Pomoc w stajni

1
Hisayuki spał dokładnie cztery godziny. To i tak nieźle jak na to, że miał sobie dzisiaj nie odpuszczać kolejnego zlecenia. Jednakże, gdy tylko budzik zadzwonił, a on otworzył oczy, to przez myśl przemknęło mu, by to pierdolić i położyć się dalej spać. Przez kilka następnych minut bił się zatem z myślami, czy powinien wstawać z łóżka. Wygrała jednak jego determinacja, więc chłopak niechętnie zwlókł się z łóżka i poszedł do łazienki, by umyć się. Ciekawiło go, czym też będzie miał się dzisiaj zajmować? Chciałby, by przypadła mu jakaś względnie lekka praca, gdyż padał na ryj i nie miał dzisiaj siły, ale jednocześnie by była interesująca i niezbyt monotonna. Chciał bowiem usnąć w trakcie zlecenia.
Wypił mocną, czarną, niesłodzoną kawę, po czym wyszedł z domu.
Jakiś czas później obiecał sobie, że gdy następnym razem przyjdzie mu przyjąć jakąś misję, to najpierw dokładnie przeczyta o co w niej dokładnie chodziło. Znów bowiem miał tyrać w stajni przy końskim gównie. Czy mogło być gorsze zlecenie?
I wtedy przypomniał sobie, jak pomagał przy wybijającym szambie. Aż go otrzepało na samą myśl o smrodzie, jaki się wtedy nad całą okolicą roztaczał. Wrócił się więc do domu, by się przebrać w najgorsze możliwe ciuchy, po czym poszedł do stajni, w której już kiedyś pracował. Spotkał chłopca stajennego, który to miał mu przydzielać zadania, na wyraźne zlecenie właściciela stajni.
Chłopiec stajenny był co najmniej dziesięć lat młodszy od Hisayukiego, dużo niższy, a jego wzrok był zadziorny. Na dzień dobry dał blondynowi za zadanie, a jakże, posprzątanie boksów po lewej stronie stajni. Genin wziął więc wiadro i łopatę i zabrał się za sprzątanie siana oraz końskiego łajna.
Po jakimś czasie, gdy boksy lśniły, zwrócił się do chłopca o przydział kolejnego zadania. Ten, jakby złośliwie, kazał mu teraz posprzątać boksy po prawej stronie. Namikaze niemalże zazgrzytał zębami z wściekłości. Gówniarz bowiem ewidentnie czerpał satysfakcję z rozkazywania starszym. Bez słowa skargi jednak zabrał się za dalszą część pracy.
Gdy i to zadanie było wykonane, to tym razem miał wyczyścić siodła i uzdy.
”Lepsze to, niż ciągłe wynoszenie gówna.”, pomyślał, po czym wziął wszystkie potrzebne przybory i zabrał się za realizację zadania. Gdy za oknem się ściemniało, to Namikaze odłożył ostatnie siodło na swoje miejsce. Był cały styrany, spocony i brudny. Czuł przy tym, jak bardzo śmierdział. Gdy więc poszedł do chłopca, po następne zadanie, to z zaskoczeniem odkrył, że na jego miejscu stał właściciel stajni.
Mam nadzieję, że ten mały urwis nie dał ci się za bardzo we znaki, co? — odpowiedział, a na jego ustach pojawił się uprzejmy, życzliwy uśmiech. Taki, jaki pojawia się na twarzach osób, które troszczyły się o innych ludzi i mieli na względzie ich dobro. Blondyn od razu poczuł sympatię do tego człowieka. Ten niemalże od razu podpisał mu zlecenie i zwolnił go do domu. Misja wykonana, shinobi mógł się udać po zapłatę lub, jeśli takie było jego życzenie, wprost do domu. Chłopak postanowił więc udać się do domu by wziąć długą i gorącą kąpiel. Czuł się tak, jakby ten odór stał się integralną częścią jego egzystencji. Dlatego też, nie chcąc skazywać przechodniów na mękę przebywania z nim, gdy był w takim stanie, ruszył do domu po dachach. Tam rzadko można było kogoś spotkać.
cron