razem z większością obecnych, jednak nie tym razem… Był dumnym egoistą, ale nie chciał utaczać więcej krwii niewinnych. Jeśli tamci będą chcieli walczyć nie będzie odmawiał Jeśli zaatakują tutaj, to nie będą lepsi od niego… A wtedy, będzie miał wreszcie szansę uciąć łeb bestii. Bunt zostanie zażegnany, a On wróci do swoich przerwanych spraw.
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Ex Admin » 29 lip 2017, o 00:28

Plany Rieko były coraz bliżej ziszczenia się, decyzja Oroshiego o wyzwaniu radnych do walki bardzo temu pomogła. Cicha dziewczyna z rodu Kamijin, uznała że to jest właśnie sygnał, aby zacząć realizować swoje zamierzenia. Na początku dla zmyłki zamieniła się w kartki papieru, które dość szybko wyfrunęły przez otwarte okno. Wyglądało to zupełnie jak ucieczka i niechęć do wtrącania się do bratobójczej walki. Nic bardziej mylnego, ponownie uformowała swoje ciało z notek tuż na placu przed. Ale tym razem posiadała skrzydła z swoje materiału, pozwalające jej zawisnąć w powietrzu. Następnie użyła techniki Kami no Shisha no Jutsu, powodując że cały obszar w promieniu czterdziestu metrów od niej zamienił się w przepaść. Zrzucając też tymczasowa siedzibę Kyokukage, w otchłań. Kobieta dzięki swojej ponadprzeciętnej inteligencji, potrafiła kontrolować ogromną liczbę notek na raz. Postanowiła to wykorzystać i skierować masę z nich w stronę budynku. Jedne przylepiały się do murów siedziby, a drugie starały się do niej wedrzeć. Kartki głównie starała się zlokalizować po stronie budynku gdzie znajdowała się rada. A jeśli jakimś udało się wedrzeć do środka, to starały się zbliżyć do trójki doradców kage. A dlaczego starała na razie nie atakować Oroshiego i Yosuke otwarcie? Powody były dwa, jeden całkiem błahy. To wężowy chłopak swoją porywczością jej bardzo pomógł, natomiast drugim jest chęć zdezorientowania radnych. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będzie wyglądało że pomaga kapitanu Anbu, któremu w sumie bezpośrednio podlega. Po chwili zamieniła zwykłe kartki papieru, w wybuchowe notki. A te następnie natychmiast je aktywowała, tworząc wiele pomniejszych wybuchów. Jej wyraz twarzy o dziwo był uśmiechnięty, co kompletnie do niej nie pasowało. Jednak czuła że jest w stanie spełnić swój życiowy cel, przywrócić Amegakure no Sato do stanu swojej świetności. Jej dłonie lekko drżały z podniecenia i stresu, tak wielki obowiązek został zrzucony na młodą dziewczynę. Poświęciła swoje istnienie, dla ideałów lidera swojego klanu. Sama do końca ich nie rozumiała, lecz czy rodzice mogą oszukać swoje dziecko?






Administrator
 
Posty: 444
Dołączył(a): 8 kwi 2017, o 18:27

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Ex MF 4 » 30 lip 2017, o 01:29

Yusuke była rozdarta. Nie chciała oddawać Oroshiego, nie chciała by zabijał ludzi których znała i którzy obdarzyli ją zaufaniem jako kage. Czy oni naprawdę nie rozumieli że on nie jest już tą samą osobą, czy nie potrafili tego pojąć że pozbywając się Oroshiego wioska dźwięku staje się znów małą nic nie znaczącą wioską?! Milczała, nie patrzyła na żadnego z tych którzy mówili do niej, a zwłaszcza nie potrafiła zmusić się do spojrzenia na Miho. W całej tej sytuacji najgorszym było to, że Yusuke w głębi serca wiedziała, że wszyscy zebrani tutaj mieli racje, Oroshi był przestępcą, który w normalnych czasach zostałby zamknięty w więzieniu. Spojrzała na niego przygryzając wargę. Nie potrafiła się zmusić do tego by rozkazać go aresztować.
- ... - Milczała wciąż słysząc jak kolejna z osób wylewała z siebie wszystko co myśli o zachowaniu Kyoukage. Chcieli by ustąpiła? Przecież powiedziała, że zrobi to, tylko że chciała też by nie zamykali Oroshiego, a tego na pewno nie mogą zrobić. Podniosła głowę targnięta nagłym uczuciem. Stała się słaba, stała się ledwie cieniem swojego dawnego ja. Musiała podjąć jakąś decyzję, musiała dokonać wyboru, którego dokonywać nie chciała. Oparła dłonie o biurko, opierając na swoich dłoniach ciężar całego ciała.
Chcecie bym przyznała się do porażki…- Bardziej stwierdziła, niż spytała. Jej głos był cichy i niespokojny, lecz już za chwilę miał stać się silniejszy, zupełnie jak za czasów swej świetności.
- Dobrze - Uniosła głowę z dumą którą na pewno nie powinna teraz się unosić, ale która dodawała jej sił. – Popełniłam przez ostatnie pół roku mnóstwo błędów, zawiodłam również wielu z was, lecz nigdy nie zapomniałam o dobru wioski! - wiedziała że jej nie zrozumieją, że nie potrafią zrozumieć, że poświęcając jedno, starała się ratować co innego. Spojrzała na Oroshiego, którego bojowe nastawienie budziło w niej tak wiele mieszanych uczuć.
Chcecie bym odeszła? Dobrze, zrobię to… - Odwróciła swoją głowę w kierunku Oroshiego. Czuła że to może być koniec, że ich drogi zaraz się rozejdą, a jednak powzięła już decyzję
- Wybacz, chyba będziesz musiał ponownie uciekać - Chciała być silna, chciała być twarda jak dawniej, a jednak w jej głosie pobrzmiewał smutek, nad którym nie potrafiła zapanować. Została jej tylko nadzieja, że Oroshiemu uda się uciec. Wtedy też usłyszała szelest kartek za swoimi plecami. Jej głowa obróciła się automatycznie by dostrzec co też się dzieje. Widziała jak kobieta, która pojawiła się niespodziewanie za nią, która milczała przez całą rozmowę, której motywy były nieznane Yusuke, teraz opuszczała pomieszczenie pod postacią kilkudziesięciu, a nawet kilkuset kartek papieru. A więc przybyła tutaj z radą?! Ubezpieczała sytuację gdyby Yusuke chciała wykonać jakiś agresywny ruch? Wydawało się to rozsądne, a jednak, coś się jej nie podobało w całej tej sytuacji, coś było tutaj nie tak. Spojrzała w kierunku radnych, a na jej twarzy pojawiło się niewypowiedziane pytanie.

Obrazek
Administrator
 
Posty: 686
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 19:14

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Nieaktywny MG » 31 lip 2017, o 01:16

Radnym naprawdę ciężko było traktować poważnie taką osobę jak chłopak stojący pomiędzy nimi, a Kyokukage. Słowa, które padały z jego ust nie były słowami, które miałyby ich przekonać. Faktycznie uosabiały one jego egoizm. Cała trójka pełniła swoje funkcje jeszcze przed tym, jak Oroshi został geninem. Doradzali już poprzedniemu przywódcy wioski, również członkowi Hebi, dużo bardziej poukładanemu. Nikt nie wiedział, gdzie aktualnie się znajdował, a bez wątpienia w tej chwili byłby tutaj najbardziej potrzebny. Całkowicie zrozumiałym był więc fakt, że radni czuli się co najmniej zażenowani jego wypowiedziami. Wypowiedziami bądź bo bądź młodzika, który uważał, że znał wioskę w której żyli po kilka dziesięcioleci lepiej od nich samych. Nic więc dziwnego, że na twarzy jasnowłosego radnego, na którego ramieniu wciąż siedział niewielki nietoperz, jego typowy uśmieszek zaczynał wyrażać jedynie politowanie. Do tego dochodziły chłodna obojętność Okariny, oraz znużenie najstarszego.
- Mam wrażenie, że jesteś chłopcze całkowicie oderwany od rzeczywistości - odpowiedział mu powoli, kręcąc głową. Oczywistym było to, że nie brał jego prowokacji na poważnie - Rzucasz swoimi wyrwanymi prosto z opowieści, patetycznymi zdaniami, a zapominasz o podstawowych wartościach, zapominasz nawet o tym, o czym mówiliśmy przed chwilą - kiwnął głową - Jeśli uważasz, ze czysta potęga jest tym, co się liczy najbardziej dla wioski, to twoje spojrzenie nie różni się niczym od punktu widzenia pierwszego lepszego kryminalisty, który zapisał się na stronicach księgi bingo. Czym jest jedna, potężna jednostka w obliczu wszystkich ludzkich istnień naszej wioski? Swoimi czynami udowodniłeś tylko, że dla ciebie niczym. Jesteś zwykłym egoistą, chłopcze. Liczy się dla ciebie tylko twoje własne wyobrażenie wioski, które nijak się ma z pragnieniami tych, za których decydujesz. Bo nie masz prawa za nich decydować, swoimi słowami udowadniasz nam tylko, że jesteś ostatnią osobą, która powinna to robić - zamilknął na krótką chwilę, by zaczerpnąć powietrza - Nie jesteś na pozycji, by stawiać nam jakiekolwiek warunki, chłopcze. Jeśli zdecydujesz się z nami walczyć, przyznasz tylko nam wszystkim rację. Bo my nie przyszliśmy tutaj rozwiązywać spraw siłą i wciąż masz szansę stanąć przed sprawiedliwym i godnym osądem - jego spojrzenie powędrowało następnie na Yusuke, jakby chciał się upewnić, że Kyokukage faktycznie nie była gotowa z nimi walczyć. Faktem było to, że Miho również była tutaj czynnikiem, który miał załagodzić konflikt i ograniczyć go do minimum. Co nie zmienia faktu, że znali możliwości Oroshiego. Czy Kyokukage zdecyduje się stanąć po jego stronie, jeśli ten po raz kolejny się im przeciwstawi? Czy faktycznie będzie gotowa zwrócić się przeciwko nim, przeciwko własnej siostrzenicy, jeśli Hebi doprowadzi do spełnienia tej części scenariusza?
- Mam wrażenie, że tak właśnie było - odpowiedziała jej po czasie Okarina, jej wcześniej, tymczasowa podopieczna - Niech Nagano-senpai sama siebie posłucha - kontynuowała z goryczą - Jak dbanie o dobro wioski ma się do chronienia kryminalisty i zdradzania mu tajemnic jego wioski? Jakie były przesłanki by mu zaufać w nocy, której wrócił do wioski? Zamieniliście ze sobą zaledwie kilka zdań. Jak dbanie o dobro wioski ma się do posłuchania młodzika z Konohagakure no sato, Uchiha Takeru, który wydał wyrok na shokubutsu? Na mieszkańców naszej wioski? Gdzie wtedy był ten człowiek? Gdzie było ANBU podczas jawnego aktu agresji na stadionie? Z całym szacunkiem, ale ostatnio borykamy się ze stałym pasmem porażek, a Hebi Oroshi z pewnością nie jest osobą, która zapewni naszej wiosce spokój i trwały wzrost. Ten człowiek niczym się nie różni od czcigodnego Orochimaru, który założył naszą wioskę, a który z pewnością nigdy o nią nie dbał. Hebi Oroshi nie rozumie, że nie potrzebujemy jego potęgi, nie rozumie, że mamy dziesiątki innych shinobi, dobrze obiecujących się geninów, którzy wciąż mają szansę wyrosnąć na wspaniałych ludzi, a którzy są bardziej wartościowi od niego. Czym różni się zbiegła ninja Shiin Asami od tego tutaj człowieka poza tym, że również widnieje w księdze bingo? Na pewno tym, że nie zaszkodziła Otogakure no sato tak jak on. Nie umniejszam zasług tego tutaj shinobi, ale te zasługi są głęboko pod stertą jego przestępstw - zakończyła, na co Miho kiwnęła tylko nieśmiało głową, choć już nie patrzyła na swoją ciotkę. Nie mogła znieść jej widoku.


W pewnym momencie, postać na którą prawie nikt przez cały ten czas nie zwracał uwagi ruszyła się. Kamijin Rieko, która z pewnością miała swój własny plan w głowie, a który niestety nie mógł dojść do skutku. Bez wątpienia to, co chciała przyszykować radnym oraz Kyokukage mogło odbić się ogromnym echem w całej wiosce, a nawet w całym świecie shinobi. Niestety, z przyczyn praktycznych, nie mogła jeszcze przyczynić się do odbudowy Amegakure no sato. Formując białe, anielskie skrzydła z tysięcy kartek papieru, wzniosła się raptownie w powietrze i zanim ktokolwiek mógł stosownie zareagować, zniknęła za nimi. Czy słysząc toczącą się tutaj rozmowę postanowiła się w to nie mieszać? A może miała zupełnie inny plan? Nikt w tej sali tak naprawdę tego nie wiedział, a zwłaszcza radni, których Yusuke podejrzewała, a której krótkie spojrzenie na ich twarze prędko uzmysłowiły jej, że najprawdopodobniej również nic o tym nie wiedzieli - albo doskonale grali. Najstarszy z radnych pokręcił tylko głową, na pytające spojrzenie kobiety, co też zaalarmowało niezwłocznie jasnowłosego radnego, który wystawił ramię przed siebie, by usiadł na nim towarzyszący mu nietoperz. Krótka komunikacja - tyle wystarczyło, by jego zwierzęcy towarzysz wzbił się w powietrze i również wyleciał przez okno - miał jeden cel. Polecieć za dziewczyną i sprawdzić, gdzie zmierzała. Zaraz za nietoperzem, po krótkim spojrzeniu Okariny, miał również wyskoczyć zamaskowany Jonin. Nie musiała używać słów, skinął po prostu głową i ruszył z pościgiem.


// Zgodnie z ustaleniami, nie uznaję akcji z notkami po niewielkim nieporozumieniu :c //
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Hebi Oroshi » 1 sie 2017, o 13:38

Hebi wciąż przebywał w gabinecie Kyokukage, z każdej strony napływały słowa które dla niego znaczyły niewiele w obecnej sytuacji. Wioska stała na skraju wewnętrznej wojny z sąsiednimi krajami, a oni wciąż biadolili o tym że chłopak był zagrożeniem.
Z zainteresowaniem spojrzał na kobietę z Anbu która wyleciała przez okno za pomocą swych papierowych skrzydeł, przynajmniej ona miała szansę wydostać się bez problemu z tego nudnego spotkania.
Oroshi wpatrywał się w radę która kontynuowała wywody pomimo tego, oraz na przywódczynię która jak do tej pory nie ujawniła jasnego stanowiska w sprawie… Z zażenowaniem ukrył dłonie w długich rękawach, odwracając się w jej stronę.

- Jesteś tutaj bardziej potrzebna niż ja, przecież wioska bez ciebie skazana jest na porażkę… Zostań i władaj nią tak jak wcześniej.

To co robił było widoczne tylko dla niej… Przywdział na twarzy swój standardowy uśmiech zwiastujący coś czego nie można było ocenić z miejsca, po czym złożył dłonie tak jak gdyby chciał je po prostu skrzyżować na piersi…
Stworzył kilka pieczęci, pragnąc oddalić się z tego miejsca na znaczną odległość… Posiadając pokaźne zasoby chakry mógł pojawić się w każdym zakątku świata w zasięgu kilku kilometrów.
Hebi nie miał zamiaru uciekać, jednak nie miał zamiaru również sprowadzać na kobietę dodatkowych kłopotów…
Otogakure potrzebowało bohatera, nie ważne czy był On na miejscu czy poza murami… Jako nukenin czy shinobi był w stanie walczyć z wrogami, może wtedy udowodni że jest wart statusu shinobi a wszystkie zbrodnie zostaną przyćmione przez czyny których dokona…

20000-10000÷250= 400 × 100m= 4km
Kumoshin no Jutsu
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Ex MF 4 » 1 sie 2017, o 21:27

Patrzyła na nich wszystkich, na ludzi którzy mieli jej doradzać i służyć pomocą. Słuchała ich słów i próbowała wmówić sobie że rozumie ich doskonale, że są praworządni, że są wierni ideałom szlachetnego shinobi.
- Jak wielu tych zdolnych shinobi przetrwa pierwszą salwę gdy ten chłystek z Konohy postanowi że się znudził i chce się zabawić w naszej wiosce? - Przemówiła, a jej głos trząsł się od złości i bezradności.
Ile czasu mają ci obiecujący genini by stać się joninami?- Rzuciła prosto w ich twarze. Nie wszystkim, była jeszcze Miho, jej wzroku unikała, tak samo jak i ona unikała jej, z nią nie mogła by się skonfrontować.
- Żyjecie w świecie ideałów, w świecie sentymentów. Chcecie rządzić w wioską pełną szlachetnych ideałów, ja też - Zamachnęła się ręką wskazując na okno znajdujące się za nią, za którym widniały zabudowania Oto.
Ja też o tym marzę. - Wycelowała palcem w każdego z nich, a jednocześnie w żadnego. – Lecz przepowiadam wam. Jeśli będziecie tak zaślepieni, to już niedługo będziecie rządzić cmentarzem- Zamilkła i zwróciła swój wzrok w kierunku Oroshiego. Uśmiechnęła się do niego, tak jak matka uśmiecha się do swojego dziecka, gdy te wymyśla jakiś słodki, a jednocześnie głupi plan.
To chyba nie jest już opcją… - Przedziwne było to pożegnanie. Lecz Kyoukage, nie, teraz już po prostu Yusuke, odpowiadało ono.

Obrazek
Administrator
 
Posty: 686
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 19:14

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Nieaktywny MG » 2 sie 2017, o 23:04

Pogoń za ANBU wciąż trwała - nie minęło bowiem dużo czasu od chwili, w której nietoperz oraz Jonin opuścili to miejsce. Radni słuchali odpowiedzi Kyokukage, która powtarzała jedynie te same słowa, a co gorsza, sama sobie zaprzeczała. Starzec spojrzał jej w oczy - jego spojrzenie mówiło wszystko. To jedno spojrzenie wystarczyło, by wiedziała, co o myśli o tym, co miała do powiedzenia.
- Na pewno nie chcę, żeby przed tym chłystkiem chronił mnie zdrajca, który w każdej chwili może wbić mi nóż w plecy tak jak czwórce naszych shinobi - odpowiedziała jej Okarina, spokojnym, ale i drwiącym, głosem - Wystarczająco dużo. Ci genini, są bardziej wartościowi od niego. Nie jest on również jedynym Joninem w naszej wiosce - dodała, nie spuszczając oczu z jeszcze stojącego na uboczu chłopaka.
- Mówisz o ideałach? Gdzie są te szlachetny ideały, kiedy kryjesz kryminalistę, który na każdym kroku im zaprzecza? Jesteś szalona, Yusuke. Kompletnie postradałaś zmysły! - pokręcił tylko głową - Największym wrogiem Otogakure no sato jesteście w tej chwili wy. Wasza dwójka, jedno z was wybija nas od środka, a drugie sprawia, że część mieszkańców naszej wioski, shinobi którzy nam ufali, po prostu zniknęła. Nie, Yusu. To ty jesteś ślepa. Zastanów się, czy służyłaś wiosce, czy człowiekowi, który tobą manipuluje - dokończył mężczyzna.


Chłopak odwrócił się ku Kyokukage, ukrywając w rękawach dłonie - miał jeden cel, nie chciał, by stojący lekko pod kątem radni cokolwiek zauważyli. I faktycznie - połowicznie mu się to udało. Nie przemyślał jednak wszystkiego. Składanie pieczęci wymagało użycia chakry, jej mieszania - a tak się składało, że w tym pomieszczeniu znajdowały się dwie osoby, które odznaczały się zdolnościami sensorycznymi. Jedną z nich była Nagano Yusuke, a drugą Shiin Okarina, która już w chwili złożenia pierwszej pieczęci doskonale wiedziała, co się święciło. Oroshi próbował wykonać technikę.
- Uwaga! - wykrzyknęła pierwsze słowo, które wpadło jej do głowy. Natychmiast, żeby ostrzec pozostałych, którzy byli przecież przygotowani na ten scenariusz. Wiedzieli, co wydarzyło się poprzednim razem, również w gabinecie.

Jednakże o dziwo, to siedząca dotąd za biurkiem Kyokukage zareagowała. Kyokukage, z której twarzy zniknął już wcześniejszy uśmiech i rzuciła się w jego kierunku, dając upust swojej siły i niszcząc biurko pod swoimi stopami, które się pomiędzy nimi znajdowało.
- Przepraszam, ale nie mogę znów pozwolić ci uciec! - krzyknęła, biegnąc w jego kierunku. Nie mógł zdążyć złożyć pieczęci, musiał uniknąć bezpośredniego ataku.
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Hebi Oroshi » 3 sie 2017, o 00:59

Hebi w ostatniej chwili uśmiechał się do swej obecnej władczyni, wiedząc że ich spotkanie może być tym ostatnim… Chciał zapamiętać te rysy twarzy, pamiętać jej delikatny makijaż, krwiste usta, kruczoczarne włosy… Mimo że połowę swojego życia walczył z tą kobietą bardziej mentalnie niż fizycznie, to w pewnej chwili zapragnął poświęcić życie by właśnie ją wznieść na skrzydłach szacunku i potęgi w oczach innych. Nie interesował się tymi robalami za swymi plecami, byli zwykłymi padalcami których mógłby rozgnieść w kilku chwilach budując fundamenty Otogakure na nowych zasadach… Jednak czy przyniesie mu to spokój, czy śmierć dziecka, starca i dziwaka od nietoperzy mogła coś zmienić.
Oroshi zaczął składać pieczęcie walcząc z własnym ja które podpowiadało mu by został… Ostatni krótki uśmiech i ostrzeżenie za swymi plecami.
Później stało się coś czego nie zrozumiał… Jego Kyokukage, kobieta która chwilę temu niemal kazała mu uciekać, nagle rzuciła się w jego stronę z okrzykiem pełnym przekonania że tym razem nie pozwoli mu odejść. Może i kobiety miały zmienny charakter, jednak to było zbyt irracjonalne by mogło być prawdziwe.
Na ich nieszczęście zdenerwowali młodzieńca na tyle by zapragnął jednak pozbawić ich życia. Przez rok pozwalało mu dbać o osadę, nadali mu tytuł i władzę nad najbardziej tajemniczą organizacją Anbu, dali dostęp do wiedzy o wszystkich klanach i tajemnicach oddziałów badawczych… I nagle przyszli tu by przedstawić go jako zbrodniarza niegodnego miana shinobi. Gorzej, oni zaczęli majaczyć o tym że byle genin czy marny Jonin bez imienia jest w stanie przyćmić jego własny blask. Oroshi wiedział co potrafi, widział tych “Joninów” jak z przerażeniem i wdzięcznością pozwolili chłopcu ratować swe życie w czasie napaści shoguna… Nadszedł koniec dla pewnej epoki, on ją zakończy…
Hebi wydał z siebie krzyk zmieszany z sadystycznym śmiechem, po czym wypuścił z rąk węże obracając się wokół własnej osi… Stworzył z nich coś na miarę długich biczów, tratując wszystko co mogło się do niego zbliżyć… W następnej chwili rozpadł ciało na dziesiątki węży, sklejając ciało na nowo tuż pod sufitem, tak że teraz zwisał do góry nogami przyklejając się do podłoża.
Chłopak na nowo skoncentrował chakre, po czym złożył jedną pieczęć wypowiadając krótkie słowo…
- Kai
To nie mogło być prawdziwe, Kyokukage nie mogła w ciągu minuty zmienić się z jego przyjaciółmi w ponownego wroga… Ostatnim razem złapała go w swe zdolności Genjutsu, jeśli i tym razem tak postąpiła, to znaczyło tylko że chłopak był dla niej jedynie bronią… Zwykłym narzędziem którego starała się pozbyć pod presją swych towarzyszy… Jeśli byłaby to prawda, całe jego życie znów otoczy się mrocznymi firanami samotności i nieufności wobec świata… Oby to jutsu nie przyniosło efektu.

Technik
Sen'ei Tajashu [Pakt]
Hebi no Karada [WT]
Kai
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Nieaktywny MG » 4 sie 2017, o 00:59

Oroshi ewidentnie miał swoje powody, by myśleć w ten sposób o radnych - ale czy były właściwe? Chłopak miał swoją własną wizję świata, który go otaczał, swoją własną wizję co do tego, jak miałaby wyglądać wioska, w której mieszkał. Co nie oznaczało, że wszyscy się z nią zgadzali - być może właśnie Kyokukage, rozdarta pomiędzy tymi myślami, zdała sobie sprawę z tego, że chłopak rzeczywiście zagrażał jej wiosce, że nie mogła pozwolić, by jakkolwiek zagrażał bezpieczeństwu Otogakrue no sato. Tak naprawdę, to ciężko było określić, co takiego siedziało w głowie tej kobiety, kiedy nagle wstała ze swojego miejsca i rozbiła pod swoimi stopami biurko, z którego pozostały jedynie drzazgi i kawałki desek. Może poczuła się zdradzona w chwili, w której nie był przy niej gdy był jej najbardziej potrzebny? Czy to właśnie oznaczały jej ostatnie słowa i uśmiech?


W każdym razie, kobieta nie zdążyła do niego doskoczyć, gdyż wypuszczone przez niego węże skutecznie powstrzymały ją przed ciosem - była zmuszona wykonać unik, po którym Hebi rozpłynął się, tworząc ze swojego ciała setki węży, które wijąc się, wspięły się po ścianach i uformowały postać pod sufitem. Tam też, skoncentrował chakrę w swoich stopach, by się do niego przytwierdzić i zaburzył przypływ chakry. Obraz Kyokukage, która się na niego rzuciła był dla niego całkowicie nierzeczywisty, nielogiczny. Nagle, obraz wokół niego zawirował. A on znów stał w tym samym miejscu, przed Kyokukage, podczas gdy radni nadal wpatrywali się bezpośrednio w niego. Obok Yusuke stała Okarina, która zdawała się być wyraźnie zaskoczona tym, że chłopak tak prędko wydostał się z jej iluzji.
- Nie dość wam, że szantażujecie mnie moją własną siostrzenicą?! - spytała uniesionym głosem Kyokukage, która ewidentnie zdawała się być rozbita. Nie mogła nic tutaj zrobić, jej mina mówiła wszystko - była bezsilna.

// Następnym razem jak nie wrzucisz technik w spoilerach to ci ich nie uznam. Odliczaj też proszę chakrę. Proszę też o uzupełnienie linku do WT w profilu. //
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Hebi Oroshi » 4 sie 2017, o 01:41

Hebi zdawał sobie doskonale sprawę ze swych zalet i wad. Wiedział że jego mocną stroną była zwinność i zręczność, jednak nie miał co liczyć na siłę ciosów… Klan Hebi stworzony był do szybkich kontrataków i ucieczek gdy robiło się gorąco. W tej chwili gdy cały świat stanął na głowie, a on dosłownie przykleił się do sufitu używając techniki przerwania iluzji, wszystko wokół rozmyło się jak po nagłym wybudzeniu… Znowu stał na środku gabinetu gdzie jeszcze chwilę temu walały się deski z rozbitego biurka. Tym razem jedyną zmianą było to że Nagano Yusuke stała obok swej siostrzenicy, z wyraźną rezygnacją wpatrując się w zebraną grupkę rady wioski…
Hebi nie rozumiał nic z tego co działo się wokół niego, jednak nawet w swym świecie egoizmu i jednego sprawiedliwego głosu, widział że stawka była dla niej zbyt wysoka… Nie mógł tego zrobić, nie mógł wykonać kolejnego ataku który mógłby pozbawić życia jedyną osobą która znaczyła dla niej więcej niż cały świat…
Przez całe swoje życie był sam, zawierał sojusze które upadały szybciej niż budynki pod cielskiem Mandy, zawierał przyjaźnie teraz tak liche w upływie czasu.
Hebi spojrzał na mężczyzn zgromadzonych w sali, zdając sobie sprawę kto jest prawdziwym zagrożeniem dla wioski… Może i jego wizja Otogakure była pozbawiona sensu, jednak nie była tak chora jak ich próbą zgarniają wszystkiego pod przykrywką działania dla społeczeństwa… Ci ludzie bali się, bali się o swoje rodziny i swoich kamratów, bali się bo stary porządek który znali i upadał, nie potrafili odnaleźć się w świecie pędzącym ku nowym czasom.
Oroshi nienawidził ich z całego serca, jednak nie na tyle by postawić na szali życie Kyokukage…
Wypowiedział tylko jedno krótkie słowo skierowane wprost do niej, jednak wciąż stał odwrócony plecami… Nie mógł teraz spojrzeć w jej oczy, złamał swoją obietnicę, nie obronił osady przed wewnętrznym wrogiem którego nie wykrył w porę.
- Przepraszam…
Gdy wszystko wydawało się jak gdyby miał nadejść kolejny atak z jego strony, Oroshi wyciągnął dłonie w ich stronę… Ten gest mógł oznaczać tylko jedno, poddał się… Poświęcił własny los by one mogły żyć spokojnie… To chyba koniec legendy o dziecku z probówki.
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Nieaktywny MG » 4 sie 2017, o 22:41

Oroshi mylił się przede wszystkim co do jednego - przy Kyokukage nie stała jej siostrzenica - Miho, a jej była asystentka - Shiin Okarina. Miho wciąż znajdowała się przy dwójce radnych - przy wyraźnie pewnym siebie Takeshim, oraz wiecznie spokojnym i opanowanym starcem. Gołym okiem można było tutaj dostrzec ich "protekcję", którą otaczali młodą dziewczynę. Nawet Hebi, słysząc to jedno zdanie wypowiedziane przez kobietę, widział tutaj ich zepsucie - czyżby rzeczywiście posuwali się do tego, że wyprali mózg nastolatki i wysługiwali się nią, by w ten sposób szantażować Yusuke? Młodzieniec widział tylko jedną - swoją, stronę medalu. Oni być może widzieli swoją, a może nawet byli takimi samymi egoistami jak on, próbującymi pozostać przy własnym stołku pod wygodnym pretekstem. A może... Kyokukage wysnuła zbyt daleko idące wnioski. A Oroshi nie miał najmniejszego zamiaru narażać tę kobietę. Czy możliwym było, że przejmował się nawet jego siostrzenicą? Czy może bardziej chodziło tutaj o to, że śmierć siostrzenicy doprowadziłaby do stoczenia się tej oto kobiety? Na twarzy spokojnego starca pojawiło się jednak, mimo wszystko, zdziwienie. Zdziwienie, gdy chłopak wystawił dłonie w stronę dwójki radnych, którzy byli ewidentnie gotowi do tego, by uniknąć kolejnego ataku. Ataku, który nie nadszedł, gdyż jego dłonie nie wykonały żadnego ruchu poza tym, by dać im znać, że się poddaje.
- Czy na pewno wiesz, co to oznacza? - spytał ostrożnie radny tonem, który wskazywał również na to, że był niezwykle ostrożny i w pełni mu nie ufał - Zostaniesz osądzony i osadzony za swoje czyny, wyjdziesz po latach, po których znów będziesz mógł pełnić swoje obowiązki. Jednak nie stanie się to w tym roku, ani następnym. Trochę to potrwa - ciągnął, podczas gdy pozostali radni milczeli - Jeśli mówisz prawdę, jeśli naprawdę tak myślisz, nie zaznasz wolności przed długi czas. Powiedz mi, chłopcze, czy naprawdę rozumiesz istotę zbrodni, które popełniłeś. A może planujesz podstęp? - spytał, po czym po krótkiej chwili milczenia miał złożyć cztery pieczęci. Pieczęci, po których wokół Oroshiego miały wydostać się cztery pnącza, które powoli miały owijać się wokół jego ciała, by kompletnie w ten sposób go unieruchomić. Czy on jednak chciał się na to zgodzić? Czy miał taki zamiar?

Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Hebi Oroshi » 5 sie 2017, o 00:10

Hebi nie był przyzwyczajony do składania broni…Zazwyczaj walczył do samego końca, a przekonać się o tym mogli wszyscy przeszli wrogowie, łącznie z kobietą która stała teraz za jego plecami.
Chłopak nie był przykładem totalnego, wcielonego zła… Po prostu często dokonywał złych wyborów.
Młodzieniec bez cienia wątpliwości był w stanie poświęcić się jednak że szczęście istoty która jako pierwsza w niego uwierzyła. Nagno była kimś więcej niż tylko jego przywódczynią, stała się światłem którego poszukiwał przez całe swe życie, brodząc w ciemnościach niczym zagubione dziecko.
To prawda że dokonał czynów niegodnych człowieka pragnącego bronić innych, dokonał tylu przestępstw że już dawno powinno się go osadzić w najmroczniejszej celi… Jednak czy nawet ktoś taki nie zasługiwał na drugą szansę.
Oroshi opuścił głowę gdy technika jednego z radnych zaczęła oplatać jego ciało. Nie miał odwagi spojrzeć w oczy Nagano… Wiedział że zawiódł ją bardziej niż sztylet wbijający się w ciało z rąk najbliższego przyjaciela… Obiecał że będzie jej podporą, że już nigdy nie zostanie sama w obliczu zagrożenia.
Oroshi zacisnął szczękę by samotna łza zatrzymała się w miejscu, pragnąc już tylko udać się do miejsca gdzie spędzić resztę swego nędznego życia… Nie odezwał się nawet słowem, nie były one tutaj potrzebne.
Przed oczyma przeleciały mu wszystkie sceny z życia… Pierwsza misja na której ktoś ujrzał jego technikę regeneracji, egzamin na chunina gdzie razem z Mayurim dali z siebie wszystko, wielkie skandale i odkrycia w których brał udział… Powolne spaczenia którym się poddawał, ogromne figury świta które spotykał i ludzie którzy nie uzyskali należytego szacunku z jego strony… Wszystko co kreowało to kim był i kim się stał… Gdyby tamtego dnia aktywował Akatsuki, być może nie stał by w miejscu gdzie obecnie przyszło mu się znajdować.
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Nieaktywny MG » 5 sie 2017, o 22:38

Radny wpatrywał się w Oroshiego w milczeniu, najprawdopodobniej oczekując po prostu odpowiedzi na swoje pytania. Chłopak w ten sposób nie zaprzeczył, ale również nie potwierdził jego słów, co sprowadzało się do tego, że starszy mężczyzna nie wiedział czego tak naprawdę mógł się po nim spodziewać - oczywiście mógł skłamać, lecz nawet pojedyncze urywki zdań mogły naprowadzić go na jakikolwiek trop. Nie dostrzegał jednak w nim żadnej agresji. Nie było jej nawet wtedy, kiedy zielone pnącza, jakby strączki fasoli, powoli oplatały nogi, później uda, klatkę piersiową, aż w końcu dłonie, by Hebi w żaden sposób nie mógł złożyć pieczęci. Radny skinął następnie głową ku Takeshiemu, który stojąc dotychczas w tym samym miejscu, opuścił pomieszczenie, by pozostawić wszystkich w swoistym transie. Kyokukage wpatrywała się w napięciu w Oroshiego, w jej oczach można było wyczytać zmartwienie oraz dotychczasową bezradność - nie wypowiedziała jednak żadnego słowa, mimo że jej znajdująca się na biurku lewa dłoń ścisnęła się w pięść.

I nagle, zupełnie niespodziewanie, świat wokół Oroshiego ponownie zawirował, rozproszył się, gdy poczuł jak prąd przeszywa jego ciało, jakby pozbawiając go sił. Uderzenie ładunku elektrycznego wywołały u niego ból wyraźnie odczuwalny, chwilowy ból, który jednak szybko ustąpił, Hebi został postawiony zaś przed rzeczywistością - tym prawdziwym światem, w którym kilka metrów przed nim stał Takeshi, pięć metrów za jego plecami Okarina, a pomiędzy nim a stojącą za biurkiem, wyraźnie zdenerwowaną Kyokukage, Miho, która w ten sposób nie chciała pozwolić na to, by dotychczasowa przywódczyni Otogakure no sato się wtrącała. Jedynie najstarszy radny stał dokładnie w tym samym miejscu co wcześniej, rzucając krótkie spojrzenie ku Kyokukage, by zaraz po tym spojrzeć na Oroshiego.
- Tak, to już rzeczywistość - odparł spokojnym głosem, wskazując z oddali miejsce, w którym zostało umieszczone urządzenie na brzuchu młodzieńca. Czuł, że się tam znajdowało i uniemożliwiało jakiekolwiek użycie chakry - Nie próbuj proszę używać żadnych technik, źle się to skończy - Nagano Yusuke przegryzła tylko wargę, ścigając pięść zupełnie tak jak chwilę wcześniej w przedstawionej przez starca wizji. Bardzo dobrze ją wtedy odwzorował, w końcu znał ją od kilkudziesięciu lat. Mimo że chciała pomóc, nie mogła zaatakować własnej siostrzenicy. Była niemal całkowicie bezsilna.
- W oczekiwaniu na twój osąd, zostaniesz umieszczony w celi. Nie zwiążemy cię, nie poniżymy. Zostaniesz odprowadzony tam przez strażników. Nie próbuj ucieczki, a będziesz godziwie traktowany - dodał od siebie Takeshi, pozwalając sobie na chwilowe usunięcie charakterystycznego uśmieszku ze swojej twarzy. Nie trzeba było długo czekać na to, aż do sali wejdzie trójka ubranych w charakterystyczne dla Otogakure stroje, strażników, którzy początkowo zdawali się być ewidentnie zmieszani tym widokiem. Spojrzeli pytającym wzrokiem najpierw na Kyokukage, a potem na radnych - i to starzec, gromiąc najpierw z nie mniejszą zachłannością wzrokiem Kyokukage, się do nich odezwał.
- Odprowadźcie Hebi Oroshiego do celi numer 3 - po tych słowach, Takeshi oraz trójka shinobi mieli odprowadzić Oroshiego na miejsce. Nie chcieli wzbudzać po drodze zbędnych sensacji.


Przedmiot:


Przenosimy się tutaj
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Poprzednia strona

Powrót do Siedziba Kyokukage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników