Koniec: Egzamin i awans

Tutaj przenoszone są ważne na forum tematu, które przestały być aktualne.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Mistrz » 15 cze 2013, o 10:41

Nadszedł ostatni dzień akademii. Po spędzonych na treningach dniach szkolnych przyszła pora na egzamin końcowy. Razem z innymi uczniami stoisz na korytarzu przed salą egzaminacyjną. Po wejściu do sali należy zaprezentować kilka z podstawowych technik. Wszyscy czują tu podekscytowanie. Ci, którzy zdadzą egzamin wyjdą dziś z akademii wyposażeni w ochraniacze shinobi z znakiem ich wioski. To będzie ostatecznie symbolizowało ich awans na rangę Genina. Awans ten pozwoli wykonywać im misje przydzielone przez Kage. Po chwili słyszysz swoje imię i nazwisko. Twoja kolej na egzamin. Po wejściu do sali kazano ci zaprezentować co najmniej trzy z opanowanych technik Ninjutsu.

[x][/x]Zasady[x][/x]Należy opisać wykonanie trzech technik w tracie egzaminu, po czym podać odnośniki do trzech treningów jutsu wykonanych w akademii. Po napisaniu wiadomości w tym temacie gracz automatycznie staje się geninem.
I'm the hero snm didnt deserves, but the one it needs right now/
Ja jestem regulaminem!
Administrator
 
Posty: 2243
Dołączył(a): 4 cze 2013, o 17:24
Ranga: Uczeń
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Kugutsu Butai
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Aburame Ken'shin » 1 lip 2013, o 23:29

Nadeszła chwila zakończenia akademii, Ken'shin schludnie ubrany pojawił się u progów sali gdzie czekali już wszyscy nauczyciele, czekali na niego i pokaz jakiego miał dzisiaj im dać, ten jeden raz to oni mieli patrzeć a uczniowe tłumaczyć, pokazywać. Młody Aburame spokojnie wkroczył do sali grzecznie ukłoniwszy się w dużym szacunku został poproszony o szybkie wykonanie wszystkich nauczonych elementów aby i pozostali studenci mogli zmieścić się w czasie pokazu swych umiejętności. Pierwszym czego nauczył się w akademii była lepsza kontrola chakry, chłopiec wziął przygotowany liść i położył na swej głowie by zaprezentować nauczoną się umiejętność w kilka chwil połyskujący niebieską aurą liść wyskoczył daleko nad głowy zdającego i egzaminatorów delikatnie opadając pod wpływem powiewu wiatru. Kolejnym elementem była technika kawarimi polegająca na zamianie miejscami z upatrzonym obiektem, wszystko przygotowane, mały pieniek znajdujący się w małej odległości od członka klanu Aburame w chwili po wykonaniu nauczonych się czynności zamienił się miejscami z uczniem, który ze stoicką miną przeszedł do wykonywania ostatniej umiejętności nabytej podczas lekcji w akademii a była nią polepszenie siły jego chakry. Pokaz polegał na wykonywaniu wielokrotnie technik kosztujących sporą ilość chakry, po wykonaniu takowych wcale nie zmęczony Aburame ponownie ukłonił się w szacunku do egzaminatorów dziękując za poświęcony mu czas, w kilka chwil później znajdował się już w poczekalni gdzie czekał na werdykt, który tak jak się spodziewał był pozytywny. Ken'shin wiedział co to oznacza, miał stać się geninem.

1.viewtopic.php?p=53#p53
2.viewtopic.php?p=52#p52
3.http://www.shinobinomono.pl/viewtopic.php?p=63#p63
Aburame Ken'shin
 

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Jun » 13 lip 2013, o 14:42

I w końcu, to na co czekał chyba każdy z uczniów, jedni stresowali się mniej, drudzy bardziej, ale to oczywiste.. w końcu to właśnie egzamin końcowy, od którego zależało czy zostaną geninami czy też będą musieli powtarzać naukę. Uch, niefajna jest ta druga wersja. Wziął ze sobą rzeczy, które mogą się okazać wyjątkowo przydatne w tym momencie, więc był przygotowany na każdą ewentualność. Zaczął od klonów, taka prosta technika pokazowa. Czyż nie? Dobra. Teraz spokojnie, wycisz się stary, dasz radę. Tak, musisz być spokojny. Tylko spokój nas uratuje. Powtarzał w myślach, umysł wyciszony. Tak, było pięknie. Złożenie odpowiednich pieczęci i puf! Pojawiło się trzech chłopaczków, identycznych w każdym calu. Całe szczęście, że technika powiodła się za pierwszym podejściem! Inaczej by oblał i co wtedy? Ale okej, czas gonił. Egzaminatorzy nie będą czekać wiecznie na to aż chłopaczek coś pokaże, mogą przecież pomyśleć, że nic więcej nie potrafi, więc na co trafiło? Na Henge.. Tak, zamieni się w jednego z egzaminatorów. Powinno być dobrze. Skupienie jest podstawą, o to chciał zadbać. Było cicho, więc nikt mu w tym nie przeszkadzał. I.. Tak! Udało się! Więc co? Stresował się coraz badziej, ostatnia rzecz i będzie wolny, możliwe że awansuje. Więc co? Sztuczka pomagająca w kontroli chakry, liść na czoło, który zabrał ze sobą i.. tak! Utrzymywał się! Było pięknie, nie było żadnych komplikacji, kamień spadł mu z serca, opuścił salę.

1. Tutaj.
2. I tu.
3. No i tutaj.
Jun
 

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez En » 15 lip 2013, o 21:29

En stawił się na zdawanie egzaminu o dziwo w wyznaczonym czasie. Przed nim znajdowało się jeszcze sporo osób, jednak En był dobrej myśli. Kiedy przyszła pora na niego, chłopak wszedł do środka pokoju. Poprosił swojego senseia o to, by związał mu ręce za plecami. Gdy był już "pojmany" prędko przelał impuls chakry do węzła i rozluźnił go. Była to technika Nawanuke no Jutsu. Kiedy był wolny pokazał egzaminatorom, że się uwolnił. Następnym jutsu, które chciał zaprezentować to Henge no Jutsu. En skupił się w sobie, a następnie wykonał potrzebne pieczęci. Nagle pojawił się spory obłok dymu, a w miejscu gdzie stał En wyrastał teraz wielki Bratek - Kwiat. Kiedy egzaminatorzy zaczęli bić brawo En powrócił do swojej normalnej postaci. Teraz chciał pobawić się w spidermana. Przelał chakrę do stóp i normalnym rześkim krokiem wszedł na prostopadłą ścianę. Kiedy było po wszystkim chłopak ukłonił się nisko, a następnie razem z nową opaską Ninja opuścił salę.

http://shinobinomono.pl/viewtopic.php?f=120&t=57
http://shinobinomono.pl/viewtopic.php?f=120&t=50
http://shinobinomono.pl/viewtopic.php?f=120&t=55
En
 

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Uchiha Kyasupa » 17 lip 2013, o 13:07

To już dzisiaj! Właśnie wstałem i myślę sobie nad tym, co wydarzy się za kilka godzin. A co się niby wydarzy? Jest to dzień, w którym mogę stać się w końcu geninem! Po tylu latach nauki w Akademii Ninja w końcu przyszedł moment "rozwiązania". Muszę tylko zaprezentować trzy podstawowe ninjutsu których nauką zająłem się wraz z sensei'em. Ciekawi mnie tylko sposób w jaki zaprezentuję ciągłe wypuszczanie chakry, czyli po prostu chodzenie po wodzie. Ale nad tym będę się zastanawiał potem. Teraz na prawdę mam co robić.

Zjadłem śniadanie, wziąłem kąpiel. Wyszedłem już z domu, wszedłem do Akademii. I czekam przed odpowiednią salą na moją kolej. Literka U jest stosunkowo daleko w alfabecie, toteż trochę na pewno poczekam. Usiadłem sobie więc na podłodze opierając się plecami o ścianę. Delikatnie podkurczyłem nogi i zamknąłem oczy. Potrzebowałem chwili na opanowanie zbędnych emocji.

- Uchiha Kyasupa- słyszę w końcu.

Wstaję więc i pewnym krokiem idę przed siebie. Widzę, że jeszcze kilka osób czeka na swoją kolej. Nie obchodzi mnie do końca to, czy reszta się stresuje. Ja wiem po co tu przyszedłem. I to się dla mnie liczy. Zamykam za sobą drzwi i rozglądam się dookoła. Trochę mnie zatkało. Pomieszczenie było na prawdę wielkie. Było tu wszystko, co jest potrzebne: od drzew, manekinów, po mały zbiornik wody. Pewnie głęboki. Jednakże najpierw stanąć musiałem przed trójką oceniających mnie Ninja. Widzę przed sobą nauczyciela, dyrektora Akademii Ninja oraz samego... Hokage! Cholera. W tym roku skład egzaminatorów jest bardzo bogaty i ciekawy. Mimo wszystko moja pewność siebie nie znika. Przedstawiam się, mówię jakie techniki będę chciał zaprezentować. Widzę tylko, jak mój nauczyciel kiwnął głową. To znak, że mogę rozpoczynać.

Szybko zrobiłem to, co zrobić miałem. Trzy techniki które w Akademii opanowałem do perfekcji. Jedna za drugą. I wszystko mi się udało. Dlatego też raczej jestem pewien swojego awansu. Pewność siebie non stop jest tutaj wokół mnie i we mnie. Ona nigdy nie odeszła. I nie szybko odejdzie.

- Dobrze. Pojaw się wieczorem na oficjalnym zakończeniu roku w Akademii Ninja. Zaczyna się od razu po zakończeniu egzaminowania ostatniej osoby. Odbędzie się to na zewnątrz, z tyłu Akademii. Idź tam już teraz i czekaj - usłyszałem głos dyrektora.

Podziękowałem, odwróciłem się do tyłu... I wyszedłem jak gdyby nigdy nic. Udałem się w wyznaczone miejsce. Oddalając się usłyszałem tylko nazwisko kolejnej, wołanej osoby...

- Uzumaki...

Usiadłem sobie na jednym z wolnych miejsc. Wyprostowany, przyjemnie oparty o oparcie czekałem, aż przyjdzie tutaj cała reszta potrzebnych ludzi. Nie trzeba było długo oczekiwać. Szybko się pojawili. Widziałem również kilkudziesięciu nieznanych mi zamaskowanych ludzi. Każdy z nich trzymał w ręce dwa ochraniacze.

Nie będę się rozpisywał. Wyznam tylko, że dostałem ochraniacz z symbolem Konohy. Nie była to niespodzianka: dla mnie, dla nauczycieli, dla wszystkich wokół. Zawiesiłem go sobie na szyi. Chyba tutaj będzie najwygodniejszy. Praktycznie się z nim nie rozstaję. I skończyłem Akademię! Jestem pełnoprawnym Geninem który marzy o podbiciu świata!


Ki Nobori no Shugyō
Suimen Hokō no Gyō
Kawarimi no Jutsu
Uchiha Kyasupa
 

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Matsumoto Mitsu » 19 lip 2013, o 16:17

Mitsu pewnym krokiem wmaszerowała do sali, w której miał odbyć się jej awans na genina. Po nieprzespanej nocy była zmęczona jednak ostatnimi czasy ogranicza ilość snu. Głównie ze względu na strach przed ponowną wizją przyszłości...
Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak wygląda taki sprawdzian. Wykonasz kilka technik po czym dostajesz opaskę. Młoda kunoichi akurat w tej dziedzinie była doskonale wyszkolona więc nie obawiała się, że coś może iść nie tak.
A jednak... I nie chodzi tu o jakieś niedociągnięcia w treningu. Zdarza się, że czasami jeden aspekt z zewnątrz sprawia, że wszystko może pójść nie po naszej myśli.
W tym przypadku takim czynnikiem była zasiadająca w komisji kapłanka z klasztoru, w którym wychowywała się młoda Matsumoto. Gdy dziewczynka weszła do sali kobieta notowała coś na swojej kartce. Kunoichi na sekundę przystanęła patrząc na znajomą jej twarz z przerażeniem.
- Podejdź tutaj Matsumoto Mitsu. - powiedział mężczyzn, który siedział w środku, prawdopodobnie przewodniczący komisji. W momencie gdy padło imię i nazwisko dziewczyny kapłanka podniosła głowę a jej wzrok spoczął na uczennicy. Ta jednak nie zwracając na to uwagi podeszła do stolika.
- Wylosuj proszę trzy techniki które nam zaprezentujesz. - burknął, podsuwając szklane naczynie z wieloma karteczkami w środku. Mitsu włożyła doń dłoń i wyciągnęła trzy świstki papieru. Kawarimi no Jutsu, Bunshin no Jutsu i Kai. To właśnie te jutsu musiała wykonać aby zaliczyć ten egzamin. Dostała kilka minut na przygotowanie więc odwróciła się tyłem do komisji i skupiła bardzo mocno. Była bardzo zdenerwowana obecnością kapłanki z klasztoru. A co jeśli przez jej ucieczkę ta nie pozwoli jej na awans?
"Mitsu uspokój się." - pomyślała odwracając się do komisji. Kiwnęła na znak gotowości i zaczęła. Pierwsze kilka pieczęci i na jej miejscu pojawiło się jedno z krzeseł które stały w tylnej części klasy. Ponowne kilka pieczęci i wróciła na swoje miejsce. Twarze członków komisji pozostały niezmienne. W sumie oglądając to samo po raz dwudziesty jednego dnia... Nic dziwnego.
- Bunshin no Jutsu - wypowiedziała pod nosem składając kolejne pieczęci. Wytworzyła 3 klony, które wyskoczyły w stronę komisji tak jakby chciały zaatakować. Taki mały psikus jednak tuż przed atakiem Mitsu je odwołała.
Pozostało tylko Kai ale do tego potrzebne było genjutsu. Czekała więc na reakcje ze strony egzaminatorów.
Jakież było jej zdziwienie gdy od stolika wstała znajoma jej osoba. Kapłanka stanęła przed dziewczyną nawet nie patrząc jej w oczy przez chwilę. Westchnęła głęboko po czym złożyła kilka pieczęci.
- Magen... - wyszeptała i wtedy Mitsu wpadła w iluzję. Pojawiła się po środku klasztornego dziedzińca gdzie patrzyła, jak wszystkie kapłanki zostają mordowane przez bandytów. Dookoła słychać było krzyki rozpaczy i strachu, spływająca krew sprawiała, że była to scena rodem z horroru.
Mitsu stała jak wryta ze strachem wymalowanym na twarzy. Po policzku spłynęła jej łza. To było zupełnie jak kilka lat temu. Kiedy to kunoichi miała wizję śmierci jednej z kapłanek. Z tym, że teraz mogła się temu przeciwstawić. Zebrała w sobie wszystkie siły i złożyła pieczęć. Nie mogła się teraz poddać. Te wszystkie treningi, lekcje, masa wyrzeczeń. Chciała aby jej rodzice byli z niej dumni.
- Kai!! - krzyknęła wykonując technikę. Poczuła jednak wtedy coś zupełnie innego niż zazwyczaj. Jakby jakaś nieznana siła pozwoliła jej wyrwać się z tej techniki... Czy włożyła w to zbyt wiele chakry? A może zrobiła coś nie tak? W każdym razie stała ponownie w klasie. Czym prędzej otarła łzę z policzka i spuściła głowę. Strach i przerażenie powoli odchodziły. Kapłanka wróciła na swoje miejsce zaczynając coś notować.
Młoda Matsumoto zastanawiała się dlaczego jej była przełożona uciekła się do czegoś takiego. Czy była to jakaś kara?
Z zamyślenia wyrwał ją widok opaski w dłoni przełożonego komisji.
- Gratuluję Mitsu. Od teraz jesteś geninem Kumogakure no Sato. - powiedział z uśmiechem na ustach. Ta jak poparzona chwyciła opaskę i praktycznie wybiegła z sali. Musiała się uspokoić, odsapnąć i dojść do siebie. Była teraz w opłakanym stanie ale ZDAŁA!

1 viewtopic.php?f=120&t=56
2 viewtopic.php?f=120&t=54
3 viewtopic.php?f=120&t=52
Matsumoto Mitsu
 

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Shiroto » 22 lip 2013, o 02:16

Wszystko co ma swój początek, naturalnie również ma koniec. Choć Akademia była krokiem ku dorosłości, to jej zakończenie całkowicie odbierało już prawo do dzieciństwa. Można było się rozczulać i płakać, żałować i smucić - trzeba było, bo to ostatni okres w którym słowo Shinobi nie kojarzyło się już tylko ze śmiercią. Większość studentów zebranych przed salą egzaminacyjną to dzieci i gdyby nie były zmuszone nie porzuciłby tego przydomka jeszcze długo. Niestety na wszystko jest odpowiednia pora, jeśli chodzi o ukryte wioski, pora ta przychodzi znacznie wcześniej. Od tego momentu większość z nich - bo nie każdemu uda się zdać, otrzyma tytuł Genina i stanie się pełnoprawnym Shinobim, który uczęszcza już na misje. Choć Genin to ranga niepoważna i najniższa w klasyfikacji, to wcale nie zapewniała bezpieczeństwa. Genini wykonywali dwa rodzaje misji, rangę D oraz C i kiedy ta pierwszy ranga była bezpieczna, to już ta druga wcale taka być nie mogła - a Ci tu zebrani dalej byli dziećmi i mentalnie długo jeszcze nimi pozostaną.

Shiroto bardzo dobrze będzie wspominał czasy akademii - no może bez tych momentów kiedy gubił się w drodze do akademii albo w gmachu dosyć sporej budowli. Zdobył tu naprawdę wielu znajomych, poznał wiele ciekawych rzeczy i przeżył naprawdę ciekawy i bez wątpienia przyjemny okres życia, okres szkolenia w akademii, który często wspomina się z nostalgią i smutnym uśmiechem na twarzy mówiąc sobie, że wtedy wszystko było łatwiejsze i pełne barw. Biały chłopiec otrzymał oficjalną zgodę o przytępienie do egzaminu na Genina. Choć nie spędził tu aż tak wiele czasu, to i tak posiadał już wystarczające umiejętności. Wchodząc do sali można było się spodziewać podobnego co roku wyzwania. Wykonanie trzech jutsu z zakresu Ninjutsu jakie się posiadło. Nic prostszego, przez ten cały czas spędzony w tych chłodnych murach, chyba każdy już byłby w stanie przejść egzamin. Pierwszą techniką jaką zamierzał zaprezentować Shiroto, było Kai. Uwolnienie się z Genjutsu, podstawowe, przydatne jutsu. Chwila koncentracji, pieczęć wspomagająca i uwolnienie chakry z tradycyjnym wykrzyknięciem nazwy techniki używanej - na kartce egzaminatorów pojawił się pierwszy ptaszek. W sali ustawiony był metalowy zbiornik, ni to podobny do wanny, ni to do wiadra, niski, szeroki i w jajowaty kształt. Tam właśnie można było zaprezentować drugą technikę. Suimen Hokō no Gyō, właśnie to zamierzał pokazać chłopiec. Naładował chakre w podeszwach butów i wszedł na taflę wody wyładowanej po brzegi w metalowym naczyniu. Udało się, choć wyczynem nazwać tego nie można było. - na kartce pojawił się drugi ptaszek. Ostatnią techniką jaką zamierzał pokazać młodzieniec o niewątpliwym problemie z pigmentem, była Ki Nobori no Shugyō. Zeskakując z tafli wody, nie usunął chakry ze stóp, wszedł tylko po ścianie niczym po podłodze, a zaraz bez problemu znalazł się na suficie otrzymując ubrania aby nie spadły mu podczas tego drobnego pokazu - zszedł, a na kartce pojawił się ostatni, trzeci ptaszek. Egzamin nie był ciężki, nie dla tych co się przykładali przy treningach. Shiroto nie miał z nim najmniejszych problemów, a po wyjściu czekała już na niego matka, dumna ze swojego małego synka, który już wkroczył w świat znacznie przekraczający jego pojęcie. Długo po tym, nadal chłopak chwalił się swoją lśniąca opaską swojej bliższej i dalszej rodzinie z klanu - no w końcu miał czym się chwalić, prawda?


1) viewtopic.php?f=120&t=52
2) viewtopic.php?f=120&t=51
3) viewtopic.php?f=120&t=50
Shiroto
 

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Senju Toshiro » 3 sie 2013, o 15:04

Toshiro nie mógł spać prawie całą noc. Myślał, cały czas o egzaminie końcowym w Akademii. Prawda jest taka, że został skierowany na niego rok wcześniej, niż powinien, ponieważ opanował wszystkie podstawy, a także większość, dodatkowych umiejętności, które proponowała mu akademia. Denerwował się czy zda i czy koledzy, go znienawidzę, gdyż już podchodzi do egzaminu. Będzie prawdziwym pełnoprawnym shinobi. Ciekawe jaką dostanie pierwszą misje...
Gdy nastał ranek, po zjedzeniu śniadania wyruszył od razu do Akademii. W sali czekało już dość spora ilość uczniów, którzy także, podchodzą do egzaminu. Mogło to trochę potrwać, dlatego usiadł sobie z boku i obserwował otoczenie. Nie widział tutaj niestety nikogo znajomego. A szkoda, bo by chętnie porozmawiał z kimś o egzaminie, by się odprężyć i już nie denerwować.
Zaczęło się. Weszło kilku nauczycieli, którzy nazwiskami prosili, do przejścia do drugiej sali, gdzie była trzyosobowa komisja. Aż trzy osoby będą go oceniały. Nie tylko był teraz zestresowany, co jeszcze wzięła go trema, ale wierzył w swoje umiejętności. Musiał wierzyć, by to zaliczyć i nie dać jakiejś gafy. Czasami nawet najlepszym się zdarza najprostsze zadanie zwalić.
- Senju Toshiro. - odezwał się w końcu nauczyciel, dość głośno na całą sale. Jego nazwisko sprawiało, że niektórzy ze zdziwieniem na niego spogląda. W końcu w jego klanie wychowali się Pierwszy i Drugi Hokage, a także Piąta Hokage, która była wnuczką Pierwszego. Co prawda, wielu nie odziedziczało zdolności klanowych, prawie nikt, ale nazwisko i tak robiło małe zamieszanie. To jednak nie pomagało Toshiro się wyluzować, a nawet odwrotnie. Był bardziej zestresowany, wiedząc iż jego przodkowie dokonali takich, wspaniałych czynów. Wszedł do sali, w której było trzech egzaminatorów siedzących przy jednym, dużym stole. Całą swoją uwagę skupili na jego osobie. Chłopak przełknął ślinę i podszedł bliżej. Siedzący w środku egzaminator, wskazał mu na wylosowanie trzech technik. Toshiro podszedł i wylosował Henge no Jutsu, Bunshin no Jutsu i Kawarimi no Jutsu. Bardzo dobre techniki, które był w stanie pokazać. Nie było żadnego startu, ale wiedział, że mógł zaczynać. Rozpoczął tak więc od przemiany. Złożył pieczęć i...
- Henge no Jutsu! - powiedział, zmieniając się w Hokage. To mu najlepiej wychodziło. Znał dobrze, jego wygląd i tak naprawdę, cały czas się w niego zmieniał, bo już miał tyle prób, że nie mógł zawalić. Egzaminatorzy, zaznaczyli sobie tylko, że pierwsza technika jest poprawna i wpatrywali się dalej. Nie zrobiło to na nich wrażenia, bo w końcu oglądając to cały czas kilka razy dziennie.
- Bunshin no Jutsu! - drugą jego techniką jest klonowanie. Tak. Stworzył dwa klony, które były idealne. Dobrze, druga technika zaliczona. Czas było na ostatnią. Tutaj jednak musiał się czymś posłużyć. Wykonał potrzebujące pieczęcie do ostatniego jutsu czyli Kawarimi no Jutsu i zamienił się miejscem z kawałkiem drewna. On się znalazł za jednym z krzeseł, znajdujących się w sali. Wyszedł z niego i podszedł do stołu z uśmiechem. Egzaminator wpisał tylko, że zdał i otrzymał swój ochraniacz na czoło. Został geninem. Zawiązał go sobie na czole, po czym wyszedł ucieszony, że mu się stało. Więc, czas rozpocząć przygodę!

1. Henge no Jutsu
2. Bunshin no Jutsu
3. Kawarimi no Jutsu
Senju Toshiro
 

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Mesuneko » 5 sie 2013, o 00:49

Poli kończył się kolejny rok szkolny w Akademii Ninja Konoha Gakure no Sato. Ostatnie co należało zrobić to zatwierdzić oceny i najstarsze klasy poddać próbie. Ostatni egzaminom końcowym, które mogły zaważyć na dalszych losach każdego początkującego ninja. Szkoła niemal opustoszała. Świadectwa były już wypisane. Karta ocen Neko była jedna z lepszych w akademii. Generalnie została powołana do zdawania egzaminu końcowego dwa lata wcześniej co świadczyło o tym, że na pewno nie jest byle przypadkowym, młodym ninja, który nie wie nawet jak rzucać kunaiem. Wręcz przeciwnie. Miała całkiem duży potencjał , aby zostać w przyszłości całkiem niezłym ninja ze specjalizacji genjutsu a nawet medykiem. Jej kontrola chakry była zadziwiająca jak na jej młody wiek i wielu nauczycieli wróżyło jej świetlaną karierę. Ona tylko skromnie odpowiadała, że po prostu bardzo ciężko pracowała na to co teraz ma i starała się ze wszystkich sił. Uczyła się po nocach i trenowała w wolnym czasie. Gdyby miała rodziców byliby z niej dumni a kartę ocen powiesili magnesem na lodówce , aby pochwalić się jakie mają zdolne dziecko. Na karteczce był wykaz z następującymi ocenami:

Kod: Zaznacz cały
TaiJutusu - dobry
NinJutsu - celujący
ShurikenJutsu –bardzo dobry
Siła - dobry
Szybkość  - bardzo dobry
Wytrzymałość - dobry
Siła Chakry -celujący
Kontrola Chakry- celujący


Jej dobra karta ocen umożliwiła zdawanie egzaminów wcześniej niż reszta. Była cała zdenerwowana i podekscytowana kiedy nauczyciel powiedział jej, że zgłosił jej kandydaturę do tegorocznych egzaminów na genina. Niemal rzuciła mu się na szyję i przewróciła go, ale nie wypadało.
-Masz za tydzień wstawić się pod salą 56 o godzinie 10: 00 we wtorek. Będzie tam wywieszka z listą osób zdających podzielona na inne sale. Zacznie się test teoretyczny, później pewnie będzie dzień przerwy. Na następny ogłoszą wyniki, to będzie środa a w czwartek zacznie się kolejna część egzaminu. Nie wiem co w tym roku przygotowali.- powiedziała do niej z uśmiechem nauczyciel ciesząc się z sukcesu podopiecznej. Ta kiwnęła główką i pożegnała się z nim. Wróciła do domu. Na tą okazję trzymała jej ulubione lody o smaku pistacjowym. Otworzyła je i zjadła niemal wszystkie. W nocy nie mogła zasnąć czy to z przejedzenia, czy ze stresu, który powoli zaczął szarpać jej wnętrzności. Tak czy inaczej na następny dzień wzięła się ostro do nauki teorii jak i praktyki. Dużo czasu poświęciła na dopracowanie technik z zakresu TaiJutsu. Nie chciała polec na tak prostej rzeczy, której nie lubiła. Szybko minął czas i zbliżał się termin pierwszego egzaminu pisemnego. Wstała już o szóstej rano by móc jeszcze potrenować i powtórzyć materiał. Chciała dobrze wypaść. Udała się pod salę egzaminacyjną. Przydzielono ją do sali numer 9 na parterze. Za pół godzin mieli być wpuszczeni do pomieszczenia i zacznie się test. O równej w pół do otworzono im drzwi, rozdano egzaminy. Znalazły się bardzo różne pytania teoretyczne między innymi takie jak: Jakich pieczęci należy użyć, aby użyć techniki podmiany? Która technika jest według ciebie najbardziej przydatna w celach kamuflażu i dlaczego? Pytania były posortowane stopniem trudności. Im dalej się brnęło tym bardziej były skomplikowane. Wszystkich pytań było około trzydziestu. Za pierwsze dziesięć należało się dziesięć punktów, za kolejne dziesięć dwadzieścia i kolejne trzydzieści. Łącznie sześćdziesiąt. Wyszła z sali mocno zdenerwowana, musiała aż z tej okazji pójść na ramen z przyjaciółmi ze starej klasy. To ją odprężyło. Kolejny dzień miała wolny. Zostało tylko zobaczyć wyniki egzaminów. Neko zdała na 86% co było niezłym wynikiem. Tylko kilka osób, które można policzyć na palcach jednej dłoni zdało od niej lepiej. Nie było wśród nich nikogo kto by przebił magiczną liczbę 90%. Następny dzień egzaminów. To było to. Mieli się stawić na placu treningowym, zaprezentować wybrane przez siebie trzy techniki.
-Mesuneko.- zawołał ją egzaminator i wystąpiła z szeregu. Postanowiła zabłysnąć. Dużo ryzykowała porywając się na coś czego nie lubiła i nigdy nie czuła się w tym dobrze. Jednak najpierw postanowiła stworzyć mały łańcuszek technik. Na pierwszy ogień poszły klon. Stworzyła trzy obok siebie repliki, bardzo podobne do oryginału. Egzaminator nakreślił coś w swoim zeszyciku, jednak ona kontynuowała. Postanowiła użyć ostatniej poznanej techniki rzutu shurikenami. Sięgnęła do torby, jej klony tak samo, do swojej małej, wyimaginowanej.
- Shurikenjutsu: Manji no Jin!- rzuciła gwiazdkami. Egzaminatorzy dawno nie widzieli tej techniki w wykonaniu studenta akademii, dodatkowo wykonywaną z klonami. Wykończeniem pokazów był TaiJutsu. Tak, tak, właśnie to w czym nie była zbytnio rewelacyjna. Użyła Tysiąca lat bólu na swoich sobowtórach, które jeden po drugim zniknęły. Wszystko to wprawiło w podziw nauczycieli. Dzień później otrzymała list polecony z pieczęcią akademii, aby się stawiła w sobotę o godzinie 16:00 w Sali głównej Akademii Ninja w celu nadania tytułu Genina. Była tym wszystkim niesłychanie podekscytowana. Jej trud i ciężka praca w pocie czoła przyniosły owoce. Była niezmiernie szczęśliwa.



viewtopic.php?f=120&t=54
viewtopic.php?f=120&t=37
viewtopic.php?f=120&t=40
Mesuneko
 

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Uchiha Arin » 7 sie 2013, o 23:36

Minął już jakiś czas od kiedy Arin wstąpił do akademii, dziś miał być sprawdzian umiejętności ninja, oraz awans na genina
-ach wreszcie zostanę geninem
pomyślał uśmiechnięty, wszedł do klasy i zajal swoje ulubione miejsce na końcu sali
-Mekinoku Harino...zdała...Umitachi Nejimu...zdał...Akarimi Urume...nie zdał...Uchiha Arin
Tak właśnie naszła chwila na niego, podszedł do biurka nauczyciela i wykonał kombinacje 3 technik, najpierw użył henge aby zmienić się w hokage, potem bunshin no jutsu aby stworzyć ich holograficzne klony a wykorzystując zamieszanie użył henge i przeniósł się za fotel nauczyciela
-I jak? zdałem?
Zapytał się. No oczywiście ze zdał, taka kombinacja technik zrobiła wrażenie na egzaminatorze i od razu przyznał mu tytuł genina. Po tym wszystkim chłopak wyszedł z akademii i poszedł pochodzić po mieście zanim pójdzie do domu się pochwalić.

viewtopic.php?f=120&t=55
viewtopic.php?f=120&t=56
viewtopic.php?f=120&t=54
Uchiha Arin
 

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Nobukazu » 8 sie 2013, o 00:19

Nadszedł mój czas aby awansować na genina nie wiedziałem czy zdałem ale bardzo dobrze sobie radziłem w akademii czasami tam miałem jakies problemy ale udawało mi się je opanować i wracać do ćwiczeń. Razem z innymi kolegami koleżankami staliśmy na korytarzu przed salą egzaminacyjną w której właśnie to się roztrzygnie czy zdałęm czy oblałem. Usłyszałem nazwisko Tokabaiu Hyuuga jako pierwszy miał wejść i było słychać że oblał ale ja miałem straszną tremę jak wejdę do sali a po chwili usyszałem Nobukazu Uchiha. I w tamtym momencie wiedziałem zę muszę się uspokoić i normalnie spokojnei wejść do sali dlatego tak zrobiłem rozlużniłem się i wszedłem do egzaminacyjnej salki. Usłyszałem od niego że mam pokazać trzy techniki ninjutsu więc zacząłem zrobiłem najpierw bunshin no jutsu stworzyłęm klona a potem henge no jutsu aby zamienić sie w egzaminatora na koniec zrobiłem kawarimi no jutsu podmieniając się z jakąś kłodą którą zauważyłem a on spojrza a ja się zapytałem
- Awansowałem ?
Zapytałem a on na to
- Zdałeś drogi chłopcze.

viewtopic.php?f=120&t=54
viewtopic.php?f=120&t=56
viewtopic.php?f=120&t=55
Nobukazu
 

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Gorō » 8 sie 2013, o 01:06

I przyszła ta chwila, chwila egzaminu. Moje nazwisko niestety było blisko w dzienniku, więc byłem jednym z pierwszych którzy weszli na salę egzaminacyjną. Musiałem się zaprezentować jak najlepiej, a miałem już do tego pewien obmyślony sposób. Zadbałem o to by było to efektowne i widowiskowe, chociaż nie wiem czy to też mi się uda.
- Witam, nazywam się Gashi Goro, i teraz chciałbym zaprezentować swe postępy jakie uczyniłem w akademii przez ostatnie lata. - powiedziałem na początek gdy wszedłem do sali. Po chwili skupiłem chakrę u podnóża stóp i wskoczyłem na ścianę. Poszedłem po niej, spokojnym krokiem do przodu i zatrzymałem się na suficie. Tam złożyłem trzy pieczęci i zastosowałem Bunshin no jutsu. Kiedy pojawiły się moje klony, wszyscy zeskoczyliśmy na ziemię. Teraz przyszedł czas na ostatnią technikę jaką było Henge no Jutsu. Obiektem mojej przemiany był jeden z egzaminatorów. Mam nadzieje że nie obraziłem jego osoby obierając sobie go jako pomoc przy zdaniu egzaminu, ale pewnie nie byłem pierwszym który tak uczynił. PO chwili wróciłem do swojej postaci i pożegnałem się. Kiedy wyszedłem z sali, poczułem się lekko. Tak jakby coś spadło ze mnie, jakiś ciężar. Udałem się ku wyjściu i poszedłem do domu, mając nadzieję że wyniki mojego egzaminu będą satysfakcjonujące.

http://www.shinobinomono.pl/viewtopic.php?p=61#p61
http://www.shinobinomono.pl/viewtopic.php?p=57#p57
viewtopic.php?p=49#p49
Gorō
 

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Aburame Shoko » 13 sie 2013, o 00:48

Kolejka przed egzaminem wydawała się nie mieć końca. Emocje z każdą chwilą tylko potęgowały się we mnie. Chciałbym wybuchnąć, ale nie mogłem. Z każdą chwilą byłem bliżej osiągnięcia tytułu Genina. Nie odczuwałem tego na własnej skórze. Nie widziałem, żeby kolejka się zmniejszała. Tyle treningów nie pójdzie na marne. Chciałem, jak najszybciej opuścić mury tego budynku z opaską na czole. Miło byłoby pochwalić się rodzicom moimi nowymi osiągnięciami. Tylko najpierw trzeba je osiągnąć. Uspokoiłem się w duchu i z pełną determinacją wyczekiwałem swojej kolejki, która w końcu nastąpiła. Stanąłem przed osobami egzaminacyjnymi z gracją się ukłoniłem. Następnie bez zbędnego monologu skoncentrowałem chakrę w stopach i zacząłem chodzić po ścianie, okrążając ją. Jurorzy musieli być zachwyceni. Następnie postanowiłem pokazać kolejną technikę. Jeszcze kilka miałem w zapasie, ale wystarczyło pokazać tylko trzy. Dwie mi tylko zostały do zaprezentowania. Uśmiechnąłem się pod nosem. Później podmieniłem swoje ciało z kłodą. Zrobiłem tą wręcz z francuską precyzją. Nikt się pewnie tego nie spodziewał. A mi się udało. Czułem radość. Na moim miejscu pojawiła się kłoda, a ja machałem z sufitu. Już ostatnią techniką, którą miałem pokazać było jutsu Henge. Spadłem z nadmierną szybkością na ziemię. Następnie złożyłem wymagane pieczęcie i zamiast mnie pojawił się zupełnie obcy im człowiek. To był mój ojciec. Przeszedłem się w jego skórze kilka kroków i z powrotem osiągnąłem wcześniejszą postać. Mój pokaz został zakończony.
- Zostajesz pełnoprawnym Geninem. Oto twoja opaska - usłyszałem. Byłem zadowolony. Zabrałem opaskę.
- Dziękuję wam. Wiedziałem, że będziecie wyrozumiali - odpowiedziałem na pożegnanie, ukazując swoją różność od reszty klanu. Umiem mówić i potrafię to doceniać.


http://www.shinobinomono.pl/viewtopic.php?p=2685#p2685
http://www.shinobinomono.pl/viewtopic.php?p=63#p63
http://www.shinobinomono.pl/viewtopic.php?p=2692#p2692
Aburame Shoko
 

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Lei Yamanaka » 18 sie 2013, o 23:33

Dzień był piękny, było inaczej niż pierwszego dnia, ale ja denerwowałem się równie co tedy. Słońce wtedy skryte za chmurami dziś spoglądało na mnie z góry towarzysząc mi w drodze do akademii. Znajomy budynek, nie chcę się wierzyć, że prawdopodobnie będzie to moja ostatnia wizyta w tym miejscu. Na korytarzu zebrało się wielu innych uczniów, większość z nich kojarzyłem z wyglądu i imienia, ale nigdy z nikim z nich nie przystałem nawet na dłuższą rozmowę więc i tym razem czekałem w samotności. Uczniowie wyczytywani byli po kolei gdy nadeszła moja chwila wstałem wycierając delikatnie spocone i drgające ze stresu dłonie. - Dz-dzień dobry! jąkałem się na początku jednak po chwili wypowiedziałem głośno i wyraźnie po czym z podniesioną głową przeszedłem do prezentacji. W pierwszej sekundzie pokazu złożyłem pieczęć i skumulowałem chakrę na skutek czego wydobył się dym a z nim klony. Po chwili używając kolejnego symbolu dłońmi wraz z replikami zmieniłem się w egzaminatorów za pomocą henge no jutsu na samo zakończenie zaplanowane miałem kai, ale nie chciałem prosić o rzucanie genjutsu więc przebiegając przez pierwszego klona rozbiłem go tworząc obłoki będące zasłoną. W jednej chwili wraz z drugą kopią ruszyliśmy w przeciwnych kierunkach wbiegając po ścianie aż do punktu na suficie gdzie na skutek zetknięcia nastąpiło kolejne "puff" z którego wyłoniłem się zeskakując na podłogę by zaprezentować technikę chodzenia po ścianach (drzewach). Chwilę czekałem po czym otrzymałem upragnioną opaskę, z którą opuściłem budynek edukacji.

viewtopic.php?f=120&t=55
viewtopic.php?f=120&t=54
viewtopic.php?f=120&t=50&start=15
Lei Yamanaka
 

Re: Koniec: Egzamin i awans

Postprzez Arashi » 19 sie 2013, o 19:46

Po wejściu do sali egzaminacyjnej Arashi nie marnował czasu; stracił już wystarczająco czekając w kolejce na egzamin, a w między czasie zmuszony był przyglądać się jak większość studentów z jego klasy wraca z pustymi rękoma i co najwyżej jeden na pięciu otrzymuje opaskę. Nie wchodził ostatni i nie wchodził pierwszy - był gdzieś po środku, co było według niego najlepszym rozwiązaniem. Rozpoczął od techniki Bunshin, tworząc dwa identyczne klony po swoich dwóch stronach; następnie każdy z klonów oraz on użyli Henge no jutsu, zamieniając się w trzech egzaminatorów siedzących za wysokim stołem na drugim końcu pomieszczenia. Utrzymał technikę przez kilka długich sekund; po pierwsze aby pokazać, że potrafi, a po drugie żeby mogli dostrzec wszystkie szczegóły zamiany. Kiedy uznał, że już starczy uwolnił klony i zrobił rundkę po suficie, wchodząc po jednej ścianie i schodząc z drugiej; cały ten czas utrzymując przepływ chakry w stopach.
Na koniec bez słowa odebrał opaskę, schylił głowę w geście szacunku i spokojnym krokiem - oraz bijącym sercem - opuścił salę egzaminacyjną. Opaskę związał ciasno na ramieniu, gdzie mu nie przeszkadzała, i już był Geninem.

Bunshin no jutsu - viewtopic.php?f=120&t=54&p=3012#p3012
Henge no jutsu - viewtopic.php?f=120&t=55&p=3013#p3013
Ki Nobori no Shugyou - viewtopic.php?f=120&t=50&p=3019#p3019
Arashi
 

Następna strona

Powrót do Archiwum

cron