Górska otchłań [B] - Byaku

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Nanoha » 2 maja 2017, o 12:34

Byaku razem z dwójką ludzi przydzielonych z wioski znalazł się w obszarze zaznaczonym jako pięciokąt na mapie. Po długich poszukiwanaich, przy których zastał ich późny wieczór, znaleźli jaskinię z której biło światło paleniska. Roronoa po przemyśleniu wszystkich za i przeciw postawił mężczyznę na straży przy wejściu a on sam z kobietą weszli do środka. Wiatr od razu przestał ich bić po twarzy i szumieć w uszach. Temperatura z każdym krokiem się powoli podnosiła. Już po chwili ujrzeli kilka rzeczy które im nie pasowały. Mianowicie kolor skał. Był czerwony. Dopiero po chwili zauważyli, że to zaschnięta krew ludzi którzy byli zaciągani w głąb groty. Skalny tunel zakręcał po chwili lekko i kończył się większą grotą. Podłoga się kończyła spadkiem o kilka metrów lecz nim się to działo skręcała ostro w prawo i schodziła spiralą aż do podłogi. Niżej była owalna przestrzeń na środku której paliło się spore ognisko. Koło niego siedziała potężnie zbudowana humanoidalna istota. Koło niej stał oparty ogromny miecz który bardziej przypominał kawał metalu niż broń. Nad ogniem były wbite pale z piekącymi się na nich ludzkimi kończynami. Wszędzie dookoła były porozrzucane kości ofiar.



Obrazek
Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Byaku » 2 maja 2017, o 22:51

Eksploracja jaskini okazała się dość zaskakująca. Tego można było się spodziewać, jednakże sam samuraj obstawiał zupełnie inną opcję. Wpatrywał się przez chwilę w siedzącą na środku jaskini kreaturę. To był ciężki orzech do zgryzienia. Zabójstw dokonano poza jaskinią, w rytualny sposób. Ciała wleczono wgłąb jaskini. Były one pożywieniem dla tego czegoś. Czy ten mutant nie był zatem bożkiem jakiegoś dziwnego kultu? To by miało sens, ale równie dobrze mógł działać samotnie. Jedno było pewne - to on zjadał ofiary.
Jednooki położył swoją lewą dłoń na rękojeści katany - zawsze odwrotnie, niż nakazywała to samurajska technika i tradycja. Może to właśnie dlatego zaszedł tak daleko? Odłożył te przemyślenia na później i zwrócił się do stojącej u jego boku kobiety.
- Powiadom tropiciela. - wyszeptał - Tymczasem zainicjuję kontakt z... tym czymś. O ile nie zrobi się naprawdę gorąco, niech któreś z was zabezpiecza wejście. Drugie może dołączyć, jeśli dojdzie do walki. - samuraj odprawił swoją podkomendną, samemu skupiając chakrę w ręce, przygotowując się do błyskawicznego dobycia ostrza z jednoczesnym przelaniem nań energetycznej powłoki. Nie chciał walczyć. Nie od razu. Był stróżem prawa, nie najemnym skrytobójcą. Tym, czego poszukiwał, była prawda. Pewnym krokiem, choć gotowy do walki, wyłonił się z mroku i stanął u szczytu schodów. Nie zamierzał schodzić tych kilku metrów.
- Witaj. - rzucił w stronę bestii, zastanawiając się, czy w ogóle jest rozumna - Co tu robisz? - pytanie może i było głupie, ale to nie miało znaczenia, jeśli bestia nie była rozumna. Jeśli była, powinna pojąć sens tych słów.
 
Posty: 219
Dołączył(a): 17 sty 2016, o 00:33
Ranga: Meijin
Specjalna Ranga: Shinsengumi

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Nanoha » 4 maja 2017, o 21:40

Nasz dzielny samuraj wszedł do jaskini i szybko rozszyfrował czerwone ślady na podłodze. Gdy dotarli do zakrętu ujrzeli kto stoi za zniknięciami ludzi. Byaku szybko poinstruował drużynę by była w gotowości a sam ruszył stawić czoła ogromnemu mężczyźnie. Nim ten zdołał się jeszcze odezwać, kolos drgnął i powoli dźwignął się z kamienia na którym siedział. Mimo iż mężczyzna stał wyżej wiedział, że jest od niego dużo niższy. Nie mówiąc już o tężyźnie fizycznej. Na słowa Roronoy wielkolud uśmiechnął się paskudnie odsłaniając szereg zębów bardziej przypominających zwierzęce niż ludzkie. Wszystkie były ostre niczym u rekina. Ugryzienie z pewnością zabrało by ze sobą spory płat mięsa. Potężna dłoń zacisnęła się na rękojeści miecza i zarzuciła go sobie na ramię. Dzieliło ich w linii prostej może pięć metrów z czego jednooki miał 2 metry przewagi wysokości. Wreszcie przemówił. Jego głos był niski i basowy. Idealnie pasujący do jego postury.


-Raczej powinienem zapytać co TY tu robisz. Nikt przy zdrowych zmysłach by się tu nie zapuścił z własnej woli. Tak czy inaczej... Zginiesz!

Ostatnie słowo wyrzucił z siebie zaraz po tym jak jego potężne mięśnie wyrzuciły go w powietrze drastycznie skracając dystans do szermierza.

Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Byaku » 5 maja 2017, o 00:14

Jednooki samuraj stanął naprzeciw bestii, wychodząc z cienia. Wyczuła go jeszcze zanim sam się ujawnił, wiedział o tym. To było widać po reakcji. Do sytuacji podszedł taktycznie, jak zwykle. Zamierzał, jeśli byłoby to możliwe, zażegnać konflikt bez zbędnego rozlewu krwi. Ta grota i tak krwi widziała zdecydowanie zbyt wiele. Zbyt wiele, jak na ludzkie zrozumienie. Objęcie pozycji u szczytu schodów również nie przyniosło spodziewanych efektów. Bestia nie tylko była ogromna, jak na ludzkie standardy, ale schodów najwyraźniej nie potrzebowała, zwyczajnie wyskakując w powietrze. Wojownik zdziwił się, słysząc tak poprawnie składane zdania. Nie rozumiał, dlaczego coś o takim poziomie inteligencji żyło samotnie w górach, siejąc grozę wśród ludzi i żywiąc się okolicznymi mieszkańcami. Wspólnie mogli stworzyć niezwykle efektywną drużynę. Żyć w symbiozie, z której obie strony czerpałyby korzyści.
Sekundy zlały się w jeden monotonny rytm, kiedy ogromne cielsko pokonywało w powietrzu kolejne centymetry. W walce należało unikać znajdowania się w powietrzu, ze względu na trudność wykonywania uników. To jednak nie była już myśl, a po prostu zrozumienie. Błyskawiczna analiza. Doświadczenie. Instynkt. To wyuczone odruchy przejęły kontrolę nad ciałem szermierza. Był przygotowany do działania, ale działania w zupełnie inny sposób. Lata treningów nie mogły jednak pójść na marne. Chciał oszczędzić bestię, ale chęć przetrwania była silniejsza. Taka była rola najemnika. Rola siepacza.
Chakra skupiona w dłoni w ciągu ułamków sekund miała zacząć się formować na ostrzu katany. Ostrzu, które wysuwało się z pochwy, błyszcząc odbitym światłem, niczym błyskawica uderzająca w trakcie burzy. Iaido - sztuka dobywania miecza - polegało na tym, by z mieczem schowanym w pochwie być równie efektywnym jak w przypadku trwania w nieustannym zamachu, nieustannej gotowości do ciosu. Z tym ruchem jednooki miał czekać do ostatniej chwili. Ciąć w górę, po skosie, uderzając w ciało i najważniejsze organy, wykorzystując a na samym ogromnym mieczu swojego przeciwnika kończąc, ze śmiertelnym wręcz kunsztem, wykorzystując impet na swoją korzyść. Uderzenie miało zostać zakończone gwałtownym skokiem w tył, jakby unikiem, mającym zwiększyć dystans i dać wojownikowi ułamek sekundy więcej, by zastawić się błyszczącym płaszczem chakry ostrzem.
- Hadan. - jaskinię przeszyć miał niski głos. Nie chciał zabijać, ale uderzał, by zabić. Życie za życie. Może wielkolud miał szanse przetrwać? W końcu jego cielsko było w zupełnie innej skali. Cięcie dla niskiego człowieka zabójcze, dla niego mogło być płytkie. - Wybacz, przyjacielu. - to była jego ścieżka. Ścieżka wojownika.

Chakra: 7000-150=6850
Szybkość na 5 + atut do reakcji.
Używam Hadana, a w spoilerze wrzucam też wszystkie techniki z nim powiązane (dlatego taki długi :( )

Spoiler:
 
Posty: 219
Dołączył(a): 17 sty 2016, o 00:33
Ranga: Meijin
Specjalna Ranga: Shinsengumi

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Nanoha » 6 maja 2017, o 00:57

Samuraj wchodząc do jaskini i widząc wielkoluda chciał rozwiązać sprawę możliwie jak najbardziej pokojowo. Niestety takie gesty, słowa, zachowania, nie leżały w naturze kreatury. Mimo humanoidalnej postawy zachowywał się jak zwierzę atakując swój cel. Nim oczywiście był Byaku który widział jak potwór skacze. Widział jak pracuje każdy mięsień jego potężnego ciała. Widział jak ogromne ostrze zbliża się błyskawicznie w jego stronę celując idealnie między oczy. Tylko pamięć mięśniowa pozwoliła samurajowi na tak szybką reakcję. Ostrze szybko wysunęło się z pochwy i momentalnie pokryło niebieską poświatą. Wtedy dojrzał też, że metal na ostrzu przeciwnika pokrywa się bardzo podobną energią by po chwili zderzyć się ze sobą. Tak jak zakładał mężczyzna uskoczył w tył by kupić sobie trochę czasu. Niestety nie planował, że siła ciosu przeciwnika będzie tak imponująca oraz, że jego miecz nie przetnie się na dwoje. To sprawiło, że lekko nim zarzuciło w powietrzu co wielkolud zamierzał wykorzystać. Momentalnie ruszył na jednookiego nie dając mu nawet chwili wytchnienia. Brał zamach od dołu od prawej. Koniec miecza był zanurzony w skale mimo to przecinał ją jak wodę. Dzieliło ich może półtora metra. Dopiero teraz Roronoa widział, że jego przeciwnik jest dobre pół metra wyższy od niego.

Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Byaku » 8 maja 2017, o 22:11



Nie wszystko szło dokładnie po myśli młodego wojownika. Wręcz przeciwnie. Wykonywane przez niego zadanie składało się z całego pasma niespodzianek, zawodów i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Nie mógł wiedzieć, że w tej jaskini spotka potwora-ludożercę. Mało tego, nikt by nie pomyślał, że ten gigant jest nie tylko rozumny, ale i diabelnie szybki, silny i potrafi używać ninjutsu. Jednooki został zepchnięty do panicznej wręcz defensywy. Przyparty do muru albo raczej skalnej ściany. Niewiele brakowało, by został przyparty do sufitu. Przez głowę przemknęła mu myśl, czy nie powinien jednak zaczekać z ujawnianiem się do czasu, kiedy jego towarzysze zmobilizowaliby swe siły. W walce czas mijał powoli. Ile czasu minęło? Kilka sekund? A już uwijał się jak w ukropie. A raczej starał się nie umrzeć, polegając wyłącznie na swoich instynktach.
Kiedy samuraj lądował na swoich nogach, jego przeciwnik już szarżował w jego stronę z mieczem zanurzonym głęboko w skale, przeszywając ją niczym masło. Rozmiar nie miał tu znaczenia. Wszelka przewaga wynikająca z ciasnego pomieszczenia i ogromnych rozmiarów zawadiaki już się nie liczyła. Musiał zwyciężyć w zupełnie inny sposób. Zrobić coś, czego nikt od niego nie oczekiwał.
Atak nadchodził od prawej z dołu. W gorączkowo pracującym umyśle pojawiły się dwie drogi ucieczki - dół i góra. Obie z tych ścieżek skupiały się na napieraniu na przeciwnika. Blizna na plecach była dla szanującego się szermierza prawdziwą ujmą na honorze. Jednooki odbił się w przód, w stronę przeciwną do nacierającego ostrza, rzucając się jednocześnie na ziemię. Ostrze leciało od dołu z prawej, a więc powinno pozostawić lewy dolny róg całkowicie bezpiecznym. Bezpiecznym dla kogoś rzucającego się na płasko na ziemię, byle w stronę przeciwnika. To nie było zbyt mądre posunięcie. Kładzenie się na ziemi w czasie walki w ogóle nie należało do rzeczy, których uczyłoby się gdziekolwiek. A jednak samuraj podjął tę ryzykowną decyzję, starając się upaść bokiem, plecami do ziemi lub ściany, zastawiając się na wszelki wypadek własną bronią od góry. Chciał znaleźć się w okolicach nóg przeciwnika, kiedy ten skończy atak, trzymając swoją gigantyczną broń w okolicach własnej głowy, ramienia, czy jakiejkolwiek górnej części ciała, będąc odsłoniętym od spodu po ataku.
Jednooki tym razem nie zamierzał być zbyt wybrednym. Ostrze katany było dość ostre, by samo w sobie ciąć ludzką skórę przy niewielkim nawet nacisku. Pokryte chakrą, która dodatkowo zwiększała jego zasięg, nie powinno napotkać większego oporu. Nie powinno, ale wszystko było możliwe. Szermierz zamierzał młócić bronią na oślep. Uderzyć nogę, bok, rękę trzymającą broń, cokolwiek, byle zadać przeciwnikowi jak najwięcej strat, dotkliwie zranić, pozbawić kończyn i zyskać dość czasu, by wstać i odzyskać swoje szanse na przeżycie, co po takim zagraniu nie było łatwe. Po skutecznym trafieniu i odrobinie szczęścia potwór powinien potoczyć się dalej, niesiony impetem szarży, może zwalić się na ziemię. Kalkulacje przeprowadzane były na szybko i pozostawały niedokładne. Potrzebne było przy tym nie lada szczęście, by znaleźć się za przeciwnikiem i mieć czas na dźwignięcie się z ziemi.

Wykorzystuję tokena(atut szczęście bohatera), żeby wydostać się z tej nieciekawej sytuacji, na równy grunt w jednym kawałku :| .
 
Posty: 219
Dołączył(a): 17 sty 2016, o 00:33
Ranga: Meijin
Specjalna Ranga: Shinsengumi

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Nanoha » 9 maja 2017, o 16:36

Byaku wchodząc do jaskini w której biło światło nigdy by nie przypuszczał, że wewnątrz znajdzie takiego przeciwnika. Przeciwnik nie dość, że był przeogromny to jeszcze był piekielnie szybki i silny. Gdy to tego się dołoży wielki miecz pokryty ostrą jak brzytwa chakrą daje to niezłą kombinację. Samuraj nie miał zbyt wiele czasu na obmyślenie planu więc postanowił wcielić w życie pierwszy który mu przyszedł do głowy. Gdy przeciwnik brał zamach by go przeciąć w pół ten rzucił się w przód celując mieczem w nogę kanibala. Ostrze przeszło przez skórę tak gładko jak zawszę. Ogromny kawał metalu śmignął koło Roronoy mijając go o milimetry. Zamiast uderzyć w niego, grzmotnął w ścianę. To spowodowało, że wielkolud stracił równowagę i runął na ziemię. Razem z szermierzem przeturlali się efektownie i Byaku wylądował na jednym kolanie a jego przeciwnik stanął na jednej nodze gdyż druga została odcięta w połowie uda. Olbrzym złapał szybko równowagę i stanął na lekko ugiętej nodze czekając na działanie swojego przeciwnika.





Miało być dłużej ale za muzykę masz plusa ^^
Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Byaku » 11 maja 2017, o 14:31

Obrazek

Strach, panika, instynkt. Wszystko działo się, jakby przebiegało zupełnie samo, bez żadnej kontroli. Jednooki samuraj sam nie wiedział, kiedy sformułował ostatnią myśl. Mentalną przytomność odzyskał jednak wstając na równe nogi przed swoim przeciwnikiem, który czynił to samo. Czyniłby, gdyby miał obie nogi, ale pozostała mu już tylko jedna. Atak można było uznać za udany. Udany, bo pozbawiający kończyny. Byaku stał w jaskini, trzymając przed sobą miecz połyskujący delikatną poświatą chakry. Nie rozumiał, dlaczego jego przeciwnik był tak wytrwały. Zaatakował lekkomyślnie, ale choć przebył lata szkolenia i miał ogromne doświadczenie bitewne, ledwo dawał sobie radę z tym wielkoludem. Na dodatek, pozbawiony nogi przeciwnik, zdawał się w ogóle tego nie odczuwać. Szermierz chwycił swoją katanę w obie dłonie, dostosowując postawę do tradycyjnego stylu walki.
Katana trzymana obiema dłońmi stawała się stabilniejsza, szybsza i zadawała o wiele silniejsze ciosy, choć kąt w jakim to się działo mógł być nieco ograniczony. W jaskini jednak nie miało to aż tak strategicznego znaczenia. To nie było miejsce na zamaszyste ciosy. Wojownik przesunął stopę w tył, a potem kolejną, wycofując się powoli w głąb jaskini, w stronę groty i kilkumetrowego uskoku. Ludożerca czekał na jego ruch, ale akcją podjętą przez jednookiego była bezczynność. Może i przeciwnik był niesamowicie twardy, będąc w stanie kontynuować walkę na jednej nodze, ale czas działał w takim układzie na jego niekorzyść. Z powodu obfitego krwawienia, do jakiego zwykle dochodziło po odcięciu kończyn oraz z powodu nadciągających posiłków. Posiłków, które przybywały ze strony przeciwnej. Możliwym było, że wystarczyło jeszcze kilka minut, by walka na śmierć i życie przerodziła się w dobijanie półżywego.
 
Posty: 219
Dołączył(a): 17 sty 2016, o 00:33
Ranga: Meijin
Specjalna Ranga: Shinsengumi

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Nanoha » 11 maja 2017, o 16:37

Dwójka wojowników padła na ziemię w wyniku starcia sił. Doświadczenie obojga z nich jednak błyskawicznie ich postawiło na równe nogi lub jedną nogę w przypadku przeciwnika naszego herosa. Byaku działał w 100% instynktownie. Jego mięśnie zareagowały dokładnie w tym samym czasie gdy wymyślał swój plan lecz mimo sporego ryzyka wyszło idealnie. Obecnie przeciwnik znalazł się w nieciekawej sytuacji gdyż był pozbawiony jednej kończyny. Ciężko mu będzie wygrać z wyszkolonym samurajem. Mimo to nie widać było po nim bólu, zmęczenei, zwiątpienia czy też strachu. Stał nie wzruszony. Gdy Roronoa wykonywał powolne kroki w głąb jaskimi nógł zobaczyć jak pracują mięśnie mężczyzny. Ten przyglądał mu się uważnie przez chwilę. W końcu odrzekł.


-Długo czekałem na kogoś takiego jak ty...

Po tych słowach chwycił miecz oburącz i zamachnał się w stronę naszego bohatera. Albo faktycznie władał jakimś żywiołem albo siła była tak duża, że wytworzył się prąd powietrzny widoczny gołym okiem który popędził w stronę jednookiego. Lecąc po skosie ciął i niszczył obie strony korytarza. Go spadku miał jeszcze ładnych kilka metrów więc musiał coś na prędce wymyślić. Gdyby tego było mało wielkolud wykręcił piruet i złapał ogromny miecz jedną ręką. Następnie pochylił się i korzystając z dłoni i nogi zazczął pędzić niczym dzikie zwierzę w ślad za swoją techniką szarżując wprost na mężczyznę. Może nie był tak szybki jak poprzednio lecz nadal nie powinno się go lekceważyć.

Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Byaku » 11 maja 2017, o 19:55



Żądny ludzkiej krwi potwór nie dał swojemu przeciwnikowi odetchnąć zbyt długo. Najprawdopodobniej sam również zdawał sobie sprawę z niekorzystnej dla siebie sytuacji. O ile faktycznie była dla niego niekorzystna, bo nie dał tego po sobie nijak poznać. Wręcz pałał żądzą walki i radością, jaką z niej czerpał. Jednooki wojownik nie ukrywał, że trochę go to dziwiło.
Sam, choć czerpał przyjemność z walki, nigdy nie ryzykował swojego życia po to tylko, by doznać euforii związanej z adrenaliną. To było niepoważne. Zgodnie z drogą wojownika był gotowy na śmierć, ale marnowanie swojego życia dla zwad nie było dobrym pomysłem.
Samuraj opuścił swoje ostrze, widząc potężny zamach. Czekał, przyjmując jednocześnie stabilną pozycję do obrony. Wielki kawał metalu ponownie zanurzył się w skałach, lecz był zbyt daleko, by sięgnąć mężczyzny. To musiało oznaczać jedno - atak z odległości. Rzut ostrzem, bądź ... właśnie, cięcie na odległość. Fala powietrza zaryczała, tnąc skały i mknąc wgłąb groty,
a jej twórca ruszyła za nią. Jednooki słyszał o podobnej technice, używanej przez najlepszych samurajów na jego poziomie lub nawet wyższym, jednak sam nie miał jeszcze okazji takiej opanować. Podstawą było właśnie Kenryuto, którym w tamtej chwili jarzyła się jego katana. Doświadczenie podpowiadało mu, że atak dystansowy powinien być słabszy od bezpośredniego, nawet jeśli mierzył się z potężniejszym przeciwnikiem. To było wiadome nie od dziś i miał nadzieję, że i w tej sytuacji miało zastosowanie, bo szczerze powiedziawszy, nie miał zbyt dużego pola manewru.
Sylwetka szermierza pochyliła się w przód, lecz mięśnie były rozluźnione. Stopy, obute w sandały, zaparły się o grunt, jakby gotując na poważną pracę. Szermierz liczył, że jest dość silny, by wytworzyć równie wielką siłę cięcia. Miał doświadczenie,
skały były dla niego jak masło. Jak bardziej mógł się przygotować? Niemal wszystkie jego mięśnie spięły się na ułamek sekundy przed uderzeniem, kiedy fala do niego dotarła. Ciął z dołu, do góry, po skosie, używając siły obu rąk i przygotowując się na to, że zostanie kawałek po ziemi przepchnięty. Musiał zachować równowagę. To była jedna z technik miecza odziedziczonych po shinobi. Cieszył się, że wbrew niechęci samurajów, postanowił ją opanować. Kumo-Ryū Mikazukigiri,
miała uratować mu życie.
Kontynuując ten sam ruch, mając katanę wzniesioną do góry, zamierzał ciąć w dół, prosto na nadciągającego przeciwnika za pomocą Kumo-Ryū Omotegiri. Z lewej ręki, pod tym niesamowicie dziwnym kątem, niekorzystnym dla praworęcznych.
Ze względu na swoją przypadłość, Byaku zawsze musiał pracować o wiele więcej niż inni nad sztuką szermierki, jednakże miało to też swoje odzwierciedlenie w walce, przeciwnicy zwykle nie byli przyzwyczajeni do odbijania ciosów miecza z dokładnie odwrotnych stron. Starał się oszczędzać swoje ruchy, marnując jak najmniej energii. Nie było czasu na improwizację. Techniki były proste, doskonale wyuczone, ale nie mniej potężne w odpowiednich rękach. Miał tylko nadzieję,
że okażą się wystarczające.



Spoiler:
 
Posty: 219
Dołączył(a): 17 sty 2016, o 00:33
Ranga: Meijin
Specjalna Ranga: Shinsengumi

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Nanoha » 11 maja 2017, o 20:36

Potężny podmuch wiatru zmierzał w stronę samuraja. Ten szybko przeanalizował sytuację i poztanowił się nie wycofać tylko przyjąć atak tutaj gdzie stał. Zaparł się i przybrał odpowiednią pozycję. Gdy fala wiatru była już przy nim ten zamachnął się i dzięki swojej powłoce zniwelował technikę. To jednak niosło za sobą konsekwencje. Jego otoczka miecza z chakry się zachwiała i przez chwilę nie działała tak jak powinna. Akurat wtedy gdy miecz opadał w ataku na rzucającą się bestię. Wielkolud wpadł z Roronoę i oboje poszybowali do tyłu spadając z półki skalnej i lądując niedaleko ogniska. Wielkość faceta wydusiła z jednookiego oddech. Gdy odzyskał go widział jak głowa ludorzercy unosi się lekko będąc tuż nad nim.


-Dziękuję...

Po tych słowach kaszlnął obficie krwią która poleciała na twarz samuraja. To było ostatnie słowo jakie wypowiedział. Jego głowa upadła nad ramieniem szermierza. Dopiero wtedy zauważył, że świecące się na niebiesko ostrze wbiło się w ramię jego przeciwnika i zatrzymało w okolicy żołądka obecnie wystając z jego pleców. Po chwili mężczyzna poczuł jak zalewa go fala gorącej krwi.

Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Byaku » 11 maja 2017, o 21:24

Kolejny przeskok w czasie, którego mózg nie był w stanie zarejestrować. A może tak szybko chciał go wyprzeć z pamięci. Gwałtowne starcie, zderzenie się z wielkim cielskiem. Lot i uderzenie o ziemię. Minęła dłuższa chwila, zanim samuraj odzyskał oddech. Chwila pełna paniki i zamroczenia. Nieraz już znalazł się w takiej sytuacji, ale to nigdy nie było przyjemne. Można było przywyknąć, ale nigdy polubić. Szermierz spojrzał w dół, na ostrze katany wystające z pleców jego przeciwnika i odetchnął, czując jak zalewa go fala ciepłej krwi. Ubrania, które miał na sobie, prawdopodobnie właśnie były skazywane na wyrzucenie, jednak nie dbał o to. Nie. Kilka chwil wcześniej stoczył prawdziwą walkę na śmierć i życie. Walkę wygraną, ale wysokim kosztem. Życiem wspaniałego wojownika. Ta bestia mogła wiele zdziałać, ale zamiast tego wybrała się rzucanie się na wszystko co żyje w poszukiwaniu wyzwań. To poniekąd charakteryzowało wielkich wojowników. Przynajmniej tych, którzy nigdy trafili na tego silniejszego lub tego, któremu sprzyjało szczęście.
Jednooki leżał tak dłuższą chwilę, wpatrując się pustym wzrokiem w przestrzeń. Cieszył się, że przynajmniej leżący na nim wojownik zaznał spokoju tuż przed śmiercią. Uczucia spełnienia. W końcu Roronoa zebrał myśli w jedną całość. To nie był czas na medytację nad tym wszystkim. Gdzie, do cholery, były jego posiłki? Mężczyzna, który miał stać na straży i kobieta, która miała go sprowadzić? Zapadli się pod ziemię? Wojownik stęknął lekko i począł wygrzebywać się spod wielkiego cielska. Nie było łatwo, ale cóż, nie było przecież na tyle duże, by nie dźwignął go zaprawiony w bojach wojownik. Mocno poobijany wojownik miał nieco trudniej, ale wiedział, że jego ciało szybko wydobrzeje. Musiał przeszukać grotę, choć wątpił, że znajdzie w niej cokolwiek. Nawet ten miecz był po prostu wielkim kawałem metalu. Należało też pochować to, co z istot żyjących w tej jaskini zostało, z jej gospodarzem włącznie. Postawić nagrobek z gigantycznej broni i wreszcie wrócić. Tak miała powstać legenda. Ten, który tam mieszkał, naprawdę był jej godzien.
Tylko gdzie, do cholery, była ta dwójka? To ją należało najpierw zlokalizować i upewnić się, że wszystko jest w porządku, a zagrożenie minęło.
 
Posty: 219
Dołączył(a): 17 sty 2016, o 00:33
Ranga: Meijin
Specjalna Ranga: Shinsengumi

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Nanoha » 13 maja 2017, o 17:04

Byaku leżał na ziemi gdy myśli dogoniły prawie idealnie wyszkolone ciało. Właśnie stoczył walkę na śmierć i życie z potężnym przeciwnikiem. Kto by pomyślał jak by wyglądała walka gdyby przybył tu w innym czasie. Wygrał dzięki przewadze szybkości i odrobiny szczęścia. Leżał tak chwilę która trwała kilka sekund lub całe wieki. Wreszcie ustalił co dalej musi zrobić i zaczął wychodzić spod truchła. Wtedy zauważył jak dwójka jego kompanów wbiega do pomieszczenia i patrzy na niego. Zakrwawionego od stóp po czubek głowy w krwi wroga. Kobieta się odwróciła i stanęła kawałek dalej powstrzymując wymioty. Mężczyzna pospiesznie schował broń i zbiegł po rampie.


-Niewiarygodne, że pokonałeś takie monstrum! Trzymaj koc. Krew zaraz przestanie być ciepła i będziesz miał przechlapane.

Po tych słowach wyciągnął z plecaka gruby koc którym Roronoa mógł się opatulić. Oczywiście pomógł mu w jego działaniach które ten chciał wykonać jeszcze w tej grocie. Gdy skończyli chować jej właściciela i stanęli na szczycie ujrzeli prawdziwe miejsce z legend. Owalna grota, pełno kości, dogasające ognisko a nad nim usypana ziemia nad którą jest wbity ogromny miecz. Grobowiec dzikiego wojownika. Berserkera szukającego coraz to silniejszego przeciwnika. Gdy stanęli na górze, przy wyjściu z jaskini, kobieta się odezwała.


-Wybaczcie, że wam nie pomogłam ale ten widok... Znałam dobrze tych ludzi których kości... Tak czy inaczej. Chyba możemy wracać?
Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Byaku » 13 maja 2017, o 21:24

Samuraj wygramolił się wreszcie spod wielkiego cielska. Kiedy spojrzał na nie z góry, zauważył, że zostało nieźle przez niego zmasakrowane. Nie na codzień widziało się w końcu mierzącego ponad dwa metry potwora, niemalże rozkrojonego na pół, bez jednej z kończyn. Jednooki odetchnął raz, a potem drugi, by ostatecznie bez słowa przyjąć podawany mu koc. Skwitował tą akcję skinieniem głowy, dziękując w ten sposób, choć wątpił, by jego mimika, sygnalizująca wdzięczność, została poprawnie odczytana przez tą całą krew. Poruszał się trochę, by ostatecznie owinąć się kocem, starając się nie robić tego zbyt ciasno, by i ten materiał nie przemókł.
-Długo wam to zajęło. - powiedział tylko na słowa pełne podziwu. Wciąż czuł się nieco oszołomiony. Kiedy adrenalina odpłynęła, świat wyglądał zupełnie inaczej. Z pracami nad grobowcem uwinęli się szybko. Kiedy wreszcie skończyli, samuraj mógł wreszcie podziwiać ich pracę. Dzieło wysiłku rąk i sztukę stworzoną ostrzem miecza. Poklepał stojącą obok kobietę po ramieniu. - Jeszcze przyjdzie na to czas. - mruknął, choć zabrzmiało to trochę mroczno. Ostatni raz omiótł pomieszczenie wzrokiem, by wreszcie wrócić myślami do swojego normalnego życia. Ta sprawa wydawała się być jednoznacznie rozwikłana. - Wracajmy. Zapamiętajcie to miejsce. Chcę, byście o nie dbali. W końcu leżą tu również i wasi ludzie. Ta bestia, choć uczyniła wiele złego, zasługuje na godny spoczynek. - po wypowiedzeniu ostatnich słów odwrócił się wreszcie plecami do groty, by ruszyć w drogę powrotną.
 
Posty: 219
Dołączył(a): 17 sty 2016, o 00:33
Ranga: Meijin
Specjalna Ranga: Shinsengumi

Re: Górska otchłań [B] - Byaku

Postprzez Nanoha » 14 maja 2017, o 00:14

Gdy już wyszli z groty i ruszyli w drogę powrotną Byaku dowiedział się, że ruszyli zaraz tylko jak się dowiedzieli. Wtedy zdał sobie sprawę jak błyskawiczna musiała być ta walka. Opatulony kocem szedł razem z swoimi towarzyszami. Jako iż wyzwolił ich od problemu postanowili spełnić jego wolę i odwiedzać ten grobowiec. Pamięć dla zmarłych była ważna. Po dotarciu do wioski Byaku dostał taką obsługę na jaką zasłużył bohater. Nowy komplet ubrań na czas gdy tamte będą prane, najlepszy pokój w karczmie, gorącą kąpiel, spory posiłek i to wszystko w cenie poza gotówką za rozwiązanie problemu. Po tak długim pobycie w wiosce jakim tylko zechciał mógł się udać w dalszą podróż i realizować swoje plany.



Wioska lub Organizacja:
Zanim gracz dobierze wynagrodzenie (zwiększenie ilości misji, doświadczenia Ryō i innych rzeczy) musi odnotować przychód w banku dla swojej wioski lub organizacji. By nie szukać wysokości wynagrodzenia dla wioski może skopiować następujący post:
Kod: Zaznacz cały
[b]Przychód:[/b] 500Ryō
[b]Link:[/b]
[b]Suma:[/b]

Post wkleja się w odpowiedni temat z tego forum: Bank wiosek i organizacji.
Nie dotyczy nukeninów, rōninów itp, o ile nie pracują dla jakiejś wioski.
Gracz/Gracze otrzymują po:
+ 1 Misja B
+ 5 PD
+ 25 PN
+ 1000 Ryō
Inne wynagrodzenie:
Chimu otrzymuje:
+ 5 PZ
+ 13 PN
+ 750 Ryō
Krótka ankieta:
Zanim gracz dobierze wynagrodzenie (zwiększenie ilości misji, doświadczenia Ryō i innych rzeczy) musi ocenić misję w kolejnym poście wstawionym w temacie z misją:
- Oceń świat przedstawiony w misji w skali od 1 do 10:
- Oceń zarys fabularny misji w skali od 1 do 10:
- Oceń kompetencje sędziego w misji w skali od 1 do 10:
Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do B

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron