Tymczasowa siedziba Kyokukage

Sporej wielkości budynek w którym znajdują się biura Kyokukage i jego podwładnych. Tutaj też pracują radni Otogakure no Sato.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Nieaktywny MG » 6 sie 2016, o 22:41

Stary budynek w którym nasza droga Kyokukage piastuje obecnie swój urząd, należał niegdyś do naukowców z wioski dźwięku którzy badali pierwsze anomalie pojawiające w rodzinach wielu z przybyłych do nowo powstającej wioski. Cała konstrukcja powstała z czerwonej cegły i drewna, odświeżonej kilka lat temu przez znakomitych fachowców, co daje się teraz zauważyć spoglądając na odpadający tynk i blaknącą farbę, która kiedyś mogła nawet przypominać czerwień. Idąc jednak śladami osoby która wchodzi tam pierwszy raz, po pierwsze widzimy sporych rozmiarów metalowy płot, powykańczany ostrymi kolcami. Pędy soczystych winogron otaczają cały teren, tak że aby dowiedzieć się co jest za płotem, niestety trzeba przejść przez szeroką bramę, zamykaną na skobel, na której widnieje wybity znak Otogakure. Po wejściu na teren placówki, widzimy niewielki teren okryty wydeptaną trawą oraz niskie drzewka w których ptaki od zarania dziejów wiły swoje gniazdka. Idąc dalej kamienistą ścieżką, zbliżamy się wreszcie do bryłowatej konstrukcji, która nijak nie oddaje groteski panującej w środku... No właśnie środek.


Mimo że konstrukcja ma tylko dwa piętra, to nie można odmówić jej dziwaczności. Dawni naukowcy nie posiadali specjalnego przeszkolenia bojowego, więc jedynym ich ratunkiem był spryt. Dziesiątki metrów korytarzy prowadzących czasem do pustych sal, gdzie nie było nic poza oczywistym zdziwieniem, gdy przypadkowy włamywacz, lub osoba zainteresowana wynikami badań trafiała tutaj. Jeśli jednak znało się prawdziwą drogę, bez problemu można było trafić do głównej sali, w której czeka na nas zwykle typowy, nudny urzędas siedzący za obszernym, półokrągłym biurkiem znajdującym się pod ścianą naprzeciwko wejścia. To on zwykle instruował przybyszów co do drogi, którą mieli obrać by dostać się do celu, mimo iż mogły im w tym również pomóc tabliczki. Od głównej sali prowadziły bowiem dwa korytarze - jeden w prawo, a drugi w lewo. Idąc w lewo, można natrafić na biura i gabinety należące do władz shōgunatu, które ostatnimi czasy jedynie zacieśniły swą władzę nad Otogakure, w prawo zaś, idzie się do urzędu Kyokukage oraz jej podwładnych. Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że ta część budynku została dosyć dobrze odrestaurowana, mimo iż pośpiesznie.


Po drodze do gabinetu Kyokukage mija się obsadzone biura, a także inne pomieszczenia, takie jak nawet kantyna, czy kuchnia. Są tam sale przynależące do radnych, asystentki samej Kyokukage, a także innych, mało znaczących urzędników. Na samym końcu znajdują się jednak drzwi, za którymi trafia się bezpośrednio do gabinetu przywódczyni wioski, o czym zresztą mogą świadczyć sami stojący przed drzwiami strażnicy. Są to zwykle krępy, łysy mężczyzna, oraz młoda kobieta o purpurowych włosach.


Sam gabinet natomiast jest stosunkowo duży i w dużej mierze pusty. Kwadratowe pomieszczenie z regałami ustawionymi pod prawą, oraz lewą ścianą, w dużej mierze puste, z niewieloma teczkami i dokumentami, które jakimś cudem zdołały przetrwać po ataku na poprzednią siedzibę. Sporą część pustej przestrzeni pomiędzy drzwiami a biurkiem zajmuje zaś purpurowo-czarny, wełniany dywan, na którym można by dokonać odprawy nawet kilkunastu osób. No i biurko. Proste, dębowe, pokryte stertami dokumentów, listów, pieczęci, kałamarzy, piór. Już na pierwszy rzut oka można by dostrzec, że sama Kyokukage ma naprawdę mnóstwo roboty. Jako, że jej wygodny fotel został zniszczony, siada na zwykłym krześle, by mieć za plecami zwykle zasłonięte, laboratoryjne żaluzje przed oknem.



Połowa autorstwa Jokera, dokończone przez Jaskółkę
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Zitsu » 6 sie 2016, o 23:31

Zitsu wyłonił się na ulicy tuż przed nową siedzibą władz Otogakurę. Od czasu pamiętnego ataku na "stary" budynek w którym główny awanturnik Hebi Oroshi posłał do grobu całą rzeszę ludzi to właśnie tu odbierało się nowe zlecenia. Zitsu jednak był w tym miejscu po raz pierwszy. Stary, ledwo i pospiesznie odnowiony do stanu używalności budynek był teraz jego celem. Gdyby nie fakt, że Shokubutsu kompletnie nie znał drogi do osoby u której miał się stawić pewnie od razu wyłonił się w miejscu docelowym. Jednakże teraz nie było to możliwe zwłaszcza, że nie miał pojęcia do kogo dokładnie ma się zgłosić. Ci cholerni posłańcy zawsze zapominają powiedzieć o tak drobnych, ale za to bardzo istotnych szczegółach. Nie mniej jednak wyjątkowe oko, shizengan błyskawicznie pozwolił zlokalizować gabinet przywódcy wioski. Kobieta w podeszłym wieku siedział w najlepsze u siebie i pewnie do głowy jej nie przyszło, że ktoś właśnie ją obserwuję - nie kto inny jak Zitsu.

Nie mniej jednak zielonowłosy nie miał czasu na zabawę... musiał się spieszyć, gdyż zostało mu raptem 27 minut na stawienie się u głównodowodzącej... a tak przynajmniej wydawało się naszemu bohaterowi. Byłoby kiepsko, gdyby zabłądził i przeszkodził Kyokukagę w chwili, gdy ta nie spodziewałaby się jego wizyty. Nie zważając jednak na to oczywiste zagrożenie przedstawiciel nie-ludzkiego gatunku wolnym krokiem wszedł do środka. Sam budynek wydawał się być dziwaczny... kręte korytarze sprawiały wrażenia opętanych i takich w których bardzo łatwo można było się zgubić. Nie stanowiły jednak żadnej przeszkody dla naszego bohatera... wszak miał wyjątkowe oczy pozwalające na nieco więcej. Po kilku minutach był już na miejscu. Tuż przed samym gabinetem stało dwóch ludzi - łysy osiłek oraz jakaś kobieta o purpurowych włosach - najpewniej ochrona głowy wioski.
-Zitsu... przybyłem na wezwanie. - powiedział bez namysłu sztucznym głosem nasz bohater czekając na reakcję strażników z której powinien dowiedzieć się czy jego przypuszczenia odnoście miejsca spotkania były, aby na pewno słuszne. Oczywiście lekki niepokój w tej jednej chwili zapanował w głowie shokubutsu, jednakże po raz kolejny emocję nie wyciekały na zewnątrz to też pewność siebie dosłownie emanowała z naszego bohatera... a może był po prostu bez wyrazu w każdej możliwej sytuacji... ciężko było to określić na pewno samemu shinobi'emu. Jeśli tylko strażnicy dadzą mu znak, że może spróbować zakłócić spokój Kyokukagę Zitsu puka do drzwi i czeka na wezwanie do środka, aby dowiedzieć się czegóż to może dotyczyć nowe zadanie... miejmy jednak nadzieję, że zielonowłosy nie zrozumiał źle wytycznych zabieganego posłańca.
 
Posty: 199
Dołączył(a): 2 cze 2016, o 18:53
Ranga: Nukenin

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 7 sie 2016, o 01:26

Od tego pamiętnego dnia, w którym Hebi Oroshi zdradził Otogakure no sato minęło już trochę czasu. Wystarczająco dużo czasu na to, by Nagano Yusuke mogła zadbać o nową siedzibę pod patronatem jakże wspaniałego shōgunatu. Wiedziała doskonale, że to jej własna słabość do tego wszystkiego doprowadziła. Powinna była już wcześniej zająć się tym chłopakiem, zanim jeszcze nie było za późno. A teraz przecież już było. Był martwy. Choć skradziono jego ciało. Dla genów klanu Hebi? Prawdopodobnie. Choć zdawało się to być nad wyraz podejrzane. Kyokukage jednak nie miała jego ciała, co oznaczało tyle, że nie miała zamiaru wypłacić żadnej nagrody. Zresztą... Teraz nie miała zamiaru o tym myśleć.


Usłyszała pukanie. Całkowicie pochłonięta swoją pracą, nie zwracała uwagi na otaczające ją sygnatury chakry. Teraz jednak wyczuwała kogoś nietypowego. Wiedziała kto to mógł być, zwłaszcza w chwili, w której jej strażnicy go przepuścili. Odłożyła pióro do kałamarza, szukając wzrokiem w całym swoim biurokratycznym bałaganie swojej zguby.
- Możesz wejść - uniosła głos, po czym spojrzała na przybysza. Wciąż nie potrafiła się przyzwyczaić do wyglądu tych shinobi i choć wykonała swoją pracę domową i dowiedziała się więcej o ludziach jego pokroju, to zdawała sobie sprawę z tego, że ta tajemnicza grupa wciąż wiele przed nią ukrywała. Nie patrzyła jednak na niego zbyt długo, nie chciała go onieśmielić. Zamiast tego, odnalazła w końcu poszukiwany zwój, by położyć go pod ręką.
- Witaj, Zitsu - przywitała się z podwładnym, uśmiechając się przy tym uprzejmie - Wezwałam cię tutaj, bo mam dla ciebie bardzo ważne zadanie. Misja szpiegowska, infiltracyjna - skłoniła głowę - Zdaję sobie sprawę z tego, że jesteś w tym więcej niż dobry - położyła następnie dłoń o długich, krwistoczerwonych paznokciach na zwoju, jakby lada moment chciała go otworzyć. Potem jednak, jakby się rozmyśliła. Wyciągnęła zamiast tego dłoń w stronę chłopaka, podając mu zwój i prostym gestem zachęciła chłopaka do jego otworzenia.
- To twój cel - odparła, gdy Shokubutsu rozwinął część zwoju, by ujrzeć jego zawartość.





MEGANE Shokushu
Wiek: 63 lata
Miejsce pochodzenia: Kusagakure no sato
Umiejętności: Brak danych.
Znaki szczególne: Proteza w lewym ramieniu.

