[ LOKACJA ] Wschodni trakt

1
Wschodni gościniec który prowadzi od Konohagakure no Sato aż do połowy odległości od północnych granic gdzie łączy się z głównym szlakiem handlowym. Szlak ten został wyremontowany stosunkowo niedawno przez co stan nawierzchni jest niemalże idealny. Niewiele tu karczm i zajazdów przez małą popularność szlaku, mimo dobrej nawierzchni - jest drogą o wiele dłuższą jeżeli chodzi o przejście północne, dlatego wybierany jest jedynie przez większe wozy które mogą utknąć na początkowym odcinku starego szlaku głównego.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

2
Misja rangi A
Patrol granic północnych



- Masz rację. - Odpowiedziała krótko i zamyśliła się chwilę. - Nie rozpędzajmy się jednak za nadto. Wszystko po kolei. Zacznijmy od przejęcia przez Ciebie władzy a później faktycznie można zająć się Kirigakure. Obecna władza jest tam i tak słaba. Jak zostaniesz Raikage i ocenimy jak silną będziesz miał pozycję polityczną, wtedy obmyślimy plan jak przejąć również wpływy Kirigakure. Czasami lepiej odpuścić sobie przelewanie krwi i po prostu dobrze zapłacić odpowiedniej osobie. - Mei uśmiechnęła się szyderczo. Nie była pewna czy Zotto ma świadomość, że dziewczyna jest prawdopodobnie najbogatszym człowiekiem na świecie. Skarbce wiosek mogły pozazdrościć zasobności jej portfela a przecież mowa o kilkutysięcznych osadach na zysk których pracuje kilka tysięcy ludzi.
- Myślałam. Ciekawa opcja ale myślę, że zamiast chakry moglibyśmy przesłać coś bardziej materialnego co nie wymaga aż tak wielkiej chakrożerności. Na ten przykład olej? Który można by było na ten przykład podpalić. W każdym razie uważam, że pomysł jest świetny ale trzeba by było go dopracować lub opracować techniki specjalnie pod ten typ ataku. Coś co można tworzyć przez długi czas ale kosztem zwiększonej siły rażenia. W końcu przy teleportacji już gotowego, powiedzmy "produktu" wystarczy faktycznie go tylko przenieść a bezwładność zrobi swoje. Skupienie i długoterminowe zbieranie chakry może się odbyć nawet w bezpiecznej bazie o której wspominałam.
Mei położyła dłoń na pniu drzewa i nałożyła pieczęć hirashina tak by nie był widoczny z gościńca. Gęste krzaki przykrywały go w zupełności więc ktoś kto nie posiadał specjalnych umiejętności wykrywania chakry - nie byłby w stanie go zauważyć.
- Od razu mówię, spisz na kanapie.
Mruknęła z uśmiechem, nieco złośliwym ale i przerażającym, jakby z ukrytą groźbą, złapała faceta za dłoń i zniknęli by ułamek sekundy znaleźć się w mieszkaniu.
- Uwielbiam tą technikę. Można podróżować bez martwienia się o nocleg, jedzenie czy sytuacje awaryjne. Coś się stanie, wystarczy teleportować się w bezpieczne miejsce... W każdym razie, dokończymy jutro. Miałam ciężkie ostatnie kilka miesięcy więc padam na twarz. Wypoczęłam dziś z tobą na drodze, ale brakuje mi snu. Kto pierwszy wstanie, budzi drugiego
Mei oczywiście wstawać pierwsza nie zamierzała. W końcu to Zotto przejął całą inicjatywę misji jako gość honorowy.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

