Droga do siedziby Daimyo

Mogłoby się wydawać że to prawie pustkowie czy kanion. Nic bardziej mylnego. Jak w okolicznych krainach jest tu duża wilgotność powietrza. Jest bardzo zalesionym krajem, większość porasta drzewami liściastymi. Głównym zajęciem mieszkańców tej osady jest wszelaki przemysł wydobywczy różnych surowców takich jak węgiel, siarka, złoto, cenne rudy metali a nie rzadko diamenty, szmaragdy. Jest to obszar obfitujący w kamienie szlachetne skąd kraj przybrał przydomek kamieni.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 9 lip 2019, o 14:27

[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
49/???

Saiko

Kazekage, przeklinając brak przygotowania poprzednio techniki medycznej, dalej kontynuowała swoją "ucieczkę". Teren na którym wcześniej walczyli był dla niej niekorzystny, więc zmiana go była tylko naturalna. Czemu jednak przeciwnik za nią podążył? Pewność siebie, a może głupota? To drugie nie pasowało trochę do czterdziestoletniego shinobi, który musiał widzieć wiele w swoim życiu.
Nagle, ni stąd ni z owąt, Saiko mogła poczuć jak zaatakowała ją dziwna gorączka, która natychmiastowo odebrała jej część sił. Mogła ona zauważyć, że staje się trochę wolniejsza i generalnie dziewczyna czuła się słabiej niż parę sekund temu. Nie widziała, ani nie wyczuła sensorem, by jej przeciwnik coś zrobił. Musiał być inny powód ku temu osłabieniu. Jedyne czego mogła być pewna, to że Tetsu również zwolnił a w jego oczach było widać lekkie zdziwienie sytuacją.
Oddalenie się od pałacu daimyo zajęło jej trochę dłużej niż normalnie by to zajęło, ale ostatecznie dzieliło ją od budynku 70 metrów. Bezpośrednio pod nimi znajdowała się średnio zaludniona część stolicy (znajdowaliścię się na wysokości 35 metrów). Wprowadzając swój plan w życie, Kazekage gwałtownie zawróciła a w jej dłoni pojawiło się potężne skupisko chakry raitona, które było w stanie powalić nawet najsilniejszych przeciwników. Pełnią swojej prędkości ruszyła w stronę Tetsu, chcąc go wyeliminować raz na zawsze.
Tenbatsu znała wiele rzeczy, które ułatiwały jej trafienie wroga. Można powiedzieć nawet, że większej szansy by nie miała nie ważne co by potrafiła. Cała reszta zależała wyłącznie od reakcji jej przeciwnika, na którą też była gotowa w większym stopniu. Pierw Tetsu wyłączył latanie i zaczął opadać w dół, w stronę miasteczka. Taką możliwość przewidziała, przez co bez problemów zmieniła trochę kierunek lotu, tak by go dopaść jak najszybciej. Mogła też wyczuć jak ten zaczyna przelewać chakrę i wytwarza jedno ze znanych jej jutsu. Jūha Reppū Shō, wytwarzające sporych rozmiarów łapę z chakry fuutonu. Mobilność "kończyny" znacznie utrudniała Saiko trafienie bezpośrednio w cel i ostatecznie wymusiła starcie pomiędzy Raikiri a techniką wiatru. Użytkowniczka raitonu mogła wyczuć, że jej jutsu nie przebije się z wyłącznie jednego powodu. Słabości żywiołowej na techniki fuutonu. Obie techniki anulowały się wzajemnie, nie zadając żadnych obrażeń ich użytkownikom.
Akabe dalej opadał w stronę miasta i nie atakował. Może nie był w stanie, a może miał jakiś plan? Jedyne co Kazekage wiedziała, to że nie używał on żadnej chakry w tym momencie.

Saiko:
ilość chakry Tetsu: 9 150 / 10 000
odległości:
- 5 metrów do opadającego Tetsu
- 70 metrów do budynku, na którym wcześniej działa się akcja
- 30 metrów do miasta pod nimi (dla Tetsu 25 metrów)
rany:
1. głęboko rozcięty prawy policzek i warga - nie zostało nic poważnego uszkodzonego, krwawią jednak dość obficie
2. rozcięta lewa brew i czoło - brew dość mocno krwawi, ograniczając wzrok Saiko w lewym oku, dopóki ta nie wyleczy rany. Rana na czole jest dość płytka i wywołuje tylko lekki strumyk krwi


Seitaro


Walka trwała dalej, a każdy atak Seitaro dalej był odbijany przez podmuchy powietrza. Jego przeciwnikowi jednak pozostało już niewiele chakry (około 2000), a rany które wcześniej zdecydowanie mu doskwierały. Nagle mędrzec - jak i lew siedzący mu na ramieniu - mogli poczuć nagły atak gorączki, która natychmiastwo wyssała z nich część sił. Jej pochodzenie było nieznane, biorąc pod uwagę że słońce w tym kraju było niczym w porównaniu do tego w Sunie. Ich przeciwnik też nie przelewał w tamtym momencie chakry, więc nie mogła to być jego wina. Właściwie, to maska nr 2 też nagle zwolniła, czyli gorączka musiał też mu doskwierać. O co jednak chodziło, Maji nie mógł wiedzieć...
Chcąc szybciej zakończyć to starcie, Seitaro postanowił zmienić trochę plan swojego ataku. Stworzył "wiertło" które natychmiastowo poleciało w stronę użytkownika fuutonu. Ten początkowo był w stanie ledwo go uniknąć, ale ciągłe naparacie ze strony Majiego zmusiło go do próby odbicia ataku techniką wiatru. Był to ostatni błąd jaki maska nr 2 popełniła w swoim życiu. Fala powietrza uderzyła w wiertło, jednak jego siła była zbyt wielka z paru powodów. Choćby kształtu, który zmniejszał siłę jaką powietrze wywierało na nie. Bardzo szybko żelazny piasek przebił się przez jutsu fuutonu, a jego przeciwnik nie zareagował na ten fakt. Może to było zmęczenie, może rany w końcu z nim zwyciężył, a może zwyczajnie się poddał. Seitaro nigdy nie dowie się tego, gdyż w następnym momencie wiertło wbiło się w ciało jounina i po paru sekundach rozniosło je na większe kawałeczki, które to zaczęły opadać w stronę stolicy. Podniebna walka była jego zwycięstwem. Seitaro nie musiał nawet tworzyć trójwymiarowej sieci kolców.
Maji mógł teraz skupić się na pozostałych wrogach. Patrząc w stronę swojego poprzedniego pola bitwy na ziemi, mógł zobaczyć totalne zniszczenie. Budynki które wtedy tam stały zostały całkowicie rozniesione - najpewniej przez jego poprzedni atak. Wszelka roślinność jaka wcześniej sobie tam rosła również została zniszczona. Na polu bitwy mógł wyczuć tylko dwóch wrogów - jednego, umierającego który wcześniej znajdował się przy wodzie i drugiego, ostatniego jounina używającego technik dotonu, klęczącego obok rannego. Chuunini którzy wcześniej tam byli uciekli gdzieś. Maji mógł wyczuć ich gdzieś głębiej w mieście i dość daleko od jego aktualnej pozycji. Tak samo mógł wyczuć Saiko w oddali, która dalej toczyła swoją bitwę.
Mapka sytuacji
odległości:
- 150 metrów do pozostałych wrogów (latasz jakieś 120 metrów nad ziemią)


Kolejność odpisu dowolna
 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Yami Saiko » 9 lip 2019, o 15:12

Plan planem ale nie wszystko jednak mogło iść zawsze po myśli kunoichi. Przygotowanie było dobre ale różnica w dystansie pozwoliła na kontrę w postaci wietrznej ręki. Przeciwnik teraz zaczął opadać w kierunku samej ziemi. Co na to Kazekage? Leciała cały czas za nim. Patrząc na fakt, że nie wyczuwała teraz mieszania się chakry a sama korzystała z lotu, miała teraz w powietrzu chwilową przewagę. Był również w odpowiednim zasięgu, dlatego przyszła pora zalać go odpowiednią ilością ataków na które i on będzie miał kłopot by skontrować czy uniknąć.

Pomijając całkowicie pieczęci stworzyła obok siebie trzy własne kopie. Każda z Saiko miała odpowiednie zadanie do wykonania. Oryginał wyciągnął lewą rękę przed siebie. Powód? By natychmiastowo wchłonąć jakiekolwiek jutsu jakie poleci/zostanie użyte przez wroga.

Klon numer jeden - po jej prawej stronie - wytworzy elektryczny miecz chidori, który pośle w kierunku klatki piersiowej członka Yohei.

Klon numer dwa - po jej lewej stronie - wykona zamach wachlarzem, śląc wietrzne ostrza by poćwiartowały jakąkolwiek część ciała na jakie natrafi.

Klon numer trzy - po jej lewej stronie - wypluje dziewięć ognistych smoczych głów. Zwiększona ilość miała utrudnić uniki a te nawet jeżeli wykonane, nie chronią przez poparzeniami.

Yami wiedziała, że pod sobą miała już miasteczko ale wciąż, nie był to budynek lorda feudalnego. Priorytet był więc w bezpiecznej odległości a życiem nieznanych sobie ludzi niespecjalnie się przejmowała. Celowo jednak nie mieszała swoich własnych jutsu ze sobą. Wolała kilka różnych ataków niż jeden wzmocniony lub by coś siebie własnego skontrowało bądź nie wchłonęła własnych ofensyw.

Każdy ruch którejkolwiek z dziewczyn ma identyczną koordynację, przewidujący ruch wroga za pomocą Sharingana oraz innych atutów w jej posiadaniu. Oczywiście zabezpieczyła siebie techniką medyczną bo jednak tak bliski kontakt z tyloma jutsu może zakończyć się potencjalnym wybuchem.

Dostrzegła oczywiście dziwne odczucie osłabienia i choroby. Przejęła się tym z punktu widzenia medycznego ale wiedziała, że sprawą nie mogła się zająć kiedy walczyła. Modliła się jednak, że nie padła ofiarą jakieś trucizny. Powolne odczuwanie zmęczenie pojedynkiem też nie pomagało.

Spoiler:
Raikiri
Spoiler:

Meiton
Spoiler:

Sharingan
Spoiler:
 
Posty: 1169
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 9 lip 2019, o 21:00

Maji wreszcie odniósł sukces, z satysfakcją patrzył jak ostrosłup przedziera się przez fale wiatru i ostatecznie rozrywa w strzępy. W tamtym momencie, upojony zwycięstwem jeszcze nie odczuł skutków pewnej choroby, jednak już po chwili, kiedy tylko było po wszystkim i miał mnóstwo czasu by przyjrzeć się wszystkiemu dookoła i zastanowić się co dalej, poczuł się dużo słabiej. Nie inaczej było z lwem, dla którego takie osłabienie wydawało się wręcz nienaturalne. Pierwsza myśl Majiego była taka, ze podczas całego tego ferworu walki przypadkiem zaciął się, choćby delikatnie, swoją zatrutą kataną. Jednak nic go nie bolało, nic nie piekło, a nagłe słowa Kuromaku wyprowadziły go z myśli, że tylko on padł ofiarą tego osłabienia.
- Czujesz to dzieciaku? Co za nieznajome wrażenie... - zabrzmiał mędrzec. Seitaro potwierdził kiwnięciem głowy i zaczął się co nieco rozglądać. W ten sposób zauważył w oddali jak Saiko wyprowadza serię żywiołowych technik w jednego przeciwnika, który musiał być dość silny skoro leciało w niego aż takie kombo. Nad tym długo jednak nie rozmyślał, nie chodziło mu sprawdzenie co tam u Kazekage. Wpadł mu pomysł, że skoro posiada zdolność wyczuwania i przyciągania energii natury, to może uda mu się dowiedzieć skąd pochodzi to uczucie, temu też zwiększył dodatkowo zasięg swojego sensora. Ale zdanie klucz - może uda mu się. Była to bowiem tylko teoria, nic ponadto. A jeśli była to czyjaś technika, to trzeba było przyznać, że miała niezły zasięg i dość dużą siłę działania.
W każdym razie odłożył swe rozmyślania na plan dalszy, bo a nuż przyczyna tego może mieć jakieś medyczne uzasadnienie, w czym się nie znał. Dlatego może najlepiej będzie poczekać na Saiko, a tymczasem należało pokonać ostatniego przeciwnika.
Seitaro wraz ze swymi żelaznymi strukturami zapikował w dół, z czego ostrosłup puścił w awangardzie. Miał z pełną siłą uderzyć w miejsce, w którym znajdował się ostatni dwaj przeciwnicy. Na pewno będzie spooro huku, dymu i gruzu przy uderzeniu, ale czy to będzie na tyle skuteczne by zmiażdżyć ostatnich dwóch? Zobaczymy, jeśli ci dwaj w porę unikną ataku, to powstała kurzawa zostanie naturalną zasłoną dymną dla sieci trójwymiarowych kolców. Sam Seitaro zachował bezpieczną odległość 35 metrów nad ziemią.



Spoiler:


Spoiler:

Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2050
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 10 lip 2019, o 15:12

[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
52/???

Saiko

Saiko planowała wykorzystać swoją chwilową przewagę w powietrzu, poprzez wytworzenie klonów i posłanie w jej przeciwnika fali jutsu, jednocześnie się zabezpieczając przed jakimkolwiek jutsu on mógł użyć. Był to dość trudny do wykonania plan, bo Kazekage musiała uważać żeby nie wciągnąć przy okazji swoich technik. Nie mniej jednak, do takiej sytuacji dojść nie miało. W momencie w którym Yami stworzyła klony, Akabe przywołał do swoich rąk duży zwój. Kiedy zaczęła ona posyłać swoje techniki, on rozwinął zwój i przesłał do niego minimalną ilość chakry. O tym co się stało następnie, większość ludzi w Ishi no Kuni będzie mówić przez wiele, wiele miesięcy. Techniki Saiko poleciały we wroga, która to chcąc ją skontrować posłał w niej tonę żelastwa. Kunaie i shurikeny, a także różne ich wariacje. Małe i duże, takie mające przyczepione do sobie notki świetlne i takie co miały przy sobie notki wybuchowe. Chyba był tam cały arsenał możliwy dla shinobi do zdobycia. Naturalnie, siła jutsu Saiko poniszczyła część pocisków jakie zostały w nią posłane lub zwyczajnie je odbiła w stronę ziemii. Pozostałe jednak przedostały się lukami w jutsu i leciały w stronę Kazekage. Nie to jednak było najgorsze. Kombinacja jutsu jaką wykonała Yami groziłą sporym wybuchem. Dorzucić do tego tonę notek wybuchowych, które przez jutsu ognia mogły wybuchać samoistnie... Cóż...
Mieszkańcy Ishi no Kuni mogli zobaczyć jak na niebie - dość blisko ich miasta - powstaje potężna eksplozja o promieniu 20 metrów. Po chwili z eksplozji wyleciały dwie postacie, jedna została wyrzucona na zachód a druga na południe. Obie wylądowały w jakimś domostwie, strasząc rodzinę która aktualnie jadła tam kolację. Dzieliło ich od siebie jakieś 60 metrów.
Saiko, lądując w budynku mogła czuć jak wszystko ją boli. Technika medyczna zdecydowanie ratowała jej życie, skoro pomimo zminimalizowania ran i ich natychmiastowego gojenia się, dziewczyna dalej odczuwała ból. Całe jej ciało było czerwone i intensywnie parowało, próbując wszystko wyleczyć. Największa rana która nie mogła zostać wyleczona przez coś takiego to... utracone włosy, które właściwie już zaczęły się regenerować. Wybuch pozbawił także dziewczynę większości jej ekwipunku, który nie był odporny na takie rzeczy - w tym ubrań. Saiko mogła wydedukować, że gdyby nie odpalona technika to w paru miejscach jej kości zostały połamane, ciało poprzebijane i pewnie straciłaby parę kończyn. Jej leczące jutsu działało jak najszybciej potrafiło. Sensorem mogła wyczuć, że Tetsu nie rusza się z miejsca w którym upadł. Nad nią stały dwie osoby, mężczyzna i kobieta około 20 lat. Patrzyli na nią z przerażeniem, zapewne przez to jak wyglądała. Rezerwy chakry Tenbatsu zmniejszyły się dość poważnie, przez co potrzebowała jeszcze chwilę poleżeć, nim będzie w stanie się poruszać.

Saiko:
ilość chakry Tetsu: 9 050 / 10 000
chakra Saiko: 7 200
odległości:
- 60 metrów do nieruszającego się Tetsu
rany:
1. głęboko rozcięty prawy policzek i warga - nie zostało nic poważnego uszkodzonego, krwawią jednak dość obficie
2. rozcięta lewa brew i czoło - brew dość mocno krwawi, ograniczając wzrok Saiko w lewym oku, dopóki ta nie wyleczy rany. Rana na czole jest dość płytka i wywołuje tylko lekki strumyk krwi


Seitaro


Chłopak jak i jego przywołaniec nie mieli żadnych pomysłów skąd wzięło się to nagłe uczucie słabości. Skoro nawet Kuromaku - chodzący po tym świecie już wiele, wiele lat - nie miał pojęcia czym była ta "choroba", to Maji miał jeszcze mniejsze szanse na zrozumienie jej. Zauważył Saiko i nie przejął się nią, widząc jak wyprowadza potężne żywiołowe kombo w przeciwnika. Skupił się natomiast na swoim sensorze i próbował coś wyczuć, związanego z tym nowym uczuciem które mu doskwierało. Jego radar niestety nic specjalnego nie odkrył, czego wcześniej już w okolicach nie było. Postanowił zatem poczekać na Saiko, która bardziej znała się na medycynie i może coś wiedziała o jego stanie.
W między czasie udał się pokonać ostatniego przeciwnika, który to miał być dla niego mniejszym zagrożeniem niż wietrzny jounin. Pikując w dół, posłał swój ostrosłup przodem z nadzieją na proste wykończenie przeciwników. Przewidywał że unikną oni ataku, co następnie pozwoliłoby mu na wykończenie ich poprzez sieć trójwymiarowych kolców. Pozostały jounin jednak szybko przelał chakrę, widząć jak się zbliża, i wytworzył trzy kamienne ściany w które to ostrosłup Seitaro się wbił. Nie przebił on ich, co tylko świadczyło o wytrzymałości techniki użytej przez maskę nr 1. Maji użył szybko po tym sieci, która przez chwilę miała problem z przebiciem się przez ściany. Dało to wystarczająco czasu jouninowi na zniknięcie pod ziemią, unikając równocześnie ataku. Satetsu Kaihou w momencie w którym przebiło się przez kamieną ścianę, wbiło swoje kolce we wroga leżącego na ziemii - który to już wcześniej został mocno pokiereszowany - i go dobiło.
Seitaro mógł natomiast wyczuć, jak jounin pod ziemią w szybkim tempie zaczął kierować się w stronę pałacu daimyo. Widoczenie walka z Majim sam na sam była czymś do czego nie chciał dopuścić. Mędrzec lwów miał właściwie parę opcji w takiej sytuacji. Spróbować dobić jounina nim ten dotrze do pałacu, podążyć za nim lub nawet olać go i iść pomóc Saiko. Tyle możliwości...

odległości:
- 50 metrów do maski nr 1


Kolejność odpisu dowolna
 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 10 lip 2019, o 16:40

W jednej chwili miało miejsce dwie rzeczy, które równie mocno zajęły Seitaro. Pierwsza to wielka eksplozja sto metrów stad, która była efektem krzyża żywiołów Saiko, a druga to wyeliminowanie jednego przeciwnika i ucieczka następnego. Za tym ostatnim Seitaro zaczął lecieć, przyglądając się jednocześnie temu, co działo się w oddali. Wyczul jak Saiko dosłownie wylewa się z chakry, używając nieznanej Majiemu techniki i uderza o ziemie. Nie ukrywał zaniepokojenia, jednakowoż tak długo jak jej chakra nie gasła, tak długo żyła… poza tym była przecież Kazekage, najpotężniejszym Cieniem ze wszystkich. Seitaro z całej siły powątpiewał, by ktoś taki jak ona poległ. Nie martwił się wiec i ruszył w stronę pałacu, do którego ostatni oponent zmierzał, by pochwycić Daimyo. Zapewne, bo po cóż innego.

Seitaro, by przyśpieszyć swoje działania obniżył lot i zeskoczył na jeden z budynków, by użyć shunshina i znaleźć się tuz przed pałacem i wrogiem. Sennin namierzył najemnika i tym razem już starannie określił zasięg oraz odległości, by jutsu odniosło zamierzony skutek. Złożył jedna pieczęć i raz jeszcze stworzył ziemny wir(żelazo rozsypało się, Seitaro przestał je kontrolować), który miał pochłonąć dotonowca i zapewne cześć budynków w jego pobliżu. Seitaro jednak, pomimo swojej humanitarności, umiał określić priorytety. A te brzmiały tak: Życie Daimyo ponad życie jego poddanych. Jeżeli wszystko się powiedzie, Seitaro anuluje wir i wskoczy na najwyższe piętro budynku, gdzie miał zamiar się spodziewać lorda feudalnego. Zazwyczaj takie osobistości urzędują w najwyższych piętrach swoich siedzib… zresztą sugerował się też swoim sensorem. Jeżeli wyczuje kogoś o chakrze przekraczającej poziom choćby genina, będzie to sygnał by nie wlatywać na pełnej kurwie, bo mogą już nań czekać.



Spoiler:

Spoiler:

Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2050
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Yami Saiko » 10 lip 2019, o 17:17

Oczywiście, moment kiedy postanowiła uniemożliwić przeciwnikowi użycie technik opartych na chakrze było chwilą, gdzie ten wyciągnął zwój i zaczął odpieczętowywać Rikudo wie ile broni w jej kierunku. Część oręża zostało powstrzymane, część trafiło ją, część odleciało na wszelakie strony. Najgorszy jednak z tego wszystkiego był wybuch, który złapał obie strony. Opadające ciała wylądowały w różnych stronach. Jak natomiast miała się nasza bohaterka? Niezwykle źle. Ilość obrażeń jakie na siebie przyjęła nawet mimo zabezpieczenia w postaci jutsu medycznego, doprowadziła do utraty ciała i owłosienia. Nie trzeba było więc mówić jak wyglądała skóra. W uszach przez moment jej dzwoniło. Był to już kolejny przypadek, gdzie znalazła się w takiej sytuacji. Resztki koncentracji pozwalały jej określić gdzie znajdował się wróg. Ucieszył ją fakt, że także się nie ruszał. Nie była jednak w stanie ukazać tego jakimkolwiek ruchem ciała, nawet najmniejszym.

Seitaro dobrze natomiast zrobił udając się do siedziby Lorda Feudalnego. Póki żyła - a przynajmniej zakładała, że ten ma sposób by to wykryć - misja ocalenia władcę tego małego kraju była najważniejsza. Jej czerwone oczy dostrzegły młodą parę, którzy być może byli właścicielami domostwa dachu, na którym wylądowała. Jej wygląd z pewnością przerażał. Młoda para jednak mogła dostrzec, że mimo kondycji w jakiej znajdowała się kunoichi jej rany zaczynały się goić. Skóra zaczynała odrastać wraz z włosami. Jak dobrze, że wyuczyła się dziedziny Kami Ninjutsu. Latanie z łysą głową byłoby z pewnością powodem do nabycia depresji.

Nastolatka gdy tylko mogła cokolwiek powiedzieć skieruje te słowa do najbliższych osób:
-Jakieś ciuchy.. proszę.. - czy było to poniżej jej godności? być może. Bieganie i latanie jednak nago do końca wykonania bądź oblania zlecenia było gorszą opcją. Czy ktoś się więc nad nią zlituje? zobaczymy. Ciuchy oczywiście nie musiały być dobrane na miarę. Rozerwie te części przyduże by mieć cokolwiek na ciele. Oczywiście gdyby mieli wątpliwości albo dalej się zastanawiali, dopowie w jakim celu tu jest czyli ochrona ich Pana.

Po jakimś czasie (ustali prowadzący)...

Wyleczona ale niezwykle osłabiona walką i dziwnymi symptomami wzniesie się w powietrze. Co dalej? Zbliży się na odległość 10 metrów by po chwili jej czarne długie włosy wydłużyły się by pochwycić członka organizacji Yohei. Robiła to niezależnie w jakiej kondycji by się nie znajdował. Atak natomiast będzie z kilku różnych stron więc powinien mimo wszystko mieć z tym kłopot.

Spoiler:
Raikiri
Spoiler:

Meiton
Spoiler:

Sharingan
Spoiler:
 
Posty: 1169
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 10 lip 2019, o 18:44

[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
55/???

Saiko

Yami nim była w stanie coś powiedzieć, musiała odczekać parę sekund aż w pełni jej gardło i ustach się zregenerują. Czerwone ciało zostało z powrotem pokryte skórom i przestało parować, a włosy na głowie odrosły na tyle by nie przypominała chłopaka z krótkimi włosami. Na jej słowa, para dalej patrzyła na nią zdziwiona. Dopiero po chwili kobieta pokręciła głową by wybudzić się z zamyślenia i udała się do szafy, która znajdowała się w pokoju w którym Saiko wylądowała. Minęła minuta czy dwie, nim ta wyciągnęła jakieś ubrania. Jakąś zwykłą białą bieliznę której tylko dół pasował na Saiko, czarną koszulkę z długimi rękawami i białe spodenki, sięgające jej do kolan i trochę przyluźne - przez co ciągle zjeżdżały, dopóki czternastolatka nie dostała paska do ściśnięcia ich. Jedynie rękawy koszulki potrzebowały lekkiej edycji ze strony dziewczyny, i teraz sięgały jej do łokci.

Po jakichś 20 minutach, Kazekage była w stanie się normalnie poruszać. A przynajmniej tak normalnie jak się dało, biorąc pod uwagę że była totalnie wycieńczona. Ponad połowa jej chakry została zużyta, a obrażenia wcześniej otrzymane wymęczyły trochę jej mięśnie. Zaczęła ona lecieć w stronę członka Yohei, zostawiając mężczyzne i kobietę za sobą, bez żadnego słowa podziękowania. Po drodze widziała jak ludzie na ulicy zerkali w jej stronę i patrzyli na nią, póki się nie oddaliła bardziej. Teraz mogła zauważyć, że część miasta w której walczyli była trochę zniszczona. Parę domków zawaliło się a na ulicach znajdowały się dziury jakby po wybuchach. Wszystko wskazywało, że bronie ze zwoju Tetsu które zostały odbite przez jej techniki zbombardowały częściowo miasto. Z trzy budynki były jednak spalone, i wyglądało to jakby jej ogniste smoki w nie trafiły. Saiko nie skupiała się jednak na tym, tylko na dotarciu do przeciwnika i pojmaniu go.
Akabe wylądował w jakimś opuszczonym domu i jego stan przypominał jej własny, gdyby nie miała odpalonej techniki leczniczej. Mężczyzna stracił lewą rękę, włosy na jego głowie zostały całkowicie spalone i większość ciała była cała czerwona w poparzeniach. Liczne kości w całym ciele połamane. Jego lewy bok był cały zwęglony, a na torsie pojawiły się rany po kunaiach i shurikenach które go trafiły w wybuchu. Jeden większy shuriken siedział właśnie zagnieżdżone w prawym oku Tetsu. Yami mogła jednak zauważyć, że był on przytomny i oddychał, chociał miał z tym problemy. Aktualnie stał on i patrzył w stronę Kazekage z cichą złością w oczach. Bez żadnych oporów Saiko mogła pochwycić swojego przeciwnika włosami, gdyż ten zwyczajnie zbyt wolno się poruszał. Na jego ustach pojawił się jednak uśmiech.
- Ha! Mogłaś wygrać tą walkę, ale utwierdziłaś mnie tylko w przekonaniu że nie jesteś prawdziwą kunoichi. Tylko dzieckiem mającym zbyt wiele mocy. - powiedział w jej stronę zmęczonym, ale stanowczym głosem. Uparty był, to trzeba było mu przyznać.

Saiko:
ilość chakry Tetsu: 9 050 / 10 000
odległości:
- 10 metrów do oplątanego we włosach Tetsu
rany:
1. głęboko rozcięty prawy policzek i warga - nie zostało nic poważnego uszkodzonego, krwawią jednak dość obficie
2. rozcięta lewa brew i czoło - brew dość mocno krwawi, ograniczając wzrok Saiko w lewym oku, dopóki ta nie wyleczy rany. Rana na czole jest dość płytka i wywołuje tylko lekki strumyk krwi


Seitaro


Seitaro zaniepokojony był stanem Saiko, jednak jego aktualnym priorytetem była misja. Wątpił by coś było w stanie powalić najsilniejszą ze wszystkich cieni, chociaż zdecydowanie musiała się wysilić by pokonać swojego przeciwnika. Mędrzec lwów skupił się więc na przeciwniku, który to mu uciekał. Dzięki shunshinowi udało mu się w wyprzedzić przeciwnika poruszającego się pod ziemią i wylądować przed pałacem. Jounin dalej zbliżał się do pałacu, nie spodziewając się ataku ze strony Majiego. Ten wykonał prostą pieczęć i przywołał ziemne tornado, które raz dwa połamało jego przeciwnika. Sensorem mógł wyczuć, że tylko maska nr 1 stała się faktyczną ofiarą tej techniki. Tak jak przewidział, jutsu złapało część budynków przy drodze, ale nie było w nich żadnych cywili. Co nie zmienia faktu, że chłopak zniszczył częściowo stolicę Ishi no Kuni. Nie to było jednak jego priorytetem.
Maji anulował wir i wskoczył na najwyższe piętro budynku... które to złożone było z jednego pokoju, tego w którym Saiko spotkała Tetsu (pokój nie ma żadnych ścian ani dachu, znajdują się w nim tylko schody prowadzące na niższe piętro). Dlaczego to zrobił? Kto wie. Nie mógł wyczuć na tym piętrze żadnej chakry. Tak właściwie, to jego sensor mógł wyczuć tylko 2 jouninów i 4 t. jouninów, 6 chuuninów i 10 cywili na najniższym piętrze - czyli podziemiach pałacu. Poza nimi, pałac był opustoszały. Chakra cywili wskazywała że byli oni zbici w jedną grupkę i pozostawieni w jednym pomieszczeniu. Rzecz jasna, nie ruszali się oni nawet trochę. Obok nich było 6 stabilnych osób, również nie wędrujących po budynku. 1 jounin, 1 tokubetsu i 4 chuuninów. Ich odległość od cywili i brak ruchliwości wskazywały na to, że pilnowali "zwykłych" ludzi. Pozostały jounin, trzech tokubetsu i 2 chuuninów wędrowało po podziemiach dość spokojnie.

Kolejność odpisu dowolna
 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Yami Saiko » 10 lip 2019, o 22:19

Na cywili niezbyt patrzyła a nawet Ci, którzy dali jej jakieś ciuchy nie otrzymali żadnego słowa od dziewczyny. Tę dwójkę jednak zapamięta. Każdy dobry gest w jej kierunku był przeważnie nagradzany. Skupić się jednak musiała na nadal żyjącym przeciwniku i każdy, kto doświadczył tego kunsztu i był w nim szkolony na pewno wie, że nie mogła go teraz tak zignorować. Należało sprawdzić jak się trzymał i potencjalnie ocenić czy należało zakończyć jego żywot.

Podleciała więc i oceniła jego rany okiem medyka. Następnie złapała go za pomocą swoich włosów. Rzucił w jej kierunku uwagę, która powinna zaboleć. Nie przejmowała się jednak opinią jakiegoś zazdrosnego zgreda. Znała jednak już jego dumę oraz wiedziała co doprowadzać go może do wściekłości.
-W takim razie żyj ze świadomością, że pokonała Cię nie kunoichi a dziecko. - wykorzystała włosy by zrzucić go z budynku by uderzył o jakąś najbliższą ścianę. Mogła go zabić, nie było ku temu wątpliwości. Wolała jednak by jeszcze jakiś czas cierpiał zarówno mentalnie jak i fizycznie. Wybiła pozostałych Yohei, miała kolejnych na głowie. Jeżeli tylko on przeżyje i to z łaski, będzie to dodatkowa zniewaga dla niego kiedy będzie się tłumaczył pozostałym członkom.

Wniosła się wyżej w powietrze i ruszyła w kierunku budynku lorda feudalnego. Dotrzeć zamierza do Seitaro by wspólnie mogli dokończyć robotę. Po drodze przystawi ręce do swoich ran by pozbyć się w końcu tych natrętnych krwawień utrudniających wizję (plus pozostałych).

Spoiler:
Raikiri
Spoiler:

Meiton
Spoiler:

Sharingan
Spoiler:
 
Posty: 1169
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 11 lip 2019, o 02:04

Czy brunet przejął się zniszczeniem paru budynków? Nie, w żadnym stopniu, tym bardziej że cywile zdążyli się już ewakuować. Kilka, kilkanaście budynków było dobrą ceną za zlikwidowanie ostatniego najemnika. Wejście na sam szczyt, jak się okazało, było kompletnie niepotrzebne gdyż nie było tam niczego, co Seitaro chciałby znaleźć. Pomieszczenie nie przypominało nawet bogato zdobionej siedziby feudalnego, Saiko wszystko zniszczyła... zakładając oczywiście, że to miejsce w istocie było miejscem rezydowania władcy kraju. W każdym razie zły kierunek obrał sobie najpierw Seitaro, temu też wspomóc musiał się sensorem. Na samym dole, zapewne w schronie, znajdowała się grupka osób, co do których sennin pewności mieć nie mógł. Wyczuł kilka rozwiniętych źródeł chakry, jednak nie miał pojęcia do kogo mogła należeć. Mógł tylko sugerować się sześcioma chuninami, którzy podobnie jak cała reszta musieli przynależeć do gwardii lorda.
Nasz bohater, nie czekając na wpół przytomną Saiko*, zeskoczył lekko na ziemię i użył techniki dotonu, by znaleźć się w podziemiach. Zamierzał frontalnie pojawić się przed ochroną i cywilami, nie wbijać się w środek ich formacji, bo to tylko wznieciłoby większy alarm. Zasada podobna jak z końmi - nie zachodź od tylu, chyba że chcesz oberwać. Gdy tylko sie pojawił wyciągnął z płaszcza opaskę Sunagakure, by zasygnalizować, że nie jest z Yohei.

- Nazywam się Maji Seitaro, jonin Suny. Wraz z Kazekage Yami Saiko przybywamy na ratunek Daimyo na prośbę Raiko, waszej jak mniemam kunoichi. - poinformował skąd on tu, po co i dlaczego on i Yami zrobili taką burdę na górze. Takie szczegóły mogły dać do zrozumienia zebranym, że sennin wie o co, a właściwie o kogo, toczy się gra. Seitaro jednak nie był ufny, przynajmniej do czasu póki nie potwierdzi się, że ci tutaj to faktycznie zwykły personel pałacu i gwardia władcy, a nie kolejni najemnicy. Raiko co prawda nie wspomniała o większej niż 10 liczbie przybyłych Yoheiczyków, lecz Maji nie mógł odrzucać możliwości, że ci ściągnęli posiłki. Tamci na górze mogli być zaledwie strażą przednią, a ci tutaj... cóż, ostatnią linią obrony. W razie co pilnował się, obserwował czy ktoś nie miesza aby chakry. W razie W miał odpalić energetyczną barierę.

*mija 20 minut, więc jak rozumiem Saiko w tym czasie wciąż leży, a Seitaro zdążył parę rzeczy pozałatwiać(lub wplątać się w kolejną walkę :v)



Spoiler:

Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2050
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 11 lip 2019, o 22:28

[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
58/???

Saiko

Dziewczyna nie przejęła się opinią Yohei. Tetsu nie wzbudzał w jej oczach szacunku w żaden sposób, więc dlaczego miałaby się przejmować jego zdaniem? Na jej słowa, ten jednak nie rozzłościł się. Zaśmiał się tylko a w jego oczach można było zobaczyć że rozbawiony był tą sytuacją - pomimo tego jak bliski śmierci był.
- Wygrałaś walkę, nie pokonałaś mnie. Jest to różnica dziewczynko. Moment w którym odzyskasz daimyo i wykonasz swoją misję, będzie momentem w którym będziesz bliska pokonania mnie. - zdążył powiedzieć, nim ta rzuciła nim o najbliższą ścianę. Ten nie wydał z siebie nawet dźwięku kiedy w nią uderzył. Dalej się śmiał, a Yami mogła czuć że wie on coś czego ona nie wie. Pewnie była tona takich rzeczy, ale czy były one istotne? Saiko dała przeżyć swojemu przeciwnikowi i udała się w stronę pałacu daimyo, żeby pomóc Majiemu w ratowaniu lorda tej krainy.

W związku z timeskipem 20 minut, Saiko nieodpisuje w najbliższych turach. Dam znać kiedy wchodzisz do akcji

Seitaro


Mędrzec lwów wyczuwając dość pokaźną liczbę ludzi w podziemiach postanowił sie prosto do nich udać. Według niego, była to najpewniej gwardia lorda, chroniąca daimyo i jego rodzinę przed najeźdzcami z Yohei. Zakładał on jednak inną możliwość, dlatego zachowywał ciągłą ostrożność. Chłopak zeskoczył z budynku i wylądował na ziemii, po czym używając jednego z wielu jutsu dającego możliwość poruszania się pod nią, ruszył w prosto w stronę cywili i ich "ochrony", omijając patrolujące grupki. Wyłonił się on z ziemii w pokoju, w którym to oni wszyscy byli zlokalizowani.
Pomieszczenie było dość zwykłe. Ściany i sufit zbudowany był z kamiennych cegiełek, a "podłoga" z ubitej ziemii. Było ono w kształcie prostopadłościanu, mającego 25 metrów szerokości i długości, a także 5 metrów wysokości. Było tylko jedno wyjście z pokoju, które właśnie blokował Maji - tak zwane drewniane drzwi. W kątach pomieszczenia wisiały pochodnie, tworzące słabej jakości oświetlenie. Wystarczało ono jednak do bezproblemowego rozpoznania osób znajdujących się w pokoju. Wszyscy mający rozwiniętą chakrę nosili na sobie niebieskie płaszcze. Yohei. Trzech chuuninów stało w kątach, a jeden dość niedaleko Seitaro (12 metrów). Nie było u nich widać żadnych specjalnych broni. Jounin i tokubetsu stali bardziej bezpośrednio przed grupą cywili. Ten pierwszy miał krótkie rude włosy i ogniste oczy, a przy jego pasie kryły się dwie katany. Drugi miał długie, czarne włosy i jego oczy wyglądały jakby były zamknięte. Nie posiadał żadnych bronii przy sobie, a przynajmniej Maji nie mógł ich dojrzeć. Ostatnimi osobami w pomieszczeniu byli cywile, siedzący na ziemii i związani razem jednym wielkim sznurem. 4 z nich wyglądało jakby służyli rodzinie daimyo. Ubrani byli w stroje typowe dla pokojówek i lokai. Pozostała 6 nosiła drogo wyglądające kimona. Po twarzy jounin Suny mógł dojrzeć starszą kobietę i mężczyznę (>60 lat), dorosłą kobietę i mężczyznę (40 lat), chłopaka (około 20 lat) i dziewczynkę mająca jakieś 10 lat. Ich usta były zaklejone taśmą, a na ich twarzach można było dojrzeć lekką agonię. Wszyscy byli zwróceni w jego stronę.
Maji był przygotowany na taką możliwość. Z tyłu głowy podejrzewał, że ci przeciwnicy byli ostatnią linią obrony. Był gotowy na użycie chakry z ich strony. Stało się jednak coś, czego raczej się nie spodziewał. Jounin złożył pieczęć jedną ręką, lecz nie przelewał chakry. Patrzył tylko w stronę mędrca.
- Jeżeli nie chcesz by wszyscy tutaj zginęli, to odwołasz swojego przywołańca i dasz się spokojnie związać. - rzucił w jego stronę rudowłosy. Był to blef, a może prawda? Pewnie tylko jego przeciwnicy wiedzieli.

Mapka sytuacji
odległości:
- jounin 13 metrów
- tokubetsu 20 metrów
- chuunini (najbliższy 12 metrów, 2 oddaleni na 22 metry, najdalszy 30 metrów)
- grupka cywili 15 metrów

Odpisuje tylko Seitaro
 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 12 lip 2019, o 03:31



Seitaro gdy tylko ujrzał z kim ma w środku do czynienia, odrzucił myśl, żeby takim typom w ogóle się przedstawiać. Przez krotki moment odrzucił nawet myśl, by w ogóle negocjować, jednak tym razem sytuacja mogła tego wymagać. Z miejsca zażądano tez od niego odwołania Kuromaku, co Maji zasłyszał tylko jednym uchem, gdyż już analizował przestrzeń wokół siebie i przed sobą. Szykował się do ewentualnego starcia, chciał więc bardziej zorientować się w warunkach. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy? Panujący półmrok, który mędrcowi bardziej sprzyjał, aniżeli utrudniał sprawę oraz grupkę cywili na środku sali. Maji miał solidne podstawy, by sądzić, że wśród nich jest rodzina feudalna, dlatego też plan bezpośredniego ataku przełożył. Nie był aż takim ryzykantem, tym bardziej ze najemnicy mogli nieźle się przygotować na taką sytuację. Mogli bowiem w jakiś sposób opieczętować cywili, okleić notkami, cokolwiek co w ostatecznym rozrachunku przechyliłoby szalę zwycięstwa na stronę Yohei. Nawet, jeśli miałoby to być zwycięstwo pyrrusowe

Co dalej… czterech przeciwników o układzie chakry porównywalnym do klasycznego chunina znajdowało się w prawie że idealnej czworokątnej formacji, co było nazbyt podejrzane. Nie lekceważył ich, nawet jeśli byli płotkami. Największymi wrzodami na tyłku mogli jednak być tokubetsu Jonin i kolejny wysoki rangą, czerwonooki kenuser(zapewne, sądząc po uzbrojeniu). Otoczenie sprzyjało korzystaniu z technik dotonu, to również zanotował w swojej głowie. Seitaro miał już opracowany pewien plan, jednak najsampierw uznał, że być może uda mu się przycisnąć tych ludzi do muru, udowodnić im o beznadziei ich perspektywy. Zapewne byli tutaj przez cały okres walki na górze, toteż pewnie nie byli świadomi jak to wszystko się rozegrało, chyba że ci chunini tutaj byli tamtymi którzy nie podejmowali żadnej akcji. Nie miał czasu, by się im wcześniej przyjrzeć, ale taka była możliwość. Uznał, że zaryzykuje i postawi na tą kartę, która okaże się dobra w skutkach… albo i nie. Celowo ociągał się z odpowiedzią przez cały czas swojej analizy.

- Wszyscy wasi kamraci, w tym wasz szef, zginęli bądź umierają w męczarniach. Posiłki niedługo nadejdą, a wy znaleźliście się w potrzasku bez możliwości ucieczki. – patrzył po każdym, by zaobserwować ich reakcje. Posiłki? Kwestia czasu nim Kazekage dojdzie do siebie... zapewne bardzo niedługa kwestia czasu. Miał na uwadze ich chakrę oraz ruchy, nie chciałby ktokolwiek więcej tu kombinował. Miał szansę rozegrać to w miarę dyplomatycznie, więc parł dalej tak długo az któryś nie zareagował ofensywnie. Na wszelki wypadek sięgnął ręką po kunai na udzie i przelał doń chakrę magnetyzmu. Ruch ten nie był widoczny z powodu ukrycia rąk pod długim płaszczem… – Fakt, ze jestem tu ja, a nie żaden z waszych jest na to odpowiednim potwierdzeniem. Możecie ocenić swoje szanse, bilans zysków i strat, i zdecydować, jakie wyjście dla was będzie najlepsze. Nie zamierzam was zatrzymywać, gdybyście postanowili opuścić stanowiska. – czy Seitaro blefował? Nie, naprawdę nie zamierzał ich zatrzymywać, aczkolwiek nie był taki pewien co do ich losu, gdyby napotkali Saiko, która po swojej walce mogła być nieco nabuzowana. Widok niebiesko-złotych płaszczy mógłby podziałać na nią prowokująco. W każdym razie… jakie było prawdopodobieństwo, że uda się ogarnąć sprawę na spokojnie? Cóż, Seitaro parę lat był wyrzutkiem, obracał się w środowisku nukeninów, stąd mógł się spodziewać czego oczekiwać od takiego typu ludzi. Nukenini w znakomitej większości swoje życie cenią bardziej od honoru czy lojalności. Ci tutaj dodatkowo byli najemnikami, a więc oprócz życia cenili sobie też pieniądze… jednak co jeśli w takiej jak ta sytuacji nie ma drugiego bez tego pierwszego? Czy aby na pewno to Seitaro oraz cywile byli w potrzasku?

W przypadku kategorycznej odmowy ze strony Yohei i walki, Maji miał już przygotowany jeden ruch. Cisnął kunia w stronę rudowłosego jonina, który powinien odbić tak prosty cios swoimi katanami. Gdyby jednak uniknął tego w klasyczny sposób, mając nadzieję że kunai trafi cywili to zapewne nie mógł się spodziewać, że Seitaro potrafi zdalnie kontrolować broń, by posłać ją na niego raz jeszcze prostym machnięciem ręki… w tej chwili nawet Kuromaku włączy się do boju, by swoimi kebari senbonami zdjąć najbliższego chunina. Sennin po rzucie złożył w naprędce pieczęci do techniki dotonu, by wytworzyć okrągłą ścianę wokół grupki cywili, wysoką aż po sufit, w motywach lwiego paktu. Wolał ich tam wszystkich zabezpieczyć, nie narażać na niebezpieczeństwo. Na koniec, gdyby zmierzała nań jakaś technika, uaktywni swą barierę i prewencyjnie zrobi unik w wolną strefę.



Spoiler:

Spoiler:

Spoiler:

Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2050
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Shotaro » 28 lip 2019, o 13:18

- Za pierwszym razem może nie wyjaśniłem się jasno albo mój plan Ci się nie spodobał. Ale mam jeszcze jeden. To ty opuścisz to miejsce, a ja zagwarantuję, że cywilom nic złego się nie stanie. Następnie przyniesiesz mi 100 000 Ryo, a ja wypuszczę wszystkich tutaj zebranych. Może wydawać Ci się, że wygrałeś, ale tak długo jak daimyo jest w naszych rękach, wasza misja jest na krawędzi. Nam zależy na kasie, a wam na wykonaniu misji. Jeden zły ruch, a wszyscy cywile zginą -powiedział ten wyższy rangą. Ruch, który wykonał Seitaro, pozostał niezauważony. Kunai został namagnesowany. W środku panowała nerwowa atmosfera. Pytanie teraz leżało po stronie Seitaro, czy zamierzał dalej dyskutować, czy może przejść do działania. Miał bardzo dużo możliwości, ale niektóre z nich mogły zakończyć się tragicznie. Do walki nie doszło, dlatego Seitaro nie ruszył z ofensywą. Miał jeszcze czas, aby sobie wszystko przemyśleć. Jounin-przeciwnik zrobił krok w stronę grupki cywili. Nie wyglądał jakby żartował podczas swojego przemówienia. Miał taki grymas w oku, który mówił, że to nie byłby jego pierwsze ofiary.
 
Posty: 1496
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 28 lip 2019, o 14:02

Seitaro zmarszczył brwi, słysząc odpowiedź przywódcy tego oddziału najemników. Negocjacje wisiały na włosku i tak naprawdę jedynie stalowe nerwy, rozum i chęć Seitaro do niedoprowadzenia do rozlewu krwi trzymały go od ofensywy. Im zależało na kasie i tylko na kasie, lecz tutaj pojawiał się pewien problem. Sam Seitaro nie posiadał tak astronomicznej kwoty ani przy sobie, ani w ogóle. Jeśli dobrze pamiętał, to mógł pokryć niewiele ponad dwadzieścia procent żądanej przez Yohei kwoty ze swojego osobistego budżetu. Co prawda była jeszcze Saiko, jej fundusze i te wioski, aczkolwiek nie było pewności, że Kazekage w ogóle będzie skora do zapłacenia takiej kwoty. Zrobiła to raz z niewiele mniejszą sumą, drugiego razu może nie być.
Maji musiał grać na czas, doprowadzić do jakiegoś kompromisu i blefować...
- Zgoda, sto tysięcy ryo za siedem dni w miasteczku Katabami w Kraju Rzek. Przygotowanie takiej kwoty nie jest procesem natychmiastowym, tuszę że dobrze to rozumiecie. - odparł, uważnie obserwując reakcję zebranych. Seitaro w następstwie swoich słów spodziewał się dwóch rzeczy. Primo, najemnicy zgodzą się, ale zdecydują się zabrać ze sobą zakładników, na co Maji stanowczo zaprotestuje. Drugie primo, najemnicy nie zgodzą się na odwlekanie zapłaty i najpewniej dojdzie do walki.
Doprawdy, sytuacja była trochę do dupy, jednakże był już na nie przygotowany i w razie W zamierzał zareagować tak, jak sobie to zaplanował wcześniej.

Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2050
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Shotaro » 29 lip 2019, o 07:57

Najwyższy rangą spojrzał na Seitaro przenikliwym wzrokiem. Nie był pewien, czy mówił prawdę. Nie za bardzo miał jednak jak to rozpoznać po jego rysach twarzy. Maji był stanowczy i ze swoją determinacją przypominał lwa, którego miał ze sobą. Nukenin westchnął.
- Zgoda. Więc teraz proszę Cię o opuszczenie tego pomieszczenia. I widzimy się za tydzień.
Powiedział już tym razem z uśmiechem na twarzy. W myślach wyobrażał sobie już tę sumę pieniędzy. Seitaro nie bardzo miał ochotę płacić, bo nawet nie miał z czego. Jeśli wyjdzie na zewnątrz, będzie miał możliwość przedyskutowania tego z Saiko.
- Zakładnicy zostają z nami. Nie ma innej opcji. Chyba żartujesz? Skąd będziemy mieli wtedy pewność, że pojawisz się w wyznaczonym miejscu?
Pytanie było jak najbardziej podyktowane zdrowym rozsądkiem. Nie można wypuścić zakładników tak długo jak wymagania nie są spełnione, bo później nie ma się żadnej karty przetargowej. Nikt jeszcze nie rozpoczynał walki, gdyż bardzo zależało im na kasie, a ta sytuacja rokowała duże szanse na powodzenie.
 
Posty: 1496
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 29 lip 2019, o 08:47

Ich reakcja została już dawno przewidziana, jednak mimo to do walki nie dochodziło i negocjacje trwały dalej. Seitaro nie zamierzał ani o piędź ustąpić w tych rozmowach. ,,Zgodził'' się już na ich warunki względem pieniędzy, ale nie mógł sobie pozwolić na utracenie daimyo i jego rodziny, gdyż mógłby ich już więcej nie zobaczyć. Wiedział z kim ma do czynienia, Yohei to nie pierwszy lepszy gang porywaczy.
Pokiwał głową skwapliwie na boki. Tu już toczyła się gra o czas, bo istniały niewielkie szanse, że jedna strona przekona drugą i vice versa. Ktoś prędzej czy później może stracić cierpliwość. Tymczasem jednak negocjacje trwały dalej.
- Mimo, że wasza organizacja jakiś czas temu zaatakowała Sunę, co jest poważnym występkiem, otrzymała pokaźną sumkę za odstąpienie od agresji, również w przeciągu siedmiu dni. Możecie popytać wśród swoich, jeśli nie jesteście świadomi. Sunijczycy zawsze spłacają swoje długi. - odparł, przypominając sobie rozmowę z Saiko pewnego razu. Następnie dodał - Jeśli nie pojawię się ja lub ktokolwiek noszący opaskę z klepsydrą, będziecie mieli poważne casus belli wymierzone w Sunę lub którąkolwiek wioskę sojuszu, czyż nie? Zresztą, jaką ja mogę mieć pewność, że ludzie o wątpliwej reputacji będą skorzy na uczciwą wymianę?
Wszyscy mieli trochę do stracenia. Pytanie, kto więcej?

Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2050
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ishi no Kuni - Kraj Kamieni

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron