[D] Co to ma być?

Na potrzeby Misji Samodzielnych rangi D i C.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

[D] Co to ma być?

Postprzez Aishi » 15 maja 2018, o 22:28

Aishi stał jakby był wbity w ziemię i zamurowany. Nie dowierzał, a raczej nie spodziewał się takiego zachowania urzędnika. Nie wiedział co ma robić. Spodziewał się miłej, starszej osoby za biurkiem, która poda mu wszelkie wytyczne dotyczące misji i go w dość miły sposób wygoni. A jak było...? *On mnie uderzył... I to dwa razy...* - pomyślał młodzieniec. *-W ogóle co to za dziwny człowiek... Aż nie mogę w to uwierzyć.* - Chłopak, tuż po wysłuchaniu mężczyzny wyszedł z budynku i kierował się do mieszkania kobiety, o której mówił mężczyzna. -Mam mówić do niej po nazwisku?! - zdziwił się trochę, bowiem po drodze rozwinął zwój, który otrzymał kilka chwil wcześniej od mężczyzny, no i zaczął czytać. *"Pani Jamakanasakanasakatarska Przez swoje nazwisko i dumę nie chce go zmienić, jest strasznie nieprzewidywalna i co ważniejsze zawsze, ale to zawsze musisz mówić do niej pełnym nazwiskiem. W innym wypadku nie posiedzisz tam 3 minut. A teraz pędź i niech dobre wiatry Ci sprzyjają."* Chłopak cały czas kierował się prosto do domu kobiety. Po spotkaniu z urzędnikiem miał małą nawiązkę tego, co mogło go spotkać jeszcze później. Mimo wszystko zdziwił się, że dostał taką misję. Ponownie zerknął na zwój. -Niemożliwe... Przecież tego nazwiska nie da się chyba wymówić. Muszę się go nauczyć po drodze. Nie widzę innej możliwości. - pomyślał, skręcając po raz kolejny w uliczkę. Po drodze młody genin bez przerwy powtarzał sobie na głos nazwisko kobiety. Był lekko poddenerwowany, bowiem był coraz bliżej jej domu, a nadal kiepsko wychodziła mu wymowa. -Dzień dobry, Pani Jama... Pani Jamakan... No kurde, tego się nie da powiedzieć... Dzień dobry, Pani Jamakanasakan... - Raito cały czas ćwiczył wymowę oraz powitanie, wychodziło mu naprawdę kiepsko. Ale wiedział, że nie może zrobić błędu. Może się to odbić niesamowicie źle na nim. Oraz... Był przygotowany na zachowanie gorsze, niż u tamtego mężczyzny. Był gotowy do wszelkich uników oraz... Po chwili Raito myślał, że jest już na miejscu. Przynajmniej tak mu się wydawało. -Dobra. Pełne nazwisko, uniki i bądź miły... - pomyślał, po czym jeszcze raz, szybko zerknął na nazwisko kobiety...
Aishi podekscytowany podszedł do domu, a tam drzwi otworzyła mu niezbyt urodziwa, aczkolwiek dobrze się trzymająca, jak na swój wiek, kobieta. Pierwsze co, to... Dostał w twarz. Był dość zdziwiony, w końcu nie zdążył się nawet odezwać słowem. *Wiedziałem. Jest wariatką*. - pomyślał. Ukradkiem zerkał na zwój, aby nie pomylić się w wymowie. Gdy podniósł wzrok na jego twarz ponownie spadła ręka, a właściwie, to na jego policzek. -*Cholera! Bez przesady!* - pomyślał ponownie. Na jego twarzy ukazał się lekki gniew. Było to niewątpliwe, że chłopak miał ochotę jej oddać i to ze znaczącą nawiązką. W końcu on nic kompletnie nie zrobił, a dostał już dwukrotnie w twarz. To było niesamowicie denerwujące. Chłopak dostał jeszcze dwukrotnie. *-Zabiję!* - pomyślał, delikatnie zaciskając pięść i zęby. Po chwili genin rzekł. -Dzień dobry, Pani Jamakanasakanasakataraska, przyszedłem na misję. - Kruczowłosy zauważył diametralną zmianę z zachowaniu kobiety. Odetchnął z ulgą. Prawdopodobnie dlatego, iż młodzieniec zwrócił się do niej pełnym nazwiskiem. Może nabrała do niego choć trochę szacunku? Kto to wie. Po chwili chłopak wszedł do domu wraz z kobietą. Znaleźli się w pokoju gdzie leżało małe, prawdopodobnie nowo narodzone dziecko.* -O nie... Nie, nie, nie! Nie mogę pilnować dziecka! Nie cierpię ich!* - pomyślał z lekką irytacją, a nawet strachem czy przerażeniem. Po chwili kobieta zaczęła mówić. Jest tak jak myślałem...* - pomyślał, po czym szybko zaczął konstruować jakieś zdanie, aby znów nie podpaść tej bezczelnej kobiecie. -Gdy Pani pójdzie, postaram się bawić z Pani synem tak, aby był cały czas wesoły, a przede wszystkim, aby nie płakał! Postaram się z nim bawić tak długo, aż zaśnie z uśmiechem na ustach! Może się Pani o to nie martwić! - wyrecytował stojąc na baczność, jakby stał przed Tsuchikage. Prawdopodobnie młodzieniec sam nie wierzył w słowa, które opuściły zawartość jego ust.
Po swoich słowach młodzieniec myślał, a raczej miał nadzieję, że kobieta się trochę rozluźni, będzie milsza czy tam po prostu lepsza, niż wcześniej. Ale niestety czekała go przykra niespodzianka. Na jego twarz spadł grad ciosów. Kobieta nie oszczędzała go, nie miała żadnych skrupułów. Mimo tego chłopak stał dzielnie. Nie chciał pokazać, że po jakimś czasie zaczęło boleć, mimo, że kobieta nie miała aż tak dużej siły. Po każdym uderzeniu twarz chłopca zaczynała powoli przypominać pomidora. *Gdyby to nie była żadna misja, to bym ją już dawno zabił. Przysię-* - Myśl chłopca urwały kolejne ciosy na jego twarz. Kobieta była niesamowicie arogancka i bezczelna. Nie znała młodego genina, a traktowała go niczym ścierwo. Po chwili, gdy ciosy ustały kobieta w końcu się odezwała. *Nie wierzę... Te wszystkie ciosy były tylko z tego powodu?! Że powiedziałem "syn", a nie "panicz"?! Nie wierzę...* - nie dowierzał. Ochota zabójstwa tej kobiety wzrastała w nim z sekundy na sekundę. Był pewien, że jeszcze trochę i wybuchnie. To wszystko zaczęło go przewyższać. Gdy stał jeszcze w biurze, to myślał, iż będzie to misja u normalnej osoby. "Załatw to, to i tamto". Ale niestety rzeczywistość była trochę odmienna. Mimo, że młodzieniec był niesamowicie zdenerwowany, to i tak zastanawiał się czy kobieta po prostu łapie go za słówka, aby mieć powód do agresji czy po prostu naprawdę ma taki charakter. Kto wie... Po kilku chwilach wznowiła swoją przemowę. To było bardziej niczym jakiś wykład. W myślachmłodego genina było teraz gorzej niż w piekle. Trwała tam, można by rzec - rzeź. Śmierć tej kobiety, tortury, krzyki, jej płacz. To była rozkosz dla umysłu genina. Nawet nie miał pojęcia, że może kiedyś mieć takie myśli. Tym bardziej osoby, która jest tego samego pochodzenia, co on sam. Chłopak stał z kamienną twarzą i zwyczajnie słuchał wszystkiego, co kobieta miała mu do powiedzenia. W końcu z ust kobiety wyleciało ostatnie zdanie. Po kilku chwilach kobieta opuściła mieszkanie i zostawiła młodego genina na pastwę własnych umiejętności. Ten nie czuł się zbyt pewnie. Wydawało mu się, że wolałby już z kimś walczyć, co byłoby dla niego mniejszym stresem. No ale cóż, wyszło jak wyszło. Stał w pomieszczeniu gdzie znajdowało się dziecko. -No dobra. Jak na razie to muszę je monitorować. Gorzej jak już się obudzi i zacznie ryczeć, to będzie koszmar... Muszę coś wymyślić...
~~~~
Kilka godzin później
-No w końcu się trochę uspokaja... Ile można wyć, co za bachor. Jak matka... - Pomyślał. Chłopak był trochę zirytowany, że dzieciak nadal płacze. Nie wiedział, co może zrobić, aby ten przestał, aby się w końcu uspokoił. Rozmyślał nad wieloma scenariuszami, ale nie miał zbytniego doświadczenia z dzieciakami, więc co tu zrobić... -Wiem... Może znajdę Ci jakąś zabawkę... Tylko ciekawe czym lubisz się bawić, co? - Chłopak siedział i rozmyślał, czym może zająć dzieciaka. Miał nadzieję, że znajdzie może coś w domu, jakąś zabawkę, albo coś, co młodemu się spodoba. Wyruszył natychmiast. Chodził od pokoju do pokoju w poszukiwaniu "szczęścia". Wiedział, że jak dzieciak się trochę pobawi, to jest szansa, że się zmęczy. Genin krążył po całym domostwie. Lecz nie przynosiło to większych efektów. Nic ciekawego nie mógł znaleźć. -Ta rodzina to jakiś koszmar... Nic tutaj nie ma. Co ona daje do zabawy temu dzieciakowi? - Młodzieniec popadł prawie w rozpacz. Nie miał już zielonego pomysłu co ma zrobić. Dzieciak cały czas ryczał. Po kilku chwilach jednak wpadł na pewien pomysł. Miał nadzieję, że to może jakoś zadziałać. Podszedł w okolice chłopca i zaczął do niego mówić. -Ej, maluchu! Chcesz zobaczyć coś fajnego, hę? - Miał nadzieję, że chociaż skupi na sobie wzrok młodego chłopca. To by mu znacznie pomogło. -No to patrz na to! Kilka pieczęci i obok niego pojawiła się "kopia" jego samego. Dziecko w końcu zaczęło się usmiechać, więc nie pozostało mu nic innego, jak zabawiać go swoimi podstawowymi umiejętnościami.
Kiedy wróciła jego psychiczna matka, bez większych już obrażeń, został odelegowany z domostwa. Wręcz wybiegł z radością, przeklinając cały ten dom, dziecko, a w szczęgólności kobietę!
 
Posty: 224
Dołączył(a): 2 kwi 2018, o 12:39
Ranga: Chūnin

Re: [D] Co to ma być?

Postprzez Shotaro » 15 maja 2018, o 23:00

Akcept
Swoją drogą pomysł z kopią to raczej nie jest dobry, żeby uspokoić dziecko. Ostatnio bawiłem dziecko kuzynki i pokazałem jej odbicie. Przez pierwszą chwilę nie wiedziała, co to za lustro, a gdy się już zorientowała, to zaczęła płakać, jak nigdy wcześniej. Dopiero po godzinie jej przeszło.
Gracz otrzymuje:
+ 1 Misja D
+ 1 PD
+ 5 PN
+ 200 Ryō
Inne wynagrodzenie:
 
Posty: 1226
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin


Powrót do Samodzielne

cron