3
-Hmm, może też mógłbym coś takiego zbudować. Muszę spróbować jak mogły by działać urządzenia oparte na zmagazynowanej czakrze. Może dało by się na jakiejś zasadzie magazynować czakrę, której sam bym już nie zmieścił w jakichś pojemnikach i tak zebraną czakrę używać przy takich "bombach"??-myślałem dalej, pobudzony twórczą rozmową z Mei. Nasz potencjał bojowy był przeogromny. Ilość możliwości rosła w oczach, gdy rozmawialiśmy po tak długiej rozłące. Mieliśmy przed sobą wiele perspektyw. Nadchodził czas w którym nie tylko zajmujemy się akumulowaniem potencjału, ale by zacząć coś tworzyć w tym świecie.
-Jak dotąd wzrastaliśmy w sile i umiejętnościach, posiedliśmy też wiedzę o tym świecie, teraz gdy współpracujemy, możemy wpłynąć na ten świat... możemy go spróbować nieco zmienić.
Mei złapała mnie za rękę i przenieśliśmy się z powrotem do jej mieszkania.
-Dzięki temu, możemy jeszcze wiele namieszać w tym świecie. Jeśli nikt inny nie włada tą zdolnością, nie będziemy mieli przed sobą większych przeszkód by wspiąć się na szczyt w Unii, ale właśnie Kawauso... ona nas tego nauczyła. Wiadomo co się z nią dzieje? Czy ona nadal jest nam przychylna? Czy nie przekaże tej techniki nikomu innemu?-
Zacząłem drążyć kolejny temat siadając na kanapie. Zdjąłem swój mundur i zostałem w samej koszuli i bieliźnie. Przyjąłem pozycje pół-leżącą, mogłem dzięki temu nieco zrelaksować ciało i dalej prowadzić rozmowę. Po chwili przypomniałem sobie, że mogę zostawić tutaj swoją pieczęć, by móc przenosić się tu, niezależnie od Mei. Wyciągnąłem z torby kunai z pieczęcią i zwróciłem się do dziewczyny, trzymając drobne ostrze w ręce. -Mogę to tutaj zostawić? Dzięki temu będę mógł się tutaj wycofać, bez konieczności bezpośredniego kontaktu z tobą.
Ostatnio zmieniony 04 lis 2021, 00:30 przez Fūka Zotto, łącznie zmieniany 1 raz.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

4
Misja rangi A
Patrol granic północnych


- Prawda, a z Kawasuo nic się nie zmieniło. Zapadła się pod ziemię, póki co. Ta kobieta lubi się pojawiać i nieco namieszać jak właśnie przekazując nam technikę teleportacji. Nie sądzę by przekazała ją komuś jeszcze, myślę że chciała mieć dług wdzięczności u nowego władcy, by nie wysyłano za nią pościgów i nie wpisywano ją w bingo. Pewnie dlatego zgodziła się nas nauczyć.
Mei nalała dwie szklanki wody i położyła na ławie w salonie, podsuwając szkło w stronę gościa.
- Pewnie. Wiesz, że myślałam ostatnio nad podobnym patentem? Problemem w zmagazynowanej chakrze nigdy nie jest ani pieczęć ani jej ilość. Zazwyczaj to forma jest problemem. Potrafię zapieczętować każdy żywioł o najwyższej sile, ale odpieczętowanie go skutkowało by nie przewidywalną eksplozją. Dlatego używam pieczęci w formie obręczy które blokują rozprzestrzenianie się chakry żywiołu w każdą ze stron i nadają jej konkretny wektor. Myślę, że nie miałeś okazji jeszcze zobaczyć tej techniki w akcji, ale własnie do tego służą mi te pudełeczka.
Wskazała na ozdobne pudełka które nosiła przy sobie.
- Na pewno łatwiej byłoby stworzyć pieczęć która zasilała by konkretną technikę o niezbyt skomplikowanej formie. Natomiast uniwersalna pieczeć, to już wyższa szkoła.
Ostatnio zmieniony 27 lis 2021, 10:57 przez Senju Mei, łącznie zmieniany 1 raz.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

5
-Patrząc na to w ten sposób, to faktycznie kupiła sobie absolutny spokój tym sposobem.
-Co jeśli by zamontować tam zasoby odebrane komuś. Można by zmieścić tam znacznie więcej, nie przejmując się własnymi zasobami. Nie szczędząc życia przeciwnika otrzymujemy ogromną ilość czakry, którą możemy zdetonować lub wykorzystać jako ładunek dla jakiejś broni.
-Chętnie zobaczę jak to działa. Sam myślę o jakiejś pieczęci do przechowywania czakry, lub przedmiocie pozwalającym na wykorzystywanie takiej czakry. Idę spać, jutro wrócimy do rozmowy.
Myślałem trochę o tym co mi opowiedziała Mei i o tym co ja mógłbym zdziałać w polu fuuinjutsu. Zasnąłem na kanapie i obudziłem się dość wyspany, by zerwać się całkiem sprawnie na nogi.
-To jemy śniadanie i wracamy na trakt?
Zaproponowałem i zjadłem to co Mei mi zaproponowała, by następnie odświeżyć się, a później teleportować się z nią na trakt i tam iść dalej w wyznaczonym wcześniej kierunku.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

6
Misja rangi A
Patrol granic północnych


Kiwnęła głową na znak porozumienia. Bez słowa zajęła się przygotowywaniem śniadania. Zwykła jajecznica na boczku i kanapki, nic niezwykłego a miało zapewnić im energii na podróż. Miała też przygotowany obiad na każdy dzień tygodnia, bo przez natłok pracy wolała większe obowiązki wykonać jednego dnia, zamiast tracić czas codziennie. Nawet teraz gdy roboty było mniej - przyzwyczajenie pozostało. Mogli więc wrócić w każdej chwili na ciepły posiłek.
- Dobra, do pierwszej strażnicy mamy raptem dwie godziny drogi.
W końcu teleportowali się do miejsca gdzie skończyli podróż dzień wcześniej.
Podróż przeszła bezproblemowo, dotarli do pierwszej strażnicy, Mei porozmawiała ze strażnikami, później dotarli do kolejnej i kolejnej. Młoda Hokage rozstawiała swoje znaczniki przeznaczone do teleportacji hirashinem na każdej strażnicy. Był to główny powód dlaczego aż taka osobistość jak ona, ruszyła osobiście na taką misję.
Było już po południu kiedy dotarli w okolicy kolejnej strażnicy. Już z oddali widać było unoszący się gęsty, czarny dym. Czuć było pożar.
- Nie wygląda to dobrze.
Ostatnio zmieniony 27 lis 2021, 10:57 przez Senju Mei, łącznie zmieniany 1 raz.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

7
Podróżowaliśmy wzdłuż granicy Hi no Kuni. W drodze zrozumiałem głębszy sens tej misji. Gdy zatrzymywaliśmy się przy każdej ze strażnic, dziewczyna zostawiała wszędzie swoje notki. To było bardzo dobre rozwiązanie. Powinienem sam, wybrać się na posterunki graniczne własnego kraju i rozstawić trochę tych notek po Kraju Błyskawicy. -Muszę to powtórzyć u siebie w kraju. Dobrze mieć wszystko pod kontrolą i w razie czego przenieść się błyskawicznie na miejsce zdarzenia.
-Ciekawe czy możliwe by było zdalne kontrolowanie ty miejsc. Jakaś możliwość zdalnej wizji w obszar, w którym by się notkę pozostawiło. Można by się wkopać w jakąś pułapkę, gdyby ktoś wiedział gdzie się przenosimy-zacząłem głośno myśleć, o praktyce Mei, której byłem świadkiem.
Gdy słońce powoli schodziło z zenitu, docieraliśmy do kolejnej wieży obserwacyjnej, na horyzoncie, ponad drzewami, nie dostrzegliśmy budynku. Zamiast budowli widać było gęsty czarny dym, nie wiadomo było czy wieża wciąż stoi, czy dym ją jedynie zasłaniał, czy też wszystko strawił pożar. W reakcji na tą sytuację, umieściłem pieczęć Hiraishin na najbliższym drzewie, by móc się w razie czego natychmiast wycofać.
-Podejdźmy jak najbliżej, teraz ty nas prowadź, ja będę się koncentrował i trzymając pieczęć przeskanuję teren dookoła nas. Nie będę uważał, na to co dzieje się najbliżej, więc osłaniaj mnie.
Tak jak powiedziałem, tak też zrobiłem. Trzymając pieczęć poruszałem się powoli w stronę dymu i informowałem Mei o ewentualnych źródłach czakry wykrytych w otoczeniu.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

8
Misja rangi A
Patrol granic północnych


- Ciekawy pomysł. Myślę, że było by to możliwe na zasadzie przenoszenia jaźni jak to mają w zwyczaju Yamanaka. Ale w inny sposób? Ciężko stwierdzić.
W końcu dotarli. Zauważyli dym a Zotto nadal nie ustępował w prowadzeniu. Mei bez słowa przystała na plan kompana. Ten jednak niczego nie wyczuł, dopiero gdy znaleźli się naprawdę blisko, jakieś pięćdziesiąt metrów od przejścia, mógł wyczuć kolejne źródła chakry. Źródła które krzątały się w różne strony. Widać było jak pożar trawi wysoką wieżę obserwacyjną i słychać było różne krzyki.
- To nasi.
Mruknęła Mei dopatrując się zielonych kamizelek.
- Co tu się stało? Meldujcie żołnierzu.
Zaczepiła pierwszego lepszego młodzieńca który w pocie czoła szedł tylko w sobie znanym kierunku.
- Znowu atak partyzantów. Odparliśmy ich tym razem, ale spłonęła nam wieża. W porę odcięliśmy ją od reszty zabudowań.
I faktycznie można było zauważyć, że wieża została praktycznie powalona na ziemię i zasypana dookoła piaskiem, by pożar nie przeniósł się dalej.
- Nasz ostatni tropiciel, nie żyje. Bez wieży nie jesteśmy w stanie w porę zauważyć wroga.
Pożalił się młodzieniec zaprowadzając ich bliżej areny walki.
Była to dość duża polana której przeciwległe boki stanowiły gęste ściany lasu. Dzieliło ich tutaj może pięćdziesiąt metrów, więc nie było zbyt szeroko w porównaniu do innych przejść.
- Musimy im pomóc Zotto.
Ostatnio zmieniony 27 lis 2021, 10:57 przez Senju Mei, łącznie zmieniany 1 raz.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

9
Sytuacja wyglądała niezbyt dobrze. Posterunek został już spalony. Wygląda na to, że osoby które wyczuwałem w otoczeniu, to shinobi Konohy. Jak tylko Mei zagdała do jednego ze swoich podkomendnych, podszedłem i również zacząłem rozmowę.
-Najlepiej będzie, jeśli zaatakujemy ich jak najszybciej. Nie ma na co czekać. Powiedz nam jak wyglądał atak? skąd przybyli przeciwnicy? Co się działo? Jakich technik używali? -zasypałem gościa pytaniami i czekałem na odpowiedź.
Gdy otrzymałem odpowiedź, zwróciłem się do Mei.
- Jeśli przeciwnicy mają jakąś kryjówkę to wystarczy, że ją oznaczymy. Możemy spróbować manewru, o którym mówiłem u ciebie. Będzie tak łatwo eksterminować ich za jednym zamachem i nie pobrudzimy sobie przy tym rąk. Ja mogę zająć się przeniesieniem ataku i oznaczeniem pozycji wroga, ty samym atakiem. Akcje będzie najlepiej przeprowadzić 200-300m od celu. Ruszajmy -przedstawiłem dziewczynie plan i wezwałem ją do działania.
Wyjąłem z torby kunai z notką Hiraishin i wbiłem go w osmaloną pozostałość ściany posterunku.
-Jestem gotów-oznajmiłem i zacząłem biec w kierunku wskazanym przez shinobiego konohy, licząc na to, że Mei do mnie dołączy. Co jakiś czas składałem pieczęć, by skoncentrować się i wytężyć zmysł sensoryczny.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

10
Misja rangi A
Patrol granic północnych


Strażnik dziwnie spojrzał na Zotto, szczególnie na jego ochraniacz na pasie. Zdawało się, że nie podoba mu się rozprawianie o zagrożeniach granic kraju ognia z kimś z sojuszu. Mimo wszystko zameldował jak leci.
- Było ich dwunastu, co najmniej połowa została uszkodzona lub zabita. Prawdopodobnie nie będą zdolni do walki. Większość z nich koncentrowała się na walce z dystansu za pomocą ognia i wiatru. Jeden z nich był bardzo specyficzny bo był dość duży i dzierżył duży miecz którego nie dało się pomylić z niczym innym.
Mei nie odzywała się zbyt wiele, analizowała. Szczególnie to o czym mówił strażnik. W końcu podziękowała strażnikowi i chwyciła Zotto za ubranie, odciągając do tyłu.
- Nie możemy od tak sobie ruszyć na obcą granicę i przeprowadzić zmasowanej rzezi. Nie jesteśmy bezpośrednimi świadkami zdarzenia więc możemy wywołać nie małe problemy na granicy takim zagraniem. Pomożemy im, pilnując obozu w nocy, a rano przeteleportuje tu kilku nowych ludzi plus dwóch tropicieli. Jeżeli coś nas zaatakuje, to szybko się o tym dowiemy za twoją pomocą i będziemy mogli działać. Walczą głównie katonem, więc nie powinni być zbyt silnymi przeciwnikami dla naszej dwójki, o ile ośmielą się oczywiście zaatakować powtórnie.
Ostatnio zmieniony 27 lis 2021, 10:57 przez Senju Mei, łącznie zmieniany 1 raz.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

11
-Jeśli potrafią wykrywać czakrę, powinni się obawiać ponownego ataku. Ciekawe czy są na tyle rozsądni, by podejść do tego inaczej niż poprzednio. Jeśli posługują się takim zestawem żywiołów, to ich ataki mogą się wzajemnie amplifikować.- Odparłem, na szybko analizując sytuację. Mei chwyciła mnie za rękę i zatrzymała przed podjęciem przeze mnie akcji.
-Dobrze, w takim razie, musimy przygotować defensywę na miejscu. Poniekąd, dobrze by było, abyśmy zorganizowali sobie tutaj jakieś większe źródło wody, albo nie, w sumie ja nie potrzebuję nic takiego, sam mogę dużo wody wyprodukować.. Czy jest wśród nas ktoś, kto posługuje się żywiołem wody? - zakończyłem swoje głośne myślenie pytaniem do wszystkich obecnych, wypowiadając je nieco głośniej, niż poprzednie słowa.
-Wszyscy, którzy posługują się żywiołem wody, mogli by ustawić się na pozycje, tak by stworzyć mur wodny na ich ofensywne metody.- przemówiłem do wszystkich by zaraz znów się zwrócić do Mei.
-Ty też posiadasz Suiton, prawda? Ja mogę również w tym uczestniczyć. Zaraz po tym, ja przejdę do ataku w innej formie. Prawdopodobnie mój katon jest silniejszy, niż ich, strzelam, że twój również. Ciekawe, czy z walcząc z dystansu będą mogli się z nami równać.
Po rozmowie wbiłem rozmieściłem jeszcze cztery notki, na czterech stronach posterunku, 100m od notki umieszczonej na zgliszczach wieży obserwacyjnej. Na wschodzie, zachodzie, północy i południu, przybiłem kunai z notką, biorąc wieżę za punkt odniesienia. Na końcu procedury wróciłem na środek, do reszty shinobi. Tam, będąc w ciele z naturą suitonu, zrobiłem dwa klony, dzieląc czakrę tego ciała na trzy równe części i zmieniłem ciało na to, o naturze futonu. Dwa moje klony o czakrze natury suiton, rozstawiły się tak, by określić dwa punkty, po między którymi reszta shinobi, będzie mogła rozstawić się w mniej lub bardziej rozporoszoną linię. Moje klony, wysunięte na północ i na południe, 150m od posterunku i 50 m od wschodniej pieczęci, co jakiś czas wytężały swoje zmysły sensoryczne. Ta operacja trwała, aż do pojawienia się jakichś niepokojących sygnałów.
Ostatnio zmieniony 21 lis 2021, 17:25 przez Fūka Zotto, łącznie zmieniany 1 raz.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

12
Misja rangi A
Patrol granic północnych


Zotto przejął inicjatywę. Żołnierze wioski liścia spojrzeli się dziwnie w jego kierunku a później pytająco na Mei. W końcu nie przyjmowali rozkazów od nieznanych ludzi a już tym bardziej kogoś kto nawet nie był mieszkańcem liścia.
- Zrobimy jak mówi Zotto. Połowa warty do ustalonej pozycji, reszta niech odpoczywa, zmiana warty co dwie godziny.
Powiedziała Mei beznamiętnie i sama znalazła dogodne miejsce do obserwacji. Nie ustawiła się w szeregu a nieco na uboczu, z tyłu. Nie sądziła by bandyci byli aż tak wielkim zagrożeniem by musiała być postawiona w pozycji bojowej przez cały czas, nie sądziła też że ustalona warta nie byłaby w stanie odeprzeć pierwszego ataku z zaskoczenia.
Kobieta usadowiła się pod drzewem, rozłożyła kawałek materiału i usiadła opierając się o konar.

Mieli rację bo kiedy zrobiło się ciemno, a jedynymi źródłami światła były pochodnie i blask księżyca w pełni - nagle z lasu wyleciał ognisty smok. Był daleko bo na drugim końcu polany i zmierzał w kierunku zebranego na środku tłumu. Nie był jakiś ultra szybki, ale czasu na reakcję nie było wiele.
Zaraz później Zotto mógł wyczuć nadchodzących przeciwników. Dwóch leciało frontem zaraz za smokiem, kolejnych dwóch biegło flankami, jeden z prawej, drugi z lewej. Dwóch przeciwników z flanki zbierało chakrę ewidentnie w celu zaatakowania.
Kobieta momentalnie poderwała się na nogi i odeszła w bezpieczne miejsce obserwując rozwój sytuacji.




__________________________________________________

Dane techniczne:

Pole: Długi pas płaskiej polany zakończony z dwóch stron - gęstym lasem, od strony kraju ognia - drewnianą palisadą i dwoma wieżami strażniczymi z czego jedną spaloną. Odległość między lasami - 100m.

Technika: Ognisty smok lecący z krańca polany w stronę grupy ludzi ustawionej na środku wg wskazań Zotto, technika porusza się z prędkością 15m/akcja
Ostatnio zmieniony 27 lis 2021, 10:57 przez Senju Mei, łącznie zmieniany 1 raz.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

13
Klon który pierwszy zauważył przeciwnika przeniósł się do Hiraishinem na posterunek, wskazał kierunek, z którego nadchodzą przeciwnicy. W momencie pojawienia się przeciwników dwa, pozostające w tej samej linii co shinobi liścia, zebrały ogromną ilość wodnej czakry. Ja pozostając w centrum obozu, za formacją shinobi, przy samych ruinach czekałem i obserwowałem to co się zaraz miało wydarzyć. Dawno nie miałem okazji używać technik z takim rozmachem.
-Bądźcie pewni, że ze mną jesteście bezpieczni, jestem przyjacielem waszej Kage. - przemówiłem oryginałem do shinobi stojących nieopodal mnie, widząc nadciągającego smoka. Gdy oryginał zwrócił się do towarzyszy, dwa klony spożytkowały zebraną przed chwilą czakrę i wypuściły z siebie potężne fale wody. Wykorzystując technikę rangi S Suiton: Suijinchū, świadomie popisałem się przed armią shinobi liścia swoimi zdolnościami i tak, pokazując za ledwie ułamek swoich możliwości, nie wiele ujawniłem. Fale wody miały zalać wrogów oraz ognistego smoka od obu flank, przemeblowując przy tym nieco pole walki, oczyszczając je z wszelkich przeszkód, pozostawiając przeciwników odkrytych jak na dłoni.
Spoiler:
Ostatnio zmieniony 26 lis 2021, 16:35 przez Fūka Zotto, łącznie zmieniany 1 raz.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

14
Misja rangi A
Patrol granic północnych


Klony Zotto ustawiły się na środku - zgodnie z planem. Jeden z nich wykorzystał do tego technikę teleportacji, gdyż znajdował się nieco dalej od całego zamieszania - skanując wcześniej pozycję wroga.
W końcu wróg przeprowadził atak. Ognista głowa smoka buchnęła ogromem pary wodnej przy zderzeniu z podwójną siłą ogromnych ilości wody, ze smoka nie pozostało nic. Podobnie jak z polany która stanowiła naturalną granicę w tymi miejscu. Wodna fala przeszła przez polanę zbierając za sobą trawę, krzaki, ziemię - pozostawiając jedynie brunatny, jałowy pas ziemi na którym nie było śladu po przeciwniku.
Nagle ogromne ilości wodnej ściany, które kolorem przypominały już raczej rzadkie fekalia, uderzył w linię lasu, niszcząc również tą część granicy. Drzewa wyrywane były jedno po drugim. Ostały się jedynie te największe które sterczały niczym zapałki wbite w gówno. Dosłownie, bo wszelka roślinność z tego terenu, po prostu została unicestwiona. Pole walki zmieniło się w błotnistą breję, po której biegać bez użycia chakry - mogło być po prostu bardzo niebezpiecznie.
Żołnierze którzy zebrali się obok wybałuszyli oczy z niedowierzaniem jak jeden człowiek mógł dokonać aż takich zniszczeń. Zapewnie większość z nich, nigdy nie osiągnie takiego mistrzostwa w kontroli natury wody.
Przeciwników jak nie było - tak nie było. Czyżby jeden atak zmiótł ich wszystkich?
Mei rozglądnęła się dookoła i uśmiechnęła. Oglądała się na boki ale nie interweniowała. Nie widziała takiej potrzeby. Zotto radził sobie wyśmienicie.


______________________________

Dane techniczne:

Zotto oryginał fuuton - 1250/1250
Klon 1 Suiton - 417/417 - 210 = 207/417
Klon 2 Suiton - 417/417 - 210 = 207/417



Dodatkowo:
Proszę o wklejanie wszystkich użytych technik nawet jeżeli koszt ich użycia jest nienaliczalny.

[ LOKACJA ] Wschodni trakt

15
No i udało mi się przemienić pole walki w jedną wielką błotnistą breję. - Nasi przeciwnicy najwyraźniej nie byli gotowi na to co im zaoferowałem.-powiedziałem gdy dwie fale, krzyżowo przetoczyły się przez podgraniczne pole, wlewając się również do lasu, który znajdował się na przeciwko. Ja i moje klony wytężyliśmy zmysły sensoryczne. Zaraz później, moje klony z żywiołem suiton, zaczęły powoli kierować się w stronę lokalizacji przeciwników sprzed zalewu. Koncentrując czakrę w stopach, by nie wpaść w błoto, poruszały się nieśpiesznie, bacznie rozglądając się za jakimś śladem.
Mój oryginał stworzył jeszcze jednego klona, tym razem posługującego się żywiołem futonu, który utrzymał pozycję. Ja odszedłem kawałek do tyłu, bliżej Mei.
-Jak na razie wygląda na to załatwiłem sprawę. Hehehe... Ty wgl coś zrobisz Mei? Nie jesteś zła, że zniszczyłem tą uroczą polanę?zażartowałem do dziewczyny, która przyglądała się sytuacji z boku. Tak na prawdę, podejrzewając, że nasi przeciwnicy jeszcze gdzieś tam muszą być. Byłem gotów na to, że poślę mojego kolejnego klona do walki. Zmieniłem ciało na to, żywiołu katon i po raz kolejny stworzyłem klona. Ten klon podszedł do wietrznego klona i tam utrzymał pozycję, zaraz potem wietrzny klon przeszedł 10m do przodu, w stronę pozycji wroga.
Spoiler:
cron