Były naukowiec. Po wymordowaniu współpracowników uciekł z rodzimej wioski. Powiązany z licznymi zaginięciami na terenie Krajów Ognia, Ziemi, oraz Dźwięku. Działa bez żadnych wyraźnych motywów, obiekty jego porwań nie są ze sobą powiązane. Od pewnego czasu współpracuje z grupą nazywającą siebie "Powiernikami Żelaza".
 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Zitsu » 7 sie 2016, o 16:33

Zitsu czekał na pozwolenie, by mógł wkroczyć i dowiedzieć się o co tyle zamieszania. Naturalnym odruchem było przeszycie drzwi wyjątkowym okiem i spojrzenie co takiego porabiała Kyokukagę. Pochłonięta pracą kobieta szybko się zerwała po czym zaczęła wyraźnie czegoś szukać w zgiełku biurokracji. Shokubutsu oczywiście zachowywał spokój, by po chwili stanąć przed przywódczynią Oto. Nie uszło jego uwadze to dziwaczne spojrzenie, którego doświadczył nasz bohater już pierwszego dnia swego istnienia. Oczywistością dla niego było, że ludzie ich(shokubutsu) nie rozumieli, a może nawet obawiali. Nie mniej jednak pełen zimna wzrok spoczął na dłoniach Kyokukagę, która po chwili wręczyła zwój z informacjami dotyczącymi misji infiltracyjnej. Ciekawość, aż kipiała w naszym bohaterze, lecz po raz kolejny Zitsu nie przejawiał zainteresowania zachowaniem zewnętrznym. W trakcie, gdy odbierał zwój widoczne były różnice jakie dzieliły go między kobietą, a nim samym. Śnieżno biała skóra wyglądała niczym karta białego papieru w porównaniu do cery najwyższej kunoichi. Zielonowłosy nie zwlekając zaczął rozwijać zwój, jednak jego zawartość była wstępnie sprawdzona po przez wyjątkowe oko - shizengan. Po chwili wszystko stało się jasno... wysyłają go cholera wie gdzie, by dowiedział się co to za gość i co knuję... informacji było delikatnie mówiąc bardzo mało co jasno dało sygnał naszemu bohaterowi, że nie jest to zwykłe pierwsze zadanie. Dodatkowo motywy byłego naukowca nie były nikomu znane, a z podejrzeń jasno wynikało, że coś knół... zachodziło oczywiste pytanie odnoście celu wszystkich tych porwań - co takiego chciał tym osiągnąć?
-Rozumiem, jednakże dalej nie powiedziałaś czego ode mnie oczekujesz Kyokukagę-sama? Mam go zlikwidować, poznać jego plany, udaremnić je, a może tylko prze szpiegować i wrócić z informacjami? - powiedział bez namysłu czekająć na dalsze instrukcję. W końcu starsza kobieta nie powiedziała mu absolutnie nic co mogłoby go naprowadzić na właściwą odpowiedz. Nie mniej jednak po chwili dodał...
-Czy posiadamy informację o miejscu ostatniej działalności powiązanej z tym... człowiekiem? Jakikolwiek strzępek informacji, który pozwoli mi dotrzeć do tego... człowieka? - nie wiedząc czemu Zitsu, gdy miał nazwać osobnika tego pokroju człowiekiem wahał się i robił dziwne pauzy. Bez wątpienia irytowała go ludzka natura pchająca do niecnych i niemoralnych czynów. Jaki był ten człowiek? Jaki cel mu przyświecał? W głowie shokubutsu powstało tyle myśli, tyle różnych hipotez, a każda z nich mogłaby w równym stopniu błędna... ludzie byli bowiem podstępnymi i złowieszczymi istotami siejącymi śmierć i zniszczenie wszędzie tam, gdzie się tylko pojawiali. Nigdy nie można było być pewnym ich intencji...

Nie mniej jednak zimna twarz "chłopaka" przyglądała się z całą dozą obojętności w stronę Kyokukagę. Czekał na jej odpowiedz, na większą ilość tak potrzebnych informacji. Jednakże Zitsu doskonalę zdawał sobie sprawę, że ten skromny zwój może być wszystkim na czym będzie opierał swoje zadanie. W końcu nie raz był zmuszony działać na ślepo, nie wiedząc nawet kim byli jego wrogowie, ani jak liczne grono stanowili. W zgiełku chaotycznego świata informacja była niczym dar, którego nie można było w głupi sposób marnować, gdy się już pojawi. Właśnie to sprawiło, że Shokubutsu już teraz musiał zacząć gorączkowo myśleć... on sam wysłany w wielki świat... jakże znajomy scenariusz pisał się po raz kolejny.
 
Posty: 199
Dołączył(a): 2 cze 2016, o 18:53
Ranga: Nukenin

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 7 sie 2016, o 20:35

Słysząc słowa Zitsu, Yusuke uśmiechnęła się lekko, już mając w głowie jedną ze swych sarkastycznych uwag. No ale musiała się przed swoimi podwładnymi powstrzymywać przed wypowiadaniem swoich kąśliwych uwag.
- Cierpliwości Zitsu, właśnie miałam do tego dojść - odpowiedziała mu, składając dłonie w trójkącik i układając je na blacie swojego biurka - Dotąd mogliśmy jedynie starać się go wyśledzić, mimo posyłania w jego poszukiwaniu licznych oddziałów tropicielskich, za każdym razem nam się wymykał. Robiliśmy to również niechętnie, gdyż niejednokrotnie jego zmyślnie zastawione pułapki potrafiły pozbawić życia niektórych z naszych shinobi - skrzywiła się na myśl o informacji o śmierci młodego Kojiego. Chłopak był zbyt narwany - Teraz jednak z nieba spadła nam dwójka informatorów. Nie... - poprawiła się - Właściwie, to oni zlecili nam to zadanie. To oni poinstruują cię też co do dalszej części twojego zadania. Zdaje się, że wiedzą o twoim gatunku dosyć sporo - jej ostatnim słowom towarzyszyło oczywiste zdumienie. Nie widziała tej dwójki, nie wiedziała nawet, jak wyglądali, bo skrywali się skrzętnie, ale zapłacili sporą zaliczkę. Tak sporą, że nikt nie chciał nawet zadawać pytań, lecz niewystarczająco, by nabrano podejrzeń. Znali cenę usług shinobi. Nie mówiła jednak o tym samemu shokubutsu.
- Udasz się do jednej ze starych kryjówek Megane Shokushu - mówiła, wyciągnąwszy jedną z wielu posiadanych map, które zazwyczaj wręczała swoim shinobi. Ta ukazywała jednak jedynie Kraje Dźwięku, Mrozu, Traw, Gorących Źródeł, Wodospadu, no i rzecz jasna Hi no kuni. Namoczyła pióro w atramencie, po czym nakreśliła dokładnie, umiejętnie miejsce, w którym Zitsu miał się znaleźć. Mapa była wystarczająco dokładna, by nawet pomimo posiadania wspaniałego wzroku, nie musiał on przeczesywać przez długie godziny okolicy. Chyba.
- Wracając do samego mężczyzny, to tak jak wcześniej wspominałam, najwięcej dowiesz się od zleceniodawców. Wiem jednak, że przed ucieczką z Kusagakure no sato był zarazem chirurgiem, jak i naukowcem. Nie wiemy nad czym pracował, nawet same władze wioski nie chcą nam tego powiedzieć. Ściśle tajne. Nie jest też sam, poza tą tajemniczą grupą o której wiemy od twoich przyszłych, tymczasowych przełożonych, ma na swoich usługach innych shinobi. Wiem też, że nie będziesz musiał ich wszystkich likwidować, a jedynie uzyskać informacje.

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Zitsu » 12 sie 2016, o 13:31

Jak się bardzo szybko okazało Kyokukagę byłą osobą raczej z tych czepliwych i lubiących wrzucać swoje trzy grosze w każdej sprawie. Cóż, może dziwiło ją zaangażowanie i zniecierpliwienie naszego bohatera, które mimo wszystko było dla niego czymś naturalnym. Nie cierpiał zwłoki, gdy ta nie była koniecznością, a w tym przypadku czas był jak cenny piasek. Nie mniej jednak uwagą odnośnie jego zachowania została zupełnie zignorowała, coś zupełnie innego zamartwiało naszego shokubutsu. Zachodziło pytanie odnoście motywów jak się okazało mocodawców tegoż zadania i co ważniejsze, skąd wiedzieli o jego gatunku tak wiele, że najwyższa kunoichi postanowiła go o tym poinformować. Było to co najmniej niepokojące, jednakże nie na tyle, by poruszyć ten temat na forum oficjalnego spotkania z kagę wioski dźwięku - jako shinobi Zitsu musiał zachować się w pełni profesjonalny sposób jak przystało na prawdziwego wojownika dzisiejszych czasów - choć do wojaka wiele mu nie wątpliwie brakowało.

Ważniejsze były dalsze plany Zitsu. Miał się udać do starej kryjówki tego całego Meganę, gdzie miał się dowiedzieć nieco więcej na temat tegoż to zlecenia. Białoskóry natychmiast zabrał potrzebne mapy i dokładnie się im przyjrzał, by ocenić jak obszerny i zróżnicowany jest to teren. Nigdy nie zwracał na to uwagi, lecz teraz było nieco inaczej... sytuacja nieco go do tego zmuszała. Nie mniej jednak nim zabrał wszystko ze sobą i ruszył w swoją podróż zagadnął po raz ostatni Kyokukagę.
-Zrozumiałem, wedle życzenia udam się w tamto miejsce i zrobię wszytko by zadanie zostało zakończone sukcesem Kyokukagę-samę. Jakaś ostatnia rada zanim wyruszę? - powiedział lodowatym głosem, lecz ostatnie pytanie było raczej formalnością. Wiedział czego spodziewać się po takich zadaniach... ogromnej, nieodgadnionej niespodzianki, której nie sposób było teraz przewidzieć - tylko ktoś niewiarygodnie naiwny starałby się to teraz uczynić. Jednakże wszystkie elementy tej posypanej układanki miały z czasem się pomału poskładać do kupy. Teraz nie wiedział zbyt wiele, lecz za 2 tygodnie sytuacja mogła być już zupełnie odmienna oczywiście o ile to zadanie będzie wymagało tak sporego czasu - Zitsu był bowiem przygotowany nawet na taki scenariusz. Oczywiście młody Skokubutsu wpatruję się cały czas w swojego kagę nie spuszczając z niej wzroku choćby na chwilę, aby ocenić czy aby na pewno czegoś przed nim nie ukrywa - sam fakt, że tak mogłoby być dałbym wyraźny sygnał, że należało by zachować szczególnie podwyższoną ostrożność... nie mniej jednak było to pewnie nieco niegrzeczne, ale maniery nie były zbyt mocną stroną naszego bohatera. Gdyby spotkanie miało dobiec końca Zitsu jak gdyby nigdy nic wchodzi w podłogę gabinetu kagę i udaję się w długą podróż do okolic miejsca, gdzie miała się znajdować cała ta kryjówka - misja właśnie się rozpoczynała.
 
Posty: 199
Dołączył(a): 2 cze 2016, o 18:53
Ranga: Nukenin

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 12 sie 2016, o 22:48

Dawniej, Nagano Yusuke z pewnością zwróciłaby uwagę na namacalną wręcz obojętność jej podopiecznego, dawniej, być może wyprowadziłoby ją to z równowagi. Będąc Kyokukage nauczyła się jednak to akceptować, przyzwyczaiła się do różnorakich zachowań od strony pracujących dla niej shinobi, a także tych, którzy z nią współpracowali. W swej karierze spotkała spore rzesze ludzi, również spotykając ich, gdy była jeszcze Jōninem oddziału medycznego. Teraz jednak, na jej twarzy zagościł uprzejmy uśmiech, gdy usłyszała to co chciała usłyszeć - wyrażenie gotowości do wykonania powierzonej mu misji.
- Uważaj na tę dwójkę - odpowiedziała na pytanie Zitsu, zmieniając niewygodną pozycję na siedzisku - Może zlecili naszej wiosce to zadanie, ale wciąż są spoza niej. Wygląda też na to, że są to shinobi. Nie zmienia to jednak faktu, że chcą skorzystać z naszych usług - wiedziała z podań swoich ludzi, którzy się z nimi spotkali, że przeskakiwali z drzewa na drzewo, a także potrafili przyczepić się do ich powierzchni. Samurajowie na przykład, nie umieli tego robić - Uważaj też na zastawione przez tego mężczyznę pułapki. Najlepsi nasi tropiciele, najlepiej wyszkoleni, potrafili wpaść w jego sidła. Jest ponadprzeciętnie inteligentny - spojrzała przy tym porozumiewawczo na samego shokubutsu. Wiedziała, że on również do głupich nie należał, a testy, które wykonywał jeszcze podczas egzaminu na Chūnina wskazywały jednoznacznie na to, że bystrość jego umysłu była wyjątkowa. Z tego co wiedziała, nie była to mimo wszystko zasługa istot jemu podobnych.
- Możesz ruszać - odparła, jeśli Zitsu nie miał nic do dodania - Powodzenia - po tych słowach, wpatrywała się jak białoskóry niby-młodzieniec, wnika w podłogę jej budynku. Doceniała fakt, że był na tyle dobrze wychowany, by nie pojawić się bezpośrednio u niej, a potrafił przebyć całą tę drogę przez korytarze należącego do jej urzędu budynku.
- Jestem już sama - uniosła głos, by poinstruować strażników pod jej drzwiami o tym, że mogli wpuszczać kolejnych interesantów. Ona zaś ponownie namoczyła pióro w kałamarzu i przystąpiła do kontynuowania swojej papierkowej roboty.

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Nieaktywny MG » 13 sie 2016, o 18:45


z/t: KLIK
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Heiwa » 25 paź 2016, o 00:09

To co chłopak zastał w centrum wioski, tam gdzie jeszcze niedawno znajdował się gabinet kage z całą pewnością zaskoczyło go. Niegdyś pokaźnych rozmiarów budynek był teraz stertą nieuprzątniętego jeszcze gdzieniegdzie gruzu. *Czyżby to była reakcja kyokukage na powrót Oroshiego?* - przemknęło mu przez głowę, a jego serce zaczęło bić nieco szybciej. Jeśli tak, to miał wtedy niesamowite przeczucie by odłożyć tę wizytę na później. Krótki wywiad środowiskowy utwierdził go w przekonaniu, że to jednak młody chłopak dokonał tej widowiskowej demolki. Białowłosy nawet nie był specjalnie zaskoczony - widział podobny wyczyn na własne oczy.

Nie przedłużając zbytnio tego nostalgicznego postoju koło ruin budowli, z którą tak naprawdę niewiele go łączyło ruszył w kierunku wskazanej mu siedziby zastępczej. Chłopak znał dobrze wioskę, toteż nie miał problemu z odnalezieniem właściwego adresu. Zdecydowanie gorzej poradził sobie, gdy już znalazł się w środku. Gdy chłopak mógłby przysiąc, że po raz trzeci mija już te same drzwi wreszcie dotarł do jakiegoś większego pomieszczenia z jakimś urzędnikiem. *Miła odmiana od tych blaszaków* - przemknęło mu przez głowę, gdyż właśnie musiał szwendać się nie po tej połówce budynku co trzeba. Wyciągnięty w przeciwnym kierunku palec urzędnika natychmiast potwierdził tę hipotezę.

Klucząc dalej za pokazanymi mu tabliczkami wreszcie znalazł odpowiedni pokój. A przynajmniej na takowy wyglądał sądząc po tym, że był obstawiony przez parę ochroniarzy. - Uszanowanko, pani Kyokukage jest u siebie? - rzucił na powitanie. - Właśnie wracam z zakończonego egzaminu na Chūnina, ufam że kage chciałaby usłyszeć szczegóły. - kontynuował ostrożnie przedstawiając jedynie jeden z dwóch powodów, które go tu przygnały. Po tym co zobaczył wywnioskował, że rzucanie na prawo i lewo słowami "Hebi Oroshi" mogło nie skończyć się dla niego dobrze. Tak czy siak gdy tylko został przepuszczony zapukał dość stanowczo w drzwi, a po zaproszeniu przekroczył próg zamykając je za sobą. Jednocześnie zastanawiał się w myślach czy jak będzie zmuszony do ucieczki to czy uda mu się przedrzeć przez tę dwójkę.

- Witaj czcigodna. - zaczął z przesadną dla niego kurtuazją. - Przybywam prosto z Iwagakure no Sato, gdzie jak zapewne wiesz odbył się niedawno egzamin wśród geninów w celu wyłonienia kandydatów do awansu. Może i moja kandydatura nie była oficjalnie zgłoszona, ale nie przeszkodziło mi to w osiągnięciu awansu. - w tym momencie przerwał sięgając po skitrany wcześniej zwój potwierdzający awans. - Faku Afuro oraz Kajijin Keren pewnie niedługo również się zjawią z podobnymi wieściami, lecz nie chciałem na nich przesadnie długo czekać. - kontynuował dalej z trudem przypominając sobie zasłyszane nazwiska nieświadom, że w obu popełnił błąd. Rozgrywał wszystko najostrożniej jak potrafił starając się nie wyciągać niepotrzebnie niewygodnych informacji. Czekał na rozwój rozmowy by płynnie przejść do zakończonej, a w której brał udział z powodu czystego przypadku, misji.
Obrazek
 
Posty: 218
Dołączył(a): 25 mar 2016, o 16:58
Ranga: Chūnin

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 25 paź 2016, o 12:44

Strażnicy nie zastanawiali się zbyt długo nad wpuszczeniem do środka Heiwy - tak jakby doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że miał tu zaraz przybyć. Dziewczyna o purpurowych włosach skinęła po prostu głową, a masywny mężczyzna, który odstraszał interesantów samym swoim wyglądem zstąpił z drogi do gabinetu, co mogło umożliwić byłemu geninowi wejście.


Gdy do jej gabinetu wkroczył nie kto inny jak Heiwa, Yusuke uniosła głowę znad papierów, przed którymi nieustannie i nieprzerwanie ślęczała, odprowadzając chłopaka wzrokiem aż do chwili, w której znalazł się przed jej biurkiem. Wiedziała doskonale jak wyglądał, znała każdego shinobi z Otogakure, nawet jeśli oni nie znali zbytnio jej - taki miała zawód. Zdawała sobie również sprawę z tego, że był na egzaminie. Nie widziała sensu w tym, by mu w tym przeszkodzić. Choć nie zapomniała o tym, w co był zamieszany. A fakt, że przyszedł do jej gabinetu był już pierwszym krokiem ku odkupieniu.
- Witaj Heiwa - odpowiedziała mu uprzejmie, uśmiechając się lekko i odbierając od chūnina zwój, który na jego oczach rozwinęła i przewertowała jego zawartość - Rzeczywiście. Gratuluję awansu - skłoniła z uznaniem głowę, kładąc na brzegu biurka zwój. Biurokracja potem - Egzamin na Chūnina od dwóch stuleci miał na celu ukazywać siłę wiosek. Cieszę się, że aż trójka mieszkańców Otogakure przyniosła nam chlubę - te oficjalne słowa nie do końca jednak pokrywały się z rzeczywistością. Gdzie tu mówić o chlubie w takich czasach? W czasach, w których wioski były w niewoli?
- Powiedz mi jednak... Co ty sobie myślałeś? - natychmiast przeszła do siedzącego w jej głowie tematu. Wiedziała, że zdawał sobie sprawę z tego, o czym mówiła - Wyruszyć na tajną, niebezpieczną misję jako genin? Czego się dowiedziałeś? Co widziałeś? - chciała wiedzieć, czy wiedział wszystko o jej planach co do Mizukage. Taka wiedza nie była mu przeznaczona - gdyby wpadła w niepowołane ręce, w jej gabinecie już pojawiliby się ludzie uzurpatora. Nie mogła jednak tego cofnąć.

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Heiwa » 25 paź 2016, o 20:56

- Dziękuję. - zwięźle skwitował otrzymane gratulacje. Faktycznie gdy chłopak się nad tym zastanowił to ich wioska mogła być najliczniejsza pod względem awansujących geninów. Chłopak jednak nie przykładał do tego większej wagi i teraz nie był w stanie stwierdzić jak się to dokładnie rozkładało. Gdy myślał, że jeszcze przez jakiś czas będą prowadzić tę przyjemną rozmowę wtedy nastąpił cios. Szybki, mocny i zdecydowany, chłopak nie miał gdzie uciekać.

- Eee... no... nie wiedziałem że to tajna i niebezpieczna misja. - odparł zresztą zgodnie z prawdą. Spotkał tego chłopaka przypadkiem gdy krążył w okolicach bram wioski, przez które zamierzał się wymknąć. Interesy sekty nie zawsze szły w parze z interesami wioski. Właściwie to wężowy chłopak dał mu okazję by je zręcznie połączyć. - Myślałem że po prostu wyruszamy w podróż. Nie wiedziałem, że to misja. Chciałem się rozerwać. - kontynuował swoje tłumaczenie. - W sumie niewiele z tego zrozumiałem. Najpierw byliśmy w jakiejś wieży, ale tam nic się nie wydarzyło. Później wylądowaliśmy w jakiejś wiosce z gorącymi źródłami, którą akurat oblężali żołnierze shogunatu. Udało nam się zbiec, ale nie obyło się bez walki. Samurajowie kogoś szukali, wszystko działo się tak szybko. - wypluwał z siebie szybko kolejne zdania, mówiąc przy tym wyjątkowo składnie, jakby wcześniej przygotował sobie tę wersję zdarzeń.

- Później uciekałem bocznymi uliczkami, rozdzieliliśmy się z Oroshim. Cudem udało mi się zachować życie w całym tym zamieszaniu. Ostatecznie uciekliśmy z wioski kanałami z jakąś kobietą, którą Hebi chyba uratował. Później szliśmy za nią do Kraju Traw. Tam spotkaliśmy się z Mizukage w całej eskorcie jouninów. Myślałem że to naprawdę koniec. Hebi wręczył mu jakiś list i właściwie na tym się skończyło. Przeżyliśmy, po wyjściu z lasu się rozdzieliliśmy. Potem ruszyłem prosto na egzamin. - zakończył zwięźle całą swoją historię. Czy musiał mówić o tym, że dziesiątki samurajów straciły żywot w tej potyczce? Że sam Heiwa własnoręcznie pozbawił jednego z nich życia ku czci swego boga? Że uratowali właśnie poszukiwaną przez Shogunat kunoichi? Że włamali się do ważnego budynku by następnie spalić go doszczętnie podczas gdy Oroshi i jego olbrzymi summon demolowali okolice? Nie. A przynajmniej nie miał zamiaru poruszać tych tematów z własnej woli.
Obrazek
 
Posty: 218
Dołączył(a): 25 mar 2016, o 16:58
Ranga: Chūnin

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 26 paź 2016, o 20:38

Kyokukage wpatrywała się z uwagą w twarz Heiwy, nie mrugnąwszy nawet oczami - zupełnie tak, jakby chciała ocenić, czy chłopak mówił prawdę. A jego wyjaśnienia zdawały się tę prawdę odzwierciedlać, gdy porównywała to z doniesieniami jej ludzi, którzy mniej lub bardziej szczegółowo opisali jej poczynania Oroshiego oraz genina. No i były jeszcze owiane propagandą zeznania shōgunatu, ale ich praktycznie wcale nie brała pod uwagę.
- Tak, i to było doskonałe miejsce dla genina. Nie słyszałam, byś walczył z tamtymi samurajami. Wytłumacz - poleciła mu, wiedząc, że ich rozmowa przebiegała w ten sposób tylko dlatego, że shōgunat wcale nie szukał tego świeżo upieczonego genina. W przeciwnym razie już by najpewniej siedział w jednym z ich więzień. A jednak chciała wiedzieć, w jaki sposób zapobiegł rozpoznaniu. Tak po prostu się ukrył? W tym wypadku miał więcej rozumu od Hebiego, który wręcz się afiszował tam swoją obecnością. To właśnie dlatego sprowadził na siebie ten pościg. Gdyby tego nie zrobił... Zapewne nigdy nie zabiłby tamtych cywilów, nie zniszczyłby jej siedziby. A teraz był martwy. I ktoś ukradł jego ciało.


Na kolejne zdania wypowiedziane przez Heiwę, kobieta skinęła powoli głową, wciągając głośno, wręcz ostentacyjnie powietrze. Wiedział dużo. Za dużo. Inna osoba na jej miejscu zapewne zadbałaby stosownie o to, by ta informacja nigdy od niego nie wypłynęła. Był prawdopodobnie jedyną osobą, poza jej strażnikami, którzy wiedzieli o tym, że nigdy nie poddała się władzom shōgunatu - nawet jeśli stwarzała takie pozory, a opinie na jej temat były co najmniej niepochlebne z tego pierwszego powodu. Gdyby ta informacja o spisku z Mizukage wypłynęła na światło dzienne, nie tylko ona sama byłaby wtedy w niebezpieczeństwie, ale też jej najbliższe otoczenie, oraz sam Kage Wioski Ukrytej we Mgle.
- No i co ja mam teraz z tobą zrobić? - spytała w końcu, jakby oczekując, że otrzyma od niego jakąś propozycję.
- Chyba nie muszę ci mówić, że nie powinieneś tego wiedzieć - dodała, by znów na chwilę zamilknąć, tak by te słowa nabrały stosownego wydźwięku.
- Czy o czymś jeszcze chcesz mi powiedzieć? O czymś zapomniałeś? - jej wzrok zdawał się wwiercać w czaszkę chłopaka, tak jakby szukała u niego dodatkowych, ukrytych informacji. Ale przecież nie miała takich umiejętności... Prawda?

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Heiwa » 26 paź 2016, o 20:57

- Starałem się unikać walki. Panował chaos, zebrana ludność cywilna zaczęła panikować gdy wywiązała się walka Oroshiego z samurajami. Jutsu i broń latały na prawo i lewo, ludzie tratowali się byleby tylko oddalić się od zagrożenia. W tym całym popłochu udało mi się wymknąć. - streścił nieco dokładniej zaistniałą sytuację. - Zanim mnie "zagarnęli" z resztą ludności udało mi się schować opaskę wioski. Szedłem w obstawionym korowodzie, nie rzucając się w oczy. Gdyby nie Oroshi, który wtedy wywołał zamieszanie nie wiem co by się ze mną stało. Uratował mi życie i to więcej niż jeden raz tego dnia. - pociągnął jeszcze dalej, naświetlając nieco początek historii oraz fakt, że nie został sklasyfikowany jako shinobi.

- Może w takim razie wcielić mnie w swoje szeregi? Jestem Chūninem, mogę teraz przynależeć do różnych organizacji. - zasugerował, chociaż nie wiedział czy to w ogóle możliwe. - Nikomu nic nie powiem, zresztą kto by mi w to wszystko uwierzył? - zapewnił po chwili racjonalizując. - Kyokukage na pewno wie jaką wiarę wyznaję. Jeśli mógłbym pomóc wiosce i jednocześnie... być wiernym moim przekonaniom religijnym... - szukał tego sformułowania dłuższą chwilę. - Myślę, że wtedy osiągniemy korzystny dla obu stron kompromis.

Po tym zdaniu zmarszczył nieco czoło i zamknął oczy jakby starał się sobie przypomnieć szczegóły tamtego wydarzenia. Fakt, że nowe doznania z egzaminu zagościły w jego pamięci wcale mu tego zadania nie ułatwiał. - Ta kobieta... którą uratował Oroshi. To chyba jej szukali samurajowie w tej wiosce. To wszystko co pamiętam z istotnych rzeczy. - zakończył wreszcie czekając na jej reakcję.
Obrazek
 
Posty: 218
Dołączył(a): 25 mar 2016, o 16:58
Ranga: Chūnin

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 27 paź 2016, o 23:13

Odpowiedź Heiwy co do jego braku obecności w książce Bingo zdawała się być wystarczająco logiczna, by Kyokukage nie bardziej nie naciskała. Mimo to, na jej twarzy pojawił się lekki uśmieszek, gdy przypomniała sobie o czymś bardzo istotnym, o czymś, o czym jej jeszcze dodatkowo przypomniał sam chłopak.
- W takim razie masz tydzień na napisanie szczegółowego - postawiła spory nacisk na ostatnie słowo - Raportu na temat tej misji, gdyż, niestety, Hebi Oroshi zmarł niedługo po tym jak uciekł z naszej wioski - odparła, doskonale zdając sobie sprawę z tego, jak nudne i żmudne jest pisanie raportu - zwłaszcza pierwszego. Prawdę mówiąc, to nie miała zamiaru zachowywać tych dokumentów. Nie była aż tak głupia, by trzymać fizyczne dowody spisku. Zaraz po ich przeczytaniu chciała je po prostu spalić, co nie było zwykłą procedurą dla zwykle archiwizowanych raportów.


- Jeżeli myślisz, że tworzę ruch oporu, lub pewnego rodzaju grupę, to się mylisz - odpowiedziała mu na jego propozycję, stukając paznokciem po blacie biurka. Przez dłuższą chwilę milczała, jakby się namyślając - Jest wiele sposobów na pozyskanie od kogoś informacji. Nie tylko przesłuchiwanie - dodała, doskonale znając kilka z owych sposobów. Nie skomentowała w żaden sposób wzmianki o jego religii która, prawdę mówiąc, nie była wcale takim ewenementem w świetle innych ugrupowań, które zamieszkiwały jej wioskę, albo wioski sąsiednie. Kult śmierci, zabijanie dla Boga. Dopóki robili to wtedy kiedy konieczne, dopóki nie zabijali przypadkowych osób, to dla niej nie robiło to większej różnicy. Shinobi byli najemnikami, często zabijali, niektórzy robili to nawet z przyjemnością. Heiwa to robił, bo był Jashinistą.
- Pomyślę nad tym - taka była jej odpowiedź na propozycję chūnina. Wiedziała bowiem, że od tego czasu musiała go trzymać dosyć blisko siebie, mieć na niego oko. Ale jako chūnin, wciąż nie miał co jej zaoferować, na pewno nie tyle co stojący pod jej drzwiami strażnicy. Wiedziała, że będzie musiała mu znaleźć jakieś zajęcie.
- Po przekazaniu mi raportu wyruszysz na misję rangi B, z osobą wyższą rangą, która będzie miała za zadanie ocenić twoje umiejętności - jej słowa nie były niczym dziwnym, ani niespotykanym. Kage często pytali Jōninów na temat poczynań świeżo upieczonych geninów lub chūninów. Był to okres w którym najbardziej się rozwijali.
Gdy wspomniał o ściganej kobiecie, Yusuke po prostu skinęła głową. Miała zamiar się temu bliżej przyjrzeć - ale po otrzymaniu większej ilości informacji.

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Tymczasowa siedziba Kyokukage

Postprzez Heiwa » 1 lis 2016, o 12:42

*Raport?* - to jedno słowo uderzyło go bardziej niż wszelkie trudy niedawno odbytego egzaminu. Heiwa nie lubił ani czytać ani pisać. Po prawdzie oba szły mu dość topornie i gdyby nie podstawy opanowane w Akademii pewnie byłby analfabetą. Wychowanie w ramach zakonu zdecydowanie skupiało się na aspektach fizycznych oraz duchowych. Chłopak potrafił modlić się i zabijać - tyle mu wystarczało by spełniać swoją rolę. Nim chłopak jednak zdążył wyrazić jakikolwiek sprzeciw bądź niezadowolenie dopadł go szok. Hebi Oroshi uciekł z wioski i umarł. - Cooo? Kto byłby w stanie go zabić? - wypalił prosto z mostu nim zdążył się powstrzymać. Nie, właściwie nie miał takiego zamiaru.

- Tak jest. - odparł krótko na kolejne słowa Kyokukage. I chociaż nie był zadowolony z faktu, że będzie musiał przyrządzić stosowny raport, to jednak perspektywa misji wyższej rangi wynagrodziła mu to w zupełności. W głowie chłopaka już zrodził się sprytny plan, jak to wszystko najlepiej rozegrać. W tym momencie zdecydował, że nie wróci póki co w mury zakonu, o ile oczywiście nie zostanie tam ściągnięty siłą. - Dziękuję, natychmiast zabieram się do pracy. - po tych słowach skinął głową i wyszedł z pomieszczenia.

Następnych kilka dni spędził w hotelu unikając innych członków sekty. Wiedział, że jego występ na egzaminie nie wypadł tak dobrze w ich oczach. Musiał kogoś szybko zabić by choć w części zmazać swoje winy. Nadchodząca misja wydawała mu się ku temu idealną okazją. Całe dnie spędzał na mozolnym bazgraniu raportu. Właściwie zawarł w nim te same informacje co wcześniej. Nieco dokładniej opisał postać dziewczyny, która zaprowadziła ich do Mizukage oraz egzekucje przeprowadzane przez shogunat na ludności cywilnej. Całość była, jak dla Heiwy, niesamowicie długa. Nieskładne zdania i stosunkowo częste błędy zdradzały, że nie był wprawnym pisarzem. Mimo to z zapisanymi kartkami udał się z powrotem do gabinetu kage swojej wioski. Po wręczeniu stosownych papierów dopytał jeszcze o szczegóły zlecenia, oraz swojego przełożonego, który miał nadzorować przebieg całego zlecenia. Jeśli było to już wszystko to po raz kolejny wyszedł z gabinetu kierując się w ustalone miejsce.

z/t
Obrazek
 
Posty: 218
Dołączył(a): 25 mar 2016, o 16:58
Ranga: Chūnin

Następna strona

Powrót do Siedziba Kyokukage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników