[D] Nie przeszkadzać

Na potrzeby Misji Samodzielnych rangi D i C.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

[D] Nie przeszkadzać

Postprzez Kumojin Akuman » 14 sty 2020, o 15:30

Dzisiejsza misja miała być najłatwiej zarobionymi pieniędzmi w karierze Akumana. Jego zadanie polegało na tym aby nikt nie przeszkadzał medytującemu mnichowi. Czy mogło być łatwiej? Łysy mężczyzna w białych szatach siedział ze skrzyżowanymi nogami ciągle powtarzając tą samą mantrę. Na jego twarzy widać było lekki grymas, który w akompaniamencie pięciolinii na jego czole wydawał się znacząco go powtarzać. Co więcej mnich miał karykaturalnie krzaczaste brwi. Wyglądało to tak jak gdyby ktoś przeszczepił jego włos z głowy właśnie na brwi. I nie ma tu mowy o przesadzie, zjawisko to było wręcz nieprawdopodobne. Ciekawe o czym myśli - pomyślał Akuman przyglądając się psu, który od dłuższego czasu błąkał się po parku, w którym byli. Był to biały kundelek o niewielkim rozmiarze. Na takie należało szczególnie uważać gdyż o dziwo to te najmniejsze psy szczekały najczęściej i najgłośniej. Kumojin był przygotowany na to żeby obezwładnić kundla gdyby temu zachciało się obwąchiwać zleceniodawce.
Ommmmmm
Mantra powoli stawała się głośniejsza. Wydawać by się mogło że mnich wprawiał powietrze w lekkie drgania. Dziwny dźwięk - pomyślał mężczyzna nie zdając sobie sprawy z tego że coś dziwnego się z nim dzieje. Od jakiś dwóch minut nie słyszał niczego poza tym dźwiękiem. W pewnym momencie Akuman poczuł jak gdyby ktoś chwycił go za klatkę piersiową i pociągnął do tyłu. Zaraz, co jest - wrzasnął lecz jego usta się nie poruszyły. Coo.. - pomyślał lecz tym razem jego usta się poruszyły. Co się dzieje - powiedział, a zjawisko zaszło ponownie. Temu wszystkie przyglądał się kundelek, który siedział naprzeciwko niego. Idź sobie, do budy - wrzeszczał mężczyzna ale dźwięk rozbrzmiewał tylko w jego głowie. Co ten frajer mi zrobił - pomyślał, a pies szczeknął wesoło reagując na słowa Akumana. Sio, no sio - pomyślał rozpracowując powoli zachodzące tu zjawisko. Gdy pies sobie pobiegł wszystko prysło nagle jak bańka mydlana, a świat otaczający go ponownie odzyskał swoją ostrość. Co tu się właściwie zdarzyło - pomyślał zerkając kątem oka na mnicha. To przez niego? - mruknął pod nosem.
Ommmmmm
Akuman leżał na trawie przyglądając się bezchmurnemu niebu. Kto by pomyślał że będzie się aż tak nudzić. Choć mantra mnicha zaczynała go powoli denerwować to nie mógł mu przecież kazać przestać. Serio robię to za marne 200 Ryo - pomyślał przewracając się na bok. A gdyby tak to wszystko pieprznąć i wyjechać nad jakieś jezioro - mruknął wyobrażając sobie olbrzymi zbiornik wodny, za którym zachodzi słonko. Skąpo ubrane dziewczyny nasmarowane oliwką, które tylko czekają na to by ten do nich zagadał. Podskakujące wesoło piersi dziewczyn, które grają w siatkówkę. Zdecydowanie potrzebuje wakacji - oznajmił zerkając na mnicha, któremu na głowie usiadł wróbelek. Akuman wstał, podszedł do zleceniodawcy, a następnie machnął ręką przeganiając ptaka. Łysol nawet nie drgnął. Powiedz mi co ty tak właściwie robisz? - spytał cicho tak by ten nie wybudził się z transu. Choć mężczyzna nie liczył na to że ktoś mu odpowie to czekał przez chwilę na odpowiedź. Gdy takowej nie usłyszał odwrócił się i rozglądnął dookoła. Zobaczył matki, które szły ze swoimi pociechami. Kumojin uznał ich za potencjalne zagrożenie dla swojego zleceniodawcy. Jak powszechnie wiadomo dzieciaki są jak zwierzęta. Hałasują, wymiotują i robią kupkę gdzie popadnie. Da się je przekupić przysmakami ale nie zawsze mają na nie ochotę. Akuman podszedł nieco bliżej spacerowiczów, a następnie przybrał złowieszczą minę dzięki, której ci obeszli go szerokim łukiem. Olbrzym był z siebie tak bardzo zadowolony że nie zauważył jak jakieś dziecko wyłoniło się zza krzaków i szło w kierunku mnicha. Kurza twarz - krzyknął, a następnie chwycił się za usta przypominając sobie iż musi zachować ciszę. Mnich na szczęście się nie obudził ale dziecko było już niebezpiecznie blisko niego. Akuman pobiegł w ich kierunku chwytając dziecko za rękę gdy to chciało dotknąć łysiny zleceniodawcy. Mężczyzna podniósł dziecko, odbiegł z nim na rękach jakieś pięćdziesiąt metrów dalej, a następnie rzucił nim w trawę tak że to odbiło się parę razy. Nie był to przemyślany ruch ponieważ Kumojin ryzykował w ten sposób tym iż gówniarz zacznie płakać. Nie zdarzyło się to jednak, a gówniarz poszedł sobie dłubiąc w nosie.
Zdradzę wam tajemnicę iż nic ciekawego się już dzisiaj nie wydarzyło. Akuman siedział obok mnicha wypatrując wszelkich niebezpieczeństw lecz te nie nadchodziły. Olbrzym zdrzemnął się nawet na chwilę. Gdy zleceniodawca otworzył oczy zastał Akumana, który akurat rysował kunaiem na piasku swój domek. Uwzględnił oczywiście drewniany stołek, który kupił niedawno. Cieszę się że dobrze się bawiłeś - oznajmił mnich uśmiechając się do niego serdecznie. Olbrzym oczywiście odwzajemnił uśmiech przez co łysol nieco się skrzywił. To koniec na dzisiaj, możesz wracać do domu. Przekażę twoim przełożonym że dobrze się spisałeś - powiedział mężczyzna, a następnie ruszył w swoją stronę. Gdzie? Nie mam pojęcia, mnisi już tacy są że otacza ich delikatna aura tajemnicy.
 
Posty: 66
Dołączył(a): 16 gru 2019, o 23:23
Ranga: Genin

Powrót do Samodzielne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron