[ LOKACJA ] Wschodni trakt

16
Wschodni gościniec który prowadzi od Konohagakure no Sato aż do połowy odległości od północnych granic gdzie łączy się z głównym szlakiem handlowym. Szlak ten został wyremontowany stosunkowo niedawno przez co stan nawierzchni jest niemalże idealny. Niewiele tu karczm i zajazdów przez małą popularność szlaku, mimo dobrej nawierzchni - jest drogą o wiele dłuższą jeżeli chodzi o przejście północne, dlatego wybierany jest jedynie przez większe wozy które mogą utknąć na początkowym odcinku starego szlaku głównego.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

17
Misja rangi A
Patrol granic północnych

Klony zaczęły podążać w stronę pogorzeliska jakie pozostawiła wielka wodna fala. Nie mogły się zdziwić gdy wyczuły nadchodzące zagrożenie. W końcu technika leciała przez maksymalny swój zasięg, przeciwnicy mieli więc aż sto metrów na reakcję i zapewne zwyczajnie uciekli. Teraz wracali biegnąc po błotnistym pogorzelisku z wystającymi gdzieniegdzie powalonymi drzewami - korzeniami do góry.

- Na to wygląda. - Powiedziała Mei z szelmowskim uśmiechem na twarzy. - Jeżeli powstanie prawdziwe zagrożenie to pomogę, narazie nie było sensu ingerować.
W tym samym czasie mogli usłyszeć okrzyki. W stronę obozu biegło w rozproszeniu jakieś 20 osób. Armia przebiegła wokół klonów z naturą suiton i zmierzała w stronę pola walki sprintem. Mieli do pokonania spory obszar. Gdyby tego było mało, usłyszeli również krzyk bardzo blisko nich a z obu stron wyleciała dwójka przeciwników, prawdopodobnie tych którzy biegli flanką. Obydwa z mieczem w dłoni długości katany, jeden ewidentnie zmierzał w kierunku Mei, drugi natomiast za cel obrał oryginalnego Zotto który chełpił się przedwczesnym zwycięstwem.

Przeciwnik wykonał zamach po skosie uderzając z góry i ciągnąć cięcie w dół - wykorzystując do tego element opadania - dokładnie na Zotto. Następnie wykonał zamach z lewej do prawej na całej szerokości próbując przeciąć Zotto w połowie.
Obydwoje stali przy drzewie, blisko siebie, więc możliwości odskoku mieli jedynie w jedną wolną stronę, z pozostałych dwóch następował atak, a jeden bok stanowiło grube drzewo.

Na Mei ruszył podobny atak wykonany mieczem, przeciwnik wykorzystał opadanie by wykonać cięcie wzmocnione grawitacją. Dziewczyna wiele nie myśląc od razu wykonała zwrot przez ramię i wykorzystując technikę shunshin no jutsu - przeniosła się dwadzieścia metrów od celu, uciekając w jedynym możliwym kierunku. Tam złożyła pieczęć taju kage bunshin no jutsu, tworząc dziewięć cienistych podobizn jej samej. Klony ruszyły w stronę przeciwnika w sporym rozproszeniu.


______________________________________

Zotto:

Ostatni raz mówię by wklejać wszystko co używasz. Nie zaliczam ostatniego klona bo nie ma techniki zmiany ciała wklejonej. Nie ma też techniki łażenia po wodzie dla dwóch klonów suitonu ale to odpuszczę już....

2x Klony wodne 207/417 - Lokalizacja: w linii starego lasu
1x Klon wietrzny 625/625 - Lokalizacja: przy grupce shinobi liścia
1x oryginał wietrzny 625/625 - Lokalizacja: przy Mei



Pole walki:

2x klony wodne napotykają przeciwników którzy biegną w ich stronę po błotnistej brei - odległość od siebie - 60m

1x klon wietrzny widzi 20 osobową grupkę która biegnie w kierunku shinobi liścia i jego - odległość - 100m

1x oryginał wietrzny - atakuje go szermierz z wyskoku, drugi atakuje Mei od tyłu ale odległość między Mei a Zotto jest na tyle mała, że może stanowić również zagrożenie dla Zotto.



__________________________________


Mei obliczenia:
Chakra: 1000/1000 (MAX) - 25 (75-50) [ B ] Shunshin no jutsu = 975/1000 (MAX)

Klony: 975/1000 (MAX) / 10 = 10x 97,5/100 (MAX)


Klony grupa A (9 klonów): 97,5/100 (MAX)
Oryginał: 97.5/100 (MAX)


Techniki:
Spoiler:

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

18
-Nadchodzą-powiedziałem uśmiechając się, wyczuwając przeciwników, zaraz przed tym jak rozległ się krzyk w naszym oddziale. Wyciągnąłem rękę w stronę nadlatującego przeciwnika i skupiając czakrę futonu, złapałem go uformowaną z wietrznej czakry olbrzymią łapą. Zacisnąłem ją tak mocno by przeciwnik stracił przytomność lub został sparaliżowany bólem. Wyczuwając przy tym ataku drugiego wroga, atakującego Hokage, drugą ręką sięgnąłem po moją poręczną kuszę. Wystrzeliłem bełt prosto w głowę lądującego, w miejscu Mei przeciwnika, wykorzystując fakt, iż mój cel był nieruchomy i właśnie zakończył nietrafiony atak. Zaraz po tym wgniotłem schwytanego wietrzną techniką wroga w ziemię.
Mój wietrzny klon, stojący razem z shinobi liścia posługującymi się wodną czakrą, widząc nadchodzących przeciwników, złożył błyskawicznie trzy pieczęcie i zebrał w płucach sporo wietrznej czakry. Wietrzny sobowtór czekał, aż przeciwnicy dostaną się w zasięg 20m, by wystrzelić w nich wszystkich 20 ultraszybkich wietrznych pocisków, po jednym w każdego przeciwnika.
Okrążone przez wrogi oddział cieniste klony z żywiołem suiton, postanowiły nie reagować natychmiast. Gdy przeciwnicy biegli sprintem na formację shinobi liścia, te biegły truchtem za nimi, by zaatakować wroga od tyłu. Docierając na dystans kilku metrów, skoncentrowaną wcześniej czakre wody uwolniły, tworząc przed sobą wspólnie ścianę kilkunastu setek igieł, korzystając przy tym z ówczesnego zalania pola bitwy.
Atakujący formację oddział wroga, od strony formacji ostrzeliwany był przez szybkie i precyzyjne pociski wietrznej czakry, a od tyłu, ponad tysiąc wodnych igieł, formowało ofensywną ścianę, zasypującą pozycje wroga.
Tym manewrem wszystkie widoczne na polu walki jednostki wroga miały zostać ostatecznie wyłączone z walki.
Spoiler:

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

19
Misja rangi A
Patrol granic północnych

Wodne klony nie skupiły się na obronie frontowej linii i nadchodzącym zagrożeniu. Skupiły się natomiast na przeciwnikach którzy biegli w drugiej linii w ilości 20 osób. Klony ruszyli za biegnącym sprintem tłumem lecz nie śpieszyły się za nadto. Po kilku sekundach mogły wyczuć nadchodzące zagrożenie od ich pleców - o wiele groźniejsze niż wcześniej. Dwa poziome tornada z ognia leciały w kierunku klonów z prędkością 16 metrów na akcję. Klony wyczuły je z odległości 25m więc miały czas na reakcję.

W tym samym czasie klon powietrza po prostu czekał. Uznał, że zaatakuje dopiero gdy przeciwnicy znajdą się bardzo blisko. Zarówno przeciwnicy jak i shinobi liścia nie podzielali tego optymizmu.
Z dwudziestoosobowej chmary nagle zrobił się zwarty oddział z którego nie wiedzieć skąd - wyleciała ognista fala ognia. Shinobi liścia zareagowali obroną wypluwając hektolitry wody. Mimo przewagi liczebnej - shinobi liścia nie dorównywali siłą wody Zotto. Fala jednak rozbiła się o płomienie a cała polana zalała się parą wodną. Nic nie było widać, jedynie szósty zmysł Zotto mógł coś tu wskórać.


Prawdziwy Zotto w swoim ciele z żywiołem wiatru, postanowił zareagować na atak przeciwnika tworząc wietrzną dłoń z chakry. Przeciwnik mimo słabszej ruchliwości i szybkości - posiadał efekt zaskoczenia. Gdyby nie szósty zmysł mężczyzny - pewnie nie zdążył by stworzyć wielkiej łapy - zanim padnie atak. Fuka jednak zdołał pokryć ramię niebieską chakrą w kształcie ogromnych szponów które chwyciły przeciwnika tnąc go od wewnątrz. Było słychać jęk, zgrzyt zębów i szarpaną skórę.
Drugi przeciwnik ciął powietrze, Mei zdążyła ujść za pomocą techniki przyśpieszenia biegania. Dosłownie zniknęła i pojawiła się w innym miejscu. Przeciwnik był nieco zdezorientowany bo Zotto wyciągnął właśnie wcześniej przygotowaną kuszę i wystrzelił. Przeciwnik był zbyt wolny by wykonać skuteczny unik , chociaż był bardzo blisko. Bełt zahaczył o policzek i ciął go w poziomie. Przelatując dalej - wyrwał połowę ucha.
Przeciwnik jednak nie zareagował krzykiem podobnie jak jego kompan, był opanowany i gotowy do dalszej walki. Złożył kilka pieczęci a ziemia zadrżała pod Zotto i zaczęła się gwałtownie podnosić, zostawiając całą resztę na dole. Jeżeli Fuka nie zareaguje - straci kontakt za pomocą łapy z przeciwnikiem.

Mei zamierzała chyba w końcu nieco pomóc w tej całej maskaradzie. Klony ruszyły w kierunku przeciwników dobywając krótkie wakizashi w biegi. Gdy znalazły się blisko przeciwnika który oberwał bełtem - rozproszyły się dookoła i zaczęły skakać hirashinem do przeciwległych klonów wykorzystując swoich braci jako odbiorniki do techniki. By w końcu zacząć atakować trójkami, w formacji trójkąta, tak by przeciwnik zawsze był odkryty z jednej strony. Klony miały wykonywać trzy przypadkowe, ale szybkie cięcia.
Oryginalna Mei pozostała w miejscu obserwując pole walki, skupiła się i szukała ewentualnej okazji do kluczowego ataku.

________________________________

Chakra bez zmian

Techniki:
Spoiler:
Ostatnio zmieniony 30 lis 2021, 19:30 przez Senju Mei, łącznie zmieniany 1 raz.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

20
Mając w garści przeciwnika trzymanego za pomocą wietrznego łapska, zauważywszy że ziemia pode mną się podnosi, postanowiłem rzucić swoją ofiarą w zranionego nukenina. Następnie wypuściłem jednoręczną kuszę z ręki zostawiając ją na ziemi i natychmiast przeniosłem się za pomocą techniki Hiraishin do miejsca w które trafił wystrzelony przed chwilą bełt. Bełt jak i sama kusza oznaczone zostały notkami hiraishin. Odkąd znałem tą technikę, nigdy nie postępowałem inaczej używając broni dystansowej. Wiedziałem, że gość i tak zaraz zostanie wykończony przez nadchodzące klony Hokage Mei.
W tym czasie doszło do wymiany ognia z przeciwnikiem na głównej linii frontu. Shinobi liścia zareagowali na ognisty atak wroga, co doprowadziło do zasnucia pola walki. Mój klon, który złożył wcześniej pieczęci i był przygotowany na to by zasypać przeciwnika gradem pocisków, wciąż utrzymywał czakrę futonu i swoją pozycję, czekając aż przeciwnik wejdzie w jego zakres sensoryczny 25 m.
Dwa wodne klony na tyłach przeciwnika wycofały się z wcześniejszych zamiarów, gdy wyczuły za sobą dwa ogniste tornada.
Za pomocą techniki Hiraishin przeniosły się natychmiast na główną linię frontu, do wietrznego Zotto. Zrezygnowały z techniki igieł. W tej sytuacji wodne sobowtóry musiały znów zdominować pole walki. Złożyły pieczęci Tygrys → Wąż → Szczur → Wąż → Tygrys, zbierając przy tym ogromne ilości czakry wody i wypluły z siebie rwące potoki, które uformowały się w tornada. Następnie obaj złożyli dłonie i wypluli z siebie jeszcze więcej wody, która złączyła się z tornadami stworzonymi wcześniej. Teraz mając złączone dłonie, każdy z nich sterował jednym tornadem.
Wodne tornada posuwały się do przodu, w głąb mgły. Pozostając również zasłoną dla całego oddziału.
Spoiler:
Ostatnio zmieniony 02 gru 2021, 00:40 przez Fūka Zotto, łącznie zmieniany 1 raz.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

21
Misja rangi A
Patrol granic północnych
Przy głównej walce, oryginałów - sprawy miały się następująco. Przeciwnik pochwycony przez wietrzną łapę, uśmiechnął sie z grymasem gdy ziemia zaczęła piąć się w górę. Nie przewidział, że Zotto zignoruje jego osobę i wyrzuci go na ziemię. Facet gruchnął z niezłą siłą i przez bezwładność najprawdopodobniej coś sobie złamał bo nie był w stanie od razu wstać. Nikt nie wiedział czy to za sprawą odniesionych ran ciętych czy stłuczenia czy też złamania. Zotto zgodnie z planem teleportował się piętnaście metrów dalej, do bełtu który wbił się w konar drzewa.
Odległość od najbliższego klona Mei - 5m, odległość od przeciwnika który leżał na ziemi - 15m, odległość od przeciwnika którym zajmuje się Mei - 10m.

Oryginalna Mei nie pozostawała dłużej bierna. Dziesięć jej lustrzanych odbić, wliczając ją samą - teleportowała się między sobą tworząc pięcioosobową formację. W końcu zaatakowali trójkami. Przeciwnik był szybki i zwinny, ale gdy ten dokonywał odskoku, na jego plecach był już kolejny klon z krótkim ostrzem. Przeciwnik zdołał sparować dwa ciosy, ale dwa kolejne nacięły mu przedramię i udo. Wtedy poczuł również ból w plecach, szyi i boku. Odwracał się próbując się jakoś bronić, kiedy kolejny klon znalazł się obok, a zaraz za nim - kolejny. Było ich po prostu zbyt wielu. Jednego dźgnął przypadkowo kunai'em wydobytym w agonalnym geście, ale klon sparował ostrze prowadząc je długo i wykorzystując ruch - wykonał cięcie na tchawicę. Przeciwnik padł bez życia na ziemię.
- Tego Ci zostawiam.
Krzyknęła a klony jak na rozkaz ruszyły na główny front, gdzie zaraz miało zrobić się nieprzyjemnie. W końcu tam było najwięcej przeciwników. Sama Mei wykorzystała technikę Dotonu by wznieść się w powietrze i obserwować starcie z bezpieczniejszej odległości - ponad parą która otaczała walkę.

Na głównym froncie robiło się naprawdę gorąco, bo przeciwnicy nie wzruszyli się nadto starcie obu technik i z za gęstej pary wodnej, zaczęło jarzyć się czerwone światło, które nasilało się z każdym ułamkiem sekundy.
Klony Zotto zareagowały jeszcze przed tym i w momencie jak z mgły zaczęła wyłaniać się ognista fala - została rozbita przez podwójne tornado klonów. Wodne tornado pomknęło dalej do przodu - początkowo zamieniając pole bitwy w agonalny chór bólu, a chwilę później w totalne pustkowie ciszy.
Zotto nie wyczuwał źródeł na bliskim zasięgu. Było widać przez opadającą mgłę - kilkanaście ciał. Ale czy wszystkie? Nie mogli mieć pewności.

Klony Mei rozdzieliły się na dwie flanki, próbując odciąć wrogowi możliwości ucieczki i ewentualnie złapać któregoś za głównym frontem walki.
- Dwóch ucieka!
Krzyknęła Mei, wskazując kierunek na wprost dla klonów Zotto.



_____________________

Chakra: bez zmian dla klonów,
Mei - utrata sporej ilości, odczuwa lekkie zmęczenie (nie dodany doton a co za tym idzie koszt, ale użyty ze względu na małe znaczenie bojowe Mei dla tej misji jako prowadzący i jednocześnie - uczestnik).
Spoiler:

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

22
Pojawiłem się przy drzewie, 15 metrów od miejsca swojej walki. Miałem piękny widok na świetne zabójstwo w wykonaniu Mei, elegancko okryła przeciwnika, nie dając mu szans na ucieczkę i nie pastwiła się nad nim, tylko szybko pozbawiła go życia. Odpieczętowałem z plakietek Raiko Kenka dwie kusze, oznaczone Hiraishinem i tak samo potraktowanymi bełtami przygotowanymi do wystrzału. Za pomocą hiraishina przeniosłem się do klona o żywiole futon, przenosząc się na sam przód frontu. Wytężyłem maksymalnie swoje zmysły sensoryczne, by wyczuć w którą stronę uciekają przeciwnicy. Jak tylko wyczuję kierunek jednego z nich, to wystrzelę w tam bełt i przeniosę się do niego, gdy ten dotrze w pobliże celu, by przenieść się tam i zaatakować go za pomocą taijutsu rodem z Konohy - Dainamikku Entori.
W tym czasie, klon futon teleportuje się do pierwszej upuszczonej przeze mnie kuszy, znajdującej się na wyniesionym przed chwilą wzgórzu. Klon obserwował pozbawionego przytomności przeciwnika, pilnując by nie uciekł, ani żeby nikt też go nie dobijał. Klony żywiołu wody podeszły do powalonych na ziemię kilkunastu ciał, sprawdzając czy pokonani jeszcze żyją, skanując ich również swoimi zmysłami sensorycznymi.
Spoiler:
Ostatnio zmieniony 07 gru 2021, 01:42 przez Fūka Zotto, łącznie zmieniany 1 raz.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

23
Misja rangi A
Patrol granic północnych


Jeden z klonów pilnował powalonego i zranionego przeciwnika. Gość najwyraźniej gruchnął zbyt mocno o ziemię bo przy próbie zerwania się do ataku - po prostu zemdlał.

Oryginalny Zotto wykonał kilka rzeczy które trwały dość długo. Przeniósł się piętnaście metrów dalej i wykonał technikę odpieczętowania. Następnie przeniósł się ponownie hirashinem, tym razem na front i wystrzelił z kuszy. Kusza niestety nie posiadała wystarczającej siły i szybkości lotu pocisku by doścignąć dwójkę umykających przeciwników. Zanim Zotto przeteleportował się do nich - już w miejsce pełnej widoczności - Dwójka uciekających przemykała przez teren rozwalony wielką, wodną falą. Właśnie docierali do linii lasu. Byli jakieś trzydzieści metrów od Zotto, jego radar w każdym razie już ich nie wskazywał. Natomiast przez moment miał ich w linii wzroku, a raczej ich cienie które uciekały ile sił w nogach.
Zotto mógł usłyszeć radosny doping z góry. To była rozbawiona Mei która miała dobrą zabawę z tej walki. Zotto pokazał kawał dobrej roboty, nie poniesiono strat i prawdopodobnie raz na zawsze pokazano, że ta granica jest strzeżona przez potwory z kraju ognia.

Na głównym froncie było pozamiatane. Kilku poległych, kilku bez kończyń a inni nieprzytomni. Łącznie ledwo żywych naliczył ośmiu, dwóch nie żyło a dwójka potrzebowała natychmiastowej interwencji wykwalifikowanego medyka jeżeli miała przeżyć kolejne kilkanaście sekund.

Zotto musiał zadecydować czy ruszy w pogoń za pokonanymi przeciwnikami, naruszając jednocześnie delikatnie granicę? Czy jednak odpuści? Mei najwidoczniej nie zamierzała interweniować i instruować co do spraw dyplomatycznych. Pewnie dlatego, że był to atak bezpośredni więc delikatna pogoń raczej była by łatwa do wytłumaczenia na arenie miedzynarodowej.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

24
Widząc jak blisko ściany lasu są przeciwnicy postanowiłem odpuścić, ale nie do końca. -W końcu ktoś musi opowiedzieć o tym co tu się stało. Wieść o mojej sile powinna się roznosić.-pomyślałem i złożyłem pieczęć barana, posyłając sygnał dźwiękowy w stronę uciekinierów. -Oszczędza i pozdrawia was Fuka Zotto, pamiętajcie i opowiadajcie innym o tym co tu zaszło.
Przy użyciu hiraishina przeniosłem się do wodnych klonów, które pilnowały leżących niedobitków. Podniosłem głowę do góry i zawołałem Mei. -Muszę coś zrobić, nie mogę tego widzieć. Proszę, odwołaj swoich ludzi z pola bitwy.Gdy shinobi liścia się rozeszli, wróciłem do swoich poczynań. Szukałem wśród ofiar kogoś kto jeszcze żył i posiadał żywioł Raiton. Jak tylko znalazłem cel, to chwyciłem go za gardło i przytknąłem swoje usta do ust pokonanego, by pożreć jego duchową energię. Gdy to się stanie zapieczętuję ciało w zwoju i dołączę je do mojej kolekcji. Następnie przeniosę się hiraishinem do miejsca, w którym zostałem zaatakowany po raz pierwszy, gdzie leżał poturbowany, ale jeszcze żywy nukenin, u którego zauważyłem wysoki poziom czakry. Z ziemnej kolumny miał na niego oko mój klon, którego odwołałem w chwili pojawienia się na miejscu. Chwyciłem nieszczęśnika za gardło i powtórzyłem na nim całą operację, kończąc pieczętowaniem ciała. Potem znów wróciłem na pole, gdzie znajdowało się więcej pokonanych i poszukałem jeszcze paru ofiar, którym mógłbym odebrać czakrę i życie.
Gdy skończyłem swoje zbiory, uniosłem głowę w górę, w stronę lewitującej nad polem bitwy Mei.
-To chyba udane zbiory. Fajnie, że trafiło się aż tylu przeciwników. Pewnie długo tu nie będą zaglądać. Zrobiłem chyba całkiem niezłe przedstawienie przed twoimi ludźmi, mam nadzieję że nie będą się przez to obawiać shinobi Kumogakure.
Spoiler:
.
Ostatnio zmieniony 10 gru 2021, 02:41 przez Fūka Zotto, łącznie zmieniany 2 razy.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

25
Zotto poinformował Mei o swoich poczynaniach a ta zawróciła tylko oczami. Znowu te gejowskie sceny. Lepiej, żeby jej ludzie tego nie widzieli. Nie chciała w końcu by i w jej szeregach powtarzali podobne praktyki. Odesłała swoich ludzi do obozu, część z nich miała naprawiać zniszczenia, reszta zajmowała się obserwacjami, inni poszli odpoczywać i pomagać w leczeniu rannych. Mei musiała zabrać ich do wioski i zmienić natychmiastowo wartę - tak by znajdował się tu jakiś osobnik ze zdolnościami sensorycznymi.

Facet zaczął całować na wpół żywych przeciwników kolejno, jeden po drugim. Totalna orgia. Na głównej linii nie miał zbyt wiele szczęścia, wszyscy posługiwali się jednym żywiołem, natury ognia. Byli to raczej przeciwnicy niskiego szczebla, chociaż ich liczebność była dość spora. Z dwudziestki udało się przeżyć aż dwunastu.

Później ruszył do nukenina który dość sporo namieszał. A raczej zrobiłby to gdyby nie porządne wyszkolenie Zotto i Mei która wiele co prawda nie pomogła, ale wciąż czekała w pogotowiu w razie konieczności.
Przeciwnik który prawdopodobnie już konał, został również "pożarty" pod względem ostatnich sił życiowych. Właśnie on - jako jedyny posiadał naturę elementu błyskawicy i to dość pokaźnych rozmiarów. Niestety drugi z przeciwników który również był na wysokim poziomie - nie zdążył na gej imprezę i skonał po odniesieniu wielu ran ciętych które finalnie zakończono podciętym gardłem.

Dwójka która umknęła nie pojawiła się ponownie. Zotto jednak wiedział że ich sygnatura chakry była jedynie trochę słabsza niż nukenina który posiadał element błyskawicy. Przeciwnicy jednak którzy umknęli posługiwali się wyłącznie wodą. Tak przynajmniej można było uznać po obserwacjach w trakcie walki.

- Pozbieraj wszystko co ma wartość, muszę zmienić wartę i przetransportować rannych. Za dwie godziny będę gotowa do dalszej podróży.
Mei przy użyciu Hirashina, transportowała ludzi do wioski. Priorytetem byli ranni, później ludzie którzy byli tu już zbyt długo. Po drodze z wioski przekazała informacje o zebraniu nowych strażników których zabrała drugim kursem. I co prawda zeszło jej nieco dłużej - w końcu zmiana była gotowa do odpierania ewentualnych - kolejnych ataków. Chociaż po popisie Zotto, raczej nie wróżyło by ktokolwiek śmiał tu wracać.
Musieli jeszcze dokończyć podróż wzdłuż północnej granicy by rozstawić resztę notek.
- Gotowy? Ruszamy dalej? Nie zostało nam już wiele drogi.


_____________________

Zotto:
4x ciał z elementem KATON rangi D
8x ciał z elementem KATON rangi C
1x ciało z elementem RAITON rangi A

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

26
Wszystko poszło gładko. Jedynie okazało się, że nie znalazłem żadnego ciała żywiołu suiton. Ci, których wcześniej wyczułem okazali się być posiadaczami żywiołu wody. Urodziłem się z ciałem żywiołu wody, stąd techniki wodne zdawały mi się zwykle najprzydatniejsze. Teraz zupełnie naturalne powinno być dla mnie korzystanie z innych żywiołów. Postanowiłem więc brać to co zostało mi dane przez los. Wessałem pożądany przeze mnie żywioł raiton z ciała, które należało do zuchwałego nukenina. Ten człowiek porwał się na bezpośredni atak na mnie. Jakikolwiek cel mu nie przyświecał, należał mu się szacunek. Miał prawo myśleć o sobie pozytywnie, w końcu miał spore zasoby czakry, lecz niestety nie posiadał wyraźnie stosownej wiedzy o świecie, co zdecydowało o jego rychłym końcu. -Jaki pyszny zawodnik-powiedziałem do ofiary, nim kompletnie uszło z niej życie. Zapieczętowałem ciało o żywiole raiton oraz ciało najsilniejszego użytkownika katonu.


-Hmmm no zobaczę, nie wiem czy mi się chcę sortować ten złom, ale może faktycznie znajdzie się tu coś ciekawego. Tak w ogóle, to możemy udać się do Kumo po tym jak zakończymy misję.
Zacząłem przeszukiwać pole bitwy w poszukiwaniu jakichś ciekawych przedmiotów, zwykłe kunaie nie interesowały mnie szczególnie. Pozbierałem swoje kusze i bełty, których nie raczej nie zniszczono. Kusze i bełty załadowałem do pieczęci raiko kenka. Po wszystkim postanowiłem się zrelaksować i poczekać na Mei. Jak tylko się pojawi zagadam do niej.
-Możemy iść już, nie będę sprzątał tego bałaganu za twoich ludzi.- Uśmiechnąłem się do nowo przybyłych na posterunek shinobich. -Macie trochę roboty ze sprzątaniem....hehe- Spojrzałem znów na Mei i odparłem. -Możemy ruszać, zacząłem się tutaj nudzić.
Spoiler:
Ostatnio zmieniony 13 gru 2021, 18:04 przez Fūka Zotto, łącznie zmieniany 1 raz.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

27
Misja rangi A
Patrol granic północnych

Wróciła w końcu na pole bitwy. Częściowo uprzątnięte przez Zotto. A właściwie przeszabrowane, głównie z kasy. Podzielili się łupem, większość dostał mężczyzna za sprawne działania, Mei jako nadzorca wzięła sobie mniejszą część. Młoda Hokage wydała rozkazy, przekazała zmianę i ruszyli dalej do kolejnych posterunków gdzie nakładali pieczęci hirashina. Inne posterunki nie zgłaszały żadnych niepokojących znaków czy problemów. Wszystko było w najlepszym porządku. Chociaż dwa najbliższe miały również wcześniej problem z atakami, jednak poradzili sobie we własnym zakresie i była to sprawa dość przedawniona.
- Przenocujmy na szlaku, znam tu dobrą knajpę. Niby totalne zadupie, ale ciągnie się tędy nietypowy szlak na dość rzadkie towary przez co ktoś wpadł na pomysł otworzyć knajpę gdzie można zedrzeć nieco grosza na nowo-bogackich.
Nie minęła godzina a znaleźli się w drewnianej, nowej i porządnej karczmie. Trzy kondygnacje, szeroko usytuowane wokół tradycyjnego ogrodu. Całość zwieńczał kamienny mur w starym stylu i zdobiona brama zaraz za którą znajdowała się stajnia pod wiatą.
- Nieźle Ci dzisiaj poszło. Ale chyba trochę zbytnio zadzierasz nosa Zotto.
Mruknęła naburmuszona.
- Kiedyś trafisz na jakiegoś leszcza który dźgnie Cię widłami przez ten brak uwagi i pewność siebie. Uwierz, nie jeden już tak skończył...

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

28
-Dzięki-odparłem niby nie śmiało. -Zadzieram nosa? Mei, ja znałem poziomy czakry tych przeciwników, żaden z nich nie wydawał mi się groźny, po za tym. Używałem klonów. Nie widziałaś? Wszystko działo się mniej więcej tak, jak zaplanowałem. Nie żyję w przeświadczeniu, że nie ma na tym świecie nikogo, kto byłby w stanie mnie pokonać, lecz to nie jest takie proste. Przecież wiesz....Ci, którzy nas zaatakowali zbliżyli się do mnie na dystans pewnej śmierci. To był ich błąd. Skończyło się to dla nich tak, jak miało. Przy tym powinniśmy tym czujniej wypatrywać zagrożeń. Jeśli osiągnęliśmy taki poziom, z pewnością są też inni, którzy, jeśli mogą stanowić dla nas zagrożenie, to mogą stanowić jeszcze większe niebezpieczeństwo dla naszych wiosek. Nie ma co, byśmy tracili czas na taki motłoch jak dziś. Niech takimi zagrożeniami zajmują się słabsi od nas. Choć zupełnie rozumiem minimalizowanie zgonów we własne armii. odpowiedziałem Mei, na zarzut zuchwałości. Usiedliśmy w na zewnątrz karczmy i zaczęliśmy rozmowę.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

29
Misja rangi A
Patrol granic północnych

Uśmiechnęła się pod nosem i chyba delikatnie parsknęła. Lubiła tą młodzieńczą pyszałkowatość u swojego kompana, chociaż doskonale zdawała sobie sprawę jak wielkie konsekwencje może to za sobą ciągnąć.
- Mam wrażenie, że czasami zaprzeczasz samemu sobie Zotto.
Powiedziała po chwili pogłębiając uśmiech i wychylając duży łyk piwa.
- Obym się myliła z tymi widłami. Ale to chyba kwestia innego stylu walki u nas obu. Ja wolę mieć kontrolę nad polem walki i stać z tyłu analizując ruchy. Ty dysponujesz za to takimi rezerwami chakry, że nie musisz się wiele głowić nad dobrą taktyką, wystarczy zalać przeciwnika odpowiednio dobranymi technikami i w końcu popełni błąd, albo wypstryka się z chakry podczas gdy ty po prostu zmienisz ciało na nowe.
Rozmawiali tak jeszcze przez dobrą godzinę, może dwie. W końcu udali się do prywatnego pokoju.
- Myślę, że nasz poziom zaufania i znajomość jest już na wystarczającym poziomie. Chciałabym przekazać Ci wiedzę na temat kilku technik które mogłyby nieco zmienić twój styl walki na nieco bardziej... hmmm... bezpieczny.
Mei przeniosła się do mieszkania i za dosłownie minutę wróciła z kilkoma zwojami w dłoniach.
- Odpowiednio użyte mogą uratować Ci kiedyś tyłek.
Patrzyła chwilę jak Zotto odwija zwoje i czyta ich treść marszcząc brwi i otwierając szerzej oczy co raz. W końcu opadła plecami na łóżko i zamknęła oczy. Poczuła błogość i zmęczenie. To drugie pojawiło się jak grom z jasnego nieba.
- Stąd masz najbliżej do siebie. Jutro ogarnę jeszcze jeden posterunek i wracam do siebie. Muszę zająć się papierzyskami. Wpadnij do mnie za jakiś czas co? Praca za biurkiem jest strasznie nudna, potrzebuje czasami takiego widowiska jak dzisiaj.
Jej głos cichł coraz bardziej, w połowie przerwała przeciągłym ziewnięciem i odpłynęła do krainy snów. Na następny dzień spakowała się przed Zotto, po prostu wstała wcześniej. Ruszyła do kolejnego posterunku gdzie załatwiła wszelkie formalności i przeteleportowała się do wioski. Była głodna jak wilk a za jej plecami czuła piętrzące się stosy papierów.


_______________________________

Wynagrodzenie Zotto:
+1 misja rangi A - wynagrodzenie do odebrania w odpowiednim dziale.

Dodatkowe:
4x ciał z elementem KATON rangi D
8x ciał z elementem KATON rangi C
1x ciało z elementem RAITON rangi A

Przekazane od Mei:
Zwój Gogyō Fūin
Zwój Gogyō Kaiin
Zwój Shishienjin
Zwój Saiko Denshin

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

30
-Dzięki, ciekawe te techniki. Rozbrajanie wrogiego fuuinjutsu zawsze może się przydać. Kiedy już posiadam zdolności w takim zakresie, to jest to wyraźny brak w moim arsenale. Podziękowałem przyjaciółce za techniki.
- Jestem zadowolony z naszego działania, ewidentnie całkiem dobrze nam się działa razem. W takim razie do następnego Mei, w krótce cię odwiedzę. Może nawet bardzo niedługo.- Odgarnąłem sobie włosy i rozejrzałem się dookoła. Na trakcie było pusto i bezpiecznie, a Mei na pewno da sobie radę jakby coś miało się zmienić. Uśmiechnąłem się do dziewczyny i zniknąłem, przenosząc się za pomocą techniki hiraishin, do mojej rodzinnej wioski ukrytej w chmurach.
